• Strona główna
  • 4kwarta News
  • Market
  • Redakcja
  • Współpraca
  • Archiwum
  • TRADE RUMORS

Archiwum miesięczne Sierpień, 2011

Spokojnie, to tylko Hiszpania…

sie31
2011
Dodaj komentarz Maciej Jamrozik

Maciej Jamrozik

Hiszpania-Polska 83:78 (22:15, 22:16, 17:21, 22:26)

Hiszpanie zaczęli turniej bardzo ospale.Przeciwko naszym graczom grali na pół gwizdka, czekając aż mecz się sam wygra. Sam się nie wygrał, bo zrobił to Pau Gasol, w czwartej kwarcie rzucający 12 ze swoich 29 punktów.

Moment, który przesądził o wyniku? Akcja na mniej niz minute do końca meczu. Jose Calderon wrzuca piłkę lobem do środka, do Pau Gasola. Ten ją łapie i NIE opuszczając piłki wychodzi w górę do rzutu spod kosza. Sfaulowany przez spóźnionego Hrycaniuka trafia. Nawyk nie opuszczania piłki przez hiszpańskiego podkoszowego przesądził o wyniku. Polacy jeszcze chwile wcześniej byli tylko jedno posiadanie piłki od rywala. Po akcji And1 nie było szans na zwycięstwo.

Nasi zawodnicy przed turniejem mówili, że będą walczyć, i… walczyli. Z minuty na minutę coraz bardziej wierzyli, że można pokonać Hiszpanów. Ricky Rubio grał dziś na zero (punktów, zbiórek, asyst), Rudy Fernandez zagrał tylko 12 minut, bez przebłysku.  W międzyczasie Thomas Kelati robił wielką różnicę w naszej grze. 18 punktów, 7 asyst i 3 przechwyty.

Mimo 19 oczek nie takiej gry spodziewałem sie po Koszarku, który gdyby nie końcówka, nie wyrózniłby sie niczym specjalnym. A gracz, który miał być lidere naszej kadry – Szymon „Syzłyk” Szewczyk (będę wdzięczny, jak ktoś mi w komentarzach podlinkuję ten filmik, gdzie amerykańscy komentatorzy podśmiewają się z niego podczas meczu Ligi letniej) był szkolony co i rusz przez starszego Gasola.

Nasza wspaniała młodzież, którą przywieźliśmy z kolejną „odmłodzoną” kadrą, też nie pokazała się z dobrej strony. Berisha miał problem z utrzymaniem się na nogach po własnych crossoverach, Waczyński wszedł na minutę (popełnił stratę) a Pamuła w 5 minut nie był w stanie pokazać niczego więcej, poza ułożonym rzutem. Osobiście bardzo żałuję, że nie mogliśmy zabrać na Litwę ani Ponitki ani Karnowskiego.

Gratulacje należą się Polakom za walkę, i nie żałuję, że usiadłem przed telewizorem. Udało mi się także przez 40 minut nie rzucić niczym w telewizor po celnych uwagach/analizach duetu komentatorskiego, dzięki wciąż doskonalonej przeze mnie umiejętności nie słyszenia drażniących uszy dźwięków (mieszkam niedaleko lotniska i torów kolejowych).

Nie widziałem jeszcze Turcji w tym roku, więc nie wiem, czy będziemy w stanie nawiązać walkę o trzecie miejsce w grupie (EDIT: Turcja bardzo pewnie wygrywa z Portugalią). Przestrzegałbym jednak przed przesadnym hurraoptymizmem. Po prostu niech nasza reprezentacja zagra twardo w pozostałych czterech meczach.

A Hiszpanie? Oni się dopiero rozkręcają.


NBA

Kategoria: Eurobasket2011

Tuż przed Eurobasketem

sie31
2011
4 komentarzy Kosi

Kosi

To nie będzie zwykła zapowiedź, bo te możecie przeczytać choćby na ZawszePoPierwsze, wp.pl czy PolskimKoszu. Ba, to nie będzie żadna zapowiedź. Zamiast tego postanowiłem przejrzeć wszystkie składy w poszukiwaniu aktualnych graczy NBA. Nie wiadomo ile ten lockout potrwa i dlatego warto wykorzystać okazję i już teraz oglądać swoich ulubieńców.

Pod uwagę brani są gracze, którzy grali w NBA w poprzednim sezonie, podpisali przed lockoutem nowy kontrakt, lub zostali wybrani w pierwszej rundzie Draftu 2011.

Hiszpania
Rudy Fernandez (Mavericks)
Ricky Rubio (Timberwolves)
Marc Gasol (Grizzlies)
Pau Gasol (Lakers)
Jose Calderon (Raptors)
Serge Ibaka (Thunder)

Francja
Joakim Noah (Bulls)
Boris Diaw (Bobcats)
Nicolas Batum (Trail Blazers)
Tony Parker (Spurs)
Kevin Seraphin (Wizards)

Turcja
Hedo Turkoglu (Magic)
Ersan Ilyasova (Bucks)
Omer Asik (Bulls)
Enes Kanter (Jazz)

Włochy
Andrea Bargnani (Raptors)
Danilo Gallinari (Nuggets)
Marco Belinelli (Hornets)

Niemcy
Dirk Nowitzki (Mavericks)
Chris Kaman (Clippers)

Czarnogóra
Nikola Vucevic (76ers)
Nikola Pekovic (Timberwolves)

Rosja
Andrei Kirilenko (Jazz)
Timofey Mozgov (Nuggets)

Litwa
Jonas Valanciunas (Raptors)

Wielka Brytania
Luol Deng (Bulls)

Gruzja
Zaza Pachulia (Hawks)

Grecja
Kosta Koufos (Nuggets)

Słowenia
Goran Dragic (Rockets)

Ukraina
Kyrylo Fesenko (Jazz)

Belgia
D.J. Mbenga (Hornets)

Oficjalna strona Eurobasketu

Przy okazji warto wspomnieć o trwających za oceanem Mistrzostwach Ameryk z udziałem 10 drużyn, gdzie sytuacja z zawodnikami NBA wygląda następująco:

Argentyna
Luis Scola (Rockets)
Manu Ginobili (Spurs)
Fabricio Oberto (Trail Blazers)
Andres Nocioni (76ers)
Carlos Delfino (Bucks)

Dominikana
Al Horford (Hawks)
Charlie Villanueva (Pistons)
Francisco Garcia (Kings)

Portoryko
Carlos Arroyo (Celtics)
Jose Juan Barea (Mavericks)
Renaldo Balkman (Knicks)

Kanada
Andrew Rautins (Knicks)
Joel Anthony (Heat)
Cory Joseph (Spurs)

Brazylia
Tiago Splitter (Spurs)

Wenezuela
Greivis Vasquez (Grizzlies)

Panama
Gary Forbes (Nuggets)

Oficjalna strona

Miłego oglądania!


NBA

Kategoria: różne

59 punktów Duranta, wygrana LeBrona

sie31
2011
1 komentarz Adam Szczepański

Adam Szczepański

Lockoutowo-wakacyjny dziennik (26)

W hali Morgan State University w Baltimore zgromadziło się około 4,5 tysiąca fanów, niektórzy zapłacili nawet $100 za bilet, by zobaczyć towarzyski mecz z udziałem gwiazd, przede wszystkim Duranta, LeBrona, Anthony’ego i Paula.

Pojedynek wygrali gospodarze reprezentujący Melo League, pokonując Goodman League 149-141. Ozdobą tego spotkania była bezpośrednia rywalizacja pomiędzy Durantem i Jamesem.

Po raz kolejny w ataku błyszczał Durant i to on był najlepszym strzelcem spotkania z dorobkiem 59 punktów, ale tym razem nie udało mu się poprowadzić drużyny do zwycięstwa.

Wygrała drużyna prowadzona przez tercet LeBron-Melo-Paul. James był najlepszym zawodnikiem swojego zespołu, ale pojawiło się wiele sprzecznych informacji co do jego zdobyczy punktowych. Jako, że nie prowadzono oficjalnych statystyk, właściwie każdy serwis podaje inną liczbę. Według ESPN, LeBron zanotował 32 punkty, według Baltimore Sun 42, według Washington Post 38, a według Associated Press 36. Możecie sami wybrać sobie, która zdobycz najbardziej wam się podoba. Chociaż ciekawi mnie dlaczego wobec LeBrona mamy takie rozbieżności, podczas gdy wszyscy zgodni są co do 59 punktów Duranta. No cóż, to tylko towarzyski mecz organizowany przez ligę amatorską, nie można od nich zbyt dużo wymagać. Warto jeszcze dodać, że 12 punktów LeBron miał w czwartej kwarcie, co jest dla niego dużym osiągnięciem po tym co mogliśmy oglądać w finałach. Ciekawe czy tak dobra dyspozycja w ostatniej kwarcie była spowodowana brakiem presji i tym, że tu nie grali o wysoką stawkę, czy może James w te wakacje nauczył się nie znikać w końcówce. Poza tym, Anthony zdobył 27 punktów (Washington Post podaje, że 36), a Paul 16 i dołożył do tego wiele asyst, choć nikt nie wie ile dokładnie.

W drużynie Melo League wystąpili jeszcze między innymi Gary Neal (17pts), Josh Selby (16pts) i Eric Bledsoe. Tymczasem w składzie Goodman League, Duranta wspierali Austin Daye (23pts), Jarret Jack (13pts) i Jeff Green.

[yframe url='http://www.youtube.com/watch?v=Tv8ZSQ6GqEc']

[yframe url='http://www.youtube.com/watch?v=haE__2e3kDo']

Lockoutowe doniesienia – kluczowy jest podział zysków

Dzisiaj władze ligi i związku zawodników spotykają się po raz drugi od czasu ogłoszenia lockoutu. Ale dzisiaj też rozpoczyna się Eurobasket. Wreszcie oderwiemy się na trochę od lockoutu i nudów w NBA, a zajmiemy się tym co dzieje się na parkietach na Litwie. W końcu będzie można pooglądać koszykówkę na wysokim poziomie i nie będą to tylko powtórki meczów sprzed lat. Na to czekaliśmy całe wakacje. W związku z tym, ‘lockoutowy dziennik’ odejdzie na drugi plan i przede wszystkim zajmiemy się teraz Eurobasketem. Jednak zanim na chwilę oderwiemy się od negocjacji nad nową umową CBA, chciałem jeszcze przywołać kilka ciekawych opinii na ten temat.

Tim Donahue z bloga Eight Points, Nine Seconds w bardzo interesujący sposób potrafi opisywać zawiłości trwających negocjacji. W swoim ostatnim tekście pisał o tym, że nie mamy co oczekiwać prawdy i uczciwości w wypowiedziach żadnej ze stron tego konfliktu. Każdy przedstawia sytuację na swoją korzyść. Trudno im zarzucić kłamstwa, bo oni po prostu tak przedstawiają i wykorzystują fakty, żeby im pasowały. Niby mówią prawdę, ale zawsze nie do końca.

Tak było na przykład, kiedy Stern mówił, że właściciele proponują zawodnikom cięcie zarobków tylko na poziomie 8%. Tylko 8%. Ale trzeba pamiętać, że umowa miałaby być podpisana na 10 lat i w tej perspektywie zawodnicy zarobiliby 40% mniej niż na obecnych warunkach. Czyli cięcia byłby znacznie większe niż te 8%, ale tego już Stern nie będzie wyjaśniał.

Z drugiej strony mamy Mo Evansa, jednego z vice prezydentów NBPA, który mówi, że obecna propozycja właścicieli zabiera zawodnikom $7.6 miliardów przez cały czas trwania nowej umowy. Ładnie to brzmi. Właściciele chcą im odebrać tak ogromną sumę pieniędzy. Trzeba jednak pamiętać, że tych pieniędzy zawodnicy nie mają gwarantowanych, nikt im jeszcze ich nie dał, dlatego trudno tu mówić o ich odebraniu. Takie pieniądze zarobiliby, gdyby dotychczasowa umowa obowiązywała jeszcze kolejne 10 lat, ale ona dopiero co się skończyła. Dlatego $7.6 miliardów nie jest kwotą jaką chcą odebrać zawodnikom, jest to po prostu różnica pomiędzy tym, ile właściciele chcą zapłacić, a ile zawodnicy chcą otrzymać.

Każdy przedstawia sytuację na swoją korzyść. Tak więc nie ma co wierzyć do końca w ich słowa i należy zawsze przyjrzeć się dokładnie sytuacji, aby wiedzieć jak jest naprawdę.

Tymczasem Zach Lowe ze SportsIllustrated zapytał kilku ekspertów o opinię dotyczącą hard cap i jak wprowadzenie takiego systemu mogłoby wpłynąć na funkcjonowanie ligi.

Oto dwie z tych nich:
„Hard cap wymaga elastyczności. Drużyna musi mieć łatwość w usunięciu i wymianie zawodników, co oczywiście nie jest możliwe przy w pełni gwarantowanych kontraktach. W systemie hard cap gwiazdy dostaną swoje pieniądze, ale niewiele pozostanie dla pozostałych graczy.”

„Gdyby zawodnicy zatrzymali swoje 57% zysków ligi, ale musieliby zaakceptować hard cap, nie mieliby z tym dużego problemu. Natomiast hard cap i mniejszy procentowy udział w zyskach oznacza mniej pieniędzy dla weteranów nie odgrywających kluczowej roli w zespole, którzy obecnie często są przepłacani.”

Zach Lowe podje przykład, jak wyglądałaby sytuacja przy hard cap. Jeśli hard cap byłoby na poziomie $50 milionów, $30 byłoby zarezerwowane dla dwóch gwiazd. To pozostawia tylko $20 milionów dla pozostałych co najmniej 11 zawodników. W tej sytuacji byłoby o wiele mniej graczy zarabiających $4-6 milionów, których obecnie jest sporo, a znacznie więcej miałoby pensje wysokości $1-2 milionów. Dlatego zawodnicy tak boją się tego i walczą o nie wprowadzanie hard cap.

W tym miejscu trzeba jeszcze wrócić do Tima Donahue’a. Pisze on, że hard cap na poziomie $50 milionów jest przedstawiany przez związek, aby wizja tego systemu była bardziej przerażająca dla zawodników. Tymczasem biorąc pod uwagę obecną propozycję właścicieli, poziom hard cap byłby ustalony bliżej $65 milionów. Ale związkowi lepiej jest straszyć wizją $50 milionów i tym, że dwie gwiazdy w drużynie zabiorą 60% tej kwoty.

Jednak w tych negocjacjach hard cap wcale nie jest kluczowym elementem, przede wszystkim chodzi o podział zysków. Obecnie zawodnicy mają 57% i jeśli utrzymaliby taki poziom, hard cap by im nie przeszkadzał, bo nadal dostaliby tyle samo pieniędzy. Dlatego najważniejsze w negocjacjach jest ustalenie, jaki ma być podział zysków (właściciele chcą 50-50, zawodnicy proponują 54% dla siebie). Jeśli w tym punkcie obie strony dojdą do porozumienia, reszta spraw pójdzie już znacznie łatwiej.

Kierunek Europa i Chiny

Adrian Wojnarowski z Yahoo podał, że DeJuan Blair prowadzi bardzo zaawansowane rozmowy z drużyną z Rosji. Na razie nie znamy nazwy tej drużyny, ale podobno do porozumienia może już dojść w ciągu najbliższego tygodnia. Ma to być roczna umowa z opcją powrotu do NBA.

Thaddeus Young
, tak samo jak Wilson Chandler, jest zastrzeżonym wolnym agentem i również mógłby podpisać roczną umowę w Chinach. Agent Younga powiedział, że kilka drużyn z Chin kontaktowało się z nim i są poważnie zainteresowani zawodnikiem Sixers. Na razie były to tylko wstępne rozmowy, ale nadal są w kontakcie i rozważają różne opcje. Thaddeus podobno bierze pod uwagę taki sam ruch jaki zrobił Chandler, jeśli lockout będzie się przedłużał i polecił swojemu agentowi, by wybadał jakie są możliwości w Chinach.

Sprawa Crittentona
Kolejne doniesienia w sprawie podejrzewanego o morderstwo Crittentona:

Jak już wczoraj pisałem, policja wiąże to tragiczne zdarzenie z napadem na Javarisa, do jakiego doszło w kwietniu. Jak podaje Associated Press, Crittentonowi skradziono wtedy rzeczy warte około $55 tysięcy. Jak opowiadał policji sam poszkodowany, 21 kwietnia wychodząc od fryzjera został zaatakowany przez dwóch nastolatków, którzy przyłożyli mu pistolet do głowy i nakazali, żeby dał im wszystko co ma. Javaris miał wtedy przy sobie diamentowy naszyjnik wart $25 tysięcy, diamentowy zegarek wart $30 tysięcy, iPhone’a i $25 w gotówce.

Prawnik Crittentona, Eldridge Suggs, powiedział, że jego klienta nie było w samochodzie, z którego padły strzały, zabijając Jullian Jones.

Swoje trzy grosze w tej sprawie musiał oczywiście dodać także Arenas. W końcu obaj zostali ukarani za incydent z bronią w szatni Wizards. Arenas powiedział, że nie rozmawiał z Crittentonem od czasu tamtej afery, ale słyszał, że po tym zdarzeniu stał się on bardziej ‘twardy’, bardziej ‘gangsta’.

FIBA Americas Championship
Na Litwie rozpoczynają się Mistrzostwa Europy, a wczoraj w Argentynie ruszyły mistrzostwa Ameryk.

W pierwszym dniu nie było niespodzianek. Puerto Rico pokonało 33 punktami Panamę, Argentyna 32 punktami wygrała z Paragwajem, Dominikana była o 30 punktów lepsza od Kuby, a Brazylia ostatecznie miała tylko 9 punktów przewagi nad Wenezuelą.

Z zawodników NBA wczoraj najbardziej wyróżnili się Al Horford i Tiago Splitter.  Horford poprowadził Dominikanę do zwycięstwa odnotowując 24 punkty (67% z gry) i 9 zbiórek. Tymczasem lider Brazylijczyków miał na swoim koncie 17 punktów (7/8 z gry), 11 zbiórek i 6 asyst.

Co oni robią podczas lockoutu?
Jeremy Lin też chce zaistnieć w internecie. Założył sobie konto na YouTube i nagrał pierwsze video. Jest to video o tym, jak Lin uczy się nagrywania ciekawego video. Po tym co możemy obejrzeć przez te 108 sekund, nie wróżę mu dużej kariery na YouTube. Nagrywanie video nie jest jego mocną stroną. Lepiej niech zajmie się treningami i pracą nad swoją grą, żeby w przyszłym sezonie mógł przebić się do stałej rotacji Warriors.

[yframe url='http://www.youtube.com/watch?v=vK20lEfmehw']


NBA

Kategoria: lockoutowo-wakacyjny dziennik

Chandler wybrał Chiny zamiast NBA

sie30
2011
3 komentarzy Adam Szczepański

Adam Szczepański

Lockoutowo-wakacyjny dziennik (25)

Wilson Chandler zaskoczył wszystkich. Jeszcze w poprzednim tygodniu pojawiły się informacje, że lockout spędzi grając w Mediolanie, a teraz okazuje się, że zamiast do Włoch, wybiera się do Chiny.  Chandler porozumiał się w sprawie rocznego kontraktu i jako, że jest to w lidze chińskiej zakazane, nie ma w nim opcji powrotu do NBA po zakończeniu lockoutu. Chandler mógł się na to zdecydować, ponieważ jest zastrzeżonym wolnym agentem i nie ma obowiązującej umowy w NBA. Będzie grał w drużynie Zhejiang Guangsha, zwanej także jako Lions. Oznacza to, że w nadchodzącym sezonie, o ile się odbędzie, nie zobaczymy Chandlera na parkietach NBA. Trzeba przyznać, że to bardzo ryzykowne zagranie. Chandler postawił wszystko na jedną kartę. Jest skłonny poświęcić swój jeden sezon w NBA, po to, żeby nie martwić się przedłużającym lockoutem i zająć się grą. Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się, że jakikolwiek zawodnik o takiej pozycji w lidze jak Chandler, czyli mogący liczyć na duży kontrakt w NBA, zdecyduje się na rok gry w Chinach. Może po prostu Chandler i jego agent mają wiarygodne informacje w sprawie negocjacji i wiedzą już, że sezon na pewno szybko nie wystartuje, a ryzyko skasowania całych rozgrywek jest bardzo duże. Jeśli rzeczywiście nadchodzący sezon NBA miałby się nie odbyć, Chandler byłby w bardzo dobrej sytuacji, ponieważ nie straciłby roku i byłby w dobrej formie grając regularnie.

Warto jeszcze wspomnieć, że teoretycznie jest jeszcze możliwość, że Chandler mimo wszystko zagra w sezonie 2011/12 w NBA. Rozgrywki w Chinach kończą się w kwietniu i wtedy rozgrywany jest finał. Gdyby drużyna Chandlera nie dotarła do finału, byłaby możliwość, aby dołączył on jeszcze do drużyny NBA na samym finiszu. W skróconym sezonie 13 lat temu faza zasadnicza trwała do końca kwietnia, tak więc gdyby tak samo było i tym razem, Chandler mógłby jeszcze spokojnie miesiąc pograć i byłby też dostępny na playoffs.

Chandler wybrał Chiny zamiast Włoch przede wszystkim ze względu na to, że za Wielkim Murem rozgrywa się po 3 mecze tygodniowo, podczas gdy we Włoszech tylko jeden. Do tego, trenerem drużyny Lions został niedawno Jim Cleamons, wieloletni asystent Phila Jacksona, co także odegrało bardzo ważną rolę w wyborze właśnie tej drużyny. Dzięki temu, Chandler może nie będzie grał w NBA, ale będzie grał dla trenera z NBA. Poza Chandlerem w składzie drużyny Lions jest także Earl Clark, który również zdecydował się na rok gry w Chinach bez opcji powrotu do NBA. Drużyny w lidze chińskiej mogą zatrudnić dwóch obcokrajowców, tak więc więcej zawodników z NBA w Lions na pewno już nie zagra. Jeśli chodzi o wysokość kontraktu, agent Chandlera powiedział, że jest to mniej niż $3.1 milionów, jakie mógł dostać od Nuggets w ramach „qualifying offer”, ale jest to też więcej niż $1.7 milionów, o których mówiło się wcześniej.

Poza Chandlerem, kontrakt w Chinach w ostatnim czasie podpisał również Stephon Marbury. Będzie grał w zespole Beijing Ducks. Ale chyba już mało kogo to interesuje.

Tymczasem Patty Mills zdecydował się na powrót do ojczyzny i lockout spędzi grając w Australii w Melbourne Tigers. Mills podobno odrzucił lepsze oferty z Europy, aby zagrać w lidze australijskiej. Wiadomo też, że w umowie ma opcję powrotu do NBA po zakończeniu lockoutu.

Maggette jest coraz bliższy gry w PAOK. W tym tygodniu ma przylecieć do Grecji, by ustalić szczegóły kontraktu. Zrezygnował już z gry w lidze organizowanej przez Impact Basketball w Las Vegas, tak więc wygląda na to, że rzeczywiście szykuje się na występy na europejskich parkietach.

Sundiata Gaines jest bliski porozumienia z mistrzem Gruzji, drużyną BC Armia.

Craig Brackins, który w swoim debiutanckim sezonie w Sixers wystąpił w 3 meczach, będzie grał w Izraelu w Maccabi Ashdod

Wade już kilka razy mówił o tym, że nie wie jeszcze gdzie będzie grał, ale na pewno gdzieś zagra jeśli lockout będzie się przedłużał. Może będzie to Premier Basketball League? Jest to niewielka zawodowa liga założona w 2007 roku, która składa się z drużyn amerykańskich i kanadyjskich. Teraz postanowili skorzystać z okazji i chcą się wypromować zatrudniając właśnie Wade’a. Podczas jednego z eventów organizowanych przez fundację Wade’a, Brij Desai – prezydent PBL, próbował przekonać gwiazdę Heat do gry w jego lidze i zaproponował mu kontrakt na siedmiocyfrową kwotę. Desai rozmawiał także z agentem Wade’a, jak również prowadzi jeszcze rozmowy z agentami dwóch innych zawodników NBA. Jak mówi Desai, chce dać zawodnikom szansę gry w Stanach podczas lockoutu, żeby nie musieli wyjeżdżać za ocean.
Ciekawe czy Wade przyjmie jego ofertę?

Również liga ABA będzie się promować dzięki zawodnikom z NBA. Drużyna Texas Fuel poinformowała, że w ich barwach wystąpi George Hill. Jednak trudno do końca powiedzieć, że Hill zagra w ABA. Ma to być tylko jeden gościnny występ w meczu przedsezonowym, który odbędzie się 16 października Brownsville w Texasie.

WANTED – Javaris Crittenton
Kiedy wybuchła afera z bronią trzymaną w szatni Wizards można było śmiać się z głupoty Arenasa i Crittentona. Teraz sprawa Crittentona jest już o wiele poważniejsza, ponieważ jest on oskarżony o morderstwo. FBI w Atlancie opublikowało wczoraj list gończy za byłym zawodnikiem NBA.


Crittenton jest podejrzewany o morderstwo 22-letniej kobiety Julian Jones. Zdarzenie miało miejsce 19 sierpnia w Atlancie. Według policji kobieta nie była celem Crittentona. Motywy tej zbrodni mają być związane z włamaniem jakie miało miejsce w kwietniu, kiedy to Crittenton został okradziony. Javaris podobno chciał się za to zemścić i kule, które wystrzelił, były przeznaczone dla kogo innego, ale na linii strzału znalazła się niewinna kobieta.

Wczoraj prawnik Crittentona oświadczył, że jego klient znajduje się obecnie w Los Angeles i przyleci do Atlanty, aby oddać się w ręce policji. Powiedział również, że Javaris jest niewinny. Natomiast dzisiaj rano pojawiła się już informacja, że Crittenton został aresztowany na lotnisku w Kalifornii po tym jak odprawił się na lot do Atlanty.

Crittenton ma niespełna 23 lata, najpierw zaprzepaścił swoją karierę w NBA, a teraz wygląda na to, że czekają go długie lata więzienia.

Melo League vs. Goodman League
W oczekiwaniu na rewanż pomiędzy Drew i Goodman League i na rozpoczęcie ligi organizowanej przez Impact Basketball, dzisiaj zostanie rozegrany kolejny mecz z udziałem wielu zawodników NBA. I tym razem będą to naprawdę duże gwiazdy. W Baltimore odbędzie się pojedynek pomiędzy Melo League i Goodman League. W składach obu drużyn zobaczymy między innymi:

Melo League:
Carmelo Anthony, LeBron James, Chris Paul, Josh Selby, Gary Neal, Eric Bledsoe i Donte Greene

Goodman League: Kevin Durant, Brandon Jennings, DeMarcus Cousins, Jarrett Jack, Jeff Green i Dante Cunningham

Durant przeciwko Wielkiej Trójce – LeBron, Melo i CP3, to będzie bardzo ciekawy pojedynek. Natomiast u boku Kevina zagra Jennings, który niedawno grał przeciwko niemu reprezentując Drew League. To jest właśnie urok takich wakacyjnych spotkań. Niestety mecz ten nie będzie pokazywany w internecie, tak jak starcie pomiędzy Drew i Goodman. Ale trudno się dziwić, skoro jest on organizowany przez Melo League, która nawet nie ma swojej strony internetowej. Warto dodać, że początkowo mecz był planowany na niedzielę, ale ze względu na huragan Irene, trzeba było go przełożyć.

Poza tym, pojawiły się również informację, że w drużynie Melo League wystąpi także Eddy Curry. Tak, ten Eddy Curry. Będziemy mogli przekonać się czy rzeczywiście zrzucił trochę kilogramów i jest w stanie poruszać się po boisku. Jego występ sprawia, że ten mecz będzie jeszcze bardziej wyjątkowy. W końcu na parkiecie NBA ostatnio widzieliśmy go w grudniu 2009.

Tymczasem wracając jeszcze do rewanżowego spotkania pomiędzy Drew i Goodman League. Ciągle jest szansa, że wystąpi w nim Kobe. Chociaż nie wszyscy chcieliby go zobaczyć w tym meczu. Ostatnio w tej sprawie wypowiedział się Jennings, który stwierdził, że Bryant nie urodził się w Los Angeles, dlatego nie powinien reprezentować Drew League. Jak widać, Jennings kontynuuje swój pojedynek z Bryantem i nie chce grać z nim w jednej drużynie.

Lockoutowe doniesienia
W środę odbędzie się spotkanie pomiędzy przedstawicielami ligi a związkiem zawodników. Będzie to spotkanie w małym gronie, w którym mają wziąć udział tylko David Stern i Adam Silver, a po drugiej stronie Billy Hunter i Derek Fisher. Trudno oczekiwać, że przyniesie ono jakieś wymierne efekty, ale najważniejsze, że w końcu się spotykają i będą ze sobą rozmawiać, bo tylko tak mogą dojść do porozumienia.

Według HoopsWorld, NBA ustaliła deadline na 15 września. Jeśli do tego czasu nie zostanie zawarte porozumienie, okres przygotowawczy i mecze preseason zostaną odwołane. Zostało już niewiele czasu, a według doniesień, nawet odwołanie meczów przedsezonowych może mieć bardzo negatywne konsekwencje finansowe dla ligi. Jeśli preseason zostanie skasowany, będzie to znak dla wielu sponsorów i reklamodawców, którzy wtedy zaczną się wycofywać, również posiadacze biletów sezonowych mogą wtedy zacząć żądać zwrotu pieniędzy. A jak tylko właściciele zaczną tracić pieniądze, ich warunki będą coraz twardsze i coraz trudniejsze do zaakceptowania przez zawodników…

Adelman coraz bliżej ławki Wolves
Wolves długo starali się, aby przekonać Adelmana do spotkania i w końcu się udało. Adelman przyjechał do Minneapolis i wygląda na to, że oferta Wolves go zainteresowała. Według źródeł, spotkanie przebiegło bardzo dobrze i obie strony wymieniły się propozycjami kontraktów. Na razie żadne decyzje jeszcze nie zapadły, ale podobno Adelman zaczął już kontaktować się z potencjalnymi asystentami, którzy mogliby dołączyć do jego sztabu w Wolves.

Jak pisze Jerry Zgoda ze Star Tribune, rozmowy pomiędzy Wolves i Adelmanem są już na bardzo zaawansowanym etapie. Podobno ustalone są już kwestie finansowe, Adelman ma dostać około $4-6 milionów za sezon. Wolves zgodzili się także zaakceptować sztab szkoleniowy, który wybierze sobie trener. Ostateczna decyzja może zapaść już niedługo, możliwe, że po spotkaniu Adelamana z właścicielem Wolves, Glenem Taylorem.

Ciekawe tylko, czy Adelman będzie miał w kontrakcie jakąś klauzulę pozwalającą mu wpływać na decyzje kadrowe. Bo jeśli nie będzie miał żadnego wpływu na to co robi Kahn, to nawet jemu będzie bardzo trudno zbudować w Minnesocie dobrą drużynę.

Mówiąc o trenerach, trzeba jeszcze wspomnieć, że Knicks zatrudnili Mike’a Woodsona. Będzie on asystentem D’Antoni’ego odpowiedzialnym za defensywę. A niektórzy już mówią, że będzie on też następcą D’Antoni’ego, który ma kontrakt ważny jeszcze tylko przez jeden sezon.

Co oni robią podczas lockoutu?
♦ Ron Artest nadal jest Ronem Artestem. Rozprawa, na której jego nazwisko ma zostać zmienione, została przełożona na 16 września. Ale Ron już zapowiedział, że nie poprzestanie na zmianie nazwiska, zmieni również swój numer na koszulce i w przyszłym sezonie chce grać z numerem 70.

Natomiast wczoraj pojawiła się już oficjalna informacja, że Artest będzie jednym z uczestników amerykańskiego Tańca z Gwiazdami. Pierwszy odcinek nowej serii odbędzie się 19 września, tak więc chyba wystąpi już wtedy jako Metta World Peace.


Wygląda na to, że opcja gry Anglii, w koszykówkę i w serialu, została już definitywnie skreślona. Ale co tam angielska opera mydlana, jak można sobie potańczyć. Najważniejsze, że World Peace będzie mógł błyszczeć w telewizji.

♦ Podczas gdy Artest rozpoczyna karierę telewizyjnego celebryty, Dwight Howard ciężko pracuje nad swoją grą. Ostatnio zatrudnił trenera Eda Palubinskasa, który ma pomóc mu w poprawie jego rzutu. Palubinskas jest znanym i cenionym specjalistą od techniki rzutów. Przede wszystkim jego celem jest poprawa skuteczni Howarda na linii rzutów wolnych.

♦ Paul Pierce i Michael Beasley grają w pokazowych meczach w Chinach. Razem reprezentują barwy Kentucky Bisons. W ostatnim meczu pokonali Beijing Ducks, a Beasly był najlepszym strzelcem swojej drużyny z 32 punktami. Niestety pod koniec spotkania przy próbie wsadu doznał kontuzji nadgarstka. Póki co nie ma żadnych potwierdzonych informacji jak poważny jest to uraz, ale według niektórych doniesień nadgarstek jest złamany.

♦ W Chinach są także zawodnicy reprezentujący firmę Peak. Między innymi Shane Battier, który przy okazji opowiedział historię swojego nazwiska.

♦ Stephen Curry jest kolejnym zawodnikiem, który lockout spędzi w szkole. Curry opuścił Davidson po trzech latach, ale obiecał sobie, rodzicom i trenerowi, że kiedyś wróci na uczelnie i ukończy ją. Teraz nadarzyła się okazja i Curry chce ją wykorzystać. Ma także zamiar pomóc drużynie  Davidson. W miarę możliwości chce z nimi trenować, ma też wspierać trenera i być na ławce na każdym meczu rozgrywanym w ich hali.

♦ Al Harrington wolny czas spędza trenując MMA. Szybko się uczy, o czym przekonał się niejaki Jason Sereno przeprowadzający z nim wywiad

[yframe url='http://www.youtube.com/watch?v=NqYasKhqeuo']

♦ Kemba Walker wygrywa mecz trafiając buzzer beatera. W Charlotte już nie mogą się doczekać, kiedy dla nich będzie wygrywał mecze w ten sposób.

[yframe url='http://www.youtube.com/watch?v=kXn2YNnnjWc']

♦ Ian Shumpert, debiutant Knicks, poopisuje się kolejnymi efektownymi wsadami.

[yframe url='http://www.youtube.com/watch?v=YUtw8w-kgM4']

♦ Popisy w Elite 24 Midnight Run – Derrick Williams

[yframe url='http://www.youtube.com/watch?v=jkGsPlHbawA']

i jeszcze Tyreke Evans i Brandon Jennings.

♦ Zupełnie z innej beczki – mały Kobe we Włoszech, siedzący na ławce i żujący gumę w oczekiwaniu na mecz (oglądajcie do samego końca)

Kobe Bryant a Sassoferrato from Luigi Garofoli on Vimeo.

Protest
Zawodnicy kłócą się o pieniądze z właścicielami, a cierpią na tym kibice. Najbardziej znany kibic Clippers – Clipper Darrell, nie ma zamiaru tak tego zostawiać. Już zapowiedział, że jeśli sezon nie ruszy pierwszego listopada, on rozpocznie protest w hali Staples Center i będzie tam tak długo, aż lockout się nie skończy.


NBA

Kategoria: lockoutowo-wakacyjny dziennik

Pojedynek gigantów

sie29
2011
Dodaj komentarz Kamil Timoszuk

Kamil Timoszuk

Ostatnie dziesięciolecie ubiegłego wieku to czas, kiedy mistrzostwo w lidze NBA zdobywały zaledwie 4 drużyny. Po razie uczyniły to Detroit Pistons oraz San Antonio Spurs, a dwukrotnie ten zaszczyt przypadł Houston Rockets. Niekwestionowanymi liderami byli oczywiście Chicago Bulls z 6 triumfami.

Tak się jednak złożyło, że te 6 sięgnięć po koronę mistrzowską podzieli na dwa etapy właśnie koszykarze Houston Rockets. W dużej mierze stało się to oczywiście za sprawą odejścia z NBA Michaela Jordana. Jednak to właśnie Houston Rockets najlepiej wykorzystali ten fakt pomimo tego, że tak naprawdę długimi momentami nic tego nie zapowiadało. Szczególnie w sezonie 1994/95, kiedy to do fazy playoffs przystępowali oni z zaledwie 6 miejsca. Jak jednak pokazali byli oni przede wszystkim zespołem, który jest w stanie przezwyciężyć wiele przeciwności.

Kiedy Michael Jordan wrócił do NBA w roku 1995 na końcówkę sezonu 1994/95 dużo osób oczekiwało tego, że Chicago Bulls niemal natychmiast przejmą stery całej ligi i wrócą na swoje mistrzowskie miejsce. Jak było, każdy dobrze wie. Potrzeba było czasu aby nowe Chicago zgrało się na nowo ze sobą i jeszcze wzmocnione przed sezonem 1995/96 ruszyło ku walce o kolejny three peat. Dlatego też pierwszy mecz pomiędzy Chicago a Houston w tych rozgrywkach miał wymiar niemal symboliczny. Zmierzyły się w nim zespół broniący korony, a także ten, który po tą koronę chciał znów sięgnąć. W obu ekipach nie brakowało gwiazd największego formatu z Michaelem Jordanem i Hakeemem Olajuwonem na czele. Już samo to zapowiadało dobre widowisko.

DOWNLOAD


NBA

Kategoria: Torrenty

Magia lat 90-tych

sie27
2011
6 komentarzy Kamil Timoszuk

Kamil Timoszuk

Ostatni wakacyjny weekend trwa sobie w najlepsze, a mi w tym czasie zebrało się na wspomnienia. Koszykarskie rzecz jasna. Zmuszony dziś do przejrzenia swoich meczów trafiłem na jeden, który jest niewątpliwie ważniejszy od pozostałych. Powodem dlaczego tak się dzieje jest fakt, że jest to jeden z tych meczów, które znam niemal na pamięć.

Kiedy w latach 90-tych zaczynałem na dobre interesować się koszykówką nie sądziłem, że jakieś pojedyncze spotkanie tak bardzo utkwi mi w pamięci. A jednak. Dlaczego tak się stało? Może dlatego, że był to jeden z pierwszych meczów jakie samodzielnie uwieczniłem na kasecie VHS? Być może też dlatego, że nie mając wtedy dostępu do większej ilości spotkań widziałem to starcie, nie przesadzając, ponad 100 razy. Do dziś pamiętam, że gdy miałem kłopoty z zaśnięciem to włączałem sobie ten mecz i przy dźwięku komentarza pana Szaranowicza oddalałem się w krainę snów. I nie było to spowodowane bynajmniej tym, że był to komentarz nudny. Powiedziałbym, że ja go odbierałem zupełnie odwrotnie. Dochodziło nawet do tego, że wiele zwrotów z tego meczu do dziś mogę spokojnie sobie przypomnieć i powtórzyć, ponieważ znam je na pamięć.

A co to był za mecz, który obejrzałem tak wiele razy? Było to starcie zespołów z Detroit i Phoenix. Obie z tych ekip w swoich składach w tamtym czasie posiadały prawdziwe gwiazdy. Jednak patrząc całościowo na oba zespoły nie były one w stanie wskoczyć na stałe do ścisłej ligowej czołówki, która walczyła o najwyższe laury. Pomimo tego, mecz rozgrywany w Palace Auburn Hills w Detroit, dostarczył zebranym fanom sporo emocji. Zapewnili je między innymi tacy gracze jak Charles Barkley, Michael Finley, Kevin Johnson, Grant Hill, Joe Dumars czy też Allan Houston. Całkiem spora dawka talentu jak na jedno spotkanie, prawda? Nie zdradzając przebiegu meczu dla osób, które go jeszcze nie widziały, napiszę tylko, że warto zostać przy nim do końca. Tym bardziej, że nie jest to całe spotkanie, a ponad 50-minutowy skrót z niego okraszony polskim komentarzem z TVP2.

DOWNLOAD


NBA

Kategoria: Torrenty

Wciąż kocham tą grę!

sie26
2011
1 komentarz Dawid Księżarczyk

Dawid Księżarczyk

Mimo, że NBA stąpa teraz po jeszcze bardziej kruchym lodzie niż zawodnicy NHL, a Adam dwoi się i troi, żeby zapewnić Wam świeżą porcję wiadomości z nieżywej ligi, wciąż można znaleźć ciekawe wydarzenia koszykarskie. Nie mówię tu o sezonie ogórkowym do PLK ani też o przygotowaniach do ME na Litwie. W najnowszym magazynie ESPN pojawiły się wydarzenia, które śmiało mogłyby znaleźć niejednego naśladownika również na naszych podwórkowych boiskach.

1. Mini Basketball League

MLB to nic innego jak liga dla liliputów, albo inaczej mówiąc dla wszystkich tych, którzy nie zostali wynagrodzeni wzrostem i skocznością. W lidze MLB wszystko jest o połowę mniejsze, niż w NBA – mniejsza piłka, mniejsze boiska, niżej ustawione kosze. Nie liczcie na podniebne ewolucje, ale trzymajcie się mocno krzeseł, bo alley-oopy są możliwe nawet, jak szczytem marzeń jest wyskok na wysokość gazety.

Urywki z ligi znajdziecie na http://www.youtube.com/michaelm1225

2. The Goodman League

Goodman League to nic innego jak liga dla wielbicieli grilla, kiełbas, zapachu ogniska, hip hopu i wielu streetballowych akcji. Wystarczy powiedzieć, że wzięli w niej udział tacy gracze jak Durant, Ty Lawson czy John Wall. Osobiście nie moje klimaty, bo trącą na pierwszy rzut oka odgrzewaną kiełbasą, ale może komuś przypadnie do gustu (poza tym, dużo o tej lidze pisał już Adam w poprzednich postach, dlatego postaram się za bardzo nie dublować.)

Akcje i skróty na http://www.youtube.com/insidedagates

3. LBL – Lingerie Basketball League

Mój – i pewnie nie tylko – osobisty faworyt pod względem wizualnym. Cztery drużyny: Beauties, Divas, Glam i Starlets, gdzie wszystkie zawodniczki odziane jedynie w bieliznę sprawiają wrażenie jakby w drodze na plażę przez przypadek znalazły piłkę i boisko do kosza grają naprawdę niezłą koszykówkę, a do tego noszą niecodzienne stroje. Można momentami pozazdrościć sędziemu i czekać na tradycyjną wymianę koszulek po meczu (ewentualnie zrobić 30 minutowy footage spod pryszniców).

Oko można zawiesić m.in. tu http://youtu.be/QKEqMpaVP1A

4. King od the Rock

Ok, pod względem sportowym, to jest to, na co mógłbym się zapisać. Niesamowita lokalizacja (Alcatraz) i 64 zawodników rywalizujących ze sobą 1 na 1. Nocne mecze przy włączonych światłach, a do tego Rajon Rondo w tle, który będzie obecny na wielkim finale 24 września. Nic, tylko czekać na podobny turniej zorganizowany w naszych warunkach. Macie jakieś propozycje gdzie?

Więcej na http://youtu.be/aiFtJb6xt2g

Nam w między czasie nie pozostaje nic innego jak trzymać kciuki za Legię i Wisłę, ekscytować się pierwszą porażką Lecha w sezonie, ewentualnie oglądać debatę Tuska z Pawlakiem. W sumie wybór niewielki, dlatego może ktoś chociaż na chwilę wykorzysta koniec wakacji na nieco inne wydanie amerykańskiej koszykówki. A przy odrobinie zaangażowania, może niedługo uda się coś oryginalnego zorganizować…


NBA

Kategoria: różne

Zawodnicy są na straconej pozycji

sie25
2011
3 komentarzy Adam Szczepański

Adam Szczepńaski

Lockoutowo-wakacyjny dziennik (24)

Sam Amick ze SportsIllustrated w swoim tekście bardzo ciekawie przedstawił sytuację zawodników w negocjacjach z właścicielami. Wniosek jest prosty, zawodnicy są na straconej pozycji i muszą dogadać się jak najszybciej. Im dłużej będzie trwał lockout, tym gorsze warunki będą oferowali im właściciele. Jak pisze Amick, kiedy pierwsze mecze zostaną stracone, właściciele będą chcieli wynagrodzić sobie straty z tym związane, jeszcze korzystniejszą umową CBA. Dlatego to najwyższy czas, aby zawodnicy zaczęli myśleć o kompromisie. Tym bardziej, że ich możliwości, zarobienia pieniędzy poza NBA nie wyglądają obiecująco. Liczba dostępnych miejsc w składach drużyn europejskich z każdym dniem jest coraz mniejsza, w Chinach nie można podpisać umów tylko na czas lokcoutu, a z meczami pokazowymi organizowanymi w Stanach jest mnóstwo problemów. Przykładem jest mecz pomiędzy Goodman i Drew League. Największe stacje telewizyjne jak ESPN czy Fox Sports nie chciały transmitować tego spotkania mimo że zainteresowanie kibiców było spore. Jednak giganci telewizyjni nie chcą narażać się NBA, dlatego nie wspierają takich wydarzeń. A bez transmisji telewizyjnej nie przyciągnie się dużych sponsorów i nie zarobi się wiele. W efekcie, mecz był transmitowany w internecie i można było go obejrzeć za $4.99. Poza tym, ten mecz pokazał jak trudno jest dobrze zorganizować takie wydarzenie. Było mnóstwo problemów – sprzedano za dużo biletów i nie wszyscy, którzy je kupili zdołali obejrzeć spotkanie, a drużyna Drew dopiero pod koniec meczu dowiedziała się, że nie ma limitu fauli.

Jedyne na co mogą liczyć zawodnicy, to różnice zdań wśród samych właścicieli. To jest jedyny powód, dla którego mogą przedłużać te negocjacje. Licząc, że właściciele drużyn przynoszących zyski zaczną się niecierpliwić i zaczną naciskać na pozostałych, pojawią się spory i wtedy będzie można to wykorzystać na korzyść zawodników. Jednak jak na razie, właściciele są podobno bardzo zgodni i zjednoczeni, a przynajmniej tak to jest prezentowane.

Tymczasem związek prezentując propozycje właścicieli podaje przykład Lamara Odoma, który w nowych warunkach zamiast zarobić $8.9 milionów w nadchodzącym sezonie, dostałby ledwie $2.6. Taka perspektywa jest przeważająca dla zawodników.

Najlepszym podsumowaniem sytuacji zawodników są słowa jednego z agentów, który słusznie stwierdził, że miliarderzy zawsze wygrają z milionerami.

Tom Ziller z SBNation pisze o tym, że obecnie w NBA jest tylko siedmiu właścicieli, którzy mogą wydawać znacznie więcej niż pozostali, ponieważ ich drużyny przynoszą zyski. Natomiast reszta jest zdeterminowana, aby zmienić obecny system i móc zacząć zarabiać. Różnica liczebności pomiędzy tymi, którzy chcieliby aby sezon się rozpoczął, a tymi którzy są skłonni poświecić całe rozgrywki jest bardzo duża. Właściciele drużyn z mniejszych miast chcą wykorzystać obecną sytuację i zyskać jak najwięcej się da na nowej umowie, dlatego im się nie spieszy z osiągnięciem porozumienia. Chcą wprowadzenia hard cap i równego podziału zysków po połowie. Jest ich ponad 20, a do tego Glen Taylor (Wolves) i Peter Holt (Spurs) mają najsilniejsze pozycje w Board of Governors. Dlatego jest duża szansa, że to właśnie właściciele drużyn z mniejszych miast postawią na swoim.

Trzeba jeszcze wspomnieć o świetnym tekście Malcolma Gladwella na Grantland. Gladwell pisze o psychicznych korzyściach posiadania drużyny sportowej. Według niego większość właścicieli nie traktuje swojej drużyny jak biznes, ale przede wszystkim jako zabawkę. Posiadanie klubu jest ich hobby i są skłonni wydawać pieniądze, nie oczekując, że na tym zarobią, ponieważ w tym przypadku to nie ma znaczenia. Kluczowa rolę odgrywa sama satysfakcja z tego, że mają swoją drużynę. Jak pisze Mike Monroe ze Spurs Nation odnosząc się do tego tekstu „Do you think Mark Cuban loses sleep over the money he likely will lose on last season’s Mavericks, with a player payroll in excess of $90 million? Not when he gets to sleep with the Larry O’Brien Trophy, as he admits he did after Game 6 of the NBA Finals.”

Gladwell porównuje kupno drużyny do kupna drogiego dzieła sztuki. Miliarderzy są skłonni na przykład zapłacić $100 milionów za obraz Van Gogha, bo mają ogromną psychiczną stratyfikację z posiadania takiego działa sztuki. Sam obraz może być wart kilkadziesiąt milionów miej, ale oni są skłonni zapłacić więcej, właśnie ze względu na to, że to nie jest tylko dobra inwestycja, ale i rzecz, która daje im dużo ‘zysku psychicznego’. I tak samo jest w przypadku drużyn. To ma wyjaśniać dlaczego takie kluby jak Pistons i Wizards, zostały sprzedane za dużo wyższe kwoty niż była szacowana ich wartość przez Forbesa. Jak pisze Gladwell, Forbes oceniał je pod względem czysto biznesowym, ale miliarderzy są w stanie zapłacić więcej właśnie ze względu na czynnik zysku psychicznego. Natomiast później właściciele są skłonni tracić pieniądze na drużynie, bo nadal ich zyski są większe – powodowane przez zysk psychiczny. Mają po prostu ogromną satysfakcję z faktu posiadania drużyny. Dlatego jeśli właściciele w NBA twierdzą, że ich drużyny przynoszą straty, znaczy to, że ich wskaźnik psychicznego zysku wynosi zero.

Trzeba przyznać, że jest to bardzo ciekawe spojrzenie na tą sytuacje. Mi też wydaje się, że większość właścicieli nie traktuje tego jak biznes. Ale teraz podczas negocjacji, nagle nikt już nie mówi o tym, że kupując sobie drużynę miliarderzy spełniają swoje marzenia i są skłonni wydać na to mnóstwo pieniędzy. Jest to ich kosztowne hobby. Teraz wszyscy są poważnymi biznesmenami, którzy zainwestowali w swoje drużyny i chcą mieć z nich zyski. Bzdura.

Kierunek Europa
Na początek nasze podwórko. Asseco Prokomu Gdynia podpisali kontrakt z Alonzo Gee. Gee spędził dwa poprzednie sezony w NBA grając w 3 drużynach – Wizards, Spurs i Cavs. W barwach Cavs w poprzednich rozgrywkach wystąpił w 40 meczach, z czego 29 z nich rozpoczynał w pierwszej piątce. Tak więc można by stwierdzić, że do Polski trafił strater z NBA. Co prawda ze słabych Cavs, ale to zawsze coś. Grając w Cleveland, Gee notował średnio 7.4 punktów i 3.9 zbiórek. Można jeszcze wspomnieć, że w słynnym meczu w LA, kiedy Cavs przegrali z Lakers aż 55 punktami, Gee był najlepszym zawodnikiem gości. Wchodząc z ławki miał na swoim koncie 12 punktów, 8 zbiórek i 3 przechwyty. Biorąc pod uwagę, że cała jego drużyna zanotowała 57 punków i 30% z gry, Gee zaprezentował się wtedy nadzwyczaj dobrze.

Coraz mniej prawdopodobna wydaje się gra Artesta w Anglii. W rozmowie z LA Times, jego agent David Bauman powiedział, że drużyna Jets nie zaproponowała ubezpieczenia Ronowi. Bauman dodał też, że Jets w ogóle się z nim nie kontaktują, nikt od nich do niego nie zadzwonił, ani nawet nie wysłał maila. Wychodzi na to, że rozmawiali tylko z samym Ronem. W takiej sytuacji, nie ma się co dziwić, że ciągle nie doszło do porozumienia. Bauman powiedział, że Ron naprawdę chce grać w Jets, ale on zasugerował mu, żeby jeszcze poczekać z decyzjami o grze gdziekolwiek poza NBA. Tak więc jak widać, do porozumienia jeszcze daleko.

Wczoraj pojawiły się informacje, że Danilo Gallinari na czas lockoutu mógłby wrócić do swojej byłej drużyny Olimpia Milano. Szybko jednak te doniesienia zostały zdementowane. Gallinari powiedział, że na razie skupia się na reprezentacji i nie rozmawiał nawet z przedstawicielami klubu.  Poza tym dodał, że myślał nad wspólnymi treningami z drużyną, a nie grą u nich.

Gallinari się nie zdecydował, ale zrobił to jego kolega z Nuggets, Wilson Chandler. Według sportando.net, Chandler porozumiał się z Olimpia Milano w sprawie kilkumiesięcznej umowy. Jego pensja wynosić będzie $500 tysięcy miesięcznie.

Do Włoch wybiera się również Brian Scalabrine. Przez kilka tygodni ma on być sprawdzany przez Benetton Treviso i wtedy okaże się, czy załapie się do ich składu na nadchodzący sezon.

Liga Impact Basketball
W czasie lockoutu ligi pro-am robią dużą karierę i co chwilę pojawiają się w nich zawodnicy z NBA. Teraz szykuje się kolejna liga letnia, ale będzie ona znacząco się odróżniać od pozostałych, o których już słyszeliśmy w te wakacje. Liga stworzona przez Impact Basketball ma być wyłącznie złożona z zawodników NBA. Impact Basketball specjalizuje się w treningach zawodowych sportowców. Mają sieć obiektów treningowych, świetnych trenerów i swój system treningowy. Ich klientami było wielu zawodników NBA, dlatego mają możliwości, aby przekonać ich do gry w swojej lidze. Na ich stronie można zobaczyć długą listę zawodników z którymi współpracują lub współpracowali, są między innymi Garnett, Billups, Dwight Howard, Artest, Monta Ellis, Al Jefferson, Wall, Gay, Granger, Love…

Jak mówi Joe Abunassar, założycieli i prezydent Impact Basketball, liga i mecze rozgrywane w jej ramach pomogą zawodnikom utrzymać formę.

Liga odbędzie się w Las Vegas i ma wystartować 12 września. Według obecnych planów ma potrwać co najmniej dwa tygodnie. Będzie składać się prawdopodobnie z 8 drużyn, a w każdej będzie 7 zawodników. Codziennie będą rozrywane dwa mecze. Mają być transmitowane w sieci, ale jeszcze nie wiadomo czy będą dostępne za darmo czy będzie trzeba zapłacić za ich oglądanie. Mecze będą rozgrywane według zasad NBA.

Według Abunassara w minionym tygodniu swoje zainteresowanie grą w lidze wyrazili Blake Griffin, Mo Williams i Randy Foye, którzy chcą stworzyć zespół składający się tylko z zawodników Clippers. Nazr Mohammed przekonuje Duranta i Hardena, żeby oni również stworzyli drużynę z zawodników Thunder. To samo planują Dahntay Jones z Pacers i Al Harrington z Nuggets. Jak mówi Abunassar, obecnie z Impact pracuje 20 zawodników NBA i oni również mają dołączyć do ligi. Wśród nich są Gay, Billups, Wall, Dudley i Lowry. Poza tym, Zach Randolph miał już dzwonić żeby zarezerwować dla siebie miejsce.

Wygląda na to, że będzie okazja obejrzeć w akcji sporą grupę zawodników NBA w jednym miejscu. Bardzo dobrze, w końcu gdzieś muszą grać, żeby nie roztyć się jak Shawn Kemp 13 lat temu.

Co oni robią podczas lockoutu?
♦ Nie tylko Durant postanowił sprawdzić swoje zdolności aktorskie. Larry Sanders spędza wakacje ucząc się aktorstwa i już nawet zaliczył debiut, gościnnie występując w filmie Terrence’a Howarda (aktor znany między innymi z filmów Miasto gniewu, Ray, Hustle & Flow). Natomiast Carmleo Anthony i Chris Bosh pojawią się gościnnie w serialu Law & Order (Prawo i porządek). Wiadomo, że Melo w jednym z odcinków, w którym ma pojawić się wiele gwiazd, będzie grał siebie.

♦ Również Blake Griffin będzie bawił się w aktora. Griffin rozpoczął właśnie staż w internetowym serwisie Funny Or Die. Przez najbliższe 3 dni, Blake będzie brał udział w tworzeniu filmików do tego serwisu. Pomoże w pisaniu scenariuszy, nagrywaniu, montażu, a także sam będzie w nich występował. Griffin powiedział, że jest wielkim fanem komedii i na okrągło ogląda video z Funny Or Die, dlatego jest zachwycony możliwością współpracy z nimi. Jednak nikt nie zamierza go tam traktować ulgowo, jak każdy stażysta będzie też zajmował się robieniem kawy.

♦ Pierce wraca do Kansas University. 24 września wystąpi w towarzyskim meczu, w którym wezmą udział również inni byli zawodnicy Kansas – Cole Aldrich, Mario Chalmers, Nick Collison, Drew Gooden, Kirk Hinrich i Brandon Rush,

♦ Debiutant Nets, Marshon Brooks zaprezentował swoje umiejętności strzeleckie i pokazał, że bez problemu może trafiać z połowy boiska. Natomiast rookie Knicks, Iman Shumpert, popisuje się efektownym wsadem.

♦ Joe Johnson nie marnuje czasu i ciężko pracuje, aby być gotowym do nowego sezonu, który nie wiadomo kiedy się odbędzie

[yframe url='http://www.youtube.com/watch?v=0wn5avguEC4']

♦ Nate ma swoją serię „Nate of State”, Young i McGee nagrywają „Nick and JaVale Show”, Jennings nie mógł być gorszy. On też przygotował serię filmików – cykl nazywa się Under The Armour. W najnowszym, trzecim odcinku można obejrzeć jak wyglądał pojedynek pomiędzy Drew i Goodman League za kulisami.

[yframe url='http://www.youtube.com/watch?v=paVElvj-n04']

Zainteresowanych pierwszymi dwoma odcinkami zapraszam tutaj.


NBA

Kategoria: lockoutowo-wakacyjny dziennik

Uszanujmy decyzję Gortata

sie24
2011
7 komentarzy Adam Szczepański

Adam Szczepański

Dokładnie za tydzień rozpoczyna się Eurobasket. Na otwarcie Polska zmierzy się z Hiszpanią i nie ma co się oszukiwać, wynik tego meczu może być dla nas bardzo bolesny. Pod koszami z braćmi Gasol miał walczyć Gortat, ale jak wszyscy dobrze wiemy, zabraknie go na Litwie. Jak tylko okazało się, że Marcin nie zagra w reprezentacji, rozpoczęła się gorąca dyskusja na temat jego decyzji. Pojawiło się mnóstwo głosów krytycznych. Komentując to na gorąco, dzień po tym jak dowiedzieliśmy się, że nie ma odpowiedniego ubezpieczenia dla Gortata, napisałem, że rozumiem jego decyzję. Jednak ostatnio zacząłem się zastanawiać czy nie jestem zbyt mało krytyczny wobec jego postawy. Gortat jest naszym najlepszym zawodnikiem, jako jedyny gra w NBA i do tego w końcu stał się kluczowym zawodnikiem w swojej drużynie. Doceniając to co osiągnął, automatycznie jestem w stanie więcej mu wybaczyć. Dlatego postanowiłem jeszcze raz, ale tym razem dokładniej przyjrzeć się całej sytuacji.

Gortat mimo zapewnień że chce grać w kadrze i mimo tego, że pojawił się na zgrupowaniu, ostatecznie nie wystąpi na Eurobaskecie. PZKosz przygotował niemałe pieniądze i wydawało się, że to już tylko formalność aby ubezpieczyć kontrakt Gortata. Niestety dowiedzieliśmy się, że mimo szczerych chęci i ciężkiej pracy związanej z poszukiwaniem odpowiedniej firmy ubezpieczeniowej, nie znaleziono takiej, która zdecydowałaby się ubezpieczyć naszego zawodnika. Dlatego Gortat nie chciał ryzykować kontuzji i swojego dużego kontraktu w NBA. Tak w skrócie wyglądała ta sytuacja. Jednak do teraz nie wiemy tak na prawdę, dlaczego nie udało się ubezpieczyć tego kontraktu? Skoro inni zawodnicy NBA zagrają na Eurobaskecie, to dlaczego Gortat nie? Czy Marcin i jego agent mieli zbyt wygórowane wymagania i chcieli takich warunków ubezpieczenia, które były niemożliwe do spełnienia? A może po prostu na takie ubezpieczenie jakiego oni oczekiwali nie było pieniędzy? Możemy tylko spekulować.

Fakty są takie, że Gortat ma z Suns 3-letni kontrakt wart około $22 miliony. Te pieniądze ma gwarantowane, ale gdyby grając na Eurobaskecie doznał poważnej kontuzji, władze klubu z Phoenix mogłyby bez problemu rozwiązać z nim umowę. Dlatego trzeba się ubezpieczyć na taką ewentualność, ale jako, że w NBA mamy lockout, cały ciężar ubezpieczenia spada na krajowe federacje. Koniec końców dla Gortat odpowiedniego ubezpieczenia nie było i już nie wchodźmy w to dlaczego. Marcin uznał, że nie będzie ryzykował możliwej kontuzji, bo nie chce stracić pieniędzy, na które tak ciężko pracował. Nie wiem, kto w jego sytuacji byłby skłonny ryzykować ponad $20 milionów, ale oczywiście pojawiło się mnóstwo głosów, że gra z orzełkiem na piersi powinna być priorytetem, a nie pieniądze. Jednak bądźmy realistami, takich pieniędzy nie dostaje się od tak, nawet w NBA i trudno wymagać od Marcina, by teraz postawił je na szali tylko dlatego, że Polska gra na Eurobaskecie, do którego się nawet nie potrafiła zakwalifikować.

W swoim felietonie w Polska The Times niejaki pan Ryszard Niemiec bardzo skrytykował postawę Gortat, porównując go z Nowitzkim, który zagra w reprezentacji Niemiec. Jak pisze pan Niemiec, Gortat nie dorasta Nowitzki’emu do pięt. Co do tego stwierdzenia nie ma wątpliwości. Nowitzki właśnie zdominował całe playoffs, został mistrzem i MVP finałów, a Gortat dopiero co przebił się do pierwszej piątki drużyny znajdującej się poza najlepszą ósemką na zachodzie. Ale tu o dorastaniu do pięt mówimy również w kontekście występu w reprezentacji. Nie wiem jakie ubezpieczenie ma Dirk. Dlaczego on może grać, a Marcin nie, ale tego już się nie dowiemy. Pozostańmy przy faktach – Dirk zagra, Marcin nie. Łatwo zrobić teraz porównanie między nimi – prawdziwy gwiazdor NBA wystąpi na Eurobaskecie, a rozkapryszony gwiazdorek nie. Ale dla uczciwości, warto byłoby dodać, jaka jest sytuacja obu zawodników. Nowitzki ma w lidze tak silną pozycję, zwłaszcza po ostatnich finałach, że nikt go nie ruszy. Nawet poważna kontuzja, która uniemożliwiłaby mu grę na początku sezonu nie sprawi, że władze Mavs unieważnią jego kontrakt. A nawet gdyby, to od razu ustawiłaby się kolejka managerów z innych drużyn chcących go zatrudnić. Jednak jest to czysta teoria, bo znając Marka Cubana i jego przywiązanie do Dirka, prędzej opłaciłby mu cały proces rehabilitacji, niż nawet pomyślał o możliwym rozwiązaniu kontraktu. Gortat takiej pozycji nie ma i jeśli nie będzie zdrowy, właściciel Suns Robert Sarver zapewne długo by się nie zastanawiał czy skorzystać z możliwości pozbycia się jego kontraktu. Tym bardziej, że już od dłuższego czasu w Phoenix prowadzą bardzo oszczędną politykę kadrową i niechętnie wydają pieniądze. Dlatego to porównanie Gortata do Nowitzki’ego może ładnie wygląda, ale jest mało sensowne, jeśli ktoś zna sytuację obu zawodników.

Kontuzja może się zawsze przydarzyć. Ronny Turiaf nie zagra na Litwie, bo złamał rękę w czasie jednego z meczów przygotowawczych. Będzie poza grą około 4-6 tygodni. Gdyby jakimś cudem sezon w NBA rozpoczął się normalnie, a Turiaf nadal miałby problemy z ręką, Knicks mogliby unieważnić jego kontrakt. To jest sytuacja czysto teoretyczna, bo do rozpoczęcia sezonu jeszcze daleko, ale ryzyko jest realne. Dlatego uważam, że w takiej sytuacji trzeba pozostawić to zawodnikowi, czy chce ryzykować czy nie i powinno się uszanować jego decyzję. Nie wiem kto byłby w stanie zaryzykować $20 milionów. Jeśli jest jakiś chętny, niech postawi taką kwotę na to, że np. Polska w meczu z Hiszpanią przegra mniejszą różnicą niż 30 punktów. Jest szansa, że uda nam się uniknąć aż tak wysokiej porażki, ale kto będzie skłonny zaryzykować? Zwłaszcza, że do wygrania będzie właściwie tylko sam prestiż, że się w takim zakładzie wzięło udział. Tak samo jak wygraną Gortata byłby sam występ w reprezentacji, bo na sukces Polski nawet z nim w składzie nie można by liczyć.

Warto wspomnieć o jeszcze jednej kwestii. Niektórzy krytycy decyzji Gortata twierdza, że nawet gdyby doznał on kontuzji i stracił kontrakt z Suns, to wcale nie byłaby to dla niego taka katastrofa jak to się przedstawia. Przecież ma on 26 lat i jeszcze sporo sezonów gry przed sobą. Miałby czas, by wrócić do pełni zdrowia i podpisać kolejny duży kontrakt. Poza tym, w NBA pokazał już na co go stać i do tego centrzy są towarem deficytowym, dlatego na pewno znalazłoby się sporo chętnych aby go zatrudnić. To wszystko prawda. Ale trzeba pamiętać, że trwają właśnie negocjacje nad nową umową pomiędzy zawodnikami a ligą i jest już pewne, że na nowych warunkach zarobki zawodników będą niższe od dotychczasowych. Jak bardzo? Tego nie wiemy, ale będą niższe. I o tym też trzeba pamiętać dyskutując o decyzji Gortata. Bo może przecież być tak, że w nowych realiach zarobki na poziomie $20 milionów w 3 lata już nie będą dla Gortata osiągalne. Tym bardziej ryzyko utraty takiego kontraktu jest większe.

Teraz przejdźmy do tego co Marcin powiedział, po tym jak było już jasne, że na Litwie nie zagra. Najbardziej kontrowersyjne były słowa: „Niech pojadą, zobaczą, jak to jest grać na najwyższym poziomie. Myślę, że przegrane mecze 20 punktami pokażą im miejsce w szeregu.” Tutaj zgadzam się z większość osób, która uważa tą wypowiedź za niedopuszczalną. Gortat nie powinien tego powiedzieć, nawet jeśli wszyscy wiemy, że między innymi Hiszpania nas zniszczy. Ale co innego wiedzieć to, co innego gdy mówią o tym dziennikarze, a co innego gdy mówi to osoba, która jest twarzą reprezentacji i miała być jej kapitanem. Gortat nie zagra, ale nadal jest częścią tej drużyny. Dlatego tym bardziej takie stwierdzenie z jego strony było niedopuszczalne. Można mieć słabą drużynę i nie mieć realnych szans na sukces, ale jadąc na Eurobasket i przygotowując się do meczów, trzeba wierzyć w jak najlepszy wynik. Nawet jeśli jest to wiara naiwna, zawodnicy i trener muszą ją mieć Jeśli jej nie ma i wychodzi się na parkiet z przekonaniem, że i tak przegra się 20 punktami, lepiej zostać w szatni.

Wiadomo, że Polska na Litwie nic nie osiągnie. Ja mogę tak pisać, ale zawodnicy powinni mi udowodnić, że nie mam racji, że zrobią wszystko co w ich mocy, by zagrać jak najlepiej i sprawić problemy swoim znacznie silniejszym rywalom. Tu chodzi o odpowiednie podejście. A skoro najlepszy zawodnik kadry w ostatnim momencie mówi, że nie zagra i zaraz potem dodaje, że jego koledzy będą przegrywać 20 punktami, to trudno mówić tu o atmosferze walki w zespole. Marcin się zagalopował i zaszkodził swoim kolegom. Powinien ich wspierać i mówić, że wierzy, iż są w stanie powalczyć, nawet jeśli tak nie jest. Jako lider i niedoszły kapitan powinien zagrzewać ich do walki. Koszarek w jednym z wywiadów powiedział: „Zależy nam na tym, by po każdym meczu kibice, dziennikarze i trener mogli mówić, że daliśmy z siebie wszystko. Najgorsze co można zrobić to położyć głowę pod topór i modlić się o najmniejszą porażkę”. Niestety Gortat położył głowy sowich kolegów pod topór i miejmy nadzieję, że już je stamtąd wyjęli.

Moim zdaniem, po tym jak okazało się, że nie będzie mógł zagrać, Marcin powinien zostać z reprezentacją i wspierać ją z ławki. Tak jak to zrobił Andrew Bogut, którego też nie udało się ubezpieczyć i nie może zagrać w barwach Australii, ale pozostał z nią jako asystent trenera. I w takiej roli widziałbym też Gortata. Może niekoniecznie jako asystenta, ale jako człowieka siedzącego na ławce i wspierającego sowich kolegów, zagrzewającego ich do walki, zamiast uświadamiającego im jak są słabi. Szkoda, że nie zdecydował się na taką formę wsparcia. Domyślam się, że wolał wrócić do domu, zamiast oglądać jak Polacy zostają rozbijani przez kolejnych rywali, ale jako lider, powinien zostać z kadrą.

W tym całym zmieszaniu dotyczącym Gortata i jego nieobecności w kadrze jest jeszcze dyskusja na temat tego, od kiedy Gortat wiedział, że nie zagra na Litwie. Niektórzy twierdzą, że wiedział to od samego początku, jak tylko przyjechał do Polski, ale nie mówił tego ze względów czysto marketingowych. Twierdzenie, że zagra w reprezentacji miało pomóc w zwiększaniu zainteresowania akacjami z jego udziałem. Czy to jego Campem, czy turniejem RightGuard, czy grą w tenisa z logo Lexusa w tle. Jak było naprawdę, tego się nie dowiemy. Jednak wydaje mi się mało prawdopodobne, że Gortat od początku wiedział, że nie zagra i była to tylko zimna kalkulacja. Moim zdaniem Gortat rzeczywiście chciał grać w kadrze i do końca wierzył, że będzie grał. On od zawsze wspiera reprezentację w odróżnieniu od chociażby Lampe, który wykorzysta każdą okazję, by się wykręcić.

Ale nawet gdyby rzeczywiście było tak, że Gortat od początku wiedział, że nie zagra, to szczerze mówiąc, wydaje mi się, że nie mówiąc tego od razu i wykorzystując to marketingowo, wcale nie zrobiłby źle. Jestem przekonany, że nawet gdyby przyjechał do Polski i powiedział, że nie zagra w kadrze i tak wydarzenia z jego udziałem wzbudzałby zainteresowanie mediów. Tego jestem pewien, bo Marcin jest bardzo medialną osobą. Natomiast w sytuacji gdy miał zagrać na Litwie, media pisząc o Gortacie pisały też o zbliżającym się Eurobaskecie. Dlatego moim zdaniem, jak już mamy wierzyć w teorię spiskową, że Gortat wiedział od początku, pod względem medialnym bardziej pomógł reprezentacji niż sobie. Gdyby było wiadomo, że nie zagra, nikt rozmawiając z nim w mediach (nie mówię tu oczywiście o mediach czysto sportowych) nawet nie zająknąłby się o turnieju na Litwie. A tak, mówiło się o tym, że niedługo zagra na Eurobaskecie i wielu Polaków mogło się dowiedzieć, że w ogóle taka impreza się odbędzie.

Na koniec jest jeszcze kwestia „gościnnego” występu Gortata w Anwilu z okazji zakończenia kariery Andrzeja Pluty. No tak, w reprezentacji nie mógł zagrać, a w Anwilu jakoś może. Z jednej strony, to tylko jedno spotkanie i do tego towarzyskie, tak więc nie będzie ostrej walki, w czasie której mogą przydarzyć się kontuzje. Dlatego w tym przypadku ryzyko urazu jest znacznie mniejsze, minimalne, w porównaniu do kilku meczów na Eurobaskecie. Jednak niesmak pozostaje. Skoro Gortat boi się o swoje zdrowie i kontrakt z Suns, powinien być konsekwentny. Wydaje mi się, że skoro nie gra w kadrze, to również w tym meczu nie powinien wystąpić. Oczywiście cieszę się, że chce swoją obecnością ‘wzbogacić’ tą uroczystość i razem z kibicami podziękować Plucie za jego wspaniałą karierę. Ale mógłby to zrobić po prostu będąc tam, a niekoniecznie grając. Bo teraz pozostaje niesmak i 20 września zamiast skupiać się na końcu kariery Pluty, będziemy dyskutować o Gortacie.

I przy okazji muszę jeszcze wspomnieć o Kelatim. Pamiętacie Davida Logana, który 2 lata temu grał dla nas na Eurobaskecie? On potrzebował polskiego paszportu tylko, żeby się pokazać, a potem zapomniał o naszej reprezentacji. Natomiast Kelati nie tylko, że gra, ale i gra mimo problemów zdrowotnych. W tym miejscu przywołam słowa Macieja Kwiatkowskiego, który w swoim tekście na wp.pl pisze „warto wyróżnić postawę Thomasa Kelatiego, naturalizowanego Amerykanina, który mógł spokojnie za powód swojej nieobecności podać zabieg artroskopii kolana jaki przeszedł pod koniec czerwca. Kelati przyjechał jednak na kadrę„ Kelati przyjechał uznając, że gra w reprezentacji jest najważniejsza, nawet mimo tego, że Polska nie jest jego ojczyzną. To jest postawa godna pochwały. Gortata nie krytykuje za jego decyzję, zrobił jak uważał. Kelati też miał podstawy żeby zrezygnować z gry na Eurobaskiecia, ale się nie wykręcał. Dlatego tym bardziej jestem pod ogromnym wrażeniem jego postawy. Oby jak najwięcej było takich zawodników w naszej reprezentacji.

Dokładnie za tydzień rozpoczyna się Eurobasket. Na otwarcie Polska zmierzy się z Hiszpanią i nie ma co się oszukiwać, wynik tego meczu może być dla nas bardzo bolesny. Pod koszami z braćmi Gasol miał walczyć Gortat, ale jak wszyscy dobrze wiemy, zabraknie go na Litwie. Jak tylko okazało się, że Marcin nie zagra w reprezentacji, rozpoczęła się gorąca dyskusja na temat jego decyzji. Pojawiło się mnóstwo głosów krytycznych. Komentując to na gorąco, dzień po tym jak dowiedzieliśmy się, że nie ma odpowiedniego ubezpieczenia dla Gortata, napisałem, że rozumiem jego decyzję. Jednak ostatnio zacząłem się zastanawiać czy nie jestem zbyt mało krytyczny wobec jego postawy. Gortat jest naszym najlepszym zawodnikiem, jako jedyny gra w NBA i do tego w końcu stał się kluczowym zawodnikiem w swojej drużynie. Doceniając to co osiągnął, automatycznie jestem w stanie więcej mu wybaczyć. Dlatego postanowiłem jeszcze raz przyjrzeć się całej sytuacji.

Gortat mimo zapewnień że chce grać w kadrze i mimo tego, że pojawił się na zgrupowaniu, ostatecznie nie wystąpi na Eurobaskecie. PZKosz przygotował niemałe pieniądze i wydawało się, że to już tylko formalność aby ubezpieczyć kontrakt Gortata. Niestety dowiedzieliśmy się, że mimo szczerych chęci i ciężkiej pracy związanej z poszukiwaniem odpowiedniej firmy ubezpieczeniowej, nie znaleziono takiej, która zdecydowałaby się ubezpieczyć naszego zawodnika. Dlatego Gortat nie chciał ryzykować kontuzji i swojego dużego kontraktu w NBA. Tak w skrócie wyglądała ta sytuacja. Jednak do teraz nie wiemy tak na prawdę, dlaczego nie udało się ubezpieczyć tego kontraktu? Skoro inni zawodnicy NBA zagrają na Eurobaskecie, to dlaczego Gortat nie? Czy Marcin i jego agent mieli zbyt wygórowane wymagania i chcieli takich warunków ubezpieczenia, które były niemożliwe do spełnienia? A może po prostu na takie ubezpieczenie jakiego oni oczekiwali nie było pieniędzy? Możemy tylko spekulować.

Fakty są takie, że Gortat ma z Suns 3-letni kontrakt wart około $22 miliony. Te pieniądze ma gwarantowane, ale gdyby grając na Eurobaskecie doznał poważnej kontuzji, władze klubu z Phoenix mogłyby bez problemu rozwiązać z nim umowę. Dlatego trzeba się ubezpieczyć na taką ewentualność, ale jako, że w NBA mamy lockout, cały ciężar ubezpieczenia spada na krajowe federacje. Koniec końców dla Gortat odpowiedniego ubezpieczenia nie było i już nie wchodźmy w to dlaczego. Marcin uznał, że nie będzie ryzykował możliwej kontuzji, bo nie chce stracić pieniędzy, na które tak ciężko pracował. Nie wiem, kto w jego sytuacji byłby skłonny ryzykować ponad $20 milionów, ale oczywiście pojawiło się mnóstwo głosów, że gra z orzełkiem na piersi powinna być priorytetem, a nie pieniądze. Jednak bądźmy realistami, takich pieniędzy nie dostaje się od tak, nawet w NBA i trudno wymagać od Marcina, by teraz postawił je na szali tylko dlatego, że Polska gra na Eurobaskecie, do którego się nawet nie potrafiła zakwalifikować.

W swoim felietonie w Polska The Times niejaki pan Ryszard Niemiec bardzo skrytykował postawę Gortat, porównując go z Nowitzkim, który zagra w reprezentacji Niemiec. Jak pisze pan Niemiec, Gortat nie dorasta Nowitzki’emu do pięt. Co do tego stwierdzenia nie ma wątpliwości. Nowitzki właśnie zdominował całe playoffs, został mistrzem i MVP finałów, a Gortat dopiero co przebił się do pierwszej piątki drużyny znajdującej się poza najlepszą ósemką na zachodzie. Ale tu o dorastaniu do pięt mówimy również w kontekście występu w reprezentacji. Nie wiem jakie ubezpieczenie ma Dirk. Dlaczego on może grać, a Marcin nie, ale tego już się nie dowiemy. Pozostańmy przy faktach – Dirk zagra, Marcin nie. Łatwo zrobić teraz porównanie między nimi – prawdziwy gwiazdor NBA wystąpi na Eurobaskecie, a rozkapryszony gwiazdorek nie. Ale dla uczciwości, warto byłoby dodać, jaka jest sytuacja obu zawodników. Nowitzki ma w lidze tak silną pozycję, zwłaszcza po ostatnich finałach, że nikt go nie ruszy. Nawet poważna kontuzja, która uniemożliwiłaby mu grę na początku sezonu nie sprawi, że władze Mavs unieważnią jego kontrakt. A nawet gdyby, to od razu ustawiłaby się kolejka managerów z innych drużyn chcących go zatrudnić. Jednak jest to czysta teoria, bo znając Marka Cubana i jego przywiązanie do Dirka, prędzej opłaciłby mu cały proces rehabilitacji, niż nawet pomyślał o możliwym rozwiązaniu kontraktu. Gortat takiej pozycji nie ma i jeśli nie będzie zdrowy, właściciel Suns Robert Sarver zapewne długo by się nie zastanawiał czy skorzystać z możliwości pozbycia się jego kontraktu. Tym bardziej, że już od dłuższego czasu w Phoenix prowadzą bardzo oszczędną politykę kadrową i niechętnie wydają pieniądze. Dlatego to porównanie Gortata do Nowitzki’ego może ładnie wygląda, ale jest mało sensowne, jeśli ktoś zna sytuację obu zawodników.

Kontuzja może się zawsze przydarzyć. Ronny Turiaf nie zagra na Litwie, bo złamał rękę w czasie jednego z meczów przygotowawczych. Będzie poza grą około 4-6 tygodni. Gdyby jakimś cudem sezon w NBA rozpoczął się normalnie, a Turiaf nadal miałby problemy z ręką, Knicks mogliby unieważnić jego kontrakt. To jest sytuacja czysto teoretyczna, bo do rozpoczęcia sezonu jeszcze daleko, ale ryzyko jest realne. Dlatego uważam, że w takiej sytuacji trzeba pozostawić to zawodnikowi, czy chce ryzykować czy nie i powinno się uszanować jego decyzję. Nie wiem kto byłby w stanie zaryzykować $20 milionów. Jeśli jest jakiś chętny, niech postawi taką kwotę na to, że np. Polska w meczu z Hiszpanią przegra mniejszą różnicą niż 30 punktów. Jest szansa, że uda nam się uniknąć aż tak wysokiej porażki, ale kto będzie skłonny zaryzykować? Zwłaszcza, że do wygrania będzie właściwie tylko sam prestiż, że się w takim zakładzie wzięło udział. Tak samo jak wygraną Gortata byłby sam występ w reprezentacji, bo na sukces Polski nawet z nim w składzie nie można by liczyć.

Warto wspomnieć o jeszcze jednej kwestii. Niektórzy krytycy decyzji Gortata twierdza, że nawet gdyby doznał on kontuzji i stracił kontrakt z Suns, to wcale nie byłaby to dla niego taka katastrofa jak to się przedstawia. Przecież ma on 26 lat i jeszcze sporo sezonów gry przed sobą. Miałby czas, by wrócić do pełni zdrowia i podpisać kolejny duży kontrakt. Poza tym, w NBA pokazał już na co go stać i do tego centrzy są towarem deficytowym, dlatego na pewno znalazłoby się sporo chętnych aby go zatrudnić. To wszystko prawda. Ale trzeba pamiętać, że trwają właśnie negocjacje nad nową umową pomiędzy zawodnikami a ligą i jest już pewne, że na nowych warunkach zarobki zawodników będą niższe od dotychczasowych. Jak bardzo? Tego nie wiemy, ale będą niższe. I o tym też trzeba pamiętać dyskutując o decyzji Gortata. Bo może przecież być tak, że w nowych realiach zarobki na poziomie $20 milionów w 3 lata już nie będą dla Gortata osiągalne. Tym bardziej ryzyko utraty takiego kontraktu jest większe.

Teraz przejdźmy do tego co Marcin powiedział, po tym jak było już jasne, że na Litwie nie zagra. Najbardziej kontrowersyjne były słowa: „Niech pojadą, zobaczą, jak to jest grać na najwyższym poziomie. Myślę, że przegrane mecze 20 punktami pokażą im miejsce w szeregu.” Tutaj zgadzam się z większość osób, która uważa tą wypowiedź za niedopuszczalną. Gortat nie powinien tego powiedzieć, nawet jeśli wszyscy wiemy, że między innymi Hiszpania nas zniszczy. Ale co innego wiedzieć to, co innego gdy mówią o tym dziennikarze, a co innego gdy mówi to osoba, która jest twarzą reprezentacji i miała być jej kapitanem. Gortat nie zagra, ale nadal jest częścią tej drużyny. Dlatego tym bardziej takie stwierdzenie z jego strony było niedopuszczalne. Można mieć słabą drużynę i nie mieć realnych szans na sukces, ale jadąc na Eurobasket i przygotowując się do meczów, trzeba wierzyć w jak najlepszy wynik. Nawet jeśli jest to wiara naiwna, zawodnicy i trener muszą ją mieć Jeśli jej nie ma i wychodzi się na parkiet z przekonaniem, że i tak przegra się 20 punktami, lepiej zostać w szatni.

Wiadomo, że Polska na Litwie nic nie osiągnie. Ja mogę tak pisać, ale zawodnicy powinni mi udowodnić, że nie mam racji, że zrobią wszystko co w ich mocy, by zagrać jak najlepiej i sprawić problemy swoim znacznie silniejszym rywalom. Tu chodzi o odpowiednie podejście. A skoro najlepszy zawodnik kadry w ostatnim momencie mówi, że nie zagra i zaraz potem dodaje, że jego koledzy będą przegrywać 20 punktami, to trudno mówić tu o atmosferze walki w zespole. Marcin się zagalopował i zaszkodził swoim kolegom. Powinien ich wspierać i mówić, że wierzy, iż są w stanie powalczyć, nawet jeśli tak nie jest. Jako lider i niedoszły kapitan powinien zagrzewać ich do walki. Koszarek w jednym z wywiadów powiedział: „Zależy nam na tym, by po każdym meczu kibice, dziennikarze i trener mogli mówić, że daliśmy z siebie wszystko. Najgorsze co można zrobić to położyć głowę pod topór i modlić się o najmniejszą porażkę”. Niestety Gortat położył głowy sowich kolegów pod topór i miejmy nadzieję, że już je stamtąd wyjęli.

Moim zdaniem, po tym jak okazało się, że nie będzie mógł zagrać, Marcin powinien zostać z reprezentacją i wspierać ją z ławki. Tak jak to zrobił Andrew Bogut, którego też nie udało się ubezpieczyć i nie może zagrać w barwach Australii, ale pozostał z nią jako asystent trenera. I w takiej roli widziałbym też Gortata. Może niekoniecznie jako asystenta, ale jako człowieka siedzącego na ławce i wspierającego sowich kolegów, zagrzewającego ich do walki, zamiast uświadamiającego im jak są słabi. Szkoda, że nie zdecydował się na taką formę wsparcia. Domyślam się, że wolał wrócić do domu, zamiast oglądać jak Polacy zostają rozbijani przez kolejnych rywali, ale jako lider, powinien zostać z kadrą.

W tym całym zmieszaniu dotyczącym Gortata i jego nieobecności w kadrze jest jeszcze dyskusja na temat tego, od kiedy Gortat wiedział, że nie zagra na Litwie. Niektórzy twierdzą, że wiedział to od samego początku, jak tylko przyjechał do Polski, ale nie mówił tego ze względów czysto marketingowych. Twierdzenie, że zagra w reprezentacji miało pomóc w zwiększaniu zainteresowania akacjami z jego udziałem. Czy to jego Campem, czy turniejem RightGuard, czy grą w tenisa z logo Lexusa w tle. Jak było naprawdę, tego się nie dowiemy. Jednak wydaje mi się mało prawdopodobne, że Gortat od początku wiedział, że nie zagra i była to tylko zimna kalkulacja. Moim zdaniem Gortat rzeczywiście chciał grać w kadrze i do końca wierzył, że będzie grał. On od zawsze wspiera reprezentację w odróżnieniu od chociażby Lampe, który wykorzysta każdą okazję, by się wykręcić.

Ale nawet gdyby rzeczywiście było tak, że Gortat od początku wiedział, że nie zagra, to szczerze mówiąc, wydaje mi się, że nie mówiąc tego od razu i wykorzystując to marketingowo, wcale nie zrobiłby źle. Jestem przekonany, że nawet gdyby przyjechał do Polski i powiedział, że nie zagra w kadrze i tak wydarzenia z jego udziałem wzbudzałby zainteresowanie mediów. Tego jestem pewien, bo Marcin jest bardzo medialną osobą. Natomiast w sytuacji gdy miał zagrać na Litwie, media pisząc o Gortacie pisały też o zbliżającym się Eurobaskecie. Dlatego moim zdaniem, jak już mamy wierzyć w teorię spiskową, że Gortat wiedział od początku, pod względem medialnym bardziej pomógł reprezentacji niż sobie. Gdyby było wiadomo, że nie zagra, nikt rozmawiając z nim w mediach (nie mówię tu oczywiście o mediach czysto sportowych) nawet nie zająknąłby się o turnieju na Litwie. A tak, mówiło się o tym, że niedługo zagra na Eurobaskecie i wielu Polaków mogło się dowiedzieć, że w ogóle taka impreza się odbędzie.

Na koniec jest jeszcze kwestia „gościnnego” występu Gortata w Anwilu z okazji zakończenia kariery Andrzeja Pluty. No tak, w reprezentacji nie mógł zagrać, a w Anwilu jakoś może. Z jednej strony, to tylko jedno spotkanie i do tego towarzyskie, tak więc nie będzie ostrej walki, w czasie której mogą przydarzyć się kontuzje. Dlatego w tym przypadku ryzyko urazu jest znacznie mniejsze, minimalne, w porównaniu do kilku meczów na Eurobaskecie. Jednak niesmak pozostaje. Skoro Gortat boi się o swoje zdrowie i kontrakt z Suns, powinien być konsekwentny. Wydaje mi się, że skoro nie gra w kadrze, to również w tym meczu nie powinien wystąpić. Oczywiście cieszę się, że chce swoją obecnością ‘wzbogacić’ tą uroczystość i razem z kibicami podziękować Plucie za jego wspaniałą karierę. Ale mógłby to zrobić po prostu będąc tam, a niekoniecznie grając. Bo teraz pozostaje niesmak i 20 września zamiast skupiać się na końcu kariery Pluty, będziemy dyskutować o Gortacie.

I jeszcze muszę wspomnieć o Kelatim. Pamiętacie Davida Logana, który 2 lata temu grał dla nas na Eurobaskecie? On potrzebował polskiego paszportu tylko, żeby się pokazać, a potem zapomniał o naszej reprezentacji. Natomiast Kelati nie tylko, że gra, ale i gra mimo problemów zdrowotnych. W tym miejscu przywołam słowa Macieja Kwiatkowskiego, który w swoim tekście na wp.pl pisze „warto wyróżnić postawę Thomasa Kelatiego, naturalizowanego Amerykanina, który mógł spokojnie za powód swojej nieobecności podać zabieg artroskopii kolana jaki przeszedł pod koniec czerwca. Kelati przyjechał jednak na kadrę„ Kelati przyjechał uznając, że gra w reprezentacji jest najważniejsza, nawet mimo tego, że Polska nie jest jego ojczyzną. To jest postawa godna pochwały. Gortata nie krytykuje za jego decyzję, zrobił jak uważał. Kelati też miał podstawy żeby zrezygnować z gry na Eurobaskiecia, ale się nie wykręcał. Dlatego tym bardziej jestem pod ogromnym wrażeniem jego postawy. Oby jak najwięcej było takich zawodników w naszej reprezentacji.


NBA

Kategoria: Airball spod kosza

Kris nie boi się długiego lockoutu

sie23
2011
Dodaj komentarz Adam Szczepański

Adam Szczepański

Lockoutowo-wakacyjny dziennik (23)

Kris Humphries to przykład zawodnika, któremu lockout i brak pensji z NBA zupełnie nie przeszkadza. Na pewno nie będzie miał problemów finansowych i to wcale nie dlatego, że podpisał lukratywny kontrakt na grę poza Stanami. Nie wiadomo czy w ogóle Kris zamierza gdziekolwiek grać podczas lockoutu, wiadomo, że nie musi, bo i tak jest zawodnikiem, który zarobił najwięcej w te wakacje. Kobe i Durant grający na Filipinach za $400 tysięcy mogą się schować.

Kris w miniony weekend wziął ślub z Kim Kardashian. Tym samym, dołączył do rodziny, w której jest już Lamar Odom.

Wszyscy, którzy mają za sobą organizację ślubu, dobrze wiedzą ile pieniędzy wydaje się na tą uroczystość. Jednak Kris i Kim tego nie wiedzą. Oni wiedzą ile na tym można zarobić. A według New York Post, na swoim ślubie zarobili około $17.9 milionów – $15 milionów za prawa do dwuodcinkowego telewizyjnego show pokazującego całą uroczystość wraz z przygotowaniami, $2.5 miliona za prawa do zdjęć ślubnych, $300 tysięcy za ekskluzywne zdjęcia z sesji zaręczynowej i jeszcze sprzedali też zdjęcia z wieczoru panieńskiego Kim. Niezły biznes. Poza tym, para młoda dostała jeszcze mnóstwo rzeczy za darmo, tak więc za pewne ich koszty były na prawdę minimalne.

W jedne wakacje i to jeszcze akurat te, które mijają pod znakiem lockoutu, Kris zarobił wraz ze swoją żoną więcej niż przez 7 lat w NBA ($16.9 mln). Ale bądźmy szczerzy, nie dostał takich pieniędzy dlatego, że jest znanym koszykarzem, wszystko zawdzięcza swojej popularnej żonie. Dzięki temu, teraz nie musi się martwić jak długo jeszcze potrwa lockout i jak wysoki kontrakt potem podpisze, z Kim u boku ma zagwarantowane wysokie dochody. Jeszcze dojdzie do tego, że młoda para będzie żyła przede wszystkim z show biznesu, a kasa z gry w NBA, którą Kris będzie przynosił do domu, będzie tylko na dodatkowe drobne wydatki.

Kierunek Europa
W ostatnich dniach najpopularniejszym kierunkiem stała się Hiszpania. 3 zawodników podpisało kontrakty z klubami z ACB. Rasual Butler będzie grał w CB Gran Canaria, Reggie Williams w Caja Laboral Vitoria, a wybrany z numerem 33 przez Pistons Kyle Singler w Alicante.

Wiadomo, że w umowie Singlera jest opcja powrotu do NBA. W przypadku Butlera pojawiły się różne informacje, według jednego źródła w umowie nie ma opt-out, według innego jest. Butler jest wolnym agentem, tak więc nie ma przeszkód aby spędził cały sezon w Europie.

Natomiast Williams podpisał roczny kontrakt na $1.5 miliona. W umowie ma opcją wykupienia za $1 milion.  Dotychczas (w ramach poprzedniej umowy CBA) drużyna NBA w takiej sytuacji mogła zapłacić $500 tysięcy za wykupienie kontraktu z Europy. Tak więc nie wiadomo, czy po zakończeniu lockoutu Williams wróci do NBA, czy przez cały sezon będzie grał w Hiszpanii. W NBA jest zastrzeżonym wolnym agentem.

Tymczasem agent Biedrinsa zdementował plotki, jakoby jego klient podpisał już kontrakt z drużyną z Łotwy albo Turcji.

Wiadomo już, że Casspi na pewno nie wróci do Maccabi Tel Aviv na czas lockoutu. Teraz pojawiły się plotki, że bardzo poważnie bierze pod uwagę Francję. Według ESPN, Casspi miałby dołączyć do drużyny ASVEL, w której miałby zagrać również Tony Parker. Co prawda Parker jeszcze nic nie zadecydował, ale jest współwłaścicielem tego klubu i jest bardzo podprowadzane, że jeśli gdzieś zagra w czasie lockoutu to właśnie tam.

Co oni robią podczas lockoutu?

♦ Po bardzo udanym meczu pomiędzy Goodman League i Drew League, który wzbudził duże zainteresowanie, władze obu lig planują rewanż w Los Angeles. Ma do niego dojść 10 września i ma być jeszcze ciekawszy, bo może zagrać w nim Bryant. Jutro jeden z przedstawicieli Drew League ma spotkać się z ludźmi Kobe’go w tej sprawie.

Durant vs Bryant. Byłoby co oglądać. A w oczekiwaniu na informację, czy w rewanżu rzeczywiście będziemy świadkami takiego pojedynku, warto jeszcze na chwilę wrócić do meczu z minionego weekendu:

[yframe url='http://www.youtube.com/watch?v=H0fzAgY9Bh0']

Jak wiemy, w tym meczu nie wystąpił Nick Young. Początkowo mówiło się, że powodem było nie przyznanie mu nagrody MVP, mimo że w Drew League notował średnio 40 punktów. W tej sprawie wypowiedział się McGee, który z Nickiem nie tylko gra w Wizards, ale teraz nagrywają też „Nick and JaVale Show”. McGee powiedział, że brak Younga na meczu wynikał ze złej organizacji. Nick podobno za późno zabrał się za kupowanie biletów do Waszyngtonu i okazały się one zbyt drogie. Dlatego Nick uznał, że nie warto lecieć na ten mecz.

Cóż więcej można powiedzieć? Lockout. Zwodnicy muszą oszczędzać i jak widać, nie stać ich by latać co chwilę z jednego końca Stanów na drugi.

♦ Durant szaleje na parkietach lig pro-am, ale lockout zamierza wykorzystać też na rozpoczęcie kariery filmowej. Według Oklahoman, Durant ma wystąpić w filmie przygotowywanym przez Warner Bros. Film nie ma jeszcze tytułu, ale jego produkcja ma rozpocząć się już w połowie września i ma on zawierać wątek koszykarski. Póki co nie ma żadnego komentarza w tej sprawie od samego zainteresowanego. Ale widać, że ostro pracuje nad swoim wizerunkiem i nad tym, aby stać się prawdziwą, medialną gwiazdą. Od samego początku tego offseason co chwilę słychać coś o KD. Cały czas jest w centrum zainteresowania, a w sytuacji gdy LeBron ma nadszarpniętą reputację po The Decision, Durant ma szansę stać się jeszcze większą gwiazdą. Oby tylko jego debiut na wielkim ekranie bardziej przypominał Jesusa Shuttleswortha niż Kazaama.

♦ Luke Walton wybrał inną formę spędzenia lockout niż jego koledzy i zamiast grać w Europie, zasiądzie na ławce trenerskiej w Stanach. Walton zostanie asystentem trenera w uniwersyteckiej drużynie Memphis Tigers. Trener Memphis Josh Pastner już zgłosił jego kandydaturę i teraz musi tylko zostać zaakceptowana przez władze uczelni. Pastner i Walton znają się jeszcze z czasów gdy zawodnik Lakers grał na uczelni Arizona, a Pastner był tam asystentem trenera.

♦ Randolph, Beasely i narkotyki. Te nazwiska, w takim kontekście – nic dziwnego. Na szczęście, tym razem nie chodzi o Michaela Beasely’a, a Zach Randolph nie był w centrum tej afery.

Niejaki James Beasley został pobity kijem bilardowym w domu Randolpha, po tym jak nie mógł dogadać się w sprawie ceny marihuany, którą miał sprzedać osobom przebywającym w domu zawodnika Grizzlies. W tym czasie w domu Zacha było około 20 osób, a jak mówi sam poszkodowany, Randolph nie uczestniczył w tym zdarzeniu, chociaż wiadomo, że był wtedy w domu. Policja nie zatrzymała Zacha i wygląda na to, że tym razem uniknął on wplatania się w kolejne kłopoty. Ale trzeb dodać, że całe zdarzenie miało miejsce w jego domu na przedmieściach Portland. Jak wiać, tam Randolpha problemy nie omijają. Lepiej nich jak najszybciej wróci do spokojnego Memphis, gdzie wszyscy zapomnieli już o jego burzliwej przeszłości.
Jimmer Fredette organizuje 2 mecze pokazowe, które odbędą się pod koniec września w Salt Lake City. Poza Fredette, mają w nich wziąć udział również inni zawodnicy wybrani w tegorocznym drafcie, między innymi Kemba Walker, Isaiah Thomas i Tyler Honeycutt.

♦ Yi chyba pozazdrościł swoim kolegom z Wizards. W te wakacje co chwilę pojawiają się nowe filmiki z efektownymi akcjami McGee, Younga czy Walla. Yi nie mógł być gorszy i w meczu z Chorwacją dodał coś od siebie:

[yframe url='http://www.youtube.com/watch?v=IYrSNMuORkk']

Lockoutowe doniesienia
Jakiś czas temu pojawiały się informację, że jeszcze przed końcem tego miesiąca związek zawodników spotka się po raz kolejny z władzami ligi, ale chyba do tego nie dojdzie. Jak na razie obie strony rozmawiają we własnym gronie. Przedstawiciele NBPA jeżdżą po Stanach i spotykają się z zawodnikami. Natomiast właściciele mają spotkać się 15 września w Dallas. Można być pewnym, że właściciele na tym spotkaniu nie zdecydują się na większe ustępstwa wobec zawodników. Oni ciągle czekają, aż zawodnicy zaczną wymiękać. Tak więc nadal nie widać na horyzoncie, nawet tym bardzo odległym, możliwego porozumienia. Właściciele wiedzą jakie chcą warunki w CBA i zrobią wszystko, żeby dopiąć swego.

Tymczasem burmistrz Orlando Buddy Dyer zasugerował w rozmowie z Orlando Sentinel, że z nową umową CBA Magic będzie łatwiej zatrzymać Howarda. Według Dyera, Alex Martins (CEO Magic) miał powiedzieć mu, że nowa umowa ma zawierać zapis, który pomoże Magic przebić oferty innych drużyn. Ma to być zapis dający przewagę drużynie, która chce zatrzymać u siebie zawodnika i dzięki temu Magic będą mogli zaproponować Howardowi o wiele większe pieniądze niż ktokolwiek inny.


NBA

Kategoria: lockoutowo-wakacyjny dziennik
« Older Entries

4kwarta NEWS

  • NBA playoffs Top 5 (17.05)
  • NBA playoffs Top 5 (16.05)
  • NBA playoffs Top 10 (15.05)
  • Small Market, Big Heart
  • NBA playoffs Top 5 (14.05)
  • Przed drugą rundą – zachód
  • NBA playoffs Top 5 (13.05)
  • NBA playoffs Top 5 (12.05)
  • Przed drugą rundą - wschód
  • NBa playoffs Top 5 (11.05)
  • NBA playoffs Top 10 (10.05)
  • NBA playoffs Top 5 (9.05)

Blog

  • NBAcodziennie
  • Archeobasketologia
  • Power Ranking
  • NCAA
  • Podcast
  • TRADE RUMORS
  • Airball spod kosza
  • NCAA od podstaw
  • Skarb Kibica NBA 2011/12
  • Overtime
  • Archiwum

Warto przeczytać

  • Airball spod kosza: 44 mecze pierwszej rundy
  • Smaczki i krzaczki – pierwsza runda
  • O Drafcie, NCAA i limicie wiekowym
  • Airball spod kosza: Mistrzowie na wakacjach, myślą o przyszłości
  • Przygotowania Olka Czyża do Draftu
  • Rookie Ranking vol.4
  • Nagrody 4kwarty za sezon 2011/12
  • Plusy ujemne i dodatnie minusy: straty
  • O Rajonie ciąg dalszy
  • Plusy ujemne i dodatnie minusy: bloki

W halach NBA (galeria)

Wyniki

Dołącz do nas

Współpraca

Linki

  • about NCAA
  • MVP Magazyn
  • NBA & NCAA na DVD
  • PolskiKosz.pl
  • RotoStrefa. Nasz Punkt Widzenia.
  • Sport24.pl
  • Typy NBA
  • widziane z półdystansu
  • wyniki na żywo

Szukaj

buttony

blog Czwarta Kwarta - to co najważniejsze o NBA Cavs.e-nba.pl - serwis poświęcony Cleveland Cavaliers Daveknot Enbiej.pl - NBA, koszykówka HORNETS.PL IVERSON.probasket.pl Nasz Kosz NBA Every Day - NBA, NCAA, koszykówka NBAonline Denver Nuggets poprostubasket.bloog.pl – Koszykarski blog Slamdunk League ToplistaNBA Typer - zabawa bukmacherska Wysoko nad obręczą – Koszykówka w szerokiej perspektywie Zawsze po pierwsze Koszykówka

EvoLve theme by Theme4Press  •  Powered by WordPress Czwarta-Kwarta.com
to co najważniejsze o NBA

Switch to our mobile site