• Strona główna
  • 4kwarta News
  • Market
  • Redakcja
  • Współpraca
  • Archiwum
  • TRADE RUMORS

Archiwum miesięczne Luty, 2011

Pojedynek gwiazd dla Knicks

lut28
2011
Dodaj komentarz Adam Szczepański

Adam Szczepański

1) Pojedynek gwiazd dla Knicks
Drugi mecz Melo w barwach Knicks rozpoczął się dla niego bardzo dobrze. W pierwszej kwarcie pojedynku z Cavs zdobył 16 punktów i wydawało się, że poprowadzi swoją drużynę do pewnego zwycięstwa. Jednak już w dalszej części spotkania nie był tak skuteczny. W drugiej połowie dołożył tylko 8 punktów i ostatecznie miał ich 27 z kiepską skutecznością 41% z gry. Najgorszy był jednak fakt, że zawiódł w samej końcówce. W swoim pierwszym meczu, w czwartej kwarcie zdobył 11 punktów, a w Cleveland spudłował 2 bardzo ważne wolne na 25 sekund przed końcem, przyczyniając się do porażki Knicks. Przegrali z najgorszą drużyną ligi. Wiadomo, że Knicks znacząco przebudowali swój skład i potrzebują czasu na zgranie, ale nawet w tej sytuacji porażka z Cavs jest kompromitująca. Tym bardziej, że każdy z trójki gwiazd Knicks miał ponad 20 punktów i mimo to nie potrafili zapewnić swojej drużynie zwycięstwa. Stoudemire zanotował 31 punktów (52% z gry) i 11 zbiórek, a Billups 26 punktów (43% z gry), z czego aż 20 w czwartej kwarcie i 8 asyst.

Cavs mieli powody do świętowania. Po pokonaniu Lakers, teraz udało im się upokorzyć duet Melo-Amare. Tymczasem na Knicks czekali już Heat. Niedzielny pojedynek dwóch gwiazdorskich drużyn miał być świetnym widowiskiem, ale po tym co Knicks zaprezentowali w Cleveland, można było się obawiać, czy będą w stanie zagrozić gospodarzom w Miami. Na szczęście, na Florydzie oglądaliśmy już zupełnie innych Knicks.

Byliśmy świadkami bardzo wyrównanego pojedynku, którego losy decydował się w ostatnich minutach. I w tych decydujących akacjach znacznie lepiej zaprezentowali się goście z Nowego Jorku. Na minutę przed końcem Big Shot zrobił to co potrafili najlepiej, czyli trafił ważną trójkę, która dała jego drużynie prowadzenie. Natomiast później Knicks pokazali, że słowo ‘defence’ czasami nie jest im aż tak obce. Anthony dobrze bronił przeciwko Jamesowi, a w kluczowej akcji pomógł mu Stoudemire, który zablokował LeBrona na 7 sekund przed końcem. Później jeszcze James mógł rzutem za trzy doprowadzić do remisu, ale Melo nie ułatwił mu zadania i lider Heat spudłował. Knicks zamazali fatalne wspomnienia z Cleveland i w tym prestiżowym meczu udowodnili, że są w stanie rywalizować z Heat jak równy z równym.

Anthony zakończył spotkanie z 29 punktami (45% z gry) i 9 zbiórkami. Amare miał 16 punktów (57% z gry), 10 zbiórek i jeden, ale za to kluczowy blok. Billups również zdobył 16 punktów (45% z gry). Tymczasem w drużynie Heat najlepiej zaprezentował się James, który zanotował 27 punktów (50% z gry), 7 zbiórek i 5 asyst. Bosh zdobył 20 punktów (53% z gry) i zebrał 12 piłek. Natomiast Wade, po tym jak w starciu z Wizards miał aż 41 punktów, teraz zdobył ich tylko 12 (33% z gry), ale dołożył do tego 9 asyst i 7 zbiórek.


2) 30 zwycięstw Suns i 11 double-doubles Gortata
W piątek Suns grali w Toronto. Rozpoczęli mecz od fantastycznej pierwszej kwarty, którą wygrali 35-14 i już do końca spotkania kontrolowali sytuację na boisku. Najwięcej punktów dla gości zdobyli Carter i Gortat, po 17. VC jak zawsze w Toronto nie mógł liczyć na przychylność publiczności, ale w Air Canada Centre przypominał sobie dawne lata i już pierwszą akcję zakończył niczym dawny Air Canada. Poza 17 punktami, Vince miał jeszcze 7 zbiórek i 6 przechwytów. Tymczasem Gortat swoje punkty zdobył trafiając 7 z 9 rzutów z gry i 3 z 4 wolnych, a do tego dołożył jeszcze 11 zbiórek i blok. Natomiast Nash w swoim rodzinnym kraju nie mógł się wstrzelić i spudłował aż 10 z 12 rzutów (7pts), ale zaliczył 11 asyst i 7 zbiórek. Dla Suns była to już 13 z rzędu wygrana z Raptors. Ostatni raz drużyna z Toronto pokonała Suns w lutym 2004, kiedy jeszcze Carter był ich liderem.

Po łatwej wygranej w Toronto, Suns pojechali do Indiany i tam musieli się znacznie bardziej namęczyć, by zanotować swoje 30 zwycięstwo w sezonie. Jak zawsze Suns mieli problem w czwartej kwarcie, którą rozpoczynali z 10-punktowym prowadzeniem. Po raz kolejny nie potrafili utrzymać swojej przewagi, Pacers ostatecznie wygrali tą kwartę 27-17 i potrzebna była dogrywka. W doliczonym czasie gry goście z Phoenix zdobyli pierwsze 7 punktów, ale ponownie pozwolili rywalom na odrobienie strat. W samej końcówce ważną rolę odegrał Gortat, który zdobył punkty na 31 sekund przed końcem, powiększając przewagę Suns do 3. W kolejnej akcji do remisu doprowadził McRoberts i decydujący rzut należał do Suns. Wtedy na wysokości zadania stanął Frye’a, który tuż sprzed linii rzutów za trzy trafił równo z końcową syreną, dając swojej drużynie zwycięstwo. Frye (14pts/ 10reb) był bohaterem ostatniej akcji, ale najlepszym zawodnikiem Suns w tym spotkaniu był niewątpliwie Hill. Zdobył 34 punkty (54% z gry, 4/7 za trzy) i zebrał 9 piłek. Jest to jego najwyższa zdobycz od lutego 2005, kiedy również miał 34 punkty. Nash ponownie miał problemy z celnością i zdobył tylko 10 punktów (21% z gry), ale jak zawsze dobrze kreował partnerów i zaliczył 13 asyst.

Gortat, tak samo jak w Toronto, także w tym meczu miał na swoim koncie 17 punktów i 11 zbiórek. Tym razem trafił 8 z 14 rzutów z gry i tylko jeden z 4 wolnych. Poza tym, zaliczył jeszcze 2 asysty, blok i przechwyt, a na boisku spędził aż 38 minut (jego drugi najdłuższy czas gry w karierze). W sumie, w ostatnich 7 meczach Marcin zanotował aż 5 double-doubles. Jako rezerwowych Suns zaliczył ich już 11 i jest pod tym względem najlepszy w całej lidze. Drugi Odom, wchodząc z ławki miał 3 double-doubles mniej.


3) Protest w Detroit

W Detroit mają poważny problem. W piątek podczas porannego shootaround do dyspozycji trenera było tylko 6 zawodników. Reszta w ramach protestu nie przyszła, lub spóźniła się. W efekcie, na mecz z Sixers, trener Kuester wystawił tylko 6 graczy. Bojkot mieli zorganizować weterani T-Mac, Prince, Hamilton i Big Ben, a jego celem jest zmuszenie władz klubu do zwolnienia Kuestera. Od dawna wiadomo, ze realizacje pomiędzy zawodnikami Pistons a trenem, mówiąc delikatnie, nie są najlepsze. Podobno już przed ASW planowali tego typu protest, ale doszły do nich plotki, że Kuester zostanie zwolniony i odpuścili. Trener jednak się nie zmienił, a podczas trade deadline Joe Dumars nie wytransferował Hamiltona i Prince’a, co podobno jeszcze pogorszyło sytuację w zespole. Oczywiście najbardziej niezadowolony ma być Rip, chociaż z drugiej strony miał on możliwość przejścia do Cavs i dostania od nich buyoutu. Wtedy mógłby jako wolny agent przejść do drużyny walczącej o tytuł. Jednak Hamilton nie chciał wykupienia swojego kontraktu i do transferu z Cavs nie doszło. Trudno powiedzieć dlaczego się na to nie zdecydował, tym bardziej, że nie potrafi dogadać się z trenerem i od dłuższego czasu w Pistons już prawie w ogóle nie gra. W efekcie całego zamieszania, w Filadelfii wystąpiło tylko 6 zawodników i Pistons łatwo przegrali z Sixers. Najlepszym zawodnikiem gości był Byum, zdobył 29 punktów i grał pełne 48 minut. Natomiast weterani, którzy zorganizowali protest mieli powody do radości, gdy Kuester w drugiej kwarcie został wyrzucony z boiska za 2 faule techniczne. T-Mac i koledzy bardzo dobrze bawili się wtedy na ławce. Tymczasem w kolejnym meczu przeciwko Jazz, nie grali już tylko McGrady, Prince, Hamilton i Wallace (on z powodu śmierci brata). Reszta była do dyspozycji trenera, a Stuckey i Daye, którzy spóźnili się na piątkowy shootaround, rozegrali świetnie spotkanie prowadząc Pistons do zwycięstwa. Stuckey zanotował 28 punktów, 8 asyst i 5 zbiórek, a Daye w czwartej kwarcie zdobył 11 ze swoich 18 punktów. Tym razem Kuester mógł liczyć na swoich graczy i nie potrzebował wcale weteranów.

W międzyczasie pojawiły się informacje, że ‘protest’ został rozdmuchany przez media i w piątek wszyscy zawodnicy poza Hamiltonem mieli usprawiedliwioną nieobecność. Trudno jednak w to do końca uwierzyć, zwłaszcza gdy ogląda się jak zawodnicy śmieją się z Kuestera, gdy został on wyrzucony z meczu z Sixers. Wiadomo, że jest problem na linii trener – zawodnicy i Kuester będzie musiał wcześniej czy później odejść. Może teraz Pistons jeszcze go nie zwolnią, żeby nie było to efektem protestu, ale atmosfera w drużynie jest już tak fatalna,że dłużej trwać nie może. Najlepiej gdyby Kuester oszczędził wszystkim dalszych problemów i sam zrezygnował.

4) Debiuty w nowych barwach
Początki gry w barwach Nets nie są łatwe dla Williamsa. Jego nowa drużyna w ostatnich dniach grała ze Spurs i z Rockets, a on nie był w stanie uchronić ich przed porażkami. W obu meczach D-Will bardzo dobrze spisywał się pod względem asyst, najpierw zaliczył ich 12, a później 17. Jednak ma ogromne problemy ze zdobywaniem punktów, co jest spowodowane urazem nadgarstka. W spotkaniu ze Spurs zdobył 14 punktów ze skutecznością 38% z gry, natomiast w Houston 15 trafiając tylko 25% swoich rzutów. Ani razu nie trafił jeszcze za trzy (0/7).

Natomiast Harris miał bardzo udany debiut w barwach Jazz. W spotkaniu z Pacers wchodząc z ławki zanotował 14 punktów, 7 zbiórek i 5 asyst i przyczynił się do pierwszego zwycięstwa drużyny z Salt Lake City pod wodzą trenera Corbina. W kolejnym meczu Harris był już w pierwszej piątce, miał 17 punktów i 12 asyst, ale Jazz przegrali z Pistons. Tymczasem Favors w pierwszym meczu miał 6 punktów i 3 zbiórki, a w drugim 10 punktów i 2 zbiórki.

Thornton całkiem udanie rozpoczął swoją grę w Sacramento. W starciu z Bobcats zdobył 14 punktów, a przeciwko Grizzlies 15.

Tymczasem Landry w swoim pierwszym meczu w Hornets przez 27 minut miał tylko 4 punkty (1/5 z gry) i 5 zbiórek. W kolejnym meczu było lepiej, 13 punktów i 3 zbiórki, ale jego drużyna przegrała z Rockets.

Bibby, czyli Agent Double-Zero, jak na razie w barwach Wizards zdobył tylko 2 punkty w 2 meczach. Z 9 rzutów z gry trafił tylko jeden. Miał natomiast w sumie 8 asyst.

Hinrich w swoich dwóch pierwszych meczach w Hawks zdobywał po 8 punktów. Poza tym, w starciu z Warriors miał jeszcze 3 asysty i 3 zbiórki, a w pojedynku z Blazers 4 zbiórki.


Krstic już w pierwszym meczu w barwach Celtics wyszedł w pierwszej piątce. Przez 21 minut gry zdobył 9 punktów, zebrał 6 piłek, ale miał też 5 fauli. Green rozpoczął spotkanie na ławce, ostatecznie na boisku spędził 18 minut i zdobył w tym czasie 7 punktów, a Celtics pokonali Clippers.

Pierwszego meczu w koszulce Blazers, Wallace nie zaliczy do udanych. Swoje 9 punktów zdobył trafiając tylko 4 z 12 rzutów z gry, do tego dołożył 5 piłek, a jego nowa drużyna przegrała z Hawks.

5) Najlepsze występy weekendu
Love pobił osiągnięcie Mosesa Malone’a z sezonu 82/83 i w spotkaniu z Warriors przedłużył swoją serię kolejnych meczów z dobule-double do 46. Po ostatnich dwóch słabszych występach, w starciu z Warriors, Love zagrał fantastycznie i pomógł Wolves przerwać serię 7 porażek. Zdobył 37 punktów (61.5% z gry) i zebrał 23 piłki. Już po raz 4 w tym sezonie zaliczył co najmniej 30 punktów i 20 zbiórek. Ustanowił także rekord klubu z Minneapolis pod względem oddanych (23) i celnych (18) rzutów wolnych w jednym meczu.

W piątek Wade stoczył pojedynek strzelecki z Youngiem. Lider Heat zdobył 41 punktów (67% z gry) prowadząc swoją drużynę do zwycięstwa, podczas gdy Young nie był od niego o wiele gorszy i ostatecznie miał 38 punktów (63% z gry, 6/8 za trzy). Warto dodać, że był to 32 mecz Wade’a w karierze z dorobkiem co najmniej 40 punktów, a już po raz 5 osiągnął tę granicę przeciwko Wizards.

Howard zdobywał 10 punktów w każdej kwarcie meczu z Thunder i zapewnił Magic pewne zwycięstwo w tym ważnym meczu. Ostatecznie Howard zdobył 40 punktów trafiając 16 z 20 rzutów z gry, poza tym zebrał 15 piłek i zaliczył 6 bloków. Tymczasem w spotkaniu z Bobcats, Magic wystarczyło 20 punktów i 10 zbiórek ich lidera, by ponownie wygrać. Był to już 10 mecz z rzędu, w którym Howard zanotował statystyki na poziomie 20-10.

Ginobili zdobył najwięcej w sezonie 35 punktów(45% z gry), prowadząc Spurs do zwycięstwa z Grizzlies. Aż 18 punktów miał w czwartej kwarcie, którą jego drużyna wygrała 36-25. Poza tym, Manu zaliczył 8 asyst i 6 zbiórek.

6) Lakers lepsi od Thunder
Po fatalnym występie w Orlando, Thunder czekał kolejny bardzo trudny mecz. Przed własną publicznością zmierzyli się z Lakers. Spotkanie było bardzo wyrównane, a Durant i Westbrook robili co mogli, by zapewnić swojej drużynie zwycięstwo w tym prestiżowym pojedynku. Jednak w decydujących akacjach Lakers pokazali gospodarzom, że jeszcze przed nimi sporo pracy, by osiągnąć ten najwyższy poziom. W pierwszej połowie gospodarze zdobyli 56 punktów trafiając aż 61% z gry, natomiast w drugiej Lakers ograniczyli ich do zaledwie 31 punktów, co jest najniższą zdobyczą Thunder w jednej połowie w tym sezonie. Bryant, mimo że w całym meczu miał problemy z dobrą obroną rywali i nie imponował skutecznością, w czwartej kwarcie trafiał ważne rzuty i poprowadził swoją drużynę do zwycięstwa. Ostatecznie miał 17 punktów i skuteczność z gry na poziomie 35%, ale w przez ostatnie 6 minut zdobył 7 punktów. Poza tym miał też 7 asyst. Bardzo dobrze wspierali go Gasol i Bynum. Hiszpan zaliczył 18 punktów i 11 zbiórek, a Bynum 16 punktów, 10 zbiórek i 5 bloków. To dobitnie pokazuje, że Thunder niezbędny jest taki zawodnik jak Perkins, który niestety na swój debiut w ich barwach poczeka jeszcze 2-3 tygodnie z powodu kontuzji kolana. Wczoraj najlepszym strzelcem gospodarzy był Westbrook, zdobył 22 punkty (50% z gry), ale aż 17 w pierwszej kwarcie. W drugiej połowie był już znacznie mniej widoczny. Na swoim koncie miał też 6 zbiórek i 6 asyst. Tymczasem Durant zdobył 21 punktów (40% z gry) i po raz kolejny potwierdził, że nie jest crunch time playerem pudłując rzut za trzy, który mógł doprowadzić do remisu w ostatnich sekundach.

7) Roy is back

Po porażce z Lakers po dogrywce, w kolejny meczu Blazers ponownie musieli rozegrać dodatkowe 5 minut. Tym razem okazali się lepsi i pokonali Nuggets. Bohaterem tego spotkania był Roy, dla którego był to dopiero drugi występ po powrocie po kontuzji. Roy na razie miał grać tylko 15 minut w każdym meczu, ale w tym spędził na parkiecie 24, ponieważ czuł się dobrze, co potwierdza także fakt, iż zdobył 18 punktów. Ale co najważniejsze, Roy trafił decydującą trójkę na 5.8 sekund przed końcem czwartej kwarty, która doprowadziła do dogrywki. Może ma on problemy z kolanami, ale nie zapomniał jak się rzuca i w tych kluczowych momentach Blazers nadal mogą na niego liczyć.

[yframe url='http://www.youtube.com/watch?v=X3joFlclNz0']

8 ) Haddadi i Stephenson

Hamed Haddadi i Lance Stephenson – o tych zawodnikach właściwie się nie słyszy, ponieważ większość czasu spędzają na ławce, ale po tym weekendzie warto o nich wspomnieć.

Po odejściu Thabeeta, Haddadi przesunął się do roli drugiego centra w Memphis i może liczyć teraz na trochę więcej minut gry. W spotkaniu z Kings grał najdłużej w karierze – 21 minut i świetnie ten czas wykorzystał. Irańczyk zdobył 10 punktów (5/11 z gry), zebrał rekordowe w swojej karierze 10 piłek i zaliczył 2 bloki. Było to jego pierwsze double-double w już prawie 3-letniej karierze w NBA. Wcześniej w tym sezonie wystąpił tylko w 14 meczach i najdłużej grał niecałe 8 minut. Jednak już dzień po tym rekordowym występie, w starciu ze Spurs Haddadi znowu przesiedział cały mecz na ławce.

Stephenson został wybrany w ostatnim drafcie w drugiej rundzie przez Pacers i bardzo szybko o nim usłyszeliśmy, jednak nie w kontekście jego gry, a problemów i oskarżeń o pobicie. Jest on głębokim rezerwowym w Indianie i aż do tej niedzieli musiał czekać na swój debiut w NBA. Czekał aż 57 meczów. W 58. wreszcie pojawił się na boisku i grał 4 minuty, w tym czasie zaliczył 2 punkty i 2 asysty.

9) Zdjęcie dnia
– zawodnicy w nowych barwach

10) Najlepsze akcje niedzieli

[yframe url='http://www.youtube.com/watch?v=Wx5zhNqlh2w']


NBA

Kategoria: NBAcodziennie

Imponujące statystyki Gortata

lut27
2011
Dodaj komentarz Adam Szczepański

Adam Szczepański

W piątek Gortat rozegrał kolejny bardzo dobry mecz. Jego 17 punktów i 11 zbiórek znacząco pomogło Suns wygrać w Toronto. Był to 29 mecz Marcina w barwach drużyny z Arizony. W tym czasie zdobył więcej punktów (318) niż w jakimkolwiek wcześniejszym swoim sezonie w NBA, a jego statystyki wyglądają następująco:

11pts/ 8.2reb/ 1blk

Jednak jego pierwsze występy w Suns nie były aż tak imponujące jak te z ostatnich tygodni. Gortat potrzebował trochę czasu, by dostosować się do swojej nowej drużyny i z każdym meczem widać, że coraz lepiej czuje się w Suns. Przełomowym momentem było pierwsze double-double, które zanotował 19 stycznia w meczu z Cavs (16pts/11reb). Później zaliczył kolejne 9 double-doubles i pobijał swoje rekordy strzeleckie. W ostatnich 17 meczach Marcin jest jednym z najlepszych rezerwowych w całej NBA. Statystyki świetnie to obrazują. W tych ostatnich 17 meczach 13 razy zdobywał co najmniej 10 punktów (w tym 2 razy 20), 10 razy zbierał co najmniej 10 piłek i miał 10 double-doubles. Średnio w tym czasie wyglądało to tak:

13.4 punktów
10.1 zbiórek
1.06 bloków
0.5 asysty
0.6 przechwytów
58.8% skuteczność z gry
83.6% skuteczność z wolnych
28.1 minut gry

Żeby uświadomić sobie jak świetne są to osiągnięcia, trzeba porównać je ze statystykami inny zawodników w lidze. W tym sezonie 6 graczy notuje statystyki na poziomie przynajmniej 13 punktów i 10 zbiórek, są to Howard, Griffin, Love, Randolph, Gasol i Noah. Jednak tylko 3 z nich ma też średnio co najmniej jeden blok. Jak widać, osiągnięcie statystyk na poziomie 13-10-1 to już jest coś. Oczywiście Marcin notuje je w 17 meczach, natomiast wymienieni gracze w całym sezonie, ale to ma tylko pokazać, na jak wysokim poziomie gra on w tym ostatnim okresie. Średnie Gortata z tych 17 meczów najbardziej zbliżone są do średnich jakie w tym sezonie ma Noah – 13.5 pts/ 11.7reb/ 1.5blk. Poza tym, warto jeszcze zwrócić uwagę, że Gortat spędza na boisku tylko 28 minut. Tymczasem w obecnym sezonie wszyscy zawodnicy mający statystyki na poziomie co najmniej 10-10 grają ponad 30 minut.

No dobrze, to teraz spójrzmy na całą historię ligi. Zawodnicy, którzy w jednym sezonie mieli średnio co najmniej 13 punktów, 10 zbiórek i jeden blok grając krócej niż 30 minut:

Robert Parish (1979/80) – 17pts/ 10.9reb/ 1.6blk/ 29.4min
Roy Tarpley (1987/88) – 13.5pts/ 11.8reb/ 1.1blk/ 28.5min
Shawn Kemp (1991/92) – 15.5pts/ 10.4reb/ 1.9blk/ 28.3min
Andrew Bynum (2007/08) – 13.1pts/ 10.2reb/ 2.1blk/ 28.8min

Było ich tylko 4, co potwierdza, że osiągnięcie takich średnich jest czymś niezmiernie rzadkim. Oczywiście Gortat tego sezonu nie zakończy na takim poziomie i nie dołączy do tej grupy, ale gdyby grał od początku sezonu w Suns i utrzymał tak wysoki poziom przez całe rozgrywki…

Natomiast w całej historii NBA tylko Bynum w sezonie 07/08 notował 13 punktów ze skutecznością z gry co najmniej 58% i 10 zbiórek przez niecałe 30 minut. Chociaż trzeba dodać, że rozegrał wtedy tylko 35 meczów.


NBA

Kategoria: Marcin Gortat

Zrób sobie plakat (30)

lut27
2011
Dodaj komentarz Kamil Timoszuk

Nasza seria „Zrób sobie plakat” to idealne wręcz miejsce dla takich graczy jak Blake Griffin. Tacy zawodnicy jak on praktycznie w każdym występie zaliczają akcję, która później ląduje w zestawieniu najlepszych zagrań nocy, tygodnia czy nawet miesiąca. W meczu przeciwko Boston Celtics Blake Griffin popisał się akcją zachwycającą praktycznie wszystkich którzy ją widzieli. Jednak w naszym cyklu pojawią się fotki z zagrania które mu nie wyszło ale w obiektywach fotoreporterów będących na meczu wyszło świetnie.


NBA

Kategoria: zrób sobie plakat

Pierwszy podcast na Czwartej Kwarcie

lut26
2011
9 komentarzy Kamil Timoszuk

W czwartek byliśmy świadkami jednego z najbardziej interesujących trade deadline w historii NBA. Bardzo dużo się działo, 20 drużyn wymieniło się 49 zawodnikami. Była to idealna okazja, by nagrać nasz pierwszy podcast na Czwartej Kwarcie. Już od jakiegoś czasu zabieraliśmy się za to i w końcu się udało – oto nasza wielka premiera.

Przedstawiamy nasz pierwszy podcast poświęcony w całości trade deadline, w którym wzięli udział Kamil Timoszuk, Maciej Jamrozik i Adam Szczepański. Całość jest dość długa, bo trwa ponad 40 minut, ale sami rozumiecie, że o tylu transferach nie da się powiedzieć krócej (i tak się ograniczaliśmy). Nic więcej nie będziemy już pisać, zapraszamy do wysłuchania podcastu. Początki nie są łatwe, ale mamy nadzieję, że spodoba wam się to co przygotowaliśmy. Zobaczcie jak nam to wyszło. Czekamy na wasze opinie i konstruktywną krytykę.

[buzzsprout episode="22179" player="true"]


NBA

Kategoria: podcast

Trade deadline – analizy

lut26
2011
Dodaj komentarz Maciej Jamrozik

Maciej Jamrozik

Tym samym zaczynamy nową serię wpisów. Wpisów przedstawiających najciekawsze artykuły, przemyślenia dotyczące różnych wydarzeń związanych z NBA. Idąc za hasłem: „Dobre, bo polskie”, znajdujemy ciekawe artykuły w polskiej blogosferze.  Od razu piszę, że nie będziemy wrzucać tego co tydzień, co dwa, co pięć dni, codziennie. Będzie jak będzie, nic więcej nie mogę wam, czytelnikom naszego bloga, obiecać. Tyle tytułem wstępniaka, wszelkie sugestie bądź uwagi zostawiajcie proszę w komentarzach.

Wymiana na linii Jazz – Nets [Ruska Gra]: „Pamiętna bura Williamsa skierowana do debiutanta Gordona Haywarda w trakcie meczu nie przeszła bez echa i określona została początkiem wielkich zmian. Co prawda jeszcze wtedy D-Will próbował robić dobrą minę do złej gry, ale coś pękło i to publcznie. To nie ta chemia,  która cechowała Utah do tej pory.”

Koniec MeloDramy [Nowojorskie impresje]: „Pierwsze pytanie brzmi – kto to wszystko wymyślił i dopiął na ostatni guzik? Na pewno Lala Vazquez, ale kto po za nią? Pan Walsh? Trener Mike? Nie. To nie jest deal tych Panów. Niestety. Oni mieli niewiele, albo bardzo mało do powiedzenia w sprawie struktury tej transakcji. To Właściciel Dolan się uparł. Kto się z nim konsultował? Ten, którego wężowych podszeptów boi się chyba każdy?”

Brak ruchów Pistons [Detroit Pistons PL]: „Nie interesowały go [Hamiltona - przyp. red.] regularne występy w pierwszej piątce Cavaliers i nie interesowały go negocjacje nt. wykupienia kontraktu już po wymianie. RIP nie chciał oddawać ot tak ani jednego dolara z obowiązującej jeszcze 2 lata umowy, gwarantującej mu 21 mln $. Jego sprawa, wybrał grzanie ławy u znienawidzonego Johna Kuestera.”

Drogi Danny, co Ci siedzi w głowie? [Celtics House]: „Jest uważany za jednego z najlepszych obrońców 1-na-1 w post. To ktoś, dzięki komu nie musieliśmy podwajać Dwighta Howarda. To ktoś, kto służył nam za wymówkę a propo porażki w Meczu Numer 7.”

Davis w Cavaliers [Cavs.blox.pl]: „Baron Davis… hm, któż nie zna tego 31-letniego rozgrywającego – autora najdłuższego rzutu w historii NBA, posiadacza czołowej brody w lidze, wreszcie przywódcy „Wojowników” z Oakland w czasie, gdy Ci cztery lata temu zaszokowali Dallas Mavericks w fazie „play-off”? Swoim widowiskowym stylem gry oraz nietuzinkowym charakterem zjednał sobie przez lata wielu fanów (…), to nadal zawodnik, który z pomarańczową piłką potrafi wyczyniać cuda.”

Presti – co on właściwie zrobił? [Zawsze po pierwsze]: „Wracając do Greena, fakty są jednak nieubłagane. Mając 206 cm wzrostu grywał w Oklahomie na pozycjach 3 i 4. Problem polega na tym, że trafiał na fatalnej skuteczności… właściwie trafiał na fatalnej skuteczności wszystkie swoje rzuty od 2 do 6 metra. Jednocześnie oddawał aż 4 rzuty zza łuku w  meczu, trafiając tylko 30% z nich i zbierał tylko 5,4 zbiórki w przeliczeniu na 36 minut.”


NBA

Kategoria: Cavs, Celtics, Jazz, Knicks, Nets, Nuggets, Pistons, Thunder, transfery

Polska wersja TNT

lut25
2011
12 komentarzy Maciej Jamrozik

Maciej Jamrozik

Wiem, że nie powinienem, ale muszę.

Od czasów, gdy miałem Canal+, a co za tym idzie, NBA z polskim komentarzem minęło sporo. Czasami tęskniłem do „LeBrona Jonesa”, „bardzo efektownych akcji SPURS (kolejny rzut Tima Duncana z łokcia o deskę po nijakim zagraniu, wymowa zespołu Spurs przez u, nie prze e) , „seriali punktowych”, „smeczów” czy legendarnego już „ułaaaa”. Czasami.

Od czasu do czasu miałem okazję oglądać mecze z komentarzem p. Michałowicza (będąc w gościach u kolegi), jednak po tym, co obejrzałem, muszę się z wami podzielić refleksją.

Weekend Gwiazd, sobota, dzień konkursów. Canal+ postanowiło zaprosić p. Ryszarda Katusa (zgadnijcie, jak przeczytałem wpierw jego nazwisko). Kim jest ten pan? W skrócie, polskim dziesięcioboistą ze sporymi sukcesami, których mu nie odmawiam (klik) .

Nie oglądałem tego na żywo, nie dane mi było jakkolwiek zerknąć na transmisję ( użytkownicy twittera oglądając szybko zauważyli, że coś jest nie halo w studiu C+), byłem w górach z moją Ukochaną, będąc nieświadomy tego, że p. Katus is killing basketball right now in polish studio.

Nie wiem kto dobiera gości do studia Canal+, ale robi to ktoś nie mający za bardzo pojęcia o koszykówce. NBA jest ligą, której należy się (NALEŻY) godny komentarz. To, co Ci panowie wyprawiają, jest żenujące. Filmik ma 13 minut, wytrzymałem tylko 8, zresztą sami spróbujcie.

[yframe url='http://www.youtube.com/watch?v=A_j7frXPOQ4']

Weekend Gwiazd, niesamowita promocja dla NBA, coraz więcej fanów z Polski, śledzących występy Marcina Gortata. Zapewne część nowych kibiców skusiła się ofercie C+. Co przeżyli podczas tego weekendu, to ich do końca życia.

Czy to się kiedyś zmieni? Doczekamy się NBA w polskiej telewizji publicznej z komentarzem na poziomie?

Wiem, że to nie jest takie łatwe, usiąść w studiu, i mówić ciekawie o tym co się dzieje przez parę godzin. Serio. Jestem po nagraniu pierwszego blogowego podcasta, i naprawdę nie jest to takie łatwe. Ale czy nie ma w Polsce lepiej znających się ludzi na NBA, którzy zasługują na chociaż danie im szansy?

Zapraszam w komentarzach do pisania o swojej refleksji na temat NBA w polskiej TV.


NBA

Kategoria: All-Star Weekend 2011

Bulls znowu lepsi od Heat

lut25
2011
Dodaj komentarz Adam Szczepański

Adam Szczepański

Ze względu na trade deadline dzisiaj NBAcodziennie w ograniczonej formie.

Heat przegrali kolejny prestiżowy pojedynek. Tak samo jak nie potrafią w tym sezonie pokonać Celtics, także nie udaje im się to z Bulls. W starciu z tymi dwiema pozostałymi drużynami z pierwszej trójki wschodu, Heat mają teraz bilans 0-5.

Wczorajszy mecz w Chicago układał się po myśli zawodników z Miami w pierwszej połowie, którą zakończyli z przewagę 9 punktów. Jednak w trzeciej kwarcie Rose i Deng wzięli sprawy w swoje ręce. Zdobyli wtedy odpowiednio 12 i 10 punktów, tymczasem Heat zostali zatrzymani przez defensywę Bulls na ledwie 14. Później dwójka Rose-Deng odegrała również kluczową rolę w samej końcówce spotkania, kiedy zdobyli 9 z ostatnich 10 punktów swojej drużyny. Deng trafił kluczową trójkę na 16 sekund przed końcem, dając Bulls 3-punktowe prowadzenie, którego Heat nie potrafili już zniwelować.

Rose zakończył mecz z dorobkiem 26 punktów (38% z gry), 6 asyst i 5 zbiórek. Deng zdobył 20 punktów (58% z gry), z czego aż 18 w drugiej połowie. Poza tym, zaliczył 10 zbiórek i 5 asyst. Boozer dołożył 16 punktów i 9 zbiórek, a Noah (7pts/ 8reb) wykonał fantastyczną pracę w obronie przeciwko Boshowi.

To był najgorszy mecz w karierze Bosha pod względem strzeleckim. 18 razy próbował trafić do kosza z gry, ale tylko raz mu się udało, co daje niesamowitą skuteczność na poziomie 5.5%. Jest to najniższa skuteczność zawodnika, który oddał co najmniej 18 rzutów, od stycznia 1973 roku, kiedy to Mike Newlin grający w Rockets trafił tylko jeden ze swoich 22 rzutów (4.5%).

Fatalnie wypadli także rezerwowi Heat, zdobyli łącznie 2 punkty (1/8 z gry), podczas gdy zawodnicy z ławki Bulls mieli ich o 20 więcej. W efekcie, dobre występy Jamesa i Wade’a nie wystarczyły. LeBron zanotował 29 punktów (57% z gry), 10 zbiórek i 5 asyst, ale spudłował wszystkie swoje 4 rzuty za trzy, w tym kluczową trójkę pod koniec spotkania, która mogła doprowadzić do remisu. Wade również na sam koniec spudłował zza łuku, a na swoim koncie miał ostatecznie 34 punkty (50% z gry) i 8 zbiórek.


Po oddaniu aż 5 zawodników podczas trade deadline, Celtics przystępowali do meczu w Denver w bardzo ograniczonym składzie. W ostatnim momencie dodali powołanego z D-League Chrisa Johnsona (6pts) i trener miał do dyspozycji 9 zawodników. Osłabieni i zszokowani po nieoczekiwanych transferach, zawodnicy Celtics bardzo męczyli się z Nuggets, ale przez większość czasu kontrolowali sytuację. Stracili ją dopiero w ostatnich minutach czwartej kwarty, kiedy mecz totalnie zdominowali gospodarze. Na 6 minut przed końcem czwartej kwarty Celtics prowadzili 2 punktami, ale od tego momentu nie zdobyli już punktów, a Nuggets zanotowali imponujący finisz 16-0.

W drużynie z Bostonu najlepiej zaprezentowali się Garnett (14pts/ 13reb) i Pierce (17pts/ 6reb), ale tak jak pozostali zawodnicy gości, chyba byli zbyt zszokowani informacją o oddaniu Perkinsa i zdecydowanie zabrakło im koncentracji. Liderzy Celtów byli bardzo niezadowoleni z tego ruchu. Pierce tak po meczu skomentował transfer:

„It was very emotional, especially for me being that I had a chance to see Perkins grow up from Day One, fresh out of high school, coming in here and seeing the level he got to, a championship team. It’s definitely emotional. I had a chance to talk to him this afternoon a little bit, he was definitely hurt. The guys around this locker room were definitely hurt to see Perk go. I hate to lose a teammate like Perkins. He meant so much. People don’t understand chemistry is from the bus to the plane to the locker room, so it’s definitely a blow. It depends on how the other guys make the adjustment.”
„It’s the nature of the business. People thought LeBron James was cold for leaving Cleveland the way it is. This is an example of how it happens on the management end. You can’t get mad at the players because it can happen to them unexpectedly, just like a player can go where he wants. It’s just the nature of the beast.”

Tymczasem Nuggets wygrali już po raz drugi po odejściu Melo. Wczoraj w ich barwach zadebiutowali nowi zawodnicy pozyskani z Knicks. Gallinari wyszedł w pierwszej piątce, ale miał duże problemy z celnością i trafił tylko jeden z 6 rzutów (2pts). Również Felton nie mógł się wstrzelić (2/8 z gry), ale do swoich 4 punktów dołożył 6 asyst i 5 zbiórek. Najlepiej zagrał Chandler, który zdobył 16 punktów (3/4 za trzy) i zebrał 5 piłek. Natomiast w samej końcówce kluczową rolę odegrał Martin, do niego należała połowa punktów podczas finałowej serii 16-0. Ostatecznie K-Mart miał na swoim koncie 18 punktów (61.5% z gry) i 10 zbiórek. Afflalo dołożył 13 punktów, z czego 5 w ostatnich minutach, Nene zanotował 12 punktów i 10 zbiórek, a Lawson zaliczył 10 asyst.

Najlepsze akcje:

[yframe url='http://www.youtube.com/watch?v=_OoUc-jHbq8']


NBA

Kategoria: NBAcodziennie

Szok w Bostonie, święto w Oklahomie

lut25
2011
2 komentarzy Adam Szczepański

Adam Szczepański

Celtics i Danny Ainge zaszokowali wczoraj całą NBA. Nie ma wątpliwości, że udało im się wszystkich zaskoczyć. Pozbyli się swojego podstawowego centra, jednego z najlepszych defensorów na tej pozycji i zawodnika, przez nieobecność którego przegrali game 7 zeszłorocznych finałów (tak przynajmniej jeszcze niedawno wielu w Bostonie twierdziło). Powrót Perkinsa do zdrowia i jego obecność w playoffs miała być kluczowa dla Celtics w ich drodze do mistrzostwa. Dzięki niemu nie musieli obawiać się Howarda i mieli też odpowiedź na wysokich Lakers. Teraz pozbyli się tego atutu. W zmian dostali Greena i Krstica. Obaj mają swoje zalety, zwłaszcza o Greenie można powiedzieć wiele dobrego, ale w kontekście Celtics dwie sprawy powinny być najważniejsze – obrona i zbiórki. Perk im to zapewniał, ale na nową dwójkę nie ma co liczyć. Obaj dobrze radzą sobie w ataku, jednak nie są specjalistami od defensywy i mają też problemy z walką na tablicach. Natomiast Celtics bardzo potrzebują zbiórek, bo w tym momencie są drugą najgorzej zbierającą drużyną w lidze. Po trade deadline nie będzie z tym lepiej, a może być nawet gorzej.

Po co Celtics zdecydowali się na tak odważne ruchy i tak znaczące zmiany składu? Przecież są najlepszą drużyną wschodu i wydawało się, że są wystarczająco silni, by ponownie znaleźć się w finale i walczyć o tytuł. To dlaczego coś zmieniać? Po co stawiać na młodszego i przyszłościowego Greena, skoro ma się drużynę weteranów, która jeśli chce sięgnąć po tytuł, musi to zrobić teraz (dlatego argument, że kontrakt Perkinsa się kończył i mogli go stracić po sezonie nie jest tu adekwatny). Tylko Ainge to wie. W ostatnich latach GM Celtics podejmował słuszne decyzje i dobrze zarządzał sprawami personalnymi, ale teraz bardzo zaryzykował i właściwie nie wiadomo dlaczego. Może w Bostonie uznano, że skoro przez pół sezonu radzili sobie bez Perka i byli najlepsi na wschodzie, to bez niego mogą też wygrywać w playoffs. Jednak Ainge zapomniał chyba spojrzeć na raport medyczny – zmiennicy Perkinsa, O’Nealowie stracili z powodu kontuzji łącznie 59 meczów (Celtics dotychczas rozegrali 56). Jeśli będą zdrowi, mogą rzeczywiście zapewnić Celtom solidne wsparcie pod koszem. Nie będą tak skuteczni w obronie jak Perkins, ale mają centymetry, potrafią zbierać i mogą zdobyć kilka punktów. Jednak pozostawanie pozycji środkowego dwójce zawodników tak podatnych na kontuzje, jest jak oddanie Shaqowi ostatniego rzutu wolnego decydującego o mistrzostwie. Baaardzo ryzykowne. Może się udać, ale będą potrzebować duuuużo szczęścia.


Poza oddaniem Perkinsa, Celtics pozbyli się także Erdena, który spisywał się bardzo dobrze w sytuacji, gdy pozostali środkowi byli poza grą. Razem z Turkiem do Cavs wysłali też Harangody’ego. Tak więc oddali dwóch wysokich, młodych zawodników, a w zamian dostali… wybór w drugiej rundzie draftu. Dlaczego nie wyciągnęli do Cavs Parkera? Przecież to właśnie takiego zawodnika najbardziej potrzebowali. Swoje ruchy w trade deadline mogliby ograniczyć jedynie do ściągnięcia Parkera. Zrobili znacznie więcej, ale akurat nie to. Oddanie tej dwójki jeszcze mogę zrozumieć w kontekście zwolnienia miejsca w składzie, by pozyskać zawodników, których kontrakty niedługo zostaną wykupione (chociaż nie w kontekście równoczesnego oddania Perkinsa, to już trudno zrozumieć). Z tego samego powodu odesłali też Danielsa do Kings. Co prawda mógł on zawetować tą wymianę, ale w tym sezonie i tak już prawdopodobnie nie zagra, a po tym roku będzie wolnym agentem, więc zmiana barw jest dla niego tylko teoretyczna.

Co dalej? Celtics muszą wierzyć. Tylko to im pozostaje. Muszą wierzyć, że Shaq i Jermaine będą zdrowi. Że Green dobrze wkomponuje się do drużyny i będzie przydatnym zmiennikiem na pozycje cztery/trzy, a Krstic za bardzo nie osłabi ich defensywy pod koszem. Że uda im się pozyskać wartościowych zawodników, którzy niedługo pojawią się na rynku. Na pewno ich celem będzie Murphy (wysoki zawodnik, ale kolejny który nie jest dobrym obrońcą), może Hamilton, jeśli tylko Pistons wykupią jego kontrakt. Już wkrótce przekonamy się kto ostatecznie będzie dostępny i w jakim składzie Celtics przystąpią do playoffs. I na koniec, w Bostonie muszą wierzyć, że na ich drodze w playoffs nie stanie ani Howard, ani Lakers.

Według Hollingera z ESPN, Celtics po prostu kalkulują z kim zmierzą się w playoffs i kogo będą musieli pokonać na drodze do mistrzostwa. Podobno nie uważają już Magic i Lakers za sowich najpoważniejszych konkurentów. Teraz są to Heat i Spurs. Dlatego właśnie na starcie z nimi potrzebowali takiego zawodnika jak Green. Natomiast mogli oddać Perkinsa, ponieważ na piątce Spurs i Heat są znacznie słabsi niż Magic i Lakers. Co jednak, jeśli ich przewidywania się nie sprawdzą i w finale spotkają się ponownie z Lakers? Będą musieli zadowolić się drugim z rzędu wicemistrzostwem?


Największymi zwycięzcami tego trade dealdine są bezsprzecznie Thunder. To co zrobił Presti było porostu mistrzowskim zagraniem. Od dawna jestem pod ogromnym wrażeniem pracy, jaką wykonuje on kompletując skład swojej drużyny i teraz ponownie mi zaimponował. Jest to niesamowity GM.

Największym problemem Thunder była pozycja środkowego. Potrzebowali dobrego centra, który będzie skutecznie zbierał i przede wszystkim będzie dobrym obrońcą. Od dawna szukali takiego zawodnika i w końcu się udało. Dostali środkowego, który wydaje się być dla nich idealnym uzupełnieniem. Teraz Thunder mają odpowiedź na Lakers i ich podkoszowych. Po oddaniu Greena, w pierwszej piątki zrobiło się też miejsce dla świetnie spisującego się w tym sezonie Ibaki. W efekcie, Thunder będą mieli duet podkoszowy Perkins-Ibaka. Ich rywale już mogą się bać. Ominięcie tej dwójki naprawdę nie będzie łatwe. Poza tym, Presti ściągnął też Mohammeda z Charlotte, w zamian za niepotrzebnych rezerwowych Petersona i White’a. Dzięki temu, Thunder mają nie tylko świetnego centra w pierwszej piątce, ale i bardzo przydatnego zmiennika.

Po tym trade deadline Thunder znacząco urośli. Dosłownie – zyskali na centymetrach i w przenośni – wzmocnili się i zwiększyli swój potencjał. Thunder przestali czekać na bliżej nieokreśloną przyszłość. Już teraz mają skład, z którym mogą w playoffs bardzo zamieszać.


Bobcats i Michael Jordan pozbyli się zawodnika, który był twarzą tej drużyny. Wallace był w Charlotte od samego początku istnienia Bobcats i jako pierwszy też reprezentował ich podczas Meczu Gwiazd. Jednak w tym sezonie miał problemy zdrowotne i są to jego najgorsze rozgrywki od kilku lat. Dlatego Bobcats zdecydowali się go pozbyć, a przede wszystkim pozbywają się jego kontraktu. Oddanie Wallace’a to dla nich znaczące oszczędności. Jego kontrakt jest wart około $30 milionów za ten i następne 2 sezony, podczas gdy umowa Przybilli kończy się już po tych rozgrywkach. Do tego dostali dwa wybory w pierwszej rundzie draftu (2011 i 2013), co pomoże im pozyskać młodych zawodników. Teraz w Charlotte skupią się na budowaniu przyszłej siły drużyny. Rok po tym jak po raz pierwszy awansowali do playoffs, zamiast umacniać się w czołówce wschodu, znowu zaczynają wszystko od nowa i zaczynają tworzyć drużynę na przyszłość. Bez Wallace’a ponowne znalezienie się w najlepszej ósemce jest bardzo mało prawdopodobne.

Tymczasem dla Blazers, Wallace powinien być znaczącym wzmocnieniem. Albo będzie grał w pierwszej piątce na trójce, albo jako rezerwowy będzie kluczowym zmiennikiem na pozycje trzy/cztery. W Portland dopiero co do gry wrócił Roy, niedługo powinien wrócić też Camby, teraz dodali Wallace’a – to może zapowiadać dobry finisz rozgrywek w wykonaniu Blazers.

Grizzlies bardzo szybko stracili wiarę w Thabeeta i trudno się im dziwić. Dlatego już od jakiegoś czasu szukali możliwości wytransferowania go. Mówiło się, że zainteresowani są Thunder, ale oni znaleźli znacznie lepszego centra. Tymczasem na Tanzańczyka skusili się Rockets, którzy bardzo potrzebują centymetrów. Może w Houston Thabeet pójdzie śladami Olajuwana? Po tym co na razie pokazał trudno sobie to wyobrazić, ale Rockets i tak nie mają nic do stracenia i mogą spróbować. W zmian do Memphis powędrował Battier, który wraca do drużyny, w której spędził pierwsze 5 lat swojej kariery. W 2006 został wytransferowany do Rockets za Gay’a i teraz bardzo przyda się jako zastępstwo dla niego, ponieważ Gay z powodu kontuzji będzie poza grą jeszcze co najmniej 3 tygodnie. Tak doświadczony zawodnik jak Battier powinie pomóc Grizzlies w walce o awans do playoffs. Warto przypomnieć, że ostatni raz Grizzlies grali w nich, kiedy w składzie był jeszcze Battier.

Grizzlies nie udało się natomiast wysłać Mayo do Pacers. Mieli w zamian dostać McRobertsa i pick w pierwszej rundzie draftu. Tym samym chcieli trochę rozładować tłok na pozycjach 2/3 i pozyskać podkoszowego. Jednak nie zdążyli się porozumieć do czasu deadline’u i wymiana nie została sfinalizowana. Tak więc teraz Grizzlies mają na pozycje 2/3 sześciu zawodników – Gay’a, Mayo, Battiera, Younga, Allena i Henry’ego.


Rockets poza oddaniem Battiera, pozbyli się również Brooksa. Jeszcze rok temu był on kluczową postacią tej drużyny, ale w tym sezonie spisuje się znacznie gorzej, a w wakacje kończy mu się kontrakt i Rockets nie zamierzali go przedłużać. Tym bardziej, że finansowe oczekiwania Brooksa były zbyt wygórowane. Dlatego wysłali go do Suns, a w zmiana dostali młodego Dragica. Podobno chcieli Gortata, ale jest on zbyt ważnym zawodnikiem Suns, by mogli go teraz oddać. Tymczasem w Phoenix Brooks będzie kolejnym świetnym rezerwowym. Tak samo jak rok temu, ponownie ławka Suns jest jednym z ich najsilniejszych punktów. Brooks potrafi zdobywać sporo punktów, co bardzo przyda się Suns, ponieważ tak jak można było przewidzieć, Carter nie potrafi zastąpić w ataku Richardsona. Ten ruch to znaczące wzmocnienie przed ostateczną walką Suns o playoffs. Ich szanse rosną. Do tego, znajdujący się za ich plecami Rockets bez Battiera i Brooksa będą mniej groźni.


NBA

Kategoria: transfery

Trade Deadline: Presti jest geniuszem

lut24
2011
5 komentarzy Maciej Jamrozik

Maciej Jamrozik

Trade deadline za nami. Kto zmienił klub?

UPDATE: Wymiana na linii OKC – BOS: Do Boston Celtics trafili Jeff Green i Nenad Krstic w zamian za Kendricka Perkinsa i Nate’a Robinsona. Wow. Sam Presti rulez. C’s dostali wybór w pierwszej rundzie draftu, należący do Clippers.

Wymiana na linii OKC – CHA: Do Oklahomy trafił Nazr Mohhamed w zamian za DJ White’a i Mo Petersona. Presti strikes again.

Wymiana na linii MEM – HOU: Do Rockets powędrował Hasheem Thabeet i wybór w pierwszej rundzie draftu w zamian za Shane’a Battiera.

UPDATE: Wymiana na linii MEM – IND: Do Pacers oddany został OJ Mayo za wybór w pierwszej rundzie draftu i Josha McRobertsa. Wymiana może nie zostać potwierdzona przez ligę, możliwe, że GM’owie zgłosili za późno trade. UPDATE: Źródła podają, że trade nie poszedł, ale czekam na potwierdzenie dlaczego. Albo Grizzlies odrzucili ofertę, albo się spóźniono ze zgłoszeniem.

Wymiana na linii POR – CHA: Do Blazers powędrował Gerald Wallace w zamian za Joela Przybillę, Dante Cunninghama i dwa wybory w pierwszej rundzie draftu.

Wymiana na linii PHX – HOU: Suns oddali Gorana Dragicia i wybór w pierwszej rundzie draftu za Aarona Brooksa.

Wymiana na linii CLE – BOS: Celtics wysyłają Semiha Erdena i Luke’a Harangody’ego za wybór w drugiej rundzie draftu.

Ponoć były rozmowy między Pistons i Cavs na temat Ripa Hamiltona. Rip po transferze (właściwie to jego kontrakt) miał zostać wykupiony (buyout), jednak nie zgodził sie na warunki, więc rozmowy poległy.

Wymiana na linii BOS – SAC: Marquis Daniels został oddany w zamian za gotówkę. Skrzydłowy C’s na mocy swego kontraktu ma jeszcze prawo weta wobec wymiany. UPDATE: Marquis nie skorzysta z prawa weta.

Na temat buyouts rozmawiają ze swoimi graczami: Rockets (Jeffries), Cavaliers (Powe), Wizards (Bibby), Warriors (Murphy), 76ers (Kapono), Pacers (Ford).

23:46 – Po ruchach Ainge’a spekulowało się, że Rasheed powróci do NBA. Sam Sheed w rozmowie z Larry’m Ridleyem ponoć zaprzeczył tej pogłosce. Celtics są najbliżej podpisania kontraktu z Murphym, gdy jego kontrakt zostanie wykupiony.

Tyle ode mnie, zapewne Adam doda parę słów od siebie z rana, a my postaramy się podsumować całość obszerniej niedługo.


NBA

Kategoria: 76ers, Blazers, Bobcats, Cavs, Celtics, Clippers, Grizzlies, Kings, Pacers, Pistons, Rockets, Suns, Thunder, transfery, Warriors, Wizards

Wally Szczerbiak i reszta

lut24
2011
1 komentarz Kamil Timoszuk

Kamil Timoszuk

Jakiś czas temu udostępniając kolejny mecz ze swoich zbiorów wspominałem o pewnym Serbie, który jest wielkim fanem nie tyle Minnesoty Timberwolves, co w większym stopniu Wally’ego Szczerbiaka. W ostatnim czasie odezwał się on do mnie po raz kolejny prosząc o kolejne dwa mecze z udziałem tego zawodnika. Jako że mam pewnego rodzaju „słabość” do tego człowieka to nie potrafiłem mu odmówić po raz kolejny. Pasjonaci muszą sobie pomagać.

Tym razem jego wybory padły na dwa mecze Minnesoty z sezonów 1999/00 oraz 2000/01. Pierwsze z wybranych przez niego spotkań to mecz z 11 stycznia 2000 roku pomiędzy Wolves a Heat. Jeśli ktoś nie jest wielkim fanem Leśnych Wilków to powinna go na pewno zainteresować postawa w tym meczu zespołu z Florydy. W zaledwie 8-osobowym składzie na to spotkanie znaleźli się tacy gracze jak P.J. Brown, Jamal Mashburn, Alonzo Mourning czy też będący w wyśmienitej formie tego dnia Dan Majerle. Po drugiej stronie parkietu postacią numer jeden był oczywiście młody Kevin Garnett, który w tamtym czasie w tamtym zespole musiał być prawdziwym człowiekiem orkiestrą. To właśnie on w wielu meczach wygrywał mecze praktycznie sam dla zespołu z Minnesoty.

Drugim wyborem co do udostępnienia meczu było spotkanie z 8 stycznia 2001 roku pomiędzy Sacramento Kings a Minnesotą Timberwolves. Drużyna ze stolicy stanu Kalifornia na początku XXI wieku była zespołem ze ścisłej czołówki zachodu, który w tamtym czasie bił na głowę swoją siła rywali ze wschodniego wybrzeża. Sacramento prezentowało się znakomicie dzięki dobrej postawie takich graczy jak Chris Webber, Peja Stojakovic, Jason Williams, Doug Christie czy też Vlade Divac. Prawdziwa plejada gwiazd jak na tamte czasy. Do tego na ławce siedział wtedy jeszcze „nieopierzony” Hedo Turkoglu. Pomimo tego właśnie w tym meczu Minnesota postawiła bardzo ciężkie warunki swoim rywalom, którzy musieli się bardzo postarać aby odeprzeć ich ataki. Aż trzech graczy Wolves po tym spotkaniu mogło się poszczycić ponad 20-punktową zdobyczą.

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

DOWNLOAD


NBA

Kategoria: Torrenty
« Older Entries

4kwarta NEWS

  • NBA playoffs Top 5 (17.05)
  • NBA playoffs Top 5 (16.05)
  • NBA playoffs Top 10 (15.05)
  • Small Market, Big Heart
  • NBA playoffs Top 5 (14.05)
  • Przed drugą rundą – zachód
  • NBA playoffs Top 5 (13.05)
  • NBA playoffs Top 5 (12.05)
  • Przed drugą rundą - wschód
  • NBa playoffs Top 5 (11.05)
  • NBA playoffs Top 10 (10.05)
  • NBA playoffs Top 5 (9.05)

Blog

  • NBAcodziennie
  • Archeobasketologia
  • Power Ranking
  • NCAA
  • Podcast
  • TRADE RUMORS
  • Airball spod kosza
  • NCAA od podstaw
  • Skarb Kibica NBA 2011/12
  • Overtime
  • Archiwum

Warto przeczytać

  • Airball spod kosza: 44 mecze pierwszej rundy
  • Smaczki i krzaczki – pierwsza runda
  • O Drafcie, NCAA i limicie wiekowym
  • Airball spod kosza: Mistrzowie na wakacjach, myślą o przyszłości
  • Przygotowania Olka Czyża do Draftu
  • Rookie Ranking vol.4
  • Nagrody 4kwarty za sezon 2011/12
  • Plusy ujemne i dodatnie minusy: straty
  • O Rajonie ciąg dalszy
  • Plusy ujemne i dodatnie minusy: bloki

W halach NBA (galeria)

Wyniki

Dołącz do nas

Współpraca

Linki

  • about NCAA
  • MVP Magazyn
  • NBA & NCAA na DVD
  • PolskiKosz.pl
  • RotoStrefa. Nasz Punkt Widzenia.
  • Sport24.pl
  • Typy NBA
  • widziane z półdystansu
  • wyniki na żywo

Szukaj

buttony

blog Czwarta Kwarta - to co najważniejsze o NBA Cavs.e-nba.pl - serwis poświęcony Cleveland Cavaliers Daveknot Enbiej.pl - NBA, koszykówka HORNETS.PL IVERSON.probasket.pl Nasz Kosz NBA Every Day - NBA, NCAA, koszykówka NBAonline Denver Nuggets poprostubasket.bloog.pl – Koszykarski blog Slamdunk League ToplistaNBA Typer - zabawa bukmacherska Wysoko nad obręczą – Koszykówka w szerokiej perspektywie Zawsze po pierwsze Koszykówka

EvoLve theme by Theme4Press  •  Powered by WordPress Czwarta-Kwarta.com
to co najważniejsze o NBA

Switch to our mobile site