Copyright Czwarta-Kwarta.com Wszelkie prawa zastrzeżone
autorem wszystkich tekstów jest Adam Szczepański
Celtics - Magic 3:4
Mecz 7
Magic - Celtics 101:82
Gracz meczu: Hedo Turkoglu
W tych playoffs Magic nie zawsze mogli liczyć na dobrą dyspozycję Turkoglu, jednak w tym bardzo ważnym meczu nie zawiódł i pomógł swojej drużynie awansować do finału wschodu. To był najlepszy występ Turka w tegorocznej fazie posezonowej, był on pierwszym strzelcem Magic ze zdobyczą 25 punktów, z czego 10 zaliczył w czwartej kwarcie. Jego skuteczność z gry wyniosła aż 75%, a za trzy trafił 4 z 5 rzutów. Poza tym, pobił swój rekord playoffs odnotowując 12 asyst i miał jeszcze 5 zbiórek.
Decydujące elementy:
:: rzuty za trzy - Magic 13-21 (61.9%), Celtics 4-16 (25%)
:: skuteczność z gry - Magic 51.4%, Celtics 39.2%
:: rezerwowi - Magic 25 punktów, Celtics 12
:: czwarta kwarta - Magic rozpoczęli ją od serii 11-0 i wygrali 35-21
Celtics
Bez Garnetta i Powe'a, Celtics robili co mogli by móc powalczyć w wielkim finale o obronę tytułu. Niestety ostatecznie zabrakło im sił i zakończyli rozgrywki na drugiej rundzie. Celtics rozegrali fantastyczną serię w pierwszej rundzie, ale była ona bardzo długa i wyczerpująca. W pojedynku z Magic także prowadzili wyrównaną walkę, udało im się nawet objąć prowadzenie 3-2, jednak w czwartej kwarcie meczu numer 7 widocznie zabrakło im energii. Początek spotkania należał do gości i w drugiej kwarcie mieli oni 13-punktową przewagę. Gospodarze zmniejszyli stratę do 4 punktów w połowie trzeciej części meczu, natomiast na czwartą kwartę wychodzili mając 5 punktów mniej i ciągle mogli jeszcze realnie myśleć o zwycięstwie, Jednak w samej końcówce nie byli w stanie utrzymać wysokiej intensywności w obronie pozwalając Magic na serię 11-0, co przesądziło o końcowym wyniku spotkania. Celtics przez cały mecz mieli problemy ze skutecznym kończeniem swoich akcji, ale udawało im się w miarę ograniczać zdobycze przeciwników. Natomiast gdy Magic uciekli im na 15 punktów nie byli w stanie ich dogonić, ponieważ ich zawodnicy fatalnie spisywali się w ataku. Najlepszym graczem gospodarzy był Allen, który po ostatnich słabych wystawach wreszcie zaczął trafiać z dystansu. Ostatecznie zdobył 23 punkty ze skutecznością 50%, ale zabrakło mu wsparcia. Pierce zaliczył 16 punktów pudłując prawie 70% swoich rzutów z gry. Rondo miał na swoim koncie 10 punktów, 10 asyst i 6 zbiórek. Dwucyfrowy dorobek punktowy odnotował także Davis (15), a Perkins mógł się pochwalić 15 zbiórkami. Natomiast rezerwowi prezentowali się bardzo słabo i właściwie nic nie wnieśli do gry swojej drużyny. I to właśnie brak wsparcia z ławki był istotnym powodem porażki Celtics. W kilku meczach dobrze zagrał Hosue, Scalabrine był przydatny, a w jednym spotkaniu popisał się Marbury, poza tym o losie spotkań przesądzała właściwie tylko pierwsza piątka. Natomiast w tak długiej i wyczerpującej rywalizacji podstawowi zawodnicy potrzebowali trochę odpoczynku, ale nie mogli sobie na to pozwolić. W efekcie Allen, Pierce i Rondo w każdym meczu przebywali na parkiecie po 40 minut, dlatego w drugiej rundzie byli już wyeksploatowani i grali słabiej niż w pojedynku z Bulls.
Magic
W tym meczu Magic wreszcie zagrali od początku do końca na wysokim poziomie i nie popełniali błędów. Szybko objęli prowadzenie i nie oddali go do ostatniej minuty. Wcześniej już nie raz tracili swoją przewagę w końcówkach, ale tym razem w czwartej kwarcie zagrali tak jak trzeba i zagwarantowali sobie zwycięstwo. Jak zawsze pod koszami świetnie spisywał się Howard, który zaliczył 16 zbiórek i 5 bloków. W ataku nie był zbyt często wykorzystywany i zdobył tylko 12 punktów, ale przy bardzo dobrej dyspozycji Turkoglu i Lewisa jego większe zaangażowanie w ofensywnie nie było potrzebne. Lewis miał na swoim koncie 19 punktów, chociaż jego skuteczność z gry wyniosła tylko 35.7%, do tego odnotował jeszcze 5 zbiórek i 4 asysty. Natomiast z ławki fantastyczną zmianę dał Pietrus, zdobył 17 punktów pudłując tylko jeden z 7 rzutów, a za trzy nie pomylił się ani razu na 3 próby. Dwucyfrowy dorobek punktowy miał również Alston - 15. Gortat przebywał na boisku przez 10 minut, w tym czasie popisywał się skuteczną defensywą, ale jego statystyki nie były imponujące, zdobył 5 punktów i zebrał 2 piłki. Teraz przed Magic pierwszy do 1996 roku występ w finale wschodu i pojedynek z Cavs, który jeszcze nie przegrali w tegorocznych playoffs.
___________________________________________________
Mecz 1
Magic - Celtics 95:90
Gracz meczu: Mickael Pietrus
Po meczu numer 6 serii z Sixers, kiedy rezerwowi potwierdzili swoją przydatność, było wiadomo, że ich gra będzie kluczowa w rywalizacji z Celtics. W pierwszym spotkaniu drugiej rundy świetnie zagrał wchodzący z ławki Pietrus. Był drugim strzelcem swojej drużyny zdobywając 17 punktów. Jego skuteczność w ataku była tym bardziej istotna, podczas nieobecności Lee. Był on kluczowym zawodnikiem na przełomie trzeciej i czwartej kwarty kiedy przez 10 minut Magic zaliczyli zaledwie 11 punktów, z czego do Pietrusa należało 6 (oddał dwa celne rzuty za trzy). Ostatecznie jego skuteczność z gry wyniosła 53.8%, a zza linii trzech punktów trafił 3 razy. Poza tym, zebrał 3 piłki, odnotował 2 przechwyty i 2 bloki.
Decydujące elementy:
:: punkty z 'trumny' - Magic 42, Celtics 22
:: słaba dyspozycja Allena - zdobył tylko 9 punktów, a z gry spudłował 10 z 12 rzutów, do tego nie trafił trójki, która mogła zmniejszyć stratę Celtics do jednego punktu na 44 sekundy przed końcem
:: Rondo - w 7-meczowej serii z Bulls odnotował w sumie 15 strat, a w meczu numer jeden z Magic miał ich aż 7
Celtics
W pierwszej połowie wszystko wskazywało na to, że zawodnicy z Bostonu są bardzo zmęczeni długą i ciężką rywalizacją z Bulls. Jednak w drugiej połowie pokazali, że mają jeszcze sporo sił i kolejne 24 minuty w ich wykonaniu były o wiele lepsze. Na początku trzeciej kwarty przegrywali już 37-65 i mogło się wydawać, że mecz jest już rozstrzygnięty. Mimo tak ogromnej straty, Celtics podjęli heroiczną walkę o zwycięstwo. Poprowadził ich Rodno, który miał fatalną skuteczność z gry (16.7%), ale zaczął wymuszać faule przeciwników wchodząc pod kosz. Na linii spisywał się bardzo dobrze i mimo że w playoffs trafiła około 65% wolnych, tym razem pomylił się tylko 2 razy na 12 prób. Dołączył do niego Pierce, 16 ze swoich 23 punktów zdobył w drugiej połowie. Dzięki temu gospodarze zaczęli zbliżać się do przeciwników. Niestety ich dobra obrona w końcówce nie przełożyła się na wygraną, ponieważ zabrakło im skuteczności w ataku. Ostatecznie wyniosła ona tylko 38.5%, a gdyby była choć trochę wyższa mieliby duże szanse pokonać Magic. Zawiódł zwłaszcza Allen. Dobrze zagrali natomiast zmiennicy, Scalabrine zaliczył 10 punktów trafiając 2 razy za trzy, 8 puntów i 3 asysty dołożył Marbury i trochę dziwne, że Rivers nie wstawił go do gry w drugiej połowie. To był już kolejny mecz w tegorocznych playoffs, w którym obrońcy tytułu pokazali swój charakter i waleczność, ale tak samo jak w pierwszej rundzie, także i tym razem ulegli w meczu otwarcia. Teraz ponownie muszą za wszelką cenę wygrać drugie spotkanie. Pamiętając, że w pierwszej serii po każdym słabym występie Allen grał rewelacyjnie, można oczekiwać, że teraz także poprowadzi ich w następnym meczu.
Magic
Świetna gra w pierwszej połowie i prawie 30 punktów więcej na początku trzeciej kwarty. Magic powinni ten mecz spokojnie wygrać, ale już nie po raz pierwszy w tych playoffs stracili swoją ogromną przewagę i musieli walczyć o zwycięstwo do końcowych sekund. Ostatecznie udało im się utrzymać prowadzenie i pokonać gospodarzy, ale w dużej mierze dzięki niskiej skuteczności Celtics. Pod koszami dominował Howard zbierając aż 22 piłki, ale w ataku był mało widoczny. Z jednej strony przyczyniła się do tego skuteczna defensywa gospodarzy, ale także zawodnicy Magic nie pomagali swojemu środkowemu i rzadko obsługiwali go dobrymi podaniami. W efekcie zakończył spotkanie z 16 punktami. Poza nim i Pietrusem dwucyfrowy dorobek punktowy mieli jeszcze Lewis (18), Turkoglu (15) i Redick (12). Warto dodać, że w drugiej połowie duet Lewis-Turkoglu zdobył w sumie tylko 10 punktów, co pomogło Celtics nawiązać z nimi walkę. Alston miał 8 punktów, ale połowę z nich zaliczył w czwartej kwarcie pomagając Magic uchronić przed porażką. Do tego odnotował 7 asysty i 2 przechwyty. Gortat przebywał na parkiecie tylko przez 5 minut drugiej kwarty, w tym czasie zaprezentował się bardzo dobrze, ale trener nie zdecydował się dać mu szansy w dalszej części meczu. Ostatecznie Marcin zdobył 4 punkty i zebrał jedną piłkę.
___________________________________________________
Mecz 2
Celtics - Magic 112:94
Gracz meczu: Eddie House
Przez prawie całą pierwszą rundę Celtics czekali aż ich rezerwowi zaczną odgrywać większą rolę. W siódmym meczu bardzo pomógł im House, a teraz zagrał jeszcze lepiej niż wtedy i przyczynił się do zwycięstwa gospodarzy w spotkaniu numer 2. Przed playoffs wydawało się, że Marbury będzie ich kluczowym zmiennikiem, jednak to House jest największym wsparciem z ławki. W tym meczu był pierwszym strzelcem Celtics zdobywając aż 31 punktów, co jest jego rekordem w fazie posezonowej. Zza linii trzech punktów nie pomylił się ani razu na 4 rzuty, natomiast jego skuteczność z gry wyniosła aż 78.6%. Tym samym, House podtrzymuje fantastyczną formę strzelecką, która rozpoczęła się w siódmym meczu serii z Bulls. W trzech ostatnich spotkaniach trafił 10 trójek (83.3%), a w sumie jego skuteczność była na poziomie 75%.
Decydujące elementy:
:: skuteczność z gry - Celtics 51.3%, Magic 44.3%
:: punkty z 'trumny' - Celtics 40, Magic 24
:: rezerwowi - Celtics 43 punkty (31 House'a), Magic 29
:: słaba gra Howarda - zdobył tylko 12 punktów trafiając 38.5% rzutów z gry, a do tego spudłował 6 z 8 wolnych i miał 5 strat
Celtics
Problemy z faulami spowodowały, że Pierce grał w tym meczu tylko 16 minut i zakończył go z dorobkiem zaledwie 3 punktów. Nie znając wyniku spotkania, po takiej informacji można by bez większego zawahania stwierdzić, że Celtics na pewno przegrali. Jednak, mimo że nie mogli liczyć na swojego lidera, gospodarze przez cały mecz prowadzili i pewnie pokonali Magic. Pierce'a bardzo skutecznie zastąpił rewelacyjny House, dlatego w ataku Celtics nie stracili na swojej sile. Poza nim, fantastycznie spisywał się również Rodno, który już po raz trzeci w tegorocznych playoffs zaliczył triple-double: 15 punktów, 18 asyst i 11 zbiórek. Rozgrywający nie miał najlepszej skuteczności z gry (36.8%), ale świetnie kreował grę swoich partnerów. Warto dodać, że w historii drużyny z Bostonu tylko Larry Bird miał w jednych playoffs trzy triple-doubles. Natomiast Allen, po ostatnim fatalnym występie, tym razem zagrał znacznie lepiej, zdobył 22 punkty i zebrał 6 piłek.
Magic
W tym meczu goście od początku nie potrafili znaleźć odpowiedzi na dobrą grę Celtics i nawet przez chwilę nie prowadzili. Howard co prawda zebrał 12 piłek i po raz kolejny odnotował double-double, ale w ataku spisywał się bardzo słabo. W sezonie zasadniczym środkowy Magic w starciach z Celtics zdobywał średnio 16.8 punktów, a playoffs potwierdzają, że drużyna z Bostonu potrafi skutecznie go zatrzymać i ograniczyć jego popisy ofensywne. Najlepszym zawodnikiem gości był Lewis, który miał 17 punktów, a do tego zebrał 10 piłek. Tyle samo punktów zdobył wchodzący z ławki Pietrus, jednak tym razem nie trafiał już tak skutecznie jak poprzednio i większość z nich zaliczył z linii rzutów wolnych. Natomiast świetną dyspozycję strzelecką nadal podtrzymuje Redick, trafił 4 z 6 rzutów za trzy i zdobył 15 punktów, ale miał problemy z faulami i z tego powodu musiał opuścić parkiet przed zakończeniem spotkania. Gortat grał krótko, bo niecałe 6 minut. Mimo że w końcówce spotkanie było już rozstrzygnięte trener Van Gudny bardzo późno zdecydował się ponownie wystawić Polaka (wcześniej grał w drugiej kwarcie). Ostatecznie Gortat zdobył 2 punkty kończąc podanie na alley-oop od Johnsona i zebrał 2 piłki.
___________________________________________________
Mecz 3
Magic - Celtics 117:96
Gracz meczu: Rashard Lewis
Po tym, jak w trzeciej kwarcie goście zmniejszyli prowadzenie Magic z 20 do 9, a na początku czwartej części spotkania Howard musiał opuścić parkiet z powodu fauli, gospodarze potrzebowali, by Lewis i Turkoglu poprowadzili drużynę. Obaj stanęli na wysokości zadania i rozegrali świetne 12 minut, zapewniając Magic zwycięstwo. W czwartej kwarcie zdobyli w sumie 23 punkty, z czego 12 należało do Lewisa. Ostatecznie Lewis był pierwszym strzelcem gospodarzy mając 27 punktów. Jego skuteczność z gry wyniosła 52.9%, a za trzy trafił 3 razy, w tym dwa w czwartej kwarcie. Poza tym, na swoim koncie miał jeszcze 6 zbiórek, 3 asysty i przechwyt.
Decydujące elementy:
:: skuteczność z gry - Magic 59.1%, Celtics 43%
:: kolejny słaby mecz Allena - zdobył tylko 8 punktów pudłując 10 z 13 rzutów z gry, a zza linii nie trafił ani razu na 5 prób
:: Lewis & Turkoglu - w sumie zdobyli 52 punkty ze skutecznością 58.6% (dotychczas ta dwójka łącznie miała najwięcej punktów w szóstym meczu z Sixers - 41)
Magic
Mimo braku swojego podstawowego rozgrywającego Magic pokazali świetną grę, przede wszystkim w ataku. Odnotowali fantastyczną skuteczność z gry i sprawili, że defensywa Celtics zupełnie nie istniała. Natomiast w obronie Howard skutecznie zniechęcał zawodników gości do wchodzenia pod kosz. Środkowy Magic zakończył mecz z dorobkiem 5 bloków, do tego dołożył 14 zbiórek i 17 punktów, które zaliczył trafiając 7 z 8 rzutów. Solinie spotkanie rozegrał Johnson zastępujący zawieszonego Alstona. Nie było może skutecznym playmakerem, ale dobrze grał w ataku, zdobywając 10 punktów w pierwszej połowie (w całym meczu miał ich 13). Dla Turkoglu był to najlepszy występ w tegorocznych playoffs i po raz pierwszy udało mu się zdobyć ponad 20 punktów. Ostatecznie miał ich 24, a jego skuteczność z gry wyniosła 66.7%. Swoje zrobili również rezerwowi, w tym wracający po kilku meczowej nieobecności Lee - 11 punktów, 3asysty i 4 zbiórki. Bardzo dobrze zaprezentował się również Gortat. Na parkiecie spędził ponad 20 minut, w tym dużą część czwartej kwarty. Na początku ostatniej części meczu Howard złapał piąte przewinienie i musiał usiąść na ławce, a Magic tak dobrze grali i rozbijali rywali, że nie wrócił już do gry. Gortat świetnie wykorzystał tą okazję i ponownie zaprezentował skuteczną defensywę, a także kilka efektownych akcji w ataku. Na swoim koncie miał 7 punktów, 2 zbiórki i asystę.
Celtics
Niestety dla Celtics nie w każdym meczu mogą oni liczyć na to, że któryś z ich rezerwowych zdobędzie 30 punktów, a w sytuacji gdy zawodzą liderzy tylko to mogłoby dać im szanse na zwycięstwo. Po raz kolejny fatalnie spisywał się Allen, który nie trafiał nawet z dogodnych pozycji. Pierce natomiast w drugiej połowie zagrał znacznie lepiej, ale także był mało skuteczny z gry i musiał wymuszać faule, by zdobywać punkty z wolnych. Ostatecznie miał ich 27, ale było to znacznie za mało, by Celtics mogli nawiązać walkę z Magic. W odróżnieniu od zawodników gospodarzy, Celtics nie potrafili się wstrzelić z dystansu, a pod koszami przeszkadzali im Howard i Gortat. Rondo miał całkiem dobre statystyki, ale nie był to najlepszy mecz w jego wykonaniu, zaliczył 15 punktów przy skuteczności 41.2%, miał 6 asyst, 5 zbiórek i 3 przechwyty. Natomiast House ponownie imponował niesamowitą formą strzelecką, z 7 rzutów trafił aż 6, w tym za trzy 3 z 4. Ale jego 15 punktów mogło tylko wesprzeć liderów, a nie zapewnić Celtics wygraną. W trzeciej kwarcie obrońcy tytułu pokazali swoją waleczność i udało im się znacząco zmniejszyć straty, jednak później nie znaleźli już pomysłu na zatrzymanie Lewisa i Turkoglu, a w ataku bardzo się męczyli i nie mieli zawodników, którzy mogliby kończyć ich akcje.
___________________________________________________
Mecz 4
Celtics - Magic 95:94
Gracz meczu: Glen Davis
Big Baby uratował Celtics przed trzecią porażką i to dzięki niemu, udało im się doprowadzić do remisu w tej rywalizacji. Na niespełna 7 i pół minuty przed końcem czwartej kwarty goście prowadzili 7 punktami, ale przez kolejne prawie 7 minut żaden z ich zawodników nie trafił rzutu z gry. Zmienił to dopiero Davis. Najpierw wykonał celny rzut na 32 sekundy przed końcem, dając Celtics jednopunktowe prowadzenie. Jednak chwilę później ponownie Magic mieli przewagę, a do końca pozostawało 11 sekund. Celtics mieli okazję ostatnim rzutem zapewnić sobie zwycięstwo. Tym razem to nie Pierce i nie Allen dostali piłkę w tym najważniejszym momencie. Na wolnej pozycji znalazł się Davis, nie zadrżała mu ręka i trafił równo z końcową syreną. W czwartej kwarcie miał w sumie 7 punktów i 5 zbiórek. Ostatecznie zaliczył 21 punktów ze skutecznością 64.3% i zebrał 6 piłek.
Decydujące elementy:
:: skuteczność z gry - Celtics 52.8%, Magic 40%
:: zbiórki - Celtics 44, Magic 38
Celtics
Goście musieli ten mecz wygrać. Porażka oznaczałaby właściwie koniec ich marzeń o występie w finale konferencji. Od początku grali znacznie lepiej niż w poprzednim spotkaniu i przez większość drugiej połowy byli na prowadzeniu. W trzeciej kwarcie udało im się uzyskać 9 punktów przewagi, głównie dzięki Pierce'owi, który w drugiej i trzeciej kwarcie zdobył 20 punktów. Niestety tak samo jak Davis i Scalabirnie, on także miał problemy z faulami. Z tego powodu musiał opuścić parkiet na nieco ponad 4 minuty przed końcem trzeciej części. Wtedy drużynę prowadził Rondo i goście utrzymali prowadzenie. Jednak na początku ostatnich 12 minut Pierce złapał piąte przewinienie i w tym bardzo trudnym momencie, Celtics musieli radzić sobie bez niego. W drugiej połowie czwartej kwarty spisywali się fatalnie w ataku. Nie potrafili nic trafić i nawet powrót do gry Pierce'a nie zmienił tej sytuacji. Siedzenie na ławce wybiło Pierce'a z rytmu, a trzeba przypomnieć, że zanim opuścił boisko w trzeciej kwarcie, trafił 6 kolejnych rzutów z gry. Na szczęście udało im się w miarę skutecznie bronić i Magic także mieli problemy z kończeniem swoich akcji. Ostatecznie wygrali, ale mieli dużo szczęścia. Sukces zawdzięczają pierwszej piątce, ponieważ rezerwowi bardzo mało wnieśli do gry, w sumie zaliczyli zaledwie 2 punkty, 3 zbiórki i 3 asysty. Natomiast wszyscy zawodnicy wyjściowego składu zdobyli ponad 10 punktów. Pierce zakończył spotkanie z dorobkiem 27, poza tym miał 4 asysty i 3 zbiórki. Rondo tym razem zaliczył tylko 3 asysty i tyle samo strat, ale skutecznie zagrał w ataku odnotowując 21 punktów, a do tego zebrał 14 piłek. Double-double zaliczył również Perkins, który miał 12 punktów, 13 zbiórek i 5 bloków. Natomiast Allen ponownie nie był sobą i trafił tylko 6 z 13 rzutów z gry, do tego spudłował wszystkie 5 prób zza linii. W efekcie, zdobył tylko 12 punktów.
Magic
Bardzo dobre spotkanie rozegrał Howard, który zdobył 23 punkty, w tym 8 w czwartej kwarcie, zebrał 17 piłek i zaliczył 3 bloki. Drugim strzelcem Magic był Lewis, odnotował 22 punkty przy skuteczności 57.1%, do tego miał 5 zbiórek i 3 asysty. I to właśnie ta dwójka w ostatnich sekundach nie pomyliła się na linii rzutów wolnych i była bliska zapewnienia gospodarzom zwycięstwa. W ostatniej akcji Magic udało się nie odciąć Allena od podania i nie pozwolić Pierce'owi na oddanie rzutu, ale Davisa już nie upilnowali i musieli pogodzić się z porażką. Turkoglu po poprzednim udanym występie, teraz ponownie spisywał się słabo pudłując aż 10 z 14 rzutów (11pts). W ataku także fatalnie grali pozostali dwaj zawodnicy pierwszej piątki. Alston i Redick zdobyli łącznie tylko 7 punktów przy skuteczności zaledwie 14.3%. Trzeba jednak zauważyć, że Redick był najlepszym podającym swojej drużyny mając 7 asyst. Mimo to, Howard i Lewis mieli sporo wsparcia, ponieważ świetnie prezentowali się zmiennicy. Ostatecznie gracze rezerwowi zdobyli 31 punktów (Celtics tylko 2). Najwięcej z nich miał Pietrus - 11, ale jeszcze ważniejszym zawodnikiem okazał się Lee. Nie tylko zaliczył 6 ważnych punktów w czwartej kwarcie (w sumie 8), ale także wykonał świetną pracę w obronie, nie pozwalając House'owi na kolejny dobry mecz. W efekcie, House oddał zaledwie jeden rzut z gry. Natomiast Gortat już w pierwszej kwarcie zdobył 6 punktów i zaliczył 2 zbiórki w ataku. Spisywał się bardzo dobrze w defensywie, ale na początku drugiej kwarty szybko złapał faule i musiał usiąść na ławce. Ponownie na parkiecie pojawił się dopiero w czwartej kwarcie, grał wtedy tylko przez 3 minuty, ale zdążył w tym czasie odnotować 2 punkty, 2 zbiórki i wymusić faul w ataku Scalabrine'go. Ostatecznie Polak miał na swoim koncie 8 punktów (4 na 4 z gry), 4 zbiórki i jeden przechwyt.
___________________________________________________
Mecz 5
Celtics - Magic 92:88
Gracz meczu: Strphon Marbury
Dotychczas Marbury nie był zawodnikiem, który wchodząc z ławki wnosił dużo do gry zespołu. Tak było do meczu numer 5. W końcu Celtics doczekali się jego świetnego występu, który pomógł im wygrać to bardzo ważne spotkanie. Przed czwartą kwarta wydawało się, że po raz kolejny będzie on mało przydatny, po tym jak spudłował swoje 4 pierwsze rzuty z gry. Natomiast w ostatniej części spotkania wziął na siebie ciężar poprowadzenia gospodarzy w ataku i dał im potrzebny impuls. Zdobył pierwsze 9 punktów dla swojej drużyny w tej kwarcie, a w sumie 12 z pierwszych 20 (pozostałe 8 należały do Davisa). Wtedy jeszcze nie odrobili strat i nadal mieli 10 punktów mniej, ale to był przełomowy moment tego meczu i zawdzięczają go właśnie Marbury'emu.
Decydujące elementy:
:: rzuty wolne - Celtics 21-21, Magic 10-12
:: czwarta kwarta - Celtics wygrali ją 33-21
Celtics
Przez większość spotkania prowadzenie było po stronie gości, ale Celtics nie poddawali się i jak zawsze walczyli do samego końca. Po trzech kwartach, w których mieli duże problemy w ataku (w żadnej nie zdobyli więcej niż 22 punkty), w czwartej wreszcie zaczęli skutecznie kończyć swoje akcje. Marbury i Davis dali im impuls do ataku, a Celtics świetnie to wykorzystali. Jeszcze kiedy Marbury szalał w ofensywie, Magic także odpowiadali dobrą grą i zdobywali punkty, ale powrót na parkiet podstawowych zawodników oznaczał wzmocnienie obrony. W rezultacie gospodarze nadal imponowali w ofensywie, a swoim przeciwnikom nie pozwolili na oddanie celnego rzutu z gry przez ostatnie prawie 5 i pół minuty. Po raz kolejny fantastyczne spotkanie rozegrał Davis, który zaliczył 10 ze swoich 22 punktów w czwartej kwarcie, a do tego zebrał jeszcze 7 piłek. Przed playoffs chyba nikt się nie spodziewał, że będzie on w stanie aż tak dobrze zastąpić Garnetta. Pierce zakończył mecz z dorobkiem 19 punktów (54.5%), 9 zbiórek i 8 asyst. Natomiast Allen ponownie męczył się w ataku i miał słabą skuteczność wynoszącą zaledwie 27.3%. Jednak tym razem nie zawiódł już w najważniejszym momencie, na minutę i 20 sekund przed końcem trafił za trzy dając Celtics pierwsze prowadzenie od pierwszej kwarty. Ostatecznie zdobył 13 punktów, a także po 3 zbiórki i asysty. Rondo również nie imponował w ofensywie zaliczając tylko 6 punktów przy skuteczności 25%, ale poza tym miał jeszcze 9 zbiórek i 5 asyst. Gospodarze mogli jednak liczyć na swoich rezerwowych, poza Marbury'm, House i Scalabrine odnotowali w sumie 14 punktów. Celtics musieli wykorzystać fakt, że grają na własnym parkiecie i udało im się pokonać Magic po raz trzeci. Mimo że przez większość czasu przegrywali, po raz kolejny pokazali swój mistrzowski charakter i wolę walki.
Magic
Pod koniec pierwszej kwarty Magic objęli prowadzenie i utrzymywali je aż do samej końcówki czwartej kwarty. W ostatnich minutach trzeciej kwarty gospodarze zbliżyli się na 5 punktów, ale już na początku decydujących 12 minut przewaga Magic wzrosła do 14. Wtedy wydawało się, że goście są na najlepszej drodze do pokonania obrońców tytułu na ich boisku. Niestety już nie po raz pierwszy w tych playoffs stracili dwucyfrowe prowadzenie. W samej końcówce nie potrafili przebić się przez obronę gospodarzy i popełniali błędy w ataku, pozwalając Celtics odrabiać straty. W odróżnieniu od drużyny z Bostonu, Magic nie są tak silni psychicznie w końcówkach i rezultacie nie udało im się wygrać meczu, w którym mieli przewagę przez znaczącą większość czasu. Howard zdobył tylko 12 i w ostatnich minutach nie potrafił wziąć na siebie ciężaru poprowadzenia drużyny. Poza tym zebrał 17 piłek, ale w decydującym momencie, kiedy Celtics mieli tylko punkt przewagi i spudłowali 2 kolejne rzuty, to zawodnicy gości wygrywali walkę na tablicach i odnotowali 2 zbiórki w ataku. Przez większość meczu dobrze spisywali się Lewis (19pts/ 5reb) i Turkoglu (18pts/ 7ast), ale oni także zawiedli w końcówce. Nie popisał się również Alston, mimo, że rozegrał najlepsze spotkanie tej serii - 16pts/ 6ast/ 5reb. Na minutę przed końcem był on na wolnej pozycji do rzutu za trzy, który mógł przywrócić prowadzenie ekipie gości, jednak spudłował. Gortat natomiast prezentował się bardzo dobrze i ponownie był solidnym punktem w defensywie. Spotkanie zakończył z 4 punktami, jedną zbiórką, blokiem i przechwytem, przez 11 minut gry. Ten mecz układał się dla Magic bardzo dobrze, ale zakończył się fatalnie i teraz wracają do Orlando walcząc o spotkanie numer 7.
___________________________________________________
Mecz 6
Magic - Celtics 83:75
Gracz meczu: Dwight Howard
Po ostatnim meczu, w którym Magic stracili w końcówce prowadzenie i przegrali z Celtics, Howard był krytykowany za to, że nie potrafił poprowadzić swojej drużyny w najważniejszym momencie. W tym spotkaniu było widać, że wziął do siebie niepochlebne opinie i postanowił udowodnić wszystkim, że jest w stanie zapewnić Magic zwycięstwo. W trzeciej kwarcie, w której Celtics objęli 10 punktowe prowadzenie, a gospodarze grali słabiej, Howard wziął na siebie ciężar poprowadzenia drużyny, dzięki czemu ostatnie 12 minut Magic rozpoczynali tylko z jednopunktową stratą. W trzeciej kwarcie lider gospodarzy zdobył 10 punktów i zebrał 8 piłek. W czwartej nie był już tak skuteczny w ataku mając zaledwie 1 punkt, ale nadal imponował pod koszami zaliczając 5 zbiórek. Poza tym, w ostatniej części spotkania jego punkty nie były już potrzebne ponieważ jego partnerzy grali bardzo dobrze. Ostatecznie Howard już po raz piaty w swojej karierze zakończył mecz playoffs ze statystykami na poziomie 20-20. Zdobył 23 punkty ze skutecznością 56.3% i zebrał 22 piłki, w tym aż 10 w ataku.
Decydujące elementy:
:: straty - Magic 10, Celtics 22
:: kolejny słaby występ Allena - ta seria jest bardzo słaba w wykonaniu super strzelca Celtics. W tym meczu trafił tylko 2 z 11 rzutów i spudłował aż 7 zza linii (5pts). W sześciu meczach rywalizacji z Magic jego skuteczność rzutów za trzy wynosi zaledwie 13.9% (46.6% przeciwko Bulls)
:: punkty z 'trumny' - Magic 38, Celtics 26
Celtics
Tak samo jak w pierwszej rundzie, także teraz Celtics wygrali mecz numer 5, ale później na wyjeździe nie udało im się zakończyć serii. W efekcie, po raz drugi muszą rozegrać siedem spotkań, by zapewnić sobie awans do kolejnej rundy. To od początku było bardzo wyrównane spotkanie. Celtics prowadzili przez większość pierwszej połowy, ale pod koniec Magic ich dogonili. Później rewelacyjnie rozpoczęli trzecią kwartę nie pozwalając gospodarzom zdobyć punktu przez ponad 5 minut, dzięki czemu objęli 10-punktowe prowadzenie. Niestety ponownie nie udało im się utrzymać tej znaczącej przewagi i gospodarze szybko zaczęli zmniejszać straty. Na ponad 6 minut przed końcem czwartej kwarty Celtics przegrywali 5 punktami, ale mogli liczyć na Pierce'a. Lider gości trafił trzy rzuty z rzędu odzyskując prowadzenie dla swojego zespołu. Niestety chwilę później Pierce zawiódł rozpoczynając serię błędów, która przesądziła o porażce. Na 2 minuty przed końcem Pierce spudłował dwa rzuty wolne, w kolejnej akcji Rondo został zablokowany przez Alsonta, następnie Rondo popełnili błąd przy wyprowadzaniu piłki z boku boiska, a Allen pudłował za trzy. Natomiast Magic bezwzględnie wykorzystali te błędy i powiększali swoją przewagę. Najlepszym zawodnikiem Celtics był Rondo, który zaliczył 19 punktów, aż 16 zbiórek, 6 asyst i 4 przechwyty. Drugim strzelcem był Pierce mający na swoim koncie 17 punktów, poza tym odnotował też 9 zbiórek i 5 asyst. Dobrze spisywał się również Parkins, zdobył 15 punktów, zebrał 10 piłek i zablokował 3 rzuty. Zawiedli natomiast Allen i Davis. Big Baby od samego początku miał problemy z faulami przez co musiał długo siedzieć na ławce, ostatecznie zaliczył tylko 6 punktów i 2 zbiórki. Drużyna z Bostonu mogła zakończyć tą serię i zapewnić sobie grą w finale wschodu, ale to się nie udało i ponownie muszą wracać do TD Banknorth Garden na mecz numer 7. Ostatnim razem pokazali swoją wyższość nad Bulls w ostatnim spotkaniu, ale chcąc teraz pokonać Magic będą potrzebowali znacznie lepszej gry Allena i dużego wsparcia z ławki.
Magic
Magic musieli wygrać ten mecz i tym razem w końcówce zagrali tak jak należy. Tak samo jak w poprzednim spotkaniu, także i teraz o zwycięstwie decydowały ostatnie minuty. Poprzednio to Magic nie potrafili trafić do kosza w końcówce, natomiast tym razem zakończyli mecz serią 8-0. Poza Howardem, gospodarze mogli liczyć również na Lewisa, który zdobył 20 punktów i zebrał 6 piłek. Alston miał 11 punktów i tym razem trafił ważną trójkę pod koniec czwartej kwarty. Na swoim koncie miał jeszcze 3 asysty, 3 przechwyty i 2 bloki. Słabo natomiast zaprezentował się Turkoglu, zaliczył tylko 7 punktów pudłując 10 z 13 rzutów. Skuteczności w ataku brakowało także Redickowi, który nie trafił żadnego z 7 rzutów. Magic na szczęście mogli liczyć na wchodzącego z ławki Pietrusa (11pts). Fantastyczna gra Howarda i waga tego spotkania sprawiały, że trener dał Gortatowi tylko 5 minut gry. W tym czasie Marcin nie miał zbyt wielu okazji by się wykazać i zakończył spotkanie z jedną zbiórką. Magic udało się unikną eliminacji i wywalczyć mecz numer 7, ale teraz muszą potwierdzić swoją siłę w Bostonie.