Copyright Czwarta-Kwarta.com Wszelkie prawa zastrzeżone
18.08.2008
Artest w Rockets
Rockets
Drużyna z Houston dostała bardzo znaczące wzmocnienie, za niewielką cenę. Artest jest wybitnym graczem i jego przybycie sprawia, że Rockets stają się teoretycznie jedną z najsilniejszych drużyn w lidze.
Wiadomo, że Artest to przede wszystkim specjalista od obrony, a w Houston ostatnio ten element gry był bardzo silny. Dlatego dodatnie kolejnego świetnego defensora może sprawić, że obrona Rockets będzie nie do przejścia. Ale także jego umiejętności w ataku mogą bardzo się przydać. To on będzie trzecią opcją w ofensywie za Yao i McGrady'm. A w przypadku kontuzji któregoś z dwójki liderów, co w ostatnich latach zdarza się często, jego rola może być jeszcze ważniejsza.
W poprzednim sezonie Rockets byli fantastyczną drużyną grającą bardzo zespołową koszykówkę. W części zasadniczej przynosiło to dobre efekty, tym bardziej, że przez prawie połowę rozgrywek grali bez Yao. Jednak w playoffs okazali się zbyt słabi i po raz kolejny odpadli już w pierwszej rundzie. Władze drużyny z Houston są świadomi tego, że zespół mając w swoim składzie takie gwiazdy jak T-Mac i Yao, a także świetną grupę zawodników zadaniowych nie może kończyć tak szybko gry w fazie posezonowej. Muszą oni wykorzystać swój teoretycznie silny skład i zacząć walczyć o najwyższą stawkę. Dlatego zdecydowali się na ściągnięcie Artesta. On ma być graczem, który pomoże im wreszcie przebić się przez pierwszą rundę i sprawi, że Rockets staną sie poważnymi pretendentami do tytułu. Artest ma kontrakt ważny do końca przyszłego sezonu i nie wiadomo czy przedłuży swój pobyt w Houston, co daje Rockets rok na to by stać sie czołową drużyną ligi. Jeśli teraz im się to nie uda, będą musieli pomyśleć o znaczącej przebudowie składu.
Kings
Po ostatnim sezonie Artest mógł stać się wolnym agentem i opuścić Sacramento, zdecydował się jednak nie wykorzystywać tej opcji. Tuż po tym jak oznajmił, że zostaje w drużynie, uznał jednak, że był to błąd i teraz chętnie by odszedł. Można było oczekiwać, że w tym roku jeszcze nie raz będziemy słyszeć od tego zawodnika, że chciałby zmienić drużynę. Kings są natomiast w fazie przebudowy i nie potrzebują takiego problematycznego gracza w swoim składzie. Dlatego najlepszym rozwiązaniem dla drużyny z Sacramento było wytransferowanie go. Tym bardziej, że można było się spodziewać, że za rok Artest i tak by odszedł. W zamian za jednego ze swoich najlepszych zawodników dostali jednak niewiele: kończący się kontrakt Jacksona (który w Kings rozegrał swoje najlepsze lata) i młodego Greene'a. Ten drugi może być nadzieją na przyszłość i dobrym zawodnikiem do przebudowywanej drużyny. Ale raczej nie będzie to gracz na miarę Artesta. Wydaje się, że mogli dostać za niego trochę więcej, chociaż z drugiej strony nie każdy chce mieć w składzie takiego problematycznego zawodnika, co obniżyło jego wartość.