Copyright Czwarta-Kwarta.com Wszelkie prawa zastrzeżone
autorem wszystkich tekstów jest Adam Szczepański
Playoffs 2008 - przegrani finałów konferencji
_______________________REKLAMA____________________________
Where
NBA 2007/08
happens.
31.05.08
NBA FINALS 2008
Ostatnio nie miałem za dużo czasu na aktualizacje strony, ale w trakcie finałów to się zmieni. Po każdym meczu pojawi sie analiza spotkania (pierwsza w piątek 6.06). A już w środę (4.06) analiza przed finałami. Zapraszam
Spurs po raz czwarty próbowali obronić tytuł i ponownie im się to nie udało. Rozpoczęli od świetnej serii przeciwko Suns. Miała to być wyrównana rywalizacja, ale Spurs pokazali klasę i łatwo pokonali rywali. Wtedy wydawało się, że są na najlepszej drodze by drugi rok z rzędu walczyć o mistrzostwo. Potem jednak przyszedł czas na trudny pojedynek z rewelacyjnym Paulem i jego Hornets. To już nie była łatwa seria, a Spurs musieli mocno się namęczyć by prowadzić wyrównaną walkę z młodymi rywalami. Gracze z San Antonio mieli siły na Suns, ale było widać, że z kolejnymi spotkaniami mają coraz większe problemy. Ostatecznie udało im się zwyciężyć w meczu numer 7, ale pomogło im w tym niedoświadczenie Hornets. Nie mogli na to liczyć w starciu z Lakers. Ekipa z LA wie jak wygrywa się w playoffs i wykorzystała wszystkie słabości Spurs. A problemy zdrowotne Ginobliego jeszcze bardziej skomplikowały sytuację ubiegłorocznych mistrzów. Manu tylko w meczu numer 3 zagrał na wysokim poziomie zdobywając 30 punktów. W pozostałych spotkanich jego średnia punktowa wyniosła zaledwie 8.3 przy skuteczności z gry 26.3%. Dlatego nie można się dziwić, że Spurs nie byli w stanie pokonać Lakers. Można oczywiście mówić, że Spurs przeszkodziła decyzja na końcu meczu numer 4. Gdyby wtedy odgwizdano faul na Barry'm wygraliby to spotkanie. Jednak w obecnej formie Lakers, drużyna z San Antonio i tak nie awansowałaby do finału. Zabrakło im świeżości i młodości w tej ostatniej rundzie. Było to widać w piątym meczu rywalizacji, który rozpoczęli bardzo dobrze. Po pierwszej kwarcie pewnie prowadzili 13 punktami. Potem jednak uszło z nich powietrze i nawet triple-double Duncana nie było w stanie pomóc Spurs.
To ciągle jest rewelacyjna drużyna i za rok ponownie będą głównymi faworytami do tytułu, ale muszą pomyśleć nad ściągnięciem kilku młodych zawodników, którzy odciążą weteranów. Stawianie na samych doświadczonych graczy okazało się nieskuteczne na dłuższą metę. I chcąc odzyskać mistrzostwo będą potrzebowali zastrzyku młodości.
Taki impuls młodości można natomiast obserwować w Detroit. Stuckey i Maxiell to zawodnicy, którzy już niedługo mogą być kluczowymi graczami Pistons. Już teraz są najważniejszymi rezerwowymi i udowadniają, że są gotowi do gry na najwyższym poziomie. Zwłaszcza Stuckey pokazał swoją dojrzałość w tegorocznych playoffs. Debiutant grał bardzo mądrze i świetnie pasował do doświadczonej ekipy Pistons. Jednak ci młodzi zawodnicy nie uchronili ich od trzeciej z rzędu porażki w konferencji wschodniej.
Podobnie jak w przypadku Spurs, również Pistons mieli problemy ze zdrowiem kluczowego zawodnika. Billups nie był w pełni formy po kontuzji, której doznał w serii z Magic. Mimo to robił co mógł żeby pomóc swojej drużynie wygrywać i spisywał się bardzo dobrze w kluczowych meczach numer pięć i sześć. Poza tym najważniejsi zawodnicy Pistons są już po trzydziestce i nie potrafią wytrzymać trudnych serii playoffs, dlatego w decydującej walce o wielki finał odpadają. Jednak wydaje się, że nie jest to największy problem tej drużyny. Ostatnie trzy lata w których przegrywali finały konferencji, drużyna z Detroit jest prowadzona przez trenera Saundersa. I to w największym stopniu jego trzeba winić za taką sytuację. Pistons rewelacyjnie grają w sezonach zasadniczych, ale w decydujących meczach playoffs przegrywają. Saunders nie potrafi prowadzić drużyny w ważnych spotkaniach. Już kiedy przychodził do Detroit wiadomo było, że jego największą słabością jest właśnie brak umiejętności w zwyciężaniu ważnych serii playoffs. Jednak można by oczekiwać, że po dwóch latach spędzonych w Detroit i dwóch finałach konferencji wreszcie sie czegoś nauczył. Okazało się, że nie wyciągnął on wniosków z poprzednich lat i ponownie Pistons kończą w tym samym momencie sezonu. Dlatego władze drużyny muszą teraz poważnie sie zastanowić co zrobić w takiej sytuacji. Pozostawienie Saundersa sprawi, że Pistons w przyszłym roku ponownie będą czołową ekipą wschodu, ale nic więcej nie osiągną. Jeśli chcą walczyć o mistrzostwo muszą znaleźć lepszego head coacha, który potrafi wygrywać w playoffs. Nie ma co liczyć na to, że w przyszłym roku Saunders wreszcie będzie wiedział jak rozegrać finał konferencji. A na czekanie już nie ma czasu. Jeszcze dwa, trzy lata Pistons w tym składzie mogą być na szczycie i trzeba to wykorzystać. Teraz jeszcze mogą myśleć o mistrzostwie, potem będzie trzeba zastanawiać się nad przebudową zespołu.