• Strona główna
  • 4kwarta News
  • Market
  • Redakcja
  • Współpraca
  • Archiwum
  • TRADE RUMORS

Archiwum miesięczne Grudzień, 2011

Euroliga TOP16: Grupa F

gru31
2011
Dodaj komentarz Dawid Księżarczyk

W grupie F spotkają się:
1. Real Madryt (8-2)
2. Montepaschi Siena (8-2)
3. Unicaja (4-6)
4. Gescrap BB (5-5)

1. Kto awansuje dalej?

Walka o pierwsze miejsce w tej grupie będzie niesamowicie zacięta z jednego powodu – zwycięzca uniknie (najprawdopodobniej) rywalizacji z CSKA Moskwą w fazie playoff. Zamiast tego, wygranym przyjdzie spotkać się albo z Efesem, albo z Olympiakosem. Stawiam, że tym szczęśliwym zespołem będzie Siena – McCalebb wraca po kontuzji i dodatkowo wzmocni obwód, gdzie i tak grają już Rakocevic i Aradori. Myślę, ze jak tylko włosi się zgrają i przyzwyczają do obecności Boba na parkiecie (po tych trzech meczach nieobecności), to będą mieli duże szanse na awans do Final Four. Z drugiego miejsca typuję awans Realu, który stworzyłby ekscytującą parę z CSKA w następnej rundzie.

2. Kto będzie MVP grupy?

Zdecydowanie Bob McCalebb, który był w wyśmienitej formie przed kontuzją (prawie 18 punktów na mecz, 71% skuteczności za 2 i 10/15 w trójkach). Nawet bez niego w drużynie, Siena jest potwornie trudnym zespołem do pokonania. Z nim na parkiecie udział w Final Four powinien być raczej pewny.

3. Kto może być czarnym koniem grupy?

Ciężko cokolwiek pisać na temat czarnego konia w grupie, gdzie spotykają się aż trzy hiszpańskie drużyny. Gdybym jednak miał na kogoś stawiać, to na Unicaję. Szkoda by było, gdyby kolejny sezon zakończyli na etapie TOP16. Freeland i Zorić odwalają kawał dobrej roboty pod koszami i należy im się posmakować emocji playoffów. Trener Mateo ma iście wybuchową mieszankę talentu w zespole i może właśnie przez to są tak nieprzewidywalni.

Nic nie pisałem o „Facetach z czerni” z Bilbao, ponieważ dla nich sukcesem jest awans do TOP16. Gescrap dopiero buduje swoją markę w Europie, a brak doświadczenia był widoczny szczególnie w końcówkach dotychczasowo przegranych meczów (4 z 5  z nich przegrali różnicą mniejszą niż 10 punktów). Dodatkowo, warto trzymać kciuki za znanego we Włocławku Janisa Blumsa.


Follow @daveknot


NBA

Kategoria: Euroliga

Czwarta kwarta – ranking (1)

gru31
2011
1 komentarz Dawid Księżarczyk

Czwarta kwarta jest wyjątkowa. To 12 minut, które determinuje Twój charakter i stawia Cię w gronie cieciów (Vince Carter lub Karl Malone), albo Bogów (MJ, Wade). To czas, w którym nadrabiasz stratę w szaleńczym pościgu i kończysz jak bohater, albo opuszczasz głowę i schodzisz z parkietu pokonany.

To przez tą wyjątkowość czwartej kwarty, zdecydowałem się na robienie codziennie drobnych kalkulacji i podsumowań. Zastanawialiście się kiedyś, kto jest najlepszym zawodnikiem w ostatnich 12 minutach meczu, czy po prostu idąc za instynktem, dawalibyście grać swoim największym gwiazdom w zespole? Zobaczcie jak prezentuje się lista liderów NBA tylko i wyłącznie w czwartych kwartach (zestawienie obejmuje wszystkie mecze od początku sezonu do dzisiejszej nocy).

Jeszcze kilka słów wyjaśnień. Pod uwagę brałem tylko i wyłącznie zawodników, których EVAL w kwarcie wyniósł nie mniej niż 10 (eval: (pkt+as+zb+przech+blok+celne z gry+celne wolne)-(straty+oddane z gry+oddane wolne). Dodatkowo, jeśli dobry występ zawodnika w przyczynił się do wygranej 1,2 lub 3 punktami, dostawał bonus w postaci dodatkowych 50% swojego EVALA. Na przykład Melo, który przeciwko Bostonowi w czwartej kwarcie rzucił 17 punktów i miał eval 16, w rankingu będzie miał 24 punkty (+50% evala za wygraną NYK 106-104).

Nie jest to żaden wyznacznik genialności zawodnika, ale czysta zabawa. Tak więc proszę o ograniczenie komentarzy o bezcelowości tego przedsięwzięcia, gdyż i tak będzie ono kontynuowane (uwielbiam jak ktoś ze mną rozmawia i mówi gdyż: „Proszę o ciszę, gdyż ADM do mnie dzwoni”).

Oto lista TOP 10 liderów czwartych kwart po pierwszym tygodniu (obrazek się powiększy po dwóch klikach):

Legenda:
1. Pogrubieni zawodnicy dwa razy w tygodniu zagrali czwarte kwarty z EVALem większym niż 10: James, Andresron, Deng i Crawford.

2. Podany EVAL jest taki sam jak RKG (ranking), co oczywiście jest moim błędem i się nie powtórzy w przyszłości. EVAL Lebrona wyniósł 22, ale dostał dwukrotnie 50% bonusu za to, że Heat wygrywali minimalną różnicą punktów – stąd RKG 33. EVAL u Melo wygląda natomiast tak, jak ma być :)

3. Wszystkie dane z tabeli będą sumowane do końca sezonu zasadniczego, a lista będzie uaktualniana. Jedyne uśrednione dane to +/-, który wolałem żeby wyrażał przeciętną wartość zawodnika w czwartej kwarcie, a nie sumę.

4. Nie mam niestety czasu, żeby bawić się jeszcze dodatkowo z dodawaniem bonusów punktowych za wygrane na wyjeździe, czy z niżej/wyżej notowanymi zespołami. Ranking nie rozróżnia także tego, czy dzięki 14 punktom zawodnika w czwartej kwarcie jego drużyna wygrała +4 czy też przegrała -10. Chociaż nie ukrywam, że marzy mi się przygotowanie takiego skryptu, który brałby wszystkie drobne czynniki pod uwagę (kto wie, może ta wersja ewoluuje do takiej postaci za rok).

5. Zastanawiam się nad publikowaniem dziennych zestawień przed tygodniowym rankingiem, żeby był lepszy wgląd na pojedyncze spotkania. Zobaczę na ile czas mi pozwoli. Póki co, wielbiciele koszykarskich tabelek – bawcie się (kolorowe i zajawkowe coming soon).

6. Zwróćcie uwagę na to, że najlepszym strzelcem i drugim zbierającym w czwartych kwartach po pierwszym tygodniu jest Ryan Anderson :)


Follow @daveknot


NBA

Kategoria: czwarta kwarta

Noc w skrócie: Wade did it again

gru31
2011
1 komentarz Adam Szczepański

Heat – Wolves 103:101
Heat znowu męczyli się z teoretycznie znacznie słabszym przeciwnikiem, ale znowu mogli liczyć na Wade’a w końcówce. Podobnie jak w Charlotte, Wade przez większość spotkania nie błyszczał, ale drugi raz z rzędu to on trafił game-winnera. Tym razem na 4.6 sekund przed końcem

W całym meczu Wade zdobył 19 punktów ze skutecznością 42%. Tymczasem LeBron rozegrał kolejny fantastyczny mecz. W swoje 27-te urodziny zanotował 34 punkty (61.5% z gry), 10 asyst, 8 zbiórek i 4 przechwyty.

Heat rozpoczęli sezon bilansem 4-0 po raz pierwszy od 2004/05.

Wolves po raz trzeci przegrali i to znowu w ostatnich sekundach. Wszystkie trzy dotychczasowe mecze przegrali nie większą różnicą niż 4 punkty. Najlepszym zawodnikiem gospodarzy był Love – 25 punktów i 12 zbiórek. Świetnie zagrał również Rubio, zanotował swoje pierwsze double-double w karierze mając 12 punktów i 12 asyst, a do tego dołożył 5 zbiórek. Warto dodać, że poza Love’m nikt z pierwszej piątki nie miał więcej niż 6 punktów, natomiast każdy z 5 rezerwowych zdobył ich co najmniej 10.

Suns – Hornets 93:78
Suns zrewanżowali się Hornets za porażkę w pierwszym meczu. Pokonując ich w Nowym Orleanie, zanotowali pierwsze zwycięstwo w sezonie. Bardzo dobre spotkanie rozegrał Gortat. Co prawda w pierwszej połowie nie był zbyt widoczny, ale  w drugiej zdobył 10 ze swoich 12 punktów (6/8 z gry). Do tego dołożył 7 zbiórek i 4 bloki. Najlepszym strzelcem Suns był wchodzący z ławki Warrick, który zdobył 18 punktów. Nash zaliczył 12 asyst, a Frye zebrał 16 piłek.

Dla Hornets była to pierwsza porażka w sezonie. Ponownie grali bez Gordona i zupełnie nie radzili sobie w ataku. W całym meczu zanotowali skuteczność z gry na kompromitującym poziomie 29%, co jest ich drugim najgorszym wynikiem w całej historii.

Bulls – Clippers 114:101
To był pierwszy mecz nowych Clippers przed własną publicznością i wreszcie mieliśmy okazję zobaczyć co znaczy Lob City. Wreszcie Griffin i Jordan pokazali kilka bardzo efektownych wsadów, a w ten sposób mecz się rozpoczął

ale zabawę popsuł im Rose. W pojedynku z Paulem, lider Bulls pokazał, dlaczego to on rok temu był MVP, zagrał fantastycznie i zapewnił Bulls zwycięstwo. Rose zakończył mecz mając na swoim koncie imponujące 29 punktów (57% z gry), 16 asyst i 8 zbiórek. Zupełnie przyćmił Paula, który zagrał dobrze, zanotował 15 punktów (50% z gry) i 14 asyst.

W czwartej kwarcie Bulls rozstrzelali Clippers trójkami, trafiając wszystkie swoje 5 prób zza łuku. Griffin próbował jeszcze samodzielnie odwrócić losy spotkania i w pewnym momencie zdobył 8 punktów z rzędu, ale to było za mało na świetnie dysponowanych Bulls. Griffin ostatecznie zanotował 34 punkty i 13 zbiórek.

Pacers – Cavs 98:91 OT
Pacers mogą pochwalić się bilansem 3-0, chociaż mają ogromne problemy z trafianiem do kosza. W każdym z tych trzech spotkań ich skuteczność rzutów z gry była poniżej 40%. Wygrywają jednak walkę na tablicach (wczoraj mieli 60 zbiórek, 11 więcej niż Cavs) i trafiają te decydujące rzuty. West (14 punktów) miał wczoraj skuteczność 35.7%, ale nie przeszkodziło mu to zdobyć punktów, które doprowadziły do dogrywki. Tymczasem Granger (22 punkty) przez cztery kwarty spudłował 12 z 17 swoich rzutów, ale w dogrywce zdobył 9 punktów trafiając 3 z 5 rzutów. Warto też dodać, że już po raz drugi w tym sezonie Pacers mieli trzech zawodników z double-double na koncie – West 14 punktów i 10 zbiórek, Hibbert 17 i 13, Hansbrough 11 i 12.

Najlepszym graczem Cavs był Irving, zdobył 20 punktów i zaliczył 4 asysty, niestety zmarnował idealną okazje do zapewnienia gościom zwycięstwa. W ostatnich sekundach regulaminowego czasu gry Irving świetnie przedostał się pod kosz, ale jego layup był niecelny.

Magic – Bobcats 100:79
Magic wygrali trzeci mecz z rzędu, natomiast Howard po raz drugi z rzędu miał na koncie aż 24 zbiórki. Do tego dołożył 20 punktów i 4 zbiórki. Natomiast najlepszym strzelcem gości był Anderson, który zdobył 23 punkty i był to już jego trzeci mecz w tym sezonie z dorobkiem co najmniej 20.

W Bobcats słabo spisali się Augustin i Henderson, którzy w poprzednich spotkaniach ciągnęli atak swojej drużyny. Wczoraj zdobyli razem tylko 22 punkty ze skutecznością 29%. Pudłował też Kemba Walker, który miał ledwie jeden celny rzut na 9 prób. Najlepszym zawodnikiem gospodarzy był Maggette z 20 punktami i 7 zbiórkami.

Hawks – Nets 105:98
Kilka dni temu Hawks pokonali Nets w New Jersey różnicą 36 punktów. Teraz obie drużyny spotkały się w Atlancie i to spotkanie wyglądało już zupełnie inaczej niż to poprzednie. Chociaż ostatecznie, zwycięzca był ten sam. Hawks do wygranej poprowadzili Teague (22 punkty i 6 asyst) i Johnson (21 punktów). W drużynie gości po dwóch bardzo słabych występach, dobrze zagrał Williams, który miał 23 punkty i 6 asyst. Natomiast największe wsparcie dostał od wchodzącego z ławki Marshoona Brooksa – 21 punktów.

Celtics – Pistons 96:85
Pierce wrócił do gry i rozegrał swój pierwszy mecz, pomagając Celtics zanotować pierwsze zwycięstwo w sezonie. Spotkanie zakończył mając 12 punktów i 5 asyst na koncie. Tymczasem najlepszym strzelcem gospodarzy był O’Neal, który w poprzednich meczach spisywał się bardzo słabo. Tym razem zdobył 19 punktów trafiając 7 z 9 rzutów i dołożył do tego 7 zbiórek. Celtics udało się uniknąć startu 0-4, który ostatni razem zanotowali w sezonie 1969/70.

Grizzlies – Rockets 113:93
Do pierwszego zwycięstwa w sezonie Grizzlies poprowadził ich duet podkoszowych. Randolph zdobył 23 punkty i zebrał 9 piłek, a Gasol miał odpowiednio 20 i 8. Obaj byli niesamowicie skuteczni w ataku i trafili 77% swoich rzutów z gry. Do tego, świetnie bronili (Gasol miał 5 bloków), w efekcie czego Scola i Hill zakończyli mecz mając razem ledwie 6 punktów, podczas gdy w poprzednich dwóch meczach sam Scola zdobywał ich co najmniej 18.

Mavs – Raptors 99:86
Mavs uniknęli startu 0-4 i pokonali przed własną publicznością Raptors. Ich najlepszym zawodnikiem nieoczekiwani był rezerwowy Mahinmi, który ustanowił swój rekord kariery zdobywając 19 punktów (6/6 z gry), a na swoim koncie miał jeszcze 5 zbiórek i 2 bloki. Z ławki dobrze zagrał również Terry, w czwartej kwarcie zdobył 10 ze swoich 17 punktów.

W drużynie gości Bargnani zdobył 30 punktów, a Barbosa miał ich 20.

Bucks – Wizards 102:81
Bucks łatwo poradzili sobie z Wizards przed własną publicznością i już po pierwszej połowie prowadzili 24 punktami. Na początku drugiej goście nieco zmniejszyli straty, ale Bucks mogli wtedy liczyć na Jennings, który w drugiej połowie zdobył 15 ze swoich 22 punktów.

W drużynie z Waszyngtonu fatalnie zagrał duet Wall-Young, razem trafili ledwie 2 rzuty na 19 oddanych i zdobyli 9 punktów. Najlepszym strzelcem gości był przesunięty przed tym spotkaniem na ławkę Crawford, który miał 24 punkty.

Jazz – Sixers 102:99
Jazz grali bez Jeffersona, który miał problemy z kostką, ale świetnie zastąpił go Favors. Drugoroczniak ustanowił swój rekord kariery zdobywając 20 punktów (10/16 z gry), zebrał też 11 piłek i poprowadził Jazz do pierwszej wygranej w sezonie. 19 punktów miał Harris, a Millsap dołożył po 14 punktów i zbiórek.

Najlepszym strzelcem Sixers był Holiday z dorobkiem 22 punktów. 20 zdobył Williams, ale w końcówce spudłował 2 rzuty, które mogły doprowadzić do remisu.


NBA

Kategoria: NBA 11/12, NBAcodziennie - Tagi: blake griffin, celtics, clippers, derrick favors, derrick rose, dwyane wade, kyrie irving, lebron james, mavs, pacers, ricky rubio

Euroliga: TOP16 grupa E

gru30
2011
2 komentarzy Dawid Księżarczyk

Powoli zaczynamy odliczanie do kolejnej fazy grupowej Euroligi. Do poniedziałku postaram się przygotować krótką prezentację czterech grup, wraz z najważniejszymi informacjami o zespołach. Mam nadzieję, że dzięki temu część absolutnych-fanów-wyłącznie-NBA chociaż rzuci okiem na to, co dzieje się w najlepszej europejskiej koszykówce.

W grupie E spotkają się:
1. CSKA Moskwa (10-0)
2. Olympiacos Pireus (6-4)
3. Anadolu EFES (5-5)
4. Galatasaray Medical Park (4-6)

1. Kto awansuje dalej?

Nie widzę takiej możliwości, aby CSKA Moskwa nie zajęła pierwszego miejsca w tej grupie. Rosjanie są póki co jedyną niepokonaną drużyną w Eurolidze, a grupę B wygrali bez żadnego problemu (średnio różnicą ponad 14 punktów). Prowadzeni przez Milosa Teodosicia (średnio 10pkt i 6 asyst na mecz) oraz Nenada Krsticia (15,5 pkt i 7 zbiórek) grają koszykówkę niezwykle przyjemną dla oka – szybką i zespołową (średnio ponad 20 asyst na mecz). Dodatkowo Rosjanie mają bardzo głęboką ławkę i udowadniają w każdy meczu, że ponownie są faworytami do wygrania całego turnieju, nawet bez Andreja Kirilenki, który jak wiemy zdecydował się na powrót do NBA po zakończeniu lockoutu.

Na drugiem miejscu promowanym awansem do Madrytu stawiam EFES, dla którego jest to 10 wizyta w TOP16 w ostatnich 11 latach. Turcy są w tym roku wyjątkowo zmotywowani i jak zwykle prezentują się bardzo dobrze w defensywie. Trener Sarica ma dwóch go-to-kolesi – Sashę Vujacicia (13,2 punktów na mecz) oraz Dusko Savanovica (10,6 punktów), którzy robią wszystko aby wypełnić brak Ersana Ilyasovy, który wraz zakończeniem draftu wrócił do Milwaukee. Turcy będą jeszcze mocniejsi, jak do zdrowia wróci najlepszy strzelec zespołu Tarence Kinsley (15 punktów na mecz w trzech rozegranych do tej pory meczach).

2. Kto będzie MVP grupy?

Z jednej strony nie widzę innej opcji jak pełnej dominacji Nenada Krsticia pod koszami. Serb jest jednym z kandydatów do MVP turnieju i dlatego też nie ma innego wyjścia jak zdominować kosze również w TOP16. Z drugiej strony, jeśli ktoś się lubuje w niespodziankach, to na bohatera może wyrosnąć Spanoulis, który już ma na swoim koncie zdobycie nagrody MVP Final Four. Grek ma niesamowicie duży wpływ na grę Olympiacosu i jak tylko za jego dobrymi statystykami przyjdzie awans Pireusu do fazy play-off, to Vassilis na pewno zostanie odpowiednio nagrodzony.

3. Kto może być czarnym koniem grupy?

Jeśli ktoś ma odprawić z kwitkiem Rosjan, to będzie to Galatasaray. Turcy są niezwykle ciężkim zespołem do ogrania u siebie, co pokazali już między innymi prawie ogrywając Barcelonę w poprzedniej fazie rozgrywek. Główną zaletą Galatasaray’u jest zbilansowanie ataku – aż 7 zawodników zdobywa średnio między 6 a 10 punktów. Do tego na próżno szukać w zespole chociaż jednego zawodnika, który zacząłby w piątce w każdym z meczów. Prowadzeni przez doświadczonego (i nieco szalonego) Jakę Lakovicia Turcy na pewno nie będą chłopcami do bicia. Niestety, póki co Słoweniec zawodzi na całej linii i obok kilku przebłysków gra zdecydowanie poniżej oczekiwań. A to nie wróży zbyt dobrze, zważywszy na to, że prawdziwe rozgrywki zaczynają się dopiero w styczniu.

Terminarz spotkań:
18/01/2012
:  Olympiacos – CSKA | Efes – Galatasaray
25/01/2012: Galatasaray – Olympiacos | CSKA – Efes
01/02/2012: CSKA – Galatasaray | Olympiacos – Efes
08/02/2012: Galatasaray – CSKA | Efes – Olympiacos
22/02/2012: CSKA – Olympiacos | Galatasaray – Efes
29/02/2012: Efes – CSKA | Olympiacos – Galatasaray


Follow @daveknot


NBA

Kategoria: Euroliga

NBAcodziennie (4)

gru30
2011
Dodaj komentarz Adam Szczepański

Noc w skrócie: buzzer-beater Duranta
Rzut Duranta i kolejna porażka Mavs
Fatalna gra Knicks
Problem drugiego meczu

♦ CJ Watson rozegrał wczoraj świetny mecz w Sacramento. Podczas gdy Rose miał problemy z faulami, Watson go zastępował i kreował akcje nawet skuteczniej niż lider Bulls. Ostatecznie zanotował 8 punktów, 9 asyst, 6 zbiórek i 2 przechwyty przez 16 minut gry. I co ważne, nie popełnił żadnej straty. Ale nie tylko Watson miał udany występ, cała ławka Bulls spisywała się bardzo dobrze – 36 punktów (67% z gry), 11 zbiórek, 11 asyst i tylko 1 strata.

♦ Cousins zanotował wczoraj 15 punktów i 12 zbiórek i było to jego trzecie z rzędu double-double. Warto od razu dodać, że w żadnym z tych meczów nie grał dłużej niż 28 minut. Bardzo dobrze zaczyna ten sezon. Problem ma jedynie z celnością i jego skuteczność z gry w tym momencie to tylko 35%.

♦ Fredette z każdym meczem poprawia swoją zdobycz punktową o 4. W debiucie miał 6, później 10, a wczoraj Bulls rzucił 14. Jak tak dalej pójdzie, w Nowy Rok w starciu z Hornets przekroczy pułap 20.

♦ Duża liczba strat wcale nie musi oznaczać porażki. Wczoraj pokazali to Blazers i Thunder. Blazers popełnili 25 strat (aż 18 więcej niż Nuggets), a Thunder mieli ich 26 (14 więcej niż Mavs).

♦ Nuggets przegrali z Blazers, ale zanotowali 16 przechwytów. Był to już trzeci mecz z rzędu, w którym mieli ich co najmniej 15. Są pierwszą drużyną od 1997 roku, która może pochwalić się takim osiągnięciem.

♦ W offseason Blazers i Nuggets wymienili się rozgrywającymi, wczoraj mogliśmy w bezpośrednim starciu zobaczyć, która drużyna więcej zyskała. Lepszy okazał się Felton i odegrał kluczową rolę w zwycięstwie swojej nowej drużyny. Zdobył 23 punkty (62.5% z gry), w tym 7 ostatnich dla Blazers w tym meczu, do tego dołożył jeszcze 6 asyst i 5 zbiórek. Miller rozpoczął mecz na ławce, ale ostatecznie grał 35 minut (minutę dłużej niż Felton) i był najlepszym podającym Nuggets z 8 asystami na koncie, jednak swoje 13 punktów zdobył z kiepską skutecznością 30%. Inny były gracz Blazers w barwach Nuggets, Fernandez trafił tylko 2 z 8 rzutów i miał 7 punktów.

♦ Matthews w pierwszych dwóch meczach zdobył łącznie 24 punkty trafiając tylko 29% swoich rzutów z gry, w tym 3 z 11 za trzy. W spotkaniu z Nuggets miał 25 punktów ze skutecznością 60% i 5 celnych trójek na 8 prób. Sam trafił więcej razy zza łuku niż cała drużyna Nuggets (4/20).

♦ Kobe wczoraj po raz pierwszy w tym sezonie trafił ponad połowę swoich rzutów, dokładnie 10 z 17. Wpadały mu nawet takie trójki

W dotychczasowych 4 meczach Bryant za każdym razem miał co najmniej 26 punktów, 5 asyst i 4 zbiórki. To się nazywa równy poziom gry.

♦ Większość zawodników Spurs zagrała wczoraj fatalnie w Houston, ale nie Blair. Był on najlepszym strzelcem swojej drużyny i najlepszym zbierającym – 22 punkty i 12 zbiórek. Widać, że Blair jest w formie. Już po raz drugi z rzędu zdobył co najmniej 20 punktów. Taka seria zdarza mu się dopiero po raz pierwszy w karierze. Poprzednio 2 razy osiągnął barierę 20 punktów w całym sezonie.

♦ Drugi mecz Rockets i Lowry drugi raz otarł się o triple-double. W starciu z Magic miał 20 punktów, 12 asyst i 7 zbiórek, a wczoraj zanotował 16 punktów, 9 zbiórek i 8 asyst i to tylko przez 27 minut gry (w czwartej kwarcie odpoczywał, bo meczem ze Spurs rozpoczęli serię 3 spotkań w 3 dni).

♦ Martin w pierwszym meczu spudłował 9 z 10 swoich rzutów, w tym wszystkie 6 prób zza łuku. Problemy z celnością miał już w preseason, ale w meczu ze Spurs wreszcie się odblokował i zaczął trafiać. Zdobył 25 punktów ze skutecznością 59%, a za trzy trafił 4 z 8 rzutów.

♦ Nets znowu łatwo przegrali i nie mają zbyt wielu powodów do zadowolenia, ale mogą cieszyć się z postawy swojego debiutanta. Marshon Brooks w drugim meczu z rzędu zdobył 17 punktów, a w sumie w 3 dotychczasowych spotkaniach zanotował ich 40. Jest to największa zdobycz punktowa debiutanta Nets w pierwszych 3 meczach od sezonu 2001/02, kiedy również 40 miał Richard Jefferson.

♦ Howard zebrał wczoraj 24 piłki, o 2 więcej niż łącznie w dwóch pierwszych meczach. Był to jego 49 mecz w karierze, w którym miał co najmniej 20 zbiórek.

♦ Statystyki Derona Williamsa w ostatnich dwóch meczach – 20 punktów, 5/23 z gry, 8 asyst, 12 strat. Straszne. To będzie dla niego bardzo ciężki sezon i jeśli Nets szybko czegoś nie zrobią, na dobre zniechęcą go do pozostania u nich.


NBA

Kategoria: NBA 11/12, NBAcodziennie - Tagi: blazers, cj watson, demarcus cousins, deron williams, kobe bryant, marshon brooks, nuggets, wesley matthews

Problem drugiego meczu

gru30
2011
2 komentarzy Adam Szczepański

Spurs w pierwszych dwóch meczach zagrali fantastycznie. Na początek zrewanżowali się Grizzlies za porażkę w playoffs pokonując ich 13 punktami, a później zniszczyli Clippers różnicą 20.

W spotkaniu z Clippers nie tylko świetnie bronili ograniczając swoich rywali do 90 punktów i 39% z gry, ale też byli niesamowicie skuteczni w ataku zdobywając 115 punktów ze skutecznością 56%.

Jednak już w meczu z Rockets sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. To rywale ich rozstrzeliwali (105 punktów i 50% z gry), podczas gdy zawodnicy Spurs mieli ogromne problemy z wykończeniem swoich akcji (85 punktów i 37.6% z gry).

Z dnia na dzień ich skuteczność spadała o 20%… no właśnie, z dnia na dzień. To jest tu chyba kluczowe. Spurs zagrali w Houston dzień po meczu z Clippers. Teoretycznie wydaje się, że Rockets są słabszą drużyną niż Grizzlies czy Clippers, a Spurs nawet nie byli w stanie nawiązać z nimi walki. Wygląda na to, że zabrakło im sił.

Ginobili, który w poprzednich dwóch meczach zdobywał po 24 punkty, teraz miał ich tylko 8. W tych dwóch meczach zaliczył też w sumie 10 asyst i popełnił tylko 2 straty, natomiast wczoraj miał jedną asystę i 3 straty. Jeszcze gorzej spisał się Duncan, który zakończył mecz z dorobkiem 4 punktów (1/8 z gry) i miał tylko jedną zbiórkę. Po raz pierwszy w karierze zebrał tylko jedną piłkę grając co najmniej 15 minut. Tymczasem Jefferson, który w starciu z Clippers trafił 8 z 9 rzutów, w Houston miał tylko 2 celne na 10 prób.

Bardzo przypomina to sytuację Celtics sprzed kilku dni. Najpierw grali oni w Miami, gdzie przegrali, ale dopiero w samej końcówce. Natomiast dzień później pojechali do Nowego Orleanu i zostali zupełnie rozbici przez teoretycznie bardzo słabych Hornets. Przeciwko Heat rzucali ze skutecznością ponad 51%, a w Nowym Orleanie ledwo ponad 37% ich rzutów wpadło do kosza. Zagrali fatalnie. A Rondo, który w dwóch pierwszych meczach miał w sumie 53 punkty i 25 asyst, przeciwko Hornets zaliczył jedynie 13 punktów i 6 asyst.

Zarówno Spurs jak i Celtics w drugim meczu rozgrywanym dzień po dniu, byli jakby zupełnie pozbawieni energii. Są to dwie już stare drużyny i najwidoczniej zabrakło im sił. Wpływ mogło mieć również to, że ten drugi mecz rozgrywali na wyjeździe, musieli podróżować i mieli mniej czasu na odpoczynek.

Jeszcze co do Celtics można by to zmęczenie tłumaczyć tym, że ich podstawowi zawodnicy grali bardzo długo w Miami (Rondo i Allen po 40 minut, a KG ponad 30). Ale w przypadku Spurs tak nie było. Szybko rozstrzygnęli spotkanie z Clippers i nikt nie spędził na boisku więcej niż 27 minut. Gracze Spurs powinni mieć siły na Rockets, ale zupełnie nie grali koszykówki, którą prezentowali w dwóch pierwszych meczach.

Ciekawe czy będzie to stały trend w tym sezonie. Czy te stare drużyny w dalszej części też będą miały równie duże problemy w drugim meczu back-to-back? To może być spory problem, bo w tym sezonie intensywność spotkań jest znacznie większa i ‘dwa mecze w dwa dni’ są właściwie co chwilę. Zarówno przed Celtics jak i przed Spurs jeszcze 17 back-to-backs plus jedna seria back-to-back-to-back.

Zobaczymy jak dzisiaj poradzą sobie Mavs, którzy grają ze słabymi Raptors, ale po ciężkim meczu z Thunder.

Spurs kolejną serię back-to-back rozegrają 4 i 5 stycznia, najpierw zmierzą się z Warriors, a później z Mavs, ale oba mecze odbędą się w San Antonio.  Natomiast Celtics już 1 i 2 stycznia zagrają dwa razy z Wizards.


NBA

Kategoria: NBA 11/12 - Tagi: celtics, manu ginobili, rajon rondo, spurs, tim duncan

Fatalna gra Knicks

gru30
2011
1 komentarz Adam Szczepański

Knicks rozpoczęli ten sezon od zwycięstwa przed własną publicznością z Celtics. To był obiecujący początek, ale po 3 meczach już nikt o nim nie pamięta. Knicks grają okropnie. Mają dwie gwiazdy, mają bardzo dobrego centra, ale znacznie za mało, aby stworzyć zwycięską drużynę. Teraz wiać, jak dużo im brakuje.

W środę Knicks rozpoczęli tour po Kalifornii. Na początek odwiedzili Oakland, wczoraj byli w Los Angeles, a jutro zagrają w Sacramento. I co prawda ta wycieczka jeszcze się nie skończyła, ale już wiadomo, że nie będą jej miło wspominać. Nie tylko doznali dwóch porażek, ale zostali wręcz upokorzeni przez Warriors i Lakers.

Oba mecze przegrali łącznie różnicą 31 punktów.
Zdobyli razem tylko 160 punktów.
Trafili w sumie ledwie 35.8% swoich rzutów z gry.
Czwarte kwarty przegrali łącznie 47-24

To była prawdziwa kompromitacja Knicks. Nic im nie wychodziło. W ataku mieli ogromne problemy, a w obronie nie istnieli. Ale akurat to, że nie potrafią bronić, wiadomo już od dawna. Osamotniony Chandler nie jest w stanie tego zmienić. Można się tylko zastanawiać, po co Knicks zapłacili mu ogromne pieniądze, skoro nie potrafią go teraz odpowiednio wykorzystać.

Lakers pokazali wczoraj jaką defensywą dysponują ich rywale zdobywając w pierwszej połowie 63 punkty ze skutecznością na poziomie 72% z gry. Natomiast dzień wcześniej wdzieliśmy ‘popis defensywny’ Knicks, kiedy przez pierwsze niespełna 8 minut czwartej kwarty pozwolili Warriors zdobyć 25 punktów.

Właściwie trudno mówić o obronie Knicks, bo ona nie istnieje. Tymczasem od dawna już wiadomo, że nie mając odpowiednio dobrej defensywny, nie można myśleć o mistrzostwie. D’Antoni już kilka razy w swojej karierze się o tym przekonywał, ale nie potrafił wyciągnąć z tego wniosków. Nadal jego drużyny nie bronią, dlatego jeśli Knicks chcą realnie myśleć o mistrzostwie, na początek muszą zmienić trenera. D’Antoni nie jest w stanie zaprowadzić ich na szczyt. Po tym sezonie kończy mu się umowa i można być pewnym, że nie zostanie przełożona. Ale po co czekać do końca sezonu? Knicks nie mają czasu do zmarnowania, mają gwiazdy i jak najszybciej muszą wokół nich zdobywać dobry zespół. Dlatego powinni poszukać nowego szkoleniowca już teraz. A jeśli Knicks w kolejnych meczach będą grać tak, jak w tych ostatnich, z pewnością pomoże to władzom klubu w podjęciu takiej decyzji.

Brak obrony Knicks mogliby nadrabiać skutecznym atakiem, ale tego też brakuje. Właściwie poza dwójką gwiazd, nie ma tam kto zdobywać punktów. Dlatego ich ofensywa opiera się na dograniach do Anthony’ego i Stoudemire’a. Jest przewidywalna i stąd też łatwo jest ją powstrzymać, co potwierdzili Warriors i Lakers.

Knicks mają bardzo wąski skład i bardzo szybko przekonali się jak dużym jest to problemem. Co z tego, że mają trzech bardzo dobrych zawodników, skoro ta trójka nie ma z kim grać. Wczoraj Melo zdobył 27 punktów, ale zupełnie nie miał wsparcia w ataku. Tym bardziej, że Stoudermie zdobył tylko 15 punktów, a potrzebował do tego aż 17 rzutów. Natomiast Chandler dołożył 13 punktów, ale zaledwie raz trafił z gry, resztę zanotował z wolnych. Poza nimi, nikt nie miał już 10 punktów, natomiast wszyscy pozostali zwodnicy trafiali do kosza z fatalną skutecznością 24%.

Ale problemy w ataku wynikają nie tylko z braku strzelb, bo duet Melo-Amare jest w stanie wziąć na siebie ciężar zdobywania punktów. Ogromnym problemem jest brak rozgrywającego, zawodnika który kreowałby akcje i nakręcał atak. D’Antoni chciałby z Antohny’ego zrobić point forwarda, ale Melo nie sprawdza się w tej roli. Dougals jest rozgrywającym tylko z nazwy i przymusu. Natomiast jednym prawdziwym rozgrywającym w Knicks zdolnym do gry jest Bibby. Jednak jest on jak na razie zupełnie nieprzydatny. Wczoraj przez 21 minut gry nie zliczył żadnej asysty. A bez playmakera pomysły ofensywne D’Antoni’ego nie funkcjonują.


NBA

Kategoria: NBA 11/12, NBAcodziennie - Tagi: amare stoudemire, carmelo anthony, knicks, mike d'antoni

Rzut Duranta i kolejna porażka Mavs

gru30
2011
3 komentarzy Adam Szczepański

Po dwóch dotkliwych porażkach na otwarcie sezonu, obrońcy tytułu pojechali do Oklahomy, aby zmierzyć się z zespołem, który pokonali w ostatnich playoffs.

Mavs w tym momencie zupełnie nie przypominają drużyny, która zdobyła mistrzostwo kilka miesięcy temu, ale wczoraj wreszcie walczyli i nie zostali szybko rozbici jak poprzednio. W końcu w czwartej kwarcie (po raz pierwszy w tym sezonie) byli nadal w grze, a Nowitzki i Terry robili co mogli, by zapewnić im zwycięstwo. Obaj zdobyli razem wtedy 19 z 26 punktów Mavs i obaj też trafili ważne trójki w samej końcówce. Mavs byli bardzo blisko pierwszej wygranej. Nawet Carter nie zawiódł w decydującym momencie i kiedy znalazł się na wolnej pozycji trafił za trzy, dając Mavs punkt przewagi na 1.4 sekundy przed końcem. To było coś, bo Vince jest chyba ostatnią osobą w drużynie z Dallas, po której można by się spodziewać takiego rzutu. VC jest znany z marnowania takich okazji i przeważnie nie wytrzymuje presji. Ale wczoraj jakimś cudem nie zawiódł, trafił i to było nawet większym zaskoczeniem, niż to co wydarzyło się chwile później. Wydawało się, że Mavs wygrają, ale Durant pokrzyżował im plany.

Fantastyczny rzut, przepiękny, można to oglądać na okrągło.

KD przesądził o ostatecznym wyniku trafiając buzzer-beatera, ale to zwycięstwo Thunder zawdzięczają też w dużej mierze Westbrookowi.

Kevin i Russell razem zdobyli ostatnie 13 punktów dla swojej drużyny.

Dobrą grą na finiszu, Westbrook zatarł złe wrażenie jakie zostawił po 0-13 z gry w poprzednim spotkaniu. Chociaż wczoraj również miał problemy z celnością i po trzech kwartach miał na swoim koncie 9 punktów zdobytych ze skutecznością 27%. To jednak nie ma w tym momencie już znaczenia, ponieważ w ostatnich minutach trafił 3 z 4 swoich rzutów. Najpierw zdobył 5 punktów z rzędu dając Thunder 3-punktowe prowadzenie na 2 i pół minuty przed końcem. Później trafił rzut na 46 sekund przed końcem i gospodarze mieli 5 punktów więcej. Zrobił co do niego należało i pomógł Durantowi w wygraniu tego meczu. Co prawda ostatecznie miał tylko 4 asysty i aż 7 strat, ale wczoraj nie tylko on tracił mnóstwo piłek. Durant zanotował 6 strat, tyle samo miał Perkins, a cała drużyna zaliczyła ich aż 26, co przełożyło się na 33 punkty Mavs.

W końcówce zawiódł natomiast Ibaka. Przez cały mecz grał bardzo dobrze i był to jego najlepszy występ w tym sezonie. Zanotował 16 punktów, 8 zbiórek i 3 bloki, ale spudłował dwa wolne, które mogły kosztować Thunder zwycięstwo. Ibaka stanął na linii na 9 sekund przed końcem, kiedy gospodarze mieli 2 punkty przewagi. Spudłował dwa razy, przez co Carter mógł wyprowadzić Mavs na prowadzenie trafiając za trzy. KD uratował Thunder, ale też i Ibakę, bo gdyby przegrali to spotkanie, wszyscy w Oklahomie mówiliby o tych wolnych.

Durant po raz czwarty z rzędu zdobył co najmniej 30 punktów i od razu trzeba dodać, że przez ostatnie 25 lat, jeszcze tylko Bryant miał taki start sezonu (w rozgrywkach 2005/06). Wczoraj KD zanotował ich dokładnie 30 punktów ze skutecznością 62.5% z gry. Do tego dołożył 11 zbiórek, 6 asyst i 2 bloki. Popełnił też te 6 strat..

Straty Thunder były tym elementem, który pomógł Mavs trzymać z nimi kontakt i walczyć do ostatnich sekund. Gdyby nie one, drużyna z Dallas zapewne znowu przegrałby dwucyfrową różnicą punktów. Straty gospodarzy wcale nie wynikały z jakiejś nadzwyczajnej obrony Mavs. Wręcz przeciwnie, ich defensywa, tak jak w poprzednich meczach, pozostawiała wiele do życzenia. Najlepiej pokazuje to skuteczność rzutów z gry zawodników Thunder, która wyniosła aż 58.7%.  Po raz pierwszy w tym sezonie Thunder trafili ponad 50% rzutów w meczu. Nawet przeciwko Wolves piłki tak często nie wpadały im do kosza. Do tego można jeszcze dodać, że goście w całym spotkaniu zaliczyli tylko jeden blok. Ten blok należał do Haywooda i był to jego pierwszy blok w sezonie. Póki co, Haywood nawet w części nie jest w stanie zastąpić Chandler i tego, co robił on w defensywie.

Zamiast powstrzymać rywali przed zdobyciem punktów, Haywood w jednej akcji nawet pomógł Thunder w trafieniu do kosza

Obrona Mavs zawiodła, ale dzięki Nowitzki’emu i Terry’emu, w ataku radzili sobie bardzo dobrze w samej końcówce. Ten duet zdobył dla Mavs 19 punktów w czwartej kwarcie i każdy z nich trafił też ważną trójkę na finiszu. To był najlepszy występ Dirka w tym sezonie, zdobył 29 punktów ze skutecznością 53%, zebrał 10 piłek i miał 3 asysty. Tymczasem Terry 10 ze swoich 16 punktów zanotował w ostatniej kwarcie. Jego skuteczność z gry była na kiepskim poziomie 35%, ale za trzy trafił 4 z 8 rzutów. Poza tym, Jet był najlepszym podającym Mavs, miał 9 asyst i 0 strat.

Ten mecz w wykonaniu Mavs był o wiele lepszy niż dwa pierwsze, ale nadal nie mogą być zadowoleni ze swojej gry. Przede wszystkim ciągle mają do wykonania mnóstwo pracy, aby poprawić swoją defensywę. Ich ławka musi się też obudzić, z Odoemem na czele (wczoraj trafił 2 z 11 rzutów).

Teraz przed Mavs mecz z Raptors przed własną publicznością. Co prawda jest to drugi mecz z rzędu i to po ciężkim spotkaniu w Oklahomie, dlatego mogą mieć mniej sił, ale muszą wykorzystać stracie ze słabymi Raptos, aby zanotować pierwszą wygraną. Muszą jak najszybciej odbić się od dan, jeśli chcą w tym sezonie coś ugrać. Później czeka ich też teoretycznie łatwy rywal, bo w Nowy Rok zmierzą się z Wolves, ale już dzień później zagrają rewanż z Thunder.


NBA

Kategoria: NBA 11/12, NBAcodziennie - Tagi: dirk nowitzki, jason terry, kevin durant, mavs, russell westbrook, serge ibaka, thunder, vince carter

Noc w skrócie: buzzer-beater Duranta

gru30
2011
Dodaj komentarz Adam Szczepański

Magic – Nets 94:78
Dwight Howard chciałby przenieść się do Nets, ale póki co gra w Magic i nie miał litości dla Derona Williamsa i innych swoich potencjalnych przyszłych kolegów. Pokazał Nets o jakiego zawodnika walczą, zdobył 16 punktów i zebrał aż 24 piłki, a jego drużyna pewnie wygrała. Williams na razie może tylko marzyć o takim partnerze jak Howard. Lider gości po raz kolejny zagrał bardzo słabo. Trafił tylko 2 z 12 rzutów z gry zdobywając 10 punktów i zanotował 7 asyst, ale popełnił też 6 strat.

Rockets – Spurs 105:85
Spurs w dwóch pierwszych meczach pokonywali swoich rywali średnio 19 punktami. Wczoraj rozegrali pierwszy mecz na wyjeździe i przegrali różnicą 20. Trafili ledwie 37.6% swoich rzutów z gry, Ginobili miał tylko 8 punktów i 1 asystę, a Duncan spudłował 7 z 8 rzutów. Rockets prowadzeni przez Lowry’ego (16 punktów, 8 asyst i 9 zbiórek) i Martina (25 punktów) uciekli swoim rywalom w drugiej kwarcie. Później gospodarze uzysali ponad 20punktową przewagę i już nie oglądali się za siebie, odnotowując pierwsze zwycięstwo w sezonie.

Thunder – Mavs 104:102
Mavs rozegrali najlepszy mecz tego sezonu, Nowitzki zdobył 29 punktów i byli o krok od zwycięstwa, a Carter o mało co stał się bohaterem Dallas trafiając za trzy na 1.4 sekundy przed końcem. Niestety dla obrońców tytułu, to do Thunder należała ta ostatnia akcja, piłkę dostał Durant i…sprawił, że o rzucie Vince’a już nikt nie będzie pamiętał

Lider gospodarzy po raz kolejny pokazał, jak wybitnym jest strzelcem i potwierdził, że potrafi zdobyć te decydujące punkty. W całym spotkaniu zanotował 30 punktów, Westbrook miał ich 16, z czego 7 zdobył w ostatnich minutach. Dla Thunder była to czwarta wygrana z rzędu, podczas gdy Mavs mają już bilans 0-3.

Blazers – Nuggets 111:102
Blazers zatrzymali atak Nuggets, zmusili ich do skuteczności na poziomie 40%, zdominowali też walkę na tablicach zbierając 20 piłek więcej i zapewnili sobie 3 zwycięstwo w sezonie. Jednak ta wygrana nie przyszła im łatwo i musieli walczyć do samego końca. Goście z Denver mimo problemów w ataku mogli liczyć na Lawsona, który zdobył 25 punktów i zanotował aż 8 przechwytów. W sumie Nuggets mieli 16 przechwytów, podczas gdy Blazers zaliczyli aż 25 strat. W rezultacie, losy spotkania rozstrzygnęły się dopiero w ostatnich minutach, a w czwartej kwarcie gospodarzy poprowadzili Crawford i Felton, którzy razem zdobyli wtedy 23 punkty. Kluczową rolę odegrał też Matthews, w drugiej połowie trafił 5 razy za trzy i ostatecznie miał 25 punktów.

Bulls – Kings 108:98
Bulls już na samym początku zanotowali serię 15-0 i przejęli kontrolę nad przebiegiem tego spotkania. Gospodarze później kilka raz zbliżali się do nich i próbowali nawiązać walkę, ale Bulls nie pozwolili odebrać sobie prowadzenia. Rose zdobył 19 punktów i miał 8 asyst, ale to nie był jego najlepszy występ. Popełnił 6 strat, miał problemy z faulami, a kiedy był na boisku, Bulls byli jeden punkt na minusie. Rose mógł jednak liczyć na wsparcie swoich kolegów. Boozer zanotował 16 punktów i 15 zbiórek, również 16 punktów miał Hamilton, natomiast z ławki dobre zmiany dali Watson (9 asyst i 0 strat) i Brewer (12 punktów, 5/5 z gry). Dla Kings to druga poraża z rzędu, po tym jak na otwarcie pokonali Lakers.

Lakers – Knicks 99:82
Lakers prowadzeni przez Bryanta zupełnie rozbili Knicks. W pierwszej połowie gospodarze zdobyli 63 punkty ze skutecznością na poziomie 72% i na przerwę schodzili z 12-punktową przewagą, a w drugiej połowie już tylko ją utrzymywali. Kobe zdobył 28 punktów i zaliczył 6 asyst, a Gasol dołożył 16 punktów i 10 zbiórek. Tymczasem goście z Nowego Jorku nie tylko nie byli w stanie zatrzymać ataku swoich rywali, ale też sami mieli ogromne problemy ze zdobywaniem punktów. Ostatecznie trafili ledwie 31% rzutów z gry. Anthony zdobył 27 punktów, ale zabrakło mu wsparcia. Stoudemire miał tylko 15 punktów z fatalną skutecznością 23.5%. Dla Lakers to już drugie zwycięstwo z rzędu i powoli mogą zapomnieć o starcie 0-2. Natomiast dla Knicks był to drugi mecz back-to-back w Kalifornii i oba z nich przegrali łącznie różnicą 31 punktów.

Follow @ASzczepanski


NBA

Kategoria: NBA 11/12, NBAcodziennie

NCAA: Zapowiedź VIII tygodnia

gru29
2011
Dodaj komentarz Kosi

Coś za bardzo Święta dały mi się we znaki, więc ponownie spóźniona zapowiedź. Na pocieszenie dodam tylko, że zaczęły się mecze wewnątrz konferencji, a co za tym idzie szykuje się nam coraz więcej ciekawych spotkań.

Linki do streamów szukamy tu:
firstrowsports.tv
lshunter.tv

Czwartek

3:00 – Marquette vs. Vanderbilt
Ostatni sprawdzian Marquette przed spotkaniami w Big East. Praktycznie od początku sezonu Darius Johnson-Odom i Jae Crowder grają wyśmienicie, a coraz lepiej wspomaga ich Vander Blue. I choć w składzie Vanderbilt jest aż trzech kandydatów do wyboru w pierwszej rundzie najbliższego Draftu, to wciąż Golden Eagles są tu faworytami. Problemami Commodores oprócz powracającego w słabej formie Festusa Ezeli jest naturalnie brak odpowiedniego wsparcia pozostałych graczy w zespole.
Draft watch: Darius Johnson-Odom, Jae Crowder, Festus Ezeli, John Jenkins, Jeffery Taylor

3:00 – Washington vs. Oregon State
Huskies sezon zaczęli bardzo słabo, choć przed sezonem wymieniani byli wśród faworytów konferencji Pac-12. Z drugiej strony ekipa Oregon State zaliczyła bardzo udany początek, choć mówiło się o niej bardzo mało. To jednak jest już bez znaczenia, bo rozpoczynają się mecze w Pac-12. To spotkanie oraz kilka najbliższych zweryfikuje nam czy faktycznie Beavers są tak mocni, czy powodem był słabszy terminarz. W Washington rządzi trójka Tony Wroten, Terrence Ross i C.J. Wilcox. W Oregon State zaś najwięcej zależy od Jareda Cunninghama, ale bardzo dobrze wspiera go Devon Collier.
Draft watch: Terrence Ross, Tony Wroten, Jared Cunningham

5:00 – Saint Mary’s vs. BYU
Mecz na szczycie w konferencji WCC. Obie ekipy bardzo dobrze rozpoczęły sezon, choć na papierze nieco lepiej wygląda zespół BYU. Najlepszym punktującym w zespole jest Noah Hartsock, ale niedawno do składu dołączył Freshman Matt Carlino, który spisuje się nadzwyczaj dobrze, a nie można zapomnieć, że pod koszem są jeszcze Charles Abouo i Brandon Davies. W Gaels wyróżniają się zaś Rob Jones, który notuje średnie na poziomie double-double oraz niepozorny rozgrywający Matthew Dellavedova. Choć na pierwszy rzut oka brakuje tu graczy do Draftu, ten mecz warto zobaczyć.
Draft watch: Brak

Mecze Polaków
2:00 – Texas-Pan American vs. Texas-Arlington
3:00 – Weber State vs. Idaho State
5:15 – Santa Clara vs. Eastern Michigan

Piątek

3:00 – Seton Hall vs. West Virginia
Bardzo dobra okazja by obejrzeć coraz lepiej spisującego się Kevina Jonesa w walce z równie utalentowanym Herbem Popem. W obu zespołach nie brakuje także innych ciekawych nazwisk, a wśród nich Jordan Theodore, Fuquan Edwin oraz Darryl Bryant i Deniz Kilicli. Kolejny pojedynek w silnej konferencji Big East.
Draft watch: Herb Pope, Kevin Jones

Sobota

18:00 – Kentucky vs. Louisville
Jedna z najgorętszych rywalizacji w NCAA i choćby dlatego warto ten mecz zobaczyć. Na boisku równie wiele talentu i choć skład Wildcats prezentuje się o wiele lepiej, to w takich spotkań o zwycięstwie decyduje głównie zaangażowanie i obrona. Właśnie tutaj swojej szansy powinien szukać zespół Louisville, a oprócz wymienionych niżej graczy warto wymienić Kyle’a Kurica i Gorgui Dienga.
Draft watch: Anthony Davis, Michael-Kidd Gilchrist, Terrence Jones, Marquis Teague, Doron Lamb, Peyton Siva, Chane Behanan

20:00 – Georgetown vs. Providence
Jason Clark, Hollis Thompson, Henry Sims, a nawet rezerwowy Otto Porter z meczu na mecz grają coraz lepiej, co potwierdziło ich ostatnie zwycięstwo nad niepokonanym zespołem Louisville. Providence sezon zaczęli równie dobrze, choć przeciwko mniej wymagającym rywalom. W Friars wyróżniają się szczególnie rozgrywający Vincent Council i Gerard Coleman, ale ważne role pełnią też Bryce Cotton i LaDontae Henton. Zapowiada się nam ciekawy pojedynek.
Draft watch: Hollis Thompson, Henry Sims

22:00 – California vs. UCLA
Faworytem jest oczywiście California, ale po słabszy początku drużyna UCLA zaliczyła 5 kolejnych zwycięstw. W tym meczu przekonamy się, więc czy był to przypadek, czy Bruins faktycznie zgodnie z zapowiedziami powalczą o wysokie miejsce w słabiutkiej konferencji Pac-12. Allen Crabbe, Jorge Gutierrez i Justin Cobbs kontra Lazeric Jones, Travis Wear i Joshua Smith.
Draft watch: Joshua Smith

22:00 – Purdue vs. Illinois
Obie ekipy jak na razie spisują się znacznie lepiej niż oczekiwano, więc ten mecz zapowiada się wyjątkowo ciekawie. Skrzydłowy Robbie Hummel wspomagany przez Ryne’a Smitha i Lewisa Jacksona kontra center Meyers Leonard i dwójka obwodowych D.J. Richardson oraz Brandon Paul.
Draft watch: Robbie Hummel, Meyers Leonard

0:00 – Indiana vs. Ohio State
Chyba najciekawszy mecz tego dnia i kolejny sprawdzian dla Cody’ego Zellera. Buckeyes grają wyśmienicie, a trójką Jared Sullinger, William Buford i Deshaun Thomas bardzo dobrze dyryguje niedoceniany rozgrywający Aaron Craft. W Indiana oprócz wspomnianego Zellera wyróżniają się głównie Christian Watford i Victor Oladipo. Faworyt może być tylko jeden, ale jak pokazał mecz z Kentucky na parkiecie Hoosiers wszystko jest możliwe.
Draft watch: Cody Zeller, Christian Watford, Jared Sullinger, William Buford, Deshaun Thomas

0:00 – Wichita State vs. Creighton
Niespodziewanie zespół Creighton rozgrywki wewnątrz konferencji rozpoczął od porażki, a nie wykluczone że po tym spotkaniu bilans pogorszy się jeszcze bardziej. Wichita State gra bardzo zespołowo i ciężko wyróżnić pojedynczego zawodnika. W Bluejays wszystko zależy zaś od postawy Douga McDermotta, który spisuje się bardzo dobrze. Mecz na szycie w konferencji Missouri Valley.
Draft watch: Doug McDermott

2:00 – Xavier vs. Gonzaga
Musketeers w ostatnim czasie radzić musieli sobie bez kilku graczy i w rezultacie przegrali trzy mecze z rzędu. Przeciwko Gonzaga wystąpią jednak w pełnym składzie, ale i tak łatwo im nie będzie. Kevin Pangos, Elias Harris czy Robert Sacre, to bardzo wymagające trio, więc Tu Hollowaya i Marka Lyonsa czeka trudne zadanie.
Draft watch: Tu Holloway, Elias Harris, Robert Sacre

Mecze Polaków
20:00 – Liberty vs. CSU

Niedziela

19:00 – Marquette vs. Villanova
Kolejny ciekawy sprawdź dla drużyny Marquette. Tym razem na przeciwko stanie zespół Villanova prowadzony przez Maalika Waynsa oraz Mouphtaou Yarou i Dominica Cheeka.
Draft watch: Darius Johnson-Odom, Jae Crowder, Mouphtaou Yarou, Maalik Wayns

22:00 – Michigan vs. Minnesota
Z powodu kontuzji od dłuższego czasu nie gra Trevor Mbakwe, co i tak nie przeszkadza Golden Gophers w notowaniu kolejnych zwycięstw. Minnesota gra bardzo zespołowo, a niedawno uaktywnili się Julian Welch, Rodney Williams czy Ralph Sampson III. W Wolverines liderem jest Tim Hardaway Jr, ale bardzo dobrze wspierają go Trey Burke i świetny strzelec Evan Smotrycz. Tu dużo będzie zależało od skuteczności za trzy.
Draft watch: Tim Hardaway Jr, Rodney Williams

1:00 – Pittsburgh vs. Cincinnati
Ostatni mecz w którym zespół Cincinnati będzie musiał radzić sobie bez Yancy Gatesa. W składzie nie brakuje jednak innych utalentowanych graczy, a wśród nich Sean Kilpatrick, Dion Dixon czy Cashmere Wright. Z drugiej strony drużyna Pittsburgh zaliczyła niedawno dwie wpadki, więc i w tym meczu łatwo im nie będzie. Do składu wraca jednak kontuzjowany rozgrywający Travon Woodall, który jest w stanie nad tym wszystkim zapanować. Nie można też zapomnieć o takich graczach, jak Nasir Robinson czy Ashton Gibbs. Big East po prostu trzeba oglądać.
Draft watch: Ashton Gibbs


NBA

Kategoria: NCAA - Tagi: ncaa, Zapowiedź tygodnia
« Older Entries

4kwarta NEWS

  • NBA playoffs Top 5 (17.05)
  • NBA playoffs Top 5 (16.05)
  • NBA playoffs Top 10 (15.05)
  • Small Market, Big Heart
  • NBA playoffs Top 5 (14.05)
  • Przed drugą rundą – zachód
  • NBA playoffs Top 5 (13.05)
  • NBA playoffs Top 5 (12.05)
  • Przed drugą rundą - wschód
  • NBa playoffs Top 5 (11.05)
  • NBA playoffs Top 10 (10.05)
  • NBA playoffs Top 5 (9.05)

Blog

  • NBAcodziennie
  • Archeobasketologia
  • Power Ranking
  • NCAA
  • Podcast
  • TRADE RUMORS
  • Airball spod kosza
  • NCAA od podstaw
  • Skarb Kibica NBA 2011/12
  • Overtime
  • Archiwum

Warto przeczytać

  • Airball spod kosza: 44 mecze pierwszej rundy
  • Smaczki i krzaczki – pierwsza runda
  • O Drafcie, NCAA i limicie wiekowym
  • Airball spod kosza: Mistrzowie na wakacjach, myślą o przyszłości
  • Przygotowania Olka Czyża do Draftu
  • Rookie Ranking vol.4
  • Nagrody 4kwarty za sezon 2011/12
  • Plusy ujemne i dodatnie minusy: straty
  • O Rajonie ciąg dalszy
  • Plusy ujemne i dodatnie minusy: bloki

W halach NBA (galeria)

Wyniki

Dołącz do nas

Współpraca

Linki

  • about NCAA
  • MVP Magazyn
  • NBA & NCAA na DVD
  • PolskiKosz.pl
  • RotoStrefa. Nasz Punkt Widzenia.
  • Sport24.pl
  • Typy NBA
  • widziane z półdystansu
  • wyniki na żywo

Szukaj

buttony

blog Czwarta Kwarta - to co najważniejsze o NBA Cavs.e-nba.pl - serwis poświęcony Cleveland Cavaliers Daveknot Enbiej.pl - NBA, koszykówka HORNETS.PL IVERSON.probasket.pl Nasz Kosz NBA Every Day - NBA, NCAA, koszykówka NBAonline Denver Nuggets poprostubasket.bloog.pl – Koszykarski blog Slamdunk League ToplistaNBA Typer - zabawa bukmacherska Wysoko nad obręczą – Koszykówka w szerokiej perspektywie Zawsze po pierwsze Koszykówka

EvoLve theme by Theme4Press  •  Powered by WordPress Czwarta-Kwarta.com
to co najważniejsze o NBA

Switch to our mobile site