• Strona główna
  • 4kwarta News
  • Market
  • Redakcja
  • Współpraca
  • Archiwum
  • TRADE RUMORS

Uszanujmy decyzję Gortata

sie24
2011
7 komentarzy Adam Szczepański

Adam Szczepański

Dokładnie za tydzień rozpoczyna się Eurobasket. Na otwarcie Polska zmierzy się z Hiszpanią i nie ma co się oszukiwać, wynik tego meczu może być dla nas bardzo bolesny. Pod koszami z braćmi Gasol miał walczyć Gortat, ale jak wszyscy dobrze wiemy, zabraknie go na Litwie. Jak tylko okazało się, że Marcin nie zagra w reprezentacji, rozpoczęła się gorąca dyskusja na temat jego decyzji. Pojawiło się mnóstwo głosów krytycznych. Komentując to na gorąco, dzień po tym jak dowiedzieliśmy się, że nie ma odpowiedniego ubezpieczenia dla Gortata, napisałem, że rozumiem jego decyzję. Jednak ostatnio zacząłem się zastanawiać czy nie jestem zbyt mało krytyczny wobec jego postawy. Gortat jest naszym najlepszym zawodnikiem, jako jedyny gra w NBA i do tego w końcu stał się kluczowym zawodnikiem w swojej drużynie. Doceniając to co osiągnął, automatycznie jestem w stanie więcej mu wybaczyć. Dlatego postanowiłem jeszcze raz, ale tym razem dokładniej przyjrzeć się całej sytuacji.

Gortat mimo zapewnień że chce grać w kadrze i mimo tego, że pojawił się na zgrupowaniu, ostatecznie nie wystąpi na Eurobaskecie. PZKosz przygotował niemałe pieniądze i wydawało się, że to już tylko formalność aby ubezpieczyć kontrakt Gortata. Niestety dowiedzieliśmy się, że mimo szczerych chęci i ciężkiej pracy związanej z poszukiwaniem odpowiedniej firmy ubezpieczeniowej, nie znaleziono takiej, która zdecydowałaby się ubezpieczyć naszego zawodnika. Dlatego Gortat nie chciał ryzykować kontuzji i swojego dużego kontraktu w NBA. Tak w skrócie wyglądała ta sytuacja. Jednak do teraz nie wiemy tak na prawdę, dlaczego nie udało się ubezpieczyć tego kontraktu? Skoro inni zawodnicy NBA zagrają na Eurobaskecie, to dlaczego Gortat nie? Czy Marcin i jego agent mieli zbyt wygórowane wymagania i chcieli takich warunków ubezpieczenia, które były niemożliwe do spełnienia? A może po prostu na takie ubezpieczenie jakiego oni oczekiwali nie było pieniędzy? Możemy tylko spekulować.

Fakty są takie, że Gortat ma z Suns 3-letni kontrakt wart około $22 miliony. Te pieniądze ma gwarantowane, ale gdyby grając na Eurobaskecie doznał poważnej kontuzji, władze klubu z Phoenix mogłyby bez problemu rozwiązać z nim umowę. Dlatego trzeba się ubezpieczyć na taką ewentualność, ale jako, że w NBA mamy lockout, cały ciężar ubezpieczenia spada na krajowe federacje. Koniec końców dla Gortat odpowiedniego ubezpieczenia nie było i już nie wchodźmy w to dlaczego. Marcin uznał, że nie będzie ryzykował możliwej kontuzji, bo nie chce stracić pieniędzy, na które tak ciężko pracował. Nie wiem, kto w jego sytuacji byłby skłonny ryzykować ponad $20 milionów, ale oczywiście pojawiło się mnóstwo głosów, że gra z orzełkiem na piersi powinna być priorytetem, a nie pieniądze. Jednak bądźmy realistami, takich pieniędzy nie dostaje się od tak, nawet w NBA i trudno wymagać od Marcina, by teraz postawił je na szali tylko dlatego, że Polska gra na Eurobaskecie, do którego się nawet nie potrafiła zakwalifikować.

W swoim felietonie w Polska The Times niejaki pan Ryszard Niemiec bardzo skrytykował postawę Gortat, porównując go z Nowitzkim, który zagra w reprezentacji Niemiec. Jak pisze pan Niemiec, Gortat nie dorasta Nowitzki’emu do pięt. Co do tego stwierdzenia nie ma wątpliwości. Nowitzki właśnie zdominował całe playoffs, został mistrzem i MVP finałów, a Gortat dopiero co przebił się do pierwszej piątki drużyny znajdującej się poza najlepszą ósemką na zachodzie. Ale tu o dorastaniu do pięt mówimy również w kontekście występu w reprezentacji. Nie wiem jakie ubezpieczenie ma Dirk. Dlaczego on może grać, a Marcin nie, ale tego już się nie dowiemy. Pozostańmy przy faktach – Dirk zagra, Marcin nie. Łatwo zrobić teraz porównanie między nimi – prawdziwy gwiazdor NBA wystąpi na Eurobaskecie, a rozkapryszony gwiazdorek nie. Ale dla uczciwości, warto byłoby dodać, jaka jest sytuacja obu zawodników. Nowitzki ma w lidze tak silną pozycję, zwłaszcza po ostatnich finałach, że nikt go nie ruszy. Nawet poważna kontuzja, która uniemożliwiłaby mu grę na początku sezonu nie sprawi, że władze Mavs unieważnią jego kontrakt. A nawet gdyby, to od razu ustawiłaby się kolejka managerów z innych drużyn chcących go zatrudnić. Jednak jest to czysta teoria, bo znając Marka Cubana i jego przywiązanie do Dirka, prędzej opłaciłby mu cały proces rehabilitacji, niż nawet pomyślał o możliwym rozwiązaniu kontraktu. Gortat takiej pozycji nie ma i jeśli nie będzie zdrowy, właściciel Suns Robert Sarver zapewne długo by się nie zastanawiał czy skorzystać z możliwości pozbycia się jego kontraktu. Tym bardziej, że już od dłuższego czasu w Phoenix prowadzą bardzo oszczędną politykę kadrową i niechętnie wydają pieniądze. Dlatego to porównanie Gortata do Nowitzki’ego może ładnie wygląda, ale jest mało sensowne, jeśli ktoś zna sytuację obu zawodników.

Kontuzja może się zawsze przydarzyć. Ronny Turiaf nie zagra na Litwie, bo złamał rękę w czasie jednego z meczów przygotowawczych. Będzie poza grą około 4-6 tygodni. Gdyby jakimś cudem sezon w NBA rozpoczął się normalnie, a Turiaf nadal miałby problemy z ręką, Knicks mogliby unieważnić jego kontrakt. To jest sytuacja czysto teoretyczna, bo do rozpoczęcia sezonu jeszcze daleko, ale ryzyko jest realne. Dlatego uważam, że w takiej sytuacji trzeba pozostawić to zawodnikowi, czy chce ryzykować czy nie i powinno się uszanować jego decyzję. Nie wiem kto byłby w stanie zaryzykować $20 milionów. Jeśli jest jakiś chętny, niech postawi taką kwotę na to, że np. Polska w meczu z Hiszpanią przegra mniejszą różnicą niż 30 punktów. Jest szansa, że uda nam się uniknąć aż tak wysokiej porażki, ale kto będzie skłonny zaryzykować? Zwłaszcza, że do wygrania będzie właściwie tylko sam prestiż, że się w takim zakładzie wzięło udział. Tak samo jak wygraną Gortata byłby sam występ w reprezentacji, bo na sukces Polski nawet z nim w składzie nie można by liczyć.

Warto wspomnieć o jeszcze jednej kwestii. Niektórzy krytycy decyzji Gortata twierdza, że nawet gdyby doznał on kontuzji i stracił kontrakt z Suns, to wcale nie byłaby to dla niego taka katastrofa jak to się przedstawia. Przecież ma on 26 lat i jeszcze sporo sezonów gry przed sobą. Miałby czas, by wrócić do pełni zdrowia i podpisać kolejny duży kontrakt. Poza tym, w NBA pokazał już na co go stać i do tego centrzy są towarem deficytowym, dlatego na pewno znalazłoby się sporo chętnych aby go zatrudnić. To wszystko prawda. Ale trzeba pamiętać, że trwają właśnie negocjacje nad nową umową pomiędzy zawodnikami a ligą i jest już pewne, że na nowych warunkach zarobki zawodników będą niższe od dotychczasowych. Jak bardzo? Tego nie wiemy, ale będą niższe. I o tym też trzeba pamiętać dyskutując o decyzji Gortata. Bo może przecież być tak, że w nowych realiach zarobki na poziomie $20 milionów w 3 lata już nie będą dla Gortata osiągalne. Tym bardziej ryzyko utraty takiego kontraktu jest większe.

Teraz przejdźmy do tego co Marcin powiedział, po tym jak było już jasne, że na Litwie nie zagra. Najbardziej kontrowersyjne były słowa: „Niech pojadą, zobaczą, jak to jest grać na najwyższym poziomie. Myślę, że przegrane mecze 20 punktami pokażą im miejsce w szeregu.” Tutaj zgadzam się z większość osób, która uważa tą wypowiedź za niedopuszczalną. Gortat nie powinien tego powiedzieć, nawet jeśli wszyscy wiemy, że między innymi Hiszpania nas zniszczy. Ale co innego wiedzieć to, co innego gdy mówią o tym dziennikarze, a co innego gdy mówi to osoba, która jest twarzą reprezentacji i miała być jej kapitanem. Gortat nie zagra, ale nadal jest częścią tej drużyny. Dlatego tym bardziej takie stwierdzenie z jego strony było niedopuszczalne. Można mieć słabą drużynę i nie mieć realnych szans na sukces, ale jadąc na Eurobasket i przygotowując się do meczów, trzeba wierzyć w jak najlepszy wynik. Nawet jeśli jest to wiara naiwna, zawodnicy i trener muszą ją mieć Jeśli jej nie ma i wychodzi się na parkiet z przekonaniem, że i tak przegra się 20 punktami, lepiej zostać w szatni.

Wiadomo, że Polska na Litwie nic nie osiągnie. Ja mogę tak pisać, ale zawodnicy powinni mi udowodnić, że nie mam racji, że zrobią wszystko co w ich mocy, by zagrać jak najlepiej i sprawić problemy swoim znacznie silniejszym rywalom. Tu chodzi o odpowiednie podejście. A skoro najlepszy zawodnik kadry w ostatnim momencie mówi, że nie zagra i zaraz potem dodaje, że jego koledzy będą przegrywać 20 punktami, to trudno mówić tu o atmosferze walki w zespole. Marcin się zagalopował i zaszkodził swoim kolegom. Powinien ich wspierać i mówić, że wierzy, iż są w stanie powalczyć, nawet jeśli tak nie jest. Jako lider i niedoszły kapitan powinien zagrzewać ich do walki. Koszarek w jednym z wywiadów powiedział: „Zależy nam na tym, by po każdym meczu kibice, dziennikarze i trener mogli mówić, że daliśmy z siebie wszystko. Najgorsze co można zrobić to położyć głowę pod topór i modlić się o najmniejszą porażkę”. Niestety Gortat położył głowy sowich kolegów pod topór i miejmy nadzieję, że już je stamtąd wyjęli.

Moim zdaniem, po tym jak okazało się, że nie będzie mógł zagrać, Marcin powinien zostać z reprezentacją i wspierać ją z ławki. Tak jak to zrobił Andrew Bogut, którego też nie udało się ubezpieczyć i nie może zagrać w barwach Australii, ale pozostał z nią jako asystent trenera. I w takiej roli widziałbym też Gortata. Może niekoniecznie jako asystenta, ale jako człowieka siedzącego na ławce i wspierającego sowich kolegów, zagrzewającego ich do walki, zamiast uświadamiającego im jak są słabi. Szkoda, że nie zdecydował się na taką formę wsparcia. Domyślam się, że wolał wrócić do domu, zamiast oglądać jak Polacy zostają rozbijani przez kolejnych rywali, ale jako lider, powinien zostać z kadrą.

W tym całym zmieszaniu dotyczącym Gortata i jego nieobecności w kadrze jest jeszcze dyskusja na temat tego, od kiedy Gortat wiedział, że nie zagra na Litwie. Niektórzy twierdzą, że wiedział to od samego początku, jak tylko przyjechał do Polski, ale nie mówił tego ze względów czysto marketingowych. Twierdzenie, że zagra w reprezentacji miało pomóc w zwiększaniu zainteresowania akacjami z jego udziałem. Czy to jego Campem, czy turniejem RightGuard, czy grą w tenisa z logo Lexusa w tle. Jak było naprawdę, tego się nie dowiemy. Jednak wydaje mi się mało prawdopodobne, że Gortat od początku wiedział, że nie zagra i była to tylko zimna kalkulacja. Moim zdaniem Gortat rzeczywiście chciał grać w kadrze i do końca wierzył, że będzie grał. On od zawsze wspiera reprezentację w odróżnieniu od chociażby Lampe, który wykorzysta każdą okazję, by się wykręcić.

Ale nawet gdyby rzeczywiście było tak, że Gortat od początku wiedział, że nie zagra, to szczerze mówiąc, wydaje mi się, że nie mówiąc tego od razu i wykorzystując to marketingowo, wcale nie zrobiłby źle. Jestem przekonany, że nawet gdyby przyjechał do Polski i powiedział, że nie zagra w kadrze i tak wydarzenia z jego udziałem wzbudzałby zainteresowanie mediów. Tego jestem pewien, bo Marcin jest bardzo medialną osobą. Natomiast w sytuacji gdy miał zagrać na Litwie, media pisząc o Gortacie pisały też o zbliżającym się Eurobaskecie. Dlatego moim zdaniem, jak już mamy wierzyć w teorię spiskową, że Gortat wiedział od początku, pod względem medialnym bardziej pomógł reprezentacji niż sobie. Gdyby było wiadomo, że nie zagra, nikt rozmawiając z nim w mediach (nie mówię tu oczywiście o mediach czysto sportowych) nawet nie zająknąłby się o turnieju na Litwie. A tak, mówiło się o tym, że niedługo zagra na Eurobaskecie i wielu Polaków mogło się dowiedzieć, że w ogóle taka impreza się odbędzie.

Na koniec jest jeszcze kwestia „gościnnego” występu Gortata w Anwilu z okazji zakończenia kariery Andrzeja Pluty. No tak, w reprezentacji nie mógł zagrać, a w Anwilu jakoś może. Z jednej strony, to tylko jedno spotkanie i do tego towarzyskie, tak więc nie będzie ostrej walki, w czasie której mogą przydarzyć się kontuzje. Dlatego w tym przypadku ryzyko urazu jest znacznie mniejsze, minimalne, w porównaniu do kilku meczów na Eurobaskecie. Jednak niesmak pozostaje. Skoro Gortat boi się o swoje zdrowie i kontrakt z Suns, powinien być konsekwentny. Wydaje mi się, że skoro nie gra w kadrze, to również w tym meczu nie powinien wystąpić. Oczywiście cieszę się, że chce swoją obecnością ‘wzbogacić’ tą uroczystość i razem z kibicami podziękować Plucie za jego wspaniałą karierę. Ale mógłby to zrobić po prostu będąc tam, a niekoniecznie grając. Bo teraz pozostaje niesmak i 20 września zamiast skupiać się na końcu kariery Pluty, będziemy dyskutować o Gortacie.

I przy okazji muszę jeszcze wspomnieć o Kelatim. Pamiętacie Davida Logana, który 2 lata temu grał dla nas na Eurobaskecie? On potrzebował polskiego paszportu tylko, żeby się pokazać, a potem zapomniał o naszej reprezentacji. Natomiast Kelati nie tylko, że gra, ale i gra mimo problemów zdrowotnych. W tym miejscu przywołam słowa Macieja Kwiatkowskiego, który w swoim tekście na wp.pl pisze „warto wyróżnić postawę Thomasa Kelatiego, naturalizowanego Amerykanina, który mógł spokojnie za powód swojej nieobecności podać zabieg artroskopii kolana jaki przeszedł pod koniec czerwca. Kelati przyjechał jednak na kadrę„ Kelati przyjechał uznając, że gra w reprezentacji jest najważniejsza, nawet mimo tego, że Polska nie jest jego ojczyzną. To jest postawa godna pochwały. Gortata nie krytykuje za jego decyzję, zrobił jak uważał. Kelati też miał podstawy żeby zrezygnować z gry na Eurobaskiecia, ale się nie wykręcał. Dlatego tym bardziej jestem pod ogromnym wrażeniem jego postawy. Oby jak najwięcej było takich zawodników w naszej reprezentacji.

Dokładnie za tydzień rozpoczyna się Eurobasket. Na otwarcie Polska zmierzy się z Hiszpanią i nie ma co się oszukiwać, wynik tego meczu może być dla nas bardzo bolesny. Pod koszami z braćmi Gasol miał walczyć Gortat, ale jak wszyscy dobrze wiemy, zabraknie go na Litwie. Jak tylko okazało się, że Marcin nie zagra w reprezentacji, rozpoczęła się gorąca dyskusja na temat jego decyzji. Pojawiło się mnóstwo głosów krytycznych. Komentując to na gorąco, dzień po tym jak dowiedzieliśmy się, że nie ma odpowiedniego ubezpieczenia dla Gortata, napisałem, że rozumiem jego decyzję. Jednak ostatnio zacząłem się zastanawiać czy nie jestem zbyt mało krytyczny wobec jego postawy. Gortat jest naszym najlepszym zawodnikiem, jako jedyny gra w NBA i do tego w końcu stał się kluczowym zawodnikiem w swojej drużynie. Doceniając to co osiągnął, automatycznie jestem w stanie więcej mu wybaczyć. Dlatego postanowiłem jeszcze raz przyjrzeć się całej sytuacji.

Gortat mimo zapewnień że chce grać w kadrze i mimo tego, że pojawił się na zgrupowaniu, ostatecznie nie wystąpi na Eurobaskecie. PZKosz przygotował niemałe pieniądze i wydawało się, że to już tylko formalność aby ubezpieczyć kontrakt Gortata. Niestety dowiedzieliśmy się, że mimo szczerych chęci i ciężkiej pracy związanej z poszukiwaniem odpowiedniej firmy ubezpieczeniowej, nie znaleziono takiej, która zdecydowałaby się ubezpieczyć naszego zawodnika. Dlatego Gortat nie chciał ryzykować kontuzji i swojego dużego kontraktu w NBA. Tak w skrócie wyglądała ta sytuacja. Jednak do teraz nie wiemy tak na prawdę, dlaczego nie udało się ubezpieczyć tego kontraktu? Skoro inni zawodnicy NBA zagrają na Eurobaskecie, to dlaczego Gortat nie? Czy Marcin i jego agent mieli zbyt wygórowane wymagania i chcieli takich warunków ubezpieczenia, które były niemożliwe do spełnienia? A może po prostu na takie ubezpieczenie jakiego oni oczekiwali nie było pieniędzy? Możemy tylko spekulować.

Fakty są takie, że Gortat ma z Suns 3-letni kontrakt wart około $22 miliony. Te pieniądze ma gwarantowane, ale gdyby grając na Eurobaskecie doznał poważnej kontuzji, władze klubu z Phoenix mogłyby bez problemu rozwiązać z nim umowę. Dlatego trzeba się ubezpieczyć na taką ewentualność, ale jako, że w NBA mamy lockout, cały ciężar ubezpieczenia spada na krajowe federacje. Koniec końców dla Gortat odpowiedniego ubezpieczenia nie było i już nie wchodźmy w to dlaczego. Marcin uznał, że nie będzie ryzykował możliwej kontuzji, bo nie chce stracić pieniędzy, na które tak ciężko pracował. Nie wiem, kto w jego sytuacji byłby skłonny ryzykować ponad $20 milionów, ale oczywiście pojawiło się mnóstwo głosów, że gra z orzełkiem na piersi powinna być priorytetem, a nie pieniądze. Jednak bądźmy realistami, takich pieniędzy nie dostaje się od tak, nawet w NBA i trudno wymagać od Marcina, by teraz postawił je na szali tylko dlatego, że Polska gra na Eurobaskecie, do którego się nawet nie potrafiła zakwalifikować.

W swoim felietonie w Polska The Times niejaki pan Ryszard Niemiec bardzo skrytykował postawę Gortat, porównując go z Nowitzkim, który zagra w reprezentacji Niemiec. Jak pisze pan Niemiec, Gortat nie dorasta Nowitzki’emu do pięt. Co do tego stwierdzenia nie ma wątpliwości. Nowitzki właśnie zdominował całe playoffs, został mistrzem i MVP finałów, a Gortat dopiero co przebił się do pierwszej piątki drużyny znajdującej się poza najlepszą ósemką na zachodzie. Ale tu o dorastaniu do pięt mówimy również w kontekście występu w reprezentacji. Nie wiem jakie ubezpieczenie ma Dirk. Dlaczego on może grać, a Marcin nie, ale tego już się nie dowiemy. Pozostańmy przy faktach – Dirk zagra, Marcin nie. Łatwo zrobić teraz porównanie między nimi – prawdziwy gwiazdor NBA wystąpi na Eurobaskecie, a rozkapryszony gwiazdorek nie. Ale dla uczciwości, warto byłoby dodać, jaka jest sytuacja obu zawodników. Nowitzki ma w lidze tak silną pozycję, zwłaszcza po ostatnich finałach, że nikt go nie ruszy. Nawet poważna kontuzja, która uniemożliwiłaby mu grę na początku sezonu nie sprawi, że władze Mavs unieważnią jego kontrakt. A nawet gdyby, to od razu ustawiłaby się kolejka managerów z innych drużyn chcących go zatrudnić. Jednak jest to czysta teoria, bo znając Marka Cubana i jego przywiązanie do Dirka, prędzej opłaciłby mu cały proces rehabilitacji, niż nawet pomyślał o możliwym rozwiązaniu kontraktu. Gortat takiej pozycji nie ma i jeśli nie będzie zdrowy, właściciel Suns Robert Sarver zapewne długo by się nie zastanawiał czy skorzystać z możliwości pozbycia się jego kontraktu. Tym bardziej, że już od dłuższego czasu w Phoenix prowadzą bardzo oszczędną politykę kadrową i niechętnie wydają pieniądze. Dlatego to porównanie Gortata do Nowitzki’ego może ładnie wygląda, ale jest mało sensowne, jeśli ktoś zna sytuację obu zawodników.

Kontuzja może się zawsze przydarzyć. Ronny Turiaf nie zagra na Litwie, bo złamał rękę w czasie jednego z meczów przygotowawczych. Będzie poza grą około 4-6 tygodni. Gdyby jakimś cudem sezon w NBA rozpoczął się normalnie, a Turiaf nadal miałby problemy z ręką, Knicks mogliby unieważnić jego kontrakt. To jest sytuacja czysto teoretyczna, bo do rozpoczęcia sezonu jeszcze daleko, ale ryzyko jest realne. Dlatego uważam, że w takiej sytuacji trzeba pozostawić to zawodnikowi, czy chce ryzykować czy nie i powinno się uszanować jego decyzję. Nie wiem kto byłby w stanie zaryzykować $20 milionów. Jeśli jest jakiś chętny, niech postawi taką kwotę na to, że np. Polska w meczu z Hiszpanią przegra mniejszą różnicą niż 30 punktów. Jest szansa, że uda nam się uniknąć aż tak wysokiej porażki, ale kto będzie skłonny zaryzykować? Zwłaszcza, że do wygrania będzie właściwie tylko sam prestiż, że się w takim zakładzie wzięło udział. Tak samo jak wygraną Gortata byłby sam występ w reprezentacji, bo na sukces Polski nawet z nim w składzie nie można by liczyć.

Warto wspomnieć o jeszcze jednej kwestii. Niektórzy krytycy decyzji Gortata twierdza, że nawet gdyby doznał on kontuzji i stracił kontrakt z Suns, to wcale nie byłaby to dla niego taka katastrofa jak to się przedstawia. Przecież ma on 26 lat i jeszcze sporo sezonów gry przed sobą. Miałby czas, by wrócić do pełni zdrowia i podpisać kolejny duży kontrakt. Poza tym, w NBA pokazał już na co go stać i do tego centrzy są towarem deficytowym, dlatego na pewno znalazłoby się sporo chętnych aby go zatrudnić. To wszystko prawda. Ale trzeba pamiętać, że trwają właśnie negocjacje nad nową umową pomiędzy zawodnikami a ligą i jest już pewne, że na nowych warunkach zarobki zawodników będą niższe od dotychczasowych. Jak bardzo? Tego nie wiemy, ale będą niższe. I o tym też trzeba pamiętać dyskutując o decyzji Gortata. Bo może przecież być tak, że w nowych realiach zarobki na poziomie $20 milionów w 3 lata już nie będą dla Gortata osiągalne. Tym bardziej ryzyko utraty takiego kontraktu jest większe.

Teraz przejdźmy do tego co Marcin powiedział, po tym jak było już jasne, że na Litwie nie zagra. Najbardziej kontrowersyjne były słowa: „Niech pojadą, zobaczą, jak to jest grać na najwyższym poziomie. Myślę, że przegrane mecze 20 punktami pokażą im miejsce w szeregu.” Tutaj zgadzam się z większość osób, która uważa tą wypowiedź za niedopuszczalną. Gortat nie powinien tego powiedzieć, nawet jeśli wszyscy wiemy, że między innymi Hiszpania nas zniszczy. Ale co innego wiedzieć to, co innego gdy mówią o tym dziennikarze, a co innego gdy mówi to osoba, która jest twarzą reprezentacji i miała być jej kapitanem. Gortat nie zagra, ale nadal jest częścią tej drużyny. Dlatego tym bardziej takie stwierdzenie z jego strony było niedopuszczalne. Można mieć słabą drużynę i nie mieć realnych szans na sukces, ale jadąc na Eurobasket i przygotowując się do meczów, trzeba wierzyć w jak najlepszy wynik. Nawet jeśli jest to wiara naiwna, zawodnicy i trener muszą ją mieć Jeśli jej nie ma i wychodzi się na parkiet z przekonaniem, że i tak przegra się 20 punktami, lepiej zostać w szatni.

Wiadomo, że Polska na Litwie nic nie osiągnie. Ja mogę tak pisać, ale zawodnicy powinni mi udowodnić, że nie mam racji, że zrobią wszystko co w ich mocy, by zagrać jak najlepiej i sprawić problemy swoim znacznie silniejszym rywalom. Tu chodzi o odpowiednie podejście. A skoro najlepszy zawodnik kadry w ostatnim momencie mówi, że nie zagra i zaraz potem dodaje, że jego koledzy będą przegrywać 20 punktami, to trudno mówić tu o atmosferze walki w zespole. Marcin się zagalopował i zaszkodził swoim kolegom. Powinien ich wspierać i mówić, że wierzy, iż są w stanie powalczyć, nawet jeśli tak nie jest. Jako lider i niedoszły kapitan powinien zagrzewać ich do walki. Koszarek w jednym z wywiadów powiedział: „Zależy nam na tym, by po każdym meczu kibice, dziennikarze i trener mogli mówić, że daliśmy z siebie wszystko. Najgorsze co można zrobić to położyć głowę pod topór i modlić się o najmniejszą porażkę”. Niestety Gortat położył głowy sowich kolegów pod topór i miejmy nadzieję, że już je stamtąd wyjęli.

Moim zdaniem, po tym jak okazało się, że nie będzie mógł zagrać, Marcin powinien zostać z reprezentacją i wspierać ją z ławki. Tak jak to zrobił Andrew Bogut, którego też nie udało się ubezpieczyć i nie może zagrać w barwach Australii, ale pozostał z nią jako asystent trenera. I w takiej roli widziałbym też Gortata. Może niekoniecznie jako asystenta, ale jako człowieka siedzącego na ławce i wspierającego sowich kolegów, zagrzewającego ich do walki, zamiast uświadamiającego im jak są słabi. Szkoda, że nie zdecydował się na taką formę wsparcia. Domyślam się, że wolał wrócić do domu, zamiast oglądać jak Polacy zostają rozbijani przez kolejnych rywali, ale jako lider, powinien zostać z kadrą.

W tym całym zmieszaniu dotyczącym Gortata i jego nieobecności w kadrze jest jeszcze dyskusja na temat tego, od kiedy Gortat wiedział, że nie zagra na Litwie. Niektórzy twierdzą, że wiedział to od samego początku, jak tylko przyjechał do Polski, ale nie mówił tego ze względów czysto marketingowych. Twierdzenie, że zagra w reprezentacji miało pomóc w zwiększaniu zainteresowania akacjami z jego udziałem. Czy to jego Campem, czy turniejem RightGuard, czy grą w tenisa z logo Lexusa w tle. Jak było naprawdę, tego się nie dowiemy. Jednak wydaje mi się mało prawdopodobne, że Gortat od początku wiedział, że nie zagra i była to tylko zimna kalkulacja. Moim zdaniem Gortat rzeczywiście chciał grać w kadrze i do końca wierzył, że będzie grał. On od zawsze wspiera reprezentację w odróżnieniu od chociażby Lampe, który wykorzysta każdą okazję, by się wykręcić.

Ale nawet gdyby rzeczywiście było tak, że Gortat od początku wiedział, że nie zagra, to szczerze mówiąc, wydaje mi się, że nie mówiąc tego od razu i wykorzystując to marketingowo, wcale nie zrobiłby źle. Jestem przekonany, że nawet gdyby przyjechał do Polski i powiedział, że nie zagra w kadrze i tak wydarzenia z jego udziałem wzbudzałby zainteresowanie mediów. Tego jestem pewien, bo Marcin jest bardzo medialną osobą. Natomiast w sytuacji gdy miał zagrać na Litwie, media pisząc o Gortacie pisały też o zbliżającym się Eurobaskecie. Dlatego moim zdaniem, jak już mamy wierzyć w teorię spiskową, że Gortat wiedział od początku, pod względem medialnym bardziej pomógł reprezentacji niż sobie. Gdyby było wiadomo, że nie zagra, nikt rozmawiając z nim w mediach (nie mówię tu oczywiście o mediach czysto sportowych) nawet nie zająknąłby się o turnieju na Litwie. A tak, mówiło się o tym, że niedługo zagra na Eurobaskecie i wielu Polaków mogło się dowiedzieć, że w ogóle taka impreza się odbędzie.

Na koniec jest jeszcze kwestia „gościnnego” występu Gortata w Anwilu z okazji zakończenia kariery Andrzeja Pluty. No tak, w reprezentacji nie mógł zagrać, a w Anwilu jakoś może. Z jednej strony, to tylko jedno spotkanie i do tego towarzyskie, tak więc nie będzie ostrej walki, w czasie której mogą przydarzyć się kontuzje. Dlatego w tym przypadku ryzyko urazu jest znacznie mniejsze, minimalne, w porównaniu do kilku meczów na Eurobaskecie. Jednak niesmak pozostaje. Skoro Gortat boi się o swoje zdrowie i kontrakt z Suns, powinien być konsekwentny. Wydaje mi się, że skoro nie gra w kadrze, to również w tym meczu nie powinien wystąpić. Oczywiście cieszę się, że chce swoją obecnością ‘wzbogacić’ tą uroczystość i razem z kibicami podziękować Plucie za jego wspaniałą karierę. Ale mógłby to zrobić po prostu będąc tam, a niekoniecznie grając. Bo teraz pozostaje niesmak i 20 września zamiast skupiać się na końcu kariery Pluty, będziemy dyskutować o Gortacie.

I jeszcze muszę wspomnieć o Kelatim. Pamiętacie Davida Logana, który 2 lata temu grał dla nas na Eurobaskecie? On potrzebował polskiego paszportu tylko, żeby się pokazać, a potem zapomniał o naszej reprezentacji. Natomiast Kelati nie tylko, że gra, ale i gra mimo problemów zdrowotnych. W tym miejscu przywołam słowa Macieja Kwiatkowskiego, który w swoim tekście na wp.pl pisze „warto wyróżnić postawę Thomasa Kelatiego, naturalizowanego Amerykanina, który mógł spokojnie za powód swojej nieobecności podać zabieg artroskopii kolana jaki przeszedł pod koniec czerwca. Kelati przyjechał jednak na kadrę„ Kelati przyjechał uznając, że gra w reprezentacji jest najważniejsza, nawet mimo tego, że Polska nie jest jego ojczyzną. To jest postawa godna pochwały. Gortata nie krytykuje za jego decyzję, zrobił jak uważał. Kelati też miał podstawy żeby zrezygnować z gry na Eurobaskiecia, ale się nie wykręcał. Dlatego tym bardziej jestem pod ogromnym wrażeniem jego postawy. Oby jak najwięcej było takich zawodników w naszej reprezentacji.


NBA

Kategoria: Airball spod kosza
SHARE THIS Twitter Facebook Delicious StumbleUpon E-mail

7 Comments

  1. Krzysztof's Gravatar Krzysztof
    24-08-2011 at 10:29 | Permalink

    Szanuję decyzję Marcina, chociaż jej nie popieram, ale jestem w stanie zrozumieć ile on walczył o to, żeby być w NBA, żeby zaistnieć, teraz w polockautowym sezonie ma ogromną szanse wychodzić w s5 w Suns – i myślę, że tu nie chodzi o te 20mln które potencjalnie przy kontuzji mógłby stracić, a właśnie o pozycję na którą ciężko pracował, porównywanie Nowika jest nie na miejscu, gdyż jaka jest pozycja Dirka w NBA a jaka Marcina.

  2. MG sucks's Gravatar MG sucks
    24-08-2011 at 12:05 | Permalink

    ciekawe b�dzie jak nasz Marcinek znajdzie swój europejski klubik i z�apie kontuzj�? wtedy to b�dzie hello�

  3. bulls2006's Gravatar bulls2006
    24-08-2011 at 14:22 | Permalink

    uważam, że jest to sprawa na tyle elektryzujaca kibiców, że powinniśmy dowiedzieć się wszelkich szczegółów. Dlaczego nie?! Przecież kibice wykupili bilety lub chociażby mają zamiar, czy może niektórzy mieli zamiar, oglądac grę w TV.
    Większość zawodników z nba, olbrzymia większość będzie grała na eurobaskecie!!!
    Nie tylko Novitzki!! Niekóre reprezentacje będą miały wielu zawodników z nba , np. Francja, Hiszpania, Włochy, z znacznie wyższymi kontraktami.
    MG nigdy nie miał większych problemów z kontuzjami więc dlaczego nie uwało się go ubezpieczyć, a jakiś łamliwych graczy, może z wyjątkiem Boguta z Australii (inna impreza), już się udało (np. Kaman – wystarczy zobaczyć ile gier opuścił w ciągu ostatnich trzech sezonów)?
    Dla mnie to kompromitacja!

  4. bulls2006's Gravatar bulls2006
    24-08-2011 at 14:28 | Permalink

    Kelati to jest gość. Ma żonę Polkę i ma łączność z Polską

  5. bulls2006's Gravatar bulls2006
    24-08-2011 at 14:32 | Permalink

    „Ale nawet gdyby rzeczywiście było tak, że Gortat od początku wiedział, że nie zagra, to szczerze mówiąc, wydaje mi się, że nie mówiąc tego od razu i wykorzystując to marketingowo, wcale nie zrobiłby źle…”

    Dla mnie byłby to powód, aby gościa nigdy nie słuchać, bo nie wiadomo kiedy mówi prawdę, a kiedy kłamię… Po co interesować się jego wypowiedziami, komentarzami, opiniami, oglądać jego tv, skoro to być może jest jedna wielka lipa. nawet jak nie wszystko, to niewiadomo co jest prawdziwe, a co nie. ja za taki marketing serdecznie dziękuje

  6. bulls2006's Gravatar bulls2006
    24-08-2011 at 14:43 | Permalink

    czasami, ale tylko czasami tacy ludzie jak Kelati, obcokrajowcy są bardziej dumni z gry dla Polski niż rodzeni.
    Ja bym wyróżnił też Koszarka. Co by się nie działo, to on zawsze jest na kadrze!

  7. Przemo's Gravatar Przemo
    24-08-2011 at 17:55 | Permalink

    A mi się wydaje, że czas już skończyć z roztrząsaniem sprawy Gortata w kontekście tegorocznego Eurobasketu. Bo to trochę żenująco wygląda, że na tydzień przed rozpoczęciem mistrzostw więcej się mówi o ludziach, którzy tam nie zagrają, niż o tych, którzy wyjdą na parkiet. Wiadomo, Gortat jest liderem reprezentacji i twarzą polskiej koszykówki, ale temat jego ubezpieczenia i nieobecności w kadrze był już wałkowany na wszelkie strony przez setki ludzi, każdy ma wyrobioną swoją opinię i tyle.
    Może zamiast nadal pochylać się nad sprawą braku MG w drużynie narodowej pochylmy się nad tym, że nasze chłopaki wczoraj dzielnie walczyli w spotkaniu z Rosjanami (fakt, przegraliśmy, ale minimalnie i z drużyną, która kadrowo jest dużo mocniejsza od nas), może zamiast dumać nad tym, jak wysoko rozjedzie nas Hiszpania i Litwa, wspomnijmy o tym, że mamy w grupie jeszcze drużynę z kwalifikacji, Wielką Brytanię i Turcję (która wydaje się być w średniej formie), z którymi to drużynami można powalczyć i napsuć im krwi.
    Bo ja na miejscu Kelatiego, który przyjechał na kadrę mimo świeżo przebytej operacji, na miejscu Szewczyka, który dopiero co został ojcem, a mimo to stawił się na zgrupowanie, na miejscu wszystkich innych chłopaków, którzy zostawiają pot na parkiecie w biało-czerwonej koszulce, był bym cholernie wkurzony i rozczarowany faktem, że media i opinia publiczna zamiast ich wspierać w tej niełatwej sytuacji, zajmują się tymi, których w kadrze nie ma.

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

*

* Skopiuj ten kod:

* Wpisz lub wklej kod:

4,180 Spam Comments Blocked so far by Spam Free Wordpress

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

4kwarta NEWS

  • NBA playoffs Top 5 (17.05)
  • NBA playoffs Top 5 (16.05)
  • NBA playoffs Top 10 (15.05)
  • Small Market, Big Heart
  • NBA playoffs Top 5 (14.05)
  • Przed drugą rundą – zachód
  • NBA playoffs Top 5 (13.05)
  • NBA playoffs Top 5 (12.05)
  • Przed drugą rundą - wschód
  • NBa playoffs Top 5 (11.05)
  • NBA playoffs Top 10 (10.05)
  • NBA playoffs Top 5 (9.05)

Blog

  • NBAcodziennie
  • Archeobasketologia
  • Power Ranking
  • NCAA
  • Podcast
  • TRADE RUMORS
  • Airball spod kosza
  • NCAA od podstaw
  • Skarb Kibica NBA 2011/12
  • Overtime
  • Archiwum

Warto przeczytać

  • Airball spod kosza: 44 mecze pierwszej rundy
  • Smaczki i krzaczki – pierwsza runda
  • O Drafcie, NCAA i limicie wiekowym
  • Airball spod kosza: Mistrzowie na wakacjach, myślą o przyszłości
  • Przygotowania Olka Czyża do Draftu
  • Rookie Ranking vol.4
  • Nagrody 4kwarty za sezon 2011/12
  • Plusy ujemne i dodatnie minusy: straty
  • O Rajonie ciąg dalszy
  • Plusy ujemne i dodatnie minusy: bloki

W halach NBA (galeria)

Wyniki

Dołącz do nas

Współpraca

Linki

  • about NCAA
  • MVP Magazyn
  • NBA & NCAA na DVD
  • PolskiKosz.pl
  • RotoStrefa. Nasz Punkt Widzenia.
  • Sport24.pl
  • Typy NBA
  • widziane z półdystansu
  • wyniki na żywo

Szukaj

buttony

blog Czwarta Kwarta - to co najważniejsze o NBA Cavs.e-nba.pl - serwis poświęcony Cleveland Cavaliers Daveknot Enbiej.pl - NBA, koszykówka HORNETS.PL IVERSON.probasket.pl Nasz Kosz NBA Every Day - NBA, NCAA, koszykówka NBAonline Denver Nuggets poprostubasket.bloog.pl – Koszykarski blog Slamdunk League ToplistaNBA Typer - zabawa bukmacherska Wysoko nad obręczą – Koszykówka w szerokiej perspektywie Zawsze po pierwsze Koszykówka

EvoLve theme by Theme4Press  •  Powered by WordPress Czwarta-Kwarta.com
to co najważniejsze o NBA

Switch to our mobile site