Copyright Czwarta-Kwarta.com Wszelkie prawa zastrzeżone
autorem wszystkich tekstów jest Adam Szczepański
NBA FINALS 2008
Where
NBA 2007/08
happens.
4.06.08
Po 21 latach przerwy wraca wielka rywalizacja o tytuł mistrzowski pomiędzy Lakers i Celtics. W historii NBA zapisało się wiele wspaniałych serii rozgrywanych przez te drużyny. W latach sześćdziesiątych i osiemdziesiątych był to wręcz symbol najlepszej ligi świata. W sumie drużyny z Bostonu i Los Angeles (w 1959 jeszcze Minneapolis) spotkały się w wielkim finale już 10 razy. Osiem razy wygrywali Celtics, jednak to drużyna z LA zwyciężyła ich dwa ostatnie starcia. 4 razy o mistrzostwie decydował mecz numer 7 i tylko raz (prawie 50 lat temu) seria zakończyła się po 4 spotkaniach. W tym roku wszystko wskazuje na to, że ponownie będziemy świadkami bardzo ciekawej i wyrównanej rywalizacji, która nawiąże do wspaniałych tradycji.
Obrona - atak
Firmowym znakiem Celtics jest defensywa. W playoffs skuteczna obrona była decydującym elementem w ich drodze do wielkiego finału (tracili średnio 87.3 punktów). Teraz zmierzą się z Lakers, którzy mają najlepszą ofensywę w tegorocznych playoffs (średnio 105.9 punktów). W serii finałowej starcie świetnego ataku z obroną nie do przejścia będzie na pewno bardzo ciekawym widowiskiem. Wiadomo, że każda z drużyn będzie chciała narzucić swój styl gry. Jednak trzeba pamiętać, że Lakers również potrafią bronić. Są dobrze zbilansowanym zespołem mogącym skutecznie grać po obu stronach boiska. Z drugiej strony, gwiazdy Celtics to trójka graczy potrafiących zdobywać średnio ponad 20 punktów. Więc jeśli będzie trzeba zdobyć ponad 100 punktów nie powinni mieć z tym problemów. Już od dawna wiadomo, że mistrzostwo zdobywa się obroną, ale o ostatecznym sukcesie zadecyduje lepsze zbilansowanie gry.
Trener
Mając w składzie Garnetta, Pierce'a i Allena wydaje się, że wygrywanie nie jest problemem. Ale potrzebny jest także dobry trener. Jednak 66 zwycięstw w sezonie zasadniczym jeszcze nie udowodniło, że Rivers jest odpowiednim head coachem. Seria w pierwszej rundzie zakończona dopiero po siedmiu meczach mogła potwierdzić wątpliwości co do jego umiejętności w prowadzeniu drużyny w playoffs. W tym momencie sezonu wzrasta rola szkoleniowca, jest znacznie więcej spotkań decydujących się w ostatnich sekundach i trener musi wiedzieć jak je rozegrać. Z każdą serią tegorocznych rozgrywek posezonowych widać jednak, że Rivers coraz lepiej radzi sobie w roli trenera drużyny z aspiracjami mistrzowskimi. W pojedynku z Pistons pokazał, że potrafi prowadzić zespół. Poradził sobie w sytuacji, gdy Celtics przegrali pierwszy mecz przed własną publicznością w tegorocznych playoffs. Wreszcie jego drużyna zaczęła wygrywać na wyjazdach, w tym w decydującym meczy numer 6. Chociaż w tej rywalizacji jego przeciwnik na pozycji trenerskiej był znacznie słabszy. Teraz Rivers stanie na przeciwko dziewięciokrotnemu mistrzowi NBA. Jackson wie najlepiej jak zdobywa się tytuły i tylko w 2004 awansując do finału nie zwyciężył. Teraz zrobi wszystko by tamta sytuacja się nie powtórzyła. Head coach Lakers ma ogromną przewagę doświadczenia nad Riversem i znacznie lepiej wie jak rozegrać kluczowe mecze w finałowej rywalizacji. Pojedynek trenerski będzie bardzo ważny w tegorocznych finałach i może zadecydować o ostatecznym wyniku. Będzie to sprawdzian dla Riversa, który pokaże jego prawdziwe zdolności trenerskie.
Przewaga własnej hali
Obecne playoffs to przeważnie zwycięstwa przed własną publicznością. Jednak do finału awansowali ci, którzy potrafili ostatecznie zwyciężyć także na wyjeździe. Z wygranymi w obcych halach największe problemy mieli Celtics, dopiero w Detroit przełamali serię 6 porażek na wyjeździe. Natomiast Lakers jedynie w starciu z Jazz przegrywali w dwóch kolejnych meczach rozgrywanych w Utah. Ale potem już wygrali decydujący mecz numer 6. W finałach zwycięstwo w obcej hali może być kluczem do zdobycia mistrzostwa. Teoretycznie w lepszej pozycji są Celtics, którzy wygrywając wszystkie mecze u siebie zapewnią sobie tytuł. Trudno sobie jednak wyobrazić by Jackson i Bryant pozwolili im na to. System rozgrywania spotkań finałowych różni się od serii we wcześniejszych rundach. Gdyby w pięciu spotkaniach jedynie gospodarze wygrywali, na mecz numer 6 w Bostonie, Lakers jechaliby z 3 zwycięstwami. Wtedy mieliby znaczną przewagę psychologiczną nad Celtics. Już nie raz w tegorocznych playoffs udowodnili, że nie marnują szansy by zakończyć serię. I tym razem może być podobnie, dlatego Celtics będą musieli wygrać w LA.
Gwiazdy
MVP obecnego sezonu potwierdził w końcu swoją wartość i doprowadził zespół do finału. Pierwszy raz od 2003, gdy najwartościowszym zawodnikiem był Duncan. Bryant rozgrywał rewelacyjny sezon zasadniczy, a w playoffs jego występy są jeszcze lepsze. Gra na najwyższym poziomie, ma fantastyczne średnie punktowe i świetnie współpracuje z partnerami. W tym roku po raz pierwszy może sam (bez O'Neala) poprowadzić Lakers do mistrzostwa i zdobyć nagrodę MVP finałów. W największym stopniu ma mu w tym pomóc Gasol. Hiszpan co prawda, każdą kolejną rundę pod względem statystyk ma gorszą, ale robi co do niego należy. Nie jest to gwiazdor, który jest w stanie poprowadzić zespół, w ważnych meczach często zawodzi, czego byliśmy świadkami, gdy grał w Grizzlies. W Lakers nie jest obciążony tym, że to on ma być liderem i chyba dobrze czuje się u boku Bryanta. W starciu z Celtics oprócz gry w ataku i walki na tablicach jego głównym celem będzie zatrzymywanie Garnetta. Trzecią opcją drużyny z LA jest oczywiście Odom. Średnia na poziomie double-double w tegorocznych playoffs pokazuje jak przydatny jest on dla drużyny. Najlepiej zagrał w najtrudniejszej dla Lakers serii w drodze do finału, przeciwko Jazz. W rywalizacji z Celtics także odegra bardzo ważną rolę.
Wielkie trio zostało stworzone w Bostonie by wreszcie Celtics wrócili do swoich mistrzowskich tradycji. Przez cały sezon mówiono, że dopiero playoffs pokażą ich prawdziwą wartość. Jak na razie plan minimum został osiągnięty, ale dopiero w finale pokażą swoją prawdziwą wartość. Dla trójki liderów Celtics będzie to debiut w wielkim finale. Długo czekali na ten moment, teraz przyszedł czas by udowodnili, że rzeczywiści są wielkimi zawodnikami i zapewnili swojej drużynie tytuł. KG jest bez wątpienia liderem Celtics w playoffs, jest pierwszym strzelcem i najlepszym zbierającym. W jego karierze było już kilka momentów, gdy zawodził on w ważnych meczach. Teraz jest najwyższy czas by był prawdziwym liderem i pociągnął za sobą zespół. Świetne spisuje się w rozgrywkach posezonowych również Pierce, dla którego starcie w finale będzie powiązane z powrotem w rodzinne strony. Pochodzi on z Los Angeles i gra przeciwko Lakers powinna go bardzo zmobilizować. Będzie chciał na pewno zagrać jak najlepiej, co może w efekcie dać fantastyczny pojedynek strzelecki pomiędzy nim a Bryantem. Trzeci z wielkiej trójki, Allen, miał problemy z formą w drugiej rundzie, w pojedynku z Cavs. Jednak już w starciu z Pistons wrócił do swojej normalnej dyspozycji. Jego rzuty za trzy mogą być kluczowe dla Celtics.
Wsparcie
Poza wielką trójką najważniejszymi zawodnikami Celtics są Rondo i Perkins. Obaj pokazali, że są w stanie grać na tym etapie sezonu na wysokim poziomie, a obawy, że sobie nie poradzą, że są zbyt niedoświadczeni okazały się bezpodstawne. Również rezerwowi odegrają istotną rolę w serii przeciwko Lakers. Warto zwrócić uwagę na to, że gdy zawodnicy z ławki Celtics zdobywali w tegorocznych playoffs ponad 20 punktów, drużyna z Bostonu odnotował bilans 8-1. Posey i Cassell wiedzą jak zdobywa się mistrzostwa. Brown natomiast w meczu numer 7 z Cavs pokazał jak ważni są weterani w decydujących momentach. Muszą oni zagrać na najwyższych obrotach i skutecznie wesprzeć podstawowych graczy. Ze swoim doświadczeniem powinni pomóc partnerom także pod względem psychicznym. Finały to duża presja na zawodników i nie wszyscy to wytrzymują, natomiast weterani wiedzą jak sobie poradzić w takiej sytuacji.
Również w Lakers kluczową rolę odgrywa doświadczony Fisher. Jest on jedynym graczem poza Bryantem, który zdobywał mistrzostwa z drużyną z LA. W starciu z Jazz bardzo dobrze grał przeciwko Williamsowi. Teraz musi zatrzymać młodego Rondo i pokazać mu, że finały to czas weteranów. Reszta wsparcia dla gwiazd zespołu to raczej młodzi gracze. Radmanovic w tegorocznych playoffs nie ma efektownych występów, ale dobrze odnalazł się w pierwszej piątce, a swoimi rzutami z dystansu skutecznie pomaga w rozciąganiu obrony przeciwnika. Walton, Vujacic, Farmar i Turiaf to grupa zawodników, która jest dobrze przygotowana przez Jackosona by wesprzeć graczy pierwszej piątki. Nie odnotowują oni wybitnych występów, ale wchodząc na kilkanaście minut robią to co do nich należy i skutecznie pomagają zespołowi.
Kto zdobędzie mistrzostwo?
Wydaje mi się, że przeważy doświadczenie Jacksona i fantastyczne popisy Bryanta. Celtics mają świetny zespół, ale nie potrafią tak skutecznie jak Lakers grać w najważniejszych spotkaniach. Nie ma jednak wątpliwości, że będzie to wyrównana seria, która szybko się nie zakończy. Tak jak większość kibiców chciałbym, żeby o mistrzostwie decydował mecz numer 7, ponieważ będzie to najciekawsze zakończenie sezonu. Jednak wydaje mi się, że Lakers po pięciu meczach będą mieli trzy zwycięstwa na swoim koncie. A wtedy już nie pozwolą sobie odebrać szansy na wywalczenie tytułu. W szóstym meczu Celtics nie wytrzymają ogromnej presji, a Lakers wygrają.
Wasze typy:
40% Celtics 4-2
20% Lakers 4-3
| 2008 |
Celtics - Lakers |
? - ? |
| 1987 |
Lakers - Celtics |
4 - 2 |
| 1985 |
Lakers - Celtics |
4 - 2 |
| 1984 |
Celtics - Lakers |
4 - 3 |
| 1969 |
Celtics - Lakers |
4 - 3 |
| 1968 |
Celtics - Lakers |
4 - 2 |
| 1966 |
Celtics - Lakers |
4 - 3 |
| 1965 |
Celtics - Lakers |
4 - 1 |
| 1963 |
Celtics - Lakers |
4 - 2 |
| 1962 |
Celtics - Lakers |
4 - 3 |
| 1959 |
Celtics - Lakers |
4 - 0 |
Historia rywalizacji
Dotychczasowy stan rywalizacji:
Celtics 8 - 2 Lakers