Copyright Czwarta-Kwarta.com   Wszelkie prawa zastrzeżone
STRONA GŁÓWNA         KONTAKT         ARCHIWUM
autorem wszystkich tekstów jest Adam Szczepański
free hit counter
Polski Młotek uderza coraz mocniej  [27.05.09]
Szybko, łatwo i nudno   [12.05.09]
Klasyk w pierwszej rundzie   [5.05.09]
Klasyk w pierwszej rundzie   
[5.05.09]

Zakończyła się pierwsza runda playoffs 2009, co z niej pozostanie nam w pamięci? Bez wątpienia seria Celtics - Bulls. Co roku w fazie posezonowej jesteśmy świadkami kilku bardzo ciekawych rywalizacji, ale tak niesamowite przedstawienie jakie stworzyli gracze z Bostonu i Chicago zdarza się bardzo rzadko. Była to jedna z najlepszych serii w historii playoffs. Celne rzuty w ostatnich sekundach, dogrywki, walka na całym parkiecie, efektowne akcje w ataku i skuteczna obrona, imponujące indywidulane występy i gra zespołowa - czego więcej można chcieć? Siedem spotkań, cztery zakończone dopiero po dodatkowym czasie gry, to pokazuje jak wyrównana to była rywalizacja. Nie ma tu nawet porównania do starcia między Hawks a Heat. Co prawda, tam też trzeba było rozegrać maksymalną liczbę meczów, ale każdy z nich był rozstrzygnięty przynajmniej na kilka minut przed końcową syreną, jeśli nie wcześniej.

Ciągle jeszcze aktualni mistrzowie, mimo osłabienia przez brak Garnetta, chcieli za wszelką cenę udowodnić, że nadal są czołową siłą ligi i nie mieli zamiaru przegrywać z siódmymi w tabeli Bulls.  W tym momencie trzeba stwierdzić jeden istotny fakt - gdyby nie kontuzja KG, na pewno nie oglądalibyśmy tak ciekawej serii. Oczywiście nie chce tu powiedzieć, że to dobrze, że Garnett doznał tak poważnego urazu, ale jeśli są jakieś pozytywne aspekty tej sytuacji, to właśnie te siedem spotkań w pierwszej rundzie. Młoda drużyna z Chicago pokazała swój charakter i nie przestraszyli się doświadczonych rywali. Natomiast Celtics, w odróżnieniu od Spurs nie polegli pod nieobecność swojego czołowego zawodnika. Drużyna z San Antonio bez Ginobili'ego nie potrafiła podjąć walki z Mavs. Osamotnieni Duncan i Parker nawet zdobywając w sumie 46 punktów w jednej połowie nie byli w stanie zapewnić Spurs zwycięstwa. Trudno jednak oczekiwać, że Bowen, Finley i Thomas mający średnią wieku ponad 36, będą w playoffs mieli jeszcze siły, by skutecznie wesprzeć swoich liderów. Pierce i Allen mogli natomiast liczyć na młodych Rondo, Perkinsa i Davisa, którzy z każdym meczem stają coraz lepszymi zawodnikami. 

Mimo że ta seria miała wiele niesamowitych meczów, to jeden znacząco się wyróżnił - numer 6. To był po prostu klasyk. Kiedy pod koniec czwartej kwarty Miller najpierw trafił za trzy, a po chwili doprowadził do remisu wchodząc pod kosz, pomyślałem sobie, że to będą kluczowe akcje tego spotkania. Ale kilkanaście minut później Allen trafił dwa piękne rzuty z dystansu przez ostatnie 20 sekund drugiej dogrywki i przyczynił się do przedłużenia meczu o kolejne 5 minut. W tym momencie miał na swoim koncie 49 punktów i tylko on mógł być mianowany najlepszym graczem spotkania. Do czasu. Pod koniec trzeciej dogrywki Noah przechwytuje piłkę Pierce'owi, biegnie przez całe boisko kończąc akcję efektownym wsadem i będąc równocześnie faulowanym przez gwiazdora Celtics. Akcja meczu! Zdjęcia wsadzającego piłkę do kosza Noah będą na każdej stronie czy blogu o NBA. Tak wtedy mi się wydawało, ale tylko przez chwilę. Kilkanaście sekund później Rose blokuje rzut Rondo unikając kolejnej zmiany prowadzenia - akcja meczu! To tylko kilka najciekawszych momentów tego spotkania, a można by wymienić ich jeszcze wiele. W tej serii było tyle fenomenalnych akcji, że TOP 10 pierwszej rundy właściwie mogłoby składać się wyłącznie z zagrań zawodników Celtics i Bulls. Na pewno po zakończeniu tegorocznych rozgrywek, TOP 10 całego playoffs nadal pozostanie zdominowane przez tą rywalizacje.

To była dopiero pierwsza rudna. Skoro tak rewelacyjna seria miała miejsca na samym początku, to później powinno być jeszcze ciekawiej. Przecież teraz pozostało już tylko 8 najlepszych drużyn i są one znacznie bardziej wyrównane. Ale tylko teoretycznie. W drugiej rundzie raczej żadna seria nie będzie aż tak fascynująca, a przynajmniej trzeba się przygotować na taką ewentualność. Z drugiej strony w playoffs każde spotkanie jest ciekawe i emocji na pewno nie zabraknie. Przecież tutaj "Amazing happens".