Copyright Czwarta-Kwarta.com   Wszelkie prawa zastrzeżone
STRONA GŁÓWNA         KONTAKT         ARCHIWUM
autorem wszystkich tekstów jest Adam Szczepański
free hit counter
Polski Młotek uderza coraz mocniej
[27.05.09]

Magic świetnie spisują się w tegorocznych playoffs, walczą o występ w wielkim Finale, a wśród nich coraz bardziej wyróżnia się wchodzący z ławki Polak. Gortat nie jest może czołową postacią drużyny, ale na pewno ma swój udział w sukcesie ekipy z Orlando. To spowodowało, że w ostatnim czasie zrobiło się o nim głośno. W polskich mediach pojawiają się nie tylko informacje o jego występach, ale również każdy che mieć z nim wywiad, od poważnych gazet po brukowce, od programów sportowych po śniadaniowe. Jeszcze niedawno o NBA wspomniano tylko podczas Finałów albo All-Star Game. Natomiast dzięki Gortatowi informacja o meczu Magic w playoffs jest jedną z najważniejszych w Sporcie po Wiadomościach. I bardzo dobrze. Od czasu gdy gwiazda Jordana przestała błyszczeć na parkietach NBA w naszym kraju właściwie żadne poważne media nie zajmowały się najlepszą ligą świata. Dopiero Polish Hammer to zmienił.

Marcin udowodnił nam, że Polak w NBA może coś osiągnąć i nie musi być jedynie głębokim rezerwowym. Trybański znalazł się w tej lidze właściwie przez przypadek i dostawał ogromne pieniądze za siedzenie na ławce. Kiedy Lampe został wybrany w drafcie oczekiwania były znacznie większe. On nie był już tylko zawodnikiem, na którego postawiono ze względu na wzrost. Lampe miał potencjał, ale nie potrafił tego wykorzystać i dopiero kiedy odszedł z NBA, potwierdził, że jest naprawdę dobrym zawodnikiem. Po tych doświadczeniach z dużym dystansem podchodziłem do kolejnego Polaka próbującego swoich sił w Stanach. Obawiałem się, że po raz kolejny duże oczekiwania zakończą się rozczarowaniem. Gortat długo czekał zanim dostał kontrakt, musiał ciężko pracować w ligach letnich, by zostać docenionym. W końcu się udało, ale w pierwszym sezonie nie miał okazji pokazania na co go stać. Dopiero od zeszłorocznych playoffs, przestałem obawiać się rozczarowania, że Marcin będzie kolejnym niespełnionym talentem. W tegorocznych rozgrywkach przebił się do rotacji i zaczął regularnie pojawiać się na boisku. Pokazał, że jeśli ktoś ma umiejętności i chce osiągnąć sukces, może być kimś w tej lidze. Od tego momentu w polskich mediach pojawia się coraz więcej artykułów o tym jak dobry jest nasz rodak. Natomiast po jego występie w meczu numer 6 serii z Sixers, kiedy świetnie zastąpił Howarda zaliczając double-double, można było nawet usłyszeć głosy, że Magic w piątce z Gortatem są lepsi niż z Howardem. W końcu Polak jest bardziej ruchliwy, gra zespołowo, pomaga swoim kolegom. Słysząc to, ktoś nie znający się na NBA mógłby uwierzyć, że Polish Hammer może poprowadzić Magic do mistrzostwa będąc podstawowym zawodnikiem, ale niesłusznie trener stawia na Howarda. Taki optymizm oczywiście to przesada. Marcin jest świetnym zawodnikiem, ale do Howarda mu bardzo daleko. Z drugiej strony, przecież chwalą nawet amerykańscy eksperci. Wiadomo, że my patrzymy na występy Marcina inaczej niż kibice z innych krajów. Ale coraz bardziej możemy się przekonać, że nasze pochlebne opinie na jego temat rzeczywiście są słuszne. Nie należy przesadzać i robić z niego gwiazdy, ale na pewno jest to materiał na bardzo solidnego zawodnika NBA.

Gortat ma szansę odnieść sukces, co powinno chociaż w części sprawić, że koszykówka ponownie będzie u nas popularna. Raczej nie ma się się co łudzić, że wrócą już lata, w których NBA pokazywała ogólnopolska telewizja, kiedy wszyscy biegali po podwórkowych boiskach marząc o tym, by być kolejnym Jordanem, ale może być znacznie lepiej niż obecnie.

Po pierwsze Gortat po zakończeniu sezonu stanie się wolnym agentem i na pewno będzie mógł liczyć na spore zainteresowanie. Jego wartość rośnie przede wszystkim dlatego, że jest on członkiem drużyny, która w tych playoffs już zaszła daleko, a teraz jest o krok od Finału. Do tego, ma on swój udział w tym sukcesie. Wchodzi na parkiet i robi co może, by pomóc Magic. Ważne jest również to, że jest on znany ze swojej pracowitości, dlatego nie ma obawy, że płacąc mu ogromne pieniądze wyrzuci się je w błoto. Nie będzie on następnym Jerome'm Jamesem, któremu Knicks dali ogromny kontrakt, a już od pierwszego dnia sezonu tego żałowali. Poza tym, Gortat jak na wysokiego zawodnika potrafi świetnie biegać i jest bardzo ruchliwy. Tego typu gracze są doceniani za Oceanem, tym bardziej, że w NBA jest coraz mniej wartościowych centrów, a do tego centrów potrafiących grać szybką koszykówkę, nie spowalniając swojej drużyny. Dlatego w trakcie wakacji Gortat powinien dostać duży kontrakt, co sprawi, że będzie on jednym z najlepiej zarabiających polskich sportowców. Dzięki temu będzie o nim jeszcze głośniej. Natomiast chwile później rozpoczynają się Mistrzostwa Europy. Polska nie będzie w nich faworytem, ale jeśli uda się coś wywalczyć, chociażby wyjdą z grupy, a Gortat zaprezentuje dobra grę, bardzo może to pomóc w zwiększeniu grona kibiców basketu. Oczywiście najlepiej byłoby, gdyby nasza reprezentacja doszła dalej, ale to są na razie tylko życzenia. Pamiętacie na pewno co było, gdy Polska awansowała do finału mistrzostw świata w piłce ręcznej - wszyscy zaczęli interesować się tym sportem. Przecież koszykówka jest znacznie popularniejsza i dobry wynik naszej reprezentacji mógłby ponownie wznieść ją do czołówki polskich sportów. Może doczekamy się jeszcze czasów, że cały kraj będzie gromadzić się przed telewizorami, by podziwiać nie tylko Gortata, ale w ogóle naszych koszykarzy. Natomiast przychodząc do pracy będziemy rozmawiali o grze Marcina, a nie o problemach technicznych bolidu Kubicy czy kolejnej porażce polskiej reprezentacji prowadzonej przez Leo.

Do Gortatomani jeszcze nam daleko, ale Polish Hammer gwarantuje nam solidnego reprezentanta naszego kraju w NBA. W obecnej sytuacji znacznie lepiej niż Małysz lata Marcin, który do tego kończy swoje skoki efektownymi wsadami, a nie nudnym telemarkiem. Poza tym, nasz inny reprezentant w wielkim sporcie, Kubica, ma problemy i przez swój bolid nie liczy się w wyścigach Formuły 1, jak to miało miejsce rok temu, kiedy był w czołówce. Skoro inni nie odnoszą znaczących sukcesów, wybija się Gortat, który gra w drużynie mającej coraz większe szanse na występ w Finale NBA. On jest naszą nadzieją i to jemu cała Polska powinna teraz kibicować. Miejmy nadzieję, że tak jak Małysz czy Kubica, teraz Gortat pociągnie za sobą dyscyplinę, którą reprezentuje. Doceńmy to, że w końcu mamy kogoś takiego w NBA.
Polski Młotek uderza coraz mocniej  [27.05.09]
Szybko, łatwo i nudno   [12.05.09]
Klasyk w pierwszej rundzie   [5.05.09]