Copyright Czwarta-Kwarta.com Wszelkie prawa zastrzeżone
autorem wszystkich tekstów jest Adam Szczepański
NBA FINALS 2008 - GAME 2
Where
NBA 2007/08
happens.
9.06.08
Celtics rozegrali drugi kolejny mecz na bardzo wysokim poziomie zapewniając sobie prowadzenie w finałowej rywalizacji 2-0.
Bohater meczu: Leon Powe
Bez wątpienia bohaterem drugiego meczu finałów był Powe. Rezerwowy Celtics dał świetną zmianę i w dużej mierze przyczynił sie do zwycięstwa swojej drużyny. Zespół walczący o mistrzostwo potrzebuje jak największego udziału w grze zawodników z ławki, aby podstawowi gracze mogli spokojnie odpocząć. W tym spotkaniu rezerwowi gospodarzy zagrali jeszcze lepiej niż w pierwszym meczu, a przewodził im właśnie Powe. W sumie przebywał on na boisku niespełna 15 minut i zdobył aż 21 punktów, trafiając 6 z 7 rzutów z gry. Tym samym był drugim strzelcem drużyny, tuż za Pierce'm. Taki impuls z ławki musiał pozytywnie wpłynąć na grę Celtics. Był to bez wątpienia mecz życia tego zawodnika. Trudno oczekiwać żeby powtórzył to w tej serii, ale i tak zrobił już znacznie więcej niż można było od niego oczekiwać. Jeśli w kolejnych meczach gracze z ławki będą tak skutecznie wspierać gwiazdorów Celtics, to drużyna z Bostonu będzie miała spore szanse na wygranie nawet dwóch spotkań w LA. To może być ich klucz do zwycięstwa, bo kiedy rezerwowi zespołu z Bostonu zdobywają ponad 20 punktów bilans drużyny w playoffs wynosi 9-1.
Decydujące elementy spotkania:
Pierce - Bryant
Bryant ponownie miał problemy ze skutecznością, jednak w drugim meczu i tak zaprezentował się lepiej niż w pierwszym. Chociaż dopiero w czwartej kwarcie grał na najwyższym poziomie. Przez pierwsze 32 minuty zdobył zaledwie 17 punktów, podczas gdy w ciągu ostatniej kwarty 13. Dopiero, gdy Lakers ruszyli do odrabiania strat Bryant ich poprowadził. Jednak wcześniej, kiedy Celtics powiększali swoje prowadzenie, nawet Kobe nie potrafił się im skutecznie przeciwstawić.
Pierce natomiast był najlepszym strzelcem po stronie gospodarzy. Zdobył 28 punktów, trafiając ze znacznie wyższą skutecznością niż lider Lakers (56.3%, Bryant 47.8%). Imponował zwłaszcza rzutami za trzy, w sumie trafił 4 na 4 próby. Zarówno on jak i Kobe miał także po 8 asyst, co pokazuje jak próbowali oni uruchamiać partnerów. Ten mecz udowodnił, że uraz Pierce'a nie był poważny na tyle by negatywnie wpłynąć na jego grę. Dlatego na ostateczny wynik rywalizacji nie powinny wpłynąć kontuzje, a to kto jest rzeczywiście lepszy. W Los Angeles, Kobe powinien zagrać znacznie skuteczniej, również Pierce w swoim rodzinnym mieście będzie chciał się pokazać jak najlepiej. To może dać na niesamowity pojedynek strzelecki między nimi.
Rzuty wolne
W drugim meczu finałów graczom Lakers bardzo rzadko udawało się wymuszać faule i stawać na linii rzutów wolnych. Celtics pozwolili im jedynie na 10 takich rzutów, których drużyna z LA nie zmarnowała trafiając wszystkie. 7 z nich trafił Bryant, reszta drużyny zaledwie 3. W takiej sytuacji trudno toczyć równorzędną walkę z Celtics, którzy aż 38 razy stawali na linii rzutów wolnych (27 celnych). Jest to w sumie 18 punktów przewagi, co jest bardzo dużą różnicą. Oczywiście można tu dyskutować czy faule na Bryancie nie były odgwizdywane i może powinien on rzucać znacznie więcej wolnych. Ale nie zmienia to faktu, że Lakers muszą zmuszać Celtics do większej ilości fauli przy rzutach. Jednak przy bardzo dobrej defensywie drużyny z Bostonu jest to na pewno trudne. I właśnie za to trzeba pochwalić Celtics, że nie pozwalają przeciwnikom na łatwe punkty. Można oczekiwać, że w LA sędziowie częściej będą gwizdać na korzyść gospodarzy i wtedy to gracze z Bostonu będą mieli więcej pretensji do arbitrów.
16 asyst Rondo
W tym meczu Rondo pokazał, że potrafi być rewelacyjnym playmakerem. W tegorocznych playoffs już nie raz potwierdzał, że jest dobrym rozgrywającym, ale nigdy nie był tak skoncentrowany jedynie na kreowaniu partnerów. Nie jest to zawodnik potrafiący średnio odnotowywać po 10 asyst, jednak w tym meczu pokazał, że może rewelacyjnie obsługiwać partnerów, zupełnie nie myśląc o swoich zdobyczach punktowych (4pts). 16 asyst przy tylko dwóch stratach to rewelacyjny wynik. Drużyna mająca trzy wielkie gwiazdy w składzie powinna mieć rozgrywającego najwyższej klasy, Rondo powoli staje się właśnie takim zawodnikiem. Dzięki niemu znacznie lepiej wykorzystywany jest potencjał Celtics w ofensywie.
Czwarta kwarta
Przez pierwsze 36 minut meczu Celtics imponowali świetną obroną ograniczając Lakers do jedynie 61 punktów. Podczas gdy ich zespołowa gra w ataku była bardzo skuteczna i pozwoliła im zdobyć aż 22 punktów więcej. Zupełnie zdominowali swoich rywali, zwłaszcza w drugiej i trzeciej kwarcie. Dlatego wydawało się, że ostatnie 12 minut już nic nie zmieni, a Celtics mają zwycięstwo w kieszeni. Drużyna z Bostonu zapomniała, że są to finały NBA i nawet na chwilę nie można odpuszczać. Ostatecznie obronili wygraną, ale mogło to się skończyć dla nich bardzo źle. Zapomnieli, że grają przeciwko Lakers, którzy pokazali już w starciu ze Spurs, że potrafią odrabiać nawet bardzo duże straty w decydującym momencie. W czwartej kwarcie Celtics pozwolili zdobyć rywalom aż 41 punktów, czyli prawie tyle co w dwóch wcześniejszych kwartach. Lakers w tej części gry trafili aż 7 razy za trzy (na 11 prób) i szybko odrobili starty. Zupełnie zaskoczyło to Celtics, którzy byli już pewni zwycięstwa. Niestety dla Lakers ich heroiczna walka w ostatniej części gry nie dała im zwycięstwa. Dlatego muszą teraz szybko zapomnieć o tych dwóch porażkach, przeanalizować popełnione błędy i dobrze przygotować się na spotkania w Los Angeles.
Lakers
Drużyna z Los Angeles ponownie zawiodła. Wydawało się, że w meczu numer dwa bardziej postarają się o wywalczenie zwycięstwa. Co prawda czwarta kwarta znacząco poprawiła ich wizerunek i pokazała, że w tej rywalizacji jeszcze nie zaprezentowali swoich prawdziwych możliwości. W ostatnich minutach byli blisko zwycięstwa i mogliby pokonać Celtics gdyby nie pozwolili im na ponad 20 punktowe prowadzenie przed czwartą kwartą. Gdyby ta przewaga była chociaż kilka punktów niższa Lakers mieliby znacznie większe szanse na zwycięstwo. W finałach nie można pozwolić przeciwnikom na tak skuteczną grę w ataku i osiągnięcie tak dużej przewagi.
Kolejny mecz słabo zagrał Gasol i Odom. Hiszpan ponownie pierwszą połowę miał całkiem niezłą (13pts), ale w drugiej części był już znacznie mniej widoczny (4pts). Jedynie w czwartej kwarcie popisał się skuteczną walką na tablicach odnotowując 5 zbiórek. Odom natomiast nie potrafił po raz kolejny zagrać na miarę swojej średniej double-dobule z wcześniejszych rund, a jest to niezbędne jeśli Lakers chcą wygrywać.
Teraz jednak czekają ich 3 mecze na własnym parkiecie i możemy oczekiwać, że będziemy oglądać zupełnie inną drużynę. Na pewno znaczenie lepiej zaprezentuje się Bryant, który w LA powinien ponownie grać na poziomie gracza mianowanego MVP tego sezonu. Jeśli partnerzy skutecznie go wesprą, będą mogli myśleć o wyrównaniu rywalizacji. Kobe powinien chyba obejrzeć sobie finały 2006 i postarać się powtórzyć wyczyny Wade'a, które poprowadziłby także Lakers do tytułu.
Celtics
Świetna gra wielkiej trójki, dobre wsparcie pozostałych graczy, rewelacyjna współpraca i skuteczna gra zespołowa zarówno w obronie jak i w ataku. Tak można opisać grę drużyny z Bostonu w pierwszych dwóch meczach. Celtics jednak nie do końca pokazali swoją wielkość. Zespół chcący zdobyć mistrzostwo nie może sobie pozwolić na zniwelowanie pewnego prowadzenia, jak to miało miejsce na finiszu meczu numer dwa. W Los Angeles tak sytuacja prawdopodobnie skończyłaby się dla nich porażką. Muszą pamiętać, że grają o tytuł i muszą być w pełni skoncentrowani przez 48 minut, nawet prowadząc 20 punktami. Jak na razie wykonali swój plan i nie pozwolili Lakers odebrać sobie przewagi własnego boiska. Ale dopiero teraz czeka ich prawdziwy test. W LA muszą wygrać chociażby jeden mecz, jeśli nie chcą być pod ścianą wracając do Bostonu. Jeśli utrzymają swoją fantastyczną formę to mają na to spore szanse.
| 2008 |
Celtics - Lakers |
? - ? |
| 1987 |
Lakers - Celtics |
4 - 2 |
| 1985 |
Lakers - Celtics |
4 - 2 |
| 1984 |
Celtics - Lakers |
4 - 3 |
| 1969 |
Celtics - Lakers |
4 - 3 |
| 1968 |
Celtics - Lakers |
4 - 2 |
| 1966 |
Celtics - Lakers |
4 - 3 |
| 1965 |
Celtics - Lakers |
4 - 1 |
| 1963 |
Celtics - Lakers |
4 - 2 |
| 1962 |
Celtics - Lakers |
4 - 3 |
| 1959 |
Celtics - Lakers |
4 - 0 |
Historia rywalizacji
Dotychczasowy stan rywalizacji:
Celtics 8 - 2 Lakers
-