• Strona główna
  • 4kwarta News
  • Market
  • Redakcja
  • Współpraca
  • Archiwum
  • TRADE RUMORS

Archiwum miesięczne Styczeń, 2011

NCAA: Zapowiedź tygodnia V

sty31
2011
2 komentarzy Kosi

Kosi

Kolejna zapowiedź najlepszych spotkań najbliższego tygodnia. A jak ktoś jeszcze nie jest przekonany do oglądania to polecam przeczytać jeden z moich pierwszych wpisów – NCAA da się lubić!.

Poniedziałek

1:00 – Louisville vs. Georgetown
Obie drużyny w ostatnim czasie odniosły kilka cennych zwycięstw, jednak patrząc na tabelę to ekipa Louisville wydaję się faworytem tej potyczki. Wprawdzie lider Cardinals Preston Knowles nieco obniżył loty, ale w jego miejsce bardzo dobrze prezentują się pozostali gracze. A w szczególności Peyton Siva, który stał się bardzo wartościowym graczem po obu stronach parkietu. W Georgetown zaś do formy powrócił Austin Freeman i to głównie dzięki niemu Hoyas odnieśli cztery zwycięstwa z rzędu. Zapowiada się ciekawy pojedynek, w którym do ostatnich minut powinny ważyć się losy meczu.
Draft watch: Żaden z zawodników aktualnie nie wzbudza większego zainteresowania Scoutów NBA.

3:00 – Texas vs. Texas A&M
Ich ostatnie spotkanie zakończyło się niekwestionowanym zwycięstwem Longhorns, jednak tym razem mecz będzie rozgrywany na hali Aggies, co w NCAA odgrywa bardzo często kluczową rolę. Jeśli drużyna Texas A&M myśli o zwycięstwie będzie musiała napracować się w defensywie, a i od Khrisa Middletona oczekuje się sporo punktów. Longhorns mają przewagę chyba w każdym elemencie gry. Zaczynając od dobrego wysokiego Tristana Thompsona, przechodząc przez lidera Jordana Hamiltona, a kończąc na rozgrywającym Cory’u Joseph’ie. Dodatkowo w zespole jest kilku innych wartościowych zawodników i chyba tylko słaba forma całej drużyny może przekreślić ich szansę na odniesienie zwycięstwa.
Draft watch: Jordan Hamilton jest już coraz bliżej Top15.

Wtorek

1:00 – Purdue vs. Wisconsin
Po kilku wpadkach Boilermakers znowu są w formie. Podobnie jak JaJuan Johnson, który w tym sezonie niemal nie zawodzi. Drugi lider Purdue E’Twaun Moore już takim pewnym punktem w zespole nie jest, ale nawet gdy gra słabiej w jego miejsce ktoś inny spisuje się dobrze. W Wisconsin zaś pod koszem jest Jon Leuer, czyli najlepiej punktujący w zespole, a na obwodzie wszechstronny rozgrywający Jordan Taylor. Zapowiada się fajny pojedynek wysokich, ale prawdopodobnie to od postawy tych drugich graczy będzie zależał wynik meczu.
Draft watch: JaJuan Johnson, E’Twaun Moore i Jon Leuer powinni zostać wybrani w drugiej rundzie

3:00 – Vanderbilt vs. Florida
Wyrównany pojedynek dwóch ekip z konferencji SEC. Oba zespoły mają już na koncie cenne zwycięstwa, ale i też fatalne porażki, dlatego najbliższe ich spotkania zapowiada się wyjątkowo ciekawie. Dodatkowo w obu ekipach nie ma wielkich graczy, a raczej równe pierwsze piątki. Jeśli Commodores powstrzymają dwójkę obrońców (Erving Walker, Kenny Boynton) i zarazem najlepszych punktujących Gators z wygraniem nie powinni mieć większych problemów.
Draft watch: Atletyczny skrzydłowy Jeff Taylor ma szansę nawet na wybór w Top15.

3:00 – North Carolina vs. Boston College
Harrison Barnes postanowił o sobie przypomnieć i choćby dlatego warto obejrzeć ten mecz. Jeszcze przed sezonem był pewniakiem do pierwszego numeru w Drafcie, ale rozgrywki szybko go zweryfikowały i spisywał się bardzo słabo. Ostatnio jednak gra coraz pewniej i agresywniej, a jego zespół odnosi kolejne zwycięstwa. Należy jednak pamiętać, że pod koszem są jeszcze Tyler Zeller oraz John Henson i również na tych panów warto zwrócić uwagę. Drużyna Boston College zaś do niedawana była małym objawieniem, ale ostatnio zaliczyli 3 porażki w 4 meczach i ciężko ocenić na co będzie ich stać. Wszystko będzie zależało od postawy lidera Reggie’go Jacksona i jego dyspozycji rzutowej.
Draft watch: Harrison Barnes i John Henson powinni znaleźć się w Top10.

Środa

1:00 – Syracuse vs. Connecticut
Zespół Syracuse przegrał 4 ostatnie spotkania i bardzo potrzebują cennego zwycięstwa, a takim na pewno będzie wygrana z UConn. Wildcats zaś mimo niedawnej porażki z meczu na mecz prezentują się coraz lepiej. Przede wszystkim Kemba Walker nie musi już w pojedynkę wygrywać spotkań, a do zdobywania punktów coraz częściej włączają się pozostali gracze ze szczególnym wyróżnieniem Jeremy’a Lamba i Shabazza Napiera. W Orange zaś niemal wszyscy gracze prezentują się zgodnie z oczekiwaniami i po upadku Krisa Josepha nie ma już śladu. Zawodzi jedynie obrona, która przecież powinna być ich dewizą. Wildcats powinni to spotkanie wygrać, ale dopiero po emocjonującej końcówce i nie wykluczona jest również dogrywka.
Draft watch: Kemba Walker – Top10, Kris Joseph – pierwsza runda, a Rick Jackson druga.

1:00 – Marquette vs. Villanova
Obie drużyny grają w kratkę i dlatego tak trudno przewidzieć zwycięzce tego spotkania. Corey Fisher, Corey Stokes i Maalik Wayns wciąż mają problemy ze znalezieniem równej formy i lepsze mecze przeplatają z gorszymi. W Marquette sytuacja wcale nie jest lepsza i jeśli Darius Johnson-Odom rozegra dobre zawody to Jimmy Butler wypada słabiej (lub na zmianę). Tak naprawdę ważną rolę mogą odegrać wysocy ‘Nova, którzy w ostatnim czasie prezentują się coraz lepiej, a na których Golden Eagles nie będą mieli raczej odpowiedzi.
Draft watch: Brak prospektów do NBA.

5:00 – Nevada vs. Utah State
Wszystko wskazuję na to, że świetna passa Wolf Pack w tym spotkaniu się zakończy, bo ich rywale w konferencji WAC jeszcze nie przegrali. Choć należy przypomnieć, że w ostatnim ich spotkaniu walczyli niemal do samego końca i jedynie fatalnie rozegrana końcówka przesądziła o zwycięstwie Aggies. Jeśli Nevada myśli o zwycięstwie będzie potrzebowała udanego występu w wykonaniu Olka Czyża.
Draft watch: Brak.

Czwartek

5:00 – Gonzaga vs. Portland
Nudny dzień w NCAA i dlatego wybór padł na spotkanie z WCC. Bulldogs są w kryzysie i mają spore problemy z wygrywaniem przeciwko rywalom na równym poziomie. Pilots zaś w ostatnim czasie zwyciężyli w zespołem Saint Mary’s, których do tej pory w konferencji był niepokonany. Zawodnicy których warto obserwować: Steven Gray, Robert Sacre, Elias Harris, Jared Stohl i Luke Sikma. Zwycięzca tego meczu może znacznie przybliżyć się do drugiego miejsca w tabeli.
Draft watch: Jeśli Elias Harris zgłosi się do najbliższego Draftu na pierwszą rundę nie ma co raczej liczyć.

Piątek

Już chyba przywykliście, że piątek to czas odpoczynku? Tym razem nie będzie inaczej.

Sobota

Sobota jak zawsze jest pełna spotkań i wybór będzie ogromny, ale ja skupiłem się tylko na tych kilku zapowiadających się na naprawdę wyrównane i ciekawe.

18:00 – West Virginia vs. Villanova
Jak tym razem poradzi sobie trio Wildcats? Dla przebiegu tego meczu kluczową sprawą wydaję się sytuacja Casey’a Mitchella. Jeśli wróci po zawieszeniu do składu Mountaineers powinni powalczyć o zwycięstwo. Z drugiej strony pod jego nieobecność drugi oddech złapał Joe Mazzulla, a w zespole są jeszcze Kevin Jones, czy nieprzewidywalny John Flowers. To spotkanie równie dobrze może zakończyć się małą niespodzianką i zwycięstwem WVU, jak i wyraźną ich porażką.
Draft watch: Brak.

22:00 – UNLV vs. BYU
Jimmer Fredette, Jimmer Fredette, Jimmer Fredette i w tym momencie powinien zakończyć tą zapowiedź. W ostatnich 5 meczach zdobywa średnio 37pkt, 4zb i 4.4as, a jego zespół przegrał tylko raz. W Rebels wprawdzie nie ma gracza takiego formatu, ale jest czwórka co najmniej dobrych. Przed ich poprzednim pojedynkiem Tre’Von Willis odgrażał się, że zatrzyma lidera Cougars, ale ostatecznie skończyło się na 39 oczkach Jimmera. Czy tym razem będzie podobnie?
Draft watch: Jimmer Fredette z taką grą ma szansę nawet na Top15.

22:00 – Memphis vs. Gonzaga
Ważny sprawdzian dla obu ekip. Jeśli Gonzaga nie wygra tego meczu miejsce w MM może im zapewnić jedynie zwycięstwo w turnieju konferencji. Z drugiej strony Tigers mimo lepszego bilansu nie zapisali jeszcze na koncie żadnego ważniejszego zwycięstwa i ewentualna porażka w tym meczu za dużo w ich sytuacji nie zmieni. Robert Sacre i Elias Harris powinni zaprezentować się z dobrej strony, bo w Memphis brakuję wartościowych wysokich.
Draft watch: Elias Harris.

3:00 – Kentucky vs. Florida
Prawdopodobnie pomiędzy tymi drużyna rozstrzygnie się walka o pierwsze miejsce w konferencji SEC. Bardziej utalentowany wydaję się zespół Kentucky, w którym składzie są przecież Terrence Jones, Brandon Knight i Doron Lamb. W Gators brakuję takich zawodników, ale z drugiej strony jest garstka bardziej doświadczonych graczy i właśnie pod tym względem powinni szukać swojej przewagi w tym meczu. Atutem Florida będzie również własny parkiet i dlatego w tym meczu wszystko może się wydarzyć.
Draft watch: Terrence Jones – Top10, Brandon Knight – Top20.

4:30 – Nevada vs. San Jose State
Okazja by przedłużyć serię wygranych spotkań lub rozpocząć nową po ewentualnej porażce z Utah State. Tym razem o zwycięstwo powinno być znacznie łatwiej, bo Spartans zajmują przedostatnie miejsce w WAC. Jeśli tylko nie zlekceważą rywala Nevada powinna ten mecz wygrać. No i oczekujemy dobrego występu Olka Czyża, tak przynajmniej na poziomie ostatnich popisów Gortata.
Draft watch: Brak.

Niedziela

19:00 – Michigan State vs. Wisconsin
Kolejny trudny mecz dla Spartans, którzy w ostatnim czasie zaliczyli kilka bolesnych porażek i bardzo potrzebują zwycięstwa przeciwko wymagającemu rywalowi. W tym sezonie już raz pokonali Wisconsin, więc teoretycznie i tym razem szansę mają. Wszystko zależało będzie od postawy Kalina Lucasa, Durrella Summersa i Draymonda Greena. Chyba jeszcze nie zdarzyło się aby cała trójka w jednym spotkania zagrała dobre zawody i stąd też słabe wyniku zespołu. W Badgers zaś wszystkie akcję będą rozgrywane przez Jona Leuera lub Jordana Taylora i jeśli jeden z nich zawiedzie Wisconsin może mieć straszne problemy z wygraniem.
Draft watch: Durrell Summers, Jon Leuer i Kalin Lucas powinni zostać wybrani w drugiej rundzie.

20:00 – Ohio State vs. Minnesota
Buckeyes w tych rozgrywkach jeszcze nie przegrali i obecnie są najlepszą drużną w NCAA. W porównaniu do poprzedniego sezonu w zespole zmieniło się niewiele, ale różnicę robi obecność Jareda Sullingera. Freshman Ohio State z miejsca stał się liderem drużyny, którą prowadzi do kolejnych zwycięstw. Tym razem ponownie spróbuje zatrzymać go atletyczny Trevor Mbakwe, który już w poprzednim pojedynku zaprezentował się z dobrej strony, a dodatkowo ostatnio złapał zwyżkę formy. Choć w obu ekipach ważne rolę odgrywają również inni gracze wszystko zależne będzie od tego pojedynku. Tylko powstrzymanie Sullingera może zapewnić zwycięstwo drużynie Minnesota.
Draft watch: Jared Sullinger – Top5, David Lighty i William Buford – druga runda.

20:00 – Florida State vs. North Carolina
Chris Singleton kontra Harrison Barnes. Najlepszy defensywny niski skrzydłowy kontra jeden z najwszechstronniejszych ofensywnych graczy. Nic więcej dodawać tu nie będę.
Draft watch: Harrison Barnes – Top10, John Henson i Chris Singleton – Top15.


NBA

Kategoria: NCAA

Bosh to „fake tough guy”

sty31
2011
Dodaj komentarz Maciej Jamrozik

Maciej Jamrozik

Kevin Durant miał małą sprzeczkę z Chrisem Boshem w trakcie wczorajszego meczu Heat-Thunder. Sędziowie nagrodzili ich po przewinieniu technicznym (dla posiadaczy ILP – 6:46 do końca 1Q). I cała sytuacja poszłaby pewnie w zapomnienie, gdyby nie konferencja pomeczowa, i wypowiedzi Duranta.

“I was talking to my teammate and [Bosh] decided he wanted to put his two cents into it. I am a quiet guy, laid-back guy, but I’m not going to let nobody talk trash to me. He’s on a good team now so he thinks he can talk a little bit. There are a lot of fake tough guys in this league and he’s one of them.”

Tak jest, Kevin nazwał Bosha „fake tough guy”. Chyba w całej jego karierze jeszcze nigdy nie wyraził się tak na konferencji prasowej o innym graczu. Gdy pierwszy raz przeczytałem tą wypowiedź („KD said…”), to nie wiem czemu, ale zamiast literki D widziałem G, myśląc o KG. Durantula bardzo wczuł się w rolę lidera zespołu, co pokazuje druga część jego wypowiedzi.

“I’m no punk, I wasn’t even talking to him first off. He decided to butt in and I’m not going to just let that slide. Especially in our house. Like I said, he’s not one of those guys I look at and say he has a rep for talking back to guys or getting into it. He’s a nice guy. I’m not going to let that type of person say something to me like that.”

Szczególnie podoba mi się fragment o tym, że nie da sobie pozwolić na takie zachowania na swoim terenie. Bardzo podoba mi się  sposób „liderowania” Duranta. Takie zachowanie czy choćby obecność gwiazdy OKC na meczach Ligi Letniej i wspieranie kolegów z ławki budują dobrą chemię w zespole i zaufanie do swojego lidera. Są to takie drobne smaczki, detale, które mogą zadecydować o wynikach paru spotkań w sezonie, a wielu w karierze.

Ciężko nie przyznać racji Durantowi i jego opinii o tym, że Bosh jest sztucznym twardzielem. Bardziej chyba pasowałoby określenie go mianem „soft”, z którą łatką CB będzie się zmagał jeszcze przez parę lat swojej kariery. Durant przez cały mecz godnie odpierał mocne, fizyczne ataki ze strony całego zespołu Heat, głównie LeBrona Jamesa. To świetna lekcja dla tego ledwie 22-letniego gracza (dopiero 4 sezon w lidze). Umiejętność gry przeciwko takiej obronie wywyższy Duranta na niebywały poziom (poziom jego rzutu z wyskoku, jego wczorajsze trzy rzuty za 3 oddane zostały ponad zasięgiem LBJ, mimo iż ten był przy graczu. Coś niebywałego). Fizyczną obroną Artest wyeliminował KD z gry w playoffs w zeszłym roku.

Matchup James vs Durant jest rywalizacją przyszłości w tej lidze. Chyba nikt nie miałby nic przeciwko, gdyby grali przeciwko sobie częściej niż 2 razy w sezonie?

Tutaj jest cała sytuacja słabej jakości (lepszej nie znalazłem):


NBA

Kategoria: Heat, Thunder

Rewanż Celtics

sty31
2011
Dodaj komentarz Adam Szczepański

Adam Szczepański

1) Rewanż Celtics
Po raz pierwszy od pamiętnego meczu numer 7, w którym zawodnikom z Bostonu sprzed nosa tytuł zabrali Lakers, Celtics przyjechali do LA. To była okazja do rewanżu. Oczywiście tak naprawdę zrewanżować się będą mogli dopiero jeśli spotkają się z nimi w finale, ale póki co, Celtics chcieli choć trochę zatrzeć tamte złe wspomnienia z czerwca i pokonać Lakers w tym prestiżowym pojedynku.

Goście rozegrali fantastyczną drugą połowę i pokonali Lakers, a właściwie to Bryanta, ponieważ mecz sprowadził się do pojedynku pomiędzy zespołowo grającymi Celtics, a indywidualnymi popisami Kobe’go. Lider gospodarzy zdobył 41 punktów (55% z gry), ale tak samo jak 38 punków w starciu z Kings, nie przełożyło się to na zwycięstwo jego drużyny.

Lakers ostatecznie zanotowali skuteczność na poziomie 44% i mieli tylko 10 asyst przy 15 stratach. Tymczasem ich rywale zaliczyli 34 asysty przy 44 celnych rzutach, trafiali ze skutecznością 60% z gry i wygrali walkę pod koszami zbierając 13 piłek więcej.

Najlepszym strzelcem Celtics był Pierce, który zdobył 32 punkty (61% z gry), Allen dołożył 21 (67% z gry), a Rondo aż 15 ze swoich 16 asyst zanotował w drugiej połowie. Bardzo dobrze zagrał również Garnett, chociaż po tym jak potraktował Frye’a w piątkowym meczu, w tym wczorajszym za karę nie powinien grać. KG pamiętał jak w meczu numer 7 Lakers zdominowali walkę na tablicach i teraz był bardzo aktywny pod koszami zbierając 13 piłek, do tego miał też 18 punktów (75% z gry) i 5 asyst.


Trzeba jeszcze wspomnieć o Shaqu, dla którego był to pierwszy mecz w zielonych barwach w Los Angeles. Nie zaliczy tego występu do udanych. Grał tylko 13 minut, ponieważ szybko łapał faule i zakończył spotkanie bez punktu. Na swoim koncie miał 6 zbiórek i 2 bloki.

2) Wielka Trójka Heat lepsza od trójki gwiazd Thunder
Heat w ostatnich meczach musieli grać w niepełnym składzie i mieli spore problemy z wygrywaniem. Dopiero wczoraj w Oklahomie ponownie dysponowali Wielką Trójką, a gwiazdorzy pokazali, że razem są nie do zatrzymania. Rozegrali świetne spotkanie i zdobyli 75 z 108 punktów swojej drużyny, prowadząc Heat do zwycięstwa. Najlepszym strzelcem był Wade z dorobkiem 32 punktów (miał też 9 zbiórek), James zajął się kreowaniem partnerów (13 asyst, z czego 8 w pierwszej kwarcie, zdobył też 23 punkty) i zatrzymywaniem Duranta, a Bosh świetnie ich uzupełniał mając 20 punktów i 7 zbiórek. Jednak ten najważniejszy rzut nie należał do żadnego z nich.  W drugim kolejnym meczu, punkty przesądzające o zwycięstwie Heat należały do House’a. W starciu z Pistons trafił 2 decydujące rzuty wolne na 6 sekund przed końcem, a w Oklahomie trafił za trzy na 22 sekundy przed końcem (jego jedyny celny rzut w tym meczu), a później postawił kropkę nad i wykorzystując 2 wolne.


Warto jeszcze dodać, że każdy z Wielkiej Trójki trafił wczoraj co najmniej 50% swoich rzutów z gry, a w takiej sytuacji Heat jeszcze nie przegrali w tym sezonie (8-0).

Gospodarze też mieli swoją Wielką Trójkę – Durant, Westbrook i Green – każdy z nich zdobył ponad 20 punktów (udało im się to dopiero po raz trzeci w tym sezonie). Dzięki temu Thunder do końca walczyli o zwycięstwo, ale ostatecznie młodzi gwiazdorzy musieli uznać wyższość swoich rywali.

Durant zdobył 33 punkty, ale w drugiej połowie trafił tylko 2 rzuty z gry na 10 prób i ostatecznie miał fatalną skuteczność wynoszącą 35%. Punkty zdobywał z wolnych (16/19), ale to nie wystarczyło, ponieważ na 15 sekund przed końcem nie trafił rzutu, którym mógł doprowadzić do remisu. To jednak nic nowego dla KD, nie jest on crunch-time playerem. Przez pierwsze 3 sezony Durant spudłował 26 z 33 rzutów mogących doprowadzić do remisu lub wyprowadzić jego drużynę na prowadzenie w ostatnich 24 sekundach czwartej kwarty. Tak więc, w tych decydujących akacjach ma on skuteczność na poziomie 21.2%, podczas gdy ligowa średnia wynosi 30.7%.

Również Westbrook miał problemy ze skutecznością i trafił ledwie 32% swoich rzutów odnotowując 21 punktów. Do tego dołożył 10 asyst i 7 zbiórek. Natomiast Green miał 23 punkty (47.6% z gry) i 11 zbiórek.

3) 40-stka Spurs
Pokonując Rockets, Spurs zanotowali 40 zwycięstwo w tym sezonie, a potrzebowali do tego tylko 47 meczów. Patrząc na historię NBA, tak imponujący początek rozgrywek, ustawia drużynę z San Antonio w roli głównych kandydatów do mistrzostwa. 6 z ostatnich 7 drużyn, które rozpoczęły sezon od wyniku 40-7 sięgnęło później po tytuł. Natomiast ostatni raz Spurs jako pierwsi w całej lidze osiągnęli pułap 40 wygranych w sezonie 2004/05 i jak pamiętamy, zakończyli tamte rozgrywki zdobywając mistrzostwo.

Zwycięstwo z Rockets było też 18 z rzędu Spurs przed własną publicznością. Teraz przed nimi coroczne Rodeo Road Trip i 9 kolejnych meczów na wyjeździe.

4) MVPs don’t take days off
Bulls w weekend pokonali Magic i Pacers przedłużając swoją serię zwycięstw do 5. Rose wystąpił w obu meczach, mimo że miał poważne problemy z żołądkiem, przez co prawie w ogóle nie mógł jeść. To wpłynęło na jego dyspozycję, ale robił co mógł, by pomóc swojej drużynie. W spotkaniu z Magic trafił tylko 28.6% swoich rzutów z gry, jednak zdobył 22 punkty i dołożył do tego 12 asyst. Natomiast w pojedynku z Pacers 15 ze swoich 20 punktów zaliczył w drugiej połowie. Po tym spotkaniu Boozer wyjaśnił, dlaczego Rose nawet mając problemy zdrowotne nie zamierza odpuścić sobie żadnego meczu:

„He doesn’t want to miss any games. He has big goals. You guys heard him at the beginning of the season — he wants to be the MVP. MVPs don’t take days off.”


5) Weekend Kings
Kings w piątek pokonali Lakers, a w sobotę przerwali serię 10 zwycięstw Hornets. Jedna z najgorszy drużyn w lidze zupełnie zaskoczyła czołowe zespoły zachodu. Dla Kings jest to nie lada osiągnięcie. Ostatni raz w 2001 roku pokonali dwie drużyny mające na swoim koncie 60% zwycięstw w meczach rozgrywanych dzień po dniu.
W obu meczach świetnie zagrał Cousins. W LA miał 27 punktów i 10 zbiórek, a w starciu z Kings zanotował 25 punktów, 12 zbiórek i 7asyst.

6) Rezerwowi Grizzlies
W zeszłym tygodniu Mayo został zawieszony na 10 meczów za pozytywny wynik testów antydopingowych. Wydawało się, że jest to bardzo duża strata dla Grizzlies, ponieważ Mayo, mimo że gra poniżej oczekiwań, jest ich najlepszym rezerwowym. Ale ostatnie 2 mecze pokazały, że drużyna z Memphis wcale nie potrzebuje OJ’a. W Filadelfii rezerwowi Grizzlies odegrali kluczową rolę w zwycięstwie swojej drużyny, zdobywając 24 punkty w drugiej połowie (w pierwszej mieli 0). Trzeba dodać, że goście w tym spotkaniu przegrywali po trzeciej kwarcie 16 punktami, a czwartą wygrali aż 42-21. Grizzlies mogli wtedy liczyć nie tylko na Randolpha (22pts/ 12reb), ale i na zmienników, przede wszystkim Arthura (9pts) i Allena (8pts). Dzień później w starciu z Wizards, rezerwowi zagrali jeszcze lepiej. Arthur ustanowił swój rekord kariery zdobywając 22 punkty (9/11 z gry), a Allen dołożył ich 15 (w sumie zmiennicy zaliczyli 40pts). Natomiast do zwycięstwa Grizzlies poprowadził Randolph, który zanotował swoje 14 z rzędu double-double, miał 24 punkty i 20 zbiórek.

7) Mozgov przypomniał o sobie
Mozgov na początku sezonu występował w pierwszej piątce Knicks, ale w ostatnim czasie bardzo rzadko pojawia się na parkiecie. Przed meczem z Pistons, nie wystąpił we wcześniejszych 10 spotkaniach, a przez ostatnie 2 miesiące najdłużej grał 10 minut w jednym meczu. Jednak kontuzja Chandlera, zawieszenie Williamsa i problemy z faulami Turiafa, sprawiły, że wczoraj D’Antoni dał mu pograć. Mozgov świetnie wykorzystał tą szansę i pokazał co potrafi. Spędził na parkiecie 40 minut, w tym czasie ustanowił swoje rekordy kariery mając 23 punkty (60% z gry) i 14 zbiórek, a jego świetna dyspozycja pomogła Knicks wygrać. W drużynie Pistons również bardzo dobrze spisywał się młody środkowy, Monroe zaliczył 15 punktów i 17 zbiórek.

8 ) Liczba dnia – 20
Cavs przegrali już 20 meczów z rzędu. Wczoraj ulegli Magic 16 punktami. Są piątką drużyną w historii, która w jednym sezonie zanotowała serię porażek trwającą co najmniej 20 meczów. Cavs mają teraz bilans 8-39. W zeszłym sezonie, w tym momencie rozgrywek było 36-11.

9) Zdjęcie dania – galeria zdjęć Gortata z meczu przeciwko Hornets

10) Najlepsze akcje z poniedziałku


NBA

Kategoria: NBAcodziennie

25-11, czyli kolejny wielki mecz Gortata

sty31
2011
Dodaj komentarz Adam Szczepański

Adam Szczepański

Po ostatnim fantastycznym występie przeciwko Celtics, czekaliśmy na kolejny świetny mecz w wykonaniu Gortata. Jednak początek starcia z Hornets nie był dla niego udany. W pierwszej kwarcie spędził na boisku niespełna 2 minuty, ponieważ szybko złapał 2 faule i musiał ponownie usiąść na ławce. Nie wyglądało to już tak dobrze jak w piątek, kiedy pierwszą część gry kończył celnym rzutem za trzy, a na swoim koncie miał 11 punktów.

W drugiej kwarcie pojawił się na parkiecie na nieco ponad 5 minut przed końcem, ale dopiero ostatnie 1:20 należało do niego. Wtedy zdobył 4 punkty (oba rzuty po asystach Nasha) i zebrał 3 piłki, dzięki czemu ponownie uwierzyliśmy, że w tym meczu może on jeszcze odegrać znaczącą rolę. Kiedy wszedł do gry w połowie trzeciej kwarty Suns prowadzili 2 punktami, a Marcin pomógł im powiększyć przewagę do 8 na koniec tej kwarty. W drugim meczu z rzędu MG4 miał 11-punktową kwartę. Zdobył 11 z ostatnich 16 punktów swojej drużyny w trzeciej kwarcie. Wykorzystał nieobecność kontuzjowanego Okafora, który w drugiej połowie już nie pojawił się w grze, i zdominował strefę podkoszową, łatwo zdobywając punkty. W czwartej kwarcie nie zwalniał z tempa i nadal grał fantastycznie. Do niego należało 10 z pierwszych 14 punktów gospodarzy w tej kwarcie. Tak więc, na przełomie trzeciej i czwartej kwarty Gortat zdobył aż 21 punktów z 30 całej drużyny. Dzięki niemu, na 3 minuty przed końcem gospodarze prowadzili 12 punktami. Do tego, w czwartej kwarcie zebrał jeszcze 6 piłek i zaliczył 2 bloki. Imponujący występ na najwyższym poziomie.

Kiedy Marcin schodził z parkietu na 29 sekund przed końcem, Nash na linii rzutów wolnych powiększał przewagę Suns do 8 punktów. Wydawało się, że jest po meczu, ale Paul miał inne plany. Chwilę później lider Hornets trafił za trzy, następnie piłkę przechwycił Ariza, a Paul wymusił faul przy rzucie za trzy i wykorzystał wszystkie wolne. W ten sposób na 12 sekund przed końcem, goście tracili już tylko 2 punkty. Suns uratował Hill, który co prawda najpierw stracił piłkę, ale później w ostatnich sekundach zablokował rzut Thorntona. Suns nie zmarnowali świetnego występu Marcina i wygrali.

MG4 ostatecznie miał na swoim koncie rekordowe 25 punktów, a zdobył je trafiając aż 9 z 10 rzutów z gry i wszystkie 7 wolnych. Poza tym, zaliczył 11 zbiórek i 2 bloki. A co jeszcze bardzo ważne, zanotował to wszystko grając tylko 24 minuty.

Doczekaliśmy się pierwszego meczu na poziomie 20-10 w wykonaniu Polaka. Gortat pokazał klasę i udowodnił, że mecz z Celtics nie był przypadkiem. Teraz wreszcie może pokazać jak dobrym jest zawodnikiem i w pełni to wykorzystuje. Oby tak dalej.

To był świetny weekend dla Suns i Gortata. Drużyna z Phoenix pokonała dwie drużyny ze szczytu tabeli, a Marcin w tych ważnych spotkaniach miał dwa imponujące występy: 19-17 i 25-11.

Po meczu Marcin powiedział, że nie przejmował się po słabej pierwszej połowie, wiedział, że będzie dobrze:

„After the first half I had three fouls and a lot of frustration and anger for a lot of different people on the court. I’m just proud of myself, I handled that situation pretty well. I was actually joking around and I said to one of my teammates, ‘I just need one quarter, there’s nothing to worry about … and I’ll be fine.”

Dla formalności. Nash zanotował 10 punktów i 15 asyst,a drugim strzelcem gospodarzy był Hill z 16 punktami. W Hornets najlepiej zagrał Paul, który miał 26 punktów i 12 asyst.

Na koniec jeden z dwóch dunków Marcina w czwartej kwarcie, Pondexter na plakacie (teraz w Polsce wszyscy dowiedzą się, że w Hornets jest taki zawodnik):


NBA

Kategoria: Marcin Gortat, Suns

Pacers rozstają się z O’Brienem

sty31
2011
Dodaj komentarz Maciej Jamrozik

Maciej Jamrozik

Indiana Pacers pożegnali się dzisiaj z Jimem O’Brienem, swoim głównym szkoleniowcem. Zastąpi go dotychczasowy asystent trenera, Frank Vogel, ale tylko do końca sezonu. Zarządowi nie podobała się jego współpraca z młodszymi zawodnikami, takimi jak chociażby Hibbert czy George. Powodem była też bardzo słaba postawa drużyny w ostatnich tygodniach (wygrali tylko 6 z ostatnich 22 spotkań).

Jednym z głównych kandydatów do objęcia posady trenera Pacers w następnym sezonie jest Mike Brown, tak ten Mike Brown. Były szkoleniowiec Cleveland Cavaliers aktualnie pozostaje bez pracy. Larry Bird szuka opcji zatrudnienia kogoś na dłużej, tak by ta osoba miała czas na wdrożenie swojego pomysłu na grę.

Właściwie to żałuję, że sam Bird nie wróci na ławkę trenerską. Jednak ze względu na jego plecy jest to mało prawdopodobne. Dużo się jednak mówi o tym, że będzie miał spory wpływ na Vogela i jego decyzje.

Pacers mają bilans 17-27, nie tracą sporo do 8 lokaty (Bobcats, 20-26). Mają paru obiecujących graczy jak i Danny’ego Grangera, swojego lidera. W nadchodzącym offseason będą mieli sporo pieniędzy do wydania na wolnych agentów, mają też odpowiednich graczy do wymiany (i może dostaną jakiegoś franchise-playera z prawdziwego zdarzenia? Sorry Danny…).

Wszystko teraz w rękach Birda. Cała przyszłość klubu Pacers.


NBA

Kategoria: Pacers

Rekordowa noc Gortata

sty29
2011
1 komentarz Maciej Jamrozik

Maciej Jamrozik

1) Świetny mecz Gortata, Celtics pokonani!

Marcin Gortat rzucił 19 punktów (8-13 z gry) i zebrał 17 piłek, a jego Phoenix Suns niespodziewanie wygrali z wicemistrzami NBA, Boston Celtics aż 88:71. Nasz środkowy wchodząc z ławki zagrał 30 minut, trafił swoją drugą trójkę w karierze (równo z syreną!) i zablokował Shaquille O’Neala. 19 oczek to jego rekord kariery, a 17 zbiórek to o jedna mniej od jego rekordu
Dzięki postawie Polaka oraz Steve’a Nasha (13pkt, 10ast) i Vince’a Cartera (17pkt), Suns (21-24) przełamali serię trzech porażek z rzędu, i obecnie zajmują 10 pozycję w Konferencji Zachodniej. Na 8 miejscu, ostatnim gwarantującym awans do playoffs, są aktualnie Portland TrailBlazers, legitymujący się bilansem 25-22.

2) Najlepszy występ: Russell Westbrook

Rozgrywający OKC w starciu przeciwko Washington Wizards zanotował piąte w karierze triple-double, zdobywając 35pkt, 13ast i 13reb, a jego drużyna pokonała Wizards dopiero po dwóch dogrywkach, 124:117. Ograniczył on także swojego bezpośredniego rywala na pozycji, Johna Walla do tylko 13 punktów. Razem z Kevinem Durantem rzucili wszystkie punkty w dogrywce (21), a Durantula w całym meczu miał 40pkt.

3) Najgorszy występ: Podkoszowi Lakers

Pau Gasol, Lamar Odom oraz Andrew Bynum pozwolili podkoszowym Kings na rzucenie aż 57 punktów. Sami rzucili ich 25, czyli o dwa mniej od najlepszego gracza Królow, DeMarcusa Cousinsa (27pkt, 10reb, 2ast, 3stl, 2blk, +21).  Kings dzięki tej niespodziewanej wygranej wygrali 11 mecz w sezonie.

Lakers nie pomógł kolejny świetny występ Bryanta, którzy zdobył aż 38 punktów, wyprzedzając na liście najlepszych strzelców w historii ósmego Hakeema Olajuwona. Kobe trafił 13 z 27 prób z gry, dodał 7 asyst i 4 zbiórki. Jedynym wsparciem dla niego w tym meczu był Shannon Brown, zdobywca 17pkt.

Tym samym i Lakers, i Celtics przed wielkim meczem w niedzielę przegrali swoje spotkania.

4) LeBron prowadzi osłabionych Heat do zwycięstwa

Mimo braku Dwayne Wade’a oraz Chrisa Bosha, Miami Heat wygrali z Detroit Pistons 89:88, głównie za sprawą rewelacyjnego Jamesa, który otarł sie o triple-double. 39 punktów, 8 asyst, 9 zbiórek, 2 bloki, to statystyki, jakimi może się pochwalić gwiazdor Heat. O zwycięstwie zadecydowały dwa trafione wolne przez Eddiego House’a (15pkt) na 6 sekund do końca spotkania (Austin Daye nie trafił za dwa). Uwadze jednak nie może umknąć niesamowity występ T-Maca i jego kolan, które pozwoliły mu na 14pkt, 8reb, 10 ast i 4blk. Szkoda tylko, że trafił tylko 6 z 17 swoich prób z gry.

5) Magic nie pomogło 40 pkt Howarda

Chicago Bulls podejmowali u siebie Orlando Magic. Bez Joakima Noaha było wiadome, że Dwight może pokusić się o wielki występ. Środkowy Magic rzucił 40 punktów, dołożył do tego 15reb, 4blk, 3stl, 2ast. Mimo to Bulls wygrali 99:90, za sprawą dobrej dyspozycji trio Boozer-Deng-Rose, które zdobyło 64 punkty. Kiepsko zagrał Hedo Turkoglu, rzucający tej nocy na fatalnej skuteczności (2-12).

Magic spadli na 5 pozycję w Konferencji Wschodniej, a Bulls pozostali na 2 miejscu, kontynuując serię zwycięstw (4 wygrane z rzędu). Jameer Nelson zagrał tylko 8 minut z powodu kontuzji kolana.

6) Jazz przerywają serie porażek, a Timberwolves nie

Bez Derona Williamsa (nadgarstek) Jazz przerwali serię 6 porażek z rzędu, pokonując Minnesotę Timberwolves 108:100. Wszechstronny występ zaliczył Andrei Kirilenko, zanotował na swoim koncie 27pkt, 7ast, 6reb, 5stl.  Cała drużyna Jazz miała aż 20 przechwytów. 30 punktów dorzucił Paul Millsap.

Wolves są jedną z najgorszych drużyn w NBA, i przy takim zarządzaniu zostaną nia na długo. Love i Beasley mieli double-double, ale podstawowy backcourt znów zawiódł (Ridnour i Brewer razem 11pkt). Zespół z Minnesoty przegrał szóste spotkanie z rzędu.

7) Bójka w MSG

8 ) Liczba dnia – 22

22 porażki, 0 zwycięstw. Taki bilans spotkań na wyjeździe mają Washington Wizards, którzy dziś przegrali z Oklahoma City Thunder po dwóch dogrywkach 124:117.

9) Zdjęcie dnia

Dziś wyjątkowo zdjęcia dnia, Gortat i jego rekordowy występ.

10) Najlepsze akcje


NBA

Kategoria: NBAcodziennie

Gortat bohaterem dnia

sty29
2011
2 komentarzy Adam Szczepański

Adam Szczepański

Gortat rozegrał najlepszy mecz w swojej karierze. Ustanowił rekord kariery zdobywając 19 punktów, a do tego zanotował imponujące double-double zbierając też 17 piłek. A co najważniejsze, jego świetny występ przyczynił się do efektownego zwycięstwa Suns nad Celtics.

Przed meczem Marcin mówił:

„When you’re losing games to Philly, when you’re (giving up) 120-something points or New York is coming here and scoring 130, then you don’t want to see teams like Boston, San Antonio, Orlando coming to play against you. But I’m pretty confident we’re going to do well. For games like that, a lot of people concentrate extra special.

„We’ve got to give 110 percent or we’re going to get killed.”

I rzeczywiście Gortat i jego koledzy dali z siebie 110%, a w obronie to nawet 200%

Zdjęcie Gortata z tego meczu wraz z krótkimi opisami znajdziecie na naszej stronie na facebooku


NBA

Kategoria: Marcin Gortat, Suns

Wyjątkowy dzień w Nowym Jorku

sty28
2011
3 komentarzy Adam Szczepański

Adam Szczepański

1) Wyjątkowy dzień w Nowym Jorku
Knicks przegrali wcześniejsze 7 spotkań z Heat, ale wczoraj wreszcie udało im się przerwać tą serię. Do zwycięstwa poprowadził ich Stoduemire, który będzie pierwszym od 19 lat reprezentantem drużyny z Nowego Jorku w pierwszej piątce Wschodu. Amare zdobył 24 punkty (59% z gry), zebrał 8 piłek i zaliczył 4 asysty. Co prawda w czwartej kwarcie nie trafił rzutu z gry i powiększył swój dorobek tylko o 2 punkty z wolnych, ale wtedy znacznie lepiej zaczęli grać jego koledzy, a zwłaszcza Gallinari. Włoch zdobył w czwartej kwarcie 8 ze swoich 20 punktów (33% z gry) i trafił kluczową trójkę na minutę i 18 sekund przed końcem meczu. Chwilę po tym celnym rzucie, za trzy trafił również Fields, dzięki czemu Knicks objęli 5-punktowe prowadzenie, które przesądziło o ich zwycięstwie. Debiutant rozegrał bardzo dobre spotkanie odnotowując 19 punktów (54.5% z gry), 13 zbiórek i 6 asyst.

2) Najgorszy występ: Heat w czwartej kwarcie
Heat rozpoczynali czwartą kwartę w MSG prowadząc 9 punktami. Swoją przewagę zawdzięczali przede wszystkim rewelacyjnemu Wade’owi, który przez trzy kwarty zdobył aż 33 punkty, trafiając 14 ze swoich 15 rzutów z gry. Dzięki jego niesamowitej dyspozycji strzeleckiej, gościom nie przeszkadzał nawet słabszy występ LeBrona, który do tego momentu spotkania spudłował 14 z 18 rzutów. Jednak czwarta kwarta była dla Heat zupełnie inna niż trzy wcześniejsze. Powód był prosty – Wade przestał trafiać. W ostatniej części spotkania zagrał fatalnie, spudłował wszystkie 7 rzutów z gry, a na linii trafił tylko jeden z 4 oddanych. W tej sytuacji za zdobywanie punktów musiał zabrać się James i to do niego należało 8 ostatnich punktów Heat w tym meczu. To jednak nie wystarczyło, ponieważ goście nie potrafili trafić za trzy, w końcówce zza łuku pudłował James i Chalmers. Ostatecznie Heat przegrali czwarta kwartę 29-15, a cały mecz różnicą pięciu punktów.


3) Wade & James
Heat ciągle muszą radzić sobie bez Bosha, ale po jednym meczu przerwy do gry wrócił Wade. Zaprezentował się fantastycznie przez trzy kwarty i falenie w czwartej. Ostatecznie miał na swoim koncie 34 punkty (63.6% z gry), 16 zbiórek i 5 asyst. Są to świetne statystyki, ale najważniejsze jest jednak to, że w kluczowym momencie spotkania, zawiódł. W czwartej kwarcie przydawał się jedynie w walce na tablicach i zebrał wtedy 7 piłek. Tymczasem James zakończył spotkanie z dorobkiem 24 punktów (29% z gry), 11 zbiórek i 5 asyst. Warto przypomnieć, że w grudniowym meczu rozgrywanym w MSG, poprowadził on Heat do zwycięstwa odnotowując triple-double. W sumie, w poprzednich 3 meczach w Nowym Jorku za każdym razem miał ponad 30 punktów, a jego średnia z 6 poprzednich spotkań w MSG wynosiła aż 37.5 punktów. Wczoraj jednak, pod nieobecność Bosha, musiał grać jako czwóra i to zdecydowanie nie wpłynęło dobrze na jego postawę. Poza tym, dwójka gwiazdorów miała małe wsparcie od swoich partnerów. Najwięcej punktów zdobył Jones – 15 (5/8 za trzy), natomiast Miller, który w poprzednim meczu miał 32 punkty, teraz nie zdobył żadnego (0/3 z gry) przez 21 minut gry.

4) Najlepszy występ: Tyson Chandler
W meczu z Rockets, Chandler zdobył 21 punktów (5/8 z gry i 11/12 z wolnych) i zebrał 15 piłek. Po raz drugi z rzędu miał on na swoim koncie 21 punktów i dopiero po raz pierwszy w 10-letniej karierze udało mu się w dwóch kolejnych meczach zdobyć co najmniej 20. Dodatkowo ma on też obecnie serię 3 kolejnych spotkań z dorobkiem co najmniej 19 punktów. Warto dodać, że Mavs w tym sezonie mają bilans 9-1 w spotkaniach, w których Chandler miał na swoim koncie przynajmniej 14 punktów. Co potwierdza, że dobra postawa ich centra, bardzo pomaga drużynie w odnoszeniu kolejnych zwycięstw.

Na zachodzie panuje w tym sezonie duży deficyt dobrych środkowych. Było to widać podczas głosowania na piątki do ASG, kiedy właściwie trudno było kogoś wybrać w rubryce ‘centrzy’. Szóste miejsce w głosowaniu zajął zawodnik Mavs Haywood, który zebrał ponad 350 tysięcy głosów. Jednak Haywood jest w tym sezonie tylko rezerwowym w swojej drużynie i spisuje się gorzej niż rok temu. Trudno powiedzieć dlaczego NBA wybrała jego zamiast Chandlera, by wstawić do formularza głosowania. Teraz widać, że to był błąd, bo to właśnie Chandler w ostatnich dniach wygląda jak poważny kandydat do ASG. Może nie jest on gwiazdorem drużyny, ale spisuje się bardzo dobrze, a do tego nie ma wątpliwości, że jego świetna gra w bardzo pozywanie wpływa na Mavs. W tym sezonie Chandler notuje średnio 9.9 punktów i 9.1 zbiórek, czy to są statystyki na miarę ASG? Nie, ale.. na pewno tak, jeśli weźmiemy pod uwagę wyłącznie typowych środkowych na zachodzie. W tym momencie jest on najlepszym centrem w swojej konferencji. Jednak trzeba pamiętać, że trenerzy wybierając pozostałą siódemkę graczy do ASG nie muszą trzymać się ścisłego przywiązania do pozycji i jako środkowego mogą wstawić Gasola, Duncana czy Love’a (koniecznie sprawdźcie kampanię promującą jego kandydaturę do ASG, świetna), a z nimi Chandler nie ma szans. Dlatego raczej nie zobaczymy go w LA, ale myślę, że w jego przypadku już samo wymienienie go w kontekście All-Star jest znacznym wyróżnieniem.

5) 30. zwycięstwo Mavs
Mavs wygrali po raz 3 z rzędu pokonując Rockets przed własną publicznością. Gospodarze świetnie rozpoczęli to spotkanie i pierwszą kwartę wygrali 33-15, a w drugiej prowadzili już 25 punktami. Jednak Rockets udało się wrócić do gry i w trzeciej kwarcie zbliżyli się na 2 punkty. W czwartej kwarcie Mavs znowu objęli dwucyfrową przewagę, a później ponownie pozwolili rywalom odrobić straty. W efekcie, na niespełna minutę przed końcem goście tracili tylko jeden punkt. W drużynie z Dallas najlepiej zaprezentował się Chandler, a poza nim, bardzo dobrze zagrał również Barea, których wchodząc z ławki zdobył 19 punktów (8/10 z gry), w tym 2 bardzo ważne w ostatniej minucie meczu. Nowitzki dołożył 18 punktów (43.8% z gry), a Kidd zaliczył 11 punktów i 10 asyst. Natomiast w Rockets najlepiej spisywali się Scola (30pts/ 8reb) i Martin (27pts).

6) Celtics pokonali Blazers
Celtics rozpoczęli 4-meczową serię wyjazdową na zachodzie od spotkania w Portland. I rozpoczęli ją od zwycięstwa. Zaprezentowali swoją bardzo dobrą obronę pozwalając Blazers zdobyć tylko 78 punktów ze skutecznością 36.7%. W drużynie z Bostonu najlepiej zagrał KG, który otarł się o triple-double zaliczając 10 punktów, 9 zbiórek i 9 asyst. Poza tym, Allen zdobył 18 punktów, Pierce dołożył 17, a Perkinsowi zabrakło jednej zbiórki do double-double (10pts/ 9reb). Tymczasem po stronie gospodarzy, Aldridge próbował prowadzić równorzędną rywalizację z Garnettem i ostatecznie zanotował 17 punktów i 16 zbiórek.

7) Pierwsze piątki All-Star Game
Wschód:
Dwight Howard – Amare Stoudemire – LeBron James – Dwyane Wade – Derrick Rose

Zachód:
Yao Ming – Kevin Durant – Carmelo Anthony – Kobe Bryant – Chris Paul

Kilka uwag odnośnie wyników głosowania:
♦ Najwięcej głosów zdobył Kobe, ponad 2.3 milionów. Drugi był Howard (prawie 2.1 mln), a granicę 2 milionów osiągnęli jeszcze Wade i James.
♦ Stoudemire będzie pierwszym zawodnikiem Knicks, który wystąpi w pierwszej piątce Wschodu od roku 1992. Wtedy oczywiście drużynę z Nowego Jorku reprezentował Patrick Ewing. Później jeszcze w 1997 został on wybrany do piątki, ale nie grał z powodu kontuzji.
♦ Rose jest pierwszym zawodnikiem Bulls od czasów Jordana, który został wybrany do pierwszej piątki.
♦ Durant po raz pierwszy w karierze znalazł się w wyjściowym składzie Zachodu.
♦ W pierwszej piątce Wschodu wystąpi dwóch zawodników Heat – Wade i James. Ostatni raz w piątce Wschodu było dwóch zawodników z tej samej drużyny w 2007 i również byli to reprezentanci Heat – Wade i Shaq.
♦ Najlepsze drużyny ligi, Spurs i Celtics , nie mają swoich reprezentantów w piątkach. W przypadku Celtics, Garnett zajął trzecie miejsce wśród skrzydłowych, za nim znalazł się Pierce, Rondo był trzeci wśród obrońców, a Shaq drugi wśród centrów. Tymczasem ze Spurs najbliżej piątki znalazł się Ginobili, który był trzeci wśród skrzydłowych.
♦ Kontuzjowany Yao oczywiście nie zagra, w piątce najprawdopodobniej zastąpi go Gasol. Nie tylko wydaje się on najrozsądniejszym zmiennikiem, ale też pod względem głosów był szósty na zachodzie.

8 ) Skills Challenge
Głosowanie na pierwsze piątki ASG zostało zakończone, ale rozpoczęło się nowe związane z Weekendem Gwiazd. W tym roku to kibice wybiorą uczestników Skills Challenge, a właściwie wybiorą 4 z 5 uczestników. Jedynym pewnym występu w tym konkursie jest Chris Paul. Lider Hornets już dwukrotnie brał udział w Skills Challenge, ale nie udało mu się jeszcze wygrać, natomiast teraz będzie pełnił rolę rzecznikiem tego konkursu. O 4 pozostałe miejsca walczy 8 zawodników: Derrick Rose, Russell Westbrook, Tony Parker, Tyreke Evans, Stephen Curry, John Wall, Baron Davis i Derek Fisher. Głosować można na stronie nba.com/chooseyoursquad

9) Zdjęcie dnia – Wade w okularach

10) Najlepsze akcje


NBA

Kategoria: NBAcodziennie

Rekordowy mecz Duranta

sty27
2011
2 komentarzy Adam Szczepański

Adam Szczepański

1) Wolves wiedzą jak przegrywać
Wolves w tym sezonie już wiele razy marnowali okazję do zwycięstwa. Przegrywali mecze, które mogli wygrać. I tak było i tym razem, kiedy we własnej hali spotkali się z Thunder. Był to bardzo wyrównany mecz, ale w ostatnich sekundach piłkę mieli gospodarze i to oni mogli przesądzić o jego wyniku. Najpierw szansę na zapewnienie Wolves zwycięstwa zmarnował Love, pudłując ostatni rzut w czwartej kwarcie. Dlatego potrzebna była dogrywka. Na 28 sekund przed końcem doliczonego czasu gry, gospodarze przegrywali 2 punktami, ale piłka była po ich stronie. Mieli 28 sekund na doprowadzenie do kolejnego remisu. Najpierw spudłował Beasley, ale piłkę zebrał Love i od razu ponowił akcję, niestety też nieskutecznie. Na szczęście dla gospodarzy piłka ponownie trafiła w ich ręce, a do tego faulowany został Brewer. Stanął na linii rzutów wolnych, na zegarze pozostawało 7 sekund. Pierwszy celny, już tylko punkt straty, drugi… niecelny. Brewer marnuje szansę doprowadzenia do remisu, ale ponownie Wolves wygrywają walkę na tablicach i tym razem zbiera Johnson. Kolejna okazja dla gospodarzy, Ridnour rzuca za trzy – pudłuje i jest po meczu. Thunder wygrywają jednym punktem. Przez ostatnie 28 sekund dogrywki Wolves zebrali 3 piłki w ataku, oddali 3 rzuty z gry i 2 wolne. Ale potrafili przełożyć to tylko na jeden punkt. To była ich 10 porażka w ostatnich 11 meczach. I po raz kolejny, nie pomógł im fantastyczny występ Love’a i Beasley’a, ponieważ w decydujących akcjach nie potrafili oni przechylić szali na korzyść swojej drużyny. Love zakończył spotkanie mając na swoim koncie 31 punktów (56.5% z gry) i 21 zbiórek. Był to już jego 3 mecz w karierze ze statystykami na poziomie 30-20. Beasely również miał 31 punktów (52% z gry), a do tego dołożył 9 zbiórek i 7 asyst. Tymczasem w drużynie z Oklahomy imponował Durant…

2) Najlepszy występ: Kevin Durant
Lider Thunder rozpoczął to spotkanie nie najlepiej i z pierwszych jego 14 rzutów z gry, tylko 5 wpadło do kosza. Rozkręcił się dopiero pod koniec trzeciej kwarty. Przez ostatnie 53 sekundy tej części spotkania zdobył aż 8 punktów. Natomiast w czwartej kwarcie zdobył 16 punktów z rzędu dla Thunder. Przez blisko 7 minut był to pojedynek strzelecki Wolves vs. Durant. W dogrywce Kevin dołożył 4 punkty, a całe spotkanie zakończył z dorobkiem 47. Jest to jego rekord kariery i równocześnie wyrównany wynik Griffina, największej liczby punktów w tym sezonie. Durant trafił 53.6% swoich rzutów z gry, w tym 4 na 8 za trzy, natomiast na linii pomylił się raz na 14 prób. Ale w Minneapolis imponował on nie tylko pod względem strzeleckim. Bardzo skutecznie walczył też pod tablicami i w tym elemencie również ustanowił swój rekord kariery, zbierając 18 piłek. Tym fantastycznym występem zapewnił swojej drużynie zwycięstwo, chociaż trzeba przyznać, że Thunder bardzo długo męczyli się ze słabymi Wolves. Durant jednak nie mógł za bardzo liczyć na duże wsparcie ze strony Westbrooka, ponieważ miał on gorszy dzień. Zdobył 16 punktów z kiepską skutecznością 36.8%, do tego miał 8 asyst, ale równocześnie i 8 strat. Dlatego wszystko było w rękach Kevina.

3) Najgorszy występ: OJ Mayo
Mayo w tym sezonie został przesunięty na ławkę, by poprawić fatalną grę rezerwowych swojej drużyny. Niestety zamiast być znaczącym wsparciem dla pierwszej piątki, Mayo za bardzo upodobania się do swoich kolegów, z którymi siedzi na ławce. Ten sezon jest jego najgorszym w karierze, notuje średnio tylko 12.2 punktów z fatalną skutecznością z gry na poziomie 40%. Natomiast wczorajszy mecz z Nets, był jego najgorszym występem w karierze pod względem zdobytych punktów. W swoich dotychczasowych 208 meczach kariery, 9 razy miał na swoim koncie mniej niż 5 punktów. Jednak ani razu nie zdarzyło mu się zakończyć spotkania z zerowym dorobkiem. Do wczoraj. W New Jersey, Mayo grał 17 minut, w tym czasie oddał 4 rzuty, żadnego nie trafił, nie stawał też na linii rzutów wolnych i w rezultacie, po raz pierwszy w karierze miał 0 punktów. Do tego, spudłował rzut za trzy w ostatnich sekundach, który mógł doprowadzić do remisu. Grizzlies przegrali, przerywając swoją serię 3 zwycięstw. Warto dodać, że zmiennicy gości w tym meczu zdobyli tylko 12 punktów, podczas gdy rezerwowi Nets mieli ich 56. Dla gospodarzy była to już 4 wygrana w ostatnich 5 meczach, a wszystko zaczęło się od zakończenia rozmów transferowych przez Prokhorova.

4) 16 punktów MG4
Po pierwszej połowie spotkania z Bobcats wydawało się, że Marcin jest na najlepszej drodze do ustanowienia swojego nowego rekordu strzeleckiego. Schodząc na przerwę miał 16 punktów, czyli wyrównany rekord kariery. Bardzo dobrze zagrał zwłaszcza w drugiej kwarcie, w której zaliczył 10 punktów, 4 zbiórki i blok. Niestety, w drugiej połowie Gortat był już zupełnie niewidoczny i to wcale nie dlatego, że Gentry trzymał go na ławce. W pierwszej połowie Marcin spędził 16 minut na parkiecie, w drugiej 13. I przez te 13 minut oddał tylko jeden niecelny rzut i nie powiększył już swojego dorobku punktowego. Tak więc, po raz trzeci od czasu przeprowadzki do Phoenix zakończył spotkanie tylko wyrównując swój rekord kariery. Ostatecznie trafił 6 z 10 rzutów z gry i wszystkie 4 wolne, do tego dołożył 7 zbiórek i blok.

Suns przegrali z Bobcats i jest to ich 3 porażka z rzędu. Nie pomógł im nawet fantastyczny występ Nasha, który zanotował 27 punktów (73% z gry, 4/4 za trzy), 15 asyst i 5 zbiórek. Już po raz siódmy w tym sezonie miał statystyki na poziomie 20pts-15ast, podczas gdy pozostali zwodnicy w całej NBA zaliczyli tylko 3 takie występy. Carter uczcił swoje 34-te urodziny zdobywając 22 punkty (5/8 za trzy). Natomiast Bobcats do zwycięstwa poprowadził duet Jackson-Wallace. Każdy z nich zdobył w drugiej połowie po 16 punktów. Ostatecznie Wallace miał ich 22, a Jackson 20.

Suns w całym meczu trafili 16 razy za trzy ze skutecznością 50%, z czego aż 12 celnych trójek mieli w samej drugiej połowie. Zawodnicy z Charlotte też jednak radzili sobie bardzo dobrze na dystansie (9/17 za trzy), a do tego znacznie częściej stawali na linii rzutów wolnych. Ostatecznie Bobcats zdobyli z linii 25 punktów (29 oddanych rzutów), podczas gdy gospodarze ledwie 9 (10 prób). W drugiej połowie żaden zawodnik z Suns nie stanął na linii.

5) 10 zwycięstwo
W ostatnich meczach Hornets imponowali przede wszystkim fantastyczną defensywą. Między innymi zatrzymali Hawks na 59 punktach, a Spurs na 72. Natomiast w starciu w Oakland, Warriors rzucili im 103 punkty i to ze skutecznością z gry 50.7%. Najbardziej szalała trójka Ellis, Curry i Wright. Każdy z nich zdobył co najmniej 20 punktów, a razem mieli ich 71 (63.4% z gry). To jednak nie był problem dla Hornets, którzy pokazali, że nie tylko potrafią świetnie bronić, ale też potrafią świetnie wykorzystywać słabości obronne swoich rywali i mogą grać bardzo skutecznie w ataku. Goście z Nowego Orleanu trafili aż 62.2% swoich rzutów z gry, zdobyli 112 punktów i zapewnili sobie 10 wygraną z rzędu. Najlepszym strzelcem Hornets był West z 22 punktami na korneci, Ariza zdobył 19, a Paul do swoich 18 punktów dołożył 17 asyst.

6) Rewanż w Milwaukee
W Milwaukee bardzo dobrze pamiętają jak kilka miesięcy temu prowadzili z Hawks wyrównany pojedynek w pierwszej rundzie playoffs. Ostatecznie go przegrali, a jedną z porażek zanotowali w meczu numer 6 na własnym parkiecie, kiedy mogli zapewnić sobie awans do drugiej rundy. Dlatego przyjazd Hawks do Bradley Center był dla Bucks okazją do rewanżu. Jednak po trzech kwartach wszystko wskazywało, że to goście łatwo wygrają. Hawks prowadzili wtedy 11 punktami. Bucks ruszyli do ataku dopiero w ostatnich 12 minutach. Rozpoczęli je serią 22-3, przez 8 minut pozwolili swoim rywalom trafić tylko jeden rzut z gry. W sumie, w czwartej kwarcie gospodarze ograniczyli Hawks do 15 punktów. W tym czasie goście trafili ledwie 23% swoich rzutów z gry, po tym jak przez pierwsze trzy kwarty mieli skuteczność na poziomie 49%. Tymczasem Bucks zdobyli wtedy aż 34 punkty i zapewnili sobie zwycięstwo. Najwięcej punktów dla Bucks zdobyli Maggette 22 (67% z gry) i Boykins 20 (64% z gry), z czego aż 11 w czwartej kwarcie. Poza tym, wracający po kontuzji Delfino dołożył 15 punktów, a Bogut zebrał 14 piłek. Warto jeszcze odnotować, że Douglas-Robets, który w poprzednim meczu miał 30 punktów, teraz zdobył ich tylko 4 (1/8 z gry).

W drużynie z Atlanty najlepiej zagrał Horford, który zanotował 17 punktów (7/9 z gry), 10 zbiórek i 5 asyst. Johnson miał tylko 15 punktów (46% z gry), a najlepszym strzelcem był Crawford z dorobkiem 20 (36% z gry). Porażka w Milwaukee kończy serię 6 kolejnych zwycięstw Hawks na wyjeździe. Gdyby wygrali ten mecz, wyrównaliby najdłuższą serię wyjazdową bez porażki w swojej historii.

7) 39 punktów Williamsa nie wystarczyło
D-Will robił co mógł, by uchronić Jazz przed 6 porażką z rzędu. W trzeciej kwarcie goście z San Antonio prowadzili już różnicą 19 punktów, jednak później Jazz zaczęli odrabiać straty, głównie dzięki świetnej grze Williamsa. W ostatniej minucie spotkania zbliżyli się na 4 punkty, ale to było wszystko na co pozwolili im Spurs, którym brakuje jeszcze tylko jednej wygranej, by osiągnąć granicę 40 zwycięstw. Williams zdobył rekordowe w tym sezonie 39 punktów, z czego aż 17 w czwartej kwarcie. W całym spotkaniu miał skuteczność z gry wynoszącą 66.7%, chociaż za trzy spudłował wszystkie 5 rzutów. Poza tym zaliczył 9 asyst. Drugim najlepszym zawodnikiem Jazz był Jefferson, który miał 22 punkty (66.7% z gry) i 9 zbiórek, ale tylko 6 punktów dołożył po przerwie. Tymczasem w Spurs najlepiej zaprezentowali się Ginobili (26pts/ 7ast/ 6reb) i Parker (23pts/ 6ast).

8 ) Liczba dnia – 14
Nuggets kontynuują wycieczkę po wschodzie i wczoraj przyjechali do Detroit. Trafili do miejsca, w którym nie wygrali od marca 1995 roku. Przegrali tam 14 meczów z rzędu. Na szczęście Nuggets mają w swoim składzie Billupsa, który bardzo dobrze czuje się w The Palace i wczoraj to potwierdził. Poprowadził swoją drużynę do zwycięstwa zdobywając 26 punktów (56.3% z gry, 6/9 za trzy). Tymczasem Anthony miał znacznie gorszy dzień pod względem rzutowym i spudłował 11 ze swoich 16 prób (18 punktów), ale za to zaliczył 10 zbiórek i 7 asyst. Tym samym, po ponad 15 latach, Nuggets wreszcie wygrali w Detroit.

9) Zdjęcie dnia – 9 porażka Raptors i 29 punktów DeRozana

10) Najlepsze akcje


NBA

Kategoria: NBAcodziennie

Perkins wraca do gry

sty26
2011
7 komentarzy Adam Szczepański

Adam Szczepański

Właściwie od samego początku, jak tylko zdecydowałem się pisać codzienne podsumowanie najważniejszych wydarzeń dnia, chciałem trochę wzorować się na Daily Dime publikowanym na espn.com. Tam oczywiście jest to o wiele bardziej rozbudowane, ale już dawno temu, kiedy jeszcze ten blog nie miał tylu czytelników co obecnie, próbowałem choć w małej części zrobić coś na kształt Dime. Później zarzuciłem ten pomysł, a teraz postanowiłem ponownie wrócić do idei Dime – ’10 drops of NBA knowledge’, czyli podzielić podsumowanie na 10 podpunktów i w ten sposób opisywać wydarzenia z minionej nocy. Kilka punktów będzie stałych, jak najlepszy i najgorszy występ, liczba i zdjęcie dnia czy najlepsze akcje, a reszta będzie się zmieniała w zależności od tego, co się będzie akurat działo. Zobaczcie jak mi to wyszło. Będę wdzięczny za wasze opinie na temat takiej formy NBAcodziennie.

1) Powrót Perkinsa
Jeszcze niedawno podawano informację, że Perkins wróci do gry 4 lutego, ale pojawił się na parkiecie ponad tydzień wcześniej. Już po niespełna 4 minutach spotkania z Cavs, kiedy Erden popełnił drugi faul, Perk wszedł do gry, a publiczność w TD Garden przywitała go owacją na stojąco. Był to jego pierwszy mecz od czasu Finałów. Na parkiecie spędził w sumie niecałe 17 minut i jak na zawodnika, dla którego był to pierwszy występ po tak długiej przerwie, zaprezentował się bardzo dobrze. Zdobył 7 punktów (3/5 z gry), zebrał 6 piłek i zaliczył 3 asysty.

Jego powrót jest dla Celtics bardzo ważny, ponieważ mimo offseasonowych wzmocnień na piątce, ciągle mają problemy ze środkowym, a wszystko przez kontuzje. Shaq w niedawnym starciu z Jazz doznał urazu biodra i opuścił drugi mecz z rzędu. Natomiast Jermaine w tym sezonie rozegrał tylko 17 spotkań, a obecnie z powodu kontuzji kolana jest poza grą od dwóch tygodni i szybko nie wróci. JO co prawda zrezygnował z operacji, która mogłaby oznaczać dla niego koniec sezonu i zdecydował się na rehabilitację, ale w Bostonie będą musieli trochę poczekać, aż będzie on ponownie zdolny do gry. W efekcie, w poprzednim spotkaniu jedynym środkowym, którego miał do dyspozycji Rivers, był debiutant Erden, Trzeba przyznać, że Turek dobrze wykorzystał swoją szansę i pokazał, na co go stać. W meczu z Wizards miał rekordowe w karierze 11 zbiórek, a wczoraj w swoim drugim występie w pierwszej piątce zanotował 8 zbiórek i 2 bloki. Tak więc jeśli tylko wszyscy środkowi będą zdrowi, Rivers będzie miał w czym wybierać, a jego jedynym problemem będzie podzielenie czasu gry między nimi. Ale póki co, nie musi się o to martwić, bo jak na razie cały czas któryś z nich jest poza grą. Tymczasem Celtics są najgorzej zbierającą drużyną w całej lidze – średnio 38.3.

2) Najlepszy występ: rezerwowi Mavs
W pierwszej połowie meczu z Clippers, Mavs pozwoli swoim rywalom na zdobycie 62 punktów ze skutecznością z gry na poziomie aż 68%. Dopiero w drugiej połowie przypomnieli sobie, że jest coś takiego jak obrona, natomiast w ataku mogli liczyć na swoich rezerwowych. W drugiej połowie Terry zdobył 22 punkty, Barea 14, a Marion 8 i dołożył do tego jeszcze 7 zbiórek. Dzięki świetnej grze zmienników, Mavs w trzeciej kwarcie odrobili straty, mimo że jeszcze na początku tej części spotkania przegrywali 9 punktami. Natomiast na początku czwartej kwarty zanotowali serię 14-0 i przejęli kontrolę nad spotkaniem, zapewniając sobie zwycięstwo. Trójka Terry-Barea-Marion zdobyła w sumie aż 63 ze 112 punktów całej drużyny gospodarzy (rezerwowi Clippers mieli 28 punktów). Terry zanotował najwięcej w sezonie 28 punktów (50% z gry, 4/7 za trzy), Barea 25 (75% z gry, 3/4 za trzy), a Marion miał po 10 punktów i zbiórek. Warto też dodać, że do tej trójki należała połowa z 18 asyst Mavs.

3) Najgorszy występ: Jazz
Jazz są w głębokim kryzysie i mają poważny problem. 5-meczową serię wyjazdową zakończyli w fatalnym stylu, kompromitując się w LA. W starciu z Lakers pozwolili swoim rywalom zdobyć aż 66 punktów w pierwszej połowie, a 120 w całym meczu. Do tego, gospodarze trafili swoje rzuty ze skutecznością na poziomie aż 62%. Goście zostali zupełnie zniszczeni przez Lakers i nic nie dała zmiana w pierwszej piątce dokonana przez Sloana, czyli wstawienie Milesa, a przesuniecie Kirilenki na ławkę. Jazz grali fatalnie. Już w pierwszej kwarcie tracili do swoich przeciwników ponad 10 punktów, a później Lakers tylko powiększali swoją przewagę.

Jazz przegrali 5 spotkań z rzędu, natomiast ostatnie 3 różnicą ponad 10 punktów. Co prawa Lakers i Celtics, zwłaszcza na własnym parkiecie, są bardzo trudnymi rywalami i porażki z nimi mógłby być usprawiedliwione, ale na pewno nie w stylu, w jakim Jazz z nimi przegrywali (-24 w Bostonie i -29 w LA). Poza tym, w ciągu ostatnich 5 meczów mieli oni też znacznie łatwiejszych przeciwników, jak Wizards i Nets. Chociażby te 2 spotkania powinni pewnie wygrać, ale nawet tego nie potrafili. Dlatego też nie dziwi fakt, że skoro byli gorsi od tak słabych drużyn, przez te z czołówki tabeli zostali zupełnie zniszczeni.

W ostatnich 5 meczach Jazz zdobywali średnio 91.6 punktów ze skutecznością 42%, tymczasem ich rywale 107.4 punktów ze skutecznością 52%.

4) Melodrama c.d.
Anthony zdobył 23 punkty (40% z gry) i był najlepszym strzelcem Nuggets w starciu z Wizards. Poza nim, po 21 punktów dołożyli Nene (8/9 z gry) i Harrington (6/8 za trzy). Przed meczem Melo po raz kolejny był pytany o swoją sytuację i spekulacje transferowe. Ponownie powiedział, że nie wie jak to się wszystko skończy i gdzie wyląduje, ponieważ Nuggets mogą go wysłać gdziekolwiek. Dodał, że jeśli wytransferują go do jakiejś drużyny i on tam nie podpisze nowego kontraktu, będzie wtedy ‘screwed’. Będzie bez gwarantowanej kasy i z perspektywą wakacji jako free agent. Po tej wypowiedzi widać, że Melo nie chce znaleźć się w takiej sytuacji, a to ciekawa informacja, biorąc pod uwagę niedawne doniesienia o tym, że zamierza on czekać do offseason, by jako wolny agent przenieść się do Knicks. Trudno się jednak dziwić, że chce on dostać kontrakt już teraz, skoro później zmieni się umowa między związkiem zawodników i ligą i nie wiadomo, ile wtedy pieniędzy będzie mógł otrzymać. Jakie wnioski z tego można wyciągnąć? 1.) Melo będzie naciskał na trade do Knicks, bo z nimi na pewno podpisze nowy kontrakt 2.) Teoretycznie ciągle jest możliwa opcja, że Nuggets wstrzymają się z transferem i Melo ostatecznie podpisze z nimi umowę, by dostać pensję na dotychczasowych warunkach (ale to tylko teoria).

5) Gordon poza grą
Clippers poinformowali, że kontuzja nadgarstka Gordona wykluczy go z gry na 3 tygodnie. Tak więc, w bardzo trudnym momencie sezonu drużyna z LA będzie musiała sobie radzić bez swojego najlepszego strzelca. Wczoraj przegrali w Dallas i była to ich 14 porażka na wyjeździe w 17 meczach. Natomiast w lutym czeka ich seria aż 11 kolejnych meczów na obcych parkietach i większość z nich na pewno rozegrają bez Gordona. W najlepszym wypadku wróci on do gry na ósmy mecz tej serii. Dlatego można oczekiwać, że ta długa seria wyjazdowa i nieobecność Gordona oznaczają dla Clippers koniec marzeń o walce o najlepszą ósemkę w tym sezonie. Na dodatek we wczorajszym meczu urazu ramienia doznał Griffin, ale prawdopodobnie nie jest to nic poważnego.

6) Liczba dnia – 22
Wczoraj w Bostonie, Cavs przegrali swój 22 wyjazdowy mecz z rzędu, ustanawiając tym samym nowy rekord w historii klubu. Poprzedni rekord 21 porażek, Cavs zanotowali tuż przed przyjściem LeBrona, w drugiej części sezonu 2002/03. Obecnie na wyjazdach przegrywają średnio różnicą aż 14.5 punktów i pozwalają swoim rywalom rzucać 108 punktów. W sumie Cavs mają teraz serię 18 porażek, a w ostatnich 28 spotkaniach zanotowali ledwie jedną wygraną.

7) Statysytki:
♦ Nick Young zdobył 26 punktów w starciu z Nuggets i był to jego 17 mecz w tym sezonie z dorobkiem ponad 20 punktów. Przez poprzednie 3 lata swojej kariery miał łącznie tylko 16 takich spotkań. Dlatego nie dziwi fakt, że w porównaniu z zeszłym sezonem, jego średnia punktów wzrosła prawie dwukrotnie, z 8.6 na 16.9.

♦ Hickson miał wczoraj na swoim koncie 12 punktów i 17 zbiórek. Przez ostatnie 9 meczów, 5 razy zaliczał już co najmniej 14 zbiórek – dokładnie w co drugim meczu ma on takie osiągnięcia.

♦ Po raz pierwszy od lutego 2009 roku, czterech zawodników Mavs zdobyło w jednym meczu co najmniej 20 punktów. W spotkaniu z Clippers poza Terry’m i Bearą, 21 punktów miał Chander, a 20 dołożył Nowitzki. Warto jeszcze dodać, że środkowy Mavs trafił wczoraj wszystkie swoje rzuty, 5 z gry i 11 wolnych. Do tego, był to jego pierwszy mecz z dorobkiem 20 punktów od kwietnia 2008 roku.

♦ Kwame Brown w meczu z Kings ustanowił swój rekord sezonu zbierając 18 piłek. Jest to największa liczba zbiórek jaką miał od marca 2003 roku, kiedy pobił swój rekord kariery zaliczając ich 19. Co ciekawe, wtedy również grał przeciwko Kings.

8 ) Dyskusja
Zapraszam do dyskusji na facebooku. Tym razem temat związany ze zbliżającym się All-Star Game:
Zawodnik, którego chciałbyś zobaczyć podczas ASG, ale jest wręcz pewne, że nigdy on w tym Meczu nie zagra, ponieważ nie jest i nie będzie graczem kalibru All-Star. (wyłączam z dyskusji Gortata, bo domyślam się, że większość podawałby właśnie jego)

9) Zdjęcie dnia – Griffin na plakacie, tym razem w roli ofiary

10) Najlepsze akcje


NBA

Kategoria: NBAcodziennie
« Older Entries

4kwarta NEWS

  • NBA playoffs Top 5 (17.05)
  • NBA playoffs Top 5 (16.05)
  • NBA playoffs Top 10 (15.05)
  • Small Market, Big Heart
  • NBA playoffs Top 5 (14.05)
  • Przed drugą rundą – zachód
  • NBA playoffs Top 5 (13.05)
  • NBA playoffs Top 5 (12.05)
  • Przed drugą rundą - wschód
  • NBa playoffs Top 5 (11.05)
  • NBA playoffs Top 10 (10.05)
  • NBA playoffs Top 5 (9.05)

Blog

  • NBAcodziennie
  • Archeobasketologia
  • Power Ranking
  • NCAA
  • Podcast
  • TRADE RUMORS
  • Airball spod kosza
  • NCAA od podstaw
  • Skarb Kibica NBA 2011/12
  • Overtime
  • Archiwum

Warto przeczytać

  • Airball spod kosza: 44 mecze pierwszej rundy
  • Smaczki i krzaczki – pierwsza runda
  • O Drafcie, NCAA i limicie wiekowym
  • Airball spod kosza: Mistrzowie na wakacjach, myślą o przyszłości
  • Przygotowania Olka Czyża do Draftu
  • Rookie Ranking vol.4
  • Nagrody 4kwarty za sezon 2011/12
  • Plusy ujemne i dodatnie minusy: straty
  • O Rajonie ciąg dalszy
  • Plusy ujemne i dodatnie minusy: bloki

W halach NBA (galeria)

Wyniki

Dołącz do nas

Współpraca

Linki

  • about NCAA
  • MVP Magazyn
  • NBA & NCAA na DVD
  • PolskiKosz.pl
  • RotoStrefa. Nasz Punkt Widzenia.
  • Sport24.pl
  • Typy NBA
  • widziane z półdystansu
  • wyniki na żywo

Szukaj

buttony

blog Czwarta Kwarta - to co najważniejsze o NBA Cavs.e-nba.pl - serwis poświęcony Cleveland Cavaliers Daveknot Enbiej.pl - NBA, koszykówka HORNETS.PL IVERSON.probasket.pl Nasz Kosz NBA Every Day - NBA, NCAA, koszykówka NBAonline Denver Nuggets poprostubasket.bloog.pl – Koszykarski blog Slamdunk League ToplistaNBA Typer - zabawa bukmacherska Wysoko nad obręczą – Koszykówka w szerokiej perspektywie Zawsze po pierwsze Koszykówka

EvoLve theme by Theme4Press  •  Powered by WordPress Czwarta-Kwarta.com
to co najważniejsze o NBA

Switch to our mobile site