Copyright Czwarta-Kwarta.com Wszelkie prawa zastrzeżone
29.06.2007
Allen w Celtics,
Randolph w Knicks,
Richardson w Bobcats
Za nami kolejny draft, oprócz wyboru młodych zawodników, jak zawsze czas naboru to także możliwość dokonania ważnych transferów. W tym sezonie wymiany były o tyle ciekawe, że dotyczyły czołowych zawodników. W ich wyniku takie gwiazdy jak Allen, Randolph i Richardson zagrają od przyszłego sezonu w nowych drużynach. Te wymiany już w pełni rozpoczęły tegoroczny sezon transferowy, który zapowiada się bardzo ciekawie biorąc pod uwagę to, co wydarzyło się już podczas draftu.
Celtics - Sonics
W ostatnim czasie dużo mówiło się o działaniach Celtics w kierunku pozyskania Garnetta, to jednak się nie udało. Dlatego postanowili ściągnąć do siebie inną gwiazdę. Allen jest to rewelacyjny zawodnik, z dużym doświadczeniem, który jest dla Pierce'a partnerem, na którego gwiazdor Celtics czekał. Pozyskując Allena w drużynie z Bostonu stworzył się super duet mogący wreszcie poprowadzić zespół do dobrych wyników. Oddanie młodego Jeffa Greena, wybranego z piątką, jest ruchem w kierunku wzmocnienia drużyny już teraz, zamiast czekania na sukcesy w przyszłości. Teraz Celtics mają dwóch wybitnych graczy, którzy dobrze ze sobą współpracując, mogą zapewnić im wysokie miejsce w tabeli wschodu.
Celtics dostali także prawa do wybranego z numerem 35, Glena Davisa. Jest to środkowy, który może być dobrym zmiennikiem dla Perkinsa. Zespół z Bostonu ma sporo młodych wysokich gracz, a pozyskanie Davisa jeszcze bardziej wzmocni ich siłę podkoszową.
Sonics natomiast postawili na młodość i przyszłość. Pozbyli się Allena i Lewisa, na których opierała się ich gra w ostatnich latach i zaczęli poważną przebudowę zespołu. Gdy ma się tak świetnie zapowiadającego się zawodnika jak Durant można spokojnie patrzeć w przyszłość. Po wymianie z Celtics mają już dwóch przyszłych gwiazdorów NBA. Budowa zespołu wokół Duranta i Greena jest na pewno dobrym rozwiązaniem i już niedługo może przynieść pozytywne efekty dla zespołu.
W ramach tej wymiany Sonics dostali jeszcze Szczerbiaka i Westa. Ten pierwszy nie jest zawodnikiem, jakiego chce mieć drużyna w czasie przebudowy. Ma on wysoki kontrakt, ważny jeszcze dwa sezony, a do tego w ostatnim czasie nie gra na najwyższym poziomie i ma problemy z kontuzjami. Jednak musieli go wziąć z powodów finansowych by wyrównać kontrakt Allena, który oddali do Celtics. West natomiast jest świetnym, młodym rozgrywającym i już niedługo może być ważnym elementem tego zespołu.
Knicks - Blazers
GM Knicks był zdeterminowany żeby w czasie wakacji znacząco wzmocnić swój zespół. I udało mu się to bardzo szybko pozyskując Randolpha. Jest to zawodnik, który może stać sie pierwszą gwiazdą zespołu z Nowego Jorku. Chociaż jak prawie każdy ruch kadrowy Thomasa, również stawianie na Randolpha jest trochę ryzykowne. Co prawda ma on ogromny potencjał i poprzedni sezon pokazał, że może być liderem drużyny, ale wiadomo także, że jest to trudny zawodnik i sprawia sporo problemów. Jeśli Thomasowi uda się dobrze wkomponować go do zespołu i sprawić by stał się on bardziej dojrzałym i odpowiedzialnym graczem nie tylko na parkiecie, to może to być bardzo dobry transfer. Duet Randolph - Curry sprawi, że Knicks będą mieli ogromną siłę podkoszową.
Innym korzystnym aspektem tego transferu dla Knicks jest to, że pozbyli się Francisa. Miniony sezon nie był najlepszym w wykonaniu tego gracza, mówiło się dużo o jego odejściu z Nowego Jorku. Teraz udało im się pozbyć tego problemu.
Natomiast oddanie Frye'a jest w tym przypadku zrozumiałe, bo na czwórce będzie grał Randolph, co i tak nie dawałoby szansy drugoroczniakowi na grę i rozwój. Chociaż jeszcze dwa lata temu, gdy wybierano go w drafcie miał on być zawodnikiem, wokół którego będą budowani wielcy Knicks. Jednak ostatni sezon był dla Frye'a gorszy niż debiutancki i będzie on prawdopodobnie potrzebował więcej czasu by stać się świetnym zawodnikiem. Knicks chcąc już teraz walczyć o najwyższe pozycje na wschodzie, zrezygnowali, więc z czekania na rozwój młodego Frye'a. Drużyna z Nowgo Jorku w tej wymianie dostała jeszcze Jonesa i Dickau, którzy wzmocnią i wydłużyć ich ławkę.
Blazers tak samo jak Sonics stawiają na budowę drużyny wokół młodych gwiazd. Mając Odena i Aldridge'a, zdecydowali, że to ta dwójka będzie stanowić o sile drużyny pod koszami. Ci młodzi zawodnicy potrzebują sporo czasu gry by móc jak najszybciej stać się gwiazdami NBA. Dlatego Randolph nie tylko nie był już potrzebny, ale także blokował możliwość gry młodszym zawodnikom. Trudno sobie wyobrazić by tak dobrego gracza jak Randolph sadzać na ławce, dlatego jedynym rozwiązaniem był oddanie go. W zamian Blazers dostali kolejnego perspektywicznego zawodnika, jakim jest Frye. Obecnie mają czwórkę - Oden, Roy, Aldridge i Frye, która już niedługo może stworzyć w Portland bardzo silną drużynę.
Na Francisa musieli się zgodzić by ta transakcja mogła dojść do skutku. Jednak można oczekiwać, że władze Blazers także będą chcieli się go pozbyć. Możliwe, że będą starać się dojść z nim do porozumienia i wykupić jego kontrakt, ponieważ na wymianę z jego udziałem trudno będzie znaleźć chętnych. A w młodym zespole Blazers dla Francisa nie ma miejsca, ponieważ trener McMillan będzie stawiał na Roya i Jacka w pierwszej piątce. A rola rezerwowego z bardzo ograniczonym czasem gry nie jest raczej tym, czego chciałby Francis.
Bobcats - Warriors
Dostając Richardsona z Golden State, Bobcats mają wreszcie zawodnika, który może być liderem zespołu w ataku. J-Rich może zdobywać w każdym meczu po 20 punktów, a takiego gracza właśnie brakowało w Charlotte. Dodając go do młodych gwiazd: Okafora, Morrisona i Feltona, Bobcats tworzą zespół, który będzie mógł w końcu zacząć wygrywać. Kolejny zawodnik z draftu na pewno byłby dobrym wzmocnieniem, ale przedłużyłby czas oczekiwania na pierwsze sukcesy drużyny z Charlotte. Jordan po poprzednim sezonie zapowiedział, że jego drużyna w kolejnym roku nie będzie już w gronie najsłabszych i zacznie wreszcie zwyciężać. Ta wymiana jest dobrym ruchem w tym kierunku. Dla samego Richardsona także może to być dobry transfer. W Warriors w poprzednim sezonie jego możliwości strzeleckie nie były w pełni wykorzystywane w zespołowej koncepcji gry Nelsona. Teraz może udowodnić, że jest wybitnym rzucającym obrońcą i stać się prawdziwą gwiazdą.
Warriors po bardzo dobrym sezonie zdecydowali się na poważną zmianę w swoim składzie. Co prawda Richadson w minionym roku nie był tak ważnym graczem dla nich jak dwa lata temu, ale na pewno był istotnym elementem sukcesu drużyny z Golden State. Jednak GM Warriors zdecydował, że nie jest on już im potrzebny, w sytuacji, gdy coraz lepiej spisuje sie Ellis, który może spokojnie grać u boku Davisa w pierwszej piątce.
Pozyskany z Bobcats, wybrany z ósmym numerem, Brandan Wright jest zawodnikiem na pozycję silnego skrzydłowego. Pozwoli to na wzmocnienie siły podkoszowej Warriors, która był ich największą słabością. Wright przy okazji pierwszych spekulacji na temat kolejności w drafcie był oceniany nawet, jako zawodnik mogący być wybrany z trzecim numerem. Jednak po treningach przed draftem jego pozycja spadła. Ale jest to zawodnik z ogromnym potencjałem, który już teraz może przydać się drużynie. Styl gry zespołu z Golden State jest idealny dla młodych graczy i na pewno pomoże mu szybko przystosować się do gry w NBA.