Copyright Czwarta-Kwarta.com Wszelkie prawa zastrzeżone
7.06.2007
Finał NBA 2007
Faworytem i teoretycznie pewnym zwycięzcą tegorocznych finałów jest zespół z San Antonio. Spurs w poprzednich rundach pokazali, że potrafią wygrywać z każdym i są najsilniejszą drużyna w NBA. Jednak teraz na ich drodze staje LeBron James. I to właśnie on może spowodować, że zdobycie czwartego mistrzostwa dla Spurs może nie być tak łatwe jak się wydaje.
Porównując zespół Cavs ze Spurs, właściwie w każdym elemencie widać znaczącą przewagę zespołu z Texasu. I można by bez wahania uznać, że mistrz konferencji wschodniej nie będzie miał szans i łatwo ulegnie Spurs, gdyby nie fakt, ze Cavs mają Jamesa. Ten zawodnik swoją fantastyczną grą może wygrywać mecze właściwie w pojedynkę, co udowodnił w spotkaniu numer pięć z Pistons. Oczywiście sam King James to za mało by zdobyć tytuł, ale może on spowodować, że seria finałowa będzie wyrównana i szybko się nie zakończy.
Rok temu mieliśmy podobną sytuacje. Naprzeciwko siebie stanęli Heat, mający fantastycznego Wade'a, i Mavs, prezentujący świetną grę zespołową. Wtedy także wydawało się, że to Mavs zdobędą tytuł, ponieważ byli silniejszą drużyną. Ale ostatecznie to Wade swoimi rewelacyjnymi występami zapewnił mistrzostwo drużynie z Miami.
Teraz w podobnej sytuacji znajdują się Cavs. Mają wielką gwiazdę i liczą, że wygra on dla nich najważniejsze mecze. Jednak Wade pokonując rok temu Mavs, miał lepszych partnerów. Zawodnicy Cavs pokazali, że potrafią dobrze wesprzeć swojego lidera, ale nie są oni tak doświadczeni jak gracze Heat. Brown nie jest tak wybitnym trenerem jak Riley. Poza tym Mavs nie byli tak dobrą drużyną, jaką są Spurs. To będzie dla nich już czwarty finał, dotychczas za każdym razem ich występ w tej części playoffs kończył się sukcesem. Spurs wiedzą jak się wygrywa w tej najważniejszej fazie rozgrywek. A Duncan jest znacznie lepszym liderem niż Nowitzki i nie pozwoliłby swojej drużynie na cztery porażki z rzędu. Dlatego James, jeśli chce mieć szansę na wyrównaną rywalizację będzie musiał grać jeszcze lepiej niż Wade rok temu i zdobywać w każdym meczu ponad 35 punktów.
Ciekawy na pewno będzie pojedynek trenerów. Naprzeciwko siebie staną Popovich i jego niedawny asystent - Brown. Znajomość klubu z San Antonio może pomóc trenerowi Cavs. Zdobywał on z nimi mistrzostwo w 2003 i wie jak grają Spurs. Nie znaczy to, że wie jak ich pokonać, ale to doświadczeni może być bardzo przydatne. W tegorocznych playoffs mieliśmy już starcie 'mistrza z uczniem' w pierwszej rundzie, w serii Mavs z Warriors. Wtedy Nelson okazał się lepszy od swojego niedawnego asystenta, teraz wszystko wskazuje na to, że będzie podobnie.
Spurs po raz pierwszy w swojej historii występów w finałach będą mieli za przeciwnika tak wybitnego gracza, jakim jest James. W dotychczasowych seriach finałowych rywalizowali z wieloma świętymi zawodnikami, ale nie było wśród nich gracza, który jest w stanie sam wygrywać mecze. W poprzednich rundach siłą Spurs było zablokowanie gry zespołowej przeciwników. Zarówno Suns jak i Jazz mieli z tym duży problem. W rywalizacji ze Spurs w tych drużynach widoczni byli tylko liderzy, a postali zawodnicy nie potrafili przebić się przez defensywę zespołu z San Antonio. Jednak Cavs grają zupełnie inaczej. Ich gra zespołowa nie odgrywa aż tak ważnej roli. Taktyka Cavs w ataku opiera się na grze LeBrona. Przeciwko Jamesowi na pewno będzie grał Bowen, który jest jednym z najlepszych obrońców NBA. King Jamesa oczywiście nie da się zatrzymać, ale Bowen może sprawić mu dużo problemów i zmusić do ciężkiej pracy. Finał wschodu pokazał, że nawet tak dobry defensor jak Prince nie jest w stanie przeciwstawić się liderowi Cavs. Bowen jest jednak bardziej doświadczonym graczem, chociaż z drugiej strony jest starszy i nie będzie mu łatwo przez całą serię w każdym meczu grać na najwyższych obrotach przeciwko Jamesowi. A tylko to może spowolnić gwiazdora Cleveland.
Żeby dać szansę Cavs na wygranie chociażby dwóch spotkań James będzie musiał grać tak jak w spotkaniu numer pięć lub trzy przeciwko Pistons. W innym wypadku Spurs łatwo pokonają zwycięzców wschodu. Istotne będzie także wsparcie od partnerów, jednak znając obronę drużyny z San Antonio wiadomo, że nie będzie to łatwe. Partnerzy LeBrona będą musieli dać z siebie wszystko by skutecznie pomóc mu walczyć ze Spurs. Sporą niewiadomą jest jak zagra Gibson. Ten zawodnik był kluczem do pokonania Pistons, teraz może bardzo pomóc Cavs w serii finałowej. Jednak nie można zapominać, że jest to debiutant. A jak wiadomo, pierwszoroczniacy nie zawsze potrafią utrzymać wysoką formę przez dłuższy okras czasu, a zawłaszcza w tak trudnych seriach playoffs. Może okazać się, że przeciwko lepszej defensywie Gibson nie będzie już tak skutecznym strzelcem. Z drugiej strony Gibson pochodzi z Texasu, co może sprawić, że na pojedynek ze Spurs będzie jeszcze bardziej zmobilizowany i nadal będzie kluczowym zawodnikiem.
Z punktu widzenie San Antonio pojedynek z Cavs nie powinien być trudniejszy niż gra przeciwko drużynom z zachodu. Spurs potrafią świetnie dostosować swoją grę do przeciwników i wykorzystać każdą ich słabość. A Cavs mają sporo słabych punktów. Spurs na pewno będą bezwzględnie realizować swoją taktykę i zmuszą przeciwników do ciężkiej walki na całym parkiecie. Celem drużyny z Texasu nie będzie zatrzymanie Jamesa, bo to jest właściwie nie możliwe. Na pewno będą chcieli ograniczyć czas jego gry z piłką. Ale najważniejsze będzie pozbawienie go pomocy od pozostałych zawodników drużyny z Cleveland. Bez dobrej gry całego zespołu Cavs wygrają może jeden, dwa spotkania, gdy LeBron rozegra mecz życia, ale nie zagrożą Spurs w drodze po kolejne mistrzostwo.
Typ: Spurs 4-2