Copyright Czwarta-Kwarta.com   Wszelkie prawa zastrzeżone
STRONA GŁÓWNA         KONTAKT         ARCHIWUM
22.11.2008
Harrington za Crawforda
free hit counter
Tuż po rozpoczęciu tegorocznych rozgrywek Harrington oświadczył, że nie chce dalej grać w Golden State. Długo nie czekał na transfer i teraz spróbuje swoich sił w Nowym Jorku. W drugą stronę powędruje najlepszych strzelec Knicks, Crawford.

Walsh jest osobą odpowiedzialną za wszystkie zmiany w karierze Harringtona. To on wybrał tego gracza prosto ze szkoły średniej z 25 numerem w drafcie 98. Po sześciu latach spędzonych w Pacers, Walsh oddał go do Atlanty w zamian za Stephana Jacksona. Dwa sezony później ówczesny GM Pacers ściągnął Harringtona ponowienie do Indiany. Wtedy jednak długo nie pograł on w barwach Pacers, bo już trakcie rozgrywek został wytransferowany do Golden State. I teraz to własne Walsh pozyskuje Harringtona do Knicks i pomaga mu odejść z drużyny, w której nie chciał grać. Tym samym można powiedzieć, że Al jest zawodnikiem Walsha, to on decyduje gadzie gra Harrington od samego początku jego profesjonalnej kariery. GM Knicks ciągle chce na niego stawiać, wierząc, że w Nowym Jorku będzie idealnym wzmocnieniem dla drużyny. I wydaje się, że ściągając go do Knicks dokonał świetnego transferu.

Harrington jest idealnym zawodnikiem do koncepcji gry D'Antoniego. Przez ostatnie lata spędzone w Golden State pokazał, że świetnie czuje się stylu up-tempo i bardzo dobrze pasuje na pozycję silnego skrzydłowego w taktyce small-ball. Poza tym, może on występować zarówno na trójce jak i na czwórce. Potrafi zdobywać sporo punktów i dobrze walczy na tablicach. A co najważniejsze nie będzie przeszkadzał Randolphowi pod koszem, bo dobrze radzi sobie na dystansie. Wiemy jak fatalnie spisywał się duet Randolph-Curry, dwójka podkoszowa Randolph-Harrington powinna być znacznie bardziej skuteczna w ataku.

Poza tym, Al ma kontrakt na dwa lata. Co oznacza, że przed sezonem 2010/11 zwolnią się pieniądze z jego pensji  ($10 milionów) na kontrakt dla LeBrona. Natomiast umowa Crawforda może obowiązywać do 2011. Ma on co prawda opcję zako
ńczenia kontraktu w przyszłym sezonie, ale raczej nie zrezygnuje z $20 milionów za kolejne dwa lata. Dlatego także pod tym względem jest to bardzo dobry transfer dla Knicks, ułatwiający im walkę o Jamesa latem 2010.

Warriors chcieli się jak najszybciej pozbyć żądającego wymiany Harringtona i chyba wzięli najlepszego zawodnika jakiego im zaoferowano, nie zastanawiając się czy go potrzebują. Crawford jest świetnym strzelcem, ale jest także bardzo podobnym zawodnikiem do Ellisa. Pod jego nieobecność może być idealnym uzupełnieniem dla drużyn, ale gdy Ellis wróci, trener będzie miał spory problem z ustawieniem zespołu. Warriors potrzebowali rozgrywającego, a dostali kolejnego niskiego SG, który nie potrafi grać na jedynce. Poza tym, w składzie drużyny z Golden State na dwójce jest jeszcze Azubuike i objawienie ostatnich dni - Morrow. Dlatego nie potrzebują oni kolejnego rzucającego obro
ńcy. W Nowym Jorku jeszcze niedawno także próbowano duetu dwóch świetnych combo gardów (Marbury-Crawford) i nic dobrego z tego nie wyszło. Możliwe, że Ellis z Crawfordem będą lepiej współpracować, ale i tak pozostanie problem braku playmakera. Obaj lubią grać z piłką i zdobywać wiele punktów, a to nie wpłynie dobrze na grę zespołową. Żeby wykorzystać potencjał ofensywny drużyny, tacy zawodnicy jak Jackson czy Maggette będą musieli dostawać piłki gdy znajdą się na wolnej pozycji do rzutu. Ale Ellis i Crawford będą raczej myśleć jak sami mogą zakończyć akcje, niż rozglądać się, który z partnerów jest wolny.

Może Nelson będzie potrafił ustawić zespół
tak, żeby duet Ellis-Crawford dobrze funkcjonował. Możliwe, że przekona Ellisa by stał się zawodnikiem typu Barona Davisa i nauczy go kreować grę zespołu, zamiast koncentrować się jedynie na zdobyczach punktowych. Ale znacznie bardziej prawdopodobne jest to, że ten eksperyment się nie uda, a dobrze działająca gra zespołowa Warriors przejdzie do historii. Suns, ale także i Warriors w ostatnich latach wygrywali dzięki swoim liderom na jedynce. Natomiast drużyna z duetem combo guardów jeszcze nic w tej lidze nie osiągnęła.

Odejście Harringtona jest natomiast dobrą wiadomością dla młodych zawodników podkoszowych. Dzięki temu więcej czasu gry powinni dostać Wright i Randolph, którzy dotychczas nie mieli okazji pokazać w pełni na co ich stać. Trener Nelson będzie zmuszony częściej z nich korzystać, a to da im  szansę by stać się liczącymi zawodnikami w zespole.