Copyright Czwarta-Kwarta.com   Wszelkie prawa zastrzeżone
STRONA GŁÓWNA         KONTAKT
6.02.2007
Halftime
- połowa sezonu 2006/07
To nie jest taki sezon, jaki wszyscy w New Jersey sobie wyobrażali. Po połowie sezonu Nets mają ujemny bilans i zajmują dopiero dziewiątą pozycję na wschodzie. Główną przyczyną tak słabej postawy drużyny są kontuzje czołowych zawodników. Bardzo dobrze spisujący się w tym sezonie Krstic rozegrał tylko 26 spotkań, a Jefferson opuścił już 14 meczy. Jest to duży problem dla Nets, którzy nie mają długiej ławki rezerwowych, a tym bardziej na pozycję cztery/ pięć. Chociaż nadspodziewanie dobrze spisuje się zmiennik Krstica, Moore pozyskany przed sezonem. Zdobywa on średnio 7.8 punktów i 5.2 zbiórek, będą solidnym punktem zespołu. Świetnie spisuje się dwójka pozostałych liderów zespołu, Carter i Kidd, o czym świadczy chociażby ich wybór do All-Star Game. Jednak sami nie są w stanie zapewnić Nets lepszego bilansu.
Ten sezon jest przełomowy dla Sixers, niestety nie w takim znaczeniu jak wielu kibiców tej drużyny by oczekiwało. W momencie oddania Iversona do Nuggets zakończyła się pewna epoka w historii klubu i zaczął nowy rozdział. Zanim jednak zespół z Sixers odbuduje się po tej bardzo poważnej zmianie, musi minąć trochę czasu. Na szczęście dla zespołu z Filadelfii władze klubu podjęły dobre decyzje, które pozwolą im w miarę szybko powrócić do czołówki wschodu. Wykupienie kontraktu Webbera, dało możliwość skoncentrowania się na młodych zawodnikach. Pozyskanie w zamian za Iversona dobrego, doświadczonego rozgrywającego jest tym, czego zespołowi najbardziej brakowało. Natomiast drugi zawodnik pozyskany w tej wymianie, Smith, to przede wszystkim kończący się kontrakt, co daje im pieniądze w przyszłym roku na wzmocnienia.

Iguodala jest nową gwiazdą drużyny z Philly, to wokół niego będzie budowana przyszła siła zespołu. Teraz to głównie na nim ciąży odpowiedzialność za grę Sixers. A jego występy w ostatnim czasie potwierdzają, że może on być najważniejszym zawodnikiem drużyny. Statystyki Iguodali poprawiły się i widać spory postęp w jego grze. Chociaż potrzebuje trochę czasu, aby stać się prawdziwą gwiazdą zespołu, na razie jeszcze nie potrafi grać na najwyższym poziomie w kilku kolejnych meczach. Także pozostali zawodnicy mogący być czołowymi dla drużyny w przyszłości: Korver, Dalembert czy Green grają lepiej. To jest dla nich sezon, w którym mogą się rozwinąć, aby za rok sytuacja Sixers wyglądała już znacznie lepiej.
Nuggets obecnie mają dość słaby bilans spotkań, mają tyle samo zwycięstw, co porażek. Jednak wiadomo, że w dużej mierze jest to przyczyną zawieszenia Anthony'ego na 15 spotkań (w tym czasie jego zespół miał bilans 7-8), a także znacznych zmian w składzie. Iverson nie był w stanie bardziej pomóc nowej drużynie, ponieważ potrzebował czasu, aby nauczyć się nowej taktyki i grać z nowymi partnerami. Pozostali zawodnicy też musieli przystosować się do zmian. Teraz zaczyna się druga połowa sezonu i to może być czas Nuggets.
Drużyna z Denver jest obecnie w ścisłej czołówce najlepiej grających w ofensywie (zdobywają średnio 105.3 punkty). Ale większość z dotychczasowych meczy nie grał duet Melo - AI. Grając razem są najbardziej zabójczym w ataku duetem w NBA. A co najważniejsze mają solidne wsparcie partnerów, którzy świetnie ich uzupełniają. Rewelacyjnie w tym sezonie spisuje się na centrze Camby, zdobywając średnio ponad 12 punktów i 12 zbiórek, a także dodając do tego prawie 3 bloki. Tak grającego środkowego właśnie potrzebują Nuggets, aby w tym sezonie odnieść znaczący sukces. JR Smith gra zaskakująco dobrze i jest trzecim strzelcem drużyny, a po przyjściu Iversona najlepszym rezerwowym. Poza tym jest jeszcze kilku typowych role players, którzy bardzo dobrze wykonują swoje zadania. Evans świetnie walczy na tablicach i jest drugim zbierającym  Nuggets. Do zdrowia powoli wraca Nene, który także może odegrać jeszcze ważną rolę. Jego ostatni występ przeciwko Suns, w którym zdobył 27 punktów i 7 zbiórek, potwierdza jak istotnym zawodnikiem może on być. Dzięki tak skutecznej grze zawodników podkoszowych drużyna z Denver ma obecnie drugą najwyższą średnią zbiórek (44.2). Natomiast pozyskany ostatnio z Bucks, Blake, również bardzo dobrze przystosował się do gry nowego zespołu. Nie jest on wybitnym rozgrywającym, ale u boku Iversona robi, co powinien. Nie przetrzymuje długo piłki, dobrze podaje, a jak trzeba zdobywa także punkty. Kolejni ważni rezerwowi to Najera i Diawara. Debiutant zaskakująco często jest wykorzystywany przez trenera Karla i całkiem dobrze sobie radzi. Nie można zapominać, że w swoim składzie mają jeszcze Martina, który z powodu kontuzji stracił cały ten sezon. Dlatego nawet, jeśli w tegorocznych rozgrywkach nie osiągną oczekiwanego wyniku, to za rok będą głównym kandydatami do tytułu.

Nuggets mają teoretycznie wszystko, czego potrzebują do seryjnych zwycięstw. Najsłabszym ich punktem jest obrona (poza świetną postawą w defensywie Camby'ego), ale to nie jest duży problem przy takim potencjale w ataku. Dlatego w drugiej części sezonu powinni prezentować się znacznie lepiej i przebić się do czołówki zachodu. Żeby w pełni wykorzystać możliwości drużyny będzie potrzeba jeszcze trochę czasu, aby AI i Melo zgrali się. Kiedy będą oni potrafili dobrze ze sobą współpracować, a reszta dalej będzie tak skutecznie ich wspierać to Nuggets staną się naprawdę silną drużyną.
Pozycja szósta to optymalne miejsce dla Pacers. Na więcej ich w tym sezonie prawdopodobnie nie będzie stać. Chociaż może być im nawet trudno tą pozycję utrzymać, jeśli do dobrej formy wrócą Heat i Nets, którzy są obecnie za nimi. Na pewno potrzebują chwilę czasu, aby nowi zawodnicy w pełni przystosowali się do drużyny i jej taktyki. Dlatego w playoffs powinni się znaleźć, ale nic poza tym.
Pacers są w tym sezonie typowymi średniakami. Niczym się nie wyrównają, wygrywają większość meczy, ale nie potrafią utrzymać dobrej formy przez dłuższy okres. Ostatnio władze drużyny z Indiany zdecydowały się na wymianę, oddając między innymi Harringtona. To właśnie o niego walczyli przez większość przerwy letniej i to on miał być zawodnikiem, który zapewni kolejny udany rok drużynie Pacers. W tym sezonie grał dobrze, ale nie stworzył z O'Nealem na tyle silnego duetu by zadowolić władze zespołu. Dlatego zdecydowano się na wymianę, która ma poprawić ich grę. Oddali także doświadczonego Jacksona, który był ważnym wsparciem z obwodu. Oboje ci zawodnicy byli tuż za O'Nealem najlepszymi strzelcami zespołu. W zamian, z Warriors dostali Dunleavy'ego, Murphy'ego i Diogu. Pierwszy z nich świetnie zaczął swoją karierę w NBA, ale w ostatnich sezonach gra znacznie poniżej oczekiwać. Ma jednak spory potencjał i w Indianie mają nadzieję, że tutaj lepiej będzie potrafił wykorzystać swój talent. Murphy natomiast potrafi świetnie walczyć o zbiórki, a także zdobywać punkty z pół dystansu. Diogu jest kolejnym wysokim zawodnikiem, który ma szansę stać się za kilka lat bardzo dobrym środkowym. Wymiana ta dała im solidnych graczy, bardzo wszechstronnych, ale nie tak dobrych strzelców, jakich oddali. Zmniejsza to w pewnym sensie ich siłę ataku, ale dostali zawodników, którzy potrafią grać zespołowo, a to w taktyce Pacers bardzo się przyda. Najważniejsze jest chyba jednak to, że O'Neal teraz będzie mógł spokojnie grać na pozycji silnego skrzydłowego. Kiedy u jego boku był Harrington, on zmuszony był do gry na cenrze, a na tej pozycji nie czuje on się najlepiej. Jako PF powinien być skuteczniejszy.
Bucks mają sporo bardzo dobrych i przyszłościowych zawodników. To jest na pewno drużyna, która już niedługo może zacząć odgrywać znaczącą rolę w lidze. Tegoroczne rozgrywki zaczęli całkiem nieźle i wydawało się, że realnie mogą myśleć o walce o playoffs. Jednak przeszkodziły im w tym kontuzje najważniejszych zawodników. Ich lider, Redd, stracił już 15 spotkań, Villanueva 22, a świetnie spisujący się w tym sezonie jako podstawowy rozgrywający, Mo Williams, pauzował w 10 meczach. A cała seria kontuzji zaczęła się od poważnego urazu, który wykluczył na cały sezon Simmonsa. W takim osłabieniu Bucks nie potrafili wywalczyć więcej niż 18 zwycięstw w 48 spotkaniach.
Braki podstawowych zawodników, głównie Redda, przyczyniły się do tego, że Bucks są przedostatnią drużyną pod względem skuteczności rzutów zza linii trzech punktów. Natomiast długa nieobecność Charilego-V osłabła siłę drużyny pod koszami. Co spowodowało, że mają średnio najmniej bloków w lidze (2.71), także słabo wypadają pod względem zbiórek (39.6). Sam Bogut nie jest w stanie skuteczniej walczyć na tablicach, tym bardziej, że Skinner i Gadzuric nie zawsze odpowiednio go wspierają.

Oczywiście nie można przekreślać jeszcze Bucks w tym sezonie, bo kiedy do gry wróci Redd mają szansę trochę odmienić swoją sytuację. Tym bardziej, że pozostali zawodnicy są już zdrowi, a pozyskany niedawno Boykins jeszcze bardziej wzmocnił ich siłę z ławki. Jednak prawdopodobnie jest to już za późno, żeby wywalczyć sobie miejsce w najlepszej ósemce. Mimo, że nie mają bardzo dużej straty od drużyn znajdujących się na wyższych pozycjach. Ale zanim wszyscy kluczowi gracze Bucks wrócą do pełni formy, minie trochę czasu.

Na pewno drugą połowę sezonu będą mieli lepszą i ostatecznie zajmą pozycję tuż za miejscami gwarantującymi grę w playoffs. Widać, że w Milwaukee tworzy się naprawdę silny zespół. Jeśli w przyszłym sezonie wrócą zdrowi, mogą być jedną z najlepszych drużyn na wschodzie.
W tym sezonie kibice Sixers muszą się pogodzić z tym, że będą oni na samym dnie tabeli. A jedyne, o co walczą to dobra pozycję przed draftem. Wiadomo, że jeśli uda im się wylosować wysoki numer będą mieli możliwość pozyskania takich młodych gwiazd jak Greg Oden czy Joakim Noah. Wtedy zacznie się budowa naprawdę silnej, młodej drużyny.
Obecnie największy problem Pacers mają ze skutecznością rzutów z gry. Wynosi ona zaledwie 43.9% (27 miejsce w NBA), jednak wymiana z Warriors nie dała im zawodników którzy mogliby znacznie poprawić tą statystykę. Mają także sporo strat w każdym meczu (20), ale ich najsilniejszą stroną jest wymuszanie ich u przeciwników. Ich rywale mają przeciętnie 41 strat, co jest najlepszym wynikiem pod względem obrony w lidze.
Problemy zdrowotne graczy pierwszej piątki spowodowały, że zawodnicy rezerwowi dostali więcej czasu gry. Większość z nich całkiem nieźle wykorzystuje ten dłuższy czas na parkiecie. Nachbar i House są bardzo przydatnymi rezerwowymi, a debiutanci Williams i Adams także nie raz potrafili skutecznie wesprzeć swoich partnerów. Obecnie gra Nets w znacznym stopniu opiera się na większej ilości zawodników, a nie tylko na pierwszej piątce. Ich grę zespołową potwierdzają także statystyki, mają średnio 23.1 asysty na mecz (czwarte miejsce w NBA). Wiadomo, że jest to głównie zasługa Kidda, ale także pozostali gracze przyczyniają się do tego, dobrze współpracując ze sobą. Pogorszyła się natomiast obrona Nets, tracą prawie 6 punktów więcej niż rok temu. A statystyki najbardziej obrazujące defensywę, czyli bloki i przechwyty mają jedne z najgorszych w lidze. Pod względem średniej zarówno bloków (3.2), jak i przechwytów (6.4) są na 29 miejscu.

Do końca sezonu na pewno trener nie będzie mógł skorzystać z usług Krstica, nie wiadomo jak szybko do gry wróci Jefferson. Jego powrót może być bardzo ważny w dalszej walce o wyższą pozycję. Nets na pewno nie będzie łatwo odnotować bilansu znacznie na plus. Ale nie wygląda na to żeby mogli nie zakwalifikować się do tegorocznych playoffs. Chociaż perspektywa szybkiego końca sezonu z każdym tygodniem może być coraz bardziej możliwa, jeśli nie zaczną w końcu skuteczniej grać.