Copyright Czwarta-Kwarta.com Wszelkie prawa zastrzeżone
9.07.2008
Brand w Sixers
Kiedy Baron Davis zgodził się podpisać kontrakt z Clippers, w LA wielu już wyobrażało sobie duet Brand-Davis. Miał to być duet gwiazdorski, który zagwarantowałby wreszcie Clippers kilka lat świetności i gry w playoffs. Teraz jednak ta perspektywa jest już prawie nierealna, ponieważ Brand prawdopodobnie zdecyduje się na przejście do Sixers.
Na pierwszy rzut oka taka decyzja Branda jest dość dziwna. W LA miałby możliwość gry z jednym z najlepszych combo guardów w lidze i teoretycznie mogliby stworzyć silny zespół, tym bardziej, że Clippers mają jeszcze kilku obiecujących młodych zawodników. Ale na silnym zachodzie drużynie nawet z takim duetem byłoby bardzo trudno przebić się do czołówki. Przecież Nuggets z Iversonem i Anthony'm ledwie zapewnili sobie miejsce w tegorocznych playoffs. Podobnie mogłoby być z Clippers w przyszłym sezonie. Nawet z Davisem i Brandem nie mogliby liczyć na miejsce w pierwszej trójce zachodu. A w playoffs na pewno ulegliby znacznie silniejszym ekipom.
Przechodząc na wschód Brand ma znacznie lepsze perspektywy. Tu rywale są słabsi i wywalczenie dobrego miejsca wydaje się o wiele łatwiejsze. Podczas gdy na zachodzie jest osiem równorzędnych drużyn, z których każda ma aspiracje mistrzowskie, na wschodzie liczą się trzy, cztery zespoły. W przyszłym sezonie może ta liczba wzrośnie, ale i tak będzie tu znacznie łatwiej się wybić.
Sixers w minionym sezonie awansowali do playoffs mimo, że wszyscy skazywali ich na jedno z najniższych miejsc w tabeli. Potem zmusili drugich na wschodzie Pistons do rozegrania sześciu spotkań w pierwszej rundzie. Biorąc to pod uwagę można przypuszczać, że z Brandem w składzie będą na prawdę silną drużyną. W Philly po odejściu Iversona brakowało gwiazdora, zawodnika, który byłby liderem drużyny w zdobywanych punktach, wokół którego można by budować zespół. Sixers to grupa świetnych zawodników zadaniowych, potrafiących fantastycznie grać zespołowo.
Najsłabszym punktem drużyny w poprzednim sezonie była właśnie pozycja silnego skrzydłowego. W roli wyjściowego PF najczęściej grał Evans, jest on świetnym zbierającym, ale znacznie bardziej przydaje się jako rezerwowy, albo Young, który jest raczej niskim skrzydłowym. Dlatego przyjście Branda da drużynie po pierwsze lidera, potrafiącego w każdym meczu zdobyć ponad 20 punktów i wybitnego silnego skrzydłowego, którego im brakowało. W przyszłym sezonie ich skład może jeszcze nie pozwoli im na walkę o najwyższą stawkę, ale powinni stać się liczącym zespołem, mogącym zająć wysokie miejsce w tabeli.
Poza kwestiami siły wschodu i możliwościami drużyny o przejściu do Philly decydowały oczywiście pieniądze. Sixers zapłacą Brandowi za pięć lat nieco ponad $80 milionów. Clippers mogli mu zaoferować ponad $15 milionów mniej. Więcej natomiast dostałby przenosząc się do Golden State, koło $90 milionów. Jednak gdyby nie propozycja z Filadelfii wydaje się, że Brand wybrałby mniejsze pieniądze i pozostał w LA. Ponieważ tam miałby większe szanse na odniesienie sukcesu. Przejście do słabszych Warriors nie miałoby za bardzo sensu. Dlatego kontrakt z Sixers był dla niego idealny. Daje mu znacznie większe pieniądze niż w LA i możliwość gry w zespole z którym może wygrywać.
W tej sytuacji Clippers ponownie zostali tylko z jednym gwiazdorem w składzie, tym razem na pozycji rozgrywającego. Davis nawet po decyzji Branda nie zrezygnuje z przejścia do LA, ponieważ nikt nie zaoferuje mu takich pieniędzy jakie dostanie od Clippers. Poza tym nie można zapomnieć, że w LA są jeszcze Kaman, rozwijający się Thornton, obiecujący debiutant Gordon, a także weterani - Mobley i Thomas. Poza tym, Clippers mają jeszcze wolne pieniądze, które chcieli przeznaczyć na kontrakt Branda. Teraz mogą poszukać innego zawodnika z puli wolnych agentów i nadal są w stanie znacząco wzmocnić zespół przed przyszłymi rozgrywkami.