Copyright Czwarta-Kwarta.com Wszelkie prawa zastrzeżone
8.03.2008
Najlepsi GMs 2007/08
Jesteśmy już po trade deadline, a wszyscy weterani zwolnieni w ostatnim czasie znaleźli już pracę, oznacza to, że zakończyło się kompletowanie składów. W tym momencie generalni managerowie mogą odpocząć i obserwować efekty swojej pracy. Teraz już jedynie zawodnicy i trenerzy mogą zadecydować o sukcesie drużyny. Przedstawiam piątkę GMs, którzy według mnie wykonali najlepszą pracę w tym sezonie.
1) Danny Ainge (BOS)
Nie mogło być inaczej, najlepszym generalnym managerem obecnego sezonu jest Ainge. Udało mu się ściągnąć do Bostonu dwie wielkie gwiazdy - Garnetta i Allena, nie tracąc przy tym lidera Celtics ostatnich lat, Pierce'a. Równocześnie pozyskując tych graczy oddał ponad połowę składu, a to wymagało budowy zespołu praktycznie od podstaw (tylko 6 graczy występujących w ubiegłorocznych rozgrywkach w Bostonie zostało w drużynie). A pozyskanie skutecznej pomocy dla tercetu gwiazd było niezbędne. I Ainge zrobił co do niego należało, dał im dobre wsparcie dzięki czemu mogą teraz być najlepszą drużyną ligi. Po pierwsze podpisał kontrakt z świetnym role playerem, a do tego zawodnikiem z mistrzowskim doświadczeniem - Poseyem. Jest on najlepszym rezerwowym Celtics, pomaga im zarówno w ofensywie jak również w tworzeniu ich silnej obrony. Po drugie generalnemu managerowi udało się ściągnąć także innych doświadczonych graczy jak House i Pollard. Również w drafcie dokonał dobrego wyboru decydując się na Davisa. Który jest przydatnym zmiennikiem na pozycje podkoszowe. A ostatnio dodał do drużyny dwóch klasowych weteranów, Browna i Casslla. Tuż przed playoffs Celtics dostali świetnych zawodników, którzy wiedzą jak grać w najważniejszym momencie sezonu.
W ostatnich latach Ainge był często krytykowany za brak umiejętność stworzenia dobrego zespołu w Bostonie. Jednak w tym roku pokazał, że potrafi dobrze wykonać swoja pracę jako GM. Stworzył w Bostonie świetne trio i dał im partnerów z którymi mogą wygrywać. Dzięki niemu Celtics wracają do swoich wielkich tradycji.
2) Mitch Kupchak (LAL)
Na początku sezonu wydawało się, że jest GM Lakers na straconej pozycji. Kobe mówił, że chciałby odejść do innego zespołu, a on nie dokonał żadnego istotnego wzmocnienia. Jednak wszystko się zmieniło w momentem wymiany z Grizzlies. Gasol jest graczem, który bardzo wzmocnił Lakers, jest najlepszym partnerem dla Kobe'go od czasów O'Neala. Teraz wreszcie Bryant może myśleć o ponownej walce o tytuł. Jednak najważniejszym elementem tej wymiany jest fakt, że w zamian nie oddał ani Odoma ani Bynuma. Lakers dostali gwiazdora, nie tracą żadnego ze swoich liczących się graczy. Chyba nikt nie przypuszczał, że można pozyskać gracza kalibru All-Star oddając słabo grającego Browna i młodego Crittentona. Jest to bez wątpienia najlepszy transfer w karierze Kupchaka.
Nie można zapomnieć o jeszcze jednej wymianie z udziałem Lakers w pierwszej części rozgrywek. Wytransferowali Cooka i Evansa w zamian za Arize. Niestety jest on obecnie kontuzjowany i w LA rozegrał zaledwie 24 spotkania. Ale zdążył już pokazać, że może być przydatnym zawodnikiem. Kolejnym role playrem wokół Bryanta, dobrze pasującym do koncepcji trenera Jacksona.
3) Billy Knight (ATL)
Działania GM Hawks można by określić jednym słowem - wreszcie. Po dwóch niezbyt udanych draftach wreszcie dostali debiutanta gotowego do gry w NBA. Wreszcie także udało się pozyskać klasowego gracza rozgrywającego. Knight był w ostatnich latach często krytykowany, ponieważ jego ruchy kadrowe nie wyglądały najlepiej. W 2005 wykorzystał numer drugi draftu na Marvina Williamsa, podczas gdy za nim znaleźli się dużo lepsi gracze. Rok później było jeszcze gorzej, bo numer 5 Shelden Williams zupełnie nie potrafił się odnaleźć w profesjonalnej grze. Dopiero wybór Horforda znacząco ich wzmocnił. Jest on jednym z czołowych pierwszoroczniaków tego sezonu i na pewno w przyszłości będzie gwiazdą drużyny. Również debiutant Law, mimo, że gra mało z powodu kontuzji, pokazał już, że ma spory potencjał. Najważniejsze to jednak to, że Knightowi udało się dokonać transferu z Kings i pozyskać Bibby'ego. W końcu w Atlancie pojawił się świetny gracz na jedynkę, który odciąży Johnsona od rozgrywania akcji. A w wyniku tego transferu nie stracili żadnego z istotnych graczy. Dzięki tym ruchom Hawks zaczęli wygrywać, chociaż ciągle nie wykorzystują w pełni swojego potencjału. Generalnemu managerowi pozostaje jeszcze jedna ważna decyzja do podjęcia - zmiana trenera, ale to już chyba przed przyszłymi rozgrywkami.
4) Daryl Morey (HOU)
Przed sezonem udało mu się pozyskać w wymianie ze Spurs prawa do Scoli. Okazało się to świetną decyzją, a Argentyńczyk odgrywa bardzo ważna rolę w zespole. Poza nim, GM Rockets ściągnął do Houston także Jamesa i Francisa. Ten pierwszy okazał się niewypałem, na którego trzeba było wydawać zbyt duże pieniądze. Jednak Morley naprawił swój błąd, oddał Jamesa i jego kontrakt w zamian za znacznie bardziej przydatnego Jacksona. Francis także się nie popisał, na początku miał problemy z wywalczeniem sobie pozycji w drużynie, a potem z gry wykluczyła go kontuzja. Ale nie muszą mu dużo płacić, więc to, że siedzi na ławce nie jest poważnym problemem. Tym bardziej, że GM znalazł świetnych młodych graczy. Landry i Brooks nie byli wybrani w drafcie, ale nie przeszkodziło im to w wywalczeniu sobie znaczniej ilości czasu gry. Zwłaszcza Landy bardzo dobrze spisuje się jako rezerwowy PF. Natomiast Brooks zaczął występować znacznie częściej niż James czy Francis. Okazało się również, że jak na razie strata Wellsa w wymianie z Hornets nie wpłynęła negatywnie na Rockets. A ich nowy nabytek, Green, w przyszłości może okazać się nawet bardziej przydany niż Wells, zwłaszcza jeśli chodzi o zdobywanie punktów. Jego zasługą jest także podpisanie kontraktu z trenerem Adelmanem, który po trudnym początku wreszcie prowadzi Rockets do serii zwycięstw.
5) R.C. Buford (SAS)
Jak zawsze GM Spurs wie co zrobić by jego drużyna nadal utrzymywała się na szczycie NBA. Po raz kolejny ekipa z San Antonio walczy o obronę tytułu i znowu mają na to realną szansę. W trakcie sezonu GM pozyskał dwóch weteranów, którzy w jeszcze większym stopniu wydłużą ławkę Spurs i zwiększą ich siłę. Stoudamire jest solidnym zmiennikiem na jedynkę, natomiast Thomas to potrzebne wsparcie dla Duncana pod koszem. Po tym jak liderzy zachodu zaczęli wzmacniać się na pozycjach podkoszowych, Spurs szybko odpowiedzieli transferem z Sonics. Dzięki temu, oni także mają teraz większe pole manewru na pozycjach PF/C. Poza tym przed sezonem GM podpisał kontrakt z Udoką. Na razie nie odgrywa on znaczącej roli w San Antonio, ale w przyszłości może się przydać. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że Bowen ma już 37 lat i jego kariera dobiega końca.