• Strona główna
  • 4kwarta News
  • Market
  • Redakcja
  • Współpraca
  • Archiwum
  • TRADE RUMORS

Karol Melaniuk

NBAcodziennie: Linsanity trwa dalej

lut15
2012
11 komentarzy Karol Melaniuk

Przez pierwsze 36 minut meczu Lin grał tak sobie. Kiepska skuteczność (raz nawet zablokował go Jose), mnóstwo strat i zła obrona na Calderonie – choć tu to wina była też częściowo po stronie wysokich, szczególnie Amare, który nie radzi sobie w bronieniu przy p&r. Jednak pod koniec trzeciej kwarty Knicks zmienili krycie i rozgrywającym Raptors zajął się Shumpert, co z pewnością pozwoliło Linowi bardziej skupić się na ataku. W czwartej kwarcie był więc znowu nie do zatrzymania – wymuszał wolne (choć niestety spudłował aż 4 z nich w tej decydującej części spotkania) i trafiał rzuty (w sumie 12 punktów w czwartej) na czele z tym niesamowitym game winnerem:

A tu wszystkie jego wyczyny w czwartej kwarcie:

Tak więc mamy już 6 zwycięstw z rządu Knicks, prowadzonych przez zawodnika, którego do niedawna nikt nie chciał (nawet NYK byli bliscy zwolnienia go lub wymienienia za Anthony’ego Cartera!), a którego teraz dopingowano w hali przeciwników – najwięcej kibiców w tym sezonie w Air Canada Centre głośno wyrażało swoją radość po zagraniach Lina. Holywood nie napisałoby bardziej emocjonującej historii.

Należy też oczywiście pochwalić jeszcze wspomnianego Shumperta, którego defensywa na Calderonie skutecznie zdezorganizowała atak Toronto, który wcześniej znakomicie funkcjonował po p&r. Szczególnie żenujące w wykonaniu Raptors były ostatnie 4 minuty, gdy zdołali zdobyć tylko jeden punkt. Iman w tym fragmencie gry zaliczył aż 3 przechwyty.

♦ Mimo fatalnego meczu Monroe’a (4 punkty, 2/11 FG, 6 zbiórek) blisko sprawienia niespodzianki byli Pistons, którzy przegrywali już nawet 16 punktami, ale w czwartej kwarcie zdołali doprowadzić do wyrównanego meczu. Głównie dzięki Stuckey’owi, który zdobył wtedy 10 punktów oraz Big Benowi, który niespodziewanie zapewnił ofensywne wsparcie z ławki. Trafił nawet trójkę (jego siódma w karierze) i w sumie miał 8 punktów w tej części gry. Na nic się jednak zdało to wszystko, ponieważ mający całe spotkanie kłopoty Parker przejął grę w ostatnich dwóch minutach. Do tego momentu miał 6 punktów trafiając 3/11 FG. Natomiast od kiedy Pistons doprowadzili do remisu po 90 na nieco ponad 2 minuty przed końcem, to Tony wziął sprawy w swoje ręce i był nie do zatrzymania zdobywając 8 punktów.

♦ Mecz między Heat i Pacers nie był interesującym widowiskiem, bowiem goście szybko przejęli kontrolę i w pewnym momencie prowadzili nawet 35 punktami. Kontuzja Grangera (skręcona kostka) niewiele tu zmienia, bo nawet z nim w pierwszej kwarcie Indiana była do tyłu o 17 punktów. Tak więc nie dajcie się zwieść końcowemu wynikowi – zwycięstwo Miami było potężne i jedynie dzięki temu, że w ciągu ostatnich sześciu minut na parkiecie przebywali nawet Howard z Currym, to Pacers zdołali trochę zniwelować straty. Właściwie najciekawszą rzeczą zwianą z tym spotkaniem jest to, że Miami zostało pierwszą drużyną od ponad czterdziestu lat (!), która w ciągu trzech dni wygrała trzy spotkania na wyjeździe dwucyfrową różnicą punktów. Ktoś wie kto poprzednio tego dokonał? Bucks w swoim mistrzowskim roku, który jest jednym z kandydatów to miana najlepszego sezonu w historii. Milwaukee osiągnęło wtedy kosmiczny SRS na poziomie 11,9. To wynik ciut lepszy niż Bulls w 1995/96 – 11,8.

♦ Bez Nasha i Hilla Suns nie mieli większych szans w Denver. Brak tego pierwszego szczególnie odczuwał Gortat, który rzutowo rozegrał jeden z gorszych meczów w tym sezonie – 4/13 FG. Za to bardzo dobrze w zastępstwie za Granta spisał się Redd (20 pkt. przy 15 rzutach z gry), Jego 9 punktów z rzędu na początku trzeciej kwarty doprowadziło nawet do remisu. Niestety przez pozostałe 20 minut Phoenix zdobyło tylko 20 tracąc aż 37.

♦ Po zaledwie dwóch minutach meczu w Portland wszyscy w hali wstrzymali oddech, bowiem kostkę skręcił Aldridge. Przez chwilę leżał na parkiecie i widać było, że ból mocno mu dokucza, ale ostatecznie zszedł do szatni o własnych siłach. Do gry już jednak nie wrócił i nic dziwnego, że bez niego Blazers nie dali rady Wizards. Na szczęście prześwietlenie nie wykazało nic poważnego, więc być może żadnych spotkań nie opuści. W każdym razie chyba trzeba uważać na Bookera, bo to z jego powodu doszło do tej kontuzji. W stylu Bowena podsunął on nogę pod opadającego Lamarcusa. Rzecz to niedopuszczalna, choć niestety cały czas się zdarza i zawsze można się wykpić „że to było przypadkiem”.


NBA

Kategoria: NBA 11/12, NBAcodziennie - Tagi: ben wallace, jeremy lin, Jose Calderon, marcin gortat, michael redd, rodney stuckeylamarcus aldridge, tony parker

Jeszcze raz o Linie

lut14
2012
8 komentarzy Karol Melaniuk

Maciek na zp1 napisał wczoraj o tym, jak dobrze Lin spisuje się na pick&rollach. Oczywiście po obejrzeniu tych meczów nie sposób nie zgodzić się, że w tym elemencie bohater ostatniego tygodnia przypomina Nasha. Nie można jednak ulegać czarowi małej próbki, a z czymś takim mamy tu do czynienia. Knicks bowiem mieli to szczęście, że ich przeciwnicy nie byli za dobrzy w obronie. Aby było przejrzyściej zaprezentujemy dane w tabelce. Druga kolumna to miejsce w NBA pod względem drtg (dane z basketball-reference), trzecia to miejsce w obronie przy „pick&roll ball handler” (dane z Synergy), bo do tego odnosił się Maciek mówiąc, że Lin jest w top 20 jeśli chodzi o atak po p&r.

drtg p&r
Nets 30 23
Jazz 20 28
Wizards 25 14
Lakers 11 17
Wolves 12 20

Widzimy więc, że trzy pierwsze drużyny są ogólnie słabe w obronie, a i przy p&r sobie nie radzą. Rzecz jasna poza Wizards, którzy wprawdzie i tak nie porażają w tym elemencie, ale mnie pozytywnie zaskoczyli, bo spodziewałem się, że również będą jednymi z najgorszych w NBA. Warto też jeszcze poświecić dwa zdania Nets, którzy w obronie są słabi w historycznej skali. Ich drtg w stosunku do średniej ligowej wynosi aż +9,5! To gorzej niż najsłabsze do tej pory defensywy w historii, czyli Sonics ’06 oraz Nuggets ’99, które miały +8,2.

LAL i Wilki to już oczywiście niezłe zespoły po swojej stronie boiska, ale chyba każdy fan Lakers zgodzi się z tym, że obrona rozgrywających to od lat pięta achillesowa i nie inaczej jest w tym sezonie. Widać to między innymi właśnie po tym, że mimo ogólnie niezłej D, to przy p&r Jeziorowcy wypadają dość słabo. Podobnie jest z Minnesotą, której problemem jest niestety zamiłowanie Adelmana do small ballu (kosztowało ich to przegraną z NYK). Ridnour, który przecież spędza wiele minut na parkiecie, jest słabym obrońcą i przeciwnicy to bezlitośnie wykorzystują – między innymi na zasłonach.

Ich defensywa wygląda jednak całkiem inaczej, gdy to Rubio przejmuje rozgrywającego przeciwników. Po części mogliśmy to zobaczyć w meczu przeciw Knicks. Lin bardzo dobrze zaczął spotkanie, ale na początku w większości akcji był pilnowany właśnie przez Ridnoura. Później jednak zajął się nim Hiszpan i Chińczyk stanął. Oczywiście na pewno zmęczenie odegrało tu pewną rolę, ale nie przesadzałbym z dewaluowaniem znaczenia tego, co Rubio zrobił w defensywie.

Szczególnie imponujące było to, jak unieszkodliwił Lina na zasłonach (swoją zaciętością w bronieniu picków bardzo przypomina mi Stocktona). Bywały nawet sytuacje, gdy Jeremy po prostu zatrzymywał kozioł, gdy uniemożliwiono mu minięcie w pierwsze tempo po zasłonie. To karygodny błąd i musiał pozbywać się piłki, co oczywiście ofensywie NYK nie pomagało. Ogólnie Rubio bronił Lina przy 14 sytuacjach p&r i Jeremy zdobył po nich tylko 5 punktów trafiając 2 z 8 rzutów oraz miał aż 5 strat. Innymi słowy – gdy pilnował go Rubio, to Lin 11 razy na 14 prób zagrania p&r tracił piłkę lub pudłował! Dało mu to 0,36 points per play, co jest znacznie poniżej jego średniej z czterech wcześniejszych spotkań (1,07).

Oczywiście ktoś może powiedzieć, że zwracam uwagę na małą próbkę, a sam posługuję się jeszcze mniejszą. Taka osoba będzie miała jak najbardziej rację. Sęk w tym, że na podstawie tego, co Rubio zrobił z Linem nie mówię, że Chińczyk jest słabym graczem. Natomiast mam wrażenie, że większość osób po tych świetnych meczach Lina już widzi w nim mistrza p&r, czy nawet następcę Nasha. Moim celem jest właśnie uczulenie na takie zbyt pochopne wnioski.

Niewątpliwie to plus dla niego, że wykorzystał słabości defensywne tych drużyn, ale jednocześnie powściągliwość jest wskazana, bo gdy zajął się nim w końcu jakiś lepszy obrońca (przypominam, że Rubio był DPOY ligi hiszpańskiej oraz jest pierwszym debiutantem w historii NBA, który lideruje w przechwytach), to wyglądało to słabo. Na poznanie prawdy o Linie przyjdzie nam jeszcze poczekać, gdyż najbliżsi przeciwnicy Knicks będą w większości słabi w obronie (jeśli dziś będzie go pilnował Calderon, to spodziewam się jakiegoś kolejnego rekordu). Za to w niedzielę rozpocznie się seria prawdziwych testów, od razu na najwyższym poziomie, bo Mavs przy pick&rollach mają najlepszą defensywę w NBA.


NBA

Kategoria: Artykuły, NBA 11/12 - Tagi: jeremy lin, Minnesota Timberwolves, new york knicks, ricky rubio

Power Ranking – szósty i siódmy tydzień

lut12
2012
29 komentarzy Karol Melaniuk

Wybaczcie brak rankingu w poprzednim tygodniu, ale złamałem przykazanie “nie mieszaj” i nie byłem w stanie zbyt wiele napisać. Więcej tego błędu nie popełnię, choć nie wykluczam, że na stałe przerzucę się na publikowanie co dwa tygodnie. Powód jest prozaiczny – czas.

1. (1.) Bulls 6-2 (wygrane z Wizards, Knicks, Bucks, Nets, Hornets oraz Bobcats; porażki z Heat i 76ers), 23-6 w sezonie

Z jednej strony aż 6 zwycięstw w ośmiu z rzędu meczach na wyjeździe, w tym kolejna wygrana bez Rose’a (już 5-1 bez niego w tym sezonie). Z drugiej jednak to w większości byli słabi przeciwnicy, a z tymi mocniejszymi Chicago przegrywało – choć brak Denga w obydwu tych spotkaniach jest tu bardzo istotny. Swoją drogą bez Luola Bulls mają bilans 4-3.

2. (2.) Heat 6-2 (wygrane z Bulls, Hornets, 76ers, Raptors, Cavs oraz Wizards; porażki z Bucks i Magic), 20-7 w sezonie

Tak, pokonali Bulls, więc ktoś może powiedzieć, że powinni być przed nimi. Ja jednak brak bardzo niedocenianego Denga (Ripa zresztą też) uważam za na tyle istotny, iż nie można tego zignorować i w pełnych składach ciągle Chicago jest mocniejsze. Poza tym niewybaczalne jest roztrwonienie kilkunastopunktowej przewagi i kolejna indolencja ofensywna w zaciętej końcówce przeciw Bucks.


3. (7.) Spurs 7-1 (wygrali z Grizzlies x2, Rockets, Hornets, Thunder, 76ers oraz Nets); przegrali z Mavs), 19-9 w sezonie

Główny kandydat do miana najbardziej niedocenianej drużyny. Bez Manu zdołali utrzymać się w czołówce konferencji, a dziś w nocy wraz z jego powrotem odnieśli siódme zwycięstwo z rzędu, pokonując po drodze silne drużyny jak Oklahoma czy Phila. Świetnie w tym okresie grał już chyba trochę zapomniany Duncan: 17 PPG, 11 RPG, 2 APG, 2 BPG i 52 FG%.

4. (3.) Thunder 5-3 (wygrane z Mavs, Grizzlies, Blazers, Warriors, oraz Jazz; porażki z Clippers, Spurs i Kings), 21-6 w sezonie

Od czasu podpisania przedłużenia kontraktu Westbrook prezentuje się znakomicie (spotkałem się z nawet porównaniami do Kevina Johnsona), ale rozmawiałem z jednym fanem Thunder, który widział większość ich meczów i ogólnie ta drużyna według niego gra znacznie poniżej możliwości – słaba obrona, mnóstwo iso w ofensywie i słabiutki trener.

5. (6.) Clippers 7-2 (wygrane z Nuggets, Thunder, Jazz, Wizards, Magic, 76ers oraz Bobcats; porażki z Nuggets i Cavs), 17-8 w sezonie

Chris Paul pewnym krokiem zmierza po MVP. Mecz z Thunder był już dość dawno, więc może niektórzy zapomnieli jak fantastycznie wtedy wypadł na tle gwiazd Oklahomy, ale game winnera przeciw Phily i świetnej defensywie Iguodali pamiętać powinien każdy. Jeszcze trochę takiej gry i przed ASG LAC będą naszą drużyną nr 1 na zachodzie.

6. (4.) 76ers 5-3 (wygrane z Magic, Bulls, Hawks, Lakers oraz Cavs; porażki z Heat, Spurs i Clippers), 19-9 w sezonie

Jeśli ktoś nie miał jeszcze okazji oglądać Phily w tym sezonie, to polecam to jak najszybciej nadrobić i przyjrzeć się defensywie Iguodali. Nawet Kobe miał przeciw niemu ogromne kłopoty. Szkoda tylko ciągłej nieobecności Hawesa, bo z nim w pełni sił 76ers byliby pewnie jeszcze wyżej.

7. (8.) Mavs 5-3 (wygrane ze Spurs, Suns, Nuggets, Wolves oraz Blazers; porażki z Thunder, Pacers i Cavs), 17-11 w sezonie

Krytycy niech sobie krytykują, ale Dirk gra coraz lepiej (już pięć meczów z rzędu z przynajmniej 20 punktami) i w pełni zasłużył na wybór do ASG. Zresztą co to byłby za mecz gwiazd, bez MVP ostatnich finałów?

8. (9.) Hawks 4-3 (wygrane z Hornets, Raptors, Pacers i Magic; porażki z Grizzlies, 76ers oraz Suns), 18-9 w sezonie

Atlanta jest mistrzem w pokonywaniu słabeuszy (czyli drużyn poniżej 50% wygranych) i notuje przeciw nim bilans 12-1. Problemy z silniejszymi w końcu jednak wyjdą i znajdą swe odbicie w bilansie, co może spowodować, że Hawks nie będą mieć przewagi parkietu w pierwszej rundzie playoffs.

9. (12.) Lakers 4-3 (wygrane z Wolves, Bobcats, Nuggets oraz Celtics; porażki z Jazz, 76ers oraz Knicks), 15-12 w sezonie

W meczu z NYK Lakers wyglądali naprawdę słabo, tak kiepskiego spotkania w ich wykonaniu nie widziałem chyba od czasu, gdy Smush i Kame stanowili o sile supportu Kobe. Ale tak to jest w trakcie serii wyjazdowej, podczas meczu back to back i gdy w ataku gra się właściwie we trzech.

10. (13.) Celtics 5-3 (wygrane z Cavs, Raptors, Knicks, Grizzlies oraz Bobcats; porażki z Cavs, Lakers i Raptors), 14-12 w sezonie

Jako fan Bostonu życzyłbym sobie, aby plotki o wymianie Rondo za Pau Gasola były prawdziwe. Celtics znowu liczyliby się w walce o mistrzostwo i wszyscy mogliby zobaczyć jak przeceniany jest Rajon. Swoją drogą bilans z nim to 8-10, a bez 6-2.

11. (14.) Magic 5-4 (wygrane z Wizards, Cavs, Pacers, Heat i Bucks; porażki z Pacers, 76ers, Clippers i Hawks), 17-11 w sezonie

Po kryzysie pod koniec stycznia (bilans 1-5) nie ma już śladu i Orlando wygrywa nawet z silnymi drużynami, a do jedynych porażek w lutym doszło po dogrywkach. Póki co świetnie w tym miesiącu gra J-Rich, który zdobywa ponad 18 punktów na mecz trafiając przy tym aż 55% rzutów za trzy.

12. (5.) Nuggets 2-7 (wygrane z Clippers i Pacers; porażki z Clippers, Grizzlies, Lakers, Blazers, Rockets, Mavs oraz Warriors.), 16-12 w sezonie

Zapowiadałem ciężki okres dla Denver, ale nie spodziewałem się aż tak złego wyniku. Jedyne pocieszenie w tym, że poza masakrą w Portland to te przegrane były niewielką różnicą punktów. Tak więc to raczej kwestia braku szczęścia plus absencji Gallinariego, a nie jakiegoś drastycznego spadku jakości gry Nuggets.

13. (15.) Pacers 5-4 (wygrane z Magic, Nets, Wolves, Mavs i Jazz; przegrane z Magic, Hawks, Grizzlies i Nuggets), 17-10 w sezonie

Może wybór Hibberta do ASG jest trochę na wyrost, ale dobrze że w ogóle kogoś z Indiany doceniono. Wprawdzie Granger ma prawo czuć się pokrzywdzony z tego powodu, ale może dzięki temu zacznie grać jeszcze lepiej i Pacers wywalczą przewagę parkietu w pierwszej rundzie. Bo bez tego niestety będzie im ciężko ugrać coś więcej niż rok temu.

14. (18.) Grizzlies 4-4 (wygrane z Nuggets, Hawks, Wolves oraz Pacers; porażki ze Spurs x2, Thunder i Celtics), 14-13 w sezonie

Według Hollingera Memphis miało do tej pory najtrudniejszy terminarz. Dlatego też taki wynik osiągnięty bez ich lidera (ciągle nie mogę przyzwyczaić się do takiego określania Zacha) jak najbardziej cieszy. Po ASG przyjdą łatwiejsi przeciwnicy, więc też nie zdziwcie się jeśli w marcu zacznie się mówić o świetnie grających Grizzlies.

15. (17.)Timberwolves 4-5 (wygrane z Rockets x2, Nets, i Kings; porażki z Lakers, Pacers, Grizzlies, Mavs oraz Knicks), 13-15 w sezonie

Powraca problem z początku sezonu, czyli nieznaczne porażki. Niestety spora w tym wina Adelmana, który podejmuje bardzo złe decyzje czego najlepszym przykładem był dzisiejszy mecz z NYK. Pekovica nikt nie mógł zatrzymać (9/10 FG), a mimo tego przez większość czwartej kwarty Adelman przetrzymał go na ławce i grał bezużytecznym small ballem.

16. (16.) Rockets 4-3 (wygrane z Suns x2, Nuggets oraz Blazers; porażki z Wolves x2 i Spurs), 16-11 w sezonie

Bardzo trudne dwa tygodnie (5 spotkań na wyjeździe), a mimo tego Houston udało się uzyskać dodatni bilans i zajmują obecnie piąte miejsce na zachodzie. Czyżby kolejna drużyna z Teksasu aspirująca do miana najbardziej niedocenianej?


17. (12.) Blazers 3-5 (wygrane z Bobcats, Nuggets oraz Hornets; porażki z Jazz, Kings, Thunder, Rockets i Mavs), 15-13 w sezonie

Kolejny zespół po Nuggets i Jazz, który zdaje się wracać na ziemię. W minionym tygodniu nawet Rose Garden została dwa razy zdobyta, a to już niepokojące z perspektywy Portland, dla której to drużyny własna hala jest ogromnym atutem (tylko 4-10 na wyjeździe!)

18. (26.) Knicks 6-2 (wygrane z Pistons, Nets, Jazz, Wizards, Lakers i Wolves; porażki z Bulls oraz Celtics), 13-15 w sezonie

Pozbawieni szkodnika Carmelo, który jest drugim Adrianem Dantley’em, Knicks prowadzeni przez wszystkim już znanego Lina grają w końcu piękną dla oka koszykówkę i przede wszystkim szalenie efektywną na obu końcach boiska. Oby tak dalej i jeszcze przed ASG powinien być dodatni bilans. Z ciekawostek: gdy zaczęła się seria Lina, czyli jeszcze w sobotę vs NJN, jego kontrakt był niegwarantowany.

19. (20.) Warriors 3-2 (wygrane z Kings, Jazz i Nuggets; porażki z Kings i Thunder), 9-14 w sezonie

Ze zdrowym Currym Golden State to silna drużyna, być może nawet mogąca awansować do playoffs, o czym przekonali się ostatnio choćby Thunder. Dlatego też póki co daję ich ponad Jazz, których przecież ostatnio nawet pokonali. Być może na wyrost, ale uważam, że dopiero kolejna kontuzja kostki Stephena pozwoli tak powiedzieć.

20. (10.) Jazz 2-5 (wygrane z Blazers i Lakers; porażki z Clippers, Warriors, Knicks, Pacers oraz Thunder), 13-12 w sezonie

Utah jest jedyną drużyną z dodatnim bilansem, która ma negatywną efficiency differential. Do tego rozegrali tylko 9 spotkań na wyjeździe przegrywając 7 z nich. To są poważne powody do niepokoju z perspektywy fana Jazz.

21. (23.) Suns 5-3 (wygrane z Hornets, Bobcats, Hawks, Bucks i Kings; porażki z Mavs oraz Rockets x2), 12-15 w sezonie

Nash jest drugim najlepszym rozgrywającym w NBA. Koniec kropka. Z ciekawostek: jest najstarszym zawodnikiem w historii, który w jednym meczu zdobył przynajmniej 30 punktów i 10 asyst. Do tej pory ten rekord należał do Hondo.

22. (19.) Bucks 4-4 (wygrane z Pistons, Heat, Raptors i Cavs; porażki z Pistons, Bulls, Suns oraz Magic), 12-15 w sezonie

Milwaukee najwyraźniej ma jakiś patent na Miami i nawet 40 punktów LeBrona nie przeszkodziło im odnieść zwycięstwa. Niestety w lutym fatalnie gra Jennings, który zdobywa średnio 14,9 PPG przy tragicznej skuteczności 32,7 FG% w tym 28,6% za trzy. Co jeszcze bardziej może martwić fanów Bucks to jego wypowiedź na temat następnego kontraktu, która może sugerować, iż jego odejście z tej drużyny jest dość prawdopodobne.

23. (24.) Kings 4-3 (wygrane z Blazers, Warriors, Hornets i Thunder; porażki z Warriors, Wolves oraz Suns), 10-17 w sezonie

Sam nie wiem co myśleć o tej drużynie. Ale zwycięstwo nad Oklahomą plus minimalne porażki z GSW (-3) oraz Wilkami (-2) skłaniają mnie ku temu, że Kings są lepsi niż ich bilans na to wskazuje. A kluczem do ich gry zdaje się być niedoceniany Thornton. Wynik z nim to 9-11, bez niego 1-6.

24. (25.) Cavaliers 3-5 (wygrane z Celtics, Mavs oraz Clippers; porażki z Celtics, Magic, Heat, Bucks i 76ers), 10-16 w sezonie

Tyle się mówi o Linie, który oczywiście gra na medialniejszym rynku niż Clevelend, ale Sessions gdy tylko dostał szansę występów w pierwszej piątce, to też nie rozczarowuje: 18,3 PPG i 12,3 APG – w tym świetne spotkanie przeciw Paulowi, gdy poprowadził Cavs do zwycięstwa.

25. (22.) Raptors 3-5 (wygrane z Nets, Wizards oraz Celtics; porażki z Hawks, Celtics, Heat, Wizards i Bucks), 9-19 w sezonie

Mecz przeciw Bostonowi był zaledwie czwartym w tym sezonie, w którym Amir zagrał przynajmniej 30 minut. To jest bez wątpienia szalenie pożyteczny zawodnik, ale ma ogromne problemy z faulami i dlatego tak rzadko dłużej przebywa na parkiecie. Jednak o tym, jak bardzo jego obecność jest potrzebna Toronto, świadczy to, że z tych czterech spotkań Raptors wygrali trzy.

26. (28.) Pistons 4-3 (wygrane z Bucks, Hornets oraz Nets x2; porażki z Bucks, Knicks i Nets), 8-20 w sezonie

Wprawdzie ze słabeuszami, ale seria 4 zwycięstw zdecydowanie cieszy. Szczególnie że poprzedziło ją 7 porażek z rzędu. Czyżby szło ku lepszemu w Detroit?

27. (21.) Nets 1-8 (wygrana z Pistons; porażki z Raptors, Pacers, Wolves, Knicks, Bulls, Pistons x2 oraz Spurs), 8-21 w sezonie

W ciągu tych dwóch tygodni widziałem dwa mecze Nets i zwyczajnie brak mi słów. Zresztą dwie porażki z Detroit mówią właściwie wszystko o poziomie gry Derona i spółki. I pomyśleć że Morrow jest jednym z zaledwie sześciu zawodników, którzy w tym sezonie zdobyli przynajmniej 40 punktów.

28. (29.) Wizards 1-6 (wygrana z Raptors; porażki z Bulls, Magic, Raptors, Clippers, Knicks i Heat), 5-22 w sezonie

Rashard Lewis bardzo chciał w Orlando pokazać, że popełnili błąd sprzedając go i rozegrał swój najlepszy mecz w tym sezonie: 20 punktów, 8 zbiórek, 8/12 FG. Co jednak z tego, skoro Wall kontynuował swoją krucjatę ku mianu najgorszego zawodnika z tych obdarzonych ponadprzeciętnym talentem i tafił tylko 1 z 12 rzutów z gry.

29. (27.) Hornets 0-8 (porażki z Hawks, Heat, Suns, Spurs, Pistons, Kings, Bulls i Blazers), 4-23 w sezonie

Trzy tygodnie temu NOH zakończyli serię 9 porażek. Okazuje się, że tamta wygrana z Magic była jednak przypadkiem, bo od tego czasu zanotowali kolejną serię: 8 przegranych z rzędu.

30. (30.) Bobcats 0-6 (porażki z Lakers, Blazers, Suns, Celtics, Bulls i Clippers), 3-24 w sezonie

Czternaście porażek z rzędu. Jordan musi być dumny ze swojej drużyny.


NBA

Kategoria: NBA 11/12, Power Ranking - Tagi: NBA, power ranking

NBAcodziennie: jak Nash świętuje swoje urodziny? Trafiając game winnera!

lut08
2012
Dodaj komentarz Karol Melaniuk

Patrząc na to, jak gra Nash, trudno uwierzyć, że właśnie skończył 38 lat. Przed dzisiejszym spotkaniem notował średnio 10 asyst (pierwsze miejsce w lidze) oraz 15 punktów przy oszałamiającej efektywności 64,6 TS% (w tym aż 55,6 FG% – piąte miejsce w NBA!). Swoją świetną grę kontynuował przeciw Bucks zdobywając 18 punktów (8/13 FG) oraz 11 asyst. W pierwszej połowie był niemal bezbłędny, a Suns objęli siedemnastopunktowe prowadzenie. Wydawało się więc, że dość łatwo zwyciężą, jednak granie back to back daje się we znaki i gospodarze zaczęli odrabiać straty, a po czterech minutach czwartej kwarty objęli prowadzenie 92-90 i zaczął nam się bardzo nerwowy mecz.

Od tego momentu Phoenix ciągnął Dudley, który w końcówce zdobył 10 punktów (w tym 2 razy za trzy). Ważne zagrania miał również Gortat, który w ciągu ostatniej półtorej minuty zaliczył dwie ofensywne zbiórki, a po drugiej z nich Nash trafił game winnera na 5 sekund do końca.

Niestety Marcin przez całe spotkanie słabo grał w obronie i kryty przez niego Gooden zdobył 25 punktów trafiają 12 z 21 rzutów – w tym aż 7 z 5-6 metrów na wprost kosza, gdy Gortat po prostu nie zdążał do niego wyjść. Na szczęście co stracił w obronie, to nasz rodak z nawiązką nadrabiał w ataku i sam zdobył 21 punktów przy świetnej skuteczności: 8/13 FG oraz 5/5 FT. To głównie dzięki niemu Suns zmiażdżyli Bucks pod względem punktów pod koszem 48 do 22.

Bardzo dobrze zagrał też Redd, dla którego powrót do Milwaukee (rozegrał w tym klubie 594 spotkania w ciągu 11 sezonów) był bardzo emocjonalny. Do tego stopnia, że przed meczem zamiast do szatni gości kierował się do pomieszczeń gospodarzy. Koncentracji nie zabrakło mu jednak gdy wyszedł na parkiet i to dzięki jego świetnej postawie w drugiej kwarcie (10 punktów w 3 minuty) Suns zaczęli budować przewagę.

Co ciekawe w szeregach Bucks kompletnie zawiódł Jennings, który przecież miał przeciw sobie nie dość że starego, to jeszcze słabego defensora. Trafił tylko jeden rzut z gry (trójkę), wprawdzie bardzo ważny, bo na 3 minuty do końca, który dał jego drużynie prowadzenie 101-98, ale poza tym nie zdobył żadnych punktów i miał tylko 4 asysty. Taka pasywność jest niewybaczalna i była ona jedną z głównych przyczyn porażki – już trzeciej z rzędu Bucks. Za to dla Suns było to trzecie kolejne zwycięstwo, tym cenniejsze że na wyjeździe i back to back.

Granger trafia gdy trzeba

Sporą przewagę tej nocy roztrwonili również Pacers. W pewnym momencie trzeciej kwarty prowadzili już 21 punktami, ale od tego momentu przestali trafiać (spudłowali 10 rzutów z rzędu) podczas gdy Jazz nie mogli chybić (11/12 FG), co przełożyło się na run 35-13 i dało Utah prowadzenie 85-84 na początku czwartej kwarty. Wydawało się wtedy, że mimo świetnego meczu Collisona (25 punktów, 10/14 FG), który niszczył słabo spisującego się w tym sezonie Harrisa, Indiana przegra z zawodnikami z Salt Lake City, którzy już nie raz pokazywali, że w końcówkach są zabójczy.

Na szczęście dla Pacers obudził się w końcu Granger. Spotkanie zaczął fatalnie pudłując 6 pierwszych rzutów i w sumie miał 1/8 FG przez trzy pierwsze kwarty. W ostatniej zagrał jednak koncertowo (12 punktów, 5/6 FG). Pod koniec Jazz cztery razy obejmowali prowadzenie i za każdym razem Danny im je odbierał, a na 11 sekund przed końcem przypieczętował wynik dwoma celnymi wolnymi.

Na pochwałę po stronie Indiany zasługuje też ich defensywa, której ostoją jest Hibbert (czyżby ASG?). W ciągu ostatnich trzech minut był fragment gry, gdy Jazz w czterech kolejnych akcjach dwa razy spudłowali (defensywa Roy’a na Jeffersonie!) oraz popełnili dwie straty. Między innymi dzięki temu Pacers mają już w tym sezonie wynik 5-1 przeciw zachodnim drużynom (z czego 5 spotkań na wyjeździe). Natomiast zawodnicy Utah nie mogą ostatnich dni zaliczyć do udanych, gdyż wygrali tylko jeden mecz, przegrywając cztery.

Po co komu Love skoro jest Pekovic?

Rubio zaczął spotkanie z Kings od 8 asyst w pierwszej kwarcie, ale można śmiało powiedzieć, że bohaterem tego meczu był drugoroczniak Pekovic. Od czasu kontuzji Darko dostaje on więcej minut i wykorzystuje je znakomicie. Dzisiaj zaliczył czwarte double-double w tym sezonie (23-10, 9/12 FG) i mimo że sporo jego punktów to wynik świetnego kreowania Hiszpana, to i tak trzeba być pod wrażeniem jego gry. Posiadający podobno mnóstwo talentu Cousins (3/13 FG, 5 F) kompletnie nie radził sobie z Pekovicem po obu stronach boiska i już po pierwszych czterech minutach usiadł z powodu fauli.

Rubio tym razem zagrał gorzej w zaciętej końcówce (m. in. spudłował dwa wolne), ale i tak ogólnie spisał się dobrze. Wprawdzie zdobył tylko 6 punktów przy 2/9 FG, ale miał 14 asyst (4 straty), 6 zbiórek oraz 5 przechwytów i niewątpliwie razem z Pekovicem byli najlepszymi zawodnikami Wolves pod nieobecność Love’a, który został zawieszony na dwa spotkania za incydent ze Scolą. Dzięki ich postawie Minnesota po raz pierwszy od czasów Garnetta ma ponad 50% wygranych po kilku tygodniach sezonu.

Ellis to za mało

Przez trzy kwarty wydawało się, że mamy powtórkę z playoffs 2007, gdy Warriors ogrywali teoretycznie silniejszych Mavs. Teraz podobnie radzili sobie z Thunder, ale w czwartej kwarcie zaczęły się kłopoty – straty (aż 6) i złe decyzje rzutowe (Curry!). Druga strona również nie ustrzegła się błędów, jak np. trójka Duranta w ostatniej minucie, która była zwyczajną głupotą (tzw. „hero mode”). Kevin jednak już w następnej akcji się zrehabilitował i po ustawionej zagrywce trafił jumperka, który dał Oklahomie jednopunktowe prowadzenie na 14 sekund przed końcem.

Warriors mogli jeszcze oczywiście objąć prowadzenie, ale zagrali dziwną akcję, w której Lee powinien atakować kosz, lecz wybrał oddanie na obwód, po czym Ellis spudłował trójkę i to był koniec szans Golden State. Kiepską czwartą kwartą zmarnowano więc życiową noc Monty, który zdobył aż 48 punktów (18/29 FG). Nieźle zagrał też Lee, który zaliczył triple-doube (25-11-10), ale to wszystko było za mało na gwiazdy Thunder: 31 punktów Westbrooka oraz 33 Duranta (a do tego 10 zbiórek i 7 asyst) i jak zwykle świetnego z ławki Hardena (19 pkt., 7 asyst, 4 przechwyty).

Można by jeszcze zadać pytanie o to, czy trener Jackson popełnił błąd zdejmując Lee na 6 minut przed końcem po tym, jak popełnił piąty faul? Odpowiedź może być tylko jedna: oczywiście tak. To, że większość trenerów postępuje w ten sposób, w niczym nie usprawiedliwia głupoty jaką jest zdejmowanie jednego ze swoich lepszych zawodników. Przecież wtedy nie gra, więc to już lepiej, aby grał i pomagał drużynie, a ewentualnie później zszedł za szósty faul. Na szczęście Jackson to jednak szybko przemyślał i niecałą minutę później Lee wrócił i od razu sam wymusił przewinienie.

Pierce lepszy niż Bird

Przynajmniej pod względem sumy zdobytych punktów w sezonie regularnym. Dzisiejszym meczem przeciw Bobcats PP przegonił najlepszego Celta w historii o 6 punktów i obecnie zajmuje drugie miejsce w dziejach Bostonu z wynikiem 21797. Pierwszy jest oczywiście niezniszczalny Hondo: 26395.

Pierce na szczęście zdaje sobie sprawę z tego, jak niewiele znaczą takie rekordy i powiedział: I think the fans would really appreciate another championship more than me passing Hondo. Zapewne dlatego też nie próbował za bardzo na siłę przegonić Birda (ale inni zawodnicy Celtics czasem forsowali grę pod PP) i zagrał bardzo zespołowo zbliżając się do triple-double (15-8-9), co w połączeniu z wyborną dyspozycją KG (22 punkty, 10/15 FG) pozwoliło odnieść zwycięstwo – już piąte z rzędu Bostonu i dziewiąte w ostatnich 10 meczach. Bobcats z kolei przegrali 12 kolejne spotkanie i jedynym ich jasnym punktem był powracający po kontuzji Reggie Williams, który zdobył 21 punktów i miał 5 asyst.

Irving jeszcze w cieniu LeBrona

Ogólnie Kyrie debiutant jest lepszy niż James jako rookie, ale mecz w Miami miał wybitnie nieudany: 5/15 FG i 5 strat. Przez trzy kwarty to spotkanie było dość wyrównane, ale w ostatniej gospodarze podkręcili defensywę i Cavs zdobyli tylko 19 punktów. Szczególnie pudłowali najlepsi zawodnicy Clevelend. Zarówno Irving jak i Jamison w tej ostatniej kwarcie mieli tylko 1/5 FG. Taki brak skuteczności w połączeniu ze świetną grą Wade’a (8 punktów, 4/5 FG) pozwolił Heat objąć prowadzenie i dowieźć zwycięstwo do końca. Mają już bilans 19-6, co jest najlepszym wynikiem w historii klubu w pierwszych 25 meczach sezonu.

Przed tym spotkaniem pojawił się artykuł na FoxSports, w którym cytowane są wypowiedzi zarówno Wade’a jak i Spoelstry, którzy wyraźnie stwierdzają, że LeBron jest najlepszym zawodnikiem NBA i gra jak MVP. Musi być to niewątpliwie ciekawe dla tych, którzy uważają, że Dwyane jest ważniejszym graczem dla Heat, albo że Kobe musi być lepszy, bo przecież zdobył pięć mistrzostw.


NBA

Kategoria: NBA 11/12, NBAcodziennie - Tagi: antwan jamison, brandon jennings, danny granger, darren collison, david lee, drew gooden, dwyane wade, havlicek, james harden, jared dudley, kevin durant, kobe bryant, kyrie irving, larry bird, lebron james, marcin goirtat, michael redd, monta ellis, nokolai pekovic, paul pierce, ricku rubio, roy hibbert, steve nash

NBAcodziennie – Lob City w pełnej krasie

sty31
2012
Dodaj komentarz Karol Melaniuk

♦ Zapomnijcie o wczorajszym wsadzie LeBrona nad Lucasem. To, co dzisiaj zrobił Griffin przeciw Perkinsowi, jest zdecydowanie najlepszym wsadem sezonu i jednym z lepszych „posterów” ostatnich lat:

♦ Oczywiście nie było to jedyne efektowne zagranie w tym spotkaniu. Clippers grali koncertowo, zniszczyli przeciwników – jakby nie było najlepszą drużynę zachodu – i pokazali siłę Lob City. Całe show nakręcał oczywiście Chris Paul, który powinien mieć ksywę „Profesor”. Zaliczył on 14 asyst i tylko 2 straty, szczególnie imponując w czwartej kwarcie i zdobywając w sumie 26 punktów (12/16 FG). Westbrooku (4 asysty, 6 strat, 13/26 FG, 31 pkt.), ucz się jak powinien grać playmaker!

♦ Czwarta z rzędu porażka Magic, którzy po raz trzeci w ostatnich sześciu meczach nie są w stanie przekroczyć granicy 70 punktów oraz po raz piąty w ostatnich ośmiu rzucać ze skutecznością z gry powyżej 40%. I niech was nie zwiedzie niewielka różnica (5) w końcowym wyniku – mimo że zdobyli najmniej punktów w sezonie, to w tym meczu 76ers byli wyraźnie lepsi i dopiero w końcówce się rozluźnili, gdy na zegarze zostały niecałe trzy minuty, zszedł Dwight, a Phila miała 17 punktów przewagi.

♦ Byłem pod wrażeniem gry niskiego (ale o sporym zasięgu ramion) Branda, który wykonał niesamowitą robotę w obronie na Howardzie (w całym meczu spudłował 11 z 17 FG). Zwieńczeniem tego były bloki Eltona w dwóch kolejnych akcjach w czwartej kwarcie, gdy Dwight próbował grać jeden na jednego tyłem do kosza. Po tym DH już więcej nie dostał piłki w ataku, a chwilę później został ściągnięty z boiska.

♦ Na uznanie zasługuje też jak zwykle defensywa Iguodali, który do listy swoich ofiar dołożył Hedo: 1/9 FG, 3 punkty. AI nie zawiódł również w ataku i po triple-double vs Detroit zaliczył kolejne wszechstronne spotkanie: 14 punktów, 11 zbiórek oraz 6 asyst – z czego 7 punktów i asysta w kluczowej trzeciej kwarcie wygranej 21 do 9.

♦ Po pierwszej połowie Heat prowadzili tylko dwoma punktami, ale w trzeciej kwarcie obudził się LeBron. Zdobył w niej 14 punktów oraz 4 asysty, co pozwoliło Miami wygrać tą część meczu 36 do 19 i kontrolować spotkanie już do końca. Ogółem LJ zbliżył się do triple-double notując 22-11-8. Tyle samo punktów miał też Wade, którego to postawa szczególnie w drugiej kwarcie (15 pkt.) pozwoliła odrobić straty, za co po meczu Spoelstra bardzo chwalił Dwyane’a.

♦ Z serii “dziwne rekordy”: żaden gracz Heat nie wyleciał z boiska za 6 fauli od 73 spotkań. To rekord NBA od czasu wprowadzenia zegara.

♦ W trzeciej kwarcie Blazers mieli już przewagę 11 punktów, ale prowadzeni przez Millsapa (19 punktów, 15 zbiórek) Jazz w ostatniej części meczu zaliczyli runa 13-0. Przez całe spotkanie zawodził Hayward (zaczął od 0/8 FG), ale na 2 sekundy przed końcem ręka mu nie zadrżała i trafił obydwa wolne, co zakończyło mecz wynikiem 93-89 dla Utah osłabionych brakiem Jeffersona.

♦ Blazers niestety ten mecz mogą źle wspominać również z powodu Batuma. Nie ma jeszcze informacji na temat tego, jak poważna to kontuzja, ale wyglądało bardzo źle, gdy w końcówce doznał urazu kolana:

♦ Wprawdzie przeciw jednej z najsłabszych drużyn w NBA, ale Rose szybko zmazał złe wrażenie, jakie zostawił po wczorajszym meczu. 35 punktów przy zaledwie 20 rzutach z gry, 8 asyst (choć też niestety 5 strat), a do tego 2 przechwyty i 3 bloki. Derrick szczególnie imponował w pierwszej kwarcie, gdy zdobył 13 punktów (6/8 FG) oraz w trzeciej, gdy rzucił ich 15 (z 25 Chicago), a Bulls na niecałe sześć minut do jej końca prowadzili 70-49. Wprawdzie w ostatniej części gry Wizards zmniejszyli jeszcze straty do ośmiu punktów, gdy na zegarze zostało 6:50, ale wtedy mocno krytykowany Boozer trafił trzy razy z rzędu i było po meczu.

♦ A gra Washingtonu? Takie oto słowa na ten temat dziś znalazłem i mówi to właściwie wszystko: Maybe NASA should study the wizards because there are more than a handful of black holes on that team.

♦ Adelman, który spędził z Rockets cztery udane sezony (wygrał prawie 59% spotkań), jest z pewnością zadowolony z powrotu do Houston, gdyż jego obecna drużyna zwyciężyła 120 do 108 po jednym z najlepszych ofensywnie meczów w tym sezonie. Swego niezadowolenia nie krył jednak przed tym spotkaniem, gdy opowiadał dlaczego skończyła się jego współpraca z klubem z Teksasu. Otóż nie mógł on znieść tego, że nie ma wpływu na decyzje personalne, które według niego całkowicie zależały od właściciela Lesa Alexandera oraz GMa Daryla Morey’a, a trenera nikt o zdanie nie pytał.

♦ Do połowy spotkanie w Houston było zacięte, ale w trzeciej kwarcie Wilki zdobyły aż 42 punkty (rekord klubu w tej części meczu) tracąc 25. Brylowali wtedy szczególnie Rubio (12 pkt., 5 ast), Beasley (11 pkt.) oraz Love (9 pkt.), którzy wspólnie trafili 10 z 12 rzutów z gry. Michael ogólnie rozegrał najlepszy mecz w sezonie będąc w wyśmienitej dyspozycji strzeleckiej: 8/11 za 2, 2/3 za 3 oraz 12/12 FT, co przełożyło się na 34 punkty. Ricky również bardzo efektywnie zdobył swoje 18 punktów (4/7 za 2, 2/3 za 3, 4/4 FT), a do tego był bliski triple-double: 11 asyst i 8 zbiórek.

♦ Niezwykle skuteczny był także Love, który wprawdzie słabo zbierał w tym spotkaniu (trudno jednak o zbiórki w ataku, gdy drużyna trafia prawie 60% FG), ale zdobył 29 punktów (w tym ten PF trafił kolejne dwie trójki) oddając zaledwie 15 rzutów z gry. Z tego meczu zapamięta jednak najmocniej wydarzenie z pierwszej kwarty. Uwaga, drastyczny materiał, boli od samego patrzenia:

♦ Gortat zaliczył dwunaste double-double (17-11) i popisywał się naprawdę dobrymi manewrami pod koszem, ale to za mało by wygrać, gdy Nash pauzuje. Poza tym byli zawodnicy Suns podeszli do tego meczu wyjątkowo ambitnie. Wprawdzie każdego z nich Marcin zablokował, ale i tak zagrali oni świetnie. Carter zdobył 21 punktów przy 13 rzutach (w tym 5/7 za 3), a Marion 20 przy 15.

♦ Cytat wieczoru: I’m going to knock somebody in the head! – Dwight przed meczem chodzący po szatni z cegłami w rękach.

♦ Z plotek: Lakers prowadzą z Cavs rozmowy w celu pozyskania Sessionsa, który mimo że nie posiada rzutu za trzy, to byłby sporym wzmocnieniem na najsłabiej obsadzonej pozycji w LAL. Do ewentualnej wymiany jeszcze daleko i co za tym idzie brak konkretów, ale nie jest wykluczone, że uda tu się wykorzystać trade exception pozyskane za Odoma.


NBA

Kategoria: NBA 11/12, NBAcodziennie - Tagi: ande iguodala, blake griffin, chris paul, derrick rose, dwight howard, dwyane wade, elton brand, gordan hayward, kevin love, lamar odom, lebron james, marcin gortat, michael beasley, nicolas batum, paul millsap, ramon sessions, Rick Adelman, russell westbrook, shawn marion, vince carter

Power ranking – piąty tydzień

sty29
2012
3 komentarzy Karol Melaniuk

1. (1.) Bulls 2-1 (wygrane z Nets oraz Bucks; przegrana z Pacers), 17-4 w sezonie

Po pierwszej porażce Byków u siebie radość zwycięzców (podobno w szatni gracze Pacers świętowali jakby zdobyli tytuł) tak mocno poirytowała Rose’a, że powiedział, iż nigdy tego nie zapomni i już nie może się doczekać kiedy znowu zagra przeciw Indianie. Tak więc czekamy i my na wielki mecz Derricka 5 marca, ale póki co przed Chicago 9 spotkań z rzędu na wyjeździe. Pierwsze już za kilka godzin w Miami.

2. (2.) Heat 3-1 (wygrane z Cavs, Pistons oraz Knicks; porażka z Bucks), 14-5 w sezonie

Mimo że bez niego mają bilans 8-1, to powrót Wade’a cieszy, szczególnie że od razu pokazał się ze znakomitej strony: 28 punktów (65 TS%), 5 przechwytów i tylko jedna strata przeciw NYK. Ciągle żywym jest jednak pytanie o to, czy LeBron jest clutch. Z jednej strony w tym tygodniu miał tylko 3 punkty (1/4FG) w czwartej kwarcie vs Milwaukee, a z drugiej vs Detroit 3 asysty i 10 punktów – w tym 6/6FT w ciągu ostatniej półtora minuty po tym jak Pistons objęli trzypunktowe prowadzenie.

3. (3.) Thunder 3-0 (wygrane z Pistons, Hornets oraz Warriors), 16-3 w sezonie

Oklahomie brakuje już tylko jednego zwycięstwa, aby wyrównać najlepszy start w historii klubu ustanowiony w sezonie 2004/05 (ktoś w ogóle pamięta tą bardzo niedocenianą drużynę, której liderem był Ray Allen?). Jeśli Durant będzie grał jak do tej pory (np. 15 punktów w czwartej kwarcie vs GSW), to nie powinno stanowić problemu.

4. (5.) 76ers 3-1 (wygrane z Wizards, Bobcats oraz Detroit; porażka z Nets), 14-6 w sezonie

Ile znaczy dla Philadelphii będący w niesamowitej formie w tym sezonie Hawes? Bilans 10-2 z nim i 4-4 bez mówi wszystko w tym temacie. Musi on wrócić czym prędzej, bo bez niego przez najbliższe dwa tygodnie 76ers mogą nic nie wygrać jako że zmierzą się kolejno z: Orlando, Chicago, Miami, Atlantą, LAL, San Antonio oraz LAC.

5. (10.) Nuggets 2-0 (wygrane z Kings i Raptors), 14-5 w sezonie

Po słabiutkim meczu z 76ers, gdy zdobył tylko 3 punkty, Gallinari gra fantastycznie i notuje średnio 25,5 PPG w czterech ostatnich spotkaniach. Ale nawet przy takiej jego formie Nuggets będą potrzebować Lawsona w pełni sił (z powodu kontuzji kostki vs Kings grał tylko 15 minut, a przeciw Tornto w ogóle nie wystąpił), gdyż przed nimi bardzo ciężki tydzień: 5 meczów z mocnymi drużynami.

6. (4.) Clippers 2-1 (wygrane z Raptors i Grizzlies; porażka z Lakers), 10-6 w sezonie

Mo Williams w cieniu gwiazd Clippers rozgrywa świetny sezon jako rezerwowy. Ma już pięć spotkań z rzędu z co najmniej 16 punktami (w tym trzy z 25 lub więcej) i to w sporej mierze dzięki jego bardzo dobrej czwartej kwarcie (9 punktów) LAC wygrali zacięty mecz z Memphis.


7. (7.) Spurs 2-1 (wygrali z Hornets i Hawks; przegrali z Wolves), 12-8 w sezonie

Przeciw NOH mogliśmy zobaczyć Duncana jak z dawnych lat. W samych ostatnich sześciu minutach czwartej kwarty zdobył 8 punktów (28 w całym meczu), w tym trafił game winnera, dzięki czemu Spurs wygrali pierwszy raz na wyjeździe z drużyną zachodniej konferencji.

8. (11.) Mavs 2-1 (wygrane z Suns i Jazz; porażka z Wolves), 12-8 w sezonie

Dirk nie gra, ale nie przeszkadza mu to w mówieniu takich rzeczy: I haven’t seen one team in the West that I’m scared of, I really haven’t. I think we can compete with all of them. Oklahoma City has probably the best record, but I think we’ve played them well every time we’ve seen them and everybody else has been up and down. To się nazywa mistrzowska pewność siebie.

9. (15.) Hawks 2-1 (wygrane z Bucks oraz Pistons; porażka ze Spurs), 14-6 w sezonie

Kirk Hinrich już w drugim meczu po powrocie pokazał się z dobrej strony notując 9 asyst, gdy dostał więcej czasu w miejsce kontuzjowanego Teague’a (kostka). Ale w tym spotkaniu Atlantę do zwycięstwa poprowadził będący clutch JJ, który w czwartej kwarcie zdobył 10 punktów (w tym dająca dogrywkę trójka), a kolejnych 5 dorzucił w dodatkowym czasie gry.

10. (9.) Jazz 1-2 (wygrana z Kings; porażki z Raptors i Mavs), 11-7 w sezonie

Słabszy tydzień, ale przegraną z Toronto można wytłumaczyć absencją Jeffersona. Wprawdzie brak zwycięstwa nad poważnie osłabionymi Mavs czy nieznaczna wygrana z Sacramento mogą niepokoić, to jednak Jazz cały czas są bardzo pozytywną niespodzianką tego sezonu. Jeśli utrzymają taki bilans do końca, to Corbin będzie walczył o nagrodę dla najlepszego trenera i byłoby dość ciekawie, gdyby ją zdobył, ponieważ Sloan podczas całej swojej kariery nie był ani razu wybrany COTY.


11. (12.) Blazers 3-1 (wygrane z Kings, Grizzlies oraz Suns; porażka z Warriors), 12-8 w sezonie

O tym, że Wallace to całkiem inny zawodnik w Portland niż na wyjeździe już pisaliśmy. Podobnie jest niestety z całą drużyną, która ma bilans 9-1 u siebie i tylko 3-7 w innych halach.

12. (8.) Lakers 1-2 (wygrana z Clippers; porażki z Pacers i Bucks), 11-9 w sezonie

Kobe zagrał bardzo dobrze w czwartej kwarcie przeciw LAC zdobywając 12 punktów (3/7 FG, 5/7 FT) dzięki czemu LAL odnieśli zwycięstwo. Niestety w końcówkach przeciw wschodnim drużynom Bryant zawiódł: vs Milwaukee miał 2/9 FG, a przeciw Indianie 1/6 FG.

13. (23.) Celtics 4-0 (wygrane z Wizards, Magic x2 i Pacers), 9-9 w sezonie

Jednym takim tygodniem Boston całkowicie zmienił to, jak należy oceniać tą drużynę. W pierwszym meczu przeciw Orlando wyrównali klubowy rekord najmniejszej ilości straconych punktów, a jednocześnie ustanowili nowy (od czasu wprowadzenia zegara) pozwalając Magic na tylko 20 punktów w połowie. W drugim z kolei odrobili ogromną stratę (27 punktów!). A wszystko to bez Allena i Rondo, za to z fantastycznie spisującym się Piercem, który w tych czterech meczach miał średnio 26,3 PPG (61,2 TS%), 7,3 RPG, 8,8 APG oraz 2 SPG.

14. (6.) Magic 1-3 (wygrana z Pacers; porażki z Celtics x2 oraz Hornets), 12-7 w sezonie

Zaledwie 56 zdobytych punktów (najmniej w historii Orlando) w Bostonie można by jeszcze jakoś przeboleć. Ale 67 w Nowym Orleanie?! To zresztą nie koniec żenady w wykonaniu Magic. W drugim meczu przeciw Celtics roztrwonili 27 punktów przewagi i znowu całkiem zniknęli w drugiej połowie. Cztery mecze w pięć dni są pewnym usprawiedliwieniem, ale i tak nie dziwi frustracja Dwighta, który zaczął krytykować swoich kolegów z drużyny.

15. (17.) Pacers 2-2 (wygrane z Lakers i Bulls; porażki z Magic i Celtics), 12-6 w sezonie

Myślałem, że jeśli Indiana wygra z LAL i Chicago to sprawa stanie się jasna i będzie można tą drużynę uznać za jedną z najlepszych w NBA. Ale jednocześnie przyszły porażki z tak sobie ostatnio grającymi Magic i osłabionymi Celtics. Tak więc sceptycyzm w ocenie siły Pacers jest nadal wskazany.

16. (13.) Rockets 3-1 (wygrane z Wolves, Wizards oraz Knicks; porażka z Bucks), 12-8 w sezonie

Houston nie udało się zostać pierwszą w tym sezonie drużyną, która wygra 8 spotkań z rzędu. Ich serię siedmiu zwycięstw przerwała niespodziewana porażka u siebie z Bucks. Z ciekawostek: w czwartej kwarcie meczu z Minnesotą Kevin Martin grał jako PF.

17. (16.)Timberwolves 2-1 (wygrane z Mavs i Spurs; porażka z Rockets), 9-10 w sezonie

Po raz pierwszy od 1999/00 Minnesota wygrała wszystkie mecze w sezonie przeciw San Antonio. Spory w tym udział miał Rubio, który w czwartej kwarcie zdobył 9 punktów (któryż to już raz najlepiej gra on w decydujących momentach?). Największe wrażenie robiła jednak defensywa Wolves, która w ostatnich siedmiu minutach tego meczu pozwoliła Spurs trafić tylko jeden rzut z gry.

18. (14.) Grizzlies 1-3 (wygrana z Warriors; porażki z Blazers, Clippers oraz Suns), 10-9 w sezonie

Cztery mecze na wyjeździe w ciągu sześciu dni, więc taki bilans nie dziwi. Spotkanie przeciw Phoenix był pierwszą przegraną Memphis z drużyną poniżej 50% wygranych, ale Marc Gasol w bezpośrednim pojedynku pokazał, że bardziej niż Gortat zasługuje na bycie rezerwowym centrem zachodu.

19. (19.) Bucks 3-2 (wygrane z Heat, Rockets oraz Lakers; porażki z Hawks i Bulls), 8-11 w sezonie

Mimo że Bucks stracili Boguta już w pierwszej kwarcie meczu przeciw Houston, to odrobili 12 punktów straty i wygrali to spotkanie. Jednak na dłuższą metę (a Australijczyk może opuścić nawet resztę sezonu) nie dadzą rady bez niego i dlatego mimo że ostatnio złapali wiatr w żagle (bilans 4-2), to wyżej w rankingu być nie mogą.

20. (22.) Warriors 1-2 (wygrana z Blazers; porażki z Grizzlies i Thunder), 6-12 w sezonie

Tragiczna czwarta kwarta przeciw Memphis: GSW stracili w niej 39 punktów (z czego 16 po kontrach i 10 z ponowienia akcji), a Ellis z Currym zaliczyli aż 6 strat. Dwa dni później z Portland obydwaj zagrali znacznie lepiej i trener Jackson nie krył zachwytu szczególnie nad Stephenem, który świetnie spisał się jako rozgrywający.

21. (26.) Nets 3-1 (wygrane z Bobcats, 76ers oraz Cavs; porażka z Bulls), 7-13 w sezonie

Deron w końcu zaczął zdobywać punkty w dużych ilościach (24 PPG w minionym tygodniu) i przy świetnej efektywności (58,0 TS%), co od razu przełożyło się na zwycięstwa. Szczególnie imponował w Philadelphii, gdy w czwartej kwarcie i dogrywce zdobył 17 punktów, w tym trójka przełamująca remis na niecałe 30 sekund do końca meczu.

22. (25.) Raptors 2-2 (wygrane z Suns i Jazz; porażki z Clippers i Nuggets), 6-14 w sezonie

Bargnani wraca i znowu się kontuzjuje, a bez niego Toronto przegrywa. Póki co bilans z nim to 6-7, a bez 0-7. Naprawdę szkoda jego urazów, bo rozgrywa bardzo dobry sezon i z nim udało się nawet Raptors po raz pierwszy od 2009 wygrać back to back mecze na wyjeździe. Odkąd trafił do pierwszej piątki to dobrze gra też James Johnson, który szczególnie robi furorę w świecie roto fantasty, gdyż jako starter notuje 11,7 PPG, 4,7 RPG, 1,5 SPG oraz 2,3 BPG przy tylko 1,3 TPG.

23. (18.) Suns 1-3 (wygrana z Grizzlies; porażki z Mavs, Raptors oraz Blazers), 7-12 w sezonie

Nashowi brakuje już tylko ośmiu asyst by zostać najlepiej podającym w historii klubu z Arizony. Pierwsze miejsce zajmuje jeszcze póki co niezapomniany Kevin Johnson (6518). Zamiast jednak takich rekordów przydałoby się więcej zwycięstw, a w tym na pewno pomogłoby utrzymanie na dłużej takiej dyspozycji, jaką Dudley pokazał dziś w nocy. Gdy bowiem zdobywa on co najmniej 15 punktów, to Suns mają bilans 4-1.

24. (21.) Kings 0-3 (porażki z Blazers, Nuggets i Jazz), 6-14 w sezonie

Od kontuzji Thorntona (opuści do dwóch tygodni) przeciw Memphis zaczęły się poważne kłopoty i bolesne porażki: -33, -12 oraz -29. Z Utah byli już blisko zwycięstwa, ale na 6 sekund przed końcem Fredette zaliczył air balla i było po meczu.

25. (20.) Cavaliers 1-2 (wygrana z Knicks; porażki z Heat oraz Nets), 7-11 w sezonie

Jedyne zwycięstwo w tym tygodniu było jednocześnie dziewiątą wygraną z rzędu Cavs nad NYK w Quicken Loans Arena. Z innymi drużynami nie idzie im jednak tak dobrze (w ostatnich meczach mają bilans 1-5) i trudno będzie im osiągnąć to, o czym ostatnio mówił Varejao, czyli wygrać tyle spotkań, by awansować do playoffs.

26. (24.) Knicks 1-3 (wygrana z Bobcats; porażki z Cavs, Heat i Rockets), 7-13 w sezonie

Jak słabi są Knicks? Tak bardzo, że w ostatnich dziesięciu meczach mają bilans 1-9 i ogółem tyle samo zwycięstw co Nets, Cavs i Suns, a ich najlepszym zawodnikiem jest Tyson Chandler. Czy D’Antoni zostanie zwolniony jeszcze przed ASG?

27. (30.) Hornets 1-2 (wygrana z Magic; porażki ze Spurs i Thunder), 4-15 w sezonie

W komentarzach pod zeszłotygodniowym rankingiem miał rację Ely3 mówiąc, że dałem NOH za nisko. Wprawdzie przegrywają (mieli już 9 porażek z rzędu), ale na ogół z dobrymi drużynami i to nieznacznie: -2 z SAS, -2 z Mavs, -2 po dogrywce z Rockets, -6 z Grizzlies, -7 z Blazers czy dwa razy -10 z Thunder. Brakuje im po prostu jakiegoś go to guy’a i dopóki Gordon nie wróci, to kogoś takiego mieć nie będą.

28. (27.) Pistons 0-4 (przegrane z Thunder, Heat, Hawks oraz 76ers), 4-13 w sezonie

Było bardzo blisko wygranej z Atlantą, ale dwa szkolne błędy w ostatnich 40 sekundach czwartej kwarty (zostawienie wolnego Williamsa, który trafił trójkę oraz złe podanie Stuckey’a) pozwoliły Hawks doprowadzić do dogrywki, w której już przejęli kontrolę nad meczem. Przeciw Miami też było blisko zwycięstwa i w końcu przebudził się Daye zdobywając 28 punktów (4/8 za 3).

29. (30.) Wizards 2-3 (wygrane z Bobcats x2; porażki z Celtics, 76ers oraz Rocets), 4-16 w sezonie

Przegrana z 76ers i bilans 2-15 to było wystarczająco dla kierownictwa Wizards, więc zwolniono trenera Saundersa. Póki co jego następca może poszczycić się dodatnim bilansem, ale to jednak nie sztuka wygrywać z Charlotte. Wittman nie jest za dobrym trenerem (nigdy jego drużyna nie wygrała chociaż 40% meczów), więc też nie należy zbyt wiele oczekiwać po tej zmianie.

30. (28.) Bobcats 0-5 (porażki z Nets, Knicks, Wizards x2 oraz 76ers), 3-18 w sezonie

Seria ośmiu porażek i ogółem najmniej zwycięstw w lidze sprawiają, że Charlotte wędruje na ostatnie miejsce w naszym rankingu. Jedynym pozytywnym akcentem tego tygodnia jest pierwsze w karierze triple-double Kemby – 20 punktów, 10 zbiórek i 11 asyst przeciw Wizards.


NBA

Kategoria: NBA 11/12, Power Ranking - Tagi: NBA, power ranking

Rubio vs Irving

sty27
2012
6 komentarzy Karol Melaniuk

Na początku muszę od razu przyznać się do tego, że byłem bardzo sceptycznie nastawiony do Rubio. To znaczy nie wątpiłem, że koszykówka NBA lepiej wykorzysta jego możliwości i dzięki temu na pewno będzie wykręcał fajne statystyki (dlatego wziąłem go w dwóch z trzech jednosezonowych lig fantasty w których gram). Wątpiłem jednak w jego wartość jako rozgrywającego. Czy można się jednak temu dziwić? Nawet naczelny scout ESPN, David Thorpe, napisał ostatnio w Insiderze, że Ricky przez dwa ostatnie sezony wyglądał po prostu słabo, całkowicie stracił gdzieś ten polot, którym zachwycał jeszcze w 2009 roku. W każdym razie z ciekawością zasiadłem do oglądania debiutu Rubio i już tym pierwszym meczem sprawił, że całkowicie uległem jego urokowi. Tych jego podań po koźle nigdy nie zapomnę, patrzenie na to było po prostu przyjemnością jakiej się oczekuje od koszykówki.

Co najważniejsze, Rubio od razu pokazał też, że będzie bardzo dobrym rozgrywającym. Nie tylko pięknie asystuje, ale dobrze kontroluje tempo i widzi dosłownie wszystko oraz przede wszystkim ma tą rzadką w dzisiejszych czasach cechę, że woli podać dobrze ustawionemu partnerowi niż samemu rzucić. Właściwie czasem to aż przeradza się w wadę, bo Ricky miewa momenty, gdy jednak powinien oddać rzut. Na przykład nawet w tym jego debiucie z łatwością mijał pierwszą linię obrony i wchodził pod kosz, ale zamiast rzucić z dobrej pozycji, to podawał na obwód.

Skoro już przy tym jesteśmy, to należy powiedzieć, że obawy o ten element gry były jednak uzasadnione. Na początku źle to nie wyglądało jeśli o chodzi o skuteczność (choć mechanika rzutu cały czas pozostawiała wiele do życzenia) i Rubio trafiał nawet clutch trójki – tylko że jednak w większości z wolnych pozycji. Gdy rywale przestali go już tak odpuszczać, to i skuteczność poleciała mu w dół. Jako rezerwowy miał 46% za 2 oraz 47% za 3. Jako starter odpowiednio 30% i 26%. Oczywiście są to ciągle bardzo małe próbki, szczególnie zepsute przez pięć ostatnich spotkań (mecze w stylu 1/11 czy 4/16 FG), więc nie jest wykluczone, że za kilka tygodni Rubio będzie wyglądał tu lepiej. Szczególnie, że w rzutach wolnych wypada bardzo dobrze (82% w sezonie, 91% jako starter), a to jest świetny wyznacznik jakości jumperka. Tak więc może to nie technika (bo nawet ze złą można rzucać dobrze) szwankuje u Rubio, a po prostu zwiększona atencja defensywy (do czego z czasem się przyzwyczai), co spowodowało trochę złych decyzji, do których jako debiutant jak najbardziej miał prawo.

Oprócz rozgrywania ogromną zaletą Rubio jest również jego defensywa. Widziałem sporo meczów Wolves w tym sezonie i z każdym kolejnym Ricky coraz bardziej mi imponuje w tym elemencie. Już zupełnie nie dziwię się dlaczego parę lat temu był wybrany najlepszym zawodnikiem ACB w obronie. Oczywiście na pewno nie raz będzie jeszcze mowa o tym, jak świetny jest on w przechwytywaniu piłki. W sezonie notuje 2,6 SPG (co daje mu drugie miejsce w lidze), ale jako zawodnik pierwszej piątki aż 3,8 – jest to wynik nieznacznie lepszy niż rekord NBA ustanowiony w sezonie ’86 przez Alvina Robertsona. Jeśli by więc Rubio utrzymał taki poziom w tym elemencie, to na pewno zaczęto by o nim mówić jako o kandydacie do DPOTY. Na tą nagrodę nie zasłuży, bo nawet z 4 przechwytami na mecz nie miałby takiego wpływu na obronę jak choćby Dwight, ale już samo bycie w gronie najlepszych obwodowych defensorów w rookie sezonie robi wrażenie.

Piszę o tym wszystkim, ponieważ między innymi z tych względów uważam, że najlepsze porównanie dla Rubio to Jason Kidd. Również wolący podać niż rzucić i robiący to w sposób piękny dla oka, również świetny defensywnie (oraz tak samo wysoki jak na PG, bo aż 6-4) i nawet również podobnie słaby pod względem rzutu. Oczywiście są pewne istotne niuanse, jak choćby to, że Rubio jest lepszy na pick and rollach niż młody Kidd, ale ogólnie takie porównanie uważam za bardzo dobre. Natomiast drugi bohater tego wpisu jest moim zdaniem podobny do Chrisa Paula.

Irving na pewno nie jest tak efektowny jak Rubio i myślę, że przede wszystkim dlatego póki co mówi się o nim mniej. Nie znaczy to jednak, że jest zawodnikiem gorszym od Hiszpana. Porównanie między nimi jest trochę utrudnione ze względu na to, że mimo iż Kyrie od początku gra w pierwszej piątce, to ogólnie na parkiecie spędza aż 5,5 MPG mniej niż Ricky. Jednak niezależnie od ilości minut Rubio póki co jest zdecydowanie lepszym podającym (per 36 minut RR ma 9,4 APG, a Irving 6,4 przy większej ilości strat). Myliłby się jednak ten, kto sądzi, że Iriving jest słabym rozgrywającym. Te różnice raczej wynikają z posiadanych partnerów, bo chyba nikt nie ma wątpliwości, że np. Love to jeden z najlepszych ofensywnie wysokich, lepszy w ataku niż wszyscy podkoszowi Cavs razem wzięci. Wielkość Irvinga w kreowaniu widać najlepiej w tym, w czym CP3 jest świetny i co nazywa się creasing – przykład takiej akcji możecie zobaczyć poniżej:

W ogóle zachęcam do przeczytania ciekawej analizy playmakingu Irvinga, która znajduje się tutaj. Co do tego, że Rubio jest lepszy w defensywie to nie ma już żadnych wątpliwości. Warunki fizyczne mają tu jednak znaczenie, a Kyrie jest zwyczajnie mniejszy (nie tylko niższy, ale i jego zasięg ramion nie jest tak imponujący) niż Ricky. Ma on też znacznie mniej doświadczenia (zaledwie 11 meczów w NCAA vs kilkuletnia kariera Rubio na arenie międzynarodowej) i jest młodszy, więc nawet jeszcze za wiele w obronie nie umie. Z czasem jednak na pewno polepszy się w tym elemencie, choć nigdy nie dorówna tu Hiszpanowi.

Irving przewyższa go za to jako scorer. Rozgrywający musi stanowić zagrożenie w ataku, ale jednocześnie nie przesadzić i nie stać się Marburym czy Francisem. CP3 lub Nash byli w tym świetni i nie raz w playoffs ciągnęli drużynę poprzez zdobywanie punktów. Kyrie wydaje się mieć podobne umiejętności w tym względzie. Jest bardzo rozważnym graczem i widać to po jego efektywności: 21,6 PPG per 36 minut, 58,2 TS%,w tym 40,4% za 3 – we wszystkich tych elementach jest znacznie lepszy niż rookie CP3

Oczywiście takie teoretyczne porównania czasem nie mają przełożenia na faktyczną grę, dlatego dobrze, że przynajmniej ten jeden raz nasi bohaterowie spotkali się już w bezpośrednim pojedynku. Razem na parkiecie przebywali tylko niecałe 14 minut i przez większość czasu pilnowali się nawzajem. Kyrie przeciw Rubio miał 1/3 FG, 1 stratę oraz 2 F faule (RR po nich miał 2/4 FT) i sam też był tyle razy faulowany przez Rubio (2/2 FT). Ricky z kolei miał tylko jeden niecelny rzut przeciw Irvingowi i nie zaliczył żadnej straty. To tyle jeśli chodzi o suche statystyki, a jak to wyglądało w grze?

Rubio popełnił dwa znaczące błędy w obronie. Jeden przechodząc pod zasłoną (potem jednak na pickach bronił lepiej przechodząc wysoko i nie odpuszczając), co dało Irvingowi trójkę z wolnej pozycji (którą trafił), a drugi ryzykując próbą przechwytu (ale ryzyko było uzasadnione – Varejao podawał stojąc za linią trzech punktów), co Irving wykorzystał uciekając za plecy RR i ściągając na siebie obronę, po czym podał do Jamisona, który trafił layupa.

Kyrie natomiast miał więcej błędów w defensywie, szczególnie był ogrywany jeden na jednego, gdy Rubio popisywał się kozłem za plecami (w tym 3:40 do końca drugiej kwarty – jak ktoś ma league pass, to polecam zobaczyć). Poza tym pokazał się z bardzo dobrej strony w rotacjach i broniąc wyższych graczy. W samej drugiej kwarcie parę razy zdarzyło się tak, że musiał pilnować wysokich Minnesoty. Najpierw pod koszem został z Randolphem i dzięki solidnej D wymusił jego niecelny rzut, potem z kolei Beasley dostał piłkę na post up będąc krytym przez Kyrie i ten mu ustał wymuszając stratę. Zaliczył też jeden chasedowon blok na Ridnourze. To dość imponujące momenty jak na tak niskiego i młodego zawodnika, więc byłem pozytywnie zaskoczony jego orientacją w obronie i opanowaniem fundamentals.

W ataku Rubio trochę przesadzał z tym, o czym mówiłem na początku – mimo że udało mu się wykreować dobrą pozycję, to nie rzucał lecz podawał, a jak rzucał to pudłował rzut będąc niekrytym (jak ta akcja z 3:40 w drugiej kwarcie). Irving z kolei miał dużo strat (aż 5 gdy razem z RR przebywał na parkiecie, ale tylko jedna z nich wynikła z obrony Hiszpana) i niewiele asyst, ale kilka razy ściągał na siebie obronę, co tworzyło pozycję dla jego partnerów i zaliczał tak zwaną hokejową asystę. Obaj niewiele rzucali (choć Irving i tak zdobył 6 punktów przy 4 FGA w czasie, gdy razem przebywali na boisku), nie forsowali gry pod siebie i przede wszystkim kreowali innych – co wychodziło im bardzo dobrze, nawet jeśli nie zaliczyli wielu asyst.

Niestety te 14 minut to zdecydowanie za krótko, by wyciągać jakieś poważniejsze wnioski, a na ich następne spotkanie przyjdzie nam poczekać do nowych rozgrywek. W każdym razie póki co Rubio na pewno ma lepszy sezon, ale to po części wynika z tego, że dłużej przebywa na parkiecie. Poza tym Irving jest młodszy i ma dużo mniej doświadczenia dlatego o ile na dziś dzień trzeba powiedzieć „Ricky > Kyrie”, to już za rok może wyglądać to odwrotnie. Nawet jeśli Irving nie zbliży się do poziomu CP3 pod względem rozgrywania, to bardzo realny jest scenariusz w stylu Rose’a – czyli guard zdobywający wiele punktów i przy tym będący bardzo dobrym rozgrywającym. Niezależnie jednak od tego który z nich będzie lepszy i któremu będzie bliżej do innych wielkich point guards, to cieszy, że pojawiło się dwóch tak świetnych zawodników na tej pozycji akurat w momencie, gdy kończą się kariery Kidda i Nasha.


NBA

Kategoria: NBA 11/12 - Tagi: kyrie irving, ricky rubio

Power Ranking – czwarty tydzień

sty22
2012
15 komentarzy Karol Melaniuk

1. (1.) Bulls 3-1 (wygrali z Suns, Cavs oraz Bobcats; przegrali z Grizzlies), 15-3 w sezonie

Nie ma Rose’a, ale Bulls i tak nie mają problemów z wygrywaniem. Ogółem w tym sezonie ich wynik bez swojego lidera to 4-1, ale należy pamiętać, że zwycięstwa zostały odniesione przeciw słabym drużynom. Choć dzisiejszy mecz przeciw Charlotte i tak robi wrażenie, gdyż oprócz Derricka zabrakło również Noaha oraz Gibsona.

2. (4.) Heat 3-0 (wygrane ze Spurs, Lakers i 76ers), 11-4 w sezonie

Nie można oprzeć się wrażeniu, że bez Wade’a LeBron gra na wyższym poziomie. To właściwie nic nowego, ale kto by się spodziewał, że w tej sytuacji i Heat będą wyglądać lepiej. Bez Dwyane’a wygrali wszystkie 6 meczów (w tym prestiżowe spotkanie vs LAL, czy niesamowita trzecia kwarta vs SAS), a z nim mają wynik 5-4.

3. (2.) Thunder 2-1 (wygrane z Celtics oraz Nets; porażka z Wizards), 13-3 w sezonie

Wprawdzie wszystkie trzy mecze na wyjeździe, ale wpadka w Washingtonie jest niewybaczalna i dlatego Oklahoma spada za Miami.

4. (3.) Clippers 2-2 (wygrane z NJN i Mavs; porażki z Jazz oraz Wolves), 8-5 w sezonie

Gorsza gra bez Chrisa Paula jest zrozumiała, ale nawet to nie usprawiedliwia prawie trzydziestopunktowej porażki w Utah. Poza tym czas chyba pójść w ślady Barkley’a i przyłączyć się do kampanii „Griffin jest przeceniany”.

5. (5.) 76ers 2-2 (wygrane z Bucks i Hawks; porażki z Nuggets oraz Heat), 11-5 w sezonie

Gdy już wydawało się, że w końcu dowiemy się jaka jest rzeczywista siła 76ers, to Hawes opuścił kilka spotkań. Bez niego to oczywiście nie jest ta sama drużyna, tak więc ciągle trzeba poczekać z wnioskami na ich temat. Z ciekawostek: wchodzący z ławki Louis Williams (i grający zaledwie 24,7 MPG) ciągle jest liderem punktowym drużyny.

6. (7.) Magic 3-1 (wygrane z Knicks, Bobcats oraz Lakers; porażka ze Spurs), 11-4 w sezonie

Po meczu z LAL, gdy Dwight był lepszy niż Bynum i Gasol razem wzięci, już nie dziwi dlaczego Orlando jest skłonne podjąć ryzyko i być może w ogóle go nie oddadzą, czyniąc wolnym agentem i stawiając przed trudnym dylematem wartym około 30 milionów dolarów.


7. (9.) Spurs 2-3 (wygrali z Suns i Magic; przegrali z Heat, Kings oraz Rockets), 10-7 w sezonie

Dwie porażki przeciw słabszym drużynom łączną różnicą 5 punktów oraz dzień konia LeBrona i Mike’a Millera. Tak więc można powiedzieć, że te trzy przegrane były dość nieszczęśliwe i na pewno na ich podstawie nie należy za bardzo panikować jeśli jest się fanem San Antonio.

8. (6.) Lakers 1-2 (wygrana z Mavs; porażki z Heat i Magic), 10-7 w sezonie

LAL zajmują ostatnie miejsce w lidze pod względem skuteczności za trzy i jest to ich największa słabość, którą wykorzystali choćby Heat podwajając Kobe czy Bynuma. Tak więc brak Blake’a, ich jedynego strzelca z dystansu, może być dotkliwszy niż się wydaje.

9. (16.) Jazz 3-1 (wygrane z Nuggets, LAC oraz Wolves; porażka z Mavs), 10-5 w sezonie

Ten tydzień już ostatecznie rozwiał moje wątpliwości. Jazz są drużyną z top 10, a Millsap jest lepszym PF niż Griffin i być może nie gorszym niż Love.

10. (11.) Nuggets 4-1 (wygrane z Bucks, 76ers, Wizards i Knicks; porażka z Jazz), 12-5 w sezonie

Melo 30 rzutów z gry, 25 punktów. Gallinari 19 rzutów, 37 punktów. Tak więc po raz kolejny – czy ktoś jeszcze w Denver tęskni za Melo? Poza tym cztery wygrane z rzędu na wyjeździe, w tym back to backi po dogrywkach. To robi wrażenie niezależnie od przeciwników.

11. (8.) Mavs 2-2 (wygrane z Jazz i Hornets; porażki z LAL oraz LAC), 10-7 w sezonie

Bolesne porażki w LA po game winnerach Fishera i Billupsa. Trudno o większego pecha, ale w dwóch kolejnych spotkaniach to już mistrzowie wygrali po dość zaciętych (choć nie tak bardzo jak w LA) końcówkach. Teraz Dirk ma opuścić 4 mecze, więc trudno będzie poprawić bilans.


12. (10.) Blazers 2-2 (wygrali z Hornets oraz Raptors; przegrali z Hawks i Pistons), 9-7 w sezonie

Seria sześciu meczów na wyjeździe (bilans 2-4) sprawiła, że czar z początku sezonu prysł. Ale tylko trochę, bo dwie porażki w tym tygodniu były nieznaczne – każda trzema punktami.

13. (15.) Rockets 4-0 (wygrane z Wizards, Pistons, NOH oraz SAS), 9-7 w sezonie

Dość łatwy tydzień zakończony mocnym akcentem poprzez zwycięstwo nad San Antnio, dzięki m. in. Lowry’emu, który zdobył 10 punktów w czwartej kwarcie tego zaciętego spotkania.

14. (14.) Grizzlies 4-0 (wygrane z Bulls, NOH, Pistons oraz Kings), 9-6 w sezonie

W końcu łatwiejszy terminarz i od razu seria zwycięstw (6 z rzędu), dzięki której Memphis ma już dodatni bilans. Powoli rozkręca się też Speights, który w tym tygodniu miał już dwa double-double.

15. (13.) Hawks 3-1 (wygrane z Raptors, Blazers oraz Cavs; porażka z 76ers), 12-5 w sezonie

Kolejny mocny tydzień, ale jedynie 76 punktów przeciw Phili, to kubeł zimnej wody na głowy tych, którzy zbytnio chcieliby się cieszyć zwycięstwami nad słabszymi zespołami (PTB na wyjeździe jest dużo słabszą drużyną niż u siebie).

16. (18.)Timberwolves 3-1 (wygrane z Kings, Pistons i LAC; porażka z Jazz), 7-9 w sezonie

5/21 FG – nie licząc debiutanckiego sezonu jeden z pięciu najgorszych meczów w karierze Love’a (co ciekawe to już drugie spotkanie przeciw Utah w tym niechlubnym top 5), tuż po tym, jak trafił game winnera vs LAC.

17. (12.) Pacers 1-1 (wygrana z Warriors; porażka z Kings), 10-4 w sezonie

Bardzo łatwy tydzień, a mimo tego tylko nieznaczna (+3) wygrana z GSW oraz porażka (również nieznaczna -4) z Sacramento. Wskazywałoby to na to, że Indianie bliżej do tych drużyn niż bycia w top 15 i że w najbliższym tygodniu szykują się trzy porażki.

18. (21.) Suns 2-2 (wygrane z Knicks i Celtics; porażki ze Spurs i Bulls), 6-9 w sezonie

Gdy już wydawało się, że Phoenix zakończy serię wyjazdową samymi porażkami Suns zatrzymali przeciwników poniżej 90 punktów i odnieśli dwa zwycięstwa. Jutro mają jeszcze szansę wygrać z osłabionymi Mavs, a Gortat może nas ucieszy ósmy double-double z rzędu.

19. (22.) Bucks 1-2 (wygrana z Knicks; porażki z 76ers i Nuggets), 5-9 w sezonie

Bogut wrócił, ale mimo jego świetnego spotkania Milwaukee poległo w Filadelfii. Z kolei przeciw Denver zagrał słabo i krótko (tylko 19 minut), więc porażki nie dało się uniknąć, nawet mimo wyśmienitej dyspozycji Jenningsa: 13/22 FG i 30 punktów.

20. (17.) Cavaliers 1-3 (wygrana z Bobcats; porażki z Warriors, Bulls i Hawks), 6-9 w sezonie

Powoli wszystko wraca do normy i Cavs grają tak źle, że nie ustrzegli się kompromitacji u siebie: zaledwie 75 punktów vs Chicago bez Rose’a i porażka 39 punktami.

21. (25.) Kings 2-2 (wygrane z Pacers i Spurs; porażki z Wolves i Grizzlies), 6-11 w sezonie

Evans w ostatnim czasie znowu gra trochę gorzej (w trzech meczach z rzędu nie zdobył nawet 10 punktów), ale to on poprowadził Kings do niespodziewanej wygranej w San Antonio: 23 punkty, 11 zbiórek i 7 asyst.

22. (23.) Warriors 2-2 (wygrane z Pistons i Cavs; porażki z Nets i Pacers), 5-10 w sezonie

Curry wrócił, ale 5/15 FG to nie jest powrót, jakiego oczekiwano. Lee zresztą też się nie popisał w meczu z Indianą i trafił tylko 4 z 15 rzutów. Szkoda ich tak słabej dyspozycji, bo Pacers tego dnia byli jak najbardziej do ogrania (GSW przegrali -3).

23. (20.) Celtics 1-2 (wygrana z Raptors; porażki z Thunder i Suns), 5-9 w sezonie

Pierce (póki co 38,3 FG%) czym prędzej musi wrócić do jako takiej formy, bo inaczej Boston może mieć nawet problem z awansem do playoffs.

24. (19.) Knicks 0-4 (porażki z Magic, Suns, Bucks oraz Nuggets), 6-10 w sezonie

Seria 6 porażek i jedna z najgorszych ofensyw w lidze. Ktoś nadal uważa, że NYK są za nisko?

25. (24.) Raptors 0-3 (porażki z Bulls, Hawks i Celtics), 4-12 w sezonie

Bargnani opuścił kolejne mecze i tak to Toronto zanotowało 7 porażek z rzędu. Najpewniej seria ta jeszcze trochę potrwa, gdyż teraz grają 5 spotkań na wyjeździe i dopiero w następną niedzielę będą mieć łatwego przeciwnika (Nets).

26. (26.) Nets 1-2 (wygrana z Warriors; porażki z Clippers i Thunder), 4-12 w sezonie

Trudno powiedzieć, co dokładnie dzieje się w New Jersey, ale jeśli Deron narzeka nawet na halę, w której grają Nets, to wiadomo, że na pewno nie dzieje się dobrze.

27. (27.) Pistons 1-4 (wygrana z Blazers; przegrane z Warriors, Rockets, Wolves oraz Grizzlies), 4-13 w sezonie

Po pięciu meczach Stuckey wrócił do pierwszej piątki i rozegrał bardzo dobre spotkanie przeciw Portland. Szczególnie wykazał się w końcówce, gdy jego pewna ręka 4 razy w ciągu ostatnich siedmiu sekund trafiała z linii rzutów wolnych i pozwoliła Detroit dowieźć zwycięstwo do końca.

28. (28.) Bobcats 0-3 (porażki z Cavs, Magic i Bulls), 3-13 w sezonie

Kemba (6/21 FG, 14 punktów) zdecydowanie przegrał pojedynek z Irvingiem (9/16 FG, 25 punktów), ale przeciw Orlando z bardzo dobrej strony pokazał się inny debiutant z Charlotte. Biyombo zaliczył swoje pierwsze w karierze double-double (spora jego część gdy na parkiecie przebywał Dwight) zdobywając 11 punktów (5/5 FG) oraz 10 zbiórek, a do tego 4 bloki.

29. (30.) Wizards 1-2 (wygrana z Thunder; porażki z Rockets i Nuggets), 1-11 w sezonie

Trzeba było bardzo dobrej gry w czwartej kwarcie Walla, Younga i Crawforda (razem w tej części meczu zdobyli 27 punktów), aby pokonać Thunder, ale udało się i na pewno nastroje w stolicy się polepszyły.

30. (29.) Hornets 0-4 (porażki z Blazers, Grizzlies, Rockets i Mavs), 3-13 w sezonie

Hornets przegrywają nieznacznie (-7, -6, -2 po dogrywce, -2), ale jednak przegrywają i tak już 7 meczów z rzędu. A łatwiej nie będzie, gdyż teraz czekają ich kolejno starcia ze Spurs, Thunder, Hawks i Heat.


NBA

Kategoria: NBA 11/12, Power Ranking

Defensywa wysokich – Jazz i Warriors

sty20
2012
2 komentarzy Karol Melaniuk

Idea jest następująca: oglądać mecze i analizować je pod kątem defensywy podkoszowych. Defensywy, ponieważ jest to rzecz dużo trudniejsza do ujęcia niż atak. Natomiast wysokich, bo są oni dla obrony ważniejsi niż niscy. Plan jest taki, aby przed końcem sezonu opisać pod tym względem wszystkich znaczniejszych (czyli powiedzmy grających co najmniej ~15 MPG) podkoszowych, a następnie utworzyć ich ranking.

Oczywiście opieranie się na jednym meczu jest karkołomnym pomysłem, dlatego oprócz tego, co zobaczę w grze, będę się też posiłkował pewną metryką i jeśli wystąpi różnica między moją oceną a tą metryką, to będziemy się zastanawiać jaka jest tego przyczyna, ale o tym to pod koniec. Na początek natomiast opisy defensywy podkoszowych z meczu między Utah a GSW rozegranego 7 I 2012.

PAUL MILLSAP

Rzadko popełniał błędy, przez cały mecz naliczyłem mu tylko trzy w obronie: dwa razy na picku (raz się zagapił, ale Lee i tak spudłował jumperka, w drugiej sytuacji nie wyszedł dość wysoko i Ellis trafił z czystej pozycji) oraz raz na desce, gdy nie zastawił Lee i ten zaliczył ORB. Oczywiście w tym spotkaniu miał problemy z faulami (5), ale były one albo potrzebne, albo niesłusznie odgwizdane.

Dzięki ponadprzeciętnej mobilności bardzo dobrze bronił na zasłonach. Nie bał się wychodzić wysoko i atakować kozłującego po czym szybko wracał pod kosz do swojego gracza. Millsap jest na tyle sprawny, że nawet czasem po zasłonie utrzymywał presję na niskim i kilka razy w ten sposób wymusił stratę, m. in. na przecież diabelnie szybkim Ellisie (ogółem Paul miał 5 wymuszonych strat lub wybić w zaledwie 22 minuty!).

Millsap jest też silny, co w połączeniu z tą mobilnością sprawia, że bardzo dobrze broni jeden na jednego pod koszem. Większość czasu pilnował Lee i ten nie miał łatwego życia przeciw Paulowi (2/5 FG – z czego jeden celny i tak nie był z jego winy, a przy drugim bronił dobrze, ale po prostu wpadło mimo tego).

Derrick Favors

Wprawdzie odnośnie jego obrony 1on1 nie było zbyt wiele materiału do analizy (Lee raz próbował zagrać tyłem, ale spudłował, bo Favors świetnie bronił i na tym praktycznie się skończyło granie 1on1 przeciw Derrickowi), ale czego brakuje Jeffersonowi, tego Favors ma aż w nadmiarze. Kryje duży obszar boiska, w obronie pomagał prawie każdemu zawodnikowi Utah i efekty były znakomite – bloki, wymuszone pudła, czy wybicia piłki. Szczególnie imponuje w defensywie przy p&r, help and recover to dla niego żaden problem. Potrafi też dłużej ustać przeciw niskiemu graczowi (parę razy nie dał się minąć Ellisowi!). Ogólnie bardzo fajnie się rusza, motorycznie to zdecydowanie jeden z lepszych wysokich w NBA, a do tego widać dobrą orientację na boisku

Al Jefferson

Jeffeson jest znacznie mniej mobilny niż Millsap i było to widać przy wszelkich zasłonach z udziałem zawodnika krytego przez niego. Przez sporo czasu Al pilnował kiepskiego w ataku Kwame, więc ta jego słabość na pickach raczej nie była w pełni widoczna w tym meczu, ale i tak więcej razy zachował się źle na zasłonach niż dobrze. Miał oczywiście swoje momenty (raz nawet nadążył za Natem Robinsonem), ale w większości sytuacji raziła jego niechęć do wychodzenia wysoko, wolne nogi oraz brak orientacji boiskowej.

Dwa ostanie aspekty wpływają też oczywiście na jego team D. Często był spóźniony w rotacji lub nawet kompletnie zagubiony przez co Jazz tracili punkty (Kwame i Lee przeciw Jeffersonowi mieli razem 4/6 FG). Jednakże o ile z pokryciem większego obszaru boiska ma problemy, to pod samym koszem jest bardzo dobry. Potrafi się mądrze zachować w pomalowanym i z pomocy wymusił np. dwa pudła Ellisa. Jego defensywa 1on1 na postupujących zawodnikach też jest co najmniej dobra. Wprawdzie w tym meczu tylko Kwame i Udoh próbowali grać tyłem do kosza przeciw Alowi, a więc zawodnicy bardzo słabi w ataku, ale żaden z nich w ten sposób nie zdobył punktów na Jeffersonie.

Enes Kanter

Naprawdę świetny na desce, po tym jak zastawia widać, że ma opanowane fundamentals, ale poza tym wypadł słabo. Jego warunki fizyczne są dalekie od ideału jeśli chodzi o bronienie na zasłonach. Podobnie jak Jefferson sprawiał wrażenie, że nie lubi wychodzić wysoko, a jeśli już to czynił, to zbyt agresywnie i był po prostu mijany. Na zasłonach miał jednak i tak kilka solidnych momentów, np. raz zaliczył dobrą akcję w obronie po picku i nadążył za Natem, którego zablokował. Gorzej wyglądało to w obronie 1on1, gdyż Udoh robił z nim co chciał – przodem, tyłem do kosza, bez znaczenia, Kanter był ogrywany przez tego dość słabego ofensywnie zawodnika.

Kwame Brown

Świetny w defensywie indywidualnej. Jefferson ogółem miał 4/11 FG vs Kwame, z czego dwa celne rzuty i tak były po bardzo dobrej obronie Browna. Kwame 1on1 dobrze bronił zarówno Ala grającego tyłem jak i przodem do kosza. Nie nabierał się na zwody, nie pozwalał zająć dobrej pozycji Jeffersonowi, contestował rzuty, a także zastawiał przeciwników (raz tylko się zagapił i Jefferson zaliczył ORB, po czym Kwame musiał go faulować).

Niestety całkiem inaczej wyglądało to przy obronie na zasłonach. W większości takich akcji Kwame zachowywał się zbyt pasywanie, wolał zostać w pomalowanym niż wyjść wysoko, co kilka razy kończyło się rzutem z wolnej pozycji GSW. Niebyt aktywny był również w help D, tzn. jak już coś na tym polu robił, to dobrze (np. wymusił pudło Milesa), ale zdecydowanie za rzadko.

Ekpe Udoh

Jak dla mnie największa pozytywna niespodzianka tego meczu. Pewnie w sporej mierze dlatego, że nigdy wcześniej Udoha nie oglądałem, ale tu było widać dlaczego w 2010 został wybrany z 6 numerem w drafcie. O tym, że ogrywał Kantera w ataku już pisałem, ale w obronie również wyglądało to dobrze. Wprawdzie w 1on1 D przeciw Kanterowi popełnił dwa błędy (i obydwa skończyły się punktami), ale poza tym nie ma się za bardzo do czego przyczepić. Broniąc przeciw grającym tyłem do kosza albo wymuszał straty (Kanter), albo niecelne rzuty (Favors i Jefferson). Na zasłonach jego sprawność była nieoceniona i bez problemu wykonywał help & recover. Najlepszy jednak był w team D – w strefie wymuszał straty (znowu Kanter oraz raz Devin), gdy ktoś z jego kolegów został minięty to pomagał (co czasem kończyło się blokami – na Kanterze i Howardzie). Zawodnicy pilnowani przez niego trafili tylko 2 z 8 rzutów.

David Lee

Ze wszystkich podkoszowych w tym meczu Lee brał udział w największej ilości zdarzeń defensywnych, szczególnie 1on1. Nie wzięło się to z przypadku, gdyż jego obrona indywidualna jest bardzo słaba i zapewne takie było założenie Jazz, aby tą słabość wykorzystywać tak często jak to możliwe. Skuteczność Millsapa (4/9 FG) oraz Favorsa (4/7) przeciw Lee nie oddaje nawet tego, jak źle on bronił (poza tym kilka z tych rzutów to były pudła z czystej pozycji po błędzie Lee). Zagapienia (kilka razy tracił z oczu swojego zawodnika, co kończyło się choćby ucieczką za plecy i łatwymi punktami), brak siły (Millsap przesuwał go jak chciał), słaba transition D oraz ogólnie słaba praca nóg – to wszystko można zarzucić Lee. Ten ostatni aspekt miał też ogromne znaczenie dla jego team D, jako że Warriors przez spore fragmenty gry bronili strefą 2-3 i skrzydło Lee było często atakowane. Wtedy albo nie przesuwał się dość szybko, co dawało Jazz łatwy rzut, albo był mijany przez skrzydłowych Utah (Hayward w ten sposób zdobył trochę punktów).

W defensywie Lee też jednak można znaleźć parę pozytywów. Przede wszystkim chyba zdaje sobie sprawę ze swoich ograniczeń i chce to nadrobić mądrą grą, tzn. jak już ktoś gra tyłem do kosza przeciw niemu, to stara się nie odrywać nóg, ręce trzymać prosto i wysoko – udało mu się nawet wymusić kilka pudeł dzięki temu (w tym blok na Kanterze). Poza tym zaskakująco dobrze wypadł w ograniczaniu entry passów, wybijając kilka z nich. Nie najgorzej wyglądał też na zasłonach. Wprawdzie za wiele w ten sposób nie musiał bronić, ale tylko raz źle się zachował na picku (co skończyło się punktami Favorsa), a poza tym to było co najmniej dobrze, raz nawet mimo dość wolnych nóg całkiem sprawnie wykonał help and recover.

Co mówią statystyki

Niestety, o ile box score bardzo dużo pokazuje na temat wartości w ataku, to o defensywie prawie nic się z niego nie dowiemy. Owszem, przechwyty, bloki czy zbiórki na własnej desce to część obrony, a więc coś nam o niej mówią, ale raz, że zdecydowanie nie wyczerpuje to tematu (bo przecież wiele innych rzeczy dzieje się w obronie), a dwa, że mogą być mylące: przechwyty często są wynikiem ryzyka, które naraża team D na odsłonięcie, bloki zamiast trafić w ręce partnerów lecą w trybuny i przeciwnik nadal ma akcję, a zbiórki w obronie mogą być zwyczajnie „łatwymi”, uzyskanymi dzięki np. zastawieniu partnerów z drużyny.

Dlatego też tych statystyk nie będziemy tu używać. Skupimy się za to na innej, która uwzględnia wszystko, co dzieje się na boisku, czyli na danych z rodziny plus/minus. Konkretnie na defensywnym RAPM, czyli ulepszonej odmianie adjusted plus minus. Na koniec jeszcze jedna uwaga. Jako że sezon jest młody, a do tego dość wyjątkowy, to aby uzyskać pełniejszy obraz przywołamy również dane z zeszłych rozgrywek. Jest to zresztą szczególnie istotne przy wszelkich odmianach APM, gdyż im większa próbka, tym dokładniejsze wyniki.

(w nawiasie miejsce wśród wszystkich graczy w danym sezonie)

11/12 10/11
Millsap +2,9 (5) +2,2 (28)
Udoh +1,2 (57) +1,3 (65)
Kwame +0,1 (158) -0,6 (263)
Favors -0,3 (210) 0,0 (178)
Kanter -0,8 (276)
Jefferson -1,3 (351) -3,0 (449)
Lee -1,9 (399) -2,5 (437)

Czy na podstawie tego meczu również bym tych zawodników tak ocenił? Na pewno Millsap i Udoh byli dwoma najlepszymi defensorami w tym spotkaniu. Na pewno też Lee i Jefferson byli od nich dużo słabsi, choć nie aż tak słabi by być jednymi z najgorszych w całej lidze. Kwame jako przeciętny obrońca i Kanter trochę poniżej przeciętnej – z tym też jestem w stanie się zgodzić. Natomiast całkiem inaczej oceniłem Favorsa. W tym meczu defensywnie była to ta sama półka co Millsap i Udoh, a jednak RAPM pokazuje, że jest on po prostu średniakiem w tym względzie. Ta różnica bierze się zapewne stąd, że w jego przypadku (Kantera czy Udoha oczywiście też) ciągle jest bardzo mało danych (a to jest szalenie istotne przy APM). Niewątpliwe jednak ma on ogromny potencjał defensywny (który było widać w tym spotkaniu) i myślę, że za kilka sezonów będzie jednym z czołowych wysokich obrońców i znajdzie to też swoje potwierdzenie w RAPM.

Jako że, jak wspomniałem na wstępie, mam zamiar w ten sposób przeanalizować wszystkich znaczących wysokich w lidze i ułożyć ich w kolejności od najlepszego do najgorszego, to zaczynamy, pierwsza lista, która będzie aktualizowana z każdym kolejnym wpisem:

1. Millsap
2. Udoh
3. Favors
4. Kwame
5. Kanter
6. Jefferson
7. Lee


NBA

Kategoria: NBA 11/12 - Tagi: al jefferson, david lee, derrick favors, ekpe udoh, Enes Kanter, golden state warriors, kwame brown, paul millsap, utah jazz

Power ranking – trzeci tydzień

sty15
2012
6 komentarzy Karol Melaniuk

W komentarzach do zeszłotygodniowego rankingu zarzucono mi, że Minnesota (15 miejsce) oraz Portland (4) są za wysoko, natomiast Knicks (20) za nisko. Jak się jednak okazało Stein z ESPN, który swój ranking publikuje w poniedziałek, również umieścił te drużyny na podobnych pozycjach – Wolves na miejscu nr 15, Blazers na 5, a NY na 17. Tak więc nie jest to wynik jakiegoś mojego zaślepienia Minnesotą lub Portland, czy też niechęci do NYK (którym zresztą kibicuję od zawsze i chyba dlatego jestem tak krytyczny wobec ich gry).

1. (2.) Bulls 5-0 (wygrali z Pistons, Wolves, Wizards, Celtics oraz Raptors), 12-2 w sezonie

Rip opuszcza kolejne spotkania, ale na grę Chicago nie ma to większego wpływu. Na ogół zwyciężają pewnie (a jeśli nie, to jak w czwartej kwarcie vs Boston Rose bierze sprawy w swoje ręce i zdobywa 12 punktów), a ich defensywa jest oszałamiająca (obecnie drugie miejsce w NBA) – w tym tygodniu trzy razy zatrzymali przeciwników poniżej 70 punktów!

2. (3.) Thunder 4-0 (wygrali ze Spurs, Grizzlies, Hornets oraz Knicks), 11-2 w sezonie

Mało przekonywujące zwycięstwa z co najwyżej średnimi zespołami (+5 z Memphis, +10 z NOH) i cały czas zaskakująco słaba defensywa (dopiero 19 miejsce), ale bilans 11-2 robi wrażenie i póki co Thunder nie mogą być niżej. Niestety ich prawdziwą siłę poznamy dopiero pod koniec miesiąca, gdy na wyjeździe najpierw zmierzą się z LAC, a potem w lutym z Dallas, SAS oraz PTB.

3. (8.) Clippers 2-1 (wygrane z Heat i Lakers; porażka z Blazers), 6-3 w sezonie

MVP dla Chrisa Paula? Jeśli tak dalej pójdzie, to kto wie. Zagrał on bowiem bardzo dobrze w prestiżowych spotkaniach z Miami oraz LALi tylko kolejne nieładne zagranie Griffina (tym razem popchnięcie Morrisa) psuje sielankowy obraz z Clippers.

4. (1.) Heat 0-3 (przegrali z Warriors, Clippers oraz Nuggets), 8-4 w sezonie

Powróciły kłopoty z zeszłego sezonu oraz finałów – Miami znowu przegrywa zacięte końcówki (dwie porażki po dogrywce). I tylko częściowym usprawiedliwieniem może być to, że w minionym tygodniu w ciągu czterech dni zagrali trzy mecze na wyjeździe.

5. (7.) 76ers 4-1 (wygrane z Pacers, Kings oraz Wizards x2; porażka z Knicks), 9-3 w sezonie

Mała próbka, skrócony sezon i w większości słabi przeciwnicy, ale i tak trzeba to powiedzieć: Phila ma póki co najlepszą defensywę w historii, lepszą nawet od legendarnych Celtics z Russellem. Najbliższy tydzień może to jednak szybko zweryfikować, gdyż w końcu spotkają się z mocniejszymi drużynami: Hawks oraz Heat.

6. (10.) Lakers 4-1 (wygrane z Grizzlies, Suns, Jazz oraz Cavs; porażka z Clippers), 9-5 w sezonie

Cztery mecze z rzędu z co najmniej 40 punktami Bryanta i trudno się właściwie o coś do niego przyczepić, bo gra znakomicie. Ale jednak niepokojące jest, że oddaje on więcej rzutów niż Bynum i Gasol łącznie. Biorąc pod uwagę to, co Kobe powiedział po meczu z Suns (7 miejsce w rankingu ESPN musiało go zaboleć), być może chce on po prostu udowodnić, że jest najlepszym graczem w lidze. Przeciw tak słabym przeciwnikom, jak większość w tym tygodniu, nie będzie to stanowiło problemu, ale z lepszymi drużynami już tak.

7. (11.) Magic 3-0 (wygrane z Kings, Blazers oraz Warriors), 8-3 w sezonie

W cieniu nieustających plotek na temat tego, gdzie pójdzie Dwight, Magic mają najlepszą ofensywę w lidze i jeden z czołowych bilansów na wschodzie, między innymi dzięki zwycięstwu na szalenie trudnym terenie – w Portland. Sam Howard natomiast pobił właśnie jeden z tych rekordów Wilta, który wydawał się nie do ruszenia – zaliczył 39 FTA w meczu.

8. (14.) Mavs 4-0 (wygrane z Pistons, Celtics, Bucks oraz Kings), 8-5 w sezonie

Po słabym początku nie ma już śladu. Mavs właśnie wygrali piąty mecz z rzędu i mimo braku Chandlera mają trzecią defensywę w NBA, a Vince Carter co raz pokazuje zagrania jak 10 lat temu.

9. (5.) Spurs 2-2 (wygrali z Rockets i Blazers; przegrali z Thunder i Bucks), 8-4 w sezonie

Po wpadce przeciwko Thunder (1/8 FG) Tony Parker wziął się w garść i w trzech następnych meczach zdobywał co najmniej 20 punktów (przy bardzo dobrej skuteczności) oraz 8 asyst. Spurs na pewno będą potrzebować więcej takich występów, jak jego przeciw Rockets, jeśli mają pomyślnie przetrwać nieobecność Manu.


10. (4.) Blazers 2-3 (wygrali z Cavs oraz Clippers; przegrali z Magic, Spurs i Rockets), 7-5 w sezonie

W tym sezonie Gerald Wallace w Rose Garden ma 20,1 ppg przy 63,2 FG% oraz 36,8 3P%, natomiast na wyjeździe zaledwie 7,2 ppg przy 25,0 FG% I 14,3 3P%. Nic więc dziwnego, że Blazers u siebie przegrali tylko jedno spotkanie, a i to nieznacznie (-3 z Orlando).

11. (6.) Nuggets 2-1 (wygrane z Nets oraz Heat; porażka z Hornets), 8-4 w sezonie

Gdyby nie dość niespodziewane zwycięstwo nad Miami, to Denver byłoby niżej, gdyż przegrali u siebie z Hornets oraz ledwo pokonali słabiutkie NJN (+8). A tak mają pewne miejsce tuż za top 10 i wyróżnienie dla Fernandeza, który jeśli utrzyma taką formę do końca sezonu, to będzie jednym z głównych kandydatów do nagrody dla najlepszego rezerwowego.

12. (12.) Pacers 3-1 (wygrane z Hawks, Raptors oraz Celtics; porażka z 76ers), 9-3 w sezonie

Właściwie mogę napisać to samo, co w poprzednim tygodniu – Indiana wygrywa, ale ciągle tylko ze słabymi drużynami. Atlanta bowiem nie miała Horforda, a Celtics są póki co wyraźnie bez formy. Najbliższy tydzień też będzie jeszcze łatwy dla Pacers (tylko dwa mecze!), ale w następnym dowiemy się już wszystkiego na temat siły tej drużyny, ponieważ zmierzą się z Lakers, Magic i Bulls.

13. (9.) Hawks 3-1 (wygrane z Nets, Bobcats oraz Wolves; porażka z Pacers), 9-4 w sezonie

Horford najprawdopodobniej nie zagra już w tym sezonie, więc trudno oczekiwać, aby Atlanta bez swojego najlepszego zawodnika długo utrzymała tak dobry bilans. Poza tym Ivan Johnson –tak walecznych graczy chce się oglądać.

14. (18.) Grizzlies 2-2 (wygrane z Knicks oraz Hornets; porażki z Lakers i Thunder), 5-6 w sezonie

Memphis miało do tej pory jeden z najtrudniejszych terminarzy (Thudner x2, Spurs, Bulls oraz Lakers), z gry wykluczony jest Zach, a mimo tego utrzymują się w okolicach 50% wygranych. Niestety przez najbliższe tygodnie łatwiej mieć nie będą, gdyż do końca miesiąca rozegrają tylko 4 mecze u siebie, a i przeciwnicy nadal będą mocni (m. in. Bulls, Blazers, Clippers, Spurs oraz Nuggets).

15. (22.) Rockets 3-1 (wygrane z Bobcats, Kings oraz Blazers; porażka ze Spurs), 5-7 w sezonie

W końcu łatwiejsi przeciwnicy i od razu wynik Houston lepszy. Ale nie wygrywali jedynie ze słabeuszami. Dzisiejsze zwycięstwo nad PTB oraz porażka dopiero po dogrywce z SAS pokazują, że mimo gorszego bilansu Rockets nie odstają znacznie od większości czołowych drużyn zachodu.

16. (16.) Jazz 2-1 (wygrane z Cavs i Nets; porażka z Lakers), 7-4 w sezonie

Gdyby nie porażka po dogrywce z LAL Jazz mieliby serię 7 wygranych z rzędu. Oczywiście należy wziąć pod uwagę to, że w większość ich przeciwników to słabe zespoły, ale tak dobrego bilansu po pierwszych 11 meczach chyba nawet najwięksi fani nie oczekiwali od tej młodej drużyny.

17. (19.) Cavaliers 1-3 (wygrana z Suns; porażki z Blazers, Jazz oraz Lakers), 5-6 w sezonie

Niewątpliwie jedno z pozytywnych zaskoczeń tego sezonu, a przecież Cavs są właśnie w trakcie trudnej siedmio meczowej trasy wyjazdowej. W jej ramach zostało im jeszcze jedno spotkanie, a później powinno być już tylko lepiej. Irving bowiem nie jest tak efektowny jak Rubio, ale gra lepiej od Hiszpana i trudno nie zachwycać się jego dojrzałością.

18. (15)Timberwolves 2-3 (wygrane z Wizards i Hornets; porażki z Raptors, Bulls oraz Hawks), 4-8 w sezonie

Rubio w końcu wychodzi w pierwszej piątce, ale Wolves ciągle zawalają zacięte końcówki, jak dziś w nocy w Atlancie. To już ich piąte spotkanie w tym sezonie przegrane różnicą 4 lub mniej punktów.

19. (20.) Knicks 2-2 (wygrane z Bobcats i 76ers; porażki z Grizzlies i Thunder), 6-6 w sezonie

Wygrana z Philą byłaby czymś istotnym, gdyby nie fakt, że akurat ten mecz opuścił świetnie grający w tym sezonie Hawes. Tak więc nadal pozostanę sceptykiem odnośnie poziomu Knicks, szczególnie, że ich atak wygląda fatalnie (dopiero 23 miejsce!).

20. (13.) Celtics 0-3 (porażki z Mavs, Bulls oraz Pacers), 4-7 w sezonie

Celtics wyglądają bardzo staro i co za tym idzie ich gra nie stoi na wysokim poziomie. Sam Pierce nawet przyznaje, że nie jest w pełni formy i tylko Allen zdaje się przeżywać drugą młodość (17,5 ppg, 70,3 TS% – w tym 57,7% za trzy przy ponad 5 próbach na mecz!).

21. (17.) Suns 1-3 (wygrana z Bucks; porażki z Lakers, Cavs oraz Nets), 4-7 w sezonie

Suns grają słabo, ale przynajmniej Gortat pokazuje się z dobrej strony. Jest liderem drużyny w punktach, zbiórkach oraz blokach, a w skuteczności z gry przewodzi całej NBA. Co ciekawe nawet bez Nasha zaliczył bardzo dobry mecz, trafiając 10 na 14 rzutów vs NJN.

22. (23.) Bucks 2-2 (wygrane ze Spurs i Pistons; porażki z Suns oraz Mavs), 4-7 w sezonie

Jackson rozegrał dwa pierwsze mecze w sezonie ze skutecznością powyżej 43% FG (70,6% vs SAS, 52,9% vs DET) i od razu Bucks zwyciężyli. Choć i tak kluczem do wszystkiego w Milwaukee jest Bogut. Bilans z nim 4-2, bez niego 0-5.

23. (25.) Warriors 1-2 (wygrana z Heat; porażki z Magic i Bobcats), 3-8 w sezonie

Jedynie dzięki szczęśliwej wygranej po dogrywce z Miami (15 punktów i 2 asysty Nate’a w czwartej kwarcie) GSW uniknęli ośmiu porażek z rzędu. Mark Jackson stara się jak może. Najpierw było hack a Jordan w meczu otwarcia, a teraz hack a Dwight. Przez trzy kwarty to nawet działało i Warriors prowadzili, ale w ostatniej Howard zaczął trafiać wolne (8/11) i było po meczu.

24. (24.) Raptors 1-4 (wygrana z Wolves; porażki z Wizards, Kings, Pacers oraz Bulls), 4-9 w sezonie

Zabójczy terminarz w minionym tygodniu – 5 spotkań w ciągu 6 dni – do tego kontuzja Bargnaniego (opuścił dwa ostatnie mecze), więc taki bilans nie dziwi. Choć na pewno przegrana z Washingtonem jest bardzo niepokojąca.

25. (21.) Kings 1-4 (wygrana z Raptors, porażki z Magic, 76ers, Rockets i Mavs), 4-9 w sezonie

Tyreke gra bardzo dobrze od czasu zwolnienia Westphala (21,7 ppg, 5,7 rpg, 4,3 apg, 2,2 spg, 88,6 FT% oraz 44,4 FG%), ale Kings ciągle przegrywają i pod względem SRS są jedną z najgorszych drużyn (28 miejsce).

26. (29.) Nets 1-3 (wygrana z Suns; porażki z Hawks, Nuggets oraz Jazz), 3-10 w sezonie

Trzeba było nadzwyczajnego występu Derona (35 punktów, 6/9 za 3, 14 asyst), aby NJN odniosło jakieś zwycięstwo w tym tygodniu. Jednak poza tym meczem Williams gra fatalnie, rzadko kiedy przekraczając 40% z gry. A pomyśleć, że jeszcze kilka miesięcy temu był uważany za PG równego CP3.

27. (26.) Pistons 1-3 (wygrana z Bobcars; przegrane z Bulls, Mavs oraz Bucks), 3-9 w sezonie

Gdy Jerebko zbiera co najmniej 9 piłek Detroit ma bilans 3-1, gdy zdobywa co najmniej 20 punktów, to bilans 2-0. Trochę sobie żartuję, ale o czym pisać w przypadku takiej drużyny jak Pistons?

28. (28.) Bobcats 1-4 (wygrana z Warriors; porażki z Knicks, Rockets, Hawks oraz Pistons), 3-10 w sezonie

Kamba Walker awansował do pierwszej piątki i po bardzo dobrym spotkaniu poprowadził Charlotte do pierwszej wygranej od dziesięciu dni. Na jakiś optymizm jest jednak jeszcze zdecydowanie za wcześnie.

29. (27.) Hornets 1-3 (wygrana z Nuggets; porażki z Thunder, Wolves oraz Grizzlies), 3-9 w sezonie

Dziewięć porażek w ostatnich dziesięciu meczach jest dokładnie tym, czego oczekiwano po oddaniu Chrisa Paula. Krążą już jednak plotki, że jest grupa chętna kupić tą drużynę i w jej skład wchodzi m. in. były gracz Hornets – Jamal Mashburn (bardziej jednak znany z rozczarowania jakim był dla Rileya w Miami).

30. (30.) Wizards 1-4 (wygrana z Raptors; porażk z Wolves, Bulls, oraz 76ers x2), 1-11 w sezonie

Jest piewsze zwycięstwo i myślę, że wkrótce będzie ich więcej. Washington miał bardzo trudny terminarz w tym tygodniu, więc nawet bez swoich wewnętrznych problemów pewnie i tak przegraliby te mecze. Co się jednak stało z Wallem, bo dobrym debiutanckim sezonie, to jedna z największych zagadek tego sezonu.


NBA

Kategoria: NBA 11/12, Power Ranking
« Older Entries Newer Entries »

4kwarta NEWS

  • NBA playoffs Top 5 (21.05)
  • NBA playoffs Top 5 (20.05)
  • NBA playoffs Top 5 (17.05)
  • NBA playoffs Top 5 (16.05)
  • NBA playoffs Top 10 (15.05)
  • Small Market, Big Heart
  • NBA playoffs Top 5 (14.05)
  • Przed drugą rundą – zachód
  • NBA playoffs Top 5 (13.05)
  • NBA playoffs Top 5 (12.05)
  • Przed drugą rundą - wschód
  • NBa playoffs Top 5 (11.05)

Blog

  • NBAcodziennie
  • Archeobasketologia
  • Power Ranking
  • NCAA
  • Podcast
  • TRADE RUMORS
  • Airball spod kosza
  • NCAA od podstaw
  • Skarb Kibica NBA 2011/12
  • Overtime
  • Archiwum

Warto przeczytać

  • Idzie lato czas na zmiany
  • Airball spod kosza: 44 mecze pierwszej rundy
  • Smaczki i krzaczki – pierwsza runda
  • O Drafcie, NCAA i limicie wiekowym
  • Airball spod kosza: Mistrzowie na wakacjach, myślą o przyszłości
  • Przygotowania Olka Czyża do Draftu
  • Rookie Ranking vol.4
  • Nagrody 4kwarty za sezon 2011/12
  • Plusy ujemne i dodatnie minusy: straty
  • O Rajonie ciąg dalszy

W halach NBA (galeria)

Wyniki

Dołącz do nas

Współpraca

Linki

  • about NCAA
  • MVP Magazyn
  • NBA & NCAA na DVD
  • PolskiKosz.pl
  • RotoStrefa. Nasz Punkt Widzenia.
  • Sport24.pl
  • Typy NBA
  • widziane z półdystansu
  • wyniki na żywo

Szukaj

buttony

blog Czwarta Kwarta - to co najważniejsze o NBA Cavs.e-nba.pl - serwis poświęcony Cleveland Cavaliers Daveknot Enbiej.pl - NBA, koszykówka HORNETS.PL IVERSON.probasket.pl Nasz Kosz NBA Every Day - NBA, NCAA, koszykówka NBAonline Denver Nuggets poprostubasket.bloog.pl – Koszykarski blog Slamdunk League ToplistaNBA Typer - zabawa bukmacherska Wysoko nad obręczą – Koszykówka w szerokiej perspektywie Zawsze po pierwsze Koszykówka

EvoLve theme by Theme4Press  •  Powered by WordPress Czwarta-Kwarta.com
to co najważniejsze o NBA

Switch to our mobile site