Copyright Czwarta-Kwarta.com Wszelkie prawa zastrzeżone
NBA 2006/07 -
1/4 sezonu mamy za sobą
Konferencja Zachodnia
17.12.2006
Dallas Mavericks 16-7
Po tym jak w ubiegłym sezonie dostali się do finałów, Mavs nie zamierzają zwalniać tępa. Ciągle są bardzo silni, a Nowitzki rozgrywa kolejny rewelacyjny sezon. Potrzebują jeszcze trochę czasu, aby nowi zawodnicy jeszcze lepiej wkomponowali się do zespołu i będą właściwie nie do pokonania. Nie ma wątpliwości, że mogą spokojnie wygrać ponad 60 meczy. Najważniejsze są dla nich playoffs i zdobycie tytułu. I są na dobrej drodze.
Denver Nuggets 12-9
Carmelo Anthony rozgrywa najlepszy swój sezon w karierze, gra jak pierwszoplanowa gwiazda NBA. Dlatego właściwie nie widoczna jest nieobecność Martina, który straci z powodu kontuzji cały sezon. Pomimo, że w czasie wakacji nie dokonali spektakularnych transferów, to udało im się zdobyć zawodnika, który jest kluczem do ich sukcesu w tym sezonie. Sprowadzając do siebie JR Smitha, dali Anthonyemu bardzo dobrego partnera w ataku, a drużynie niezbędnego rzucającego obrońcę.
Golden State Warriors 12-12
Przyjście Nelsona do tej drużyny było chyba najlepszym dla nich rozwiązaniem. Mimo, że nie grają jeszcze na tyle dobrze, aby mieć dodatni bilans, to widać, że nowy trener ma pozytywny wpływ na zawodników. Pod jego wodzą rozwijają się talenty młodych Ellisa i Biedrinsa, a wcześniej niezrealizowany w kilku klubach Barnes gra w tym sezonie znacznie lepiej. Widać, że tworzy się tu solidna drużyna. W sowim pierwszym roku w Warriors Nelson nie doprowadzi ich prawdopodobnie do najlepszej ósemki zachodu, ale odnotują znaczący postęp. A to daje nadzieję, że w przyszłym sezonie będą już liczącą się siłą na zachodzie.
Houston Rockets 14-9
Od pierwszych meczy tych rozgrywek to jest sezon Yao Minga. W każdym spotkaniu gra na najwyższym poziomie i stał się pierwszym strzelcem swojej drużyny. Spowodował, że T-Mac przesunął się na drugie miejsce, aby dać mu możliwość wykorzystania w pełni jego talentu. Jak na razie ciągle nie ma wsparcia ze strony pozyskanego w czasie między sezonowym Wellsa, który miał na początku problemy z kontuzją. Obecnie Rockets grają fantastycznie w defensywie, gdy Wells będzie już w pełni formy ich obrona może być jedną z najsilniejszych w NBA.
Los Angeles Clippers 10-12
Obecny sezon drużyna z LA nie zaczęła tak dobrze jak ubiegły. Na razie niestety gorzej spisują się ich gwiazdy Brand i Cassell, a Kaman dopiero wraca do formy po kontuzji. Także ich największa nadzieja, Livingston, ciągle nie gra jak pierwszoplanowy zawodnik. To miał być dla niego sezon przełomowy, jednak na razie nic na to nie wskazuje. Do tego mają jeszcze problem z Maggettem, który chce odejść z zespołu. Ale nie wygląda na to, żeby długo męczyli się z tymi problemami, kolejne mecze sezonu powinny dawać im coraz więcej zwycięstw.
Los Angeles Lakers 16-7
Lakers od początku zaskakują swoja bardzo skuteczną grą. W pierwszych meczach bez Bryanta radzili sobie świetnie, grając zespołową koszykówkę pod wodzą Odoma. Teraz wszystko wskazuje na to, że Kobe jest już w pełni formy i może poprowadzić swoja drużynę w tym sezonie naprawdę wysoko. Dzięki postępom, jakie w obecnych rozgrywkach poczynili tacy zawodnicy jak Walton czy Bynum, Bryant ma naprawdę solidne wsparcie. Jeśli nic niespodziewanego nie stanie im na drodze, Lakers ten sezon będą mieli najlepszy od czasów oddania Shaqa do Heat.
Memphis Grizzlies 5-18
Pod nieobecność Pau Gasola, drużyna z Grizzlies wygląda jakby przez długie lata była na dnie ligi. Patrząc na ich obecną postawę aż trudno uwierzyć sobie, że rok temu byli w playoffs. Mimo znacznych postępów, jakie zrobił Warrick i jego świetnej gry, Grizzlies nie potrafią wygrywać. Natomiast perspektywiczny debiutant, Gay niestety jeszcze do końca nie przystosował się do gry w NBA. To był najtrudniejszy okres dla drużyny z Memphis, teraz Gasol wraca do gry i jest nadzieja, że odbiją się od dna.
Minnesota Timberwolves 10-10
Obecny sezon Wolves zaczęli gorzej niż rok temu, jednak wtedy zakończyli go fatalnie, a teraz chcą wrócić do playoffs. Niestety dla Garnetta nie widać, aby jego partnerzy byli na tyle dobrzy by skutecznie pomóc mu wygrywać większość spotkań. Mike James nie gra tak jak w Raptors, a Foye w swoim debiutanckim sezonie nie błyszczy. Prawdopodobnie nie będą mieli tak słabego bilansu jak w ubiegłym roku, ale żeby dostać się do najlepszej szesnastki ligi to wciąż za mało.
New Orleans/ Oklahoma City Hornets 10-11
To jest na pewno trudniejszy sezon dla Paula, niż debiutancki. Teraz oczekiwania są większe i nie wystarczy im już tylko bycie tuż za najlepszymi. Ich celem są playoffs, na razie nie grają na tyle dobrze by o nich myśleć. Jednak trzeba pamiętać, że w czasie wakacji zmienili znacznie swój skład, dlatego zgranie się i stworzenia silnego zespołu może trwać dłużej. W drugiej połowie sezonu powinni mieć już znacznie lepsze występy.
Phoenix Suns 16-6
Tegoroczny sezon zaczęli bardzo słabo, serią porażek. Potem podpisali kontrakt z Rose'm, który miał pomóc im zacząć wygrywać. I rzeczywiście Suns nagle zupełnie odmienili swoją sytuację i są właściwie nie do zatrzymania. Okazuje się, że Rose wcale nie jest im potrzebny, najistotniejszy był powrót do normalnej gry Stoudemaire'a. Nie jest on jeszcze w takiej formie jak sprzed kontuzji, ale widać, że gra coraz lepiej. Nash ciągle ma fantastyczne występy i kolejny sezon rewelacyjnie prowadzi Suns. Swoją grą jasno dają do zrozumienia, co jest ich celem - mistrzostwo.
Portland Blazers 11-14
Blazers grają znacznie lepiej niż przed sezonem można było przypuszczać. W głównej mierze jest to zasługa trenera McMillana, który świetne wykorzystuje najsilniejsze strony swoich zawodników. Randolph rozgrywa najlepszy sezon w karierze i tyko fakt, że świetne grający debiutant Roy, jest kontuzjowany powoduje, że Blazers są na widocznym minusie. Żeby dostać się do playoffs to nie wystarczy, ale widać, że w Portland powoli i systematycznie buduje się siłę młodych Blazers.
Sacramento Kings 10-11
Kings nie mają najlepszego początku sezonu. Ich nowym liderem w ataku stał się Kevin Martin, a po odejściu Wellsa, obrona niestety trochę ucierpiała, pomimo, że Artest robi, co tylko może, aby powstrzymywać przeciwników. Problemy zdrowotne ich podstawowego środkowego, Millera, także przyczynił się do średnich występów Kings. Jeśli się szybko nie obudzą, po raz kolejny będą musieli w drugiej części sezonu nadrabiać zaległości i gonić pierwszą ósemkę, aby wywalczyć sobie playoffs.
San Antonio Spurs 18-6
Jak co roku Spurs są czołową siłą ligi. Trójka: Duncan, Parker i Ginobili gra bardzo dobrze i prowadzi drużynę do seryjnych zwycięstw. Nie ma wątpliwości, że to jest kolejny sezon, w którym będą, jeśli nie na pierwszym miejscu to przynajmniej zajmą drugą pozycję na zachodzie. I po raz kolejny są głównymi kandydatami do mistrzostwa.
Seattle Sonics 10-14
W Seattle nic się nie zmieniło, Allen i Lewis grają dobrze, ale nie przekłada się to na wyniki zespołu. Niestety dla Sonics Wilcox, z którym całe wakacje trwały trudne negocjacje o nowy kontrakt, nie gra tak jak można było oczekiwać. Jego występy są trochę gorsze niż w ostatnich 29 meczach poprzedniego sezonu, kiedy pozyskano go z Clippers. Przedłużając z nim kontrakt liczono na to, że odnotuje jeszcze widoczniejszy postęp. Nie widać, aby Sonics w tym sezonie zmienili swoje oblicze na lepsze. Jest to kolejny rok, który cofa ich w dół tabeli zamiast iść do przodu.
Utah Jazz 17-6
Jazz są objawieniem tego sezonu, po tym jak Boozer uporał się z kontuzjami rozgrywa najlepszy sezon w karierze i prowadzi swoją drużynę. Także drugi sezon Williamsa jest dla niego bardzo udany, stał się prawdziwym playmakerem i decyduje o obliczu gry Jazz. Dlatego nawet nie najlepsza postawa Kirilenki nie osłabia siły drużyny z Salt Lake City. Jeśli nie przeszkodzą im kontuzje to na pewno utrzymają czołową pozycję na zachodzie do końca sezonu.