20/ 24.11.09
Mając numer 18 w drafcie 2006, Wizards postawili na młodego Ukraińca. Wierzyli, że Oleksiy Pecherov mierzący 213 centymetrów będzie kolejnym europejskim odkryciem. Kolejnym Nowitzki'm czy Gasolem. Na debiut Pecherova Wizards musieli poczekać rok, dopiero w sezonie 2007/08 zdecydował się rozpocząć karierę w NBA. Już wtedy pojawiały się sceptyczne głosy podważające wybór drużyny z Waszyngtonu. Wizards mieli coraz lepszą drużynę prowadzoną przez Arenasa i potrzebowali zawodnika, który w krótkim czasie wzmocni ich siłę podkoszową. Czekanie na rozwój Ukraińca nie było najlepszym rozwiązaniem.  Jednak oni wierzyli w swoją decyzję i czekali.

W pierwszym sezonie Pecherov był w głębokiej rezerwie i pojawiał się w grze bardzo rzadko. W 35 meczach udało mu się 3 razy zdobyć co najmniej 10 punktów, a w ostatnim spotkaniu sezonu zaliczył double-double mając po 10 punktów i zbiórek. Rozgrywki zakończył z średnią 3.6 punktów i 1.9 zbiórek. Nie pokazał nic nadzwyczajnego, ale w końcu to był jego pierwszy rok w NBA, musiał przystosować się do nowych warunków i popracować nad swoją grą.

Po rocznym doświadczeniu, można było oczekiwać, że Pecherov zacznie powoli przebijać się do rotacji. Problemy Wizards z kontuzjami podstawowych zawodników wydawały się idealną sytuacją dla młodych graczy, by wywalczyć więcej minut gry i pokazać swoje umiejętności. Pecherov jednak nie znalazł się w grupie zawodników, którzy skorzystali na kłopotach drużyny z Waszyngtonu. Nadal był głębokim rezerwowym, a na parkiecie spędzał średnio mniej czasu niż rok wcześniej. Statystyki punktów miał na tym samym poziomie co wcześniej (3.6), natomiast pod względem zbiórek minimalnie się poprawił (2.4). Największy problem Ukrainiec miał ze skutecznością. Przez pierwsze dwa sezony spędzone w NBA trafił zaledwie 36.7% rzutów z gry.

Po trzech latach czekania na jego rozwój i dwóch trzymania go na ławce, Wizards przed obecnym sezonem nie mieli dylematów, by się go pozbyć. Pecherov w Waszyngtonie nie był potrzebny, uznano, że i tak nic z niego nie będzie. Natomiast Minnesota jest dla niego nowym otwarciem i szansą, by wreszcie pokazać się na amerykańskich parkietach. W młodych Wolves będących w fazie przebudowy, wciąż młody (24 lata) Pecherov może liczyć na dłuższą grę. Do tego dołożyła się jeszcze kontuzja Kevina Love'a i pod koszem zrobiło się sporo miejsca dla Ukraińca. Pomimo imponującego wzrostu Pecherov nie jest centrem, jest zbyt chudy i nie jest w stanie walczyć ze znacznie silniejszymi środkowymi. Dlatego gra jako silny skrzydłowy.

2 pierwsze mecze sezonu rozpoczął z ławki, ale już w kolejnych 5 wystąpił jako zawodnik pierwszej piątki. Pierwsze 3 występy w roli podstawowego zawodnika miał bardzo udane. Na początek zdobył 8 punktów i zebrał 7 piłek, później zaliczył 13 punktów trafiając 6 z 8 rzutów, a następnie rozegrał mecz życia przeciwko Celtics - 24 punkty i 8 zbiórek. Pecherov zaczął pokazywać na co go stać. Jednak dobra seria długo nie trwała. Po ustanowieniu swojego rekordu punktowego, w następnych 2 meczach zaliczył tylko 6 punktów (3/8 z gry). W efekcie stracił miejsce w wyjściowym składzie i w kolejnych 2 spotkaniach grał w sumie 9 minut.

Ostatnio znowu odzyskał zaufanie trenera Rambisa i jest przydatnym rezerwowym. W 3 meczach z rzędu miał na swoim koncie dwucyfrowy dorobek punktowy. We wczorajszym meczu z Clippers zaliczył 10 punktów, natomiast 2 dni wcześniej miał double-double (12 punktów i 10 zbiórek).

Po 14 spotkaniach jego średnie wynoszą 8.2 punktów (46.6% z gry) i 4.6 zbiórek. Nie są to osiągnięcia imponujące, ale znacznie lepsze niż w poprzednich latach. Wiadomo, że Pecherov nie będzie kolejną europejską gwiazdą. Teraz ma okazję pokazać, że w ogóle zasługuje na miejsce w NBA i może być chociażby solidnym zmiennikiem. Po tym sezonie kończy się jego kontrakt i jeśli nie wykorzysta tegorocznych rozgrywek, może później już nie znaleźć dla siebie miejsca w najlepszej lidze świata. Trudno powiedzieć, czy uda mu się przez cały sezon utrzymać równą formę i grać na dobrym poziomie. Na razie ma spore wahania. Natomiast czasu na zapewnienie sobie miejsca w stałej rotacji ma coraz mniej. Kiedy do gry wróci Love, a Jefferson odzyska pełnię zdrowia, minut gry dla pozostałych wysokich zawodników będzie mniej. W rezultacie, także szans Pecherova na udowodnienie swoje przydatności może być mniej.
temat dnia
Pecherov - czy jeszcze coś z niego będzie?
magia liczb
Pierwsza wygrana Spurs z 20 punktami Duncana
najlepsze akcje
1 mecz w tym sezonie wygrali Spurs gdy Duncan miał ponad 20 punktów (wcześniej 4 razy przegrywali). W spotkaniu z Bucks zaliczył 24 punkty i 12 zbiórek

4  punkty zdobył Redd w pierwszym meczu po kontuzji. Na parkiecie spędził 11 minut i było widać, że miał długą przerwę - trafił tylko 1 z 3 rzutów z gry i zaledwie 1 z 6 wolnych

7  kolejnych meczów Tyreke Evans zakończył z dorobkiem co najmniej 20 punktów, wczoraj miał ich 28

8  strat popełnił Al Jefferson. Poza tym, na swoim koncie miał po 13 punktów i zbiórek

9  rzutów z gry spudłował Baron Davis zanim na 8 sekund przed końcem trafił layup i przypieczętował zwycięstwo drużyny z LA. Tym samym udało mu się przedłożyć serię spotkań z co najmniej jednym celnym rzutem z gry (468 meczów z rzędu)

23  punkty trafiając 6 z 8 rzutów za trzy, a także 6 zbiórek zaliczył rezerwowy Bonner

24  punkty zdobył Oden, po raz pierwszy w tym sezonie przekroczył barierę 20 i wyrównał swój rekord kariery. Poza tym zebrał także 11 piłek

31  punktów i 10 zbiórek zanotował Thornton prowadząc Clippers do zwycięstwa. W ostatnich 4 meczach już po raz 2 miał na swoim koncie przynajmniej 30 punktów
SportsIllustrated: 5 lat po słynnej bójce pomiędzy Pistons, Pacers i kibicami

NBA.com: udany powrót Westphala do roli head coacha


NBA.com: samolubna gra gwiazd - dobra czy zła dla drużyny?

Third Quarter Collapse: J-Will dobrze zastępuje Nelsona

HoopsWorld: Sefolosha - specjalista od obrony

Dime: po co Knicks T-Mac w zamian za Chandlera, skoro mogli mieć Iversona za darmo?
co ciekawego w sieci?
prosto z parkietów
Noah dominuje pod koszami
Noah jest w tym momencie najlepszym zbierającym NBA z średnią 11.9.

W 13 meczach już 10 razy miał na swoim koncie co najmniej 10 zebranych piłek. Rok temu po raz 10 zanotował mecz z dwucyfrowym dorobkiem zbiórek w lutym, w spotkaniu numer 50. Także już 10 razy zdobył przynajmniej 10 punktów, co w poprzednim sezonie udało mu się w ostatnim meczu lutego (spotkanie numer 58). W efekcie zaliczył już 8 double-doubles, co także daje mu jedną z czołowych pozycji pod tym względem w lidze. Dla porównania, w całym zeszłorocznym sezonie mógł się pochwalić 10 double-doubles. Pierwsze zanotował w ostatni dzień grudnia, a 8 miał dopiero na początku kwietnia.

Jego statystyki obecnie to: 11.5 punktów i 11.9 zbiórek, w zeszłym sezonie: 6.7 punktów i 7.5 zbiórek.

Widać bardzo duży postęp.