Gracz meczu: Joe Johnson Przez większość tej serii Johnson nie grał jak przystało na lidera drużyny, ale w najważniejszym momencie pokazał swoją klasę i pomógł Hawks awansować do drugiej rundy. Johnson imponował fantastyczną skutecznością z dystansu trafiając aż 6 razy za trzy na 8 prób, podczas gdy w poprzednich 5 meczach w sumie oddał tylko 4 celne rzuty zza linii. Ostatecznie zdobył 27 punktów ze skutecznością 52.6%, z czego 13 zaliczył w trzeciej kwarcie, w której Hawks zagwarantowali sobie zwycięstwo. Bardzo dobrze spisywał się również w obronie odnotowując 5 przechwytów. Poza tym, na swoim koncie miał jeszcze 5 zbiórek i 4 asysty.
Decydujące elementy: :: straty - Hawks 9, Heat 19
:: rzuty za trzy - Hawks11-23 (47.8%), Heat 4-19 (21.1%)
Hawks Drużyna z Atlanty rok temu także rozegrała w pierwszej rundzie siedem spotkań. Wtedy ich przygoda z playoffs zakończyła się dotkliwą porażką w Bostonie, różnicą aż 34 punktów. Hawks wyciągnęli wnioski z tamtej serii i nie pozwolili, by ciężko wywalczona przewaga własnego parkietu zmarnowała się. Teraz to Hawks grali u siebie w tym decydującym spotkaniu i tak jak rok temu Celtics, tak teraz oni zdominowali swoich rywali. Zagrali bardzo dobrze w obronie, zmuszając Heat do wielu błędów, nie pozwalając Wade'owi na popisy strzeleckie i pozbawiając go wsparcia od partnerów. W ataku natomiast bezwzględnie dobijali ekipę gości seryjnie trafiając za trzy. W największym stopniu zwycięstwo Hawks zawdzięczają Johnsonowi i Smithowi. Smith był drugim strzelcem gospodarzy zdobywając 21 punktów, do tego miał 9 zbiórek, 3 asysty i 2 przechwyty. Z ławki największe wsparcie dał Murray, który odnotował 15 punktów. Tym samym, po raz pierwszy od roku 1999, drużyna z Atlanty zagra w drugiej rundzie playoffs, gdzie czekają na nich Cavs. Niestety dla Hawks, tym razem nie mają już przewagi własnego boiska, a na wyjazdach w fazie posezonowej spisują się słabo, natomiast w Cleveland gospodarze przez cały sezon właściwie nie przegrywają.
Heat Wade po raz trzeci w tej serii przekroczył barierę 30 punktów, ale nie wystarczyło to, by Heat mogli pokonać Hawks. Lider gości miał co prawda 31 punktów, jednak zdobył je przy niskiej skuteczności z gry wynoszącej 40%. W takiej dyspozycji nie miał szans zagwarantować Heat awansu. Poza tym, ponownie zabrakło mu wsparcia. Dobrze grali jedynie Haslem mający 14 punktów i 13 zbiórek, a także Bealsey, który zaliczył 17 punktów i 7 zbiórek. Po raz kolejny potwierdziło się, że sam gwiazdor nie jest w stanie w playoffs odnieść sukcesu. Hawks mieli zespół, który w Miami dopiero się tworzy. Na pewno styl w jakim przegrali mecz numer 7 pozostawia wiele do życzenia, ale ogólnie mogą być zadowoleni z tego sezonu. Mimo że przed rozgrywkami mało kto typował ich do pierwszej ósemki, zajęli ostatecznie piątą pozycję, a w playoffs toczyli długą walkę z Hawks.
Gracz meczu: Josh Smith Hawks rozegrali świetny mecz i zupełnie zdominowali swoich przeciwników, a ich najlepszym zawodnikiem był Smith. Zdobył 23 punkty trafiając 64.3% swoich rzutów z gry, do tego dołożył jeszcze 10 zbiórek i 3 przechwyty.
Decydujące elementy: :: defensywa Hawks - pozwolili Heat zdobyć zaledwie 64 punkty (wyrównali rekord swojego klubu pod tym względem, natomiast dla Heat było to najmniej punktów w playoffs w historii). Poza tym, Heat tylko w pierwszej kwarcie odnotowali ponad 20 punktów, a w czwartej mieli ich zaledwie 7
:: zbiórki - Hawks wygrali walkę na tablicach 50-35
:: słaby występ Wade'a - obrońcy Hawks pozwoli mu zdobyć tylko 19 punktów ze skutecznością z gry na poziomie 38% i zmusi aż do 8 strat
Hawks Hawks postarali się, by nie zmarnować przewagi własnego parkietu i pokazali jak silą defensywą dysponują. Natomiast dobra obrona przełożyła się na skuteczny atak, w sumie 6 zawodników gospodarzy zdobyło przynajmniej 10 punktów. Gospodarze zupełnie rozbili Heat i nie dali im szans na walkę o zwycięstwo w meczu otwarcia. Jeśli w kolejnych spotkaniach będą nadal imponować tak rewelacyjną defensywą, Heat bardzo szybko mogą zakończyć swoją przygodę z playoffs.
Heat Nawet gdyby Wade rozegrał lepszy mecz, Heat nie mieliby szans na pokonanie zespołowo grających Hawks. W drużynie gości tylko Wade i Beasley mieli na swoim koncie dwucyfrowy dorobek punktowy. Poza tym, Wade zaliczył też 5 zbiórek, 5 asysty i 3 przechwyty, a debiutant 10 zbiórek, a także po 2 bloki i przechwyty. Reszta zespołu grała na bardzo niskim poziomie. Teraz Heat pozostaje jak najszybciej zapomnieć o tym spotkaniu i przygotować się do lepszej gry w następnym starciu.
Gracz meczu: Dwyane Wade Wade już nie raz pokazywał jak wielkim jest zawodnikiem i jak potrafi poprowadzić swoją drużynę do ważnych zwycięstw. W meczu numer 2 pokazał to po raz kolejny. Rozegrał fantastyczne spotkanie zdobywając 33 punkty. Jego skuteczność z gry była na poziomie 55%, natomiast za trzy trafił aż 6 razy na 10 prób. Do niego należało 13 ostatnich punktów pierwszej połowy (oddał trzy celne rzuty za trzy z rzędu), dzięki czemu goście schodzili do szatni z 13 punktową przewagą. Ostatecznie na swoim koncie miał jeszcze 7 asyst, 5 zbiórek i 2 bloki. Udowodnił obrońcom Hawks, że jego nie da się zatrzymać, a w meczu numer 1 miał po prostu słabszy dzień.
Decydujące elementy: :: rzuty za trzy - Heat 15-26 (57.7%), Hawks 6-20 (30%)
:: zbiórki - Heat 40, Hawks 33
:: skuteczność z gry - Heat 55.5%, Hawks 44.2%
:: rezerwowi - Heat 37 punktów, Hawks 20
Heat Goście wyciągnęli wnioski z pierwszego pojedynku i tym razem nie dali się zatrzymać defensywie Hawks. Znaleźli bardzo łatwy sposób na rozbicie ich obrony - rzuty za trzy. Byli rewelacyjnie dysponowanie strzelecko i seryjnie trafiali zza linii. W sumie mieli aż 15 trójek, co jest rekordem Heat w historii ich występów w playoffs, najwięcej zaliczyli Wade i Cook, po 6. Poza tym, nie tylko Wade zagrał na najwyższym poziomie, mógł on także liczyć na swoich partnerów. O'Neal zdobył 19 punktów i zebrał 6 piłek, natomiast wchodzący z ławki Cook zaliczył 20 punktów, a Beasley 12 punktów i 7 zbiórek. Dwucyfrowy dorobek punktowy miał jeszcze Haslem, który odegrał kluczową rolę pod koniec czwartej kwarty. Na niespełna 5 minut przed zakończaniem spotkania Hawks zmniejszyli przewagę Heat do 5, a Wade musiał opuścić parkiet z powodu 5 fauli. Wtedy goście mogli liczyć na swojego doświadczonego skrzydłowego, trafił on dwa kolejne rzuty z półdystansu i nie pozwolił rywalom na odrobienie strat. W pierwszym meczu Heat rzeczywiście prezentowali się fatalnie i mogło się wydawać, że w Atlancie rewelacyjnie spisujący się gospodarze nie pozwolą im na zwycięstwo. Jedak goście szybko zapomnieli o tym słabym występie i zagrali na najwyższym poziomie.
Hawks Tym razem defensywa gospodarzy nie działała już tak dobrze jak w meczu numer 1, nie potrafili zatrzymać Wade'a i jego kolegów, a w ataku nie byli tak skuteczni jak ich rywale. Co prawda aż 6 zawodników zdobyło ponad 10 punktów, ale nikt nie przekroczył bariery 20, w tym spotkaniu było to za mało, by pokonać świetnie dysponowanych gości. Ponownie najlepszym zawodnikiem Hawks był Smith, który zaliczył double-double mając 17 punktów i 10 zbiórek, a także po 2 bloki i przechwyty.
Gracz meczu: Dwyane Wade Wade po raz kolejny zagrał na najwyższym poziomie i poprowadził Heat do drugiego zwycięstwa. Ponownie był nie do zatrzymania w ataku i skutecznie rzucał za trzy (4 na 8). Spotkanie zakończył ze zdobyczą 29 punktów, miał także 8 asyst, 7 zbiórek i aż 4 bloki.
Decydujące elementy: :: defensywa Heat - pozwolili Hawks zdobyć zaledwie 29 punktów w pierwszej połowie, w całym meczu zmusili ich do skuteczności z gry wynoszącej 36.7%, zablokowali aż 12 rzutów gości i odnotowali 8 przechwytów
:: skuteczność z gry - Heat 46.9%, Hawks 36.7%
:: zbiórki - Heat 48, Hawks 35
:: rzuty za trzy - Heat 12-23 (52.2%), Hawks 5-15 (33.3%)
Hawks Ten mecz bardzo przypominał pojedynek numer 1, kiedy goście fatalnie spisywali się w ataku i seryjnie pudłowali swoje rzuty, jednak tym razem w roli gości występowali Hawks. Jedynie w trzeciej kwarcie udało im się skutecznie zagrać w ofensywie i zdobyli wtedy 32 punkty, jednak w żadnej z pozostałych trzech nie mieli ich więcej niż 17. Zawiedli wszyscy zawodnicy Hawks, a ich lider, Johnson, zaliczył zaledwie 10 punktów pudłując aż 12 z 17 rzutów. Natomiast w obronie ponownie nie znaleźli recepty na zatrzymanie Wade'a, jak również jego partnerów. W efekcie, Hawks po raz 12 z rzędu przegrali wyjazdowy mecz w playoffs. Jeśli w kolejnym spotkaniu nie zapomną o tej fatalnej serii i nie pokonają gospodarzy, będą mieli poważny problem i nawet powrót do Atlanty może im nie pomóc.
Heat Gospodarze fantastycznie rozpoczęli to spotkanie, przez pierwsze 9 minut pozwolili Hawks zdobyć zaledwie 4 punkty, sami natomiast mieli ich o 14 więcej. Tak udany początek trochę chyba ich uśpił i przez chwilę goście przejęli inicjatywę, w rezultacie na przełomie drugiej i trzeciej kwarty Hawks odnotowali serię 17-4 i wrócili do gry. Potem Heat wrócili do świetnej dyspozycji, drugie 12 minut zakończyli serią 10-0 i na przerwę schodzili mając 21 punktów więcej. W trzeciej kwarcie ponownie pozwoli gościom się zbliżyć, ale byli zbyt dobrze dysponowani, by Hawks mogli nawiązać z nimi wyrównaną walkę i już na początku czwartej kwarty mecz był rozstrzygnięty. Wade'a najskuteczniej uzupełniał O'Neal, który zaliczył double-double (22pts/ 10reb). Ostatecznie wszyscy zawodnicy pierwszej piątki mieli na swoim koncie ponad 10 punktów: Chalmers (15pts, trafił 3 na 6 za trzy i miał 4 przechwyty), Haslem (12, miał też 13 zbiórek) i Jones (11, 3 na 3 za trzy). Heat zaprezentowali w tym meczu bardzo skuteczną defensywę, a w ataku Wade miał duże wsparcie, jeśli nadal będą tak grać, mogą spokojnie myśleć o awansie do drugiej rundy.
Gracz meczu: Zaza Pachulia W poprzednich spotkaniach Hawks nie mogli liczyć na znaczące wsparcie z ławki. Pachulia w meczu numer 1 i 3 zaprezentował się całkiem nieźle, ale przede wszystkim w walce pod koszami, w ataku był mało skuteczny. Tym razem rozegrał świetne spotkanie i w dużej mierze przyczynił się do zwycięstwa. Rezerwowy Hawks zdominował strefę podkoszową zbierając aż 18 piłek. Poza tym, wreszcie był znacznie przydatniejszy w ataku, zdobył 12 punktów ze skutecznością 62.5%. W samej czwartej kwarcie zaliczył 5 zbiórek i zdobył 4 ważne punkty, które pomogły jego drużynie utrzymać znaczącą przewagę.
Decydujące elementy: :: skuteczność Wade'a - tym razem nie był już tak świetnie dysponowany w ataku jak w poprzednich dwóch meczach, spudłował aż 17 z 26 rzutów z gry (34.6%)
:: rzuty za trzy Heat - w poprzednich dwóch meczach trafiali 55.1% swoich rzutów z dystansu, w tym spotkaniu ich skuteczność wyniosła zaledwie 25% (4-16)
:: rezerwowi - Hawks 25 punktów i 24 zbiórki, Heat 2 punkty i 8 zbiórek
:: zbiórki - Hawks 40, Heat 33
Heat Było wiadomo, że w końcu niesamowita skuteczność rzutów za trzy zawodników Heat się skończy. Niestety dla gospodarzy stało to się w meczu, w którym Wade zagrał słabo w ataku. W takiej sytuacji nawet dobra obrona nie wystarczyła, by dać im zwycięstwo. Wade od początku nie mógł się wstrzelić, seryjnie pudłował, a do tego przeszkadzał mu uraz pleców. Ostatecznie miał dobre statystyki: 22 punkty, 7 asyst i 6 zbiórek, ale nie był to występ, który mógł zapewnić Heat wygraną. Natomiast po raz kolejny świetnie zaprezentował się O'Neal, zdobył 20 punktów trafiając 63.6% swoich rzutów i zebrał 6 piłek. Imponował również Jones, który pomógł Heat odrobić straty pod koniec drugiej kwarty. Gospodarze przegrywali wtedy różnicą 21 punktów, a kwartę zakończyli serią 19-2. W tym czasie miało miejsce bardzo rzadkie zdarzenie, Jones w dwóch akcjach z rzędu był faulowany przy rzucie za trzy i wykonał tym samym dwie akcje 3 plus 1. W rezultacie Jones zdobył aż 10 punktów w ciągu niecałej minuty. Później jednak miał problemy z faulami i w dalszej części już nie pomógł swojej drużynie. Spotkanie zakończył z 19 punktami (3 na 4 za trzy). Poza tą trójką, reszta graczy Heat (w sumie 7) zdobyli łącznie zaledwie 10 punktów.
Hawks
Tym razem to Hawks mogli liczyć na większy udział w ataku kilku swoich zawodników. W sumie 6 graczy gości zdobyło ponad 10 punktów. Natomiast w obronie udało im się zatrzymać wsparcie Wade'a, zwłaszcza od graczy rezerwowych ekipy z Miami. Najwięcej punktów dla gości zdobył Bibby - 15, trafił wszystkie 3 swoje rzuty za trzy. Johnson ponownie nie był wyróżniającym się zawodnikiem, jakim powinien być lider drużyny, miał 14 punktów i 5 asyst. Smith natomiast miał słabą skuteczność z gry pudłując aż 10 z 14 rzutów, ale poza 13 punktami zaliczył 7 zbiórek i aż 4 bloki. Ta wygrana przerwała fatalną serię Hawks 12 wyjazdowych porażek w playoffs. Wracając do Atlanty, Hawks muszą liczyć na to, że w kolejnym meczu ich ławka będzie równie przydatna. Jeśli jednak Wade ponownie zagra tak rewelacyjnie jak w dwóch wcześniejszych meczach, nawet dobry występ zmienników im nie pomoże. Potrzebują zawodnika, który poprowadzi ich w ataku i wykorzysta skuteczną obronę. Powinien być nim Johnson, ale dotychczas nie jest on w dobrej dyspozycji strzeleckiej.
Gracz meczu: Joe Johnson Johnson w końcu zagrał jak przystało na gwiazdora drużyny. Nie był to jeszcze występ, który można by porównać do niesamowitych popisów Wade'a, ale najważniejsze jest to, że Johnson poprowadził Hawks do zwycięstwa. Po raz pierwszy w tegorocznych playoffs zdobył ponad 20 punktów (dokładnie 25), chociaż nadal nie imponował skutecznością z gry (40%). Ostatecznie nie tylko był pierwszym strzelcem gospodarzy, ale również ich najlepszym podającym odnotowując 6 asyst. Na swoim koncie miał jeszcze 6 zbiórek. To był szósty mecz Johnsona w playoffs w barwach Hawks, w którym zdobył przynajmniej 23 punkty, a jego drużyna za każdym razem wygrywała. To pokazuje jak ważne dla ekipy z Atlanty jest, aby Johnson grał na wysokim poziomie.
Decydujące elementy: :: druga kwarta - Hawks wygrali ją 39-20, dzięki czemu na przerwę schodzili mając przewagę 23 punktów
:: zbiórki - Hawks 37 (12 w ataku), Heat 29 (6)
:: atak Hawks - mieli najwyższą w tej serii skuteczność rzutów z gry 48.6%. Poza tym, dotychczas tylko raz zawodnik drużyny z Atlanty zdobył co najmniej 20 punktów, a w tym meczu aż trzech: Johnson 25, Murray 23 i Smith 20
Hawks Hawks wykorzystali przewagę własnego parkietu i wygrali przed własną publicznością bardzo ważny mecz. Gospodarze świetnie rozpoczęli to spotkanie, w pierwszej połowie objęli wysokie prowadzenie i spokojnie utrzymali je do samego końca. W defensywie wykorzystali problemy Wade'a i pozwolili swoim rywalom zdobyć tylko 40 punktów w pierwszej połowie. Co prawda w drugiej połowie Wade ponownie zdobył dużo punktów, ale Hawks mieli już wtedy kontrole nad przebiegiem spotkania. Natomiast w ataku poprowadziła ich trójka graczy, która zdobyła po 20 punktów. Zwłaszcza świetny występ wchodzącego z ławki Murrey'a było ważnym wzmocnieniem dla podstawowych zawodników. Poza tym, skutecznie zagrał również Bibby, który miał 17 punktów trafiając 66.7% swoich rzutów. Dzięki temu nie przeszkodziła im kontuzja Horforda. Center Hawks skręcił kostkę w drugiej kwarcie i już nie wrócił na parkiet. Trzeba pamiętać, że od trzeciego spotkania Hawks są już osłabieni nieobecnością Williamsa. Jeśli w kolejnym meczu obaj będą nieobecni, będzie im bardzo trudno wygrać w Miami, dlatego tym bardziej to zwycięstwo jest tak ważne.
Heat
Wade ma problemy z plecami, a do tego w pierwszej kwarcie uderzył głową o parkiet po zderzeniu ze Smithem. W efekcie miał bardzo słabą pierwszą połowę, a bez swojego lidera Heat nie byli w stanie nawiązać walki z gospodarzami. Na drugą połowę Wade wyszedł bardzo zmotywowany, by odrobić straty. Zapominał o swoich problemach zdrowotnych i zdobywając w trzeciej kwarcie 17 punktów, pomógł Heat wygrać tą część spotkania. Jednak Hawks nie pozwolili sowim rywalom na większe zbliżenie się do nich i do końca utrzymywali dwucyfrową przewagę. Ostatecznie Wade zaliczył 29 punktów, w tym aż 23 w drugiej połowie, ale było to już zbyt późno, by zagrozić bardzo dobrze dysponowanym Hawks. Tym bardziej, że gwiazdor gości nie miał dużego wsparcia od swoich kolegów. Z graczy pierwszej piątki ponad 10 punktów zaliczyli O'Neal (14) i Haslem (11), natomiast z ławki 18 punktów dołożył Beasley, jednak aż 10 miał w czwartej kwarcie, kiedy mecz był już rozstrzygnięty. Teraz kibicom drużyny z Miami pozostaje wierzyć, że do piątku Wade wróci do zdrowia na tyle, by zapewnić Heat zwycięstwo w spotkaniu numer 6 i przedłużyć ich nadzieje na awans.
Gracz meczu: Dwyane Wade Po dwóch poprzednich meczach, w których Wade zdobył sporo punktów, ale nie miał najlepszej skuteczności, w spotkaniu numer 6 ponownie zagrał rewelacyjnie i zapewnił Heat zwycięstwo. Lider gospodarzy zdobył największą liczbę punktów w tegorocznych playoffs, by uniknąć eliminacji i doprowadzić do siódmego spotkania. Na swoim koncie miał aż 41 punktów, które zaliczył ze skutecznością 47.8% z gry, a na linii rzutów wolnych pomylił się zaledwie raz na 17 prób. Poza tym, odnotował jeszcze 5 zbiórek, 2 bloki i 2 asysty. Tym występem Wade pokazał, że uporał się z problemami zdrowotnymi i jest gotowy, by zapewnić swojej drużynie awans do drugiej rundy.
Heat Gospodarze w tym bardzo ważnym meczu byli osłabieni brakiem O'Neala, który opuścił mecz z powodu kontuzji. W poprzednich spotkaniach to właśnie center Heat był największym wsparciem dla Wade'a, dlatego jego nieobecność mogła okazać się dużym osłabieniem. Na szczęście znaleźli skuteczne zastępstwo. W pierwszej piątce zagrał Anthony, który bardzo solidne spisywał się w obronie i w walce pod koszami zaliczając 3 bloki i 8 zbiórek. Natomiast w ataku, Heat mogli liczyć na Beasley'a. Debiutant rozegrał swój najlepszy mecz w playoffs zdobywając 22 punkty i zbierając 15 piłek. Razem z Wade'm rozbili obronę Hawks i zapewnili swojej drużynie pewne zwycięstwo. Poza tym, dobrze zagrał również młody rozgrywający Chalmers, miał 9 punktów, 8 asyst i 5 przechwytów. Teraz Heat jadą do Atlanty i mają spore szanse na pokonanie ekipy Hawks, jeśli ich lider ponownie zagra tak fantastycznie. Tym bardziej, że ich przeciwnicy mają znacznie większe problemy z kontuzjami podstawowych zawodników.
Hawks W drużynie gości nie zagrał Horford, który w poprzednim meczu skręcił kostkę, natomiast na parkiet wrócił Williams. Jednak skrzydłowy gości, po opuszczeniu ostatnich 3 spotkań, nie był jeszcze w pełni gotowy i grał zaledwie 5 minut. Jeśli nie będą oni w dobrej dyspozycji na następny mecz, Hawks będą mieli problem z pokonaniem Heat. Zwłaszcza Horford będzie im niezbędny, ponieważ bez niego przegrywają walkę pod koszami, nawet gdy nieobecny jest O'Neal. Hawks ostatnio udało się pokonać Heat na ich parkiecie, ale w tym meczu ponownie pokazali, że na wyjazdach spisują się słabo. Od samego początku inicjatywa była po stornie gospodarzy, a Hawks nawet przez chwilę nie mogli mieć nadziei, że uda im się zakończyć serię. Ich najlepszym zawodnikiem był Bibby, zdobył 20 punktów, ale wszystkie w pierwszej połowie. Zza linii trzech punktów trafił 3 z 6 rzutów, poza tym miał 7 zbiórek i 3 asysty. Wysokiej formy z poprzedniego meczu nie utrzymał Johnson i ponownie słabo spsiał się w ataku, zdobywając 13 punktów ze skutecznością 42.9%. W ofensywie zawiódł również Smith, spudłował aż 10 z 13 rzutów zaliczając tylko 7 punktów. Dobrze natomiast radził sobie w walce pod koszami (10 zbiórek) i w obronie (3 bloki). W Atlancie drużyna Hawks prezentuje się znacznie lepiej niż na wyjazdach i na pewno tak fatalnie jak w tym spotkaniu nie zagrają. Ale będzie im bardzo trudno zatrzymać Wade'a, a poza tym potrzebują swoich liderów, by poprowadzili ich w ataku.