Copyright Czwarta-Kwarta.com   Wszelkie prawa zastrzeżone
STRONA GŁÓWNA         KONTAKT         ARCHIWUM
autorem wszystkich tekstów jest Adam Szczepański
Playoffs 2008 - finały konferencji
[ dalej ]
Chcesz zarabiać przez internet wejdź i zarejestruj się w kilka sekund
_______________________REKLAMA____________________________
Where
NBA 2007/08
happens.
20.05.08
D'Antoni w
Nowym Jorku
Analiza przejścia D'Antoniego do Knicks
[ dalej ]
Zmiany trenerskie [30.04.08]
Celtics - Cavs
Celtics po bardzo wyrównanej i trudnej rywalizacji z Cavs ostatecznie zapewnili sobie awans do finału wschodu. Była to kolejna runda, w której musieli rozegrać siedem spotka
ń, wygrywając tylko mecze rozgrywane w Bostonie. Brak zwycięstw na wyjeździe jest sporym problemem przed starciem z jeszcze bardziej wymagającym rywalem, jakim są Pistons. Ekipa z Detroit jest doświadczoną drużyną, która wie jak ważne są mecze w obcych halach i na pewno poważnie powalczą o wygraną w Bostonie. Natomiast w Detroit, tak samo jak Celtics w Bostonie są właściwie nie do pokonania. Dlatego jest bardzo możliwe, że  Celtics by zagrać w wielkim finale będą musieli wreszcie zwyciężyć także na wyjeździe.
Pojedynek z Cavs pokazał, że drużyna z Bostonu potrafi wygrywać ważne mecze, co wydawało się wątpliwe po serii z Hawks. W pierwszej rundzie wygrywali pewnie mecze u siebie, natomiast w Atlancie przegrywali po wyrównanych ko
ńcówkach. W starciu z zespołem z Cleveland było już inaczej. Nie mogli liczyć na łatwe zwycięstwa i prawie w każdym spotkaniu losy meczu rozstrzygały się w ostatnich minutach. Zwłaszcza w niesamowitych spotkaniach numer jeden i siedem, które były kluczowe dla rywalizacji, pokazali, że w trudnych momentach potrafią pokazać klasę i wygrywać. To doświadczenie może okazać się bardzo przydatne w dalszej walce. Długa rywalizacja w drugiej rundzie pomogła im zbudować się i sprawdzić przed kolejnym pojedynkiem. Celtics ciągle muszą się uczyć grać w takich meczach. Jest to dopiero ich pierwszy sezon wspólnej gry. W części zasadniczej zwycięstwa przychodziły łatwo, natomiast playoffs pokazały, że o każdą wygraną muszą walczyć całe 48 minut.
Pozostaje teraz pytanie czy 14 spotka
ń w pierwszych dwóch rundach nie wyczerpały Celtics. Dzięki tym seriom nabrali charakteru, ale były one bardzo wyczerpujące. Kolejna tak długa rywalizacja może sprawić, że na finiszu zabraknie im świeżości i energii. Oczywiście mają przewagę własnego parkietu i w ewentualnym finale także będą ją mieli. I jeśli ich taktyka z wygrywaniem wszystkich spotkań u siebie powiedzie się, zdobędą wymarzone mistrzostwo. Ale jest to mało prawdopodobne by wytrzymali kolejne 14 spotkań gry na najwyższym poziomie.
Sporą niewiadomą dla Celtics przed finałem wschodu jest Allen. W serii z Cavs spisywał się on fatalnie (9.3pts, skuteczność 16.7% za trzy). Można sobie wyobrazić o ile łatwiej by im było wygrywać, gdyby Ray trafił kilka trójek i zdobywał ponad 10 punktów w każdym meczu. Jeśli będzie grał przynajmniej na takim poziomie jak miało to miejsce w rywalizacji z Hawks, drużynie z Bostonu będzie znacznie skuteczniej rozbijać defensywę Pistons. Bez jego lepszej gry Celtics mogą mieć spore problemy. Natomiast Pierce i Garnett muszą wspiąć się na wyżyny swoich możliwości. A taki występ, jaki zaprezentował Pierce w siódmym meczu powinien mieć miejsce znacznie częściej w wykonaniu któregoś z wielkiej trójki. 

Pistons bardzo szybko rozprawili się z Magic. Po tym jak zaskoczyli ich Sixers, zmuszając do rozegranie sześciu spotka
ń, wydawało się, że pojedynek z drużyną z Orlando także może być długi. Skończyło się na pięciu meczach. A osiągnęli to właśnie dzięki wygranej w wyjazdowym meczu numer cztery. Oprócz nich w drugiej rundzie tylko Lakers (w meczu nr 6) i Spurs (mecz nr 7) wygrali na parkiecie przeciwników. Również w starciu z Celtics zwycięstwo na wyjeździe może okazać się kluczowe.
A co jeszcze ważniejsze, Pistons wygrywali bez Billupsa. W meczu numer trzy doznał on kontuzji i nie wystąpił w kolejnych spotkaniach tej serii. Mimo to, Pistons wygrali z Magic. W meczu numer cztery i pięć podstawowym rozgrywającym był debiutant Stuckey. Pokazał, że jest dojrzałym, świetnym zawodnikiem. Nie odnotował może niesamowitych występów, ale dobrze prowadził grę i nie popełniał błędów, o czym świadczy brak jego strat w dwóch ostatnich meczach.  Dzięki niemu nieobecność Billupsa nie była tak dotkliwa jak można było oczekiwać. W tym trudnym momencie, gdy Pistons byli pozbawieni swojego lidera świetnie spisywał się Hamilton. To on wziął na siebie ciężar gry w ataku i zapewniał zwycięstwa (w dwóch ostatnich spotkaniach zdobywał ponad 30 punktów). Ale jak zawsze Pistons to głównie zespół i to jest ich największą siłą. To dzięki rewelacyjnej współpracy wszystkich zawodników osiągają sukcesy. Jednak chcąc wygrywać z Celtics, Billups będzie już niezbędny. I to Big Shot w najlepszym wydaniu. Musi grać na najwyższym poziomie, a nie tak słabo jak przeciwko Sixers.
Poza tym, Pistons mieli znacznie więcej czasu na przygotowanie się do rywalizacji w finale konferencji. Celtics odpoczywali właściwie tylko jeden dzie
ń, podczas gdy gracze z Detroit czekali na swoich rywali już od tygodnia. Może to się okazać bardzo ważnym aspektem tej serii. Pamiętamy jak rok i dwa lata temu Pistons tracili siły w tym momencie sezonu. Teraz nie powinno to być już takim problemem.

Możemy oczekiwać jeszcze bardziej skoncentrowanej na defensywie rywalizacji, niż miało to miejsce w serii Celtics-Cavs. Na pewno szybko się ona nie zako
ńczy i trudno przewidzieć kto wyjdzie z niej zwycięsko, ponieważ obie drużyny mają równe szanse na awans. Ale naprawdę ciekawie może się zrobić gdyby Pistons udało się wygrać jeden z dwóch pierwszy spotkań w Bostonie.
Typ: Celtics 4-3
________________________________________________________________________________



Lakers - Spurs
Lakers w serii z Jazz potwierdzili swoją ogromną klasę. Nie była to już tak łatwa rywalizacja jak z Nuggets, ale przeciwnicy byli znacznie bardziej wymagający.
Po pierwsze Lakers wykorzystali swój parkiet, nie pozwalając rywalom na zwycięstwo w LA. Po drugie w bardzo ważnym momencie udało im się wygrać w Utah. Spotkanie numer sześć okazało się ostatnie dla tej rywalizacji. Wcześniej Lakers nie byli w stanie wygrywać w EnergySolutions Arena, ale wiedzieli, że nie mogą zmarnować szansy na zako
ńczenie tej serii. Rozegrali świetne spotkanie i mimo, nerwowej końcówki pokonali Jazz. W meczu numer siedem mogło się zdarzyć wszystko i to właśnie wyróżnia klasowe drużyny, że potrafią zakończyć serię gdy mają już trzy zwycięstwa. Doświadczenie Jackosna i umiejętność prowadzenia drużyny w takich meczach sprawiło, że awansowali do finału zachodu i mogą realnie myśleć o grze o mistrzostwo.
W ostatnich spotkaniach serii nie do ko
ńca swoje możliwości mógł wykorzystać Kobe, ponieważ przeszkadzały mu urazy, których nabawił się walcząc z Jazzmenami. Mimo, to grał bardzo dobrze, ale było widać, że nie jest w pełni sprawny i mógłby spisywać się jeszcze lepiej. Jednak Lakers mają głęboki skład i wielu zawodników, którzy skutecznie wspierają lidera. Wiadomo, że w ofensywie to głównie Gasol ma pomagać Bryantowi, ale również Odom i Fisher grają rewelacyjnie. Nie można narzekać także na dyspozycję Radmanovica, który dobrze odnalazł się w pierwszej piątce. Natomiast z ławki dobre zmiany dają Walton i Vujacic.

Tak samo jak Lakers, także Spurs wygrali najważniejszy mecz wyjazdowy, który pozwolił im awansować do finału konferencji. Przez całą serię przegrywali w Nowym Orleanie, ale w meczu numer siedem zagrali jak na mistrzów przystało. Chociaż po tym jak bardzo łatwo rozprawili się z Suns można było oczekiwać równie wysokiej formy w serii z Hornets. Jednak musieli się sporo namęczyć by ostatecznie ich pokonać.  Duncan i Parker w rywalizacji z Chandlerem i Paulem spisywali się znacznie gorzej niż w pierwszej rundzie. A w starciu z Lakers łatwiej nie będzie.
Lakers w tym sezonie są świetnie dysponowani i na pewno będą dla Spurs bardziej wymagającym rywalem niż drużyna z Nowego Orleanu. W siódmym meczu Spurs udało się wygrać w dużej mierze dzięki temu, że wiedzieli oni jak gra się w takich sytuacjach. Dla większości graczy Hornets i trenera Scotta był to pierwszy taki mecz i było widać, że ciężar tego spotkania i duża presja przeszkadzały im w skuteczniejszej grze. Natomiast Lakers prowadzeni przez Jackosna i Bryanta równie dobrze jak Spurs wiedzą co znaczy siódmy mecz.

Finał zachodu to powrót do rywalizacji pomiędzy tymi zespołami jeszcze z czasów, gdy w LA grał Shaq. Teraz Lakers w zupełnie innym składzie ponownie mają duże szanse by wygrać ze Spurs. Drużyna z Los Angeles jest młodsza, mniej zmęczona po pierwszych dwóch rundach i gotowa na walkę. Zespół z San Antonio natomiast męczył się z Hornets i jeśli nie wrócą do swojej formy z pierwszej rundy nie mają szans na awans do wielkiego finału. Wiadomo, że są to mistrzowie i nie można ich lekceważyć, ale wydaje się, że Lakers on nich są lepsi w tym roku. I jedynie dalsze problemy zdrowotne Bryanta mogą pomóc Spurs wygrać i awansować.
Typ: Lakers 4-2
Sonda
Jaki finał NBA najbardziej chcielibyście obejrzeć?
Powrót wielkiej rywalizacji Lakers-Celtics
Rewanż za rok 2004, Lakers-Pistons
Powtórkę z 2005, Pistons-Spurs
Pierwszy raz w historii pojedynek Spurs-Celtics

Przegrani pierwszej rundy [9.05.08]