• Strona główna
  • 4kwarta News
  • Market
  • Redakcja
  • Współpraca
  • Archiwum
  • TRADE RUMORS

Archiwum miesięczne Grudzień, 2010

Wes i L.A. zastępują Roy’a

gru31
2010
Dodaj komentarz Adam Szczepański

Adam Szczepański

♦ Cztery dni temu Blazers grali w Salt Lake City, a dla Matthewsa był to powrót do miasta, w którym zaczynał swoją zawodową karierę. Matthews przyczynił się wtedy do zwycięstwa swojej nowej drużyny mając 14 punktów i 8 zbiórek, ale miał też duże problemy z celnością i zanotował skuteczność z gry na poziomie ledwie 28.6%. Wczoraj ponownie zmierzył się ze swoją byłą drużyną, tym razem w Portland. Zaprezentował się bardzo dobrze, poprowadził Blazers do zwycięstwa i wyrównał swój rekord kariery zdobywając 30 punktów (56.3% z gry). Aż 16 punktów zanotował w decydującej trzeciej kwarcie. Wtedy gospodarze uzyskali dwucyfrowe prowadzenie i już w czwartej kwarcie nie pozwolili go sobie odebrać. Warto dodać, że, już po raz 12 w tym sezonie Matthews osiągnął barierę co najmniej 20 punktów (bilans Blazers to 8-4), podczas gdy w swoim debiutanckim sezonie miał tylko 3 takie mecze. Bardzo dobrze zagrał również Aldridge, który zdobył 27 punktów (55.6% z gry). LaMarcus od połowy grudnia prezentuje się znakomicie i gra na poziomie All-Star, jednak jak na razie nie zyskał jeszcze uznania kibiców i jest poza pierwszą 10 skrzydłowych zachodu, którzy zebrali najwięcej głosów. Jeśli jednak taką formę utrzyma do lutego, będzie miał duże szanse na debiut w ASG, bo trenerzy powinni docenić jego grę.


Wczoraj okazało się, że przerwa Roy’a spowodowana problemem z kolanami znacząco się wydłuży. Już opuścił on 7 kolejnych spotkań i nie określono nawet przybliżonego terminu jego powrotu. Na szczęście Blazers mają dwójkę Aldridge-Matthews, która nie tylko wczoraj poprowadziła ich do zwycięstwa. Teraz to oni są liderami tej drużyny i to dzięki nim, w tych ostatnich 7 meczach bez Roy’a, Blazers zanotowali świetny bilans 5-2. W tym czasie Aldridge notował średnio 24 punkty i 10.3 zbiórek, a Matthews 18.7 punktów i 4.7 zbiórek. Ale wczoraj dostali też duże wsparcie od Camby’ego i Millera. Camby wrócił do gry po opuszczeniu ostatniego spotkania i ustanowił swój rekord sezonu zbierając 20 piłek. Natomiast Miller zanotował 16 punktów i 10 asyst. W drużynie gości najlepszym zawodnikiem był Williams, ale nie imponował zaliczając 19 punktów i 8 asyst.

♦ Pod nieobecność Nowitzki’ego, Butler i Kidd robili co mogli, by poprowadzić swoją drużynę do zwycięstwa nad Spurs. Butler zdobył 30 punktów (47.1% z gry), co jest jego rekordowym osiągnięciem w tym sezonie, tymczasem Kidd zaliczył swoje 106. triple-double w karierze: 12 punktów, 13 asyst i 10 zbiórek. W pierwszym pojedynku w tym sezonie, Mavs byli lepsi od Spurs i są w gronie 4 drużyn, którym udało się pokonać obecnie najlepszy zespół ligi. Jednak bez Dirka nie byli w stanie powtórzyć tego sukcesu. Nie pomogło im nawet, że liderzy drużyny z San Antonio mieli problemy ze zdobywaniem punktów. Parker zanotował 14 punktów ze skutecznością 37.5%, a Ginobili 15 trafiając 36.4% swoich rzutów z gry. Na szczęście dla ekipy gości, po ostatnich słabych meczach obudził się Duncan. W poprzednich dwóch meczach miał łącznie ledwie 7 punktów, wczoraj zanotował ich 17 i dołożył do tego 11 zbiórek. Ale bohaterem Spurs został ich rezerwowy Neal. Był on najlepszym strzelcem swojej drużyny z dorobkiem 21 punktów i trafił 5 z 8 rzutów za trzy. W ostatnich 6 spotkaniach już po raz trzeci przekroczył barierę 20 punktów, a po raz trzeci w tym sezonie miał na swoim koncie 5 celnych trójek. Gospodarze takiego wsparcia z ławki nie dostali, ponieważ Terry spudłował aż 13 ze swoich 16 rzutów i zdobył tylko 8 punktów. Spurs udowodnili, że w tym momencie są najlepsi na zachodzie, najpierw pokonali Lakers, a teraz drugich w konferencji Mavs.

♦ Po przegranej w Miami, Knicks pojechali do Orlando, ale tu też nie byli w stanie wygrać i z Florydy wyjeżdżają ‘bogatsi’ o dwie porażki. Stoudemire w obu meczach zdobył po 30 punktów, a wczoraj mógł liczyć na wsparcie Chandlera, który zanotował 29 punktów (57.8% z gry) i 9 zbiórek. To jednak było znacznie za mało na zespołowo grających gospodarzy. Z ośmiu grających wczoraj zawodników Magic, tylko Richardson nie osiągnął dwucyfrowego dorobku punktów (miał 9). Najlepiej zagrał Howard, na swoim koncie miał 24 punkty (42.1%) i 18 zbiórek. Dzięki niemu gospodarze zdecydowanie wygrali walkę na tablicach, zbierając 16 piłek więcej. Poza tym, 17 punktów zdobył Turkoglu, a po 14 zanotowali Bass, Redick i Anderson. Dla Magic była to już 5 wygrana z rzędu.


NBA

Kategoria: NBAcodziennie

Tyreke wygrywa mecz z połowy boiska

gru30
2010
Dodaj komentarz Adam Szczepański

Adam Szczepański

♦ Jak na razie Evans nie może zaliczyć tego sezonu do udanego, ponieważ spisuje się znacznie gorzej niż w debiutanckich rozgrywkach. Jedną z przyczyn jest uraz stopy, z którym się boryka. Ostatnio nawet pojawiły się informacje, że może zdecydować się na operację stopy, przez co byłby poza grą przez 3-4 miesiące. Tak więc w praktyce, nie zagrałby już w tym sezonie. Ale po ostatnich 2 meczach może zmienić zdanie i jeszcze wstrzymać się z operacją. W tych 2 meczach Evans wreszcie przypomniał nam, dlaczego dostał nagrodę ROY. W starciu z Clippers miał najwięcej w sezonie 32 punkty. Wtedy jednak nie udało mu się trafić w ostatnich sekundach i Kings przegrali. Natomiast wczoraj zdobył 21 punktów i mimo że w ostatnich sekundach był znacznie dalej od kosza niż w starciu z Clippers, tym razem zapewnił swojej drużynie zwycięstwo. Po punktach Mayo na 1.5 sekundy przed końcem, Grizzlies prowadzili jednym punktem, a Kings nie mieli już timeoutu do wzięcia. Rozpoczynali akcję z końca boiska, dlatego Evans musiał rzucać będąc jeszcze na swojej połowie. To był niesamowity buzzer beater!

W ten imponujący sposób zakończyła się seria 7 porażek Kings. Poza tym, trzeba jeszcze dodać, że Evans odegrał kluczową rolę także przed akcją gości, w której trafił Mayo. Dał on prowadzenie gospodarzom na 16.4 sekund przed końcem, kiedy przechwycił piłkę po złym podaniu Mayo i zakończył atak wsadem.

Evans zapewnił swojej drużynie zwycięstwo. Natomiast najlepszym zawodnikiem Kings był Cousins, który zdobył 21 punktów i zebrał 16 piłek (w obu przypadkach był to jego rekord kariery). W Grizzlies świetnie grał Randolph, miał 35 punktów i 17 zbiórek.

♦ Holiday zdobył 25 punktów (66.7% z gry), Turner dołożył rekordowe w swojej karierze 23 punkty (75% z gry), a Nocioni, zastępujący Iguodalę w pierwszej piątce, zanotował 22 punkty (70% z gry) i 12 zbiórek i Sixers pewnie pokonali Suns. Dla drużyny z Phoenix była to już czwarta porażka z rzędu. Nie pomógł im debiut Cartera, który zdobył 18 punktów ze słabą skutecznością 40%. Nash zanotował 23 punkty i 15 asyst, ale nas oczywiście najbardziej interesował występ Gortata.

Marcin spędził wczoraj na boisku aż 35 minut. Mimo że rozpoczął spotkanie z ławki, to właściwie on był pierwszym centrem Suns. Lopez grał tylko pozostałe 13 minut. Najlepiej Marcin zaprezentował się w drugiej kwarcie, kiedy zanotował 6 punktów i 3 zbiórki. Ostatecznie miał na swoim koncie 13 punktów (5/7 z gry), 6 zbiórek (wszystkie w obronie), 2 asysty (obie do Pietrusa) i 2 bloki. Tak więc Marcin w drugim meczu z rzędu zdobył co najmniej 10 punktów i udało mu się to dopiero po raz drugi w karierze (wcześniej taki dwumecz miał w kwietniu 2009). Trzeba jednak zauważyć, że gdy w tym sezonie grał ponad 30 minut w barwach Magic, w obu spotkaniach zbierał przynajmniej 10 piłek, a wczoraj miał ich tylko 6. Tak po meczu tłumaczył swoją małą liczbę zbiórek:

„There are so many things we are doing bad and I just can’t find an explanation. I’m trying to get some rebounds and stops but when a team is scoring 120 points there aren’t that many things for me to rebound.”

Poza tym, ponownie Gortat miał najgorszy wskaźnik +/- w swojej drużynie, -15. Szkoda, że rozpoczyna swoją karierę w Arizonie od 3 porażek, ale w końcu Suns oddali do Orlando swojego najlepszego strzelca, a to dla nich znacznie większa strata niż zysk z Gortata. Dla Marcina najważniejsze jest, że trener stawia na niego i daje mu dużo minut. To powinno pomóc mu nabrać pewności siebie i sądzę, że z każdym meczem będziemy oglądać coraz lepiej grającego Gortata. Przede wszystkim musi zacząć lepiej zbierać, bo tego najbardziej potrzebuje jego drużyna.

♦ We wczorajszym meczu z Celtics z powodu wirusowego zapalenia żołądka nie zagrał Stuckey, w pierwszej piątce Pistons zastąpił go McGrady i… poprowadził swoją drużynę do zwycięstwa. T-Mac był najlepszym zawodnikiem gospodarzy, którzy zaskakująco łatwo prowadzili sobie z liderami wschodu.

McGrady rozpoczął spotkanie asystując przy 10 z pierwszych 12 punktów swojego zespołu. Po pierwszej kwarcie miał na swoim koncie 5 asyst, natomiast spotkanie zakończył z 8, co jest jego najlepszym osiągnięciem w tym sezonie. Równocześnie był też najlepszym strzelcem Pistons. Ustanowił swój rekord sezonu zdobywając 21 punktów, natomiast aż 11 z nich zaliczył w czwartej kwarcie. Jego skuteczność z gry wyniosła 63.6%, a na linii rzutów wolnych nie pomylił się ani razu na 6 prób (w tym sezonie jego skuteczność wolnych to ledwie 56.3%). Poza tym, McGrady zaliczył jeszcze 4 zbiórki i 3 przechwyty. Bez wątpienia to był jego najlepszy występ w barwach Pistons. Warto dodać, że już po raz 3 w ostatnich 4 meczach zdobył co najmniej 15 punktów. Natomiast ostatni raz granicę 20 osiągnął na początku marca tego roku grając dla Knicks. Co ciekawe, też miał wtedy 21 punktów i 8 asyst, a miało to miejsce w meczu przeciwko drużynie z Detroit.

Tymczasem Celtics nie pomógł kolejny święty występ Pierce’a. Zdobył on 33 punkty (69% z gry), zanotował 8 asyst, 5 zbiórek i 4 przechwyty. Jednak osamotniony nie był w stanie wygrać tego meczu. Pod koniec pierwszej kwarty goście stracili Garnetta z powodu kontuzji, już wtedy przegrywali kilkoma punktami, a bez KG nie potrafili odrobić strat i do końca spotkania na poradzeniu byli już wyłącznie Pistons. W Bostonie jednak nie martwią się przegraną, znacznie większe emocje są związane z kontuzją nogi Kevina. Na szczęście, według pierwszych diagnoz nie jest to bardzo poważny uraz. A co najważniejsze, nie jest to kontuzja kolana, z którym w poprzednich latach KG miał problem. Jednak strata kolejnego podstawowego zawodnika (nawet tylko na kilka meczów) jest bardzo poważnym osłabieniem. Bez Rondo sobie radzili, ale brak Rondo i KG to już za dużo.

♦ Horford (21ptsd/ 15reb) i Smith (22pts/ 10reb) poprowadzili Hawks do 9 wygranej z rzędu na własnym parkiecie. Wczoraj ich ofiarami zostali Warriors, którym nie pomógł nawet rewelacyjny mecz Wrighta. Zdobył on 32 punkty (61.9% z gry, 4/9 za trzy) ustanawiając swój nowy rekord kariery, a do tego dołożył 12 zbiórek i zaliczył piąte w sezonie double-double. Niestety nie mógł liczyć na wsparcie Ellisa i Curry’ego, ponieważ obaj mieli wczoraj ogromne problemy z trafieniem do kosza. Obaj spudłowali po 9 ze swoich 13 rzutów i łącznie mieli tylko 21 punktów. Ale wróćmy jeszcze na chwilę do Wrighta. To był dopiero jego drugi mecz z dorobkiem 30 punktów w 7-letniej karierze i oba zanotował w tym sezonie. Jak widać, przeprowadza do Oakland mu służy i tutaj wreszcie może pokazać swoje umiejętności strzelcie. W barwach Warriors już 6 razy miał co najmniej 20 punktów, podczas gdy przez 6 lat w Miami tylko 3 mecze zakończył osiągając tą granicę. Poza tym, w Golden State zaczął seryjnie trafiać za trzy. W dotychczasowych 31 meczach ma już 76 celnych trójek, podczas gdy przez pierwsze 211 spotkań swojej kariery udało mu się tylko 73 razy trafić zza łuku. Dlatego nie dziwi fakt, że obecnie  ma on ponad dwa razy wyższą średnią zdobywanych punktów (15.6pts) niż rok temu (7.1pts).

♦ Dzień po tym jak 40 punktów rzucił Knicks, w starciu z Rockets Wade zdobył ich 45 (70.8% z gry). W 2 dni zdobył w sumie aż 85 punktów! Ostatnim zawodnikiem, który w dwóch meczach rozgrywanych dzień po dniu miał co najmniej 40 punktów był Bryant w marcu 2007. Natomiast dla Heat było to już 10 z rzędu wyjazdowe zwycięstwo. Przerwali tym samym, serię 8 wygranych Rockets na własnym parkiecie. W cieniu Wade’a, James zanotował 20 punktów, 9 asyst i 6 zbiórek, a Bosh zdobył 21 punktów. Również w drużynie gospodarzy trzech zawodników osiągnęło barierę 20 punktów – Scola (22), Martin (21) i Brooks (20).

♦ W Minneapolis Billups przypomniał, że nie przez przypadek nazywamy go Big Shot. W czwartej kwarcie zdobył 15 ze swoich 36 punktów trafiając 3/3 za trzy. Ostatecznie swoje 36 punktów zanotował ze skutecznością 64.3% z gry, a zza łuku nie pomylił się ani razu na 6 prób. Dzięki jego świetnej grze Nuggets pokonali Wolves, mimo że osłabieni byli brakiem Anthony’ego, Nene, Martina i Harringtona. Gospodarze nie byli w stanie zatrzymać Billupsa i nie udało im się zanotować serii 3 zwycięstw. Nie pomogła bardzo dobra gra Beasley’a (33pts), Love’a (24pts/ 14reb) i Ridnoura (20pts/ 8ast).

♦ Wizards przerwali serię 3 porażek, pokonując na własnym parkiecie Pacers. Do zwycięstwa poprowadzili ich Young (26pts/ 9reb) i Blatche (22pts/ 11reb), a także wracający do zdrowia Wall. Dla młodego lidera Wizards był to 3 mecz po powrocie i zagrał znacznie lepszy niż w dwóch poprzednich. Zanotował statystyki bliskie triple-double: 10 punktów, 12 asyst i 7 zbiórek. Nadal jednak miał problemy z celnością i trafił tylko 4 z 12 rzutów z gry. Odkąd wrócił do gry, w 3 ostatnich meczach notuje średnio tylko 9 punktów z fatalną skutecznością 28.6%.

♦ Bobcats wygrali po raz drugi z rzędu pod wodzą nowego trenera. Zwycięstwo nad Cavs zapewnił im duet Jackson-Augustin. Jackson miał na swoim koncie aż 38 punktów (45.8% z gry), natomiast Augustin zdobył ich 28 (71.4% z gry, 5/6 za trzy). Warto również dodać, że po 5-meczowej absencji do gry wrócił Wallace, zanotował 9 punktów i 10 zbiórek. Bobcats ostatecznie mieli 101 punktów i dopiero po raz drugi w tym sezonie w dwóch meczach z rzędu zdobyli ponad 100. Również dopiero po raz drugi w sezonie wygrali 2 kolejne mecze.

♦ Po 3 porażkach, trener Jackson postanowił zmienić ustawienie swojego zespołu i po raz pierwszy w tym sezonie w pierwszej piątce pojawił się Bynum, natomiast Odom został przesunięty na ławkę. Lamar bardzo dobrze poczuł się w roli rezerwowego i wchodząc z ławki był najlepszym strzelcem Lakers w Nowym Orleanie, zdobył 24 punkty (66.7% z gry). Dobrze zagrał także Bynum i w swoim pierwszym starcie zanotował 18 punktów i 6 zbiórek. Do tego Bryant dołożył 20 punktów, a Gasol 11 punktów, 12 zbiórek i 5 asyst, i Lakers pewnie pokonali Hornets. Wygrali różnicą 15 punktów, po tym jak 3 poprzednie mecze przegrywali tracąc do sowich rywali co najmniej 15.

♦ Durant zdobył 27 punktów prowadząc Thunder do zwycięstwa z Nets. Był to jego 14 mecz z rzędu, z dorobkiem co najmniej 24 punktów.

♦ Jazz przegrali pierwszą kwartę z Clippers 31-24, a w drugiej tracili do swoich rywali 12 punktów. Jednak ich kibice byli spokojni, to był typowy mecz drużyny z Salt Lake City. Po słabiej pierwszej połowie, w drugiej wzięli sprawy w swoje ręce. Rozegrali fantastyczną trzecią kwartę, wygrywając ją 30-13 i zapewnili sobie 4 z rzędu zwycięstwo na wyjeździe. Najlepszym zawodnikiem gości był Jefferson, zdobył 31 punktów (59% z gry), zebrał 11 piłek i zablokował 3 rzuty. Natomiast Hayward, zastępujący w pierwszej piątce nieobecnego Kirilenkę, rozegrał swój najlepszy mecz w karierze, odnotowując 17 punktów (3/5 za trzy), 6 zbiórek i 3 asysty. Tymczasem w drużynie Clippers ponownie błyszczał Griffin, miał 30 punktów (65% z gry) i 12 zbiórek. Było to jego 20 double-double z rzędu.

Najlepsze akcje:


NBA

Kategoria: NBAcodziennie

Power Ranking #3

gru30
2010
3 komentarzy Maciej Jamrozik

Maciej Jamrozik

1. (1) SAN ANTONIO SPURS (27-4)
Tempo: 93.1 (12) Atak: 112.6 (1) Obrona: 103.8 (9)

Spurs są zdrowi. Spurs są groźni. Choć przegrali w tym tygodniu z Magic, to jednak był to mecz back-2-back, w którym przeciwnikowi po prostu siedziało. Tony Parker rozgrywa swój najlepszy sezon w karierze, notując carrer-high w przechwytach (1.4), asystach (7.1) oraz rzucając z gry na b.dobrym procencie (51.9%). Chicago Bulls z sezonu 95′-96′ przegrali swój piąty mecz dopiero przy 46 spotkaniu.

2. (3) DALLAS MAVERICKS (24-6)
Tempo: 90.9 (22) Atak: 108.6 (10) Obrona: 102.5 (7)

Mavs wygrali trzy mecze na wyjeździe, po kolei: z Heat, Magic i Thunder. Wpadka przy pracy można nazwać wczorajszą porażkę z Raptors (nomen-omen bez Dirka Nowitzkiego). I choć nie widać tego w statystykach, duży wpływ na poprawę Mavs ma Tyson Chandler. Pamiętacie, że został wybrany z 2 numerem w drafcie?

3. (2) BOSTON CELTICS (24-5)
Tempo: 91.0 (21) Atak: 108.4 (11) Obrona: 98.8 (1)

Rondo, Perkins, West poza grą, a oni dalej mają najlepszą obronę w całej NBA. Sprzyjał im w miarę łatwy terminarz, w święta przegrali z Magic, w czwartej kwarcie pozwalając przeciwnikowi na run 15:1. Widoczny coraz bardziej jest brak Rajona i wpływ Robinsona na grę Celtics.

4. (5) MIAMI HEAT (24-9)
Tempo: 90.7 (24) Atak: 110.7 (5) Obrona: 100.1 (2)

W ostatnich 18 spotkaniach Heat przegrali tylko 2 razy. Z Dallas Mavericks. Ze spotkania na spotkanie grają coraz lepiej, a w przyszłym tygodniu czekają na nich Rockets, Warriors, Bobcats i Bucks. Wade od porażki z Magic zdobywa średnio 26.7 pkt.

5. (7) CHICAGO BULLS (20-10)
Tempo: 92.8 (16) Atak: 105.6 (17) Obrona: 100.2 (3)

Byki mają trzecią defensywę w NBA (0.1 straty do Heat) grając najczęściej bez jednego ze swoich dwóch podstawowych podkoszowych (Boozer, później Noah). Zatrudnienie Thibbodeau było strzałem w dziesiątkę! Derrick Rose w swoim trzecim (!) sezonie wrzucił jeszcze wyższy bieg, notując średnio 24.0 pkt, oddając w meczu średnio 20 rzutów, a dokłada do tego 8.5 ast i 4.8 reb.

6. (9) ORLANDO MAGIC (20-12)
Tempo: 91.7 (18) Atak: 106.2 (16) Obrona: 101.3 (4)

Po zadyszce Magic wracają na odpowiednie tory. Wygrali ostatnie cztery mecze, chociażby ze Spurs czy Celtics, czyli czołówką ligi. Turkoglu w sześciu meczach jako Magik ma średnio 5.2 asysty. Czy te dwie wymiany wyniosą Magic na jeszcze wyższy poziom? Chyba nie.

7. (6) UTAH JAZZ (21-10)
Tempo: 90.7 (23) Atak: 109.3 (9) Obrona: 105.9 (14)

Jazz w zeszłym tygodniu rozegrali zaledwie dwa spotkania, jedno wygrane z Timberwolves, drugie, przegrane z TrailBlazers. Deron Williams notuje carrer-high w punktach (22.6) i udowadnia, że jest w TOP5 rozgrywających ligi.

8. (4) LOS ANGELES LAKERS (21-10)
Tempo: 93.1 (11) Atak: 111.5 (2) Obrona: 105.0 (11)

Ostatnie trzy mecz Lakers przegrali średnio 17 pkt. Bryant zabija ofensywę, rzucając na 39% skuteczności z gry. Cała nadzieja w Andrzeju Bynumie, który powoli wraca do siebie po kontuzji kolana. Dziś czekają na nich Hornets, czyżby czwarta porażka z rzędu?

9. (8) OKLAHOMA CITY THUNDER (21-11)
Tempo: 93.0 (14) Atak: 109.5 (8) Obrona: 107.6 (18)

Kevin Durant po cichu rzuca średnio 29.2 pkt na mecz w grudniu. Grzmoty grają w kratkę, mając jeszcze problemy w defensywie, głównie z powodu braku defensywnego centra z prawdziwego zdarzenia. Cole Aldrich, z którym wiązano spore nadzieje, zagrał dotychczas w siedmiu spotkaniach.

10. (11) ATLANTA HAWKS (20-13)
Tempo: 89.9 (27) Atak: 106.9 (12) Obrona: 104.8 (10)

Do gry wrócił Joe Johnson, i z nim w składzie Hawks przegrali 2 ze swoich 6 spotkań. Nadal grają w kratkę, są w stanie wygrać z Magic, a kilka dni później ulec Nets. Co Atlanta zrobi z Jamalem Crawfordem? Wymieni, czy zostawi w składzie? Pilnie potrzebny prawdziwy rozgrywający i center.

11. (14) NEW YORK KNICKS (18-13)
Tempo: 96.6 (2) Atak: 110.2 (6) Obrona: 109.2 (23)

O ile było wiadomo, że Knicks przegrają z Heat i Celtics, to porażka z Cavaliers po dogrywce musiała zaboleć. Przed NYK ciężki terminarz, który będzie prawdziwym sprawdzianem jak silni są Knicks w tym sezonie. Melodrama trwa i trwa będzie, i nic nie wskazuje na to, by Carmelo miał w najbliższych dniach odejść z Nuggets.

12. (13) NEW ORLEANS HORNETS (18-13)
Tempo: 90.1 (26) Atak: 104.5 (21) Obrona: 102.3 (6)

Nadal jestem zawiedziony tym, co dostali Hornets w zamian za spadający kontrakt Stojakovica. Owszem, Jarrett Jack to dobry back-up PG i dobry przyjaciel Paula, ale można było dostać o wiele więcej. Brakuje siły z ławki (czasem czasem zaskoczy Marcus Thornton), mimo to należy się szacunek trenerowi Williamsowi za ustawienie defensywy (szóstej w lidze). Hornets w drugiej rundzie playoffs? Na tą chwilę nie.

13. (10) DENVER NUGGETS (17-13)
Tempo: 95.7 (3) Atak: 110.9 (4) Obrona: 108.9 (22)

What Should Carmelo Do? (W.S.C.D.) Zespół osłabiony brakiem swojej gwiazdy przegrał 3 z 4 meczów w zeszłym tygodniu. Plotki łączą J.R. Smitha z Bulls, Carmelo jest przymierzany do coraz to innego zespołu (ostatnio Portland?), Al Harrington, z którym dopiero co podpisano umowę, też ma zostać oddany. Drużyna w rozsypce, z kapitanem, który pierwszy opuści tonącą łajbę. Denver Nuggets mają dopiero 22 obronę ligi.

14. (12) PORTLAND TRAILBLAZERS (16-16)
Tempo: 88.6 (30) Atak: 106.5 (15) Obrona: 106.9 (16)

LaMarcus Aldridge notuje w ostatnich 7 spotkaniach średnio 25.1pkt, 11.3reb i 2.5blk. I to jest ten Aldridge, jakiego zawsze chciałeś/aś oglądać. Z takim pechem do zdrowia jaki mają Blazers, utrzymywanie się koło granicy 0.500 jest naprawdę czymś. Brawa dla McMillana. Czy w Portland powinni zacząć przebudowę, zostawiając Batuma i Aldridge’a? A może sięgnąć po Carmelo?

15. (16) HOUSTON ROCKETS (15-15)
Tempo: 95.0 (5) Atak: 110.1 (7) Obrona: 108.4 (20)

Rockets wygrali ostatnie 12 z 17 spotkań. Teraz muszą jakoś przełknąć stratę Yao, za którego może dostaną w wymianie jakiś wartościowych graczy. Nie wygląda to najgorzej w Houston. Kolejny tydzień będzie dla nich ciężki (MIA, PORx2, DEN).

16. (22) GOLDEN STATE WARRIORS (12-18)
Tempo: 95.3 (4) Atak: 106.7 (13) Obrona: 111.2 (28)

Na kim nie robi wrażenia średnia punktowa Monty Ellisa z 3 zwycięstw Warriors? Prawie 40pkt to naprawdę coś. Dorrell Wright po cichu zalicza bardzo dobry sezon, notując średnio 15.1pkt, 6.0reb, 3.2ast, 1.4st. Czekam na więcej Ekpe Udoha w akcji.

17. (15) INDIANA PACERS (13-16)
Tempo: 94.6 (7) Atak: 102.4 (24) Obrona: 102.9 (8)

Obydwa mecze w zeszłym tygodniu przegrali (MEM, BOS) stąd spadek. Roy Hibbert troszkę spuścił z tonu, a Collison ma zaledwie 4.1 ast na mecz.

18. (20) MEMPHIS GRIZZLIES (14-17)
Tempo: 93.3 (9) Atak: 105.1 (18) Obrona: 105.2 (13)

Grizzlies mają problem ze startującą dwójką. OJ Mayo został oddelegowany na ławkę z powodu słabej postawy, Xavier Henry to rookie, a Tony Allen nie wchodzi w grę. Misie potrzebują więcej od Marca Gasola.

19. (19) MILWAUKEE BUCKS (12-18)
Tempo: 90.3 (25) Atak: 99.7 (30) Obrona: 102.2 (5)

Strata Jenningsa to spory cios wymierzony w Kozły, który może im uniemożliwić walkę o 5-6 lokatę na Wschodzie. To wymusza większy udział w ofensywie Johna Salmonsa, który dotychczas rzuca 13.6pkt. Earl Boykins w ostatnich 3 spotkaniach rzucił 54 punkty. Mały, ale wielki człowiek powraca.

20. (18) PHILADELPHIA 76ERS (12-19)
Tempo: 91.6 (19) Atak: 103.8 (23) Obrona: 105.0 (12)

Terminarz nie sprzyjał 76ers, wygrali tylko 1 z 4 spotkań (porażki z BOS, CHI i GSW). Evan Turner nie przestaje zawodzić. Może w Philadelphii wreszcie zdecydują się na oddanie Iguodali w pakiecie z kimś z dwójki Holiday/Williams (ze wskazaniem na tego drugiego) za picki w drafcie i jakiegoś dobrze rokującego młodego gracza?

21. (17) PHOENIX SUNS (13-16)
Tempo: 94.8 (6) Atak: 111.3 (3) Obrona: 113.5 (30)

Phoenix Suns przeprowadzili wymianę z nadzieją na poprawienie defensywy, trzydziestej w całej lidze. Skutku to jak dotąd nie przynosi. Gortat czy Lopez? A może dwójka na raz na parkiecie? To ważne pytanie dla wszystkich kibiców z Polski. Marcin w dwóch meczach zdobywa średnio 7.5pkt, 4.5reb, 0.5blk w 22.5min.

22. (23) LOS ANGELES CLIPPERS (10-22)
Tempo: 92.0 (17) Atak: 104.5 (22) Obrona: 108.4 (19)

Wygląda to coraz lepiej, głównie za sprawą Gordona i Griffina. Brakuje 3 opcji w ataku. Clippers są w trakcie przebudowy, i chyba najwyższy czas oddać Davisa i Kamana w zamian za wybory oraz młodych graczy.

23. (21) TORONTO RAPTORS (11-20)
Tempo: 94.5 (8) Atak: 106.6 (14) Obrona: 110.5 (27)

Andrea Bargnani All-Starem? Nie. Im dalej w rankingu tym ciężej coś pozytywnego powiedzieć o tych zespołach. Rozwój DeRozana? Owszem. Raptors mają pojedyncze przebłyski, takie jak chociażby wczorajsze zwycięstwo z Mavericks.

24. (27) MINNESOTA TIMBERWOLVES (8-24)
Tempo: 97.7 (1) Atak: 104.7 (20) Obrona: 111.4 (29)

Fire Kurt Rambis! Fire David Kahn! Timberwolves mają ciekawą grupę zawodników, z których na pewno da radę wykrzesać trochę więcej, niż na zaledwie 29 defensywę ligi. Kevin Love zalicza świetny sezon, notując średnio 20.6pkt, 15.5reb. Swój zespół znalazł także Michael Beasley, który notuje średnio 21.6pkt. Yup, on ma tylko 22 lata.

25. (24) NEW JERSEY NETS (9-22)
Tempo: 89.6 (28) Atak: 101.8 (26) Obrona: 107.3 (17)

Nets szukają dalej swojej tożsamości i z nadzieją spoglądają w stronę Denver Nuggets. Brook Lopez zbiera zaledwie 6.2 piłki na mecz. NJN wyjadą na 3 meczowy road trip, z którego choć jedno zwycięstwo wywiezione będzie sukcesem (OKC,MIN, CHI).

26. (25) DETROIT PISTONS (10-21)
Tempo: 89.4 (29) Atak: 104.9 (19) Obrona: 110.0 (25)

Dokąd podążają Tłoki? Ten zespół jest nijaki. Nigdy nie wiadomo kto zagra, kto wyjdzie w s5, a kto wyjdzie w dogrywce. Kuester? Wynalazek Dumarsa się nie sprawdził, może warto się rozejrzeć za kimś innym? Kiedy Pistons oddadzą Hamiltona i Prince’a?

27. (26) CHARLOTTE BOBCATS (10-19)
Tempo: 91.1 (20) Atak: 100.9 (28) Obrona: 106.8 (15)

Bobcats stracili trenera w zeszłym tygodniu, a na jego miejsce przyszedł Paul Silas. Choć raczej to niczego nie zmieni, to jednak Jordan chce coś zmienić. Chyba czas zacząć tankować, oddać duże kontrakty i starszych graczy.

28. (29) CLEVELAND CAVALIERS (8-23)
Tempo: 93.1 (13) Atak: 100.4 (29) Obrona: 110.1 (26)

Ci już zaczęli tankować. I choćby nie wiem jak Byron Scott się starał, to z takim deficytem talentu w zespole nie da sobie rady. Z JJ Hicksona i jego IQ śmieją się nawet tu.

29. (28) WASHINGTON WIZARDS (7-22)
Tempo: 93.2 (10) Atak: 102.1 (25) Obrona: 109.5 (24)

Wizards przegrali ostatnie 3 spotkania, nie wiadomo na ile kolana Walla są zdrowe, a McGee z Blatche’m się pobili. Pozytywem jest postawa Nicka Younga (14.8pkt). W Waszyngtonie już liczą na kolejny wybór w TOP3 draftu. Wizards jeszcze nie wygrali na wyjeździe.

30. (30) SACRAMENTO KINGS (5-23)
Tempo: 92.8 (15) Atak: 101.4 (27) Obrona: 108.9 (21)

Jeśli twój najlepszy strzelec ma duże problemy ze zdrowiem i nie wiadomo, czy będzie grać do końca sezonu, a twój drugi najlepszy strzelec nazywa się Beno Udrih, to chyba jest coś nie tak. Trener Westphal ma problemy z okiełznaniem Cousinsa, i obawiam się, że dalej tak postępując z nim, może go po prostu stracić. DeMarcus to wielki gość z wielkim sercem do gry. Jest sfrustrowany tym, że Kings przegrywają wszystko co się da.

P.S. Jak widzicie, z rankingu na ranking wprowadzam jakieś usprawnienie. Jeśli macie jakieś uwagi bądź pomysły, proszę o zostawienie ich w komentarzach.


NBA

Kategoria: Power Ranking

Zachód należy teraz do Spurs

gru29
2010
Dodaj komentarz Adam Szczepański

Adam Szczepański

Mecz na szczycie konferencji zachodniej nie do końca spełnił oczekiwania. Nie byliśmy świadkami wielkiego widowiska. Potwierdziło się tylko to, że Spurs są obecnie najlepszą drużyną w lidze, a Lakers przechodzą chwilowy kryzys. Jeszcze w pierwszej połowie spotkanie było w miarę wyrównane, ale w drugiej gospodarze zupełnie przejęli kontrolę nad jego przebiegiem (wygrali druga połowię 55-38).

Spurs przed własną publicznością ponownie pokazali, że w tym sezonie są nie do zatrzymania. Tym razem imponowali przede wszystkim w obronie, pozwolili Lakers zdobyć tylko 82 punkty ze skutecznością 35.4%. W ataku nie wyrobili swojej normy 106 punktów, ale 97 to bardzo dobry wynik biorąc pod uwagę, że Duncan i Ginobili spisywali się bardzo słabo i mieli tylko minimalny wkład w ofensywę swojej drużyny. Duncan przez 29 minut gry zdobył tylko 2 punkty trafiając zaledwie 1 z 7 rzutów z gry i zebrał 4 piłki. Manu miał 9 punktów i zaliczył je z fatalną skutecznością 25%, do tego dołożył jeszcze 6 asyst, ale też popełnił 4 straty. To nie był ich mecz, ale zupełnie nie przeszkodziło to ich drużynie. Spurs łatwo rozprawili się z Lakers, mimo że dwójka ich kluczowych zawodników zanotowała ledwie 11 punktów i spudłowała aż 15 z 19 rzutów. To tylko pokazuje jak silnym są zespołem. Atak gospodarzy wziął na siebie Parker, który zdobył 23 punkty (55.6% z gry). Natomiast w sytuacji gorszej gry Duncana, pod koszami dominował młody Blair i rozegrał swój najlepszy mecz sezonu. Na swoim koncie miał 17 punktów (57% z gry) i 15 zbiórek, w obu przypadkach są to jego rekordowe osiągnięcia w tych rozgrywkach.

Osoba, która przed rozpoczęciem sezonu mówiłaby, że po 30 meczach najlepszą drużyną całej ligi będą Spurs, z pewnością zostałby wyśmiana. Przecież Spurs to stara drużyny, która ulega powolnemu procesowi rozpadu i nie da się już tego zatrzymać. Rok temu mieli poważne problemy z kontuzjami, ich gwiazdy nie były już w takiej formie jak wcześniej i z każdym sezonem miało być tylko coraz gorzej. Ale Spurs po raz kolejny pokazują, jak fantastyczna są drużyną. Odkąd do San Antonio przyszedł Duncan i połączył siły z Popovichem, Spurs zawsze są niezwykle groźni. I to było wiadomo, ale kto by przypuszczał, że po tylu latach nadal są w stanie grać aż tak dobrze. Bilans 27-4 jest niesamowitym osiągnięciem. W zeszłym sezonie na tym etapie rozgrywek mieli na swoim koncie 11 porażek i wróżono koniec ery dominacji Spurs. Poza tym, imponujące i zarazem zaskakujące jest to, że ta jedna z najstarszych drużyn w lidze, której znakiem rozpoznawczym przez lata była defensywna koszykówka (wolna i nudna), ma teraz najlepszą ofensywę w lidze. Pod względem liczby zdobywanych punktów są na 4 miejscu z średnią 105.9, a gdy weźmiemy pod uwagę Offensive Rating i przeliczenie punktów na 100 akcji, Suprs mają najefektywniejszy atak w całej lidze z wynikiem 112.9. A przecież każdy z czwórki ich najlepszych strzelców ma już ponad 28 lat. Z drugiej strony wiadomo, że Spurs bardzo zależało na tym, by jak najlepszej rozpocząć ten sezon, by w dalszej części mieć już komfort wysokiej pozycji w tabeli. Trudno oczekiwać, że przez całe rozgrywki ich liderzy przejdą bez kontuzji, dlatego muszą wykorzystać czas, póki wszyscy są zdrowi. A jeśli w dalszej części przydarzą im się kontuzje, nie będą musieli obawiać się, że z ich powodu mogą mieć problemy z awansem do playoffs. Pamiętamy przecież jak w zeszłym roku do samego końca musieli walczyć o pierwszą ósemkę, a później zabrakło im już siła na długą walkę w fazie posezonowej.


Tymczasem Lakers przegrali już po raz 3 z rzędu i w dodatku, 3 razy tracili do swoich rywali co najmniej 15 punktów. Bryant dobrze rozpoczął spotkanie w San Antonio, zdobył 8 z pierwszych 10 punktów swojej drużyny, jednak potem było już o wiele gorzej. Ze swoich pierwszych 5 rzutów, trafił 4, a następnie zanotował serię 13 kolejnych pudeł. W rezultacie, swoje 21 punktów zanotował ze skutecznością z gry wynoszącą 29.6%. Poza nim, jeszcze tylko Artest i Bynum mieli dwucyfrowy dorobek punktów, obaj zdobyli po 10. Natomiast najlepszym zawodnikiem gości był w tym meczu Gasol – 9 punktów (3/8 z gry), 9 zbiórek, 5 asysty i 3 bloki, jednak jego osiągnięcia tylko potwierdzają to, jak słabo zagrali Lakers.

Przed sezonem wydawało się, że to Lakers od samego początku rozgrywek będą na samym szczycie zachodu. I początkowo tak było, kiedy wygrali 13 ze swoich pierwszych 15 spotkań. Jednak od tamtego czasu jest znacznie gorzej i w kolejnych 16 meczach zanotowali bilans 8-8. Tak więc, po 31 meczach mają na swoim koncie już 10 porażek. Rok temu po raz 10 przegrali dopiero w swoim 42 meczu, a jeszcze sezon wcześniej dopiero w 52 meczu. Trudno z tego wyciągać wnioski o poważnym kryzysie Lakers i wróżyć im poważne problemy z obroną tytuł. Ale nie ma wątpliwości, że są w dołku i jeśli szybko nie odzyskają swojej wysokiej formy z początku rozgrywek, niedługo mogą mieć dużą stratę do uciekających im Spurs i Mavs. Widać, że nie są już tak bezkonkurencyjni na zachodzie jak jeszcze rok temu. Spurs są dla nich poważnym zagrożeniem i jeśli tylko w playoffs będą zdrowi, mogą sprawić Lakers bardzo duże problemy. Z drugiej strony, Lakers to bardzo doświadczona drużyna, która dobrze wie, kiedy trzeba wygrywać i grudzień jeszcze nie jest tym czasem. Dlatego póki co, kibice drużyny z LA nie muszą się za bardzo martwić.

Pozostałe wydarzenia dnia w skrócie:

♦ Magic kontynuują swoją serię zwycięstw. Wczoraj pokonali Cavs ustanawiając swój rekord sezonu w liczbie celny trójek, aż 19 razy trafili zza łuku z imponującą skutecznością 61.3%. W poprzednich spotkaniach wyróżniającą się postacią był Turkoglu, natomiast w Cleveland pokazała się pozostała dwójka nowych nabytków Magic. W rocznicę wybuchu ‘afery z bronią’ rewelacyjne spotkanie rozegrał Arenas, zanotował 22 punkty (5/8 za trzy), 11 asyst, 6 zbiórek i 3 przechwyty. Natomiast Richardson był drugim strzelcem swojej drużyny z dorobkiem 20 punktów (4/6 za trzy). Dzięki nim, Magic nie przeszkodził słaby występ Howarda, który zakończył spotkanie mając tylko 12 punktów i 6 zbiórek, a do tego popełnił jeszcze 7 strat.


♦ W Świątecznym meczu z Lakers, Wade był w cieniu swoich dwóch kolegów, ale odbił to sobie we wczorajszym pojedynku z Knicks. Zdobył 40 punktów (46.4% z gry) i zebrał 9 piłek prowadząc Heat do zwycięstwa. James i Bosh zanotowali po 18 punktów i 10 zbiórek, a trzecim zawodnikiem z double-double na koncie był Ilgauskas, 14 punktów i 10 zbiórek. Heat zupełnie zdominowali walkę na tablicach i sama ich pierwsza piątka miała na swoim koncie 40 zbiórek, czyli więcej niż cała drużyna gości (32). W Knicks dobrze zagrał Stoudemire (30pts/ 7reb), ale było to znacznie za mało na gwiazdy Heat.

♦ Raptors wykorzystali nieobecność kontuzjowanego Nowitzki’ego i wygrali w Dallas, przerywając swoją serię 3 porażek. Dla Mavs była to dopiero druga porażka od 20 listopada. Co prawda Raptors też grali wczoraj bez swojego lidera, ale tym razem Bargnani nie był im potrzeby. Najlepiej zaprezentował się młody Davis. Wchodząc z ławki ustanowił swój rekord kariery zdobywając 17 punktów (6/8 z gry), a do tego dołożył 12 zbiórek, 3 bloki i 3 przechwyt. W ataku wspierali go Kleiza i DeRozan, obaj zdobyli po 16 punktów.

♦ Nuggets rozegrali wczoraj czwarty kolejny mecz bez Anthony’ego i po 3 porażkach z rzędu, wreszcie udało im się wygrać. Nieobecność Melo jest spowodowana śmiercią jego siostry i ma on wrócić do gry w czwartek. Tymczasem w Denver mogą poczuć namiastkę tego, co już wkrótce ich czeka, kiedy na dobre będą bez swojego lidera, bo najpóźniej przed trade deadline będą zmuszeni go wytransferować. Do zwycięstwa nad Blazers, Nuggets poprowadził Bullups, który zanotował 18 punktów (63.6% z gry) i 9 asyst. Tymczasem w drużynie gości ponownie bardzo dobry mecz rozegrał Aldridge (18pts/ 13reb/ 7blk), natomiast Matthews przerwał swoją serię 12 meczów z rzędu z dorobkiem ponad 10 punktów, miał ich tylko 6 (1/8 z gry).

♦ Celtics pokonali Pacers zatrzymując ich na 83 punktach i skuteczności na poziomie 37%. Ogromne problemy z trafieniem do kosza miał przede wszystkim Granger (15pts) i ostatecznie spudłował aż 16 z 21 swoich rzutów z gry, w tym wszystkie 6 zza łuku. Natomiast gości z Bostonu do wygranej poprowadził Pierce, który na swoim koncie miał 21 punktów (57% z gry, 3/3 za trzy), 7 asyst i 5 zbiórek. Warto dodać, że był to 5 mecz bez Rondo i w tym czasie Pierce notuje średnio 7.2 asyst, podczas gdy w pierwszych 24 spotkaniach sezonu miał ich tylko 2.8.

♦ Jeszcze lepszą defensywą niż Celtics, popisali się Bulls w starciu z Bucks. Co prawda w drugiej kwarcie zawodnicy z Milwaukee rzucili im 30 punktów, ale już w całej drugiej połowie pozwolili im tylko na 32. Ostatecznie Bucks zakończyli spotkanie z 77 punktami i skutecznością z gry wynoszącą 32%. Spośród zawodników gości najlepiej zaprezentował się Bogut, miał 16 zbiórek i 4 bloki, ale zdobył ledwie 4 punkty, pudłując 10 z 12 rzutów. Trzeba jeszcze dodać, że Bucks grali bez zawieszonego na jeden mecz Boykinsa, który w ostatnich meczach był ich najsilniejszą bronią w ataku. Dla Bulls po 24 punkty zdobyli Boozer i Deng, natomiast Rose zaliczył ich 18, a do tego dołożył 12 asyst i 6 zbiórek.

Najlepsze akcje:


NBA

Kategoria: NBAcodziennie

Świąteczne derby

gru28
2010
1 komentarz Kamil Timoszuk

Kamil Timoszuk

Po dokładnie miesięcznej przerwie, na łamy bloga powraca seria moich notek w których będę udostępniał mecze, które sobie możecie sami wybrać. Jako że w miniony weekend emocjonowaliśmy się świątecznymi meczami zaserwowanymi nam przez NBA, tak i dziś żeby podtrzymać ten klimat zaproponuję coś sprzed lat.

Mecz derbowy pomiędzy dwoma zespołami z Los Angeles w latach 90-tych nie wywoływał w kibicach większych emocji. Drużyna Lakers w sezonie 1997/98 była w ścisłej czołówce konferencji zachodniej i wydawało się że jest na jak najlepszej drodze przynajmniej do finału NBA. To właśnie wtedy swoje kariery w barwach Jeziorowców zaczynali tacy gracze jak Kobe Bryant czy Derek Fisher. Jeśli do tego dodać Shaquilla O’Neala, Roberta Horrego, Nicka Van Exela czy też na przykład Eldena Campella to śmiało można stwierdzić że kadrowo był to jeden z najmocniejszych zespołów w tamtym okresie.

Na zupełnie drugim biegunie byli ich „ubodzy krewni” z tego samego miasta czyli Clippersi. Drużyna bez wielkich gwiazd, ale za to z masą przeciętniaków którzy nie znaleźli sobie miejsca w innych zespołach ligi, zajmowała drugie od końca miejsce w konferencji zachodniej. Przed meczem z bardziej utalentowanymi, bardziej lubianymi oraz bardziej cenionymi przeciwnikami nikt nie dawał im praktycznie żadnych szans. Jednak mecz w okresie świątecznym, jak pokazała rzeczywistość, potrafił wywołać w graczach Clippers jakąś dodatkową motywację i stworzyć świetne widowisko do obejrzenia którego zachęcam.

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

DOWNLOAD


NBA

Kategoria: różne, Torrenty

Silas zaczyna od wygranej

gru28
2010
Dodaj komentarz Adam Szczepański

Adam Szczepański

Po ponad 5-letniej przerwie Paul Silas wrócił na ławkę trenerską. Kiedy w marcu 2005 został zwolniony z Cavs, dzień później nowopowstała drużyna Bobcats rozgrywająca właśnie pierwszy sezon w NBA wygrała swój 13 mecz. Teraz Silas został czwartym trenerem w historii Bobcats i ma sprawić, by tak jak w poprzednim sezonie, także teraz awansowali oni do playoffs.

Silas bardzo dobrze zna Charlotte, to on był trenerem Hornets, kiedy ta drużyna rozgrywała swoje ostatnie mecze w tym mieście. To właśnie z Hornets odnosił największe sukcesy w swojej trenerskiej karierze, dlatego też w Północnej Karolinie jest bardzo lubiany przez kibiców. Swoją pierwszą pracę w Charlotte rozpoczął w trakcie rozgrywek 1998/99, a potem przez 4 kolejne lata za każdym razem wprowadzał Hornets do playoffs (w ostatnim roku już w Nowym Orleanie). W sumie Silas ma za sobą niepełne 10 sezonów pracy w roli head coacha w 3 drużynach: w Clippers na początku lat 80-tych (jeszcze w San Diego), Hornets i Cavs na początku ery LeBrona.

Przy okazji warto też dodać, że w sztabie trenerskim Silasa znalazł się Charles Oakley, który zadebiutuje w roli asystenta trenera. Ciekawe czy był to pomysł samego Silasa, czy może Jordana. W końcu MJ z Oakley’em znają się od bardzo dawna i nie raz można było zobaczyć Charlesa siedzącego u boku Michaela na meczu Bobcats. Oakley debiutował w NBA rok po Jordanie i grał z nim przez swoje pierwsze 3 lata w Bulls. Później już pod koniec kariery przez sezon wspierał Jordana trudnych czasach w Waszyngtonie, a teraz będzie asystentem w jego drużynie.

Silas już na samym początku zapowiedział, że pod jego wodzą Bobcats będą grać znacznie szybszą koszykówkę, bardziej nastawioną na atak. Jest to duża zamiana po rządach Browna, dzięki któremu ta drużyna w zeszłym sezonie była jedną z najlepiej broniących w całej NBA. Jednak teraz ten pomysł już się nie sprawdzał. W tym roku ich defensywa nie była tak skuteczna, przez co też wyniki były znacznie gorsze. Tymczasem atak Bobcats jest obecnie jednym z najgorszych w lidze. W pierwszych 28 meczach zdobywali tylko 91.8 punktów i w całej NBA pod tym względem gorsi od nich są jedynie Bucks. Teraz to ma się zmienić.

Już w pierwszym meczu Silasa w roli head coacha Bobcats, było widać otwarcie jego zespołu na atak. W pojedynku z Pistons, Bobcats zdobyli 105 punktów i jest to ich najwyższa zdobycz od ponad miesiąca. Natomiast dopiero po raz ósmy w sezonie osiągnęli barierę 100 punktów (w tych meczach mają bilans 5-3). Poza tym, we wczorajszym meczu zawodnicy gospodarzy zanotowali bardzo wysoką skuteczność z gry na poziomie 59%, a za trzy trafili aż 10 razy (najwięcej w sezonie) na 17 prób. Bardzo dobrze było widać ich nowe ofensywne nastawienie i to przyniosło świetny efekt w postaci zwycięstwa. W ten sposób Bobcats zakończyli nie tylko erę Browna, ale też serię 4 porażek.

Wczoraj Bobcats najbardziej imponowali w drugiej kwarcie, którą rozpoczęli od serii 24-2, a całą wygrali 30-14. Wtedy osiągnęli przewagę 23 punktów i przejęli kontrolę nad przebiegiem spotkania. Jeszcze na początku czwartej kwarty pewnie prowadzili mając 16 punktów więcej, jednak zbyt szybko poczuli się zwycięzcami. Pozwolili Pistons odrobić straty i na niespełna minutę przed końcem na tablicy wyników był już tylko punkt różnicy. Na szczęście gospodarzom udało się utrzymać prowadzenie i wygrać, dzięki czemu Silas może być zadowolony ze swojego debiutu. Chociaż nad stylem tej wygranej i zmarnowaniem tak dużej przewagi nowy trener będzie musiał jeszcze popracować.

W zespole z Charlotte najlepiej zaprezentował się Augustin, który zdobył 27 punktów (66.7% z gry, 4/6 za trzy), zaliczył 4 asysty i nie popełnił żadnej straty. Drugim strzelcem był Jackson z dorobkiem 23 punktów (52.9% z gry, 4/7 za trzy), na swoim koncie miał jeszcze 9 zbiórek i 4 asysty, ale też i 9 strat. Natomiast w Pistons najbardziej wyróżniał się Villanueva, miał 25 punktów (71.4% z gry, 5/5 za trzy).

Początek nowego trenera jest obiecujący, Bobcats w końcu wygrali, zamiast przegrać kolejny mecz ponad 30 punktami. Zobaczymy co dalej wymyśli Silas i czy z tego składu będzie potrafił wycisnąć dużo więcej niż jego poprzednik, czy może będzie trzeba dokonać jakiś transferów. Już do dłuższego czasu mówi się, że Jackson i Wallace są do wzięcia. A ostatnio pojawiły się nawet plotki, że Jordan może zaryzykować i ściągnąć do swojej drużyny Barona Davisa z LA. Byłoby to duże szaleństwo, bo Davis ma ogromny kontrakt, a gra bardzo słabo. Ale wiąże się to z tym, że Silas dobrze zna Davisa, był jego pierwszym trenerem w NBA i w jego ofensywnym stylu Baron mógłby ponownie rozwinąć skrzydła. Teoretycznie. Praktycznie, Davis najlepsze lata ma już za sobą i nawet gra dla Silasa tego nie zmieni. Dlatego dla dobra Bobcats lepiej, żeby MJ nie był aż tak zdesperowany, by sięgać po tak drastyczne rozwiązania jak Davis i jego ogromny kontrakt. Z drugiej strony, w składzie Bobcats zmiany są potrzebne, jeśli ponownie chcą oni znaleźć się w gronie ośmiu najlepszych drużyn na wschodzie, bo po odejściu Feltona i Chandlera są duże dziury na pozycji jeden i pięć.


W Charlotte oficjalnie zakończył się czas trenera Browna, który zapisał się w historii Bobcats i jako pierwszy wprowadził ich do playoffs. Nie ma wątpliwości, że rok temu wykonał bardzo dobrą pracę. Nie ma też wątpliwości, że jest to wybitny trener, co udowadniał wiele razy w swojej bardzo długiej karierze. Ale też nie ma wątpliwości, że jego lata świetności już minęły. W 2004 Brown sięgnął z Pistons po swoje pierwsze i jedyne mistrzostwo w karierze. Rok później próbował powtórzyć ten sukces, ponownie jego drużyna awansowała do finału, ale na ich drodze stanęli silniejsi Spurs. Gdyby wtedy Brown zdecydował się zakończyć karierę, byłoby to piękne uwieńczenie jego długoletniej pracy w roli head coacha. To był idealny moment, by powiedzieć sobie, że najwyższy czas na trenerską emeryturę. Niestety Larry skusił się na pracę w rodzinnym Nowym Jorku. Z Knicks został wyrzucony po roku, w którym wygrał tylko 23 mecze. Teraz w Charlotte było znacznie lepiej, ale ponownie odchodzi z zespołu w złej atmosferze. W ostatnim czasie bardzo krytykował swoich zawodników, ale też i władze klubu. Z drugiej strony, zarzuca mu się, że za bardzo chciał rządzić w drużynie i podejmować kluczowe decyzje. Podobno w drafcie 2008 mając numer 9, Jordan i GM Bobcats chcieli postawić na Brooka Lopeza, ale Brown tak upierał się przy Augustinie, że ostatecznie mu ulegli. To właśnie Augustin miał być jego rozgrywającym, a Feltona nie chciał. I jak na tym wyszli Bobcats? Lopez jest jednym z najlepszych młodych środkowych, Felton świetnie spisuje się w Knicks, a Augustin…jakoś sobie radzi. Było tak jak chciał Brown (z Augustinem, bez Feltona) i co? Bobcats przegrywali, a w zespole panowała zła atmosfera, dlatego nie mogło to się zakończyć inaczej niż zmianą trenera. Tak więc ponownie Brown żegna się ze swoją drużyną w kiepskim stylu. Agent Browna zapowiedział już, że jego klient nie zamierza przechodzić na emeryturę i jeszcze będzie trenował. Ale to już chyba najwyższych czas, by powiedzieć sobie dość, panie Brown.

Pozostałe wydarzenia dnia w skrócie:

♦ Magic wygrali trzeci mecz z rzędu pokonując Nets. Najlepszym strzelcem drużyny z Orlando był Turkoglu, który chyba rzeczywiście odżył po powrocie na Florydę. Wczoraj zdobył najwięcej w tym sezonie 20 punktów (61.5% z gry, 4/7 za trzy), a warto dodać, że ostatni raz granicę 20 punktów osiągnął w lutym. Poza tym, zaliczył jeszcze 7 zbiórek i 5 asyst. Tak więc już w swoim piątym meczu w Magic miał na swoim koncie statystyki na poziomie 20-5-5, podczas gdy w 99 spotkaniach w Raptors i Suns udało mu się to tylko raz.

♦ Hornets przyjechali do Minneapolis mając serię 2 zwycięstw i rozpoczęli spotkanie od wygrania pierwszej kwarty 35-27. Jednak później grali już tylko gorzej i ostatecznie przegrali z drugą najgorszą drużyną zachodu, przedłużając swoją serię niepowodzeń na wyjazdach do 7. Nie pomogły 22 punkty, 13 asyst i 5 przechwytów Paula i 23 punkty Westa. Wolves do zwycięstwa poprowadził Beasley, zaliczył 30 punktów (60% z gry), 9 zbiórek i rekordowe w karierze 7 asyst. Bardzo dobrze zagrał również Johnson, który ustanowił swój rekord kariery zdobywając 24 punkty (6/8 za trzy).

♦ W Oklahomie Nowitzki zdobył 13 punktów przez pierwsze 12 minut gry, ale później doznał urazu kolana i musiał opuścić spotkanie. Jednak nieobecność ich lidera, nie przeszkodziła Mavs w odnotowaniu 17 zwycięstwa w ostatnich 18 meczach. Dirka bardzo dobrze zastąpił Marion, który wchodząc z ławki zdobył 20 punktów (66.7% z gry) i zebrał 9 piłek. Butler zdobył 21 punktów (40.9% z gry), a Terry odegrał kluczową rolę w decydującej czwartej kwarcie. Przez pierwsze trzy kwarty Jet zaliczył tylko 2 punkty pudłując 8 z 9 rzutów z gry, natomiast w ostatniej części gry zdobył 11 trafiając 5 z 8 rzutów.  Do tego, Mavs zagrali wtedy świetnie w obronie i pozwolili swoim rywalom tylko na 12 punktów ze skutecznością na poziomie 22%, natomiast Duranta ograniczyli do 5 punktów (w sumie miał ich 28).

♦ Clippers przegrali swoje pierwsze 11 meczów na obcych parkietach, ale teraz mają serię 3 wyjazdowych zwycięstw. Wczoraj wygrali w Sacramento i była to ich 5 wygrana w ostatnich 6 meczach. Griffin znowu zaliczył double-double: 24 punkty i 14 zbiórek, a Gordon wyrównał swój rekord kariery 6 razy trafiając za trzy (31 punktów ze skutecznością 63.2% z gry). Tymczasem w drużynie gospodarzy swój najlepszy strzelecki mecz w tym sezonie rozegrał Evans. Zdobył 32 punkty, jednak na 1.9 sekundy przed końcem spudłował rzut wolny, który mógł doprowadzić do remisu, a chwilę później rzut z gry mogący przesądzić o zwycięstwie Kings.

♦ Warriors wygrali po raz 3 z rzędu i jest to ich najdłuższa seria zwycięstw od kwietnia 2009 roku, kiedy również wygrali 3 kolejne mecze. Wczoraj pokonali Sixers przed własną publicznością. Ellis tym razem nie był już tak skuteczny w ataku, ale ostatecznie zdobył 22 punkty (42.1% z gry), a do tego dołożył najwięcej w sezonie 12 asyst. Poza tym miał duże wsparcie w ataku, Wright zdobył 28 punktów (5/7 za trzy), Lee zanotował 21 punktów i 16 zbiórek, a Curry 17 punktów (4/6 za trzy) i 8 asyst.

♦ Rockets przedłużyli swoją serię zwycięstw do 5 i nie są już na minusie, mając teraz tyle samo zwycięstw co porażek (15-15). Natomiast dla Wizards była to już 15 porażka na wyjeździe i są oni jedyną drużyną, która w tym sezonie jeszcze nie wygrała poza własną halą.

Najlepsze akcje:


NBA

Kategoria: NBAcodziennie

Ellis i James zostali Graczami Tygodnia

gru28
2010
Dodaj komentarz Maciej Jamrozik

Monta Ellis i LeBron James zostali Graczami Tygodnia odpowiednio Konferencji Zachodniej i Wschodniej.

Monta Ellis zdobywał w minionym tygodniu średnio 39.7pkt (!), 7.0ast oraz 3.0st. Wojownicy w tym czasie wygrali z Kings i TrailBlazers, przegrywając jedynie z Rockets.

LeBron James notował w zeszłym tygodniu średnio 27.3pkt, 9.0reb, 7.0ast, 2.33st. Poprowadził do zwycięstwa Heat dwukrotnie, nad Suns i Lakers, ulegając jedynie Mavericks.

Innymi nominowanymi do tej nagrody byli: Carlos Boozer (Chicago Bulls), Dirk Nowtzki (Dallas Mavericks), Amare Stoudemire (New York Knicks) oraz Kevin Durant (Oklahoma City Thunder).


NBA

Kategoria: Heat, Warriors

i po Świętach

gru27
2010
Dodaj komentarz Adam Szczepański

Adam Szczepański

♦ Bryant chyba coraz mniej lubi Święta. Nie dość, że po raz kolejny w pierwszy dzień Świąt jego drużyna rozgrywała mecz, to jeszcze przegrali i to znowu z LeBronem. Rok temu Lakers dość łatwo ulegli Cavs, a teraz nie byli w stanie podjąć równorzędnej walki z Heat. Oczywiście to tylko świąteczne show nic nie znaczące w ostatecznym rozrachunku. W końcu to Lakers w ostatnim sezonie sięgnęli po mistrzostwo, a nie LeBron. Ale też jest to prestiżowy pojedynek na szczycie, oglądany przez miliony kibiców na całym świecie, dlatego warto się w nim pokazać z dobrej strony.

Niewątpliwie świąteczna atmosfera opuszcza zawodników z LA przez takie mecze. Dla Lakers to jeszcze nie jest czas, by prezentować mistrzowską koszykówkę. Natomiast dla Heat i ich Wielkiej Trójki to idealna okazja, by udowodnić wszystkim niedowiarkom, że są oni w stanie poważnie zagrozić obrońcom tytułu. Dlatego też goście z Miami byli o wiele bardziej zdeterminowani, by ten mecz wygrać. Oni musieli pokazać, że mogą pokonać Lakers na ich parkiecie i to zrobili. W połowie pierwszej kwarty objęli prowadzenie i już do samego końca go nie oddali. To było ich show, popis gwiazdorskich Heat, a Kobe (17pts/ 7ast/ 6reb) był w ich cieniu.

Najlepiej zaprezentował się James, który zaliczył trzecie w sezonie triple-double: 27 punktów (57% z gry), 11 zbiórek i 10 asyst. LeBron w tym sezonie wykorzystuje wszystkie prestiżowe spotkania, by pokazać się z jak najlepszej strony. Imponował w swoim powrocie do Cleveland, ponad 30 punktów zdobywał w starciach z Celtics, triple-double miał w Nowym Jorku i teraz w LA nie mogło być inaczej. Po raz kolejny, gdy oczy całej NBA skupiły się na meczu z jego udziałem, on udowodniał nam, że nawet w Miami u boku dwóch innych gwiazd, jest najlepszy w lidze i gdyby tylko chciał, mógłby znowu mieć tak imponujące statystyki jak w Cleveland, na miarę MVP.

Świąteczny mecz w Los Angeles wykorzystał również Bosh. Zagrał bardzo dobrze, a jego fantastyczny dunk zostanie zapewne zapamiętany przez wielu kibiców na całym świecie.

Ostatecznie Bosh zdobył 24 punkty (64.7% z gry) i zebrał 11 piłek, starając się pokazać, że Heat to nie tylko LeBron i Dwyane. Tymczasem Wade był mniej widoczny, ale było to też spowodowane jego problemem z kolanem. Na swoim koncie miał 17 punktów (35.3% z gry), 6 asyst i 5 zbiórek.

Heat wygrali. Udowodnili, że mogą pokonać Lakers. A do tego po raz kolejny zaprezentowali świetną obronę. Zatrzymali swoich rywali na 80 punktach i zmusili ich do skuteczności na poziomie 40.5%. Dla Heat było to już 14 zwycięstwo w ostatnich 15 meczach i tą świetną serię zawdzięczają właśnie twardej defensywie. W tych 15 meczach ani razu nie stracili 100 punktów, a średnio pozwalali swoim przeciwnikom zdobywać tylko 86.7, co jest imponującym osiągnięciem.

Na pewno w Miami mają powody do zadowolenia. Ich drużyna gra bardzo dobrze, wygrywa i swoją siłę potwierdzili w prestiżowym świątecznym meczu. W tym momencie nie ma powodów do krytykowania Wielkiej Trójki, do spekulacji na temat potrzeby zmiany trenera czy dokonania transferów. Ale poza tym, to zwycięstwo nic więcej nie znaczy. To tylko świąteczne show, którego Lakers coraz bardziej mają dość. Lakers mogą teraz przegrywać, a i tak w kwietniu będą w najwyższej formie i ponownie będą głównymi faworytami do mistrzowskiego tytułu. A gdzie wtedy będą Heat? Co wtedy zaprezentują?

♦ Również Magic byli bardzo zdeterminowani, by w pierwszy dzień Świąt wygrać pojedynek z najlepszymi na wschodzie Celtics. W końcu ostatnio pozyskali nowych zawodników, którzy mają pomóc im stać się lepszym zespołem niż ten z Bostonu. To była dla nich idealna okazja, by pokazać swoją nową siłę.

Gospodarze świetnie rozpoczęli to spotkanie i po kilku minutach było już 13-0. Celtics jednak nie pozwolili im na zdominowanie tego meczu i szybko odpowiedzieli serią 15-0. Później goście powoli powiększali swoje prowadzenie i długo utrzymywali kilkupunktową przewagę. Magic dopiero w samej końcówce czwartej kwarty ruszyli do ataku i finisz należał do nich. Przez ostatnie 4 minuty pozwolili swoim rywalom na trafienie tylko jednego rzutu z gry i zdobycie ledwie 3 punktów, podczas gdy sami zdobyli ich 17. Zupełnie zdominowali ten fragment gry i zapewnili sobie zwycięstwo, równocześnie przerwali serię 14 zwycięstw Celtics.

W samej końcówce najbardziej błyszczał Nelson, zdobył 10 z ostatnich 14 punktów swojej drużyny, a w całym meczu miał ich tylko 12. Jednak gwiazdą wieczoru był Turkoglu. Turek wykorzystał świąteczny pojedynek, by przypomnieć o sobie, o tym, jak jeszcze w 2009 prowadził Magic do ważnych zwycięstw. Już dawno nie oglądaliśmy tak dobrze grającego Turkoglu. Przez 33 minuty zdobył 16 punktów (60% z gry, w tym 4/8 za trzy), zaliczył 4 zbiórki i 4 asysty. Nie są to imponujące statystyki, ale nie odzwierciedlają one w pełni, jak pozytywny wpływ na drużynę miała jego obecność na boisku. W tym meczu ponownie był on tym samym zawodnikiem, co niecałe 2 lata temu, kiedy był liderem zespołu i odgrywał kluczową rolę na parkiecie. Najbardziej imponujący był jego wskaźnik +/-, który wyniósł aż +30, podczas gdy nikt inny w Magic nie miał go nawet na poziomie +10. Hedo zrobił swoje. Magic nie przeszkodził nawet mało imponujący występ pozostałych dwóch nowych zawodników. Arenas i Richardson zdobyli po 5 punktów, a łącznie trafili tylko 4 z 17 rzutów z gry.

Pierwszym strzelcem Magic był Bass z dorobkiem 21 punktów, tymczasem Howard ponownie w Święta zapomniał jak się zdobywa punkty. Rok temu miał ich tylko 5, a teraz niewiele lepiej, bo 6. Przez pierwsze trzy kwarty zdobył ledwie jeden punkt, a dopiero na początku czwartej kwarty po raz pierwszy trafił do kosza z gry. Ale to, że w pierwszy dzień Świąt Howard ma problemy ataku, w powoli staje się tradycją. To był jego trzeci świąteczny mecz w karierze i w tych 3 meczach zdobywał średnio 7.7 punktów z fatalną skutecznością 23%. Poza tym, teraz miał również problemy z faulami. Na szczęście dla Magic, mogli oni liczyć na swojego lidera w walce na tablicach (11 zbiórek) i w obronie (5 bloków).

Znacznie gorzej niż Howard zaprezentował się Shaq, który złapał 6 fauli przez 13 minut gry. Słabo zagrali także Allen i Robinson, obaj zdobyli razem tylko 16 punktów pudłując aż 13 z 18 rzutów z gry. Natomiast najlepiej w ekipie gości spisywali się KG (22pts/ 5reb) i Pierce (18pts/ 8reb/ 5ast).

Tak więc pierwszy dzień Świąt należał do drużyn z Florydy. Do drużyn, które chciały coś udowodnić. Lakers i Celtics nie muszą nic udowodniać, oni w zeszłym sezonie grali w wielkim finale i ich wartość wszyscy znają. Wiadomo, że w playoffs ponownie będą niezwykle groźni i będą głównymi faworytami do tytułu. Heat i Magic walczą o tą pozycję i dlatego dla nich takie prestiżowe pojedynki są o wiele ważniejsze. Jednak na razie mogą one dodawać im jedynie pewności siebie, a i tak dopiero w playoffs okaże się jaka jest prawdziwa wartość tych drużyn. Wtedy świątecznie mecze  i ich wyniki nie będą miały żadnego znaczna.

♦ Kolejnym bardzo ważnym wydarzeniem świątecznego weekendu był oczywiście drugi występ Gortata w barwach Suns. W Los Angeles przeciwko Clippers, Marcin grał dłużej niż w poprzednim spotkaniu i miał też o wiele lepsze osiągnięcia indywidualne. Jednak ciągle nie było to jeszcze to, co chcielibyśmy oglądać w wykonaniu naszego człowieka w NBA. Gortat miał kilka bardzo dobrych akcji, kiedy zbierał piłkę w ataku i od razu decydował się na rzut hakiem. W ten sposób zdobył pierwsze 4 punkty i to tuż po wejściu na boisko. Ale już z trochę dalszej odległości rzuty Marcina nie wpadały do kosza. Poza tym, nie było widać jego waleczności w walce o zbiórki, a i w obronie popełnił kilka błędów, dlatego też z tego meczu będzie najbardziej zapamiętany jako tło efektownego alley-oopa w wykonaniu Griffina.

Ostatecznie Gortat spędził na parkiecie 27 minut, w tym czasie zdobył 11 punktów (5/10 z gry), zebrał 5 piłek i zaliczył też jedną asystę, blok i przechwyt. Są to całkiem dobre statystki, a tym bardziej jeśli spojrzymy na osiągnięcia Lopeza – 2 punkty i 2 zbiórki przez 10 minut. Dlatego jest dobrze, ale jeszcze Marcin potrzebuje czasu, by nauczyć się gry w Suns i wtedy będzie znacznie bardziej przydatny dla swojej nowej drużyny. Bo jak na razie jego obecność na boisku za bardzo nie przekłada się na dobre wyniki Suns. W LA Gortat zanotował wskaźnik +/- na poziomie -19, podczas gdy drugi najgorszy w Suns, Frye miał tylko -7.

Suns przegrali ze słabymi Clippers i nie pomogły im nawet bardzo dobre występy Nasha i Pietrusa. Nash miał 25 punktów, 15 asyst i nie popełnił żadnej straty, natomiast Pietrus zdobył najwięcej w tym sezonie 25 punktów (5/8 za trzy).

Pozostałe wydarzenia z ostatnich 2 dni w skrócie:
♦ Griffin poprowadził Clippers do 4 wygranej w ostatnich 5 meczach odnotowując 28 punktów (72.7% z gry) i 12 zbiórek. Była to pierwsza wygrana Clippers z Suns od prawie 2 lat. Natomiast dla Griffina był to już 18 mecz z rzędu z doule-double na koncie.

♦ Durant ustanowił swój rekord sezonu zdobywając 44 punkty w starciu z Nuggets. Aż 21 ze swoich punktów zanotował w trzeciej kwarcie i przed rozpoczęciem czwartej miał już 40. Był na najlepszej drodze, by po raz pierwszy w swojej karierze osiągnąć barierę 50, ale Nuggets mu na to nie pozwolili. Mimo to Thunder ostatecznie wygrali ten mecz.

♦ Ellis zdobył 39 punktów i zaliczył 7 asyst w wygranym meczu z Blazers. Już po raz 3 z rzędu miał on na swoim koncie co najmniej 36 punktów i dokładnie 7 asyst.

♦ Stoudemire zanotował 20 punktów, 10 zbiórek i 6 bloków prowadząc Knicks do zwycięstwa z Bulls. Był to 15 mecz z rzędu, w którym Amare zdobył przynajmniej 20 punktów i jest to najdłuższa taka seria w Knicks od 1994 roku, kiedy Ewing w 17 spotkaniach miał takie zdobycze.

♦ Bulls przegrali w Nowym Jorku i nie pomogło im nawet 51 punktów, jakie wspólnie zdobyli Rose i Boozer. Ale już w niedzielę w Detroit pokonali gospodarzy po dogrywce i ponownie mogli liczyć na dwójkę liderów. Tym razem Boozer zaliczył 31 punktów i 11 zbiórek, a Rose 23 punkty, 12 zbiórek i 8 asyst.

♦ Wolves przerwali serię 7 porażek pokonując Cavs. Zwycięstwo zapewnił im Beasley, trafiając na 5.9 sekund przed końcem. Ostatecznie miał on na swoim koncie 28 punktów i 6 zbiórek. 23 punkty (5/5 za trzy) i 6 asyst zanotował Ridnour, a Love miał 16 punktów (14 w czwartej kwarcie) i 18 zbiórek. Było to już 26 double-double Love’a w dotychczasowych 31 meczach.

♦ W swoim drugim meczu w barwach Wizards, Lewis wyszedł w pierwszej piątce i zaprezentował się znacznie lepiej niż w debiucie. Zdobył 21 punktów (42.1% z gry, 4/8 za trzy) i zebrał 12 piłek. To było jednak znacznie za mało na Spurs, których do zwycięstwa poprowadził Parker (21pts/ 14ast/ 6reb).

Najlepsze akcje z niedzieli:


NBA

Kategoria: NBAcodziennie

Top10 Draftu – odsłona 1

gru26
2010
1 komentarz Kosi

Kosi

Mamy Święta, a właściwie końcówkę, ale czas na odpoczynek, chwilę przemyślenia i zastanowienia się kto tak naprawdę w najbliższym czasie może namieszać. Na kogo zwrócić uwagę, kto zaskoczył, a kto rozczarował. Poniżej więc moje szybkie spojrzenie na najlepszą 10 zawodników.

Układając kolejność posiłkowałem się trochę profesjonalnymi „mockami”, bo zdawanie się tylko na własną wiedzę to nie zawsze najlepszy pomysł (ale to wciąż moje Top10 i wcale nie musicie się zgadzać). Pamiętajcie także, że w Drafcie oprócz statystyk i umiejętności bierze się pod uwagę wiek, warunki oraz możliwości gracza. I od jakiegoś czasu niestety to właśnie te ostatnie mają największy wpływ (Brałem pod uwagę graczy tylko z NCAA).

1. Kyrie Irving – Duke – PG – śr. 17.4pkt, 3.8zb, 5.1as

Zakładam, że Irving zdąży wrócić do gry najpóźniej pod koniec stycznia w nie gorszej formię niż prezentował się w pierwszych 8 spotkaniach. Aktualnie zmaga się z kontuzją palca u nogi. Uraz niestety może wykluczyć go z gry do końca sezon, a wtedy w Drafcie zobaczymy go dopiero w 2012.

Od pierwszej chwili gdy go zobaczyłem grającego jeszcze w szkole średniej byłem zafascynowany jego postawą. Nie tylko dlatego, że jest rozgrywającym (co dla mnie jest ogromnym plusem), ale głównie ze względu na sposób prowadzenia gry. Zazwyczaj skupia się na kreowaniu pozycji dla partnerów, ale gdy trzeba potrafi seryjnie zdobywać punkty i bardzo dobrze pod tym względem wykorzystuje wszystkie błędy rywali. Uwaga nadchodzi drugi Chris Paul.

Bardzo dobrze panuję nad piłką, ma dobry przegląd pola, z łatwością mija rywali i co najważniejsze zazwyczaj podejmuję prawidłowe decyzję na boisku. Dawno nie widziałem tak młodego zawodnika grającego tak rozważnie i nie przypadkowo stał się centralna postacią Duke w tym sezonie.

2. Harrison Barnes – North Carolin – SF – 12.3pkt, 6zb, 1.8as

Część z Was zdziwi się pewnie dlaczego dałem go tak wysoko, ale jak wspominałem wcześniej oprócz aktualnej postawy na wybór w Drafcie ma wpływ bardzo wiele czynników. U Barnesa jednym z nich jest jego postawa z czasów gry w szkole średniej.

Choć w tym sezonie miewał mecze bezbarwne i czasem na boisku bywał zagubiony Barnes to ogromny talent. W ataku punkty potrafi zdobywać niemal w każdy możliwy sposób i choć łatwo przyczepić się do jego słabej skuteczności, wynika ona po części z postawy całego zespołu. North Carolina jak na razie gra średnio i chaotycznie, a dopiero ostatnio trenerowi Williamsowi udało się nad wszystkim zapanować.

Należy jednak pamiętać, że to bardzo dobry zawodnik potrafiący świetnie czytać grę. Dobrze walczy o zbiórki, szczególnie na atakowanej tablicy, a i w obronie nie ma za bardzo do czego się przyczepić. Obecnie jedynym problemem jest atak, ale myślę, że w najbliższych kilku meczach pokaże dlaczego jest tak wysoko w „mockach”.

3. Perry Jones – Baylor – PF – śr. 12.5pkt, 8.2zb, 1.4as

Już same warunki fizyczne na wstępie daję mu dużą przewagę. Jest wysoki, nie najgorzej zbudowany i ma długie ręce. Dodatkowo bardzo dobrze porusza się po parkiecie i jak nietrudno się domyśleć jest atletyczny.

Pisałem przed sezonem, że będzie z niego lepsza wersja Udoha i chyba się nie pomyliłem. Oprócz tego, że bardzo dobrze wykorzystuję swoje atuty fizyczne posiada sporo talentu. W ataku potrafi zagrać przodem i tyłem do kosza, a nie ma też problemów z rzutami z półdystansu. Co go wyróżnia to bardzo dobre panowanie nad piłką i dlatego bardzo często decyduję się na akcję 1 na 1 zaczynając przy linii 6.32. W Baylor zdarza mu się grać na „trójce”, jednak ze względu na słaby rzut z dystansu w NBA będzie „skazany” na grę bliżej kosza.

Przyczepić można się tylko nieco do obrony, która potrafi jeszcze zawodzić i aby być skutecznym na zawodowych parkietach musi popracować nad grą pod samym koszem. Niestety patrząc na taktykę jego drużyny nie wiem czy w NCAA będzie miał taką możliwość.

4. Jared Sullinger – Ohio State – PF – śr. 17.5pkt, 10.zb, 1.3as

Słyszeliście już to 100 razy, a ja wam powiem po raz kolejny. Nie ma chyba inteligentniejszego gracza w NCAA, a na pewno w takim wieku. Freshman z Ohio State na boisku zachowuję się jak Senior i gra jak profesor.

Sullinger nie skacze najwyżej, nie ma najlepszych warunków, a i waży też za dużo, ale nie znalazł się jeszcze nikt kto potrafiłby go zatrzymać. Nie jeden doświadczony podkoszowy z NBA mógłby od tego chłopaka wiele się nauczyć. Im bliżej kosza, tym czuje się pewnie i swoimi zwodami „kręci” kolejnych rywali. W tym sezonie miał już mecze z 30 i 40 punktami, co najlepiej pokazuję ogrom jego talentu. Z łatwością wymusza faule i nie było chyba jeszcze spotkania, w którym nie zaliczyłby akcji 2+1.

W obronie i w walce na tablicach jest podobnie, jak w ataku – wygrywa dzięki inteligencji. Przykład? Przeciwko South Carolina zanotował 19 zbiórek, a mecz później zapisał na swoim koncie kolejnych 16. Gdyby miał lepsze warunki byłby pewniakiem do pierwszego numeru w Drafcie.

5. Kemba Walker – Connecticut – PG – śr. 26.5pkt, 4.8zb, 4as, 2.1prz

Już go chyba za dużo nachwaliłem, ale niestety nic nie poradzę, że tak dobrze wypada w tym sezonie. Mimo, że już nie rzuca po 30 punktów wciąż jest najlepszym punktującym w lidze prowadząc swój zespół do kolejnych zwycięstw.

Jest niesamowicie szybki i nie ma większego znaczenia, czy akurat kozłuję, czy biegnie bez piłki. Z łatwością mija obrońców, znacznie poprawił rzut, więc całkowite jego zatrzymanie jest niemal niemożliwe. Wystarczy napisać, że w tym sezonie nie rzucił mniej niż 18 oczek i było to dokładnie w pierwszym meczu. Od tego czasu zdobywa 20 punktów i więcej. Co najważniejsze, choć rzuca często jest bardzo skuteczny i wbrew pozorom bardzo chętnie dzieli się piłką.

Jedynym jego minusem to niski wzrost, który podczas Draftu może odgrywać kluczową rolę. Pokazywał już jednak, że i z tym potrafi sobie radzić, a najlepiej obrazują to jego średnie.

6. Terrence Jones – Kentucky – SF/PF – śr. 18.2pkt, 9.6zb, 1.6as, 2bl, 1.4prz

Najwszechstronniejszy zawodnik z całego grona i w Kentucky robi dosłownie wszystko. Gdyby Enes Kanter został dopuszczony do gry musiałby zejść na drugi plan. Teraz jest centralną postacią Wildcats.

Początek sezonu miał niesamowity, ale ostatnio nieco zwolnił. W UK gra raczej bliżej kosza, ale w NBA będzie mógł bez problemów grywać również na SF. Dobrze panuję nad piłką, potrafi rzucać dalej i bliżej kosza, świetnie wykorzystuję warunki (możliwości atletyczne) w grze przeciwko wyższym lub szybszym rywalom.

Pod względem rozumienia gry z wymienionych wyżej graczy wypada najgorzej i w niektórych meczach było to bardzo widać. Nie ma się co jednak dziwić, w końcu jest Freshmanem, który do niedawana nie łapał się do pierwszej rundy w „mockach”.

7. Josh Selby – Kansas – SG – śr. 19.5pkt, 3.5zb, 2.5as

Może trochę za szybko, bo zagrał dopiero w dwóch meczach, ale zaprezentował się dokładnie tak, jak można było oczekiwać.

Selby to urodzona maszynka do zdobywania punktów i jak na razie wypada świetnie szczególnie w rzutach trzypunktowych. Przed nim jeszcze sporo do udowodnienia i musi popracować choćby nad rzutami bliżej kosza (za dwa trafił tylko 3 próby na 12), ale z każdym kolejnym meczem powinno być tylko lepiej. Jak tylko w pełni wkomponuję się w taktykę Jayhawks jego notowania szybko powinny wzrosnąć.

8. John Henson – North Carolina – PF – śr. 10.1pkt, 9.3zb, 2.5bl

Od chwili gdy dołączył do Tar Heels uważany za wielki talent. W zeszłym sezonie jednak dopiero pod koniec sezonu mógł grać na swojej nominalnej pozycji, a w tym powoli zaczyna spełnić oczekiwania.

Henson wirtuozem ataku nie jest i szybko raczej nie będzie. Nastawiony jest głównie na zdobywanie punktów po dobrych podaniach lub zbiórkach w ataku. Jednak dzięki świetnym warunkom fizycznym podczas Draftu będzie się liczył. To właśnie one czynią z niego bardzo dobrego obrońce. Zbieranie czy blokowanie rywali przychodzi mu z łatwością, a dzięki rocznemu doświadczeniu nauczył się maskować swoje wady w ataku.

Czeka go jeszcze sporo pracy i mimo że wygląda lepiej wciąż potrzebuję więcej masy. Jeśli poprawi swoją budowę i przy okazji nie straci na szybkości oraz skoczności poza Top10 nie wypadnie.

9. Tobias Harris – Tennessee – SF/PF – śr. 15.1pkt, 6.2zb, 1.5as

Zawodnik bardzo dobrze zdający sobie sprawę ze swoich wad i zalet. Nie będzie raczej imponował indywidualnymi wyczynami, ale zwyczajnie wykonywał swoją robotę.

Dokładnie tak jest w Volunteers, gdzie szybko stał się drugą opcją w ataku. Zazwyczaj nie gra pod samą tablicą, a raczej nastawiony jest na grę przodem do kosza (lubi mieć piłkę w rękach) wliczając rzut za trzy. Ma tzw. dar znajdowania się w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie, co widać szczególnie w ataku. W defensywie bywa różnie przeplatając pod tym względem lepsze mecze, ze słabszymi, ale i w tym elemencie źle nie jest. Solidny gracz, dla solidnej drużyny.

10. Derrick Williams – Arizona – PF – śr. 19.3pkt, 7zb, 1.1as

Drugi sezon w NCAA i poprawa niemal w każdym elemencie gry. Typowy silny skrzydłowy bardzo dobrze czujący się pod koszem. Świetnie wymusza faule, a jeszcze lepiej je egzekwuje i choć czasami decyduję się na rzut za trzy zazwyczaj jest skuteczny.

W tym sezonie gra Arizona skupia się głównie na nim i bardzo dobrze wiedzą o tym rywale. On jednak nic sobie z tego nie robi świetnie wywiązując się ze swojego zadania. Kolejna utalentowana „czwórka”, która będzie liczyła się w Drafcie.


NBA

Kategoria: NCAA

Wesołych Świąt!

gru24
2010
3 komentarzy Adam Szczepański

Drodzy Czytelnicy,

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzymy Wam szczęścia, zdrowia i wszelkiej pomyślności, a koszykarsko jak najwięcej meczów na najwyższym poziomie, rozstrzyganych w ostatnich sekundach i również jak najwięcej tych, z udziałem Gortata, żeby drużyny, którym kibicujecie wygrywały, a lockout nie zepsuł nam przyszłego sezonu.

Redakcja „Czwarta Kwarta”

Aby wprowadzić Was w świąteczny nastrój – „Jingle Bells”w wykonaniu zawodnika, który przed tym sezonem zakończył karierę, czyli Sheed i spółka:


NBA

Kategoria: różne
« Older Entries

4kwarta NEWS

  • NBA playoffs Top 5 (17.05)
  • NBA playoffs Top 5 (16.05)
  • NBA playoffs Top 10 (15.05)
  • Small Market, Big Heart
  • NBA playoffs Top 5 (14.05)
  • Przed drugą rundą – zachód
  • NBA playoffs Top 5 (13.05)
  • NBA playoffs Top 5 (12.05)
  • Przed drugą rundą - wschód
  • NBa playoffs Top 5 (11.05)
  • NBA playoffs Top 10 (10.05)
  • NBA playoffs Top 5 (9.05)

Blog

  • NBAcodziennie
  • Archeobasketologia
  • Power Ranking
  • NCAA
  • Podcast
  • TRADE RUMORS
  • Airball spod kosza
  • NCAA od podstaw
  • Skarb Kibica NBA 2011/12
  • Overtime
  • Archiwum

Warto przeczytać

  • Airball spod kosza: 44 mecze pierwszej rundy
  • Smaczki i krzaczki – pierwsza runda
  • O Drafcie, NCAA i limicie wiekowym
  • Airball spod kosza: Mistrzowie na wakacjach, myślą o przyszłości
  • Przygotowania Olka Czyża do Draftu
  • Rookie Ranking vol.4
  • Nagrody 4kwarty za sezon 2011/12
  • Plusy ujemne i dodatnie minusy: straty
  • O Rajonie ciąg dalszy
  • Plusy ujemne i dodatnie minusy: bloki

W halach NBA (galeria)

Wyniki

Dołącz do nas

Współpraca

Linki

  • about NCAA
  • MVP Magazyn
  • NBA & NCAA na DVD
  • PolskiKosz.pl
  • RotoStrefa. Nasz Punkt Widzenia.
  • Sport24.pl
  • Typy NBA
  • widziane z półdystansu
  • wyniki na żywo

Szukaj

buttony

blog Czwarta Kwarta - to co najważniejsze o NBA Cavs.e-nba.pl - serwis poświęcony Cleveland Cavaliers Daveknot Enbiej.pl - NBA, koszykówka HORNETS.PL IVERSON.probasket.pl Nasz Kosz NBA Every Day - NBA, NCAA, koszykówka NBAonline Denver Nuggets poprostubasket.bloog.pl – Koszykarski blog Slamdunk League ToplistaNBA Typer - zabawa bukmacherska Wysoko nad obręczą – Koszykówka w szerokiej perspektywie Zawsze po pierwsze Koszykówka

EvoLve theme by Theme4Press  •  Powered by WordPress Czwarta-Kwarta.com
to co najważniejsze o NBA

Switch to our mobile site