Copyright Czwarta-Kwarta.com   Wszelkie prawa zastrzeżone
29.11.2006
Ranking najlepszych drugoroczniaków
./index.html mailto:admin@czwarta-kwarta.com
MIN: 36.4  PTS: 17.1  AST: 9  REB: 3.1  STL: 1.3  BLK: 0.2
1.
Deron Williams
MIN: 36  PTS: 17.9  AST: 8.6  REB: 3.9  STL: 2.0  BLK: 0
2.
Chris Paul
MIN: 33.8  PTS: 17.7  AST: 4.4  REB: 2.9  STL: 1.2  BLK: 0.4
3.
Monta Ellis
MIN: 27.3  PTS: 14.6  AST: 2.1  REB: 7.4  STL: 1.2  BLK: 0.2
4.
Charlie Villanueva
MIN: 31.6  PTS: 12.4  AST: 2.7  REB: 7.1  STL: 0.9  BLK: 0.3
6.
Andrew Bogut
MIN: 31.4  PTS: 15.2  AST: 1.2  REB: 6.1  STL: 0.4  BLK: 0.6
5.
Hakim Warrick
MIN: 25.7  PTS: 10.1  AST: 1.4  REB: 9.3  STL: 1.4  BLK: 0.3
7.
David Lee
MIN: 35.8  PTS: 12.8  AST: 5.5  REB: 4.3  STL: 1.3  BLK: 0.2
9.
Raymond Felton
MIN: 35.3  PTS: 12.5  AST: 5.9  REB: 2.7  STL: 1.4  BLK: 0.1
8.
Jarrett Jack
MIN: 21.1  PTS: 8.5  AST: 1.1  REB: 6.3  STL: 0  BLK: 1.5
10.
Andrew Bynum
Williams w tym sezonie gra rewelacyjnie, prowadząc Jazz od jednego zwycięstwa do drugiego. Jest on przykładem typowego playmakera, który kreuje partnerów, nadaje tępo gry i świetnie asystuje. A do tego zdobywa także sporo punktów. W porównaniu do poprzedniego sezonu, średnio ma 7 punktów i prawie 5 asyst więcej. Zdobywając 17 punktów na mecz ze skutecznością 47.9% jest drugim strzelcem zespołu i najlepszym podającym. Williams stał się prawdziwym liderem swojej drużyny, pełni teraz w Jazz taką rolę jak Paul w Hornets. Wygląda na to, że postawienie właśnie na niego i wybór z numerem 3 był trafną decyzją. Nawet, jeśli wybrali go kosztem Paula. Williams jest idealnie pasującym zawodnikiem od Jazz i do trenera Sloana, a to nie jest łatwe. Deron gra bardzo równo, prawie w każdym meczu można od niego oczekiwać gry na wysokim poziomie.

Przez cały zeszłoroczny sezonie mówiło się właściwie tylko o CP3. To on od początku do końca był niezaprzeczalnie najlepszym debiutantem. W drugim roku gry nie zwalnia tępa, ciągle jest liderem dobrze grających Hornets. Swoich statystyk nie poprawił w takim stopniu, jak chociażby Williams, ale postęp jest widoczny (średnio 2 punkty więcej i ponad 0.5 asysty), a do tego 2 przechwyty. Teraz zadanie Paula jest trudniejsze, bo jest już uważany za gwiazdę, musi także nauczyć się gry z nowymi partnerami, Stojakovicem czy Chandlerem. Jest on na drugim miejscu, ale tuż za Williamsem, ich statystyki są porównywalne, z lekką przewagą CP3. Tylko to, że Deron poczynił tak duże postępy i tak świetne prowadzi Jazz zdecydowało, że Paul stracił pozycję numer 1.
Monta Ellis jest jedynym zawodnikiem z drugiej rundy (numer 40), którego umieściłem w tej dziesiątce. Ale jego gra powoduj, że nie zając kolejności w dniu naboru można by go spokojnie uplasować w pierwszej dziesiątce draftu 2005. Już jako pierwszoroczniak pokazywał swój duży talent i był liczącym się rezerwowym. Po przyjściu Dona Nelsona do Warriors został desygnowany do gry w pierwszej piątce i z miejsca stał się czołowym zawodnikiem swojej drużyny. Zdobywając średnio 17.7 punktów jest obecnie drugim strzelcem zespołu z Golden State. Postęp w jego statystykach jest ogromny, ponad 10 punktów i 3 asysty więcej. W tym sezonie praktycznie w każdym meczu odnotowuje dobre występy. Wybór jego z tak dalekim numerem jest bez wątpienia największym 'przechwytem' ubiegłorocznego draftu.
Charilie V był objawieniem wśród debiutantów w sezonie 05/06. Wielu ekspertów przewidywało, że Raptors wybrali go ze zbyt wysokim numerem. Swoją grą udowodnił jednak, że władze drużyny z Toronto nie myliły się, co do jego potencjału. Teraz u boku Boguta uczy się nowej roli w zespole Bucks. Pomimo skrócenia czasu gry w porównaniu do zeszłego sezonu, jego zdobycze się zwiększyły, mimo, że nieznacznie to ciągle jest to istotny fakt. Swoją grą potwierdza, że w Bucks także potrafi się odnaleźć i jest bardzo perspektywicznym graczem. Jak na razie zdążają mu się spotkania ze zdobyczami prawie 30 punktów, ale i takie z 4 czy 8 punktami. Jednak jest to zrozumiałe, ponieważ ciągle się przystosowuje do gry w nowym zespole.
Bogut jest drugą częścią młodego duetu podkoszowego Bucks. Pomimo tego, że to właśnie Australijczyk był numerem jeden, to jest on na razie jednak słabszy, niż Villanueva. Od początku było wiadomo, że Bogut nie stanie się od razu wybitnym graczem. Ale szybko się uczy i robi postępy. Potrzebuje czasu, aby stać się prawdziwym środkowym, który będzie potrafił pociągnąć za sobą zespół. Prawdopodobnie nigdy nie będzie taką gwiazdą, jaką może stać się Paul czy Williams, ale może być czołowym zawodnikiem swojej drużyny i pomóc Bucks wygrywać. W jego wypadku imponujący jest wysoki poziom skuteczność rzutów z gry, 54.3%.
Warrick od początku swojego drugiego sezonu na parkietach NBA wykorzystuje szansę, jaką dostał z powodu kontuzji Gasola. Rok temu nie miał możliwości dłuższego czasu gry, teraz spędza na parkiecie ponad 30 minut i spisuje się bardzo dobrze. Zdobywa średnio ponad 10 punktów i 4 zbiórki więcej niż w swoim pierwszym roku gry, jest to znaczący postęp. Mimo, że nieobecność Gasola jest bardzo niekorzystna dla Grizzlies i przyczynia się do serii ich porażek. To dla Warricka taka sytuacja była wymarzona do rozwoju i udowodnienia, że jest wstanie odgrywać znaczącą rolę w drużynie. Hakim w każdym meczu walczy na całym boisku, potrafi być pierwszym strzelcem Grizzlies, ale również najlepszym zbierającym.
Lee od początku swojej kariery był bardzo przydatnym zawodnikiem dla Knicks. Larry Brown doceniał go za waleczność i poświęcenie, dlatego zdobył pewne miejsce w zespole. Trener Thomas także często korzysta z jego usług. Lee jest typowym walczakiem, zawodnikiem zadaniowym, który swoją grą potrafi poderwać zespół. Obecnie ma średnie zbliżone do dauble-double. Grając zaledwie 25 minut takie zdobycze są naprawdę imponujące dla drugoroczniaka. Na 16 spotkań Lee już 7 razy odnotowywał zdonbycze ponad 10 punktów i zbiórek. Jest on jednym z nielicznych w Knicks, którzy bardziej myślą o zespole niż własnych osiągnięciach.
Felton od początku występów w lidze gra na wysokim poziomie. Teraz nie zwalnia tępa. Jako debiutant był w czołówce najlepszych zawodników z draftu 2005. Początek obecnego sezonu, bardzo dobre występy wielu drugoroczniaków sprawiły, że umieściłem go dopiero na 9 pozycji. Ale na pewno nie, dlatego, że jest od nich słabszy. Jak na razie Felton ani nie zwiększył swoich zdobyczy w porównaniu z debiutanckim sezonem, ani nie przyczynia się do znacznie lepszej gry Bobcats, dlatego musiał znaleźć się niżej w rankingu. Co do niego jednak można być pewnym, że przez cały sezon będzie grał na dobrym, stabilnym poziomie, w stosunku do takich zawodników jak Jack czy Warrick nie ma takiej pewności.
Dobra dyspozycja Jacka jest jedną z przyczyn niezłego początku sezonu dla Blazers. Drużyna, która miała prawie wszystkie mecze przegrywać, na razie radzi sobie całkiem dobrze, a to właśnie Jack jest ich podstawowym rozgrywającym. Bardzo dobrze współpracuje z Randolphem i pozostałymi partnerami, dzięki temu kreuje ich grę, a także wspiera ich własnymi zdobyczami punktowymi. Jako debiutant niczym szczególnym się nie wyróżniał. Obecnie, dostając szansę gry w wyjściowej piątce jego występy są na solidnym poziomie, podwoił swoje zdobycze punktów i asyst. Numer 22 draftu 2005 potwierdza, że ma duży potencjał i jest jednym z najlepszych młodych rozgrywających.
Pomimo, że Bynum nie ma znacznie lepszych osiągnięć niż, Gomes czy Granger, którzy znaleźli się poza 10, to jego imponujący początek sezonu i postęp, jaki zrobił przesądziły, że wstawiałem go na pozycję dziesiątą. Nie będę się rozpisywał o Bynumie, więcej możecie o nim przeczytać  tutaj.
Tuż za pierwszą dziesiątkoą: Ryan Gomes, Danny Granger, Nate Robinson i Sean May