Copyright Czwarta-Kwarta.com Wszelkie prawa zastrzeżone
13.04.2007
Od pierwszego spotkania sezonu, bardzo wysoko przegranego z Bulls, Heat nie grali jak mistrzowie NBA. W dużej mierze było to spowodowane plagą kontuzji, jaka dotknęła najważniejszych zawodników. Shaq i Wade stracili znaczącą ilość spotkań. I właściwie tylko Haslem rozegrał prawie wszystkie mecze spośród zawodników Heat. Także trener Riley opuścił sporą cześć rozgrywek. W takiej sytuacji nie można było liczyć na sukces drużyny z Miami w sezonie zasadniczym. Ale już od dawna wiadomo, że w tej części nie wygrywa się mistrzostwa. O wszystkim i tak decydują playoffs.
Żeby rozważać szansę Heat na kolejny tytuł, trzeba założyć, że ich zawodnicy będą zdrowi, zwłaszcza Shaq i Wade. Jeśli dopadną ich kontuzje odpowiedź jest prosta - w niepełnym składzie nie powtórzą sukcesu z ubiegłego roku.
Od początku było wiadomo, że Heat, jako, że są zespołem, weteranów, nie będą wykorzystywać wszystkich sił w czasie sezonu regularnego. Ich celem było wygranie dywizji i zajęcie jak najwyższej pozycji na wschodzie, przy jak najmniejszym wysiłku. Istotne było jedynie zapewnienie sobie dobrej pozycji wyjściowej przed playoffs. Ponieważ chcieli zachować siły i dobrze przygotować się do playoffs. Wiadomo również, że właśnie z tego powodu intencją Shaqa nie było rozegranie 82 spotkań. Ponieważ wie on, że grając w całym sezonie nie byłby w odpowiedniej formie w rozgrywkach posezonowych. Jest on coraz starszy i musi odpowiednio zarządzać swoimi siłami, aby grać jak najlepiej w najważniejszych meczach. Ale na pewno nie spodziewał się, że będzie musiał opuścić aż tyle spotkań. Tak długa absencja środkowego Heat znacznie skomplikowała sytuację drużyny w tegorocznym sezonie.
Mimo problemów kadrowych ostatecznie wywalczyli sobie kolejny tytuł mistrza dywizji i czwarte miejsce w konferencji. I ten wynik jest na pewno dobry, biorąc pod uwagę ciężki sezon. W końcówce Heat pokazali swoje doświadczenie i w meczach, które musieli wygrać, zwyciężali zapewniając sobie pewne miejsce w playoffs.
W pierwszej rundzie ekipa z Miami spotka się z Cavs lub Bulls. Poza tym na wschodzie poważnym zagrożeniem są dla nich Pistons, z resztą drużyn grających w tegorocznych playoffs na pewno nie mieliby problemów wygrać.
Z Cavs, Heat potrafią grać i wygrywać, udowodnili to już nie raz w tym sezonie. Wiadomo, że w rozgrywkach posezonowych szaleć będzie James i nie będą mieli łatwego zadania, aby go powstrzymać. Jednak z ich umiejętnościami wygrywania ważnych spotkań i doświadczaniem znacznie większym niż Cavs powinni sobie poradzić. Można oczekiwać fantastycznej rywalizacji Wade'a z Jamesem i długiej serii. Ale poza tym Heat są silniejsi od zespołu z Cleveland i powinni wyjść z tego pojedynku zwycięsko.
Po starciu z Pistons bez wątpienia można oczekiwać zaciętej i wyrównanej rywalizacji. Heat w tym pojedynku nie byliby faworytami, ale mieli by spore szansę, aby wygrać z najlepszą drużyną wschodu. Pistons w tym sezonie nie mają Big Bena, który powstrzymywał O'Neala. I mimo, że pozostali zawodnicy tworzą silną drużynę, to osłabienie na centrze przeciwko tak wybitnemu zawodnikowi jak Shaq na pewno odbije się na ich grze. Ponieważ będą zmuszeni podwajać go, albo grać jedne na jeden, ale to spowoduje dominacje środkowego Heat pod koszem. Bez silnego punktu na pozycji środkowego zespołowi z Detroit będzie trudniej niż w ubiegłych latach. Dlatego Heat mają właściwie równe szansę, co Pistons, aby z tej rywalizacji wyjść zwycięsko.
Drużyna z Chicago gra bardzo dobrze w końcówce sezonu, czym udowodnili swoją siłę. A co ważne to właśnie oni mają teraz w składzie Big Bena. Poza tym, Bulls są wymagającymi rywalami pod względem rewelacyjnej obrony, jak i skutecznej ofensywy. Natomiast Wade, w meczach z Bulls nigdy nie miał rewelacyjnych występów, co byłoby na pewno potrzebne, aby ich pokonać w tym sezonie. Byki mają większe możliwości kadrowe, głębszą ławkę, co na pewno jest ich przewagą nad Heat. Jednak słabością Bulls jest to, że nie mają oni lidera. Zawodnika, który w każdym meczu potrafi poprowadzić zespół do zwycięstwa. A w decydujących spotkaniach playoffs właśnie taki zawodnik, jakim był w finałach 2006 Wade, może być niezbędny. Heat mają także większe doświadczenie i lepiej potrafią wykorzystywać swoje najsilniejsze strony w ważnych meczach. Po długiej i trudnej rywalizacji drużyna z Florydy miałaby spore szanse pokonać Bulls.
Jeśli udałoby im się wygrać na wschodzie, co jest możliwe, w finale NBA można się spodziewać pojedynku z Mavs, Spurs lub Suns. Z każdą z tych drużyn Heat teoretycznie stoją na przegnanej pozycji. Tym bardziej, że ich przeciwnicy pamiętają, co zrobił zespół z Miami rok temu i na pewno byliby bardziej uważni niż Mavs w poprzednim sezonie. Ale nie można zapominać o kilku ważnych elementach, które mogą pozwolić Heat zaskoczyć wszystkich i grać ponad oczekiwania.
Po pierwsze Heat to ogromne doświadczenie, zarówno zawodników jak i trenera. Większość z weteranów ekipy mistrzów 2006 zdaje sobie sprawę, że ten sezon może być ostatnim, w którym będą mieli szansę na tytuł. Riley natomiast ciągle ma nowe pomysły jak poprowadzić swój zespół i potrafi rewelacyjnie zmobilizować swoich graczy.
I to jest drugi element - mobilizacja i determinacja. Heat pokazali to rok temu. Teraz także może to być ich silną stroną, ponieważ coraz częściej mówi się, że nie są oni w stanie obronić tytułu. A to jest zawsze dobry czynnik, aby zmobilizować graczy do gry na najwyższym poziomie i udowodnienia, że te opinie są nieprawdziwe.
Doświadczeni gracze drużyny z Miami, pokazali już nie raz, że potrafią budować swoją formę na najważniejszą część sezonu i najważniejsze mecze. Potrafią oni zagrać w odpowiednim momencie na najwyższych obrotach, często nawet powyżej oczekiwań. Jak miało to miejsce w ubiegłorocznych finałach. Teraz oczywiście są oni rok starsi, co na pewno w jakiejś części wpływa na ich grę. Ale w tym sezonie mają także dłuższą ławkę, bo do drużyny dołączył Jones, a Kapono stał się w tym sezonie istotnym graczem w składzie Heat.
Kolejnym elementem jest to, że Heat mimo wszystko, w sezonie regularnym się oszczędzali. W odróżnieniu od większości pozostałych drużyn. Dlatego nie muszą się martwić o taką sytuację, jaka dotknęła rok temu Pistons. Po wyczerpującym, ale fantastycznym w ich wykonaniu sezonie, zupełnie stracili swoją siłę w playoffs. Dlatego Heat będą mieli więcej sił i świeżości niż ich rywale. Pozytywnym aspektem jest również to, że Wade'owi udało się wrócić do gry jeszcze przed rozgrywkami posezonowymi. Nie jest on obecnie w swojej normalnej dyspozycji, ale dzięki ostatnim spotkaniom sezonu może się przygotować do playoffs. Gdyby wrócił od razu na pojedynek w pierwszej rundzie mogłoby się okazać, że zanim wróciłby do formy dla Heat sezon już by się skończył.
Te czynniki tworzyły w zeszłym roku i tworzą w tym sezonie siłę zespołu z Miami. To dzięki nim Heat zdobyli mistrzostwo i teraz walczą o jego obronę. Oni dokładnie wiedzą, co chcą osiągnąć i wiedzą, że jest to możliwe, ale tylko wtedy, gdy dadzą z siebie wszystko w kluczowych meczach playoffs.
Wade, Shaq i Riley - to jest trio, które potrafi zdobyć mistrzostwo. Shaq mimo, że nie ma już imponujących statystyk, to ciągle koncentruje na sobie uwagę przeciwników. Co otwiera grę jego partnerom. A co najważniejsze, to O'Neal jest liderem, który mobilizuje i dyscyplinuje swój zespół. Wade natomiast rok temu pokazał, że jest graczem, który nie tylko potrafi wygrać mecz świetnymi występami w najważniejszych momentach, ale i mistrzostwo.
Szansę na obronę tytułu Heat mają. Na pewno będzie to znacznie trudniejsze niż zdobycie ich pierwszego mistrzostwa. Ale przeważnie tak jest, że obrona tytułu jest zawsze cięższa, ponieważ przeciwnicy grając przeciwko mistrzom są bardziej skoncentrowani. Czy Heat zdobędą drugie mistrzostwo będzie w dużej mierze zależeć od formy ich zawodników. Jeśli będą w stanie grać tak samo jak w ubiegłorocznych playoffs to mają spore szanse na finał. A przeciwko rywalowi z zachodu będą potrzebowali nadzwyczajnych występów całej drużyny żeby wszystkich zaskoczyć i ostatecznie wygrać.
Nie można zapominać, że Heat mają serce mistrza, a jak mówił kiedyś Tomjanovich: "Don't ever underestimate the heart of the champion".
Heat repeat?
- czy mistrzowie są w stanie obronić tytuł?