• Strona główna
  • 4kwarta News
  • Market
  • Redakcja
  • Współpraca
  • Archiwum
  • TRADE RUMORS

Archiwum miesięczne Październik, 2011

Umowa prawie gotowa, ale co z tego?

paź31
2011
2 komentarzy Adam Szczepański

Lockoutowy dziennik (55), 123 dzień lockoutu

Poprzedni tydzień zakończył się kolejnym fiaskiem rozmów, dlatego ten tydzień rozpocznijmy w nieco bardziej optymistyczny sposób (znowu ten złudny optymizm). Jak podaje Howard Beck z New York Times, warunki nowej umowy CBA praktycznie są już ustalone w 95%. Można by to uznać za świętą wiadomość, jeszcze tylko 5% spraw do dogadania i ruszamy z sezonem. Ale co z tego, że 95% umowy jest już w właściwie gotowe, skoro ciągle nie mogą ustalić jak podzielić się zyskami i z tego powodu po raz kolejny zostały zerwane rozmowy. Jak na razie te pozostałe 5% wyglądają na nie do przejścia. Po takich doniesieniach tym bardziej możemy się wkurzać, że będąc tak blisko porozumienia, obie strony nie potrafią zakończyć negocjacji. Już na prawdę trudno zrozumieć, o co im tak naprawdę chodzi. Skoro mają już prawie wszystkie warunki umowy ustalone, a w kwestii podziału zysków wystarczy żeby każda ze stron ruszyła się o jeden procent, to dlaczego rozmowy zostały zerwane w piątek? Ten jeden procent zysków jest aż tak wielką przeszkodą i warto dla niego tracić kolejne tygodnie rozgrywek? Wygląda to jakby w hotelu w Nowym Jorku rozmawiała ze sobą banda idiotów. Mają porozumie na wyciągniecie ręki a stawiają sprawę na ostrzu noża jakby druga strona chciała im odebrać ostaną kroplę wody na środku pustyni.

Przejdźmy teraz do konkretów, co zostało ustalone i tu posłużę się doniesieniami Sama Amicka ze SportsIllustrated:

Ustalone
Długość kontraktów: Kontrakty zostaną skrócone z 6 do 5 lat dla zawodników mających „prawa Birda” (dla przypomnienia „prawo Birda” pozwala drużynie przekroczyć salary cap aby przedłużyć kontrakt ze swoim zawodnikiem, który stał się wolnym agentem), natomiast pozostali wolni agenci będą mogli podpisać 4-letnie umowy (dotychczas było to 5 lat).

Amnestia: Każda drużyna będzie mogła zwolnić jednego zawodnika i usunąć jego pensję z salary cap. Ta opcja będzie dostępna przez cały czas obowiązywania nowej CBA, jednak każda drużyna będzie mogła z niej skorzystać tylko raz i będzie dotyczyła ona wyłącznie zawodników, którzy podpisali umowy przez lipcem 2011. Zwolniony w ten sposób zawodnik otrzyma pieniądze zapisane w kontrakcie i zostanie wolnym agentem.

Prawie ustalone
Luxury tax: W poprzedniej umowie podatek od luksusu wynosił dolara za każdego wydanego dolara ponad limit. W nowej umowie ma być on podwyższony. Drużyny będą musiały płacić $1.5 za każdego dolara pierwszych $5 milionów wydanych ponad limit luxury tax. Później stawki będą rosły co kolejne $5 milionów. Drużyny zapłacą $1.75 za każdego dolara wydanego między $5 a $10 milionów ponad limit, $2.5 za każdego dolara pomiędzy $10 a $15 milionów ponad limit, a $3.25 za każdego dolara po przekroczeniu $15 milionów ponad limit.

(Według New York Times, stawki są trochę niższe w dwóch najwyższych progach i miałyby wynosić odpowiednio $2.25 i $3)

Mid-level exception: zostanie zmniejszone z $5.8 milionów do $5 milionów. Nie ma jeszcze ustaleń co do długości takich kontraktów. NBPA chce skrócić je do 4 lat, natomiast właściciele naciskają by maksymalnie trwały tylko 3 lata. Poza tym są jeszcze różnice zdań co do tego, czy drużyny będące ponad limit luxury tax mogłyby korzystać z tego wyjątku.

„Stretch” exception: Ten wyjątek pozwoli drużynom zwolnić zawodnika i rozłożyć jego pensję na wydłużony czas (dzięki temu będą mogły pozbyć się słabego zawodnika obciążającego ich salary cap i zyskać większą elastyczność). Ustalono, że drużyna będzie mogła podwoić liczbę lata, na którą była umowa i dodać do tego jeszcze jeden rok (np. jeśli zawodnik miał umowę na 2 lata, drużyna będzie mogła jego pensję rozłożyć na 5 lat). Nie wiadomo jeszcze jak często drużyny będą mogły korzystać z tego wyjątku, prawdopodobnie raz na sezon.

Brak porozumienia: podział zysków, sign-and-trades, early termination options, długość nowej umowy CBA, coroczne podwyżki dla zawodników (według NYT jest to już ustalone)

Jak widać, trochę spraw jest już blisko sfinalizowania, ale mimo to nadal nie da się przewidzieć, kiedy lockout się zakończyć.

To teraz jeszcze chwilę o samych negocjacjach. Poprzednio sporo pisałem o braku porozumienia wśród właścicieli, ale też podobno wewnątrz NBPA są poważne różnice zdań.

Według Jasona Whitlocka z Fox Sports, Derek Fisher chciał aby zawodnicy zgodzili się na podział zysków 50-50. Podobno miał nawet obiecać Davidowi Sternowi, że uda mu się przekonać związek do takiego rozwiązania. Jednak w piątkowy poranek, przed rozmowami z właścicielami, Billy Hunter i jeszcze jeden członek zarządu NBPA przeciwstawili się Fisherowi i zmusili go do zmiany stanowiska.

Według Whitlocka, Fisher stara się przypodobać Sternowi, tak samo jak w 2005 robił to Michael Curry, ówczesny prezydent NBPA. Podczas negocjacji nad umową CBA w 2005, Curry miał zgodzić się na niektóre warunki Sterna, dzięki czemu mógł liczyć na wdzięczność komisarza. Curry właśnie wtedy zakończył karierę zawodniczą, natomiast tydzień po podpisaniu umowy CBA zrezygnował z posady prezydenta NBPA. Kilka miesięcy później Stern załatwił mu posadę Vice-President of Player Development w D-League. Natomiast już po roku Curry awansował na stanowisko Vice-President of Basketball Operations w samej NBA. Później zrezygnował z tej posady, aby dołączyć do sztabu trenerskiego Flipa Saundersa w Pistons.

Dlatego też, teraz Fisher miałby być po stronie Sterna, aby zyskać jego przychylność i po zakończeniu kariery dostać ciepłą posadkę w NBA. Ale Fisher nie jest sam, podobno popiera go jego kolega z Lakers, Kobe Bryant. Obaj byliby skłonni zgodzić się na propozycję właścicieli 50-50. Jednak Hunter i pozostali przedstawiciele związku twardo obstają przy 52%. Takie różnice zdań między dwoma najważniejszymi postaciami w związku, muszą mieć negatywny wpływ na całe negocjacje. Jeśli te doniesienia są prawdziwe, można zakładać, że Stern i właściciele są gotowi czekać i nie mają zamiaru iść na ustępstwa, licząc na to, że w końcu Fisherowi uda się przeforsować 50-50.

Stephen A. Smith z ESPN potwierdza, że Fisher i Bryant są skłoni zaakceptować 50-50, podczas gdy pozostali (między innymi Pierce i Garnett) są temu zdecydowanie przeciwni. Czyżby przy stole negocjacyjnym szykowała się wojna Lakers-Celtics?

Follow @ASzczepanski


NBA

Kategoria: lockoutowo-wakacyjny dziennik - Tagi: billy hunter, david stern, derek fisher, kobe bryant, lockout, michael curry

NCAA od podstaw: Terminarz

paź29
2011
9 komentarzy Kosi

Nie licząc przedsezonowych sparingów (nieoficjalne/zamknięte – z drużynami z I Dywizji i oficjalne – przeciwko zespołom z innych Dywizji) sezon NCAA możemy podzielić na cztery etapy. Zachowując angielskie nazwy wyglądają one mniej więcej tak:

  1. Non-conference games
  2. Conference games
  3. Conference tournament
  4. NCAA Tournament

Non-conference games to pierwszy etap każdego sezonu i jak sama nazwa wskazuje są to mecze z rywalami z innych konferencji. Tutaj każda drużyna ma pełne pole do popisu, a jedynym ograniczeniem jest liczba rozgrywanych spotkań (około 14-15). Zazwyczaj są to większe lub mniejsze turnieje, długoletnie serie spotkań u siebie i na wyjeździe z konkretnymi drużynami, czy zwykłe jednorazowe pojedynki z wybraną uczelnią. To właśnie sztab szkoleniowy poszczególnych drużyn musi zadbać, by jak najlepiej wypełnić ten okres i tak dobrać rywali, by w najgorszym wypadku nie zostać pominiętym podczas Selection Sunday (dokładniej o tym w innym wpisie). Oczywiście najlepiej wybierać sobie trudnych rywali, ale po pierwsze nie zawsze znajdzie się chętnych, a po drugie przegranie zbyt dużej liczby spotkań może również zaszkodzić.

Od strony technicznej wygląda to tak, że uczelnie, czy też sami trenerzy, kontaktują się indywidualnie z potencjalnymi rywalami i jeśli obie strony dojdą do porozumienia ustalana jest data i miejsce rozgrywania meczu. Obecnie etap poszukiwania przeciwników wygląda jednak zupełnie inaczej i są odpowiednie strony, gdzie można umieścić ogłoszenie o poszukiwaniu rywala, wolnych terminach i innych istotnych informacjach.

W praktyce sporo drużyn ma już podpisane kilkuletnie umowy z innymi uczelniami i w zależności od kontraktu, jeden lub dwa mecze w sezonie mają już zajęte. W tej fazie sporo jest też turniejów, na które organizatorzy według własnego uznania zapraszają drużyny z różnych konferencji (nie mogą w nich brać drużyny z tych samych konferencji). Te turnieje mają specyficzny format, tzn. niezależnie od liczby zwycięstw każda drużyna rozgrywa tyle samo spotkań. Bardzo dobrym przykładem jest tu jeden z najbardziej popularnych – Maui Invitational, w którym bierze udział aż 12 ekip. Sam turniej podzielony jest na trzy rundy, ale drużyny od początku wiedzą ile rozegrają meczów. W rundzie finałowej miejsce zapewnione ma już 8 najlepszych ekip (dokładniej to 7 plus gospodarz Chaminade) i oprócz samego meczu o mistrzostwo rozgrywane są także spotkania o trzecie, piąte, a nawet 7 miejsce. Aby nieco rozjaśnić to, co napisałem, warto sprawdzić jak wygląda tegoroczny terminarz imprezy (pdf).

Istotnym elementem tej fazy sezonu są tzw. „gwarantowane mecze”. Zwykle drużyny z konferencji BCS (sześć najlepszych) zapraszają do własnej hali dużo słabszych rywali z mniejszych konferencji, by w łatwy sposób zapisać na swoim koncie kolejne zwycięstwo. Dlatego też niejednokrotnie na początku sezonu zdarzają się zwycięstwa różnicą 40 czy 50 oczek, ale z drugiej strony, choć w nazwie jest słowo „gwarantowane”, o żadnym podkładaniu się mowy być nie może, a niespodzianki są także na porządku dziennym.

Zwykle drużyny, ustalając terminarz z potencjalnym przeciwnikiem, dogadują się w sprawie dwóch meczów rozgrywanych na obu halach i zazwyczaj rozkładane jest to na dwa sezony. Zdarzają się jednak wyjątki i najlepszym przykładem są tu właśnie „gwarantowane mecze”. Silniejsze drużyny, aby zwolnić się z obowiązku gry w mało atrakcyjnym miejscu, w ramach rekompensaty oferują pieniądze oraz inne korzyści, jak np. opłata za hotel. W ten sposób bogatsze uczelnie w legalny sposób pomagają biedniejszym drużynom zgromadzić niezbędne pieniądze na sezon, a mniejsze pomagają oferując zazwyczaj pewne zwycięstwo.

Gdy ten etap mamy już za sobą przechodzimy do Conference games, które w zależności od konferencji startują w grudniu lub na początku stycznia. Liczba rozgrywanych spotkań uzależniona jest od liczby drużyn należących do konferencji, ale zazwyczaj jest ich około 16-18 (w Atlantic Sun w poprzednim sezonie zespoły rozegrały po 20 meczów, a w Great West po 12).

Idealnym rozwiązaniem jest, gdy każda z drużyn może rozegrać ze wszystkimi rywalami po dwa mecze, jednak nie zawsze liczba drużyn na to pozwala. Taki system stosują więc zwykle te konferencje, gdzie jest 9-10 zespołów. W pozostałych konferencjach odbywa się to inaczej i dlatego niektóre drużyny spotykają się dwukrotnie, a z inne po razie.

W tej fazie zdarzają się też pojedyncze spotkania z rywalami z innych konferencji, zaliczane do Non-conference games. Zazwyczaj spowodowane są one problemami ze znalezieniem wolnego dnia we wcześniejszych miesiącach. Warto tu zaznaczyć, że zawodnicy są też studentami i nie zawsze mogą pozwolić sobie na dalekie wyjazdy w środku tygodnia.

Następny etap sezonu to Conference tournament, czyli turniej konferencji zapewniający zwycięzcy pewne miejsce w March Madness. Tutaj także każda konferencja ma pełną dowolność i w niektórych przypadkach, niezależnie od wyników w sezonie, w turnieju biorą udział wszystkie drużyny, w innych natomiast kwalifikuje się na przykład najlepsza ósemka. Często stosowany jest też system „double-bye”, w którym drużyny z dołu tabeli by zakwalifikować się do głównego turnieju najpierw rozgrywają mecze między sobą.

W sumie, łącznie z turniejem konferencji, drużyny rozgrywają około 30-32 meczów i liczba spotkań z rywalami z innych konferencji w pewien sposób uzależniona jest od liczby meczów rozgrywanych wewnątrz konferencji.

Ostatnim etapem sezonu są turnieje posezonowe, w tym najpopularniejszy i najważniejszy NCAA Tournament, w którym bierze udział aż 68 drużyn (o tym dokładniej w przyszłości). Oprócz niego po sezonie odbywają się także trzy mniejsze, czyli NIT, CIT i CBI. Zapewne o tym pierwszym część z Was już słyszała i pod względem prestiżu w NCAA jest na drugim miejscu. Dwa pozostałe są natomiast mało popularne i nawet w Stanach niewiele osób się nimi interesuje. Drużyny do tych turniejów dobierane są na zasadzie zaproszenia, a o wyborze decydują specjalne komisje złożone głównie z byłych i obecnych trenerów.

Zliczając więc wszystkie mecze od listopada do kwietnia, najlepsze drużyny rozgrywają w sezonie do 40 spotkań (zespół Connecticut w poprzednich rozgrywkach uzbierał 41 meczów). Najsłabsze i średnie drużyny, tak jak wspominałem wcześniej, zaliczają około 30 występów.

Pytania na temat terminarza umieszczajcie w komentarzach, a z pozostałymi proszę się jeszcze wstrzymać.
W kolejnej części porozmawiamy o przepisach gry.

Follow @Kosi55


NBA

Kategoria: NCAA, NCAA od podstaw - Tagi: ncaa, przepisy, terminarz

Znowu to samo, czyli nic

paź29
2011
1 komentarz Adam Szczepański

Lockoutowy dziennik (54), 121 dzień lockoutu

Znowu to samo. Rozmowy zostały zerwane.

Tyle w ostatnich dwóch dniach mówiło się, że jest coraz bliżej porozumienia, ale jak zawsze nic z tego nie wyszyło. Nie chcieliśmy dopuścić myśli, że ponownie tak to się skończy, ale tego można było się spodziewać, o czym pisałem kończąc wczorajszy tekst:

Trzeba brać pod uwagę, że cały ten optymizm po ostatnich dwóch dniach rozmów, dzisiaj może prysnąć. Póki co, nadal jesteśmy w miejscu, w którym właściciele oczekują podziału 50-50, a zawodnicy nie mają zamiaru zejść poniżej poziomu 52.5%.

Po piątkowym 6-godzinnym spotkaniu nic się nie zmieniło.

Obie strony zapewniały w czwartek, że są gotowe negocjować. I co? Tak negocjowali, że każdy twardo trzymał się swojego stanowiska. Jeśli to nazywają gotowością do negocjacji, to nie mam pojęcia jak chcą dojść do porozumienia.

Już po raz trzeci w tym miesiącu rozmowy kończą się w ten sam sposób. Najpierw słyszymy, że jest postęp, że wszystko idzie w dobrym kierunku, ale wszystko się zmienia, gdy obie strony wracają do tematu podziału zysków. Tutaj nikt nie chce pójść na kompromis, nikt nie chce nawet rozmawiać o kompromisowym rozwiązaniu. Właściciele murem stoją za podziałem 50-50, podczas gdy zawodnicy upierają się, że nie zejdą poniżej 52.5% (w relacjach z wczorajszych rozmów często przewija się 52%, ale nie wiem czy zawodnicy zeszli o te pół procent, czy to tylko takie uproszczenie amerykańskich dziennikarzy).

Chociaż właściciele wczoraj podobno zaprezentowali gotowość do ustępstw. Na początku spotkania wrócili do swojej pierwotnej koncepcji 47% dla zawodników, a później wielkodusznie ponownie zaproponowali 50%. Czyli to samo co proponują już od miesiąca. To jest śmieszne. Zawodnicy w tym miesiącu chociaż ruszyli się o te pół procent z 53, ale nie mają zamiaru zgodzić się na dalsze ustępstwa. Tyle godzin rozmów, a oni nadal nie potrafią spotkać się gdzieś w połowie drogi. Wystarczy, że każdy ruszy się o jeden procent i już są właściwie w tym samym punkcie. Ale nikt nie chce ustąpić. Wydaje się, że obie strony wolą stracić sezon niż zgodzić się na zmianę swojego stanowiska. Brak tu jakiejkolwiek logiki. Gdyby logicznie podejść do sprawy, w interesie wszystkich jest kompromis. Jak podają amerykańskie media, utrata miesiąca rozgrywek będzie kosztować każdą ze stron $400 milionów, natomiast poświęcenie jednego procenta w udziale w zyskach to koszt jedynie $280 milionów. Jest oczywiste, że lepiej jest zgodzić się na 51% niż dalej przeciągać te negocjacje, a mimo wszystko nikt nie chce ruszyć się w tym kierunku.

W nieformalnych rozmach właściciele mieli mówić, że zgodzili się odstąpić od swojego zeszłotygodniowego ultimatum „50-50 albo nie rozmawiamy”, sądząc, że zawodnicy są gotowi zaakceptować 50%, jeśli rozwiązania systemowe będą już ustalone. Ale nawet sprawy systemowe ciągle pozostają kwestią sporną. Różnice są między innymi przy ustalaniu wyjątków (exceptions). Właściciele na przykład chcą pozbawić drużyny płacące luxry tax możliwości korzystania z wyjątków, ale na to nie chcą zgodzić się zawodnicy. Zawodnicy nadal upierają się przy stwierdzeniu, że to co proponują właściciele, będzie działało jak hard cap. Tymczasem właściciele uważają, że oni poszli na kompromis rezygnując z hard cap, ale skoro proponowane przez nich nowe rozwiązania nadal nie podobają się zawodnikom, to może wrócą jednak do pomysłu hard cap.

Po tym kolejnym zerwaniu rozmów, Stern ogłosił odwołanie meczów do końca listopada. Zrobił to, czego wszyscy oczekiwali już tydzień temu. Już wtedy było wiadomo, że w listopadzie mecze się nie odbędą. Nawet jeśli w ten weekend doszłoby do porozumienia, sezon mógłby ruszyć dopiero w grudniu. Poza tym, Stern jasno powiedział, że na pewno nie będzie już pełnego sezonu. Dobrze, że wreszcie zostało to oficjalnie powiedziane, bo przynajmniej skończą się te spekulacje jak można przedłużyć sezon, żeby rozegrać 82 mecze. Mówiło się o tym dużo, ale też było wiadomo, że w tym momencie jest to już właściwie niemożliwe. Dlatego akurat tych stwierdzeń jak najbardziej mogliśmy się spodziewać i tu Stern nas niczym nie zaskoczył.

Zaskoczyło nas to, że obie strony po raz kolejny nie nie potrafiły się dogadać. Wygląda na to, że zarówno w szerokim gronie właścicieli, jak i zawodników nie ma zgody na zmianę stanowiska. Dlatego nawet długie rozmowy i postępy w innych elementach nic nie zmienią, póki nie będzie ogólnej zgody z obu stron, aby ich przedstawiciele mogli naprawdę negocjować i przestać się trzymać dotychczasowych pozycji. Można przypuszczać, że po obu stronach nadal większość jest tych, chcących twardych negocjacji. Wygląda na to, że wśród właścicieli przeważają ci myślący jak Paul Allen. Nie mają oni zamiaru zgodzić się na inne rozwiązanie niż 50-50, ponieważ w ich odczuciu już ono jest bardzo hojne dla zawodników. Natomiast na Huntera naciskają agenci i zawodnicy jak Garnett, którzy uważają, że zawodnicy już bardzo dużo oddali właścicielom i nie mogą sobie pozwolić na dalsze ustępstwa. Dopóki takie podejście będzie przeważać po obu stronach, dopóki ci umiarkowani i skłonni do kompromisu nie dojdą do głosu, nie ma szans na porozumienie. Trzeba pamiętać, że to co wynegocjują przedstawiciele obu stron, potem będą musieli zatwierdzić w głosowaniu właściciele i zawodnicy. Dlatego jeśli nie ma tam zgody na kompromis, nawet gdyby Stern i Hunter dzisiaj go osiągnęli, taka umowa mogłaby nie zostać ratyfikowana.

W tym monecie nie ma zaplanowanego kolejnego spotkania, ale można oczekiwać, że w przyszłym tygodniu do niego dojdzie. Mimo wszytko jakiś postęp został zrobiony, strony się zbliżyły i nie mogą teraz tego zmarnować, muszą dalej rozmawiać, bo mają zbyt wiele do stracenia. Chociaż wiadomo, że teraz negocjacje będą z każdym dniem coraz trudniejsze. Mówił już o tym wiele razy Stern. Skoro wszyscy już ponieśli znaczące straty, to teraz będą chcieli uzyskać lepsze warunki i będą umacniali swoje stanowiska. W efekcie, może być coraz trudniej osiągnąć kompromis.

Optymizm prysnął.

Follow @ASzczepanski


NBA

Kategoria: lockoutowo-wakacyjny dziennik - Tagi: billy hunter, david stern, lockout

5-te urodziny

paź28
2011
8 komentarzy Adam Szczepański

Dokładnie 5 lat temu, 28 października 2006 roku, ruszyła strona Czwarta-Kwarta.com

5 lat temu opublikowałem pierwszą część mojego pierwszego Skarbu Kibica. Konkretnie były to opisy drużyny z Atlantic Division. Analizując szanse tych drużyn w zbliżającym się wówczas sezonie przewidywałem między innymi, że Celtics zagrają w playoffs, Nets zajmą drugie miejsce na wschodzie, a Raptors znajdą się poza czołową ósemką. Nie były to trafne prognozy. Celtics skończyli na dnie tabeli, Nets zajęli szóstą pozycję, natomiast Raptors okazali się objawieniem sezonu. Mogę się tłumaczyć, że nie byłem w stanie przewidzieć kontuzji Krstica i Pierce’a, ale fakt jest faktem, że tamte przewidywania mi nie wyszły. Takie były początki. (czy ktoś z was je pamięta?)

Ale zanim Czwarta Kwarta wystartowała, minęło ponad 10 lat mojej fascynacji NBA. Na dobre zainteresowałem się nią po zakończeniu finałów w 1995. Wtedy to po raz pierwszy widziałem jakieś fragmenty meczów i za namową kolegi, zacząłem kupować magazyn Magic Basketball żeby zaczerpnąć wiedzy na temat NBA. W odróżnieniu od większość osób oglądających wtedy najlepszą koszykarską ligę świata, nie zachwycał mnie Michael Jordan i jego come back. Mnie do NBA przyciągnął młody Shaquille O’Neal, który dopiero co przegrał finałowy pojedynek z bardziej doświadczonym Hakeemem Olajuwonem. Od samego początku stałem się wielkim fanem Shaqa i to się już nie zmieniło.

Można powiedzieć, że w drugiej połowie lat 90-tych interesowanie się NBA było bardzo łatwe. Skróty meczów pokazywała publiczna telewizja, w kioskach był wspomniany już Magic Basketball, a także i ProBasket. Poza tym, właściwie wszyscy (przynajmniej wśród moich rówieśników) w jakimś stopniu interesowali się NBA, a jeśli nie, to przynajmniej potrafili wymienić nazwiska kilku najlepszych zawodników. To były piękne czasy dla NBA i dla koszykówki w naszym kraju. Niestety, potem wszystko zaczęło się zmieniać. Jordan po raz drugi odszedł na emeryturę, był lockout, a zainteresowanie NBA spadało. Z kiosków zniknęły magazyny o NBA, a później przez chwilę nawet żadna polska telewizja nie pokazywała chociażby skrótów meczów.

W 2006 było już znacznie lepiej niż kilka lat wcześniej. Jednak cały czas miałem duży niedosyt informacji o NBA w polskich mediach i w polskim internecie. W internecie królował wtedy serwis e-basket.pl, który z pewnością wszyscy dobrze pamiętają. Dzięki niemu można było na bieżąco śledzić co dzieje się w NBA. Ale to ciągle było za mało. W tamtym czasie najbardziej brakowało mi obszernych tekstów, które kiedyś czytywało się chociażby w Magic Basketball. Brakowało mi też Skarbu Kibica przed rozpoczęciem sezonu. Dlatego postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce. W trakcie playoffs 2006 próbowałem pisać relacje z meczów, żeby sprawdzić czy w ogóle jest sens, żebym się za to zabierał. Wspaniały finał i czwarte mistrzostwo Shaq przekonały mnie, że chce pisać o NBA. Zresztą wspominałem już kiedyś o tym, jak to się zaczęło przy okazji torrenta z game 3 tamtych finałów. Muszę jednak dodać, że mój pomysł na pisanie nie był czymś, czego wtedy można było się po mnie spodziewać. Wcześniej nigdy nie lubiłem dużo pisać, a wypracowania na lekcjach polskiego były dla mnie katorgą. Okazało się jednak, że pisanie o NBA to zupełnie co innego. Poza tym rozpoczynałem wtedy drugi rok studiów i już zapomniałem o męczarniach na polskim.

Początkowo w żadnym wypadku nie chciałem nazywać Czwartej Kwarty blogiem. W tamtym czasie dopiero zaczynała się moda na blogowanie i muszę się przyznać, że nie doceniałem tej formy pisania i publikowania. Wydawało mi się, że blogi są zarezerwowane do pisania osobistych dzienników z życia, a ja chciałem przecież robić poważną stronę z analizami NBA. Dlatego też bardzo długo Czwarta Kwarta nie miała typowej dla bloga formy. Dopiero z czasem przekonałem się, że blog to super sprawa i wreszcie z dumą nazwałem to co robiłem, blogowaniem.

Przez te 5 lat Czwarta Kwarta bardzo się zmieniła. Chociażby pod względem graficznym



Na samym początku teksty pojawiały się tylko dwa, trzy razy w tygodniu, a stałym elementem było jedynie sobotnie podsumowanie tygodnia. Natomiast od trzech lat piszę już na bieżąco, właściwie codziennie. Poważną zmianą w historii Czwartej Kwarty było również rozszerzenie redakcji. Przez pierwsze 3 lata bloga prowadziłem samodzielnie. Dopiero w trackie sezonu 2009/10 zacząłem szukać osób, które chciałby mi pomóc. Przewinęło się wtedy kilka osób, ale pierwszym poważnym i stałym wzmocnieniem był Maciej, który dołączył w marcu 2010. Później już razem szukaliśmy kolejnych osób. Chcieliśmy, żeby blog był ciekawszy i żeby pojawiało się na nim więcej tekstów. Znaleźliśmy kilku najlepszych kandydatów i zaproponowaliśmy im współpracę.  Zgodzili się i w rezultacie, rok temu do redakcji dołączyli Kosi, Kamil i Dawid.

Przez te 5 lat dużo zmieniło się na blogu, ale jeszcze więcej zmieniło się w moim życiu. W skrócie napisze tylko, że w tym czasie wziąłem ślub, rzuciłem studia i rozpocząłem własny biznes. Na szczęście, cały czas udaje mi się znaleźć jeszcze czas na prowadzenie bloga, mimo że często jest to związane z zarwaniem nocy. Nie da się ukryć, że pisanie na Czwartej Kwarcie poza tym, że daje mi ogromnie dużo satysfakcji, otworzyło też przede mną nowe możliwości. Przez te 5 lat miałem okazję uczestniczyć w Eurobaskecie jako akredytowany dziennikarz sport24.pl, zadebiutowałem w telewizji pojawiając się na pięć minut w Orange Sport Info i dostałem propozycję pisania do MVP Magazyn. Zobaczyć swój artykuł w takim magazynie to jest coś. Czytając jako dzieciak Magic Basketball nawet nie marzyłem, że mój tekst mógłby się pojawiać w gazecie o NBA. Natomiast będąc na Eurobaskecie mogłem nie tylko oglądać na żywo mecze i zobaczyć kilka gwiazd z NBA, ale przede wszystkim miałem okazję spotkać prawdziwe legendy – Billa Russella i Oscara Robertsona. To było naprawdę wyjątkowe. A to wszystko dzięki temu, że kiedyś postanowiłem pisać o NBA i stworzyłem Czwartą Kwartę.

Wracając do samego bloga, muszę przyznać, że z wszystkiego co na nim pisze, najbardziej dumy jestem ze Skarbów Kibica, które pojawiły się przed poprzednimi pięcioma sezonami. Zdaję sobie sprawę, że nie są to idealne analizy, że zawsze można by je zrobić jeszcze lepiej, ale mimo wszystko uważam, że jest to materiał na dobrym poziomie. Przygotowanie opisów 30 drużyn zajmuje mnóstwo czasu, ale potem jest dużo satysfakcji z wykonanej pracy. A ta satysfakcja jest jeszcze większa, kiedy widzę jak pozytywnie odbieracie Skarb Kibica. Z każdym rokiem zainteresowanie Skarbem Kibica jest coraz większe i dostaję mnóstwo różnych sygnałów, że chętnie go czytacie. Jak już pisałem w środę, gdyby nie lockout w tym tygodniu prawdopodobnie ukazałby się szósty Skarb Kibica. Niestety w tym roku nawet jeśli się w końcu pojawi, to będzie w okrojonej formie, bo czasu na jego napisanie będzie zapewne bardzo mało. Póki co dla zabicia lockoutowej nudy stworzyłem Overtime: O lockoucie i zawodnikach, którzy pomagają nam go przetrwać…

Ale kto wie, może właśnie dzisiaj, w te 5-te urodziny Czwartej Kwarty, w Nowym Jorku zawodnicy i właściciele wreszcie dojdą do porozumienia. Z pewnością byłby to piękny prezent.

Tworząc Czwartą Kwartę chciałem stworzyć najlepszą stronę o NBA. Chciałem być jednym z najbardziej znanych ekspertów NBA w Polsce :) Chciałem też żeby pisanie o NBA było nie tylko moją pasją, ale i pracą. Tak to jest, że jak zaczyna się jakiś projekt, plany zawsze są bardzo ambitne i wszystko wydaje się wtedy możliwe. Póki co, po 5 latach ciągle nie zarabiam na pisaniu, a Czwarta Kwarta nie jest jeszcze najlepszym blogiem w Polsce. (myślę że jest jednym z najlepszych, ale to nie do mnie należy ocena.) Ale mimo wszystko jestem zadowolony z tego jak dziś wygląda Czwarta Kwarta (i nie mówię tu o grafice), choć zawsze może być lepiej…

To byłoby na tyle. Mógłbym jeszcze sporo napisać, ale nie będę was zanudzać. Tak to w skrócie było przez te 5 lat. Nie wiem jaka przyszłość czeka Czwartą Kwartę, mam nadzieję, że przetrwa kolejne 5 lat i z każdym rokiem będziemy jeszcze lepsi :)

Na koniec chciałem podziękować wszystkim czytelnikom za to, że odwiedzacie Czwartą Kwartę i czytacie nasze teksty.

Natomiast specjalne podziękowania należą się mojej wspaniałej żonie. Przede wszystkim, za to że mnie wspiera we wszystkim co robię i wytrzymuje ze mną, akceptując to, jak dużo czasu poświęcam na NBA.


NBA

Kategoria: różne

Piątek – dzień prawdy

paź28
2011
Dodaj komentarz Adam Szczepański

Lockoutowy dziennik (53), 120 dzień lockoutu

Wczorajsze spotkanie negocjacyjne trwało 7 i pół godziny.

Jak podaje Chris Broussard z ESPN, rozmowy zostały początkowo wstrzymane ze względu na przerwę obiadową i planowano, że gdy zostaną wznowione, będzie omawiany temat podziału zysków. Jednak później obie strony uznały, że będą je kontynuować dopiero w piątek. Powodem takiej decyzji była nieobecność głównego ekonomisty związku zawodników, Kevina Murphy, którego przylot do Nowego Jorku został opóźniony. Dlatego postanowiono poczekać do piątku i dzisiaj odbędzie się ta bardzo ważna i prawdopodobnie kluczowa rozmowa o pieniądzach.

Wszystko wskazuje na to, że podobnie jak w środę, również wczoraj zrobiono kolejny mały krok do przodu. Przez dwa dni obie strony rozmawiały przede wszystkim o rozwiązaniach systemowych, o salary cap, luxury tax itp. I jak podają różne źródła, w tych elementach mamy postęp. Teraz przed zawodnikami i właścicielami niezwykle trudna rozmowa o podziale zysków. Dlatego może być już znacznie trudniej o kolejne pozytywne wiadomości. Przez ostatnie dni nie podejmowano tego tematu i wszystko szło w dobrym kierunku. A trzeba pamiętać, że poprzednio to właśnie różnice zdań w kwestii pieniędzy sprawiły, że rozmowy były wstrzymywane. Jak będzie tym razem? Czy w końcu uda się przerwać impas w tej sprawie? Trudno to przewidzieć. Jednak warto zauważyć, że panuje obecnie bardzo duży optymizm po obu stronach. Dostajemy jasny przekaz zarówno z wypowiedzi Sterna, jak i Huntera, że jest pole do kompromisu i szansa na porozumienie. Dlatego znowu możemy mieć nadzieję.

Dzisiejsze spotkanie może okazać się tym kluczowym, które zadecyduje o przyszłości sezonu 2011/12.

Tak więc znowu jest optymistycznie, obie strony wyraźnie sugerują, że dzisiaj może nastąpić przełom. Zresztą najlepiej jeśli zacytuje kilka wypowiedzi i sami się o tym przekonacie.

Hunter: „Zrobiliśmy mały postęp. Myślę, że każdy z nas jest wyczerpany po ostatniej nocy. Zdecydowaliśmy się przerwać rozmowy do jutra do 10:30. Wtedy je wznowimy i mam nadzieję, że spędzimy tle czasu, ile będzie potrzebna, aby osiągnąć porozumienie.”

Silver: „Nie ma wątpliwości, że dziś był lepszy dzień niż w ubiegły czwartek. Myślę, że jest jeszcze za wcześnie… nadal negocjując, aby wyrazić pewność że jesteśmy bliscy porozumienia. Nie ma wątpliwości, że zrobiliśmy postęp w niektórych istotnych kwestiach. Ale jeszcze kilka istotnych spraw zostało.”

Hunter: „Myślę, że jesteśmy w odległości uderzenia (striking distance) od osiągnięcia porozumienia. Wszystko zależy od tego jak otwarci będą przedstawiciele NBA i czy chcą osiągnąć porozumienie.”

Stern: „Ne mogę powiedzieć, że mamy wszystko rozwiązane w znaczący sposób, ale to jest element ciągłości, znajomości i mam nadzieję, że to pozwala nam patrzyć z nadzieją na jutro, kiedy spodziewamy się ważnego i dodatkowego postępu, albo nie.”

Stern: „Nie ma gwarancji, że dojdziemy do porozumienia. Ala mamy zamiar dać sobie jutro jeszcze jedną szansę i myślę, że Billy [Hunter] i przedstawiciele związku czują to w ten sam sposób. Wiem, że my tak czujemy. Jesteśmy gotowi negocjować we wszystkich sprawach.”

Stern zapytany czy uzna to za porażkę, jeśli porozumienie nie zostanie osiągnięte w najbliższych dniach, odpowiedział krótko: „Tak”. Takiej samej odpowiedzi udzielił pytany, czy ma już konkretne wyobrażenie tego, jak będzie wyglądało ostateczne porozumienie.

Hunter, zapytany kiedy zostaną podjęte kluczowe decyzje, przybliżające nas do finalizacji porozumienia: „David Stern siedzi z tyłu, myślę, że on może wam powiedzieć. Mam nadzieję, że jutro. Komisarz Stern się uśmiecha, dlatego wydaje mi się, że to dobry znak.”

Stern krzyknął wtedy: „Jutro”

Cóż więcej można dodać. Wygląda na to, że piątek może okazać się dniem prawdy. Obie strony dają nam dużo nadziei, że jest blisko porozumienia. Ale trzeba pamiętać, że teraz przed nimi rozmowy o podziale pieniędzy, a dotychczas nie kończyły się one najlepiej. Dlatego trzeba brać pod uwagę, że cały ten optymizm po ostatnich dwóch dniach rozmów, dzisiaj może prysnąć. Póki co, nadal jesteśmy w miejscu, w którym właściciele oczekują podziału 50-50, a zawodnicy nie mają zamiaru zejść poniżej poziomu 52.5%. Możemy tylko mieć nadzieję, że rzeczywiście obie strony chcą porozumienia i chcą się dogadać. Przekonamy się jutro.

Follow @ASzczepanski


NBA

Kategoria: lockoutowo-wakacyjny dziennik - Tagi: billy hunter, david stern, lockout

NCAA od podstaw: Konferencje

paź28
2011
2 komentarzy Kosi

Jak obiecałem, tak czynie. Przed Wami seria wpisów dla wszystkich nowych fanów NCAA opisująca zasady i podstawy tej ligi. Dla niektórych będą to informacje znane, dla innych mniej, ale myślę że każdy powinien to przeczytać, bo może akurat dowie się coś nowego. 

W sezonie 2011-12 w I dywizji NCAA będzie 345 drużyn podzielonych na 32 konferencje. W tym gronie znajdują się także 3 zespoły, które do żadnej konferencji jeszcze nie należą i mowa tu o California State, Longwood i Seattle. Drużyny te do I Dywizji dołączyły niedawno, wiec obecnie są na etapie poszukiwania własnego miejsca.

Jak łatwo się domyśleć konferencje powstały, bo nierealnym pomysłem byłoby rozegranie przynajmniej po jednym spotkaniu z każdym zespołem. Nie tylko chodzi o dużą liczbę zespołów, bo na początku w 1895 roku zespołów było 15, ale przede wszystkim o kwestie geograficzne i połączone z nimi sprawy finansowe. Właśnie gdy tworzyły się pierwsze konferencje głównym kryterium było ich położenie. Pierwsza Ivy League powstała w 1902 roku, a w jej skład wchodziły Columbia, Cornell, Harvard, Yale i Princeton. Obecnie coraz częściej od tego modelu się odchodzi, by nie powiedzieć, że praktycznie nie ma już znaczenia. Dobrym przykładem są tu konferencje Big 12, czy Mountain West, gdzie drużyny rozrzucone są w 5-6 dużych stanach. Dla porównaniu według starego wzorca ciągle zbudowana jest konferencja Big West, gdzie wszystkie drużyny znajdują się w stanie California.

Każda z 32 konferencji ma swojego komisarza oraz władze zajmujące się zarządzaniem i całą papierkową robotą. To oni w porozumieniu z poszczególnymi uczelniami należącymi do konferencji dbają o korzystne kontrakty sponsorskie i telewizyjne, podejmują decyzje mające na celu rozwój konferencji, w tym powiększanie o nowe drużyny. To właśnie konferencje decydują czy chcą dodać kolejne zespoły, a same władze ligi mogą tylko się przyglądać i ewentualnie doradzać. Z drugiej strony uczelnia jeśli wyraża chęć dołączenia do nowej konferencji, może złożyć odpowiedni wniosek i w zależności od kilku czynników zostanie on rozpatrzony pozytywnie lub negatywnie.

Jak wiadomo o wszystkim decydują pieniądze i to jest podstawowe kryterium w dobrze nowego członka konferencji. Jeśli uczelnia dzięki swojej popularności, tradycji, czy zainteresowaniu najróżniejszych mediów (głównie telewizji) może przyczynić się do wzrostu przychodów (np. wynegocjowanie lepszego kontraktu telewizyjnego) zazwyczaj jest bardzo atrakcyjnym kandydatem. Spore znaczenie mają też drużyny footballowe, bo tak naprawdę to głównie na tą dyscyplinę patrzy się przy okazji zmian. Koszykówka jest tu tylko dodatkiem i często nie odgrywa praktycznie żadnego znaczenia, podobnie jak inne kwestie, takie jak: wielkość uczelni, liczba studentów, kibiców itp.

Wielkość konferencji, czyli liczba zespołów członkowskich też nie jest odgórnie ustalona, a wszystko zależy od poszczególnych władz. Dla przykładu największa Big East liczy 16 drużyn, a najmniejsza Great West 6 ekip. Dlatego też choć wszystkie konferencje należą do jednej ligi i podlegają tym samym przepisom, to w wielu kwestiach sporo się od siebie różnią. System układania terminarza, różna liczba rozgrywanych spotkań, inny format turnieju konferencji to tylko kilka z przykładów. Każda konferencja na własną rękę negocjuje swoje kontrakty telewizyjne, a niektóre dodatkowo mają swoją własną stacje, jak np. Big Ten Network.

W zależności od poziomu sportowego oraz popularności drużyn konferencje możemy podzielić na kilka typów:

BCS – ACC, SEC, Big East, Big Ten, Big 12 i Pac-12

Określenie to powstało do opisania sześciu konferencji, które otrzymują automatyczne miejsce w Bowl Championship Series rozstrzygającym o mistrzostwie NCAA w footballu. Szybko jednak została zaadaptowana i obecnie stosuje się również by określić sześć najlepszych koszykarskich konferencji.

High-Major – A-10, C-USA, MVC, MWC, WAC, WCC

Konferencje, które są bardzo blisko poziomu BCS i zdarza się, że w pojedynczych sezonach wypadają lepiej od niektórych konferencji BCS.

Mid-Major – Big South, Big West, CAA, Horizon, Ivy, MAC, MAAC, Southern, Summit, Sun Belt

Low-Major – America East, Atlantic Sun, Big Sky, Great West, MEAC, NEC, OVC, Patriot, Southland, SWAC

Jak łatwo się domyśleć Mid-Major to średnie konferencje, a Low-Major słabe. Tego drugiego określenia zwykle się jednak nie używa i te wszystkie 20 konferencji można zaliczyć do grona Mid-Major. Tym bardziej, że ciężko jednoznacznie określić, które konferencje należą do której grupy, bo jak wszędzie zdarzają się i lepsze, i gorsze lata.

W kolejnej części porozmawiamy o Terminarzu. 

Follow @Kosi55


NBA

Kategoria: NCAA, NCAA od podstaw - Tagi: konferencje, ncaa, przepisy

Jest (niewielki) postęp

paź27
2011
5 komentarzy Adam Szczepański

Lockoutowy dziennik (52), 119 dzień lockoutu

Za nami kolejne spotkanie negocjacyjne. Trwało ponad 15 godzin i zakończyło się dopiero nad ranem lokalnego czasu. Tak długie rozmowy dają nadzieję, że negocjacje idą w dobrym kierunku. Do tego, jak już pisałem wcześniej, doniesienia amerykańskich dziennikarzy były bardzo optymistyczne. Przede wszystkim przewijało się jedno kluczowe stwierdzenie – jest postęp.

Ostatecznie aż tak optymistycznie nie jest, ale są powody do umiarkowanego zadowolenia.

Po zakończeniu spotkania zarówno Stern jak i  Fisher potwierdzili, że rozmowy posuwają się na przód i jest postęp, choć Fisher nie nazwał go znaczącym.

Nadal daleko jest do porozumienia, ale wygląda to znacznie lepiej niż niecały tydzień temu, kiedy obie strony opuściły spotkanie zarzucając sobie kłamstwo i niechęć do kompromisu. Teraz wszyscy się uśmiechali i mówili, że było to owocne spotkanie. Kolejne zaplanowano na dzisiaj. To jest dobry znak.

Tematem rozmów były przede wszystkim sprawy systemu i to właśnie w tej kwestii miał nastąpić postęp. Tymczasem problem podziału zysków został na razie odsunięty na bok. Poprzednio właściciele postawili ultimatum, albo 50-50 albo koniec rozmów. Zawodnicy nie zgodzili się na 50%, ale właściciele odstąpili od swojego twardego stanowiska i zgodzili się dyskutować o rozwiązaniach systemowych. Chociaż z tego co mówił Silver, można wywnioskować, że nadal trzymają się opcji 50-50. Stern powiedział, że najpierw obie strony spróbują dojść do porozumienia w sprawie systemu salary cap, a następnie wrócą do rozmowy na temat pieniędzy. Jednak wcześniej Fisher stwierdził, że nie ma możliwości, aby dopiąć sprawy systemowe, nie wiedząc jaki będzie podział zysków. Tak więc mamy potwierdzenie, że nadal różnice są widoczne.

Według doniesień Davida Aldridge’a z NBA.com, postęp został zrobiony między innymi w rozmowach na temat luxury tax. Wcześniej zawodnicy zarzucali właścicielom, że ich pomysł bardzo wysokiego podatku sprawi, że będzie on działał jak hard cap. Natomiast teraz podobno byli już skłonni rozmawiać o tym, jak ten podatek miałby wyglądać. Zawodnicy są gotowi zgodzić się na jego podniesienie, ale nie do takiego poziomu jak chcą tego właściciel. Tymczasem przedstawiciele ligi mają być podobno skłonni pójść na kompromis w sprawie podziału zysków. Według Aldridge’a, właściciele mieliby zgodzić się na wyższy procent udziału zawodników w dwóch pierwszych latach umowy (w okolicach 53-55%), natomiast w dalszych latach byłoby to już 50-50. Takie rozwiązanie miałoby dać przedstawicielom NBPA szanse na wyjście z twarzą z tych negocjacji. Z jednej strony mogliby zaprezentować zawodnikom, że coś wywalczyli, a z drugiej właściciele dostaliby ostatecznie to czego chcą. Poza tym, właściciele mają też zgodzić się na podwyższenie minimalnych wydatków jakie drużyny muszą ponieść na kontrakty dla zawodników. Obecnie drużyna musi mieć kontrakty wynoszące co najmniej 75% salary cap. W zeszłym sezonie ledwo ten pułap przekroczyli Kings, którzy wydali około $44 milionów na swoich graczy. Teraz to minimum miałoby zostać znacząco podniesione i sugeruje się, że może być ono na poziomie podobnym do tego obowiązującego w NFL, gdzie drużyny muszą wydać minimum 89% salary cap. Dzięki takiemu rozwiązaniu, zmniejszenie całego salary cap, nie będzie skutkowało tym, że zaoszczędzone pieniądze trafią wyłącznie do kieszeni właścicieli. Będzie niższy pułap maksimum, ale równocześnie będzie trzeba wydać więcej żeby osiągnąć minimum.

Podsumowując to co wydarzyło się dzisiaj w nocy, można powiedzieć, że są powody do optymizmu, ale mając już doświadczenie z wcześniejszych rozmów, powinien być to bardzo umiarkowany optymizm. Jest jakiś postęp, nikt nie zarzucał drugiej stornie złej woli, dalsze rozmowy są zaplanowane, a Hunter sugerował nawet, że jeśli dogadają się do końca tego tygodnia, będzie można rozegrać 82-meczowy sezon (w to akurat nie wierzę). To są dobre znaki. W związku z tym jest szansa, że powoli obie strony będą dochodziły do kompromisu, najpierw w tych małych sprawach, a ostatecznie i w tych kluczowych. Ale niestety równie dobrze może okazać się, że jutro znowu staniemy w martwym punkcie. Przecież tydzień temu też wszystko szło bardzo dobrze, mówiło się o postępach, a potem nagle rozmowy zostały przerwane.

Szczerze mówiąc wydaje mi się, że kluczowa w tym wszystkim będzie postawa właścicieli i tego, czy oni sami będą w stanie się dogadać. W ostatnich tygodniach wiele razy słyszeliśmy, że są właściciel jak Paul Allen, twardo stawiący sprawę i chcący zmusić zawodników do kapitulacji, a z drugiej strony są też Jerry Buss czy James Dolan, którzy chcieliby jak najszybciej zakończyć lockout i ruszyć z sezonem. W zeszłym tygodniu kontrolę nad negocjacjami przejęli ci pod przewodnictwem Allena i zakończyło się to przerwaniem rozmów. Może teraz do głosu doszła grupa tych drugich i dlatego dość szybko obie strony wróciły do stołu negocjacyjnego. Ale kto jutro będzie miał decydujące zdanie?

Dopóki właściciele nie ustalą jednego, wspólnego stanowiska, nie mam mowy o końcu lockoutu. Jeśli wśród właścicieli nadal będą różnice, nie będą oni w stanie porozumieć się z zawodnikami, bo zawsze którejś grupie właścicieli coś nie będzie pasowało. Dlatego nadzieja w Sternie, że przejmie kontrolę nad tym towarzystwem, odpowiednio ich ustawi i ustali jakieś kompromisowe rozwiązania. A kiedy już właściciele będą mieli zaakceptowany wstępny plan redystrybucji zysków i będą zgodni co do tego, na jak daleko posunięty kompromis mogą pójść z zawodnikami, wtedy będziemy już bardzo blisko ostatecznego porozumienia w sprawie nowej umowy CBA.

Follow @ASzczepanski


NBA

Kategoria: lockoutowo-wakacyjny dziennik - Tagi: david stern, derek fisher, lockout

OT: O lockoucie i zawodnikach, którzy pomagają nam go przetrwać…

paź26
2011
22 komentarzy Adam Szczepański

Od samego początku istnienia Czwartej Kwarty, przed każdym sezonem przygotowywałem Skarb Kibica. Gdyby nie lockout, dzisiaj moglibyście czytać najnowsze wydanie Skarbu Kibica. Byłoby to wyjątkowe wydanie, bo przy okazji 5-lecia bloga. Ale w obecnej sytuacji… może w styczniu się pojawi, choć wtedy zapewne w okrojonej formie, tak jak i całe rozgrywki.

Jednak 5-lecie Czwartej Kwarty zobowiązuje. Skoro przez 5 dotychczasowych lat zawsze pod koniec października zamieszczałem obszerny materiał mojego autorstwa, musiałem coś wymyślić żeby podtrzymać tą tradycję. I w ten sposób wymyśliłem sobie Overtime. Początkowo miało to być nazwane Czwarta Kwarta Extra, ale  skoro miało to być coś ponad Czwartą Kwartę to uznałem, że równie dobrze pasuje nazwa Overtime. W moim pierwotnym zamyśle Overtime miał być czymś w rodzaju mini-magazynu o NBA, w którym zamieściłbym kilka swoich tekstów. Ostatecznie jednak koncepcja się trochę zmieniła i powstał obszerny tekst, który trudno mi do końca zdefiniować.

O czym jest pierwsze wydanie Overtime? (od razu zaznaczam, że nie wiem czy kolejne teksty w tym stylu się pojawią, na pewno duży wpływ na to będą miały wasze opinie) W jednym zdaniu nie da się tego napisać. Może coś podpowie wam podtytuł tego materiału: „O lockoucie i zawodnikach, którzy pomagają nam go przetrwać…”. Ramą tego tekstu jest ranking gwiazd obecnego, lockoutowego offseason. Ale nie jest to typowy ranking, o czym przekonacie się czytając. Najwięcej miejsca poświęciłem Duratowi, ale też jest sporo o Bryancie i pozostałych 8 zawodników, który uznałem gwiazdami tegorocznego offseason. Poza tym jest też o samym sporze pomiędzy zawodnikami i właścicielami, jak również o zaciskaniu pasa przez Kenny’ego Andersona 13 lat temu. A co konkretnie z tego wyszło, przekonacie się czytając.

Materiał ten jest dość obszerny, w sumie zajmuje 21 stron, dlatego jest do pobrania w postaci pliku PDF. A jako, że chciałem przy okazji 5-tych urodzin bloga wyróżnić jakoś naszych fanów na facebooku i zachęcić nowych do dołączenia, Overtime dostępny jest właśnie na facebooku.

Zapraszam do ściągania i czytania.

Będę wdzięczny za wszelkie wasze opinie, możecie pisać w komentarzach albo bezpośrednio do mnie na maila szczepanski@czwarta-kwarta.com


NBA

Kategoria: overtime - Tagi: kevin durant, kobe bryant, lockout, metta world peace, michael beasley

Quiz

paź25
2011
5 komentarzy Adam Szczepański

Wczoraj obiecałem nowy element bloga i oto on – QUIZ o NBA

Na początek proponujemy wam sprawdzenie jak dobrze pamiętacie miniony sezon 2010/11. Od teraz, co tydzień będziemy publikować nowy quiz i za każdym razem będzie on dotyczył innej tematyki (ale oczywiście w obszarze NBA, może też NCAA).

Przed wami 20 pytań i 30 sekund na udzielenie poprawnej odpowiedzi na każde z nich.

Zapraszamy do zabawy

4kwarta QUIZ

Będziemy wdzięczni za opinie na temat quizu, tego pierwszego, jak również całego pomysłu z quizami. W komentarzach napiszcie co o tym sądzicie, jak oceniacie trudność pytań, czas na odpowiedź itp. To pomoże nam przygotować lepsze quizy w przyszłości.

Jeszcze taka mała uwaga. W pytaniach, w niektórych wyrazach nie ma polskich liter, ale mam nadzieję, że mimo to, wszystko będzie w pełni zrozumiałe.


NBA

Kategoria: różne

Beasley chce być liderem Wolves

paź25
2011
3 komentarzy Maciej Jamrozik

Beasley – 22 lata. Love – 23 lata. Rubio – 20 lat. Williams – 20 lat. Johnson – 24 lata. Randolph – 22 lata. Tak pokrótce wygląda wiek „rdzenia” zespołu Wolves, który w nadchodzącym sezonie (o ile nadejdzie) będzie ujarzmiał Rick Adelman. Na papierze nie wygląda to tak źle, prawda?

Liderem tego młodego zespołu chce zostać Beasley. Ostatnio jego osobistym mentorem został Norm Nixon, były obrońca Lakers.Ponoć wkłada on do głowy młodemu zawodnikowi same dobre rzeczy. Na efekty będziemy musieli i tak poczekać do sezonu, ale Michael, jak donosi Jerry Zgoda, zrzucił około 6 kilogramów, przez co jest bardziej mobilny. Ciekawe, czy wpłynie to na jego obronę?

„Czuję, że potrzebujemy lidera. Mamy grupę młodych, utalentowanych chłopaków i wszystko czego potrzebujemy to odpowiedni trener i boiskowy lider… Chcę nim być, myślę, że mogę być nim.”

I Beasley, i Love to gracze mogący zdobywać co noc minimum 20 punktów. O ile Kevin jest w dodatku wybitnym graczem na deskach, to Michael nie posiada drugiej bardzo dobrze opanowanej umiejętności koszykarskiej. Popychania fanów nie wliczam. Całkiem poważnie – czy B-Easy jest w stanie zrozumieć, żeby zaistnieć w tej lidze jako All-Star, musi być bardziej wszechstronnym zawodnikiem? Jeśli w tym sezonie nie dokona przełomu, to Wolves go powinni oddać, mając w zanadrzu Derricka Williamsa, ponoć pracoholika.

Fascynującym przeżyciem będzie oglądanie Wolves w postaci czterech skrzydłowych i Rubio w kontrze. Oddajcie nam NBA!


NBA

Kategoria: Wolves - Tagi: michael beasley, Rick Adelman, wolves
« Older Entries

4kwarta NEWS

  • NBA playoffs Top 5 (17.05)
  • NBA playoffs Top 5 (16.05)
  • NBA playoffs Top 10 (15.05)
  • Small Market, Big Heart
  • NBA playoffs Top 5 (14.05)
  • Przed drugą rundą – zachód
  • NBA playoffs Top 5 (13.05)
  • NBA playoffs Top 5 (12.05)
  • Przed drugą rundą - wschód
  • NBa playoffs Top 5 (11.05)
  • NBA playoffs Top 10 (10.05)
  • NBA playoffs Top 5 (9.05)

Blog

  • NBAcodziennie
  • Archeobasketologia
  • Power Ranking
  • NCAA
  • Podcast
  • TRADE RUMORS
  • Airball spod kosza
  • NCAA od podstaw
  • Skarb Kibica NBA 2011/12
  • Overtime
  • Archiwum

Warto przeczytać

  • Airball spod kosza: 44 mecze pierwszej rundy
  • Smaczki i krzaczki – pierwsza runda
  • O Drafcie, NCAA i limicie wiekowym
  • Airball spod kosza: Mistrzowie na wakacjach, myślą o przyszłości
  • Przygotowania Olka Czyża do Draftu
  • Rookie Ranking vol.4
  • Nagrody 4kwarty za sezon 2011/12
  • Plusy ujemne i dodatnie minusy: straty
  • O Rajonie ciąg dalszy
  • Plusy ujemne i dodatnie minusy: bloki

W halach NBA (galeria)

Wyniki

Dołącz do nas

Współpraca

Linki

  • about NCAA
  • MVP Magazyn
  • NBA & NCAA na DVD
  • PolskiKosz.pl
  • RotoStrefa. Nasz Punkt Widzenia.
  • Sport24.pl
  • Typy NBA
  • widziane z półdystansu
  • wyniki na żywo

Szukaj

buttony

blog Czwarta Kwarta - to co najważniejsze o NBA Cavs.e-nba.pl - serwis poświęcony Cleveland Cavaliers Daveknot Enbiej.pl - NBA, koszykówka HORNETS.PL IVERSON.probasket.pl Nasz Kosz NBA Every Day - NBA, NCAA, koszykówka NBAonline Denver Nuggets poprostubasket.bloog.pl – Koszykarski blog Slamdunk League ToplistaNBA Typer - zabawa bukmacherska Wysoko nad obręczą – Koszykówka w szerokiej perspektywie Zawsze po pierwsze Koszykówka

EvoLve theme by Theme4Press  •  Powered by WordPress Czwarta-Kwarta.com
to co najważniejsze o NBA

Switch to our mobile site