Copyright Czwarta-Kwarta.com Wszelkie prawa zastrzeżone
17.05.2007
Jazz w finale zachodu
Największa sensacja tegorocznych playoffs - zespół Golden State Warriors zastał pierwszą wyeliminowaną drużyną z drugiej rundy.
Była to najkrótsza seria tej części rozgrywek posezonowych. Ale mimo to, że rywalizacja zakończyła się już po 5 meczach, była ona bardzo wyrównana i ciekawa. Był to fascynujący pokaz gry zespołowej i skutecznej ofensywy.
Jazz od początku tej serii nie tylko byli faworytami, ale także ich gra była widocznie lepsza. Zwłaszcza w bardzo ważnych końcówkach w dwóch pierwszych meczach. W spotkaniu numer jeden rewelacyjnie zagrali w czwartej kwarcie i trafiali rzuty w ostatnich sekundach. Podobnie było w drugim meczu, gdy wygrali po dogrywce.
Warriors zwyciężyli tylko w trzecim spotkaniu, kiedy mieli swój dzień i zdobywali punkty z rewelacyjną skutecznością.
Nie można zapominać, że Warriors niespodziewanie awansowali do drugiej rundy, a w sezonie byli na ósmym miejscu. Normalnie wygrana czwartej drużyn z ósmą 4-1 jest łatwa do przewidzenia. Ale po tym, co stało się w pierwszej rundzie, kiedy odpadli Mavs, nie było wiadomo, czego można spodziewać się po ich pogromcach. Rywalizacja z Jazz pokazała, że Warriors są bardzo dobrą drużyną, ale jeszcze nie na tyle by poważnie myśleć o kolejnej rundzie.
Ta seria potwierdziła natomiast ogromny potencjał zespołu z Salt Lake City. W pierwszej rundzie pokonali Rockets w meczach zdominowanych przez defensywę. Zdobywali wtedy nieco ponad 90 punktów, tracąc ich 87.3. Z Warriors musieli zagrać zupełnie inaczej i tym razem to właśnie bardzo dobry atak dał im zwycięstwo w serii. W drugiej rundzie rywale Jazz zdobywali zacznie więcej punktów (113.7), ale drużyna z Utah potrafiła świetnie na to odpowiedzieć. Ich średnia punktowa wzrosła o ponad 25 i wyniosła 115.7, dzięki czemu awansowali do kolejnej fazy rozgrywek. Pokazuje to jak silni są Jazz, którzy potrafią wygrywać zarówno atakiem jak i obroną. Mają świetnie zbilansowaną grę pod tym względem.
Bardzo silnym punktem Jazz była także walka na tablicach. Zbierali on średnio 52.5 piłek. W czasie, gdy Warriors mieli ich zaledwie 34. Wiadomo, że zespół z Golden State grał niższym składem, dlatego walka pod koszami była ich słabym punktem. Jazz potrafili to bezlotośnie wykorzystać. A w rywalizacji, w której obie drużyny tak nastawił się na atak, zbiórki był kluczowym elementem. Dzięki temu, zawodnicy Jazz mogli ponawiać swoje ataki, a zarazem uniemożliwili to swoim przeciwnikom.
Zaskakująca w tej serii była postawa Kirilenko. Gracz, który jeszcze w sezonie zasadniczym był największym rozczarowaniem, teraz ponownie stał się czołową postacią swojej drużyny. W spotkaniach z Warriors jego statystyki wyniosły: 16.2pts/ 8.8reb/ 3.4ast/ 3.2blk/ 1stl, z Rockets - 5.3pts/ 3.1reb. Jest to bardzo widoczny postęp. Kirilenko w tej rywalizacji pokazał jak wybitnym jest obrońcą, utrudniając życie Jackosonowi i uniemożliwiając mu skuteczną grę. I to właśnie jego bardzo dobra postawa, była jednym z ważniejszych elementów zwycięstwa Jazz. Ze słabo grającym AK47 zespół Jazz był już bardzo silny. Dzięki temu, że zaczął on ponownie grać jak gwiazda jego drużyna może teraz przygotowywać się do finału zachodu. W którym będą mieli spore szansę na zwycięstwo, jeśli Rosjanin nadal będzie grał tak skutecznie.
Warriors natomiast zagrali na miarę swoich możliwości. Ten sezon i tak jest dla nich bardzo udany i porażka z Jazz tego na pewno nie zmieni. Nelson zrobił z tej drużyny silny zespół, który udowodnił, że w czasie playoffs wszystko jest możliwe. A swoją bardzo efektowną grą zyskali wielu kibiców. Na więcej w tym roku nie było ich stać. Teraz mogą udać się na zasłużone wakacje i spokojnie przygotowywać się do przyszłego sezonu, który powinien być jeszcze lepszy.