• Strona główna
  • 4kwarta News
  • Market
  • Redakcja
  • Współpraca
  • Archiwum
  • TRADE RUMORS

The Story of John Wooden

paź14
2010
3 komentarzy Kosi

Nadeszła pora by oficjalnie przywitać się ze Czytelnikami Czwartej Kwarty.  Trochę czasu już minęło od mojego dołączenia do ekipy, ale niestety musicie się do tego przyzwyczaić.  Raz w tygodniu,  lub nawet co dwa tygodnie postaram się napisać coś innego i coś ciekawego o najlepszej lidze Świata (i nie mam tu na myśli NBA).

Długo myślałem o tematyce pierwszego wpisu, a jeszcze dłużej zbierałem do niego materiały. Nie dlatego, że  jest to dla mnie obcy temat, ale chciałem w jak najlepszy sposób opisać Johna Woodena. To postać, która w Polsce jest mało doceniana, a za oceanem znają ją niemal wszyscy. Czy mi się udało? Oceńcie sami.

Kosi

John Robert Wooden urodził się w 14 października 1910 roku w małym miasteczku Hall, w stanie Indiana. Kilka lat później, w 1918 roku, cała rodzina (miał trzech braci) przeniosła się kilka kilometrów dalej do Monrovia. Ojciec Johna, Joshua Hugh Wooden, był farmerem, choć początkowo pracował dla innych. Dopiero gdy otrzymał w spadku po zmarłym ojcu własny kawałek ziemi, życie rodziny Woodenów nabrało kolorów.

Młody John bardzo lubił pracować na farmie i nie miał nic przeciwko ciężkiej pracy, do której tak czy inaczej byłby zmuszony. Zajmował się zwierzętami, pracował w polu, a w międzyczasie pomagał mamie w domu. Ojciec bardzo dbał o wychowanie i dyscyplinę, co później zaowocowało w życiu całej czwórki chłopców. Po ciężkim dniu w polu czytał na głos Biblię i poezję, czym szybko zaraził Johna. Od tej pory poezja i Biblia towarzyszyły trenerowi Woodenowi prze całe jego życie.

Wolne chwile rodzeństwo spędzało grając w baseball wraz z okolicznymi dzieciakami. To właśnie ten sport początkowo fascynował naszego bohatera, który po raz pierwszy o koszykówce dowiedział się, gdy był w ósmej klasie. To właśnie wtedy ojciec stworzył prowizoryczny kosz zrobiony ze starego koszyka na pomidory, a mama uszyła piłkę wypełnioną bawełną. Mimo tego dopiero kilka lat później chłopcy mogli rzucać do prawdziwej obręczy zrobionej oczywiście prze Joshua Woodena.

Jednym z ważniejszych momentów w życiu młodego Johna było ukończenie szkoły podstawowej, a dokładniej to co towarzyszyło temu wydarzeniu. Otrzymał wówczas od ojca małą karteczkę, na której z jednej strony napisany był krótki wiersz, z drugiej zaś siedem wytycznych obecnie znanych jako „John Wooden’s Seven Point Creed”:

  1. Be true to yourself
  2. Make each day your masterpiece.
  3. Help others.
  4. Drink deeply from good books, especially the Bible.
  5. Make friendship a fine art.
  6. Pray for guidance and give thanks for your blessings every day.

Kartkę z punktami John zawsze nosił przy sobie i starał się postępować zgodnie z jej zaleceniami.

Niestety w 1924 roku nadeszły ciężki czas dla farmerów i rodzina Woodenów musiała sprzedać swoją własność. Przenieśli się do 5 tysięcznego Martinsville, gdzie John uczęszczał do szkoły średniej. Tam na poważnie zaczęła się jego przygoda z koszykówką i poznał swoją jedyną miłość – Nellie Riley.

Trenerem miejscowej drużyny był Glenn Curtis, który później stał się drugim mentorem dla Woodena. Początki nie były obiecujące i młody zawodnik nie był zadowolony z liczby minut jakie spędzał na boisku. Zrezygnował nawet z gry i dopiero po dwóch tygodniach trenerowi udało się namówić go na powrót. Lepsze czasy nadeszły w kolejnych latach. John był bardzo szybkim i inteligentnym zawodnikiem, który potrafił wykorzystywać swoje atuty. W latach 1926-28 poprowadził swoją drużynę do trzech finałów wygrywając mistrzostwo stanu w 1927 roku. Również w tych latach, trzykrotnie wybrano go do najlepszej piątki stanu Indiana.

W małej miejscowości nie było wielu atrakcji, dlatego koszykówka cieszyła się tam ogromną popularnością, która z każdym kolejnym rokiem wzrastała. Zawsze podczas meczów wszystkie sklepy były zamknięte, a większość ludzi zbierała się na hali, którą wybudowano tak, by mogła pomieścić około 5.5 tysiąca widzów. Właśnie podczas jednego ze spotkań miała miejsce ciekawa sytuacja. Gdy całe miasto kibicowało swojej drużynie, w jednym z pobliskich banków doszło do napadu. Rabunek zakończył się sukcesem, bo wszyscy ludzi włącznie z policją byli na meczu.

Osoba coach Curtisa była drugą najważniejszą postacią w jego życiu. To on zaraził młodego Johna koszykówką na dobre i to dzięki niemu John postanowił, że zostanie trenerem podobnym do swojego boiskowego mentora. Drużyna Martinsville prezentowała szybką koszykówkę, w której tak dobrze odnajdywał się Wooden, co później także z sukcesem stosował w swojej przyszłej karierze.

Po zakończeniu szkoły średniej zdecydował się na grę w uczelni Purdue ze względu na trenera oraz szybki styl gry prezentowany przez zespół. W tamtych czasach nie było stypendiów sportowych w takiej formie, jak są obecnie, dlatego John musiał łączył naukę ze sportem i pracą, żeby opłacić studia. Zadaniem uczelni było jedynie ułatwienie znalezienia pracy swoim zawodnikom. I tak, John przez cztery lata dorabiał jak tylko mógł, zmywając naczynia, sprzedając kanapki, albo pracując jako kelner.

W swoim pierwszym roku ze względu na przepisy nie mógł grać w pierwszej drużynie i brał udział jedynie w rozgrywkach dla freshmanów. Uczelnie reprezentował w koszykówce i baseballu, później jednak kontuzja uniemożliwiła mu kontynuowanie tego drugiego sportu. Gdy w drugim roku dołączył do głównej drużyny prowadzonej przez Warda Lamberta, jego losy potoczyły się podobnie jak w szkole średniej. Z miejsca stał się liderem, prowadząc Purdue do zwycięstwa konferencji Big Ten w 1930 i 1932 oraz mistrzostwa NCAA w 1932 roku.

W drużynie Boilermakers dorobił się przydomku „The Indiana Rubber Man” ze względu na twardą grę i skłonność do rzucania się po każdą bezpańską piłkę. W swoim drugim roku notował średnio 8.9 pkt, a rok później 8.2 pkt. W ostatnim sezonie ze średnia 12.2 pkt na mecz był najlepszym punktującym w lidze, a w finale z Chicago ustanowił swój rekord zdobywając 21 oczek. Trzy razy z rzędu wybierano go „All-American”, czyli jednym z pięciu najlepszych graczy danego sezonu, a w 1932 roku zdobył nagrodę „National Player of the Year”. Później nagrodę tę nazwano jego imieniem i obecnie nosi nazwę „John R. Wooden Award”.

Krótko po ukończeniu studiów ożenił się ze swoją wybranką Nellie i podjął pracę jako nauczyciel, a także trener kilku dyscyplin w szkole średniej, w Dayton. W swoim pierwszym roku jego drużyna zanotowała bilans 6 zwycięstw i 11 porażek , a jak się potem okazało, był to jedyny sezon w historii Coach Woodena z ujemnym bilansem. Po dwóch latach przeniósł się do South Bend Central High School, gdzie oprócz koszykówki trenował także baseball i tenis. W międzyczasie przez 6 lat dorabiał jako zawodnik grając w weekendy dla Kentucky Athletic Club. W swojej dotychczasowej 11 letniej karierze jako trener mógł pochwalić się 212 zwycięstwami i tylko 48 porażkami.

W 1942 roku jego karierę tymczasowo przerwała II Wojna Światowa. Trafił do korpusu Marynarki Wojennej, gdzie zebrani zostali zawodnicy i trenerzy różnych dyscyplin sportowych. Po 30 dniowym szkoleniu, żołnierze wysyłani byli na front i podobny los czekał trenera Woodena. Dalszą służbę miał kontynuować na statku U.S.S. Franklin, na południowym Pacyfiku. Niespodziewanie jednak zachorował i potrzebna była operacja wyrostka robaczkowego.

Zgodnie z przepisami nie można było wysyłać żołnierza na wojnę przez 30 dni od zabiegu, więc jego miejsce zajął ktoś inny. Jak się później okazało, zastępca Woodena znajdował się na stanowisku karabinu maszynowego, w które uderzył samolot kamikadze podczas jednego z ataków. Gdyby nie zbieg okoliczności, tego dnia zginął by także i Wooden, który ostatecznie przydzielony został na treningowy okręt U.S.S Sable. Służbę zakończył w 1946 roku.

Po powrocie John Wooden próbował wrócić na stare śmiecie, jednak szkoła zatrudniła już kogoś innego, a trener postanowił skorzystać z propozycji Indiana State University (wtedy Indiana Teachers College). Tak zaczęła się jego wielka kariera w NCAA.

Już w pierwszym roku poprowadził swoja drużynę do zwycięstwa w konferencji oraz otrzymał zaproszenie do turnieju NAIB (National Association of Intercollegiate Basketball). Z propozycji jednak nie skorzystał, bo w tamtych czasach w zawodach tych nie mogli brać udziału gracze czarnoskórzy. Clarence Walker był jedynym takim zawodnikiem w zespole Indiana State i mimo że jego rola nie była znacząca, Wooden wyraźnie dał do zrozumienia, że dla niego liczy się cała drużyna. W kolejnym sezonie zespół coach Woodena wypadł równie dobrze i tym razem organizatorzy NAIB nie mieli nic przeciwko grze Walkera. Ekipa Indiana State awansowała aż do finału przegrywając nieznacznie z Louisville.

Po dwóch bardzo dobrych latach w NCAA do Woodena zaczęło napływać coraz więcej ofert, z czego John zamierzał skorzystać. Ostatecznie postanowił wybrać pomiędzy University of Minnesota, a University of California at Los Angeles. Po wizytach na obu uczelniach zakomunikował, że decyzję podejmie kilka dni później i umówił się, by przedstawiciele Minnesota zadzwonili o 18, zaś telefonu z UCLA spodziewał się godzinę później.

Ze względu na lepsze warunki postanowił przyjąć pierwszą propozycję i gdy nadeszła pora usiadł na kanapie niecierpliwie czekając na telefon. Ku jego zaskoczeniu ten o 18 nie zadzwonił, a charakterystyczny dźwięk nadszedł kilkadziesiąt minut później, gdy zadzwonili przedstawiciele UCLA. Coach Wooden nie wiedząc co się wydarzyło, przyjął drugą ofertę. Dopiero parę godzin później do trenera udało się dodzwonić włodarzom Minnesota i jak się okazało przeszkodziła im burza. Poinformował ich jednak o wyborze innej propozycji, a próby namówienia go do zmiany okazały się bezskuteczne. Tym dziwnym sposobem, w 1948 roku, trener Wooden podpisał 3-letnią umowę z uczelnią UCLA.

Początki nie były jednak łatwe i już sama hala, która bardziej przypominała małą salę gimnastyczną zniechęcała do pracy. Choć wyniki na to nie wskazywały, bo już w pierwszym roku John Wooden poprawił rekord uczelni w liczbie zwycięstw w sezonie notując ich 22 przy 7 porażkach. Rok później było jeszcze lepiej bo drużyna UCLA odniosła dwa zwycięstwa więcej i awansowała do NCAA Tournament.

Wciąż jednak poza boiskiem nie wszystko układało się po jego myśli. Treningi odbywały się po zajęciach z gimnastyki sportowej, więc za każdym razem potrzeba było przetrzeć parkiet na mokro. Kiepska hala nie zniechęcała rekrutów do gry dla uczelni, więc John Wooden zaczął zastanawiać się nad zmianą pracy. Pojawiła się nawet oferta z Purdue, ale ostatecznie ze względu na rodzinę, której bardzo podobało się w Los Angeles, postanowił pracować ciężej  i pozostać na miejscu.

Podczas kilku kolejnych lat zakończonych lepszym lub gorszym wynikiem, coach Wooden starał się dopracować swoją Piramidę Sukcesu, nad którą zaczął pracować już w 1948 roku i która miała pomóc jemu i jego zawodnikom w osiągnięciu jak najlepszych rezultatów (Filozofie „Piramidy Sukcesu” bardzo dobrze przedstawił Wojciech Zeidler na PolskimKoszu). Przełomowym okresem była końcówka lat 50, kiedy to nagle wyniki UCLA zaczęły spadać, a Wooden postanowił wszystko dokładnie przeanalizować i poprawić. Na efekty nie trzeba było długo czekać, bo w 1962 roku po 5 letniej przerwie drużyna Bruins ponownie znalazła się w Turnieju. Wszystko zmieniło się gdy do zespołu dołączył Gail Goodrich i wraz z Waltem Hazzardem stworzył niesamowity duet obwodowy. Coach Wooden wykorzystał tą szansę przyspieszając tempo gry do nie znanych wcześnie granic. Zawodnicy UCLA biegali, podawali, biegali i podawali, a akcję kończyli gdy tylko ktoś znalazł się na czystej pozycji. Jednym z założeń trenera Curtisa, a później Johna Woodena były słowa, że o ile zawodnicy z przeciwnej drużyny mogą być bardziej utalentowani, to na pewno nie będą w lepszej kondycji fizycznej.  Dlatego w obronie stosowali pressing na całym boisku (wtedy niemal nieznany), który zawsze dawał kilka szybkich przechwytów i po kilku akcjach UCLA potrafiło wyjść na 20 punktową przewagę. Nikt nie był w stanie zdążyć za Bruins, a tym bardziej za ich duetem obwodowym, więc tym sposobem w 1964 roku drużyna UCLA zdobyła swoje pierwsze Mistrzostwo z bilansem 30 zwycięstw bez porażki. Narodziła się legenda człowieka o przydomku „Wizard of Westwood”.

W kolejnym sezonie już nie miało być tak kolorowo. Z kluczowych zawodników w zespole pozostali tylko Goodrich i Keith Erickson, a na dodatek team przegrał mecz otwarcia przeciwko Illinois. Następne mecze przebiegały już pod dyktando Johna Woodena i drugi raz z rzędu ekipa UCLA zdobyła Mistrzostwo notując bilans 28 wygranych i 2 porażek.

To właśnie dzięki tym sukcesom uczelnią zainteresowali się najlepsi rekruci w kraju – Lew Alcindor (Kareem Abdul-Jabbar) i Bill Walton postanowili, że w przyszłości chcą grać dla coach Woodena.
Ten pierwszy dołączył do drużyny już w następnym roku, jednak ze względu na przepisy nie mógł od razu grać w pierwszym zespole i występował w tzw. drużynie freshmanów. Tego roku Bruins zanotowali słabszy sezon, nie awansując do Turnieju i dopiero rok później ponownie o sobie przypomnieli. Lew Alcindor zdominował ligę i poprowadził swój zespół do trzech kolejnych mistrzostw w latach 1967-69. W swoim pierwszym oficjalnym meczu w NCAA zdobył 56 punktów ustanawiając rekord szkoły. Trener Wooden przyznał później, że specjalnie nie zdejmował go z boiska, by wzbudzić strach w pozostałych ekipach.

Z Lewisem Alcindorem w składzie w ciągu trzech lat Bruins wygrali 88 spotkań przegrywając tylko dwa razy, a sezon 1966-67 zakończyli z 30 zwycięstwami bez porażki i po raz pierwszy jakiemukolwiek trenerowi udało się zanotować tzw. „perfect season”.

W sezonie 1969-70 zespół Johna Woodena był ponownie skazywany na porażkę. Uczelnie skończył Alcindor, a w raz zanim miała umrzeć dynastia UCLA. „Wizard of Westwood” zadziwił jednak wszystkich i tym razem opierając swoją grę na trzech mniej znanych zawodnikach podkoszowych (Sidney Wicks, Curtis Rowe, Steve Patterson) podarował uczelni dwa kolejne Mistrzostwa.

W następnym sezonie do zespołu dołączył inny wielki zawodnik i był nim Bill Walton. Wysoki gracz, który na boisku potrafił zrobić niemal wszystko z miejsca stał się ulubieńcem Woodena, choć należy dodać, że ze względu na swoją hipisowską naturę poza halą sprawiał trenerowi sporo problemów. Na parkiecie był jednak człowiekiem stworzonym do wygrywania i to właśnie z nim w składzie UCLA w latach 1971-72 oraz 1972-73 zanotowała dwa kolejne sezony bez porażki, a przy okazji ustanowiła  rekord 88 wygranych spotkań z rzędu.

Niestety Waltonowi nie było dane wyrównać rekordu Alcindora i na swoim koncie mógł zapisać tylko dwa mistrzostwa przegrywając w 1974 roku w Final Four. Seria siedmiu mistrzostw z rzędu została przerwana. Co ciekawe w tamtych czasach rozgrywane były mecze o trzecie miejsce i tak sezon 1973-74 Bruins ostatecznie skończyli na ostatnim stopniu podium pokonując Kansas w „finale pocieszenia”.

Jak wielkim był trenerem, Wooden pokazał w swoim ostatnim sezonie sięgając po mistrzostwo w 1975 roku z drużyną w składzie z Davem Meyersem, Richardem Washingtonem i Marquesem Johnsonem. Tym razem zwycięstwa UCLA nie były już tak wyraźne i finał z Louisville zakończył się wynikiem 75:74. Nie obyło się też bez zaskakujących historii i tak po zwycięskim półfinale coach Wooden zakomunikował drużynie, że kolejny mecz będzie jego ostatnim. W szatni zapanowała cisza. Nikt się tego nie spodziewał i nikt nie wiedział, co powinien powiedzieć. Ostatecznie zawodnicy postanowili wygrać ostatni mecz dla swojego mentora i tak też zrobili, na parkiecie zostawiając resztki sił.

Trener Wooden w UCLA pracował 27 lat, w przeciągu 12 ostatnich poprowadził Bruins do 10 tytułów mistrzowskich. Zapisał na swoim oraz uczelni koncie wiele rekordów i wyróżnień niepobitych do dziś. Wymienię tylko kilka najistotniejszych, bo lista mogłaby być naprawdę bardzo długa:

  • 10 tytułów Mistrza NCAA, w tym 7 z rzędu w latach 1967-73
  • 16 krotny uczestnik Final Four, w tym 9 razy z rzędu
  • 88 zwycięstw z rzędu
  • 38 zwycięstw z rzędu w Turnieju NCAA
  • 4 sezony zakończone bez porażki
  • 19 mistrzostw swojej konferencji
  • 885 zwycięstw w całej swojej karierze
  • 620 zwycięstw przy 147 porażkach podczas pracy w UCLA
  • jako pierwszy wprowadzony do Galerii Sław jako zawodnik i trener
  • wyróżniony Medalem Wolności (najwyższe cywilne odznaczenie Stanów Zjednoczonych)
  • wybrany przez ESPN największym trenerem XX wieku
  • wybrany najlepszym trenerem w historii sportu przez Sporting News

John Wooden był zwykłym chłopcem lubiącym się bawić i rozrabiać. Dzięki ojcu, charakterowi oraz kilku innym mentorom i przede wszystkim ciężkiej pracy, zapisał się jako najlepszy trener w dziejach sportu. Bardzo wierzący i kochający poezję coach, przez koszykówkę starał się wychować nie tylko swoich podopiecznych na zawodników, ale przede wszystkim na dobrych ludzi. Jego filozofia polegała na skupianiu się nawet na najdrobniejszych szczegółach. To dlatego pierwsze treningi w sezonie zaczynał zawsze od dokładnego wyjaśnienia i pokazania, jak jego gracze mają zakładać skarpetki albo wiązać buty.

Niektóre jego metody wprawdzie były dziwne i dziś może by się nie sprawdziły. Nigdy nie starał się zrekrutować zawodnika, który nie wykazywał chęci studiowania w UCLA. Dobierając graczy nie patrzył tylko na talent, ale również na charakter i fakt, czy gracz będzie w stanie ukończyć edukację na uczelni. Nigdy nie tracił czasu na rozszyfrowanie taktyki przeciwników. Wierzył, że dobre przygotowanie i narzucenie własnego stylu gry jest o wiele istotniejsze. Niezależnie od wyniku, nie chciał brać nigdy czasu jako pierwszy, bo oznaczałoby to że mecz idzie nie po jego myśli. Coach Wooden przyznał później, że mogło kosztować go to kilka zwycięstw, jednak zawodnicy widząc spokojnego trenera na ławce, prędzej czy później doganiali rywali. Zakazywał gry w ligach letnich oraz oglądania profesjonalnych koszykarzy. Twierdził, że wprawdzie takie obserwacje mogą być pomocne, jednak w większości przypadków jego zawodnicy nabierali złych nawyków.

W drużynie obowiązywała kultura i dyscyplina, dlatego każdy wyjeżdżając na mecz musiał być ostrzyżony, ogolony i schludnie ubrany. Treningi odbywały się zawsze według tego samego schematu. Wszystkie ćwiczenia były zaplanowane co do minuty, więc niekiedy wystarczyło tylko użyć gwizdka, a zawodnicy sami wiedzieli, co należy robić. Wymagał od swoich graczy godnego zachowania i kontrolowania emocji, bo przecież reprezentują uczelnię. Jeśli czegoś zabraniał, sam starał się dawać przykład i dlatego chyba żaden zawodnik UCLA nie słyszał przekleństwa z ust Woodena, a najgorsze co mogli usłyszeć, to „Goodness gracius sakes alive”. Nie palił, nie pił i za pomocą poezji starał się przekazać swoją filozofię.

Autor wielu wierszy w większości pisanych do swojej żony, ale również opisujących zawodników czy drużynę. Autor sporej ilości książek, w większości skupiających się wokół Piramidy Sukcesu, która obecnie jest znana i wykorzystywana na całym świecie. Autor wielu krótkich, ale jakże głębokich maksym:

„Never mistake activity for achievement.”
„Talent is God given. Be humble. Fame is man-given. Be grateful. Conceit is self-given. Be careful.”
„You can’t live a perfect day without doing something for someone who will never be able to repay you.”
„Be quick, but don’t hurry.”
„Winning takes talent; to repeat takes character.”

Przełamywał wiele barier, w tym głównie rasową, pokazując nowe spojrzenie na rożne kwestie. Wielu zawodników nie rozumiało początkowo jego słów i filozofii życiowej, a często dopiero po kilku latach uświadamiali sobie o czym tak na prawdę mówił i że w gruncie rzeczy, chcąc nie chcąc, postępowali zgodnie z jego słowami. Do ostatnich dni z większością podopiecznych utrzymywał kontakt. Zawsze otwarty na rozmowę, wykładowca na niezliczonych konferencjach, podczas których opowiadał o swoich książkach i doświadczeniach.

Można powiedzieć, że Dr James Naismith jako twórca koszykówki miał największy wpływ na jej rozwój. Trener Wooden pod tym względem był tuż obok, a jego rola była równie ogromna. Jeśli przyjmiemy, że istnieje ktoś taki jak idealny człowiek, to John Robert Wooden był jednym z nielicznych, którym udało zbliżyć się do tego poziomu.

Zmarł 4 czerwca 2010 roku. Gdyby żył dziś obchodziłby swoje 100 urodziny.

Niestety nie byłem w stanie napisać wszystkiego, co chciałem i opisać dokładniej trenera Woodena, ale mam nadzieję, że dzięki temu trochę inaczej spojrzycie na tą wybitną postać.


NBA

Kategoria: NCAA
SHARE THIS Twitter Facebook Delicious StumbleUpon E-mail

3 Comments

  1. Juta's Gravatar Juta
    14-10-2010 at 18:41 | Permalink

    pięć z plusem, Kos ;-)

  2. knot's Gravatar knot
    15-10-2010 at 11:25 | Permalink

    genialne! dzięki

  3. Tyrion's Gravatar Tyrion
    15-10-2010 at 13:01 | Permalink

    Godne przywitanie z czytelnikami wyszło ;) Naprawdę świetna robota.. to były świetne czasy- zwykła burza potrafiła w taki sposób wpłynąć na historię :)

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

*

* Skopiuj ten kod:

* Wpisz lub wklej kod:

4,180 Spam Comments Blocked so far by Spam Free Wordpress

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

4kwarta NEWS

  • NBA playoffs Top 5 (17.05)
  • NBA playoffs Top 5 (16.05)
  • NBA playoffs Top 10 (15.05)
  • Small Market, Big Heart
  • NBA playoffs Top 5 (14.05)
  • Przed drugą rundą – zachód
  • NBA playoffs Top 5 (13.05)
  • NBA playoffs Top 5 (12.05)
  • Przed drugą rundą - wschód
  • NBa playoffs Top 5 (11.05)
  • NBA playoffs Top 10 (10.05)
  • NBA playoffs Top 5 (9.05)

Blog

  • NBAcodziennie
  • Archeobasketologia
  • Power Ranking
  • NCAA
  • Podcast
  • TRADE RUMORS
  • Airball spod kosza
  • NCAA od podstaw
  • Skarb Kibica NBA 2011/12
  • Overtime
  • Archiwum

Warto przeczytać

  • Airball spod kosza: 44 mecze pierwszej rundy
  • Smaczki i krzaczki – pierwsza runda
  • O Drafcie, NCAA i limicie wiekowym
  • Airball spod kosza: Mistrzowie na wakacjach, myślą o przyszłości
  • Przygotowania Olka Czyża do Draftu
  • Rookie Ranking vol.4
  • Nagrody 4kwarty za sezon 2011/12
  • Plusy ujemne i dodatnie minusy: straty
  • O Rajonie ciąg dalszy
  • Plusy ujemne i dodatnie minusy: bloki

W halach NBA (galeria)

Wyniki

Dołącz do nas

Współpraca

Linki

  • about NCAA
  • MVP Magazyn
  • NBA & NCAA na DVD
  • PolskiKosz.pl
  • RotoStrefa. Nasz Punkt Widzenia.
  • Sport24.pl
  • Typy NBA
  • widziane z półdystansu
  • wyniki na żywo

Szukaj

buttony

blog Czwarta Kwarta - to co najważniejsze o NBA Cavs.e-nba.pl - serwis poświęcony Cleveland Cavaliers Daveknot Enbiej.pl - NBA, koszykówka HORNETS.PL IVERSON.probasket.pl Nasz Kosz NBA Every Day - NBA, NCAA, koszykówka NBAonline Denver Nuggets poprostubasket.bloog.pl – Koszykarski blog Slamdunk League ToplistaNBA Typer - zabawa bukmacherska Wysoko nad obręczą – Koszykówka w szerokiej perspektywie Zawsze po pierwsze Koszykówka

EvoLve theme by Theme4Press  •  Powered by WordPress Czwarta-Kwarta.com
to co najważniejsze o NBA

Switch to our mobile site