Copyright Czwarta-Kwarta.com   Wszelkie prawa zastrzeżone
STRONA GŁÓWNA         KONTAKT         ARCHIWUM
6.04.2007
Przed sezonem wydawało się, że w tegorocznych rozgrywkach będą najbardziej błyszczały dwie gwiazdy: James i Wade. Obaj grają bardzo dobrze, ale nie są głównymi kandydatami do nagrody MVP. James ma gorszy sezon pod względem statystyk niż poprzedni, a jego Cavs, co prawda zajmują drugą pozycję na wschodzie, ale nie grają lepiej niż rok temu. Gdyby LeBron grał przez cały sezon tak jak w ostatnich tygodniach to mógłby być jednym z głównych kandydatów do nagrody dla najwartościowszego zawodnika. Ale znając jego ogromny talent oczekuje się od niego znacznie więcej, dlatego nie może on liczyć na MVP w sezonie, w którym nie zagrał na miarę swoich możliwości.

Wade natomiast rozgrywa swój najlepszy sezon w karierze. Jednak z powodu kontuzji opuścił sporo spotkań, co znacznie zmniejsza jego pozycję w wyścigu po tą nagrodę. Poza tym, Wade większość meczy rozegrał bez O'Neala u boku, a bilans Heat nie był wtedy imponujący. Okazało się także, że mistrzowie 2006 lepiej grają pod nieobecność Wade'a niż O'Neala. Jeśli chodzi o zespół z Miami to Flash jest na pewno ich najlepszym graczem, ale Shaq może liczyć na miano najbardziej wartościowego. Bo to właśnie on jest liderem Heat i potrafi zmobilizować partnerów do lepszej gry. Dlatego Wade nie liczy się w wyścigu po MVP 2007.

Mówiąc o MVP najczęściej wymienia się dwa nazwiska: Nash i Nowitzki.

Rozgrywający Suns trzeci raz z rzędu ma fantastyczny sezon i prowadzi swoją drużynę do wielu zwycięstw. W tym sezonie statystyki Nasha są nawet lepsze niż rok temu, kiedy drugi raz został mianowany najwartościowszym graczem. A jego wartość dla Suns jest bez wątpliwości ogromna, bez niego zespół z Arizony na pewno nie był by tak silny.

Ale pozostaje pytanie czy jest on tak wybitnym graczem, żeby zostać trzeci raz z rzędu MVP. Tego typu osiągniecie na swoim koncie mają takie gwiazdy NBA jak Bird, Chamberlain i Russell. Nash oczywiście jest wybitnym zawodnikiem, ale czy może być on porównywany z tym sławami? Tym bardziej, że ciągle nie ma na swoim koncie mistrzowskiego pierścienia.

Moim zdaniem gwiazdor Suns nie powinien być MVP w sezonie 2004/05, na tą nagrodę bardziej zasługiwał Shaq. Jednak Nash wtedy zaskoczył większość kibiców NBA swoją rewelacyjną grą, a zwłaszcza tym jak prowadził drużynę z Phoenix. Niewielu przewidywało, że będzie on potrafił grać jeszcze lepiej i mianowano go MVP. Gdyby wtedy wstrzymano się z tym, nie było by wątpliwości, że w obecnym sezonie powinien on dostać nagrodę. Ale jako, że miałaby to być trzecia z rzędu, rodzą się wątpliwości. Bo oznaczałoby to ustawienie go w równym rzędzie z najwybitniejszymi graczami w historii tej gry, a nawet Jordan nie dostał MVP w trzech kolejnych sezonach.

Nowitzki natomiast jest poważnym kandydatem do nagrody MVP, ponieważ jest liderem najlepszej drużyny obecnego sezonu. Mavs w tym roku zupełnie zdominowali rozgrywki, a wiele wygranych ekipa z Dallas zawdzięcza świetnej grze Niemca. Jego statystyki w tegorocznych rozgrywkach są na wysokim poziomie, a fakt, że zdobywa trochę mniej punktów nie wpływa na ogólną ocenę jego postawy w tym sezonie. Ale w przypadku Dirka też jest kilka wątpliwości.

To, że jest najlepszym graczem swojego zespołu jest bezsprzeczne. Jednak świetna postawa Mavs to nie tylko zasługa fantastycznej postawy Nowizkiego, ale głównie gry zespołowej. A sam Nowitzki kilka razy nie potrafił być zawodnikiem, który trafiałby najważniejsze rzuty zapewniające zwycięstwo. W słynnym już meczu z Suns zakończonym dwoma dogrywkami, właśnie to się potwierdziło. W najważniejszych momentach, w czasie, kiedy gwiazdy decydują o ostatecznym wyniku, Dirk zawiódł. Świetnie zagrał wtedy Nash i pokazał, że jeśli chodzi o decydujące akcje to potrafi on praktycznie sam wygrywać. MVP właśnie tak powinien grać, w najważniejszych akcjach brać ciężar gry na siebie i zapewniać zwycięstwa. Oczywiście nie można powiedzieć, że Nowitzki tego nie potrafi, bo nie raz jego rzuty były decydujące, ale na pewno w mniejszym stopniu niż akcje Nasha czy Bryanta.

Trzecim zawodnikiem liczącym się w wyścigu po nagrodę najwartościowszego gracza jest Bryant. Po raz kolejny ma on rewelacyjny sezon, głównie pod względem strzeleckim. Gdyby nagrodę MVP przyznawano zawodnikowi z najwyższą średnią punktową Kobe mógłby być pewny, że zdobędzie ją w kilku kolejnych latach. W tym sezonie nie ma już tak wysokich zdobyczy jak w ubiegłym roku, ale po raz kolejny przekraczają one 30 punktów.

Jeśli weźmiemy pod uwagę, że MVP to gracz, który jest najbardziej wartościowym zawodnikiem dla swojej drużyny to właśnie Kobe nim jest. Zarówno Nash i Nowitzki mają świetnych partnerów, Bryant ma ich znacznie gorszych i bez niego Lakers zupełnie by nie istnieli. Jego nieobecność na pewno miałaby większy wpływ niż brak liderów w Suns czy Mavs.

Wyższą pozycję w walce o MVP, Kobe zapewnił sobie swoją świetną serią spotkań z 50 punktami. Wtedy pokazał jak wybitnym jest graczem, a rewelacyjną grą poprowadził Lakers do ważnych zwycięstw. W sytuacji, kiedy jego zespół tego bardzo potrzebował, bo ich pozycja przed playoffs słabła. Numer 24 swoimi występami umocnił Lakers w pierwszej ósemce zachodu. I ta dobra pozycja drużyny to właśnie zasługa Bryanta, bez niego nie mogliby myśleć o playoffs.

Z drugiej strony Kobe ma pewną słabość. Nie potrafi on dobrze kreować swoich partnerów i sprawiać by grali skuteczniej. Znacznie lepiej robią to Nash i Nowitzki, którzy mają bardo dobrych partnerów, ale też znaczcie lepiej z nimi współpracują. Bryant jest indywidualistą, żeby nie powiedzieć samolubny. A MVP oprócz tego, że jest najlepszym i niezbędnym graczem swojej drużyny, powinien także sprawiać, aby gra zespołowa działała jak najlepiej.

W tym sezonie bardzo trudno będzie wybrać MVP. Osobiście nie stawiałbym na Nasha, tylko, dlatego, że moim zdaniem nie zasługuje na trzy z rzędu.

Bryant jest na pewno najlepszym zawodnikiem, jeśli bierzemy pod uwagę jego wartość dla zespołu i statystyki. Rzeczywiście potrafi on wygrywać praktycznie sam i bez niego Lakers zupełnie nie liczyliby się w NBA.

Nowitzki może dostać nagrodę MVP jako lider najlepszego zespołu. Niewątpliwie Nash i Bryant w większym stopniu decydują o obliczu swoich drużyn niż Nowitzki. Jednak ważne jest także, aby tak dobry gracz jak Dirk, potrafił odpowiednio współpracować z partnerami i nie zabierać im gry czy możliwości zdobywania punktów. W sytuacji Nasha jest to bardziej naturalne, ponieważ jest on rozgrywający. Natomiast to, że Nowitzki ograniczył ilość oddawanych rzutów i zdobywanych punktów w sytuacji, gdy było to potrzebne, aby lepiej działała gra zespołowa pokazuje jego dojrzałość i fakt, że jest prawdziwym liderem. Dlatego moim typem na MVP sezonu 2006/07 jest właśnie Nowitzki.



Zastanawiając się nad tym, kto powinien zostać MVP wybrałem cztery kategorie, które są moim zdaniem najważniejsze w ocenie zawodnika pod względem tej nagrody:
A) Wartość dla zespołu
B) Indywidualne statystyki
C) Wynik drużyny
D) Współpraca z partnerami/ gra zespołowa

To moja ocena trzech głównych kandydatów (3 punkty dla najlepszego w danej kategorii, 1 dla najsłabszego).
Ostateczny wynik jest taki sam dla każdego z tych graczy. Nie są to na pewno wystarczające kryteria oceny MVP, ale pokazują, że w tym sezonie wybór najlepszego zawodnika jest bardzo trudny.
Kto powinien zostać MVP?
  A B C D suma
Nash 2 1 2 3 8
Nowitzki 1 2 3 2 8
Bryant 3 3 1 1 8