• Strona główna
  • 4kwarta News
  • Market
  • Redakcja
  • Współpraca
  • Archiwum
  • TRADE RUMORS

Archiwum miesięczne Wrzesień, 2011

The Silesian Killer

wrz30
2011
Dodaj komentarz Maciej Jamrozik

Maciej Jamrozik

[yframe url='http://www.youtube.com/watch?v=o2CVnjpeUoY']

Kilkanaście dni temu swoją karierę skończył Andrzej Pluta. Choć nasz blog generalnie koncentruje się na amerykańskiej koszykówce, to nie mogliśmy „przegapić” takiego wydarzenia. Jednakże żaden bloger z naszego składu nie zrobiłby tego tak dobrze jak ktoś, kto śledzi od lat polską koszykówkę.

W związku z tym poprosiłem Jakuba Wojczyńskiego (m.in. „Przegląd Sportowy”) o napisanie o Andrzeju Plucie.

Jakub Wojczyński*
Twitter

Od oficjalnego zakończenia kariery przez Andrzeja Plutę minęło 11 dni, od momentu, gdy zostałem poproszony przez kolegów z 4 Kwarty o stworzenie tego tekstu niewiele mniej. Dlaczego tak długo? Częściowo mogę się tłumaczyć brakiem czasu, ale lepiej przyznać wprost: napisanie czegoś odkrywczego o Plucie to nie jest łatwe zadanie. Gdyby wpadło mi do głowy coś takiego, to pewnie bez problemu znalazłbym pół godziny, by przelać na klawiaturę…

Najprościej: Andrzej Pluta – w polskiej koszykówce człowiek-legenda. Jedyny z tych niemających nic wspólnego z NBA, który kojarzony jest przez przeciętnego kibica sportu w Polsce. Jedyny z tych nigdy niegrających w silnym klubie zagranicznym, który jest kojarzony przez przeciętnego kibica koszykówki w Europie. Dużo, prawda? Biorąc pod uwagę, że Pluta w swojej karierze tak naprawdę osiągnął… niewiele. Nie chcę narazić się na hmmm świętokradztwo (?), ale spójrzmy: dwa udziały w mistrzostwach Europy (Łukasz Koszarek już ma więcej), dwa tytuły mistrza Polski (Adam Hrycaniuk już ma więcej), jeden Puchar Polski (Adam Metelski już ma więcej), jeden sezon w ważnej roli poza ligą polską (Szymon Szewczyk już ma więcej) na dodatek w słabym zespole z Francji, zero sezonów w Eurolidze (Piotr Szczotka już ma więcej), brak wielkich sukcesów w europejskich pucharach (Robert Witka ma większe)…

Laikowi pewnie nasuwa się pytanie: no to o co chodzi z tym Plutą? Głównie o to, że panu Andrzejowi rzadko można było coś zarzucić. Oczekiwano od niego perfekcji w jednym elemencie gry: rzucie. I ją osiągnął. Niby tak mało, a jednak tak dużo. Ile to razy słyszymy o jakimś zawodniku: ten to ma świetny rzut. Niech mi wybaczy Wadim Czeczuro, ale nie widziałem na polskich parkietach nikogo z lepszym rzutem od Andrzeja Pluty. Myślę, że akurat tego każdy z 1001 Amerykanów, którzy przewinęli się przez polskie parkiety w ostatnich 20 latach mógłby się od niego nauczyć. Znane jest stwierdzenie „najlepszy rzut w Europie po Juanie Carlosie Navarro”. Nie wiem w zasadzie kto to powiedział, ale zacząłem się nad tym zastanawiać i w zasadzie trudno mi znależć kogoś, o kim mógłbym spokojnie powiedzieć, że rzucał lepiej od Pluty. Peja Stojaković nie ma prawa głosu, gra w NBA od XX wieku.

Poza tym trzeba pamiętać, że Pluta był klasą sam w sobie także dlatego, że utrzymywał się na tym poziomie strzeleckim przez kilkanaście lat. Nie przesadzam. W 1998 roku jako nastolatek oglądałem debiut ekstraklasy w moim rodzinnym Ostrowie Wielkopolskim. Pluta już wtedy był KIMŚ, już wtedy wydawało się, że gra od zawsze (także z powodu wyglądu, który go „nieco” postarzał), już wtedy chodziło się na mecze „na Plutę”. Minęła ponad dekada i co się zmieniło? Nic. Ile razy mówiło się, że „Pluta się skończył”? No i tak naprawdę nie skończył się do dzisiaj. Widzieliście w jego meczu pożegnalnym, co nadal potrafi.

Kariera pana Andrzeja to tysiące rzutów (po liczby odsyłam tutaj), ale ja mam taki jeden ulubiony moment. Nie, nie chodzi o mistrzostwo Polski z Anwilem, ale o Mecz Gwiazd 2010 w Lublinie. Nie wiem czy pokazała to wtedy TVP (śmiem wątpić), oglądałem na żywo, kilka metrów od boiska. Eliminacje konkursu trójek, w którym jak zwykle Pluta był faworytem. Pierwsza „baza” może nie wypadła olśniewająco, ale potem…!!! Od czasu, gdy nie jestem już nastolatkiem praktycznie nie zdarza mi się spontanicznie wstawać i klaskać. Wtedy się zdarzyło.

[yframe url='http://www.youtube.com/watch?v=jteRX0TKPJI&feature=player_embedded']

Czego można żałować w przypadku Pluty? Na pewno tego, że nie zrobił kariery zagranicą. Trochę z powodu przepisów dotyczących obcokrajowców w czasach jego młodości, trochę z powodu defensywnych ograniczeń. Żałować można też tego, że nigdy nie doczekał się fajnego pseudonimu typu „Polish Hammer” albo „Alaskan Assasin”. Takiego naprawdę cool, który pewnie zostałby wymyślony, gdyby zaliczył kilka sezonów w silnej lidze zagranicznej. Dzisiaj pomyślałem sobie, że niezła byłaby „Polska Strzelba” i już miałem to napisać, gdy dojrzałem właśnie taki tytuł na jednym z innych blogów odnoszący się do Erika Piatkowskiego (who?). Szybko wpadł mi do głowy nowy. Skoro pan Andrzej jest Ślązakiem pełną gębą, to może „Silesian Sniper” albo nawet „Silesian Killer”? :)

*Jakub Wojczyński jest dziennikarzem piszącym dla „Przeglądu Sportowego” oraz portalu polskikosz.pl, ma swojego bloga. Pisze o polskiej koszykówce i NBA. Jest wielkim fanem Philadelphii 76ers.


NBA

Kategoria: różne

Czekając na weekend…

wrz29
2011
Dodaj komentarz Adam Szczepański

Adam Szczepański

Lockoutowy dziennik (37), 91 dzień lockoutu

Wczorajsze spotkanie podsumujmy słowami Davida Sterna:

„Nie jesteśmy blisko porozumienia.”

To tyle odnośnie wczorajszych rozmów. Teraz skupmy się na tym co ma się wydarzyć w nadchodzący weekend. Obie strony ustaliły, że zasiądą do rozmów piątek i mają nadzieję, że będą one kontynuowane w sobotę. Piątkowe spotkanie ma się odbyć w rozszerzonym gronie. Ze strony związku mają stawić się wszyscy zawodnicy zasiadający w jego władzach, ale też Hunterowi bardzo zależy, aby na spotkaniu pojawiły się największe gwiazdy. Zaproszeni zostali między innymi Bryant, James, Wade, Anthony, Durant, Pierce i Stoudemire. Po raz pierwszy od początku lockoutu gwiazdy mają wziąć udział w rozmowach i publicznie poprzeć działania związku. Tymczasem ze strony NBA, poza władzami ligi, swoją obecność zapowiedziało 15 właścicieli.

To będzie bardzo ważne spotkanie. Bardzo ważny weekend. Kto wie, może najważniejszy podczas tego lockoutu.

Stern: „Let’s get the two committees in and see if they can either have a season or not have a season. That’s what’s at risk this weekend.”

Stern stawia sprawę jasno, albo się dogadają i będzie sezon, albo znowu nie będzie postępów i sezon będzie poważnie zagrożony. Po raz pierwszy od dłuższego czasu, Stern tak zdecydowanie mówi o negocjacjach. W ostatnim czasie słyszeliśmy z jego strony tylko, że kalendarze nie jest ich sprzymierzeńcem albo, że nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie czy sezon ruszy o czasie. Teraz w pewnym sensie postawił ultimatum, albo się dogadamy w ten weekend albo sezonu nie będzie. Jednak według wielu źródeł, związek nie traktuje tych słów jako groźbę, a raczej jako stanowisko w negocjacjach. Chociaż według doniesień ESPN, w piątek Stern ma zagrozić zawodnikom skasowaniem całego sezonu jeśli w ten weekend nie będzie postępu w negocjacjach (NBA szybko zaprzeczyła tym informacjom).

Wiadomo, że jesteśmy już w punkcie, w którym jest naprawdę bardzo mało czasu i obie strony muszą zacząć się dogadywać. Niestety, jak na razie stanowiska obu stron zbliżają się znacznie wolniej niż planowany termin rozpoczęcia sezonu.

Do porozumienia ciągle jest daleko. Co prawda we wtorek właściciele po raz pierwszy zrobili jakiś ruch i zaproponowali coś innego niż system hard cap, to jednak nadal nie jest to bliskie temu, co są skłonni zaakceptować zawodnicy. Według związku, ostatnie propozycje właścicieli, czyli znaczące zwiększenie ‘luxury tax’, ograniczenie Bird exception i zmniejszenie mid-level exception, w rezultacie i tak sprawiłyby, że mielibyśmy system działający prawie jak hard cap, tyle tylko, że pod przykrywką soft cap. Poza tym, właściciele proponują zawodnikom 46-48% (w zależności od pozostałych elementów umowy) udziału w zyskach ligi. Tymczasem jak podaje Sam Amick ze SportsIllustrated, zawodnicy nie zaakceptują niczego poniżej 53%. Czyli tak naprawdę trudno powiedzieć, że negocjacje posunęły się na przód.

Amick pisze także, że Hunter chce w piątek mieć wokół siebie jak najwięcej zawodników, w tym jak najwięcej gwiazd, aby pokazać jedność graczy. Zawodnicy mają pokazać, że są zjednoczeni i że są gotowi poświęcić nawet cały sezon, jeśli właściciele nie pójdą na ustępstwa.

Nie wygląda to obiecująco. Bo dobrze wiemy, że to właściciele mają dominującą pozycję w tych negocjacjach i oni też są skłonni pokazać swoją gotowość poświęcenia sezonu, jeśli zawodnicy nie będą chcieli zaakceptować ich propozycji.

Trudno powiedzieć, czy po tym weekendzie będziemy już wiedzieć coś więcej. Czy rzeczywiście to te rozmowy będą decydujące o dalszych losach sezonu. Nie ma jednak wątpliwości, że będą one bardzo ważne i jeśli skończą się niepowodzeniem, widmo skrócenia sezonu będzie niezwykle realne. A sytuacja wygląda jeszcze mniej optymistycznie jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że panuje coraz większe przekonanie, że jeśli start sezonu się opóźni, będzie to oznaczać, że cały sezon zostanie skasowany.

Z grona gwiazd swoją obecność na piątkowym spotkaniu potwierdził już Wade, wiadomo też, że do Nowym Jorku nie przyjedzie Bryant, który teraz przebywa w Europie w ramach touru Nike.

Kobe nie zaangażuje się w negocjacje, a z jego ostatnich wypowiedzi można by wywnioskować, że szykuje się na długi lockout. Podczas wizyty w Rzymie, Kobe powiedział, że jest bardzo prawdopodobne, że zagra we Włoszech i dodał, że byłoby to spełnieniem jego marzeń. Wiadomo, że jednym z głównych czynników, które wpłyną na ostateczną decyzję Bryanta jest sytuacja NBA. Skoro mówi on, że  jest ‘bardzo prawdopodobne’ że zagra we Włoszech, można uznać, że według niego jest bardzo prawdopodobne, że lockout jeszcze potrwa.

Virtus Bologna bardzo aktywnie działa aby przekonać zawodnika Lakers do występu w ich barwach chociażby w kilku meczach. Na pewno nie dogadają się w sprawie rocznego kontraktu, ponieważ Bryant chciałby $15 milionów, na co włoskiego klubu po prostu nie stać. Dlatego władze Virtusu zaproponowały mu umowę na miesiąc. $2.5 miliona ($1.5mln po odliczeniu podatków) za 10 meczów w ciągu 40 dni. I teraz czekają na odpowiedź ze strony Kobe’go.

Teoretycznie wszystko wygląda jakby rzeczywiście była duża szansa, że Kobe zagra we Włoszech. Jednak w praktyce wydaje mi się to mało prawdopodobne. Virtus składa kolejne propozycje, Kobe mówi, że chciały zagrać, ale nic z tego nie wynika. Słyszymy tylko co chwilę o nowych kwotach jakie Virtus miałby zapłacić i czego oczekuje Kobe. Gdyby te negocjacje były na serio, przedstawiciele obu stron usiedliby w pokoju, zamknęli drzwi i dogadali się bez udziału mediów. Już nawet NBA i NBPA doszli do wniosku, że publiczne omawianie spraw negocjacyjnych nie ma sensu i tylko szkodzi. Dlatego według mnie, to całe kuszenie Bryanta przez klub z Bolonii to tylko medialna szopka, podobna do tej, którą kilka tygodni temu robili przedstawiciele Besiktasu.

Powiedzmy sobie szczerze – na obecnej sytuacji wszyscy korzystają. Virtus promuje się dzięki temu, że rozmawia z Bryantem. W świecie koszykarskim to jest teraz jeden z najgorętszych tematów i wszyscy mówią o drużynie z Bolonii. Lepszej reklamy nie mogli sobie wymyślić (a przecież do tej pory nie wydali nawet dolara na Bryanta). I nawet jeśli Kobe u nich nie zagra, to i tak wszyscy będą pamiętać, że Virtus to ten klub, w którym miał on grać. Dla samego Bryanta to zamieszanie też jest korzystne. Dzięki temu jego obecność w Europie przyciąga jeszcze większe zainteresowanie. Będąc w Rzymie jest tam nie tylko jako gwiazdor NBA, ale i gwiazdor, który chciałby zagrać we Włoszech. To pomaga Kobe’mu wzmacniać swoją markę w Europie. Jest on jednym z największych gwiazdorów NBA i chce grać w Europie. Kibice to docenią (zwłaszcza we Włoszech), nawet jeśli ostatecznie nic z tego nie wyjdzie.


NBA

Kategoria: lockoutowo-wakacyjny dziennik

NBA 2k12 – znamy overall ratings

wrz28
2011
14 komentarzy Maciej Jamrozik

Maciej Jamrozik

2kSports ujawniło overall ratings większości (jak nie wszystkich) graczy.

[yframe url='http://www.youtube.com/watch?v=K4RhYsNPMgU&feature=channel_video_title']

Pamiętam czasy, gdy składy NBA poznawałem przeglądając „rosters” w jeszcze NBA Live. Kto dobrze grał, kto był gwiazdą, a kto tylko średniakiem? Wiedziałem to na podstawie własnie „overall ratings”. Pierwsze co robiłem po dostaniu nowego wydania gry, to odpalenie składów i sprawdzenie, kto ile ma.

Ile ma Marcin Gortat? 73.

Wymienię graczy, którzy mają więcej niż 80:

Ray Allen 80
Al Horford 80
Tyreke Evans 80
Paul Millsap 80
Chris Bosh 80
Wilson Chandler 80
Tony Parker 80
Grant Hill 80
Stephen Curry 80

Al Jefferson 81
Danny Granger 81
Caron Butler 81
Kevin Love 81

Joakim Noah 82
Paul Pierce 82
John Wall 82

Stephen Jackson 83
Kevin Garnett 83
Zach Randolph 83
Gerald Wallace 83
LaMarcus Aldridge 83
Monta Ellis 83

Joe Johnson 84
Josh Smith 84
Tim Duncan 84
Steve Nash 84

Blake Griffin 85
Manu Ginobili 85
Dirk Nowitzki 85

Rudy Gay 86
Pau Gasol 86

Amare Stoudemire 88
Russell Westbrook 88

Deron Williams 90

Carmelo Anthony 91

Derrick Rose 92
Kevin Durant 92

Chris Paul 93
Dwight Howard 93

Kobe Bryant 94

Dwyane Wade 96

LeBron James 98

UPDATE: Jak celnie zauważa misfis w komentarzach, a o czym miałem wspomnieć, jedynym rookie, który będzie w grze, jest Ricky Rubio z Timberwolves.


NBA

Kategoria: różne

Właściciele zaczęli negocjować

wrz28
2011
Dodaj komentarz Adam Szczepański

Adam Szczepański

Lockoutowy dziennik (36), 90 dzień lockoutu

Wczoraj przedstawiciele NBA i NBPA spotkali się w kilkuosobowym gronie i rozmawiali przez 2 godziny. Niewiele w porównaniu z wcześniejszymi spotkaniami, dlatego od razu pojawiło się podejrzenie, że któraś ze stron mogła opuścić stół negocjacyjny trzaskając za sobą drzwiami. Ale jak wszyscy zgodnie zapewnili, nic takiego nie miało miejsca. Nie było też żadnej nowej propozycji, tak przynajmniej zapewniał Fisher. Z oficjalnych wypowiedzi jak zwykle nic konkretnego się nie dowiedzieliśmy. Stern i Fisher powiedzieli, że podczas tego krótkiego spotkania obie strony wymieniły się różnymi opiniami i koncepcjami, a następnie postanowili, że teraz muszą je omówić w swoim gronie, a już w środę ponownie zasiądą do rozmów. Natomiast Stern pytany o to w jakim kierunku idą negocjacje, powiedział, że będzie to wiadomo po dzisiejszym, środowym spotkaniu. Tak więc wygląda na to, że dzisiejsze rozmowy mogą być naprawdę bardzo ważne. Po tym spotkaniu okaże się czy liga i zawodnicy zbliżają się w negocjacjach czy może nadal nie potrafią posunąć się na przód.

Jak podaje Adrian Wojnarowski z Yahoo Sports, wczoraj po raz pierwszy od samego początku negocjacji nad nową umową CBA, właściciele zmienili swoje twarde stanowisko odnośnie hard cap. Właściciele mieli zaproponować system podobny do obecnego, który pozwoliłby drużynom płacić ‘podatek od luksusu’. Tyle tylko, że po zamianach ten podatek byłby znacznie wyższy. Obecnie za każdego dolara wydanego ponad pułap ‘luxury tax’ właściciele muszą płacić dodatkowego dolara. Teraz miałoby to być 2 dolary za każdego dolara ponad limit. To pomogłoby też zwiększyć pulę pieniędzy, która rozdzielana jest pomiędzy zespołami i przydzielana tym uboższym. Tak więc byłaby to część nowego systemu podziału zysków między drużynami. Poza tym, w odnowionym systemie wprowadzono by również zmiany w dwóch ‘wyjątkach’, czyli w Larry Bird exception (w czasie jednego sezonu drużyna mogłaby skorzystać z tego wyjątku tylko wobec jednego zawodnika) i mid-level exception (byłby zmniejszony i skrócony). Jest to postęp ze strony właścicieli, ponieważ w ich pierwotnej propozycji oba te wyjątki miały zostać całkowicie usunięte.

Wygląda na to, że negocjacje rzeczywiście się rozpoczęły i właściciele już nie tylko czekają aż zawodnicy zaczną tracić swoje czeki, ale też coś proponują. Odejście od hard cap otwiera pole do rozmowy, ponieważ zawodnicy byli bardzo zdeterminowani aby uniknąć wprowadzenia takiego systemu.

Ale poza ustaleniem jaki system salary cap ma obowiązywać, jest jeszcze do uzgodnienia inna kluczowa kwestia – podział zysków. Ken Berger z CBSSports napisał, że ze swoich źródeł dowiedział się, że w środę właściciele mają przedstawić bardziej szczegółowo swoje pomysły i mieliby również zaproponować podział zysków 50-50. Byłoby to więcej niż 46% jakie proponowali zawodnikom poprzednio, ale też jest to mniej niż oczekuje NBPA, którzy chcieliby co najmniej 53%. Jest to jednak jakiś ruch, który zbliża obie strony.

Niestety nie można w tym momencie być zbyt nadmiernym optymistą. Mimo że właściciele mają poprawić swoją propozycję i zwiększyć udział zawodników w zyskach do 50%, związek nie zaakceptuje tej propozycji bez bardzo znaczących ustępstw w zmianach systemowych ze strony właścicieli. Według kilku źródeł, nawet gdyby władze NBPA przystały na to, zawodnicy nie zgodziliby się na taką umowę. Mieliby przyczynić się do tego agenci, którzy bardzo naciskają na związek i grożą działaniami mającymi na celu jego rozwiązaniem. Agenci chcą jak najwięcej pieniędzy dla swoich klientów (i oczywiście dla siebie) i podział 50-50 bez dodatkowych opcji systemowych korzystnych dla zawodników, nie jest dla nich wystarczający.

[UPDATE: Według Chrisa Broussarda z ESPN wczoraj właściciele zaproponowali zawodnikom 48% udziału w zyskach. Właściciele chcą również obniżenia wszystkich obecnych pensji zawodników o 5% już w tym sezonie, o 7.5% w sezonie 2012/13 i o 10% w sezonie 2013/14]

Tak więc nadal jest jeszcze daleko do porozumienia.

Według większości ekspertów, dzisiejsze rozmowy mogą równie dobrze zakończyć się tym, że będzie bliżej porozumienia, jak również tym, że ponownie rozpęta się wojna na słowa.

Jeśli dzisiaj nie zostanie zrobiony widoczny postęp w negocjacjach, jeszcze przed końcem tego tygodnia NBA odwoła resztę preseason.

Pozostaje nam czekać i trzymać kciuki żeby jednak rozmowy posunęły się na przód.

To na tyle o negocjacjach, teraz przejdźmy do tekstu Malcolma Gladwella o Nets i ekonomii w NBA, o którym wczoraj wspomniał już Maciej. Jeśli już go przeczytaliście, to bardzo dobrze zrobiliście i możecie ominąć tą część dziennika. Jeśli jednak nie przeczytaliście tego tekstu, to chociaż w części przybliżę wam, co ciekawego Gladwell napisał.

O innym tekście Gladwella już kiedyś pisałem. To on porównał kupno drużyny do kupna drogiego dzieła sztuki. Gadwell twierdzi, że nie ma tu mowy o normalnych zasadach ekonomii i nie można oczekiwać zysków z takiego zakupu. Kupując działo sztuki albo drużynę, milioner jest w stanie dużo przepłacić, żeby zdobyć to na czym mu zależy. Nie kupuje tego, żeby na tym zarobić, ale żeby to mieć, ponieważ jest to coś bardzo wyjątkowego. W swoim najnowszym tekście na chwilę wraca do tego tematu przywołując wypowiedź Dana Gilberta, z czasów przed lockoutem:

„To me, NBA franchises are like pieces of art. There are only 30 of them. They aren’t always on the market, especially a franchise that would have been such a natural fit. … If you just looked at the Cavaliers in terms of revenues, profits and balance sheets — and you paid this amount for it — people would say ‘You’re insane! You’re nuts.’ But if you look at all the tentacles, the impact on our other venues, it makes tremendous sense. We have now opened a Cleveland office [of Quicken Loans] and that’s tremendously successful. Our employees love it that we’re associated with the Cavs and can come to games — that helps us attract and keep better people. There are a lot of nonprofit things that can be done with pro sports. It brings an unbelievable amount of excitement.”

Ja widać, nawet sam właściciel Cavs zgadza się Gladewllem, że drużyna jest jak działo sztuki i zasady ekonomii nie mają tu znaczenia. Tyle tylko, że teraz Gilbert tego już nie powtórzy i będzie upierał się, że chce zacząć zarabiać i ma dość tracenia pieniędzy. Najwidoczniej to dzieło sztuki jakim byli dla niego Cavs, przestało mu się podobać po odejściu LeBrona.

Ale przejdźmy do meritum sprawy, czyli sytuacji Nets. Ich przykład jest podawany przez Sterna jako potwierdzenie, że niektóre drużyny NBA mają problemy i właściciele muszę je sprzedawać ze względów finansowych, tracąc przy tym miliony dolarów. Jednak prawda nie wygląda do końca tak, jak jest to przedstawiane przez Sterna.

W skrócie. Deweloper Bruce Ratner znalazł na Brooklynie świetnie miejsce pod nową inwestycję, ale potrzebował zaangażowania ze strony władz miasta, ponieważ na terenie, na którym chciał wybudować apartamentowce mieściły się już kamienice i magazyny. Dlatego Ranter musiał nakłonić miasto, aby wysiedlić stamtąd dotychczasowych najemców dla ‘dobra publicznego’. I znalazł idealne rozwiązanie, aby dać władzom miasta dobry powód na przekazanie mu tego terenu – budowa hali sportowej. Kupił New Jersey Nets i rozpoczął planowanie przenosin klubu na Brooklyn. Znalazł sprzymierzeńców, takich jak Jay-Z, którzy pomogli mu wypromować tą ideę. Nowa hala Nets miała zostać wybudowana na terenie Atlantic Yards, jak nazwany jest teren, który upatrzył sobie wcześniej Ranter. Oczywiście hala miała być tylko częścią kompleksu budynków i tak na prawdę, tylko pretekstem do całej inwestycji. Ranterowi wcale nie zależało na tej hali, na przenosinach Nets na Brooklyn, on nawet nie jest wielkim kfanem koszykówki. Po prostu potrzebował Nets do zrobienia świętego biznesu, jakim jest wybudowanie apartamentowców na terenie Atlantic Yards. Jednak wszystkie procedury szły wolniej niż oczekiwał, w międzyczasie przyszedł kryzys i Ranter nie był w stanie dokończyć swojej inwestycji. Dlatego musiał sprzedać drużynę rosyjskiemu miliarderowi. Prokhorov spłacił też część długów Rantera, otrzymał część udziałów w hali Barclays Center i 20% w całym projekcie Atlantic Yards. Ranter został bez Nets (na których mu nie zależało), ale projekt  Atlantic Yards powoli się realizuje i były właściciel Nets nadal ma w nim udziały. Dlatego już niedługo będzie zarabiał nie tylko na hali Nets, ale i na przylegających do niej budynkach. Może liczyć na duże zyski. Tak więc w ostatecznym rozrachunku posiadanie i wykorzystanie Nets mu się opłaciło. Wcale na tym nie stracił, choć patrząc tylko na samą drużynę, może to wyglądać na nietrafioną inwestycję.

Zachęcam do przeczytania całego tekstu, bo to jest tylko bardzo duży skrót.

Wspomnę o jeszcze jednym tekście, autorstwa Tima Donahue’a z bloga 8 points, 9 seconds. Donahue pisze, że zmiany, które chcą obecnie wprowadzić właściciele, w tym między innymi hard cap, mają na celu wyrównanie szans wszystkich drużyn. Celem NBA jest wprowadzenie systemu, który da wszystkim równe szanse na stworzenie silnego zespołu i walkę o mistrzostwo (teraz mają na to szansę tylko najbogatsi). Trzeba jednak pamiętać, że nie chodzi tu o stworzenie sytuacji, w której wszystkie drużyny będą równie silne. Tego nikt nie chce. Przecież liga, w której każda drużyna miałaby bilans 41-41, nie byłaby interesująca. Zawsze muszą być jakieś drużyny, które dominują w danych rozgrywkach i te, które okupują dno tabeli. Chodzi tylko o to, żeby wszyscy mieli w miarę wyrównane szanse, a to jak je wykorzystają, to już jest zupełnie inna sprawa. Pozostaje jednak pytanie, jak bardzo liga powinna być wyrównana i jak bardzo powinna do tego wyrównania dążyć? Czy NBA powinno zależeć, aby zniwelować możliwość powstawiania mistrzowskich dynastii? Przecież kibice je kochają.

Poza tym, jak pisze Donahue, nie tylko kwestie finansowe decydują o tym jak bardzo wyrównane szanse mają wszystkie drużyny. Wprowadzenie hard cap nie sprawi, że szanse się automatycznie wyrównają, ponieważ są jeszcze inne czynniki. Jak na przykład kalendarz spotkań. Pod tym względem liga ma tylko trzy elementy wprowadzające równy podział sił: wszystkie drużyny rozgrywają tyle samo meczów, tyle samo na własnym parkiecie i jest jeszcze zapis, że nie mogą rozegrać więcej niż 2 meczów pod rząd. I tyle. Nie ma już mowy o liczbie back-to-backs czy liczbie ’4 mecze w 5 dni’ w trackie sezonu. Nie ma też mowy o długości serii wyjazdowych czy trudności kalendarza. A dobrze wiemy, że to ma znaczący wpływ na ostateczną liczbę zwycięstw. To wszystko jest ustalane przez ligę i przez to liga też ma wpływ na rozłożenie sił. Sama liga sprawia, że szanse są nierówne, po części po to, by np. pomóc Lakers, bo silni Lakers to duże zainteresowanie kibiców i równocześnie duże zyski z reklam. W ostatnim sezonie niektóre drużyny rozegrał tylko 15 back-to-backs, a inne aż 23. Jest to duża różnica. Można się domyślać, że ustalenie jednej liczby back-to-backs dla wszystkich jest niemożliwe, ale na pewno da się zrobić tak, aby ta rozbieżność nie była aż tak duża. To potwierdza, że nie tylko pieniądze odgrywają istotną rolę w tym jak bardzo wyrównane szanse mają poszczególne drużyny.

Na koniec, o tym jak radzą sobie w obecnej sytuacji zawodnicy wybrani w tegorocznym drafcie. Oni nawet jeszcze nie podpisali swoich pierwszych kontraktów w NBA i większość z nich ciągle żyje tak jak przed draftem. Ci wybrani w pierwszej rundzie mają jeszcze ten komfort, że po zakończeniu lockoutu, kontrakt mają gwarantowany. Natomiast zawodnicy z drugiej rundy nie mieli okazji przekonać managerów w trackie Summer League i ciągle nie wiedzą czy zagrają w NBA ,czy powinni sobie szukać pracy gdzieś inaczej.

Isaiah Thomas (Kings, nr 60) nadal mieszka w mieszkaniu, w którym mieszkał podczas studiów.

Iman Shumpert (Knicks, nr 17) w ostatnim czasie mieszkał w Atlancie w domu Jarretta Jacka. Teraz jego agent wysłał go do IMG Academy na Florydzie, gdzie ma zapewniony pokój, jedzenie i miejsce do treningów. Natomiast finansowo ciągle wspierają go rodzice.

Rodzice pomagają też Jordanowi Williamsowi (Nets, nr 36), ale nie wszyscy mogą liczyć na takie wsparcie. Dlatego niektórzy musieli wziąć kredyt, aby mieć na życie w najbliższym czasie. Tak zrobił między innymi Travis Leslie (Clippers, nr 47).

Tymczasem Josh Selby (Grizzlies, nr 49) dostaje niewielkie pieniądze za występy w rożnych meczach i turniejach i z tego obecnie żyje.

Nie jest łatwo przejść na zawodowstwo, w momencie kiedy liga zostaje zamknięta na czas nieokreślony.


NBA

Kategoria: lockoutowo-wakacyjny dziennik

Turniej NBAonline

wrz28
2011
Dodaj komentarz Adam Szczepański

NBAonline.pl

Hej, hej, hej tu NBA!

Marzysz o niezapomnianej rywalizacji i emocjach? Rewelacyjnej zabawie i niesamowitych nagrodach? Z okazji zbliżającej sie premiery NBA 2k12 przygotowaliśmy cos specjalnie dla Ciebie!

Juz dziś startują zapisy do turnieju organizowanego przez NBAonline.pl, pod patronatem polskiego wydawcy NBA 2k – Cenega Poland, na platformie PC. Zawody rozgrywane będą na obecnej edycji gry – NBA 2k11.

Na najlepszych zawodników turnieju czekają wspaniale nagrody ufundowane przez Cenega Poland: darmowe egzemplarze gry NBA 2k12 na PC, natomiast dla wszystkich graczy czeka zniżka na ten tytuł.

Zapisy do turnieju na stronie potrwają do najbliższej niedzieli (2.10). Start rywalizacji ogłosimy na forum w trakcie trwania zapisów.

Zapraszamy!


NBA

Kategoria: różne

Brooklyn Nets

wrz27
2011
Dodaj komentarz Maciej Jamrozik

Maciej Jamrozik

Jak już pisałem tutaj (klik?), New Jersey Nets od sezonu 2012/2013 będą grać w nowej hali, Barclays Center, na Brooklynie. I jak wieść gminna niesie, zmienią swoją nazwę na Brooklyn Nets. Marzenie Jaya-Z się spełnia…

Przenosiny to ruch czysto finansowy. Prokhorov a także jego poprzednik Bruce Ratner liczą na spore zyski. Historia powstania tego obiektu na Brooklynie jest w świetnym artykule autorstwa Malcolma Gladwella (jeśli masz wolnych kilkanaście minut, to baaaaaaardzo polecam). Co nakłoniło Mikhaila do zakupu Nets? Możliwość zbudowania od podstaw organizacji z świetnym zapleczem sportowym oraz halą, która MA zarabiać.

Czy uda się być im rentowną organizacją na Brooklynie? Maciej Kwiatkowski na Zawszepopierwsze moim zdaniem trafnie wytyka dwa spore „ale”: wpływ zmiany nazwy oraz to, że Brooklyn jako miejsce już BYŁ na fali wznoszącej i przespano najlepszy czas na przeprowadzkę.

Do tych „ale” doliczyłbym sam fakt, kto jest właścicielem. Rosjanin. Jak przeszłość pokazuje, bycie miliarderem w Rosji to niełatwy kawał chleba. Przykład Chodorkowskiego i wielu innych bogatych Rosjan uczy, że ich imperia finansowe są w bardzo dużym stopniu uzależnione od sprzyjającej władzy. Jeśli władza przestanie na Ciebie patrzeć przychylnym okiem – możesz martwić się o swój majątek.

Co jeśli Prokhorov podpadnie „górze”? Mogłoby to podkopać plany Nets, gdyż Mikhail mógłby się wtedy wycofać z interesu – niełatwo znaleźć kolejnego chętnego na zakup miliardera w czasach kryzysu (nie bójmy się tego słowa. K-R-Y-Z-Y-S). Szczególnie, gdy musi jeszcze włożyć w interes, by z niego później „wyjąć”. Pamiętajmy, wybory w Rosji się zbliżają, walka o najwyższą władzę trwa, a jeśli Mikhail będzie chciał się włączyć politycznie bądź poprze nie tych ludzi. Rosja to nie jest typowy kraj, ma szczególny system polityczny, który ciągle ewoluuje w nieznanym bliżej kierunku. „Nikt się nie spodziewał hiszpańskiej inkwizycji!” – sytuacja Mikhaila może zmienić się diametralnie w kilka tygodni. Nie życzę mu źle.

Czy wy widzicie inne „ale”? Zapraszam do komentowania.


NBA

Kategoria: Nets

Gortat u Wojewódzkiego

wrz27
2011
Dodaj komentarz Kosi

Kosi

Zapewne większość z Was słyszała i każdy kto chciał obejrzał zeszłotygodniowy odcinek Kuby Wojewódzkiego z gościnnym udziałem Marcina Gortata. Jednym się podobało, innym mniej, ale tutaj w szczegóły wdawać się nie będziemy. Jeśli jednak komuś ciągle mało poniżej kilka bonusów, których zabrakło w telewizyjnym wydaniu.

I – O tatuażach

II – Czy Marcin jest pamiętliwy?

III – Po śmierci

IV – O narodzinach Gortata

Ogólnie bonusów jest 6, ale w pozostałych dwóch, które znajdziecie tutaj, to nie Marcin jest głównym bohaterem.


NBA

Kategoria: Marcin Gortat, różne

Konkurs z nagrodami dla fanów NBA!

wrz27
2011
Dodaj komentarz Kamil Timoszuk

Kamil Timoszuk

Ciężkie czasy nastały dla kibiców NBA. Lockaut daje się wszystkim coraz mocniej we znaki. Pomimo, że poszczególni zawodnicy rozgrywają mniej lub bardziej oficjalne spotkania to jednak nie jest to samo co normalne przygotowania do sezonu. W połączeniu tego z brakiem świeżych newsów na temat całej ligi stwarza nieciekawą perspektywę.

Dlatego też postanowiłem uprzyjemnić wam czekanie na upragniony koniec Lockautu. W jaki sposób? Przy pomocy konkursu w którym jest do wygrania nagroda bardzo mocno związana z NBA, a dokładniej z główną z jej ikon czyli Kobe Bryantem. Co to za nagroda i przede wszystkim co trzeba zrobić aby po nią sięgnąć? Odpowiedzi na te wszystkie pytania poznacie klikając na poniższy link i czytając zawarty tam tekst. Zapewniam, że nie wiele potrzeba aby sięgnąć po atrakcyjna nagrodę.

KONKURS


NBA

Kategoria: różne

89 dzień lockoutu

wrz27
2011
Dodaj komentarz Adam Szczepański

Adam Szczepański

Lockoutowy dziennik (35)

O meczu z udziałem wakacyjnej ‘Wielkiej Trójki’ czyli LeBrona, Carmelo i CP3 (miał też zagrać Durant, ale ostatecznie nie pojawił się w Philly), pisał już Maciej, dlatego ja zamieszczę tylko filmik z najlepszymi akcjami z „Battle fo I-95”

[yframe url='http://www.youtube.com/watch?v=VlRr6R-U7zg']

LeBronowi najwidoczniej spodobały się tego typu mecze i organizuje już następne spotkanie na 9 października. Mecz odbędzie się w Miami.

Natomiast 30 września zostanie rozegrany mecz Southern Hospitality Showcase Atlanta 2011. Według organizatorów, swój udział w tym spotkaniu potwierdzili już Marquis Daniels, Rajon Rondo. Jason Terry, Steven Jackson, Nate Robinson, Josh Howard, John Wall, Al Harrington, Josh Selby i JJ Hickson.

Ale w ostatnich dniach grano nie tylko w Filadelfii, kolejnym meczem z udziałem zawodników NBA był pojedynek rozegrany w Indianie pomiędzy Goodman League i Indy Pro Am. W tym spotkaniu również mimo wcześniejszych zapowiedzi nie pojawił się Durant, dlatego tym razem zespół reprezentujący Goodman do zwycięstwa poprowadził John Wall. Rozgrywający Wizards dopiero co popisywał się w Lockout League, zdobywając tam ponad 40 punktów w kilku spotkaniach, a teraz w Indianie potwierdził, że jest w świetnej dyspozycji. Wall miał na swoim koncie 41 punktów, 12 asyst i 10 zbiórek, a jego drużyna wygrała 170-167 (jak widać, obrona na prawdę nie istnieje w tego typu meczach). W barwach Goodman dobre spotkanie rozegrał także DeMarcus Cousins, zaliczył 33 punkty i 15 zbiórek. Tymczasem najlepszym strzelcem zespołu Indy był Eric Gordon z 40 punktami (do tego dołożył jeszcze 9 asyst).

Ozdobą tego meczu był pojedynek na pozycji rozgrywającego pomiędzy Wallem a Jeffem Teague’m, tutaj możecie obejrzeć highlithty z ich rywalizacji, a poniżej najlepsze akcje z całego meczu

[yframe url='http://www.youtube.com/watch?v=BEEJDh2HJuI']

Durant nie wystąpił w ostatnich meczach, ale to nie znaczy, że pozwoli o sobie zapomnieć. W końcu w czasie tego offseason to on jest pierwszoplanową gwiazdą. Co chwilę o nim pisze i tym razem też trzeba wspomnieć o KD, bo pojawił się nowy, drugi odcinek jego serii Kevin Durant’s 35th Hour

[yframe url='http://www.youtube.com/watch?v=UHgahyurK_M']

Filmik nagrywa też Jared Dudley, ale on występuje w zupełnie innej roli. Nie opowiada nam o swoim życiu, tylko pełni rolę reportera. Dudley został właśnie blogerem i rozpoczął współpracę z blogiem Ball Don’t Lie. Jego specjalnością mają być relacje wideo, a pierwsze efekty jego pracy możecie obejrzeć poniżej

[yframe url='http://www.youtube.com/watch?v=ctsJLXUkyGE']

Virtus Bologna nadal próbuje przekonać Bryanta do przyjazdu do Włoch. Zaproponowali mu już wachlarz możliwych rozwiązań, od umowy za jeden mecz po kontrakt na cały sezon. Teraz tylko Kobe ma wybrać sobie opcję, która najbardziej mu odpowiada. Tak przedstawiają się te opcje: cały sezon za $5 milionów (oczywiście z opt-out), 2 miesiące za niecałe $2 miliony, miesiąc za $1.3 milionów albo jeden mecz za $900 tysięcy. Wszyscy podkreślają, że gra we Włoszech byłaby czymś wyjątkowym dla Bryanta, w końcu spędził tam część swojego życia, kiedy w lidze włoskiej grał jego ojciec. Jednak póki co słyszymy to tylko z różnych źródeł, nie ma żadnych informacji od samego zainteresowanego, jak bardzo poważnie bierze po uwagę te oferty. Wiadomo tylko, że raczej nie jest zainteresowany jednorazowym występem i jeśli już miałby decydować się na grę we Włoszech, to przez dłuższy czas. Tak więc czekamy na decyzję Kobe’go, a Virtus w tym czasie promuje się ile może, ciągle przypominając nam, że są bliscy pozyskania gwiazdora NBA. Żeby tylko nie skończyło się to tak jak w przypadku Besiktasu, kiedy rozmowy były już dawno zakończone, a oni ciągle przekonywali nas, że ściągną Bryanta do siebie.

Na koniec, sprawy lockoutowe. Dzisiaj i jutro mają odbyć się kolejne spotkania. Ponownie będą to spotkania w małym gronie z udziałem tylko najważniejszych osób ze strony ligi i związku. Teraz już każde spotkanie jest niezwykle ważne. Liczy się każda godzina i każdy nawet bardzo mały kompromis. Czasu jest już naprawdę mało i jeśli obie strony chcą uniknąć skrócenia sezonu, muszą zacząć negocjować na poważnie. Same rozmowy już nic nie dadzą. Deadline to 15 października. Najpóźniej do tego dnia musi zostać zawarte porozumienie, w innym wypadku sezon zostanie skrócony.

W tym ważnym momencie, kiedy ważą się losy sezon 2011/12, Derek Fisher wysłał kolejny list do zawodników. Ponownie podkreśla w nim jak ważna jest jedność wśród zawodników, ale też pisze, że wśród właścicieli nie ma tej jedności. Według Fishera jest kilku właścicieli, którzy nie chcą stracić sezonu tylko po to, aby wprowadzić hard cap. Dlatego też związek NBPA jest przekonany, że hard cap uda się uniknąć i nie zamierzają podpisywać umowy zawierającej taki system. Fisher podkreśla także, że do ostatecznego porozumienia niezbędny jest system podziału zysków pomiędzy drużynami. Według związku, straty ligi nie zostaną zniwelowane tylko przez cięcia płac zawodników, również właściciele muszą lepiej dzielić się zyskami między sobą. Fisher stawia sprawę jasno, NBPA nie zaakceptuje żadnej umowy, która nie będzie sprawiedliwa dla zawodników. Przede wszystkim chodzi tu o to, że w ostatnich latach NBA stała się coraz bardziej popularna, liga ma coraz większe przychody, dlatego zawodnicy nie mogą zgodzić się na nieuczestniczenie w tym wzroście (przypomnę, że właściciele proponowali zawodnikom stały poziom płac, który nie rósłby wraz ze wzrostem przychodów całej ligi, na co w żadnym przypadku nie chce zgodzić się związek).

Jak widać, zawodnicy przed tymi możliwe że najważniejszymi rozmowami nadal wierzą, że wśród właścicieli nie ma jednomyślności i przez to mogą twardo obstawać przy soft cap. Z tego co pisze Fisher można wyciągnąć wnioski, że będą twardo negocjować, ale jak bardzo i na jak duże ustępstwa będą skłonni pójść właściciele, czy w ogóle będą skłonni pójść na ustępstwa już teraz? O tym przekonamy się już niedługo.


NBA

Kategoria: lockoutowo-wakacyjny dziennik

The „Battle for I-95″ – kolejny towarzyski mecz

wrz26
2011
Dodaj komentarz Maciej Jamrozik

Maciej Jamrozik

Nie lubię pisać o towarzyskich meczach. Przyszły gwiazdy/gracze NBA, zagrały, sklecono jakieś krótkie video z wydarzenia, a o jakości spotkania ma świadczyć ilość paczek na UTube. Te mecze trafiają w nasz głód jakichkolwiek wiadomości o spotkaniach z udziałem naszych ulubionych graczy. Nie wiem jak wy, ja czekam na NBA i na prawdziwe mecze.

Chwile sobie ponarzekałem, teraz wrócę do właściwego tematu. Wczoraj doszło do starcia „Team Melo” przeciwko „Team Philly”. W pierwszym zagrał m.in. LeBron James, Chris Paul, Carmelo Anthony,  W drugiej ekipie wystąpił m.in. Kyle Lowry, Hakim Warrick, Tyreke Evans oraz Jason Thompson.

James został wygwizdany, w pierwszej kwarcie miał tylko 4 punkty, po czym zdobył 39 oczek, dokładając do tego 23 zbiórki. Nieźle? Melo miał 31pkt i 17reb.

Ekipa Philly wygrała 131:122 dzięki aż 65 „oczkom” duetu Kyle Lowry&Lou Williams. Tyreke połamał parę kostek swoimi crossoverami (to coś za czym bardzo tęsknię), dorzucił 18 punktów i tyle samo zbiórek.

James i Paul opuścili halę bez rozmów z dziennikarzami, z kolei Anthony został udzielić wywiadów. Czy powiedział cos ciekawego? Tak. Zaraz po playoffach Melo miał dwie operacje – jedna to artroskopia lewego kolana, druga to rozwiązanie problemów z łokciem gwiazdy Knicks. Kontuzje musiały być dość poważnie, skoro Carmelo pierwszy raz w swojej karierze pozwolił na interwencję chirurgiczną.

Skrzydłowy wspomniał, że jest w dobrej formie, zrzucił kilka kilo, co pozwoli mu lekko odciążyć kolano. Zapewne pojawi się na mini-obozie, który ma zorganizować Stoudemire.

Trio z Knicks do rozgrywek NBA na pewno stanie w pełni zdrowe, z Imanem Shumpertem (robi spore wrażenie podczas tego lata) i kilkoma podpisanymi wolnymi agentami będą gotowi na awans do drugiej rundy playoffs.

[yframe url='http://www.youtube.com/watch?v=Sj612wZSNaQ&feature=player_embedded']


NBA

Kategoria: offseason2011
« Older Entries

4kwarta NEWS

  • NBA playoffs Top 5 (17.05)
  • NBA playoffs Top 5 (16.05)
  • NBA playoffs Top 10 (15.05)
  • Small Market, Big Heart
  • NBA playoffs Top 5 (14.05)
  • Przed drugą rundą – zachód
  • NBA playoffs Top 5 (13.05)
  • NBA playoffs Top 5 (12.05)
  • Przed drugą rundą - wschód
  • NBa playoffs Top 5 (11.05)
  • NBA playoffs Top 10 (10.05)
  • NBA playoffs Top 5 (9.05)

Blog

  • NBAcodziennie
  • Archeobasketologia
  • Power Ranking
  • NCAA
  • Podcast
  • TRADE RUMORS
  • Airball spod kosza
  • NCAA od podstaw
  • Skarb Kibica NBA 2011/12
  • Overtime
  • Archiwum

Warto przeczytać

  • Airball spod kosza: 44 mecze pierwszej rundy
  • Smaczki i krzaczki – pierwsza runda
  • O Drafcie, NCAA i limicie wiekowym
  • Airball spod kosza: Mistrzowie na wakacjach, myślą o przyszłości
  • Przygotowania Olka Czyża do Draftu
  • Rookie Ranking vol.4
  • Nagrody 4kwarty za sezon 2011/12
  • Plusy ujemne i dodatnie minusy: straty
  • O Rajonie ciąg dalszy
  • Plusy ujemne i dodatnie minusy: bloki

W halach NBA (galeria)

Wyniki

Dołącz do nas

Współpraca

Linki

  • about NCAA
  • MVP Magazyn
  • NBA & NCAA na DVD
  • PolskiKosz.pl
  • RotoStrefa. Nasz Punkt Widzenia.
  • Sport24.pl
  • Typy NBA
  • widziane z półdystansu
  • wyniki na żywo

Szukaj

buttony

blog Czwarta Kwarta - to co najważniejsze o NBA Cavs.e-nba.pl - serwis poświęcony Cleveland Cavaliers Daveknot Enbiej.pl - NBA, koszykówka HORNETS.PL IVERSON.probasket.pl Nasz Kosz NBA Every Day - NBA, NCAA, koszykówka NBAonline Denver Nuggets poprostubasket.bloog.pl – Koszykarski blog Slamdunk League ToplistaNBA Typer - zabawa bukmacherska Wysoko nad obręczą – Koszykówka w szerokiej perspektywie Zawsze po pierwsze Koszykówka

EvoLve theme by Theme4Press  •  Powered by WordPress Czwarta-Kwarta.com
to co najważniejsze o NBA

Switch to our mobile site