Copyright Czwarta-Kwarta.com   Wszelkie prawa zastrzeżone
STRONA GŁÓWNA         KONTAKT         ARCHIWUM
autorem wszystkich tekstów jest Adam Szczepański
free hit counter
Celtics - Bulls   4:3
Mecz 7

Celtics - Bulls  109:99


Gracz meczu: Ray Allen
Allen tym razem nie zdobył już 50 punktów, ale nie było to potrzebne. W meczu numer 7 wystarczyło 23 z jego strony, by Celtics mogli cieszyć się awansem do drugiej rundy. Do Allena należała bardzo ważna akcja w czwartej kwarcie, która przypieczętowała zwycięstwo gospodarzy. Na 40 sekund przed końcem Bulls zmniejszyli stratę do 5 punktów, wtedy pressingiem próbowali wymusić błąd Celtics, ale oni szybko wyprowadzili piłkę do wolnego Allena, który zdobył dwa punkty spod kosza będąc równocześnie faulowany przez Millera, wykorzystał wolny i powiększył przewagę do 8 punktów.

Decydujące elementy:
:: House - we wcześniejszych meczach Celtics bardzo brakowało wsparcia z ławki, ale w najważniejszym spotkaniu mogli liczyć na House'a. Był on rewelacyjnie dysponowany i nie pomylił się ani razu oddając 5 rzutów z gry, z czego aż 4 zza linii trzech punktów. Ostatecznie na swoim koncie miał 16 punktów, 3 przechwyty i 2 asysty.
:: rzuty za trzy - Celtics 9-17 (52.9%), Bulls 7-24 (29.2%)
:: druga kwarta - Celtics odnotowali wtedy imponującą serię 22-2 i wygrali ją 29-11. Dzięki temu zakończyli pierwszą połowę prowadząc 13 punktami, a przewagi nie oddali do samego końca.

Celtics
Ten mecz ponownie był bardzo wyrównany, ale tym razem do jego rozstrzygnięcia nie były już potrzebne dogrywki. Celtics rozegrali fantastyczną drugą kwartę, a w czwartej odparli ataki swoich rywali i nie dopuścili do sytuacji, w której ponownie ostatnie sekundy decydowałyby o zwycięstwie. W najważniejszym momencie pokazali swoje doświadczenie i przewagę nad młodymi Bulls. Bardzo dobrze zagrali liderzy, Allen miał 23 punkty i 7 zbiórek, Pierce odpowiednio 20 i 9. Poza tym, mogli oni liczyć na swoich partnerów, Perkins zaliczył double-double (14pts/ 13reb), Rondo odnotował 11 asyst, a wchodzący z ławki House i Scalabrine trafili w sumie 6 razy za trzy. Tym samym, Celtics przebrnęli przez tą bardzo ciężką pierwszą rundę i teraz muszą szybko zregenerować siły, bo już w poniedziałek czeka ich początek kolejnej wymagającej serii z Magic.

Bulls
Najlepszym strzelcem Bulls w tym meczu był Gordon, zdobył 33 punkty, ale jego skuteczność z gry wyniosła tylko 30.4%. Poza tym, spudłował kilka ważnych rzutów za trzy w końcówce, które mogły jeszcze odmienić losy tego spotkania. Niską skuteczność miał również Salmons, poprzednio zaliczył aż 35 punktów, teraz miał ich tylko 12 trafiając 25% swoich rzutów. Dobrze zagrali natomiast Rose mający 18 punktów, wchodzący z ławki Hinrich, który zaliczył 16 punktów i Noah z 15 zbiórkami. Obecny sezon kończy się dla drużyny z Chicago, ale bez wątpienia mogą być zadowoleni z tego co pokazali w playoffs. Toczyli wyrównaną walkę z obrońcami mistrzowskiego tytułu udowadniając, że są bardzo utalentowaną drużyną. Jest to zespół przyszłości i już w następnym sezonie mogą być czołową ekipą wschodu. Trzeba przecież pamiętać, że Salmons i Miller dołączyli dopiero w trakcie rozgrywek, a w playoffs nieobecny był kontuzjowany Deng. Poza tym, swoją wartość potwierdził trener Del Negro, który ma duże szanse, by stworzyć w Chicago bardzo silną drużynę.
___________________________________________________


Mecz 1


Bulls - Celtics  105:103 OT


Gracz meczu: Derrick Rose
Rose rozegrał jeden z najlepszych meczów w historii występów debiutantów w playoffs. Może jest to czas dla weteranów, ale młody lider Bulls pokazał, że brak doświadczenia wcale mu nie przeszkadza. Odnotowując 35 punktów nie tylko poprowadził swoją drużynę do zaskakującego zwycięstwa w Bostonie, ale również wyrównał rekord najwyższej zdobyczy punktowej pierwszoroczniaka w playoffs, należący do Abdul-Jabbara. Z gry trafił aż 63.2% swoich rzutów, natomiast na linii rzutów wolnych nie pomylił się ani razu na 12 prób. Poza tym, zaliczył także 11 asyst, co dało mu double-double. To spotkanie pokazało jak wybitnym jest on zawodnikiem. Jeśli w kolejnych spotkaniach będzie prezentował równie wysoką formę, Celtics mogą mieć poważne problemy.

Decydujące elementy:
:: fatalny mecz Allena - spudłował aż 11 z 12 rzutów z gry, w tym wszystkie 6 za trzy i zakończył spotkanie z dorobkiem zaledwie 4 punktów
:: zbiórki - Bulls wygrali walkę na tablicach 53-45
:: niecelny rzut wolny Pierce'a - na dwie sekundy przed końcem regulaminowego czasu gry Pierce stanął na linii, pierwszy rzut trafił i doprowadził do remisu, potem mógł dać swojej drużynie prowadzenie, ale spudłował.

Celtics
Osłabieni brakiem Garnetta, Celtics tym bardziej powinni wykorzystać przewagę własnego parkietu, ale już w pierwszym meczu ją stracili. Wydawało się, że u siebie nie przegrają z Bulls, biorąc pod uwagę jak dobrze spisywali się w Bostonie, a jak słabo ekipa z Chicago grała na wyjazdach.  Z drugiej strony, w sytuacji gdy nie ma KG, a Allen gra fatalnie i pudłuje wszystkie rzuty, wyrównany mecz zakończony dopiero po dogrywce nie jest złym wynikiem. Zawdzięczają to przede wszystkim Rondo, który był najlepszym zawodnikiem Celtics, miał 29 punktów, 9 zbiórek i 7 asyst. Pierce zdobył 23 punkty, ale w kluczowym momencie spudłował. Jednak gdyby Allen zagrał lepiej, na pewno wygraliby to spotkanie i na to muszą liczyć w meczu numer dwa.

Bulls
Drużyna gości pokazała, że ma charakter, wykorzystali słabości przeciwników i wygrali bardzo ważny pierwszy mecz. Do zwycięstwa w całej serii oczywiście jeszcze bardzo daleko, ale dobre rozpoczęcie tej rywalizacji powinno pomóc im w kolejnych meczach. Poza Rose'm, wyróżnić trzeba Thomasa, który w dogrywce zdobył 6 ze swoich 16 punktów. Bardzo dobrze zagrali także dwaj pozostali podkoszowi, Noah i Miller zebrali w sumie 29 piłek.
___________________________________________________


Mecz 2


Celtics - Bulls  118:115


Gracz meczu: Ray Allen
W poprzednim spotkaniu Allen był najgorszym zawodnikiem swojej drużyny i pudłował ważne rzuty w ostatnich minutach. Tym razem było zupełnie inaczej. Allen odzyskał swój świetny rzut i zapewnił Celtics bardzo ważne zwycięstwo. Chociaż po pierwszej połowie miał on zaledwie 2 punkty i mogło się wydawać, że ponownie nie pomoże Celtics. Dopiero w drugiej połowie zaczął seryjnie zdobywać punkty, w trzeciej kwarcie zaliczył ich 16, a przez ostatnie 12 minut 4 razy trafiał za trzy odnotowując 12 punktów. Najważniejszy był oczywiście jego rzut w samej końcówce, który dał Celtics zwycięstwo. Allen zakończył spotkanie z dorobkiem 30 punktów, trafiając 6 z 10 rzutów za trzy. Poza tym, na swoim koncie miał jeszcze 5 asyst i 3 zbiórki.

Decydujące elementy:
:: zbiórki - Celtics 50 (21 w ataku), Bulls 36 (8). Dzięki wygranej walce na tablicach Celtics oddali w sumie 16 rzutów z gry więcej niż ich rywale.

Celtics
Celtics nie mogli pozwolić sobie na drugą porażkę w Bostonie. Jednak mimo świetnych występów zawodników pierwszej piątki nie potrafili objąć przewagi nad Bulls i dopiero w samej końcówce pokonali swoich przeciwników. Rondo zaliczył triple-double mając 19 punktów, 16 asyst i 12 zbiórek. Davis natomiast był drugim strzelcem Celtics zdobywając 26 punktów, poza tym zebrał także 9 piłek. Swoje zrobił również Perkins, miał 16 punktów, 12 zbiórek i 2 bloki. Pierce nie imponował, ale rozegrał dobre spotkanie kończąc je z 19 punktami i 8 zbiórkami. Niestety pierwszej piątce zabrakło wsparcia z ławki. Zawodnicy rezerwowi gospodarzy zdobyli łącznie tylko 9 punktów, przy 27 ze strony zmienników Bulls. Jak na razie Marbury i Moore nie są tymi zawodnikami, którzy w playoffs mogliby znacząco pomóc Celtics, a ich obecność na parkiecie nic nie wnosi do gry zespołu. Jeśli w kolejnych meczach rezerwowi nie zagrają lepiej, może być im bardzo trudno pokonać gospodarzy w Chicago.

Bulls
Gdyby nie ostateczne zwycięstwo Celtics, najlepszym zawodnikiem tego meczu bez wątpienia byłby Gordon. Rozegrał on rewelacyjne spotkanie imponując fantastyczną dyspozycją strzelecką. Zdobył aż 42 punkty trafiając 58.3% swoich rzutów z gry, w tym 6 na 11 za trzy. Do niego należało aż 12 ostatnich punktów Bulls w tym meczu i to on sprawił, że do końca mogli go wygrać. Może gdyby jego drużyna miała jeszcze czas po rzucie Allena, 2 sekundy wystarczyłyby mu na doprowadzenia do remisu. Warto dodać, że od czasów Jordana, Bulls grali w trzech playoffs, ale nikt nie zdobył dla nich przynajmniej 35 punktów. Natomiast w dotychczasowych dwóch meczach tegorocznego offseason już dwóch graczy przekroczyło tą granicę. Po rewelacyjnym meczu numer 1, Rose tym razem nie miał już tak niesamowitych statystyk, ale grał bardzo dobrze zaliczając 10 punktów, 7 asyst, 6 zbiórek i 2 bloki. Z ławki świetną zmianę dał Miller, który na swoim koncie miał 16 punktów i 9 zbiórek. Nie można pominąć także imponujących 6 bloków Thomasa, który odnotował je w ciągu 20 minut gry.
W tym meczu Bulls potwierdzili, że są w świetnej formie i w Chicago mogą być naprawdę groźni. Skoro tak dobrze prezentowali się w Bostonie, a w sezonie zasadniczym znacznie lepiej grali u siebie, kibice w Chicago mogą mieć duże nadzieje na pokonanie zeszłorocznych mistrzów w United Center.
___________________________________________________


Mecz 3


Celtics - Bulls  107:86


Gracz meczu: Rajon Rondo
Mimo że nieobecny jest Garnett, Celtics nadal mają trójkę gwiazdorów, do Pierce'a i Allena dołączył Rondo. Gra on w tegorocznych playoffs rewelacyjnie i jest najlepszym zawodnikiem swojej drużyny. W meczu numer 3 ponownie imponował wszechstronnością i pomógł Celtcis wygrać. Zdobył 20 punktów trafiając 53.3% swoich rzutów, zaliczył 11 zbiórek, 6 asyst i 5 przechwytów. Jednak po meczu miał problemy ze stopą i koledzy musieli pomóc mu w zejściu do szatni, co dla zespołu pozbawionego już Garnetta i Powe'a było bardzo niepokojący obrazkiem. Na szczęście później Rondo powiedział, że nie jest to nic poważnego i z jego stopą jest już wszystko w porządku.

Decydujące elementy:
:: straty - Bulls 22, Celtics 13
:: defensywa Celtics -  odnotowali 16 przechwytów i 10 bloków, zmusili Bulls do skuteczności z gry tylko 37.5%
:: słaby mecz Rose'a - spudłował 10 z 14 rzutów i miał aż 7 strat

Celtics
Po dwóch bardzo wyrównanych spotkaniach w Bostonie wydawało się, że w Chicago będzie podobnie, stało się jednak inaczej. Celtics od pierwszej minuty grali bardzo dobrze, skutecznie bronili i szybko uzyskali kilku punktowe prowadzenie. W pierwszej kwarcie świetnie zagrał Pierce, który na 7 rzutów trafił 6 razy i zdobył wtedy 13 ze swoich 24 punktów. W dalszej części goście systematycznie powiększali swoją przewagę, po pierwszej połowie mieli 22 punkty więcej, a pod koniec czwartej kwarty aż 34. Po fantastycznym poprzednim występie, Allen ponownie skutecznie rzucał z dystansu (3 na 4 za trzy), ale tym razem nie były już potrzebne jego imponujące zdobycze i  zakończył mecz z dorobkiem 18 punktów. Rewelacyjnie zagrał natomiast Davis, który na swoim koncie miał 14 punktów, 9 zbiórek, 6 asyst, 3 bloki i aż 6 przechwytów.

Bulls
Nagroda najlepszego debiutanta nie pomogła Rose'owi w rozegraniu kolejnego niesamowitego meczu i nie powtórzył swojej gry ze spotkania numer 1. Zdobył tylko 9 punktów z fatalną skutecznością 28.6%, miał zaledwie 2 asysty i aż 7 strat, a do tego nie potrafił zatrzymać Rondo. Pozostali zawodnicy Bulls także zawiedli. Gordon, który ostatnio seryjnie trafiał do kosza i zdobył 42 punkty, tym razem miał ich tylko 15, a jego skuteczność z gry wyniosła 38.5%. Ostatecznie tylko trzech zawodników gospodarzy miało na swoim koncie przynajmniej 10 punktów. Występ przed własną publicznościom miał im pomóc w odnotowaniu kolejnego zwycięstwa nad Celtics, ale nie potrafili utrzymać niesamowitej formy z pierwszych meczów i dali się łatwo pokonać.
___________________________________________________


Mecz 4


Bulls - Celtics  121:118  2OT


Gracz meczu: Derrick Rose
Co prawda to nie Rose trafiał decydujące rzuty w końcowych sekundach, ale tak jak w meczu numer 1, tym razem ponownie był liderem Bulls prowadząc ich do zwycięstwa. W czwartej kwarcie, w której gospodarze odrobili straty i doprowadzili do remisu, Rose odegrał znaczącą rolę zdobywając 13 punktów. Chociaż mógł on dać zwycięstwo gospodarzom już w regulaminowym czasie gry, ale jego rzut był niecelny. Swojego dorobku punktowego nie poprawił już w dogrywkach, ale zaliczył wtedy 3 asysty. Całe spotkanie zakończył mając 23 punkty (58.8%), 11 zbiórek i tylko jednej asysty zabrakło mu do trilpe-double. Toczył wyrównany pojedynek z Rondo, jednak w odróżnieniu od rozgrywającego gości, który odnotował zaledwie jedną stratę, Rose miał ich aż 7.

Decydujące elementy:
:: skuteczność z gry - Bulls 48.4%, Celtics 42.1%
:: straty - Celtics mieli o 5 więcej (21, Bulls 16)
:: rezerwowi - w drużynie Bulls zagrało tylko dwóch zmienników, ale zaprezentowali się znacznie lepiej niż pięciu po stronie gości. Hinrich i Miller zdobyli łącznie 30 punktów, zaliczyli 5 asyst i zebrali 8 piłek, natomiast rezerwowi Celtics mieli w sumie 11 punktów, 3 asysty i 6 zbiórek.

Bulls
Tym razem gospodarze nie pozwolili już zdominować się przez ekipę z Bostonu, tak jak to miało miejsce w poprzednim spotkaniu. Czwartą kwartę rozpoczęli przegrywając 5 punktami, ale już w pierwszej minucie tej części Hirich najpierw trafił za trzy, potem spod kosza i na tablicy wyników był remis. Bulls toczyli z Celtics bardzo wyrównaną walkę i po raz kolejny pokazali, że potrafią wygrywać mecze decydujące się w ostatnich sekundach i dogrywkach. W pierwszej dogrywce gospodarze przegrywali już 5 punktami, ale udało im się odrobić tą stratę. Na 4 sekundy przed końcem świetny rzut za trzy oddał Gordon i doprowadził do kolejnego remisu. Natomiast drugą dogrywkę to oni rozpoczęli lepiej, objęli prowadzenie, które udało im się utrzymać i pokonać Celtics. Ostatecznie wszyscy zawodnicy Bulls grający w tym meczu (7) zdobyli ponad 10 punktów. Pierwszym strzelcem był Rose, 22 punkty zdobył Gordon (w całym meczu tylko raz trafił za trzy, w końcówce drugiej dogrywki), a Salmons miał ich 20. Salmons bardzo dobrze zagrał również w obronie, nie tylko zaliczył po 3 bloki i przechwyty, ale także zablokował rzut za trzy Pierce'a, który mógł doprowadzić do trzeciej dogrywki.

Celtics
Trójka gwiazd Celtics rozegrała fantastyczne spotkanie. Każdy z nich zdobył ponad 20 punktów, jednak nie wystarczyło to, by pokonać Bulls. Po raz drugi ulegli im w meczu zakończonym dogrywką. Pierwszym strzelcem drużyny gości był Pierce z dorobkiem 29 punktów, z czego 11 zdobył w dogrywkach. To jego trójka w drugiej dogrywce na 19 sekund przed końcem zmniejszyła straty Celtics do jednego punktu, ale później nie udało mu się przedłużyć spotkania o kolejne 5 minut i został zablokowany przez Salmonsa. Allen miał na swoim koncie 28 punktów, a za trzy trafił 5 z 11 rzutów. I to właśnie on po raz kolejny nie pomylił się pod koniec regulaminowego czasu gry, kiedy jego trójka doprowadziła do remisu, a w konsekwencji do dogrywki. Natomiast Rondo już po raz drugi w tej serii zaliczył trilpe-double: 25 punktów, 11 asyst i 11 zbiórek. Warto dodać, że jest on pierwszym Celtem od czasów Birda, który w jednej serii playoffs odnotował dwa triple-double. Niestety te wszystkie imponujące osiągnięcia indywidualne liderów nie przełożyły się na zwycięstwo. Słabo zaprezentował się Davis, który zebrał co prawda 11 piłek, ale w ataku był bardzo nieskuteczny zdobywając 10 punktów ze skutecznością tylko 25%. Celtics byli bardzo blisko odnotowania trzeciego zwycięstwa, ale ostatecznie wracają do Bostonu z bilansem 2-2. Przed własną publicznością będą musieli udowodnić swoją wyższość, ale na pewno nie będzie to łatwe, bo zespołowo grający Bulls są w rewelacyjnej dyspozycji. Kluczowe może okazać się wsparcie dla trójki gwiazdorów ze strony pozostałych zawodników, które w tym spotkaniu było bardzo małe.
___________________________________________________


Mecz 5


Celtics - Bulls  106:104  OT


Gracz meczu: Paul Pierce
Pierce rozpoczął mecz od zdobycia 7 punktów w pierwszej kwarcie, ale w dwóch następnych kwartach do swoich statystyk dołożył tylko 4 punkty. Jednak Pierce już nie raz udowadniał, że jest prawdziwym liderem i kiedy drużyna tego potrzebuje, potrafi wziąć na siebie ciężar zdobywania punktów. W połowie czwartej kwarty boisko musiał opuścić Allen, któremu odgwizdano szósty faul, co oznaczało, że tym razem to nie jego trójki w końcówce dadzą Celtics zwycięstwo. Najważniejsze rzuty musiał oddać Pierce i stanął na wysokości zadania. Zdobył 2 punkty na 10 sekund przed końcem regulaminowego czasu gry doprowadzając do remisu, a w rezultacie niecelnego rzutu Gordona, do dogrywki. W ostatniej minucie doliczonego czasu gry gospodarze ponownie mogli liczyć na Pierce'a. Do niego należało 6 ostatnich punktów drużyny z Bostonu, a jego rzut z półdystansu na 3 sekundy przed końcem dał im zwycięstwo. W sumie w czwartej kwarcie i dogrywce zaliczył 15 punktów ze skutecznością z gry 66.7%. Warto dodać, ze ostatni rzut spudłował na 5 minut przed końcem czwartej kwarty, potem nie pomylił się ani razu na 5 prób. Spotkanie zakończył mając 26 punktów (50% z gry) i 7 zbiórek.

Decydujące elementy:
:: skuteczność z gry - Celtics 48.8%, Bulls 40%, za każdym razem w tej serii kiedy Celtics trafiają ponad 48% swoich rzutów, wygrywają
:: rzuty wolne Millera - po celnym rzucie Pierce'a w końcówce dogrywki, Bulls mieli jeszcze 3 sekundy na doprowadzenie do remisu. Bardzo dobrze rozegrali swoją akcję, piłkę dostał niepilnowany Miller, który miał otwartą drogę do kosza, jednak nie trafił layupu będąc faulowanym przez Rondo. Tym samym, na 2 sekundy przed końcem Miller stanął na linii rzutów wolnych i mógł przedłużyć mecz o następne 5 minut. Jego skuteczność z linii w tej serii przed tym spotkaniem była na poziomie 85%, ale tym razem nie wytrzymał presji. Spudłował pierwszy rzut i chcąc dać Bulls jeszcze szansę na remis musiał także spudłować drugi, tym razem specjalnie, by jego partnerzy mogli zebrać piłkę i zdobyć punkty. Niestety Millerowi to się nie udało, piłka po jego rzucie nie trafiła w obręcz i Bulls musieli pogodzić się z porażką.

To jest bez wątpienia najbardziej wyrównana i najciekawsza seria tegorocznej pierwszej rundy. Przed playoffs mogło się wydawać, że pojedynek pomiędzy drugą i siódmą drużyną znacznie ciekawszy będzie na zachodzie, ale tam Nuggets pokonali swoich rywali różnicą aż 58 punktów. Natomiast w rywalizacji pomiędzy Bulls i Celtics tylko jedno spotkanie było rozstrzygnięte dwucyfrową różnicą punktową, a w pozostałych, zwycięzcy nie mieli więcej niż 3 punkty przewagi. Poza tym, w tej serii rozegrano już w sumie 4 dogrywki, podczas gdy w pozostałych pojedynkach nie było jeszcze ani jednej. Do tego, jest to pierwsza seria w historii playoffs, w której aż 3 mecze kończyły się dogrywkami.

Celtics
Od drugiej połowy gospodarze nie mogli liczyć na znaczącą pomoc Ray'a Allena. Na początku trzeciej kwarty szybko złapał czwarty faul i musiał usiąść na ławkę. Kiedy wrócił do gry w czwartej kwarcie ponownie, bardzo szybko odgwizdano mu kolejne przewinienie, tym razem jednak pozostał na parkiecie. To się opłaciło i w połowie tej kwarty Allen trafił ważną trójkę, po której Celtics zmniejszyli swoje straty do 3 punktów. Jednak już w kolejnej akcji Allen sfaulował po raz szósty i gospodarze zostali bez swojego super strzelca (w sumie zdobył on tylko 10 punktów). Na szczęście mogli liczyć na Pierce'a, a on wspierany przez Rondo, Perkinsa i Davisa poprowadził ich do zwycięstwa. Rondo po raz kolejny miał imponujące statystyki zaliczając 28 punktów, 11 asyst i 8 zbiórek. Perkins natomiast rozegrał najlepszy mecz w tegorocznych playoffs, zebrał aż 19 piłek i zaliczył 7 bloków, a do tego dołożył jeszcze 16 punktów. Davis miał 21 punktów i 6 zbiórek. Dzięki tak rewelacyjnej grze tych zawodników, Celtics udało się pokonać Bulls mimo że po raz kolejny nie mieli właściwie wsparcia z ławki (rezerwowi zdobyli w sumie 5 punktów).

Bulls
Goście po raz kolejny pokazali swój waleczny charakter i byli bardzo blisko pokonania Celtics. Mimo że Gordon grał z urazem uda i nie był w najlepszej dyspozycji strzeleckiej, to w decydującym momencie Bulls mogli na niego liczyć. Na 16 sekund przed końcem czwartej kwarty trafił z półdystansu dając swojej drużynie dwupunktowe prowadzenie. Później jednak spudłował rzut, który mógł przesądzić o zwycięstwie i trzeba było rozegrać dodatkowe 5 minut. Natomiast na 27 sekund przed końcem dogrywki Gordon wymusił faul Tony'ego Allena przy rzucie za trzy, na linii się nie pomylił i doprowadził do remisu. W całym spotkaniu zdobył 26 punktów (skuteczność tylko 28.6%), z czego 14 w czwartej kwarcie i dogrywce. Drugim strzelcem był wchodzący z ławki Hirich, który miał 19 punktów, a za trzy trafił 3 z 6 rzutów. Solidne spotkanie rozegrał Rose, zaliczył 14 punktów, 8 zbiórek, 6 asyst i 3 przechwyty. W sumie aż 6 zawodników gości miało na swoim koncie ponad 10 punktów. Natomiast Noah imponował skuteczną walką pod koszami zbierając 17 piłek. Bez wątpienia Bulls są w stanie pokonać Celtics jeśli tylko kontuzje im w tym nie przeszkodzą. Jeśli Gordon będzie w normalnej dyspozycji w kolejnym meczu, istnieje duże prawdopodobieństwo, że ponownie będziemy świadkami bardzo wyrównanego spotkania, a seria zakończy się dopiero w Bostonie.
___________________________________________________


Mecz 6


Bulls - Celtics  128:127  3OT


Gracz meczu: Derrick Rose
Bardzo trudno wybrać najlepszego gracza tego niesamowitego spotkania. Najbardziej imponująca była zdobycz 51 punktów Allena, ale ostatecznie to Bulls wygrali, dlatego to ich zawodnik powinien być graczem meczu. Ostatecznie zdecydowałem się na Rose'a, który po raz kolejny poprowadził swoją drużynę do zwycięstwa. Młody zawodnik gospodarzy zdobył 28 punktów, w tym bardzo ważne 4 na początku trzeciej dogrywki. Natomiast na 7 sekund przed jej końcem zablokował rzut Rondo, który mógł dać Celtics prowadzenie. Potem co prawda nie trafił rzutów wolnych, ale nie przeszkodziło to Bulls w odniesieniu zwycięstwa. Poza tym, Rose miał na swoim koncie jeszcze 8 zbiórek i 7 asyst.

Czwarta kwarta

Na niespełna 9 minut przed końcem regulaminowego czasu gry Bulls mieli 10 punktów więcej. Wtedy sytuacja zupełnie się zmieniła i odwróciła na korzyść Celtics. Goście odnotowali serię 18-0 i objęli 8-punktowe prowadzenie na 3 minuty przed końcem. Kiedy do końca pozostawało 70 sekund ciągle drużyna z Bostonu miała przewagę i wydawało się, że są już bardzo blisko awansu. W tym momencie doświadczony Miller pokazał swoją wartość. Najpierw niepilnowany na dystansie trafił za trzy, a chwilę później wykorzystał kolejny błąd obrony Celtics i wykonał prawie taką samą akcję jak w końcówce dogrywki meczu numer 5. Tym razem jednak nie był już faulowany i zdobył 2 punkty doprowadzając do remisu. Celtics mieli jeszcze szanse wygrać ten mecz, ale Pierce mimo dobrej pozycji, nie trafił decydującego rzutu. Na szczęście dla gości chwilę później spudłował też Gordon.

Pierwsza dogrywka
W pierwszej połowie dogrywki znacznie lepiej zaprezentowali się Bulls i prowadzili 4 punktami na 2 minuty przed końcem. Celtics mogli jednak liczyć na Pierce'a, dwa razy wymusił on faule rywali i wykorzystał wszystkie 4 rzuty wolne. Później Davis dał gościom prowadzenie po rzucie z dystansu. W odpowiedzi Salmons wszedł pod kosz doprowadzając do kolejnego remisu i trzeba było rozegrać następne 5 minut.

Druga dogrywka
Pierwsze 11 punktów w tej części spotkanie zdobywali Davis i Salmons, gracz Celtics miał ich 4, a Salmons 7.  Natomiast w końcówce kluczową rolą odegrał Allen, który w pierwszej dogrywce i na początku drugiej był prawie niewidoczny. Na 20 sekund przed końcem trafił z dalekiego półdystansu mimo dobrej obrony Noah. Niestety minimalnie nadepnął na linię rzutów za trzy i Celtics nadal mieli jeden punkt straty. W następnej akcji faulowany był Miller, który tym razem nie zawiódł na linii tak jak w poprzednim meczu i dwukrotnie trafił. W tym momencie Bulls mieli 3 punkty więcej, ale piłka była po stronie gości. Wtedy po raz kolejny Allen pokazał, że można na niego liczyć i trafił rzut za trzy doprowadzając do remisu.

Trzecia dogrywka
Na niecałą minutę przed końcem nadal był remis. Wtedy błąd Pierce'a w ataku wykorzystał Noah, przechwycił piłkę i szybko pobiegł do kontrataku. Akcję zakończył wsadem, a do tego był faulowany przez Pierce'a, dla którego było to już szóste przewinienie. Środkowy Bulls trafił wolny i Bulls mieli 3 punkty przewagi. W następnej akcji Celtics mogli liczyć na House'a, który trafił z półdystansu i były to dopiero jego pierwsze punkty w tym meczu. Potem Davis niepotrzebnie faulował Millera, który stanął na linii rzutów wolnych. Miller ponownie nie zawiódł i oba wykorzystał. W odpowiedzi, punkty dla Celtics zdobył Rondo i goście przegrywali jednym punktem. Do końca pozostały już niecałe 24 sekundy dlatego Celtics musieli faulować. Jednak gospodarze wyprowadzając piłkę z boku boiska znaleźli wolnego Hinricha, który znalazł się pod koszem i mógł zdobyć łatwe punkty. Miał idealną pozycję, ale nie trafił i piłkę mieli goście, mogąc ostatnim rzutem zapewnić sobie awans do drugiej rudny. Decydujący rzut oddawał Rondo, ale został zablokowany przez Rose'a.

Bez wątpienia jest to jedna z najlepszych serii playoffs w historii NBA. Oba zespoły prowadzą równorzędną walkę, w efekcie czego musieli już rozegrać w sumie aż 7 dogrywek. Tak niesamowita rywalizacja zasługuje, by trwać jak najdłużej, dlatego bardzo dobrze, że zakończy się meczem numer 7. Chociaż po tak fantastycznym spotkaniu, trudno sobie wyobrazić, by ostatni mecz mógłby być jeszcze lepszy.

Celtics
Allen w pierwszej połowie zdobył aż 29 z 57 punktów swojej drużyny. Robił co mógł, by zapewnić Celtics zwycięstwo i zakończył mecz z dorobkiem aż 51 punktów, za trzy trafił aż 9 razy na 18 prób. Dobrze grał również Pierce, ale tym razem nie miał już tak wysokiej skuteczności (38.5%) jak poprzednio i spudłował decydujące rzuty. W sumie zaliczył 22 punkty i 9 zbiórek. Trzecim zawodnikiem, który miał ponad 20 punktów był Davis. Zaliczył ich 23, a 9 zdobył w dogrywkach, poza tym miał jeszcze 7 zbiórek. Natomiast Rondo tym razem słabo spisywał się w ataku i spudłował aż 13 z 17 rzutów. Zrobił jednak co do niego należało w pozostałych elementach gry. Skutecznie kreował swoich partnerów odnotowując 19 asyst, a do tego zebrał 9 piłek.
Celtics robili co mogli, by nie dopuścić do siódmego meczu, ale po długiej walce ostatecznie ulegli gospodarzom. Przed własną publicznością teoretycznie powinni wygrać, ale wiadomo, że Bulls są nieobliczalni i mogą ich pokonać.


Bulls
Poza Rose'm, świetne spotkanie rozegrał również Salmons. Odegrał on kluczową rolę w dogrywkach, kiedy zdobył 11 ze swoich 35 punktów. Został trzecim zawodnikiem Bulls, który w tej serii zaliczył przynajmniej 35 punktów. Jego duży udział w ataku, był kluczowy podczas słabej dyspozycji Gordona. Rzucający obrońca Bulls spudłował 10 z 14 rzutów z gry, w tym bardzo ważny w końcówce czwartej kwarty, który mógł dać im zwycięstwo. W drugiej dogrywce musiał opuść parkiet z powodu 6 fauli i zakończył spotkanie z dorobkiem 12 punktów. Wchodzący z ławki Miller pomylił się tylko raz na 9 rzutów z gry zaliczając 23 punkty, poza tym miał 10 zbiórek. Pod koszami świetnie spisywał się również Noah, który zebrał 15 piłek.
Bulls byli bardzo zmotywowani i skoncentrowani, by przedłużyć tą serię i to im się udało. Warto zwrócić uwagę na świetną pracę trenera Del Negro. W pojedynku z doświadczoną drużyną Celtics, obrońcami tytułu, prowadzi młodszych Bulls do wyrównanej walki i wygrywa bardzo ważne mecze, które decydują się w ostatnich sekundach. A to przecież dopiero jego pierwszy sezon w roli head coacha i jego pierwsze playoffs.